400 stron powtarzania w kółko tego samego - że dla naszych dzieci najgorsze są inne dzieci i ich wpływ. Panowie uważają, że najgorsze co może przytrafić się dzieciom to koledzy i przyjaciele.
Szukałam jakichś wzmianek skąd w młodych ludziach może się brać potrzeba szukania aprobaty wśród rówieśników i stawiania ich na piedestał i okazuje się że wg autorów jedynym powodem takiego stanu rzeczy jest brak ‚wioski’, tj. wspólnego wychowywania dzieci przez pokolenia, jakie jeden z autorów obserwował w Prowansji. Czyli dzieci we Francji nie mają kolegów i ich nie potrzebują, bo mają rodzinną wioskę i to rozwiązuje wszystkie problemy wychowawcze. Nonsens goni nonsens. Brak jakiejkolwiek refleksji, na temat rodziców dla których obecnie często ekran jest ważniejszy niż spędzanie czasu z dzieckiem - nie, to nie jestem problem. Problemem jest konsekwencja takiego postępowania i spędzanie czasu z dziećmi w podobnym wieku, którzy na nasze dzieci mogą mieć wpływ. 🤡
400 stron powtarzania w kółko tego samego - że dla naszych dzieci najgorsze są inne dzieci i ich wpływ. Panowie uważają, że najgorsze co może przytrafić się dzieciom to koledzy i przyjaciele.
Szukałam jakichś wzmianek skąd w młodych ludziach może się brać potrzeba szukania aprobaty wśród rówieśników i stawiania ich na piedestał i okazuje się że wg autorów jedynym powodem...
„Więź” to książka niezwykle ważna i poruszająca, zwłaszcza dla osób, które świadomie podchodzą do wychowania i chcą lepiej zrozumieć dynamikę relacji między rodzicami a dziećmi. Autorzy otwierają oczy na mechanizmy, które często umykają w codziennym pędzie — pokazują, jak ogromne znaczenie ma emocjonalna obecność rodzica i jak konsekwencje jej braku mogą wpływać na rozwój młodego człowieka.
To jednak nie jest książka dla osób, które nie potrafią przyznać, że jako rodzic mogą popełniać błędy. Jeśli ktoś nie jest gotowy na refleksję i konfrontację z własnymi zachowaniami, przekaz tej książki raczej do niego nie trafi. Opowieści, analizy i przykłady mogą być trudne do przyjęcia, jeśli brakuje otwartości na zmianę.
Momentami język bywa wymagający — autorzy posługują się terminologią psychologiczną, a niektóre fragmenty są gęste od teorii. Nie odbiera to wartości książce, ale sprawia, że lektura wymaga uwagi i skupienia.
„Więź” to ważna, potrzebna pozycja dla każdego, kto chce lepiej zrozumieć swoje dziecko — i siebie jako rodzica.
„Więź” to książka niezwykle ważna i poruszająca, zwłaszcza dla osób, które świadomie podchodzą do wychowania i chcą lepiej zrozumieć dynamikę relacji między rodzicami a dziećmi. Autorzy otwierają oczy na mechanizmy, które często umykają w codziennym pędzie — pokazują, jak ogromne znaczenie ma emocjonalna obecność rodzica i jak konsekwencje jej braku mogą wpływać na rozwój...
Byłam tej książki bardzo ciekawa, bo tytuł brzmiał dla mnie bardzo dziwnie. Trochę apodyktycznie, trochę staroświecko, ale przy tym intrygująco. Ponieważ nie uważam żeby współczesna, szeroko rozumiana młodzież była wolną od trosk, depresji, samobójstw i innych tragedii grupą, mam przez to wrażenie że coś poszło nie tak ze światem. Obserwuję to od dawna i jako że w sama nie chcę być matką, której dziecko powoli się oddala aż w końcu znika, tego typu tytuły przyciągają moją uwagę. Czy ten jest warty uwagi i wniósł coś w moje rozumienie problemu?
Autorzy skupiają się w zasadzie na jednej kwestii, generującej według nich masę problemów u dzisiejszych dzieciaków. Jest to po prostu relacja rówieśnicza, która współcześnie nadaje ton wychowaniu, wypacza rozwój dzieci i prowadzi do patologii w ich zachowaniu, wpływając na ich przyszłość w ogromnym stopniu. Początkowo byłam do tego sceptycznie nastawiona, mimo że autorzy od początku bardzo jasno stawiają sprawę i wyjaśniają skąd takie wnioski. Trochę machnęłam na to ręką, bo bez przesady - nie można przecież zwalać winy za wszystko na kolegów czy koleżanki dziecka. Z rozdziału na rozdział jednak zapalało mi się coraz więcej lampek, zaczęłam też przypominać sobie liczne przykłady sytuacji opisywanych w książce, których sama byłam świadkiem lub bohaterką. I bardzo przestało mi się to podobać.
Wszystko sprowadza się do jednego - więzi z rodzicami i najbliższą rodziną zastąpiły intensywne i nieograniczone kontakty z rówieśnikami. Powodów jest wiele - brak czasu rodziców, brak stabilizacji finansowej, problemy zdrowotne, lenistwo, możnaby wymieniać bardzo długo. Efektem jest w skrócie fakt, że dzieci wychowują siebie nawzajem i robią to nieudolnie, co nie może być zaskoczeniem. Autorzy pięknie wyjaśnili na czym to polega, jakie są tego zagrożenia i słabe strony, ja mogę im tylko przyklasnąć bo nie sposób się nie zgodzić z tym co piszą. Jest to bardzo zgubne i niosące grube konsekwencje społeczne zjawisko, a jego objawy niestety wzięliśmy za coś normalnego. To “normalne” że nastolatek w ogóle nie chce spędzać czasu z rodziną, siedzi sam zamknięty u siebie w pokoju i notorycznie jest w kontakcie ze znajomymi, co zdaje się być jedynym co go cieszy. Nic w tym nie brzmi dla mnie normalnie, bardziej jak jakieś dziwne uzależnienie.
To co w książce może się nie spodobać, to liczne powtórzenia i krążenie wokół jednego tematu. Mi to akurat w tym przypadku odpowiadało, lubię spojrzenie na jeden, w dodatku ważny i delikatny temat z wielu perspektyw i kątów. Ale zakładam że niektórych może to nużyć. Również samo założenie, że rówieśnicy to zło wcielone może wiele osób zniechęcić, ale ja tego nie odbieram zerojedynkowo. Dziecko może mieć kolegów i koleżanki, jak najbardziej. Ale nie mają być oni niezbędni do przeżycia, mogą się co jakiś czas zmieniać i nie wolno im na żadnym etapie zastąpić rodziny. To rodzina jest dla dziecka absolutnie najważniejsza, to ostoja i punkt wyjścia, a najważniejsi są rodzice będący drogowskazem, latarnią i przystanią. Według mnie o to chodziło autorom książki, chociaż czasem mogło to wybrzmieć tak, jakby relacje rówieśnicze powinny być całkowicie zabronione. Jednak to co proponują to nie jakaś rodzicielska sekta i zamordyzm, ale naturalny, zdrowy porządek rzeczy o którym zdaje się zapomnieliśmy.
Polecam tą książkę wszystkim rodzicom, niezależnie w jakim wieku mają dziecko czy też wnuki. Jest w niej nawet co prawda skąpa, ale zawsze jakaś garść porad jak wyjść z problematycznej sytuacji wychowawczej, jeśli już się w niej znaleźliśmy. Ale przede wszystkim skupiamy się na tym, jak do niej nie dopuścić. Myślę że gdy problemy z dzieckiem już istnieją, warto wybrać się do specjalisty jak najszybciej, a tą książkę traktować jako dodatek, bo każda sytuacja jest indywidualna. Nie mniej jednak stanowi świetne narzędzie i bazę wiedzy oraz źródło zrozumienia problemu - szczególnie kiedy dziecko zdaje się nas nienawidzić… Świetna pozycja na tą i podobną tego typu, smutną ewentualność. Polecam!
Byłam tej książki bardzo ciekawa, bo tytuł brzmiał dla mnie bardzo dziwnie. Trochę apodyktycznie, trochę staroświecko, ale przy tym intrygująco. Ponieważ nie uważam żeby współczesna, szeroko rozumiana młodzież była wolną od trosk, depresji, samobójstw i innych tragedii grupą, mam przez to wrażenie że coś poszło nie tak ze światem. Obserwuję to od dawna i jako że w sama nie...
Sama nie wiem jak ocenić tę książkę. Z jednej strony bardzo ciekawa, z drugiej jak tak się ją czyta to pokazuje jakby inne dzieci były najgorszym wrogiem rodziców. Czy to jest faktycznie aż tak skrajne?
Sama nie wiem jak ocenić tę książkę. Z jednej strony bardzo ciekawa, z drugiej jak tak się ją czyta to pokazuje jakby inne dzieci były najgorszym wrogiem rodziców. Czy to jest faktycznie aż tak skrajne?
„Zrób z rodziny swoją małą sektę”.
Grafoman pomaga pseudopsychologowi pisać antyporadnik.
Dawno już nie wdepnąłem w tak źle napisany i jednocześnie kretyński poradnik rodzicielstwa (ostatnim razem: „Jak mówić żeby dzieci nas słuchały...” Faber i Mazlish). Zupełnie nie wiem dlaczego spodziewałem się czegoś o wartościach i rozsądnym balansie między byciem rodzicem, mentorem, przewodnikiem i przyjacielem. Co mi do łba strzeliło? Może zupełny brak negatywnych ocen?
Potworne lanie wody o niczym i zabieranie się do tematu, jak pies do jeża. Cztery piąte zawartości książki to opis krnąbrnego dziecka: dziecko, które nie wykonuje poleceń, to dziecko, które ma więzi silniejsze z rówieśnikami, niż z rodzicami; dziecko, które nie je wspólnego obiadu, tylko zabiera swoją porcję do pokoju, nie ma więzi z rodzicami, lecz uległo współczesnemu problemowi posiadania silnych więzi z rówieśnikami… i tak prawie 300 stron, jak gdyby czytelnik nie widział nigdy na oczy „niegrzecznego” dziecka! Po cholerę całe rozdziały i podrozdziały poświęcać na opisywanie poszczególnych zachowań, zwłaszcza gdy, zdaniem autorów, wszystko sprowadza się do jednej przyczyny: więzi z rówieśnikami są silniejsze od tych z rodzicami.
Wszyscy się mylą!, psychologowie, pedagodzy, terapeuci, socjologowie. Lekiem na całe zło jest u-z-a-l-e-ż-n-i-a-n-i-e dziecka od siebie – SIC! Nie potrzebujecie żadnej wiedzy psychologicznej, porad rodzicielskich, umiejętności, wiedzy, książek, ekspertów. Jeśli tylko uzależnicie dziecko od siebie, reszta NATURALNIE zrobi się sama!
„Jak już nadmieniliśmy, więzi działają w sposób niewidoczny. Ludzie, którzy czysto instynktownie wytworzyli dobre relacje z dziećmi, będą dobrymi i kompetentnymi opiekunami, nawet jeśli oficjalnie nie opanowali choć jednej rodzicielskiej „umiejętności””.
Żadne kary, nagrody, nakłanianie, perswazje, zachęcanie, ostrzeganie, groźby – to wszystko błędnie wykorzystywane narzędzia korupcji i przemocy – do wywalenia. Wystarczy silna więź z rodzicami, i dziecko będzie magicznie wykonywało wszelkie polecenia i wyrośnie na nadczłowieka.
„W miarę jak słabnie rodzicielska władza, coraz więcej uwagi poświęcamy środkom nacisku. Mnożą się przy tym eufemizmy: o łapówkach mówimy rozmaicie – jako o nagrodach, zachętach i pozytywnych wzmocnieniach; groźby i kary przechrzciliśmy na ostrzeżenia, naturalne konsekwencje oraz wzmocnienia negatywne; stosowanie metod psychologicznego nacisku często nazywane jest kształtowaniem zachowania lub dawaniem nauczki. Te eufemizmy maskują próby motywowania dziecka przez wywarcie zewnętrznej presji, bo jego wewnętrzna motywacja okazuje się niewystarczająca. Więź jest czymś naturalnym, płynącym z wnętrza; środki perswazji są sztuczne i narzucone z zewnątrz. W każdym innym kontekście uznalibyśmy użycie takich środków za manipulację. W rodzicielstwie jednak te metody skłaniania dzieci do postępowania zgodnie z naszą wolą przez wiele osób są traktowane jako normalne i słuszne”.
Żadne odcinanie pępowiny, przygotowywanie do opuszczenia gniazda, zaopatrzenie w zestaw umiejętności potrzebnych do samodzielnego funkcjonowania w świecie, żadnego s-o-c-j-a-l-i-z-o-w-a-n-i-a dziecka – o nie!, trzeba mu zapewnić ciepły ku#^$dołek, zapełnić czas wspólnymi zajęciami i otoczyć gęstą pajęczyną psycho-rodzinki z wybałuszonymi gałami i wiecznie przyklejonym uśmiechem. Zbudować osadę (film „The Village” 2004 świetnie oddaje klimat tego antyporadnika) z dala od miasta, i nie dopuszczać do dzieci nikogo spoza swojej małej sekty. To poradnik dla psychopatycznych opiekunów, którzy dziecko posiadają dla konkretnego, partykularnego celu (włącznie z chorymi akcjami pokroju Josefa Fritzla czy herbatki w miasteczku „Jonestown”).
Oprócz bełkotu i lania wody, znajdziemy tu słodko-pierdzące pseudoporady, gdzie dziecko robiące rozpierduchę na basenie w ogrodzie znajomych, niereagujące na prośby, groźby i fizyczne uniemożliwienie mu dokuczania innym dzieciom, w magiczny sposób opanuje się, jeśli tylko krok po kroku zrobisz to, co zalecają autorzy:
„Zilustruję tę prostą zasadę przykładem. Jedenastoletni Tyler pluskał się w przydomowym basenie z siostrom i kilkoma przyjaciółmi. Wszyscy dobrze się bawili, dopóki Tylera nie poniosło – chłopiec zaczął okładać inne dzieci piankowymi rurami do nauki pływania. Matka kazała mu przestać, ale bez skutku. Ojciec się rozzłościł, zaczął ganić Tylera za nieposłuszeństwo wobec matki i polecił mu wyjść z basenu. Chłopiec nie posłuchał. Wreszcie mężczyzna wskoczył do wody, wyciągnął Tylera na brzeg i sądząc, że w ten sposób nauczy go moresu, wysłał syna do pokoju, żeby przemyślał swoje postępowanie. Rodzice wyjaśnili mi, że zachowanie Tylera było nie do przyjęcia i ni chcieli, by się powtórzyło. Usłyszawszy ode mnie o ryzyku związanym ze stosowaniem izolacji jako metody wychowawczej, zapytali, jak inaczej mogli postąpić.
Kiedy doszło do opisywanej sytuacji, przed podjęciem jakichkolwiek działań rodzice powinni zapewne wziąć głęboki wdech. W razie problemów lepiej jest się zbliżyć, niż dystansować. Rodzic musi przejawiać chęć nawiązania kontaktu, aby dziecko mogło zareagować na jakiekolwiek pozytywne bodźce. Kiedy opiekun odzyska wolę kompromisu, pierwszy krok polega na jego osiągnięciu. Może to być wspólny spacer, jazda albo zabawa z piłką – zanim zdobędzie się punkty u przeciwnej strony, trzeba odbudować międzyludzkie kontakty. W tym przypadku brakowało ich od początku i przez to rodzice popełnili błąd już na wstępie. Tyler był bez reszty pochłonięty tym, co robił. Przy takim nastawieniu nie zwracał uwagi na rodziców i nie był w nastroju do spełniania ich żądań. W podobnej sytuacji przed przystąpieniem do działań trzeba koniecznie odzyskać kontakt z dzieckiem. Próba nawiązania łączności mogła polegać na zagajeniu: „Rany, Tyler, dobrze się bawisz?”. Taki wstęp wywołałby zapewne zawadiacki uśmiech i przytaknięcie. Po skłonieniu dziecka do kontaktu wzrokowego, uśmiechu i skinieniu głową, kolejny krok ze strony rodziców powinien mieć na celu przywołanie dziecka. „Tyler, chciałbym z tobą chwilę porozmawiać na osobności. Chodź do mnie, proszę”. Po przywołaniu dziecka rodzic odzyskałby władzę i wpływy. Mógłby udzielić pewnych wskazówek, by uspokoić sytuację i nie psuć wszystkim zabawy. Ponadto pozwoliłoby to zapobiec nadwyrężaniu więzi z Tylerem, co pod względem rozwojowym ma o wiele większe znaczenie niż dawanie nauczek. Zamiast kończyć sprawę postawieniem szlabanu, rodzice Tylera powinni zacząć ją od nawiązania porozumienia”.
– Niepojęta magia jak u Superniani. W pierwszej sytuacji dziecko na nic nie reaguje, ale zareaguje jeśli tylko użyjesz magicznego zaklęcia: „Rety, skarbeńku, widzę, że świetnie się bawisz, ale choć coś ci powiem” i CUD, słychać trąby, dziecku wyrastają skrzydła anioła, a nad głową pojawia się złota aureola!
„Należy pamiętać, że dręczenie nie jest zamierzone. Dzieci nie chcą być prześladowcami ani nawet nie muszą się tego uczyć, bo takie skłonności mogą narodzić się spontanicznie w dowolnej kulturze. Nie wierzmy w to, że agresywne zachowania prześladowcy odzwierciedlają jego prawdziwą naturę. Pod twardą skorupką gnębiciela nie kryje się zgniłe jajo, lecz zalążek, któremu rodzice i nauczyciele nie potrafili pomóc się wykluć i usamodzielnić. Prześladowanie jest skutkiem sprzężenia między dwoma najważniejszymi w mózgu istot ludzkich mechanizmami psychologicznymi: obronnym i więzi. Te potężne mechanizmy maskują rzeczywistą naturę dziecka”.
– Tak, tak. Psychopaci, jak Jeffrey Dahmer czy Ted Bundy, w głębi serduszka byli dobrzy, tylko złe okoliczności zmusiły ich do bestialskich mordów.
„Obecnie wiele dzieci jest zbyt gruboskórnych, uczuciowo zamkniętych, aby przeżywać emocje wymagające takiej wrażliwości”.
– Zbyt gruboskórnych? I dlatego w potocznej mowie pojawił się związek frazeologiczny: płatki śniegu? XD
Szkoda więcej czasu i miejsca. Ten gniot zupełnie nie zasłużył na rozbudowaną krytykę. Wystarczyło ograniczyć się do hasztagów: antyporadnik, grafomański gniot, bezstresowe wychowanie, psychologia pozytywna, melioryzm, hiperopiekuńczość...
Przed zakupem wpisz proszę w wujka Googla te dwie frazy: „Gordon Neufeld kontrowersje” i „Gabor Mate kontrowersje”. Wiem, że nie wszystko co w internecie jest prawdą, ale tutaj internet się nie myli.
Po dostrzeżeniu tej książki u kogoś na półce, dyskretnie ale sprawnie ewakuuj się, oddal i wezwij dochodzeniówkę – prawdopodobnie w ogrodzie znajduje się zakopana beczka ze zwłokami.
„Zrób z rodziny swoją małą sektę”.
Grafoman pomaga pseudopsychologowi pisać antyporadnik.
Dawno już nie wdepnąłem w tak źle napisany i jednocześnie kretyński poradnik rodzicielstwa (ostatnim razem: „Jak mówić żeby dzieci nas słuchały...” Faber i Mazlish). Zupełnie nie wiem dlaczego spodziewałem się czegoś o wartościach i rozsądnym balansie między byciem rodzicem, mentorem,...
Autorzy wykonali ogrom pracy, a wszystko podparte wieloletnim doświadczeniem w pracy z młodzieżą i rodzicami. W większości stawianych też zgadzam się z autorami w 100%, w końcu wychowaliśmy 3 dzieci. W teorii wszystko wydaje się proste, wystarczą szczerość (u nas podstawa), wyrozumiałość (nieco gorzej), opanowanie (łatwo napisać) i wiele podobnych cech oraz sama miłość... Życie wydaje się dużo bardziej skomplikowane - warto oczywiście próbować i stawać się lepszym rodzicem/człowiekiem.
Książka spójna, przemyślana i wartościowa. Oby więcej podobnej jakości lektur...
Autorzy wykonali ogrom pracy, a wszystko podparte wieloletnim doświadczeniem w pracy z młodzieżą i rodzicami. W większości stawianych też zgadzam się z autorami w 100%, w końcu wychowaliśmy 3 dzieci. W teorii wszystko wydaje się proste, wystarczą szczerość (u nas podstawa), wyrozumiałość (nieco gorzej), opanowanie (łatwo napisać) i wiele podobnych cech oraz sama miłość......
Polecam! Choć na początku miałam mieszane uczucia, szybko przekonałam się do tej książki. To opowieść o tym, jak odbudować silną więź między rodzicem a dzieckiem w świecie, w którym wpływ rówieśników często staje się ważniejszy niż zdanie dorosłych. Autorzy przekonują, że bliskość i zaufanie to fundament wychowania, a prawdziwy autorytet rodzica rodzi się z relacji, a nie z kar czy nagród.
To lektura, która otwiera oczy i daje konkretne wskazówki, jak odzyskać wpływ na dziecko, wspierać je emocjonalnie i pomagać mu w radzeniu sobie z presją otoczenia. Inspirująca, mądra i bardzo potrzebna.
Polecam! Choć na początku miałam mieszane uczucia, szybko przekonałam się do tej książki. To opowieść o tym, jak odbudować silną więź między rodzicem a dzieckiem w świecie, w którym wpływ rówieśników często staje się ważniejszy niż zdanie dorosłych. Autorzy przekonują, że bliskość i zaufanie to fundament wychowania, a prawdziwy autorytet rodzica rodzi się z relacji, a nie z...
Doskonała książka - lektura obowiązkowa zarówno dla rodziców, jak i nauczycieli oraz pedagogów. Od razu wrzucam ją do moich ulubionych książek poświęconych wychowaniu dzieci i relacjom w ogóle.
Doskonała książka - lektura obowiązkowa zarówno dla rodziców, jak i nauczycieli oraz pedagogów. Od razu wrzucam ją do moich ulubionych książek poświęconych wychowaniu dzieci i relacjom w ogóle.
Dobra treść, ale rozwlekły styl.
Daje do myślenia, o faktycznej roli więzi. To co mnie zaskoczyło to teoria autorów, że to rodzicie powinni zabiegać o dzieci, i być tymi, którzy wychodzą z inicjatywą wspólnego spędzania czasu. To jakby odwrócenie tego, co różni nauczyciele lub rodzice powtarzali, gdy ja byłam dzieckiem, że im się "należy szacunek niejako z automatu za sam fakt bycia rodzicem lub mającym więcej doświadczenia". Wg autorów tej książki - i to mi bardzo pasuje - tekst "co wolno wojewodzie to nie tobie smrodzie" jest po prostu do lamusa. Rodzice muszą włożyć wysiłek w wychowanie i utrzymanie więzi z dziećmi, bo to nie dzieje się z automatu.
Trudna książka, ale warta czasu czytania.
Dobra treść, ale rozwlekły styl.
Daje do myślenia, o faktycznej roli więzi. To co mnie zaskoczyło to teoria autorów, że to rodzicie powinni zabiegać o dzieci, i być tymi, którzy wychodzą z inicjatywą wspólnego spędzania czasu. To jakby odwrócenie tego, co różni nauczyciele lub rodzice powtarzali, gdy ja byłam dzieckiem, że im się "należy szacunek niejako z automatu za sam...
To i "Rodzice w kryzysie" to najlepsze,najważniejsze książki z serii parenting. Wystarczyłyby mi tylko te 2. Nie ze wszystkim rezonuje, ale z najważniejszym przekazem nie dyskutuje i zrobię co w mojej mocy,aby więź z dziećmi wzmocnić. Polecam!
Ps. Dość śmieszny jest tu jazgot jakie to bzdury autor wypisuje... Wystarczy przypomnieć sobie swoją młodość i zobaczyć kto był w naszym sercu na pierwszym miejscu i czy to było dla nas korzystne.
To i "Rodzice w kryzysie" to najlepsze,najważniejsze książki z serii parenting. Wystarczyłyby mi tylko te 2. Nie ze wszystkim rezonuje, ale z najważniejszym przekazem nie dyskutuje i zrobię co w mojej mocy,aby więź z dziećmi wzmocnić. Polecam!
Ps. Dość śmieszny jest tu jazgot jakie to bzdury autor wypisuje... Wystarczy przypomnieć sobie swoją młodość i zobaczyć kto był w...
Dałam pięć gwiazdek, długo wahając się nad trzema i rozmyślając o tym, jak to możliwe, że ta książka ma tu średnią prawie 8.
I nie, to nie jest tak, że jest to książka z gruntu zła. Są w niej zawarte idee, które naprawdę można wziąć sobie do serca będąc rodzicem (albo przyszłym rodzicem). Jest to książka, która zachęca do spojrzenia na rodzicielstwo od innej strony, ba, ta strona jest nawet całkiem ciekawa! Ale:
- naprawdę wartościowe treści zawarte w tej książce możnaby skondensować na 100 stronach;
- większość książki to górnolotne przemyślenia nie podparte przykładami, jak przełożyć je w realnym życiu;
- czytając miałam nieodparte poczucie, że doświadczam tu mansplainingu w najczystszej postaci;
- książka bardzo mocno wpędza czytelnika-rodzica w wyrzuty sumienia (no chyba, że ktoś jest takim rodzicem, jak rodzic - wg. autora - powinien być);
- książka pokazuje, wbrew pozorom, bardzo wąską perspektywę - widać, że została napisana zza biurka i opiera się na naprawdę niewielkim doświadczeniu w koegzystencji z WŁASNYMI (!) dziećmi (alternatywnie być może po wielu latach autor "nie pamięta już" jak to było być rodzicem dziecka czy nastolatka);
- zupełnie niezrozumiała jest dla mnie gloryfikacja "dawnych czasów", w których dzieci naturalnie podążały za rodzicami a nie za rówieśnikami - helloł! to były czasy, kiedy dzieci od 6 roku życia fedrowały na przodku albo pracowały w polu, tak że tego;
- z uniesionym kącikiem ust i brwią przeczytałam ostatni rozdział o erze cyfrowej, dodany w - uwaga! - 2011, w którym autor generalnie wieszczy młodym ludziom koniec świata i upadek obyczajów. Nie do wiary, że jakimś cudem dotrwaliśmy do roku 2023 i Ziemia nadal się kręci;
- last but not least: czytałam te 300 stron przez 3 tygodnie w nadzieji, że gdzieś jest te 8 gwiazdek, tylko jeszcze tam nie dotarłam.
Dałam pięć gwiazdek, długo wahając się nad trzema i rozmyślając o tym, jak to możliwe, że ta książka ma tu średnią prawie 8.
I nie, to nie jest tak, że jest to książka z gruntu zła. Są w niej zawarte idee, które naprawdę można wziąć sobie do serca będąc rodzicem (albo przyszłym rodzicem). Jest to książka, która zachęca do spojrzenia na rodzicielstwo od innej strony, ba,...
Bardzo piękna książka :-) O mocy relacji, troski, odpowiedzialnej bliskości.
Autor porównuje relacje do tańca, podsuwa pomysły, jak każdego dnia zapraszać Dziecko, prowadzić, być dla niego bezpieczną bazą. Z racji swojego wykształcenia wyczulony na działania adekwatne do wieku - np. intensywny kontakt odpowiedni dla małego dziecka w wieku nastoletnim powinna zastąpić "przyjazna obecność we wspólnej przestrzeni".
Podoba mi się odwaga Autora w wyrażaniu niepopularnych opinii np. "Bez zależności nie osiągniemy niezależności. Dążenie do prawdziwej autonomii może zacząć się dopiero wtedy, gdy potrzeby zależności zostaną zaspokojone".
W swoim wywodzie odnosi się do psychologii rozwojowej, neuropsychologii, podkreśla wpływ instynktów na wybory dzieci i młodzieży.
Momentami trochę nużące mogą być powtórzenia, ale mam wrażenie, że jest to zamysł Autora, by Czytelnicy dogłębnie, z różnych perspektyw przyjrzeli się tematowi więzi i wpływu kultury na kondycję psychiczną Młodych.
Polecam serdecznie!
Bardzo piękna książka :-) O mocy relacji, troski, odpowiedzialnej bliskości.
Autor porównuje relacje do tańca, podsuwa pomysły, jak każdego dnia zapraszać Dziecko, prowadzić, być dla niego bezpieczną bazą. Z racji swojego wykształcenia wyczulony na działania adekwatne do wieku - np. intensywny kontakt odpowiedni dla małego dziecka w wieku nastoletnim powinna zastąpić...
Inną skalą mierzę literaturę piękną, inną baśnie, inną książki psychologiczne czy poradniki takie jak ten.
Pozycję oceniam jako bardzo ważną, bardzo potrzebną w naszych czasach i kręgu kulturowym. Bardzo się cieszę, że przeczytaliśmy ją wraz z żoną i polecam ją nienachalnie każdemu, nie tylko rodzicom, opiekunom i wychowawcom, ale i poszukującym wiedzy o społeczeństwie i samych sobie (choć takim osobom wystarczy rzecz przewertować wyciągając tylko pewne informacje dla siebie, większość bowiem traktuje o relacjach rodzic/opiekun-dziecko).
Symbolicznie odejmuję gwiazdkę za typowe amerykańskie lanie wody i nie zawsze skupianie się na temacie zadanym w tytule rozdziału. To wszystko nieważne. Ważne jest, żebyśmy uzmysłowili sobie dlaczego przepaść braku więzi między pokoleniami powiększa się i jak odwracać ten proces na miarę własnych możliwości. Byśmy przestali czuć się bezsilni i rozgoryczeni własnym niezrozumieniem.
Czytajcie!
Inną skalą mierzę literaturę piękną, inną baśnie, inną książki psychologiczne czy poradniki takie jak ten.
Pozycję oceniam jako bardzo ważną, bardzo potrzebną w naszych czasach i kręgu kulturowym. Bardzo się cieszę, że przeczytaliśmy ją wraz z żoną i polecam ją nienachalnie każdemu, nie tylko rodzicom, opiekunom i wychowawcom, ale i poszukującym wiedzy o społeczeństwie i...
Mam bardzo mieszane uczucia po przeczytaniu tej książki. Z jednej strony porusza ważne zagadnienia i unaocznia nam, jak ważna jest dobra relacja z dzieckiem. Z drugiej jednak strony momentami bywała...nudna. Powtarzający się fragment "dzieci ukierunkowane na rówieśników" potrafił pojawić się 3 razy na stronie. W ogóle w tej książce jest mnóstwo powtórzeń - wątków, sformułowań...Ta książka początkowo spowodowała, że czułam się źle - jako matka, dla której więź z dzieckiem jest bardzo ważna, miałam wrażenie, że wszystko zrobiłam źle. Gdy już przebrnęłam przez mnogość przykładów, co i jak psuje brak więzi z dzieckiem, jakie są tego konsekwencje, nadszedł rozdział, który podpowiada, co robić. I okazuje się, e to, co robię jest jednak dobre. Generalnie, nie wniosła ona nic nowego w posiadaną już przeze mnie wiedzę. Niemniej jednak, myślę, że dla wielu rodziców to powinna być ważna pozycja.
Mam bardzo mieszane uczucia po przeczytaniu tej książki. Z jednej strony porusza ważne zagadnienia i unaocznia nam, jak ważna jest dobra relacja z dzieckiem. Z drugiej jednak strony momentami bywała...nudna. Powtarzający się fragment "dzieci ukierunkowane na rówieśników" potrafił pojawić się 3 razy na stronie. W ogóle w tej książce jest mnóstwo powtórzeń - wątków,...
Wśród poradników dotyczących wychowania dzieci, ta książka powinna znaleźć się na pozycji obowiązkowej. Zamiast oferować nam gotowe rozwiązania, zachęca do działań w zgodzie z intuicją, w ramach pewnych zasad dotyczących nawiązywania i podtrzymywania relacji. Otwiera oczy i pomaga poukładać wiedzę, którą już mamy lub dopiero nabędziemy. Polecam, choć odrobina krytycyzmu w trakcie lektury nie zaszkodzi, co zresztą autorzy sami proponują, nie roszcząc sobie prawa do wszechwiedzy.
Wśród poradników dotyczących wychowania dzieci, ta książka powinna znaleźć się na pozycji obowiązkowej. Zamiast oferować nam gotowe rozwiązania, zachęca do działań w zgodzie z intuicją, w ramach pewnych zasad dotyczących nawiązywania i podtrzymywania relacji. Otwiera oczy i pomaga poukładać wiedzę, którą już mamy lub dopiero nabędziemy. Polecam, choć odrobina krytycyzmu w...
1. Zdjęcie okładki nie jest obecnym wydaniem 2021 rok. Zostawiam opinię pomimo nieprzeczytania całości. Warto. Polecam dla osób nie znających angielskiego wszystkie dostępne w języku polskim filmy, wystąpienia Gabora Mate. Z reguły z napisami. Wiedza jaką przedstawia to XXI wiek psychiatrii i psychologii. Dlatego nie będę tłumaczyć co mnie już na początku książki zachwyciło. Że spraw technicznych. Super przypisy z tytułami książek jeśli były w języku polskim. Słownik definicji i indeks alfabetyczny .
1. Zdjęcie okładki nie jest obecnym wydaniem 2021 rok. Zostawiam opinię pomimo nieprzeczytania całości. Warto. Polecam dla osób nie znających angielskiego wszystkie dostępne w języku polskim filmy, wystąpienia Gabora Mate. Z reguły z napisami. Wiedza jaką przedstawia to XXI wiek psychiatrii i psychologii. Dlatego nie będę tłumaczyć co mnie już na początku książki...
Cieszę się, że natrafiłam na tę książkę. W pewnym sensie jest wywrotowa, obala wiele współczesnych mitów o wychowywaniu dzieci. Dla mnie jest potwierdzeniem tego, co do tej pory podpowiadała mi intuicja i drogowskazem na dalszą drogę jako rodzica. Przede wszystkim zaś cieszę się, że przeczytałam tę książkę w odpowiednim momencie, i zamiast poluzowywać moją relację z nastoletnim synem, wzmocnię ją, aby syn mógł czerpać z niej jak najwięcej w tak kluczowym dla jego rozwoju okresie.
Cieszę się, że natrafiłam na tę książkę. W pewnym sensie jest wywrotowa, obala wiele współczesnych mitów o wychowywaniu dzieci. Dla mnie jest potwierdzeniem tego, co do tej pory podpowiadała mi intuicja i drogowskazem na dalszą drogę jako rodzica. Przede wszystkim zaś cieszę się, że przeczytałam tę książkę w odpowiednim momencie, i zamiast poluzowywać moją relację z...
O tym jak zafascynowanie rówieśnikami może być szkodliwe dla rozwoju emocjonalnego i poznawczego dzieci. Co możemy zrobić jako rodzice by przywrócić najważniejszą więź z naszymi dziećmi. Mądra, uspokajająca, chwilami rewolucyjna lektura!
O tym jak zafascynowanie rówieśnikami może być szkodliwe dla rozwoju emocjonalnego i poznawczego dzieci. Co możemy zrobić jako rodzice by przywrócić najważniejszą więź z naszymi dziećmi. Mądra, uspokajająca, chwilami rewolucyjna lektura!
książka, której się nie czyta jednych tchem, wręcz ciężko mi było przebrnąć pierwszych sto stron, ale absolutnie warto. Wiedza, której nie ma w innych książkach.
książka, której się nie czyta jednych tchem, wręcz ciężko mi było przebrnąć pierwszych sto stron, ale absolutnie warto. Wiedza, której nie ma w innych książkach.
Świetna, łamie stereotypy i wreszcie nie traktuje rodziców jak debili ani tym bardziej dzieci. Nie podaje schematów, wyczula intuicję rodziców i uczy tworzenia więzi z dzieckiem.
Świetna, łamie stereotypy i wreszcie nie traktuje rodziców jak debili ani tym bardziej dzieci. Nie podaje schematów, wyczula intuicję rodziców i uczy tworzenia więzi z dzieckiem.
Wreszcie ktoś obalił mity, że dzieci najlepiej czują się i bawią z rówieśnikami! Autorzy, podpierając się badaniami ale i wykorzystując doświadczenia rodzicielskie, nie podają schematów działania, gotowców, ale uwrażliwiają na relację z dzieckiem. Proponują, aby tworzyć więź i pokazywać na własnym przykładzie, czym jest przyjaźń. Jeśli dziecko wytrenuje się w budowaniu relacji z dorosłym, pójdzie mu rewelacyjnie w przyszłości z rówieśnikami, ale nie stanie się ani ofiarą, ani obiektem manipulacji czy wpływu. Aby stworzyć więź z dzieckiem trzeba robić wiele rzeczy wspólnie, i faktycznie tablet czy gry komputerowe są wrogiem budowania relacji.
Gwiazdkę odejmuję za brak rozgraniczenia tematu na dziewczynki i chłopców, bo jednak dziewczęta trzeba wychowywać inaczej, gdyż więcej na nie "czyha niebezpieczeństw".
Wreszcie ktoś obalił mity, że dzieci najlepiej czują się i bawią z rówieśnikami! Autorzy, podpierając się badaniami ale i wykorzystując doświadczenia rodzicielskie, nie podają schematów działania, gotowców, ale uwrażliwiają na relację z dzieckiem. Proponują, aby tworzyć więź i pokazywać na własnym przykładzie, czym jest przyjaźń. Jeśli dziecko wytrenuje się w budowaniu...
Bardzo mądra książka traktująca o ważnym temacie budowania relacji z dziećmi. Autor wyjaśnia, dlaczego i kiedy relacje z rówieśnikami mogą przeszkadzać w rozwoju naszych dzieci. Porusza temat dojrzewania psychicznego do budowania relacji, przyjaźni. Tłumaczy, skąd się biorą "trudne" zachowania naszych dzieci w różnym wieku.
Po lekturze całości, uważam, że warto było przeczytać, ale w trakcie miałam chwile zwątpienia. Autor ponad połowę książki poświęca na wyjaśnianie, jak bardzo szkodliwe są relacje z rówieśnikami. Gdzieś z tyłu wybrzmiewa, że są one szkodliwe, gdy nie ma więzi z rodzicami, ale, osobiście, nie odpowiadał mi sposób, w jaki o tym pisał. Kłócą mi się ze sobą zwroty "budowanie relacji" i "wydawanie poleceń" lub "spełnianie żądań rodziców przez dzieci". Ponadto uzasadnienie potrzeby budowania więzi między dzieckiem a rodzicem jest nazbyt rozległe. Natomiast część o tym, jak budować i utrzymywać więź jest dużo bardziej skondensowana.
Książka nie daje gotowych rozwiązań, ale wskazuje kierunki działania i pobudza do refleksji.
Bardzo mądra książka traktująca o ważnym temacie budowania relacji z dziećmi. Autor wyjaśnia, dlaczego i kiedy relacje z rówieśnikami mogą przeszkadzać w rozwoju naszych dzieci. Porusza temat dojrzewania psychicznego do budowania relacji, przyjaźni. Tłumaczy, skąd się biorą "trudne" zachowania naszych dzieci w różnym wieku.
Po lekturze całości, uważam, że warto było...
"Dlaczego rodzice powinni być ważniejsi od kolegów? " No właśnie dlaczego ?Ta książka, uświadomi wam to idealnie! Nie jest to zwykły poradnik z "teoriami dobrego wychowania" ,gotowymi poradami czy schematami. Pomaga zrozumieć jak ważna jest bliskość emocjonalna ,intuicja i zaufanie. Bo to przecież my rodzice powinniśmy być autorytetem dla naszych dzieci. To z nami powinni chcieć spędzać czas. Jeśli nasze więzi z dzieckiem będą na tyle silne i dojrzałe to właśnie do nas będą przychodzić po porady i opowiedzą o problemach, które mają w życiu.
Mam nadzieję, że dzięki tym cennym radom, taką więź zbuduje ze swoim dzieckiem. .
"Dlaczego rodzice powinni być ważniejsi od kolegów? " No właśnie dlaczego ?Ta książka, uświadomi wam to idealnie! Nie jest to zwykły poradnik z "teoriami dobrego wychowania" ,gotowymi poradami czy schematami. Pomaga zrozumieć jak ważna jest bliskość emocjonalna ,intuicja i zaufanie. Bo to przecież my rodzice powinniśmy być autorytetem dla naszych dzieci. To z nami powinni...
Wielu rodziców zastanawia się, czy ich pociechy w wystarczającym stopniu socjalizują się z rówieśnikami i często na siłę prowokują te kontakty, czy tak właśnie wygląda prawidłowe wychowanie, czy może warto zobaczyć i przypomnieć jak wychowywano dzieci w przeszłości, jeśli nie chcemy, aby nasze dzieci wyrosły na "trudna" młodzież? Czy być może "trudne" dzieci to tylko prawdziwie trudni rodzice, którzy zapomnieli o najważniejszym celu bycia rodzicem ? Warto, zawsze jest czas na zmiany. - 2 raz - czytać co roku
Wielu rodziców zastanawia się, czy ich pociechy w wystarczającym stopniu socjalizują się z rówieśnikami i często na siłę prowokują te kontakty, czy tak właśnie wygląda prawidłowe wychowanie, czy może warto zobaczyć i przypomnieć jak wychowywano dzieci w przeszłości, jeśli nie chcemy, aby nasze dzieci wyrosły na "trudna" młodzież? Czy być może "trudne" dzieci to...
Niesamowita lektura niosąca otuchę wszystkim ludziom, którzy zdążyli zwątpić w zdrowe relacje rodzinne. Cudowne antidotum na wszelakie poradniki, teorie wychowawcze, coraz to nowsze i coraz szybciej zmieniające się trendy. Dlaczego jest tak wyjątkowa? Ponieważ nie daje gotowych rozwiązań ani żadnych schematów ale tłumaczy mechanizmy, pomaga zrozumieć zamysł natury i podążać za nim. Przywraca należne miejsce zaufaniu, intuicji i emocjonalnej bliskości w procesie wychowania. Kiedy chcemy, żeby roślinka rosła jak najlepiej nie tłumaczymy jej jaka ma być, nie dyscyplinujemy, nie ciągniemy w górę, nie stosujemy kar ani nagród, ani żadnych innych technik manipulacyjnych itp... ale staramy się jej stworzyć jak najlepsze warunki i wtedy cała magia dzieje się sama! Tak zaplanowała to natura.
Głęboko poruszył mnie cytat, który chciałabym tu przywołać i który w moim odczuciu bardzo dobrze wyraża perspektywę przyjętą przez autorów książki:
"W literaturze dla rodziców panuje dziś tendencja do zaspokajania popytu na rodzicielskie umiejętności i strategie wychowawcze. Nie tego jednak potrzebują opiekunowie. Strategie są o wiele za sztywne i ograniczone, by sprawdziły się w zadaniu tak złożonym i subtelnym jak rodzicielstwo. Uwłaczają inteligencji rodzica i zwykle także inteligencji dziecka. Strategie uzależniają nas od promujących je ekspertów. Rodzicielstwo jest przede wszystkim relacją, a relacje nie poddają się strategiom. Opierają się na intuicji [...] Nie potrzebujemy umiejętności lub strategii, ale drogowskazów oraz zdolności do współodczuwania i zrozumienia."
Niesamowita lektura niosąca otuchę wszystkim ludziom, którzy zdążyli zwątpić w zdrowe relacje rodzinne. Cudowne antidotum na wszelakie poradniki, teorie wychowawcze, coraz to nowsze i coraz szybciej zmieniające się trendy. Dlaczego jest tak wyjątkowa? Ponieważ nie daje gotowych rozwiązań ani żadnych schematów ale tłumaczy mechanizmy, pomaga zrozumieć zamysł natury i podążać...
Książka mnie zachwyciła. Potwierdza wiele moich intuicji. Proponuje spojrzenie z zupełnie innej strony niż większość książek dot. relacji z dzieckiem, wychowania. Przede wszystkim podkreśla wagę dbania o więź dorosłego z dzieckiem. Dyscyplina? Tak, ale tylko dotycząca nas samych, bo jak wiemy (ale nie wszyscy o tym pamiętamy) najskuteczniejszą formą uczenia się jest modelowanie (czyli naśladowanie zachowań innych). Daje do myślenia. Bardzo gorąco polecam!
Książka mnie zachwyciła. Potwierdza wiele moich intuicji. Proponuje spojrzenie z zupełnie innej strony niż większość książek dot. relacji z dzieckiem, wychowania. Przede wszystkim podkreśla wagę dbania o więź dorosłego z dzieckiem. Dyscyplina? Tak, ale tylko dotycząca nas samych, bo jak wiemy (ale nie wszyscy o tym pamiętamy) najskuteczniejszą formą uczenia się jest...
Muszę przyznać że to chyba jeden z lepszych poradników dla rodziców i pedagogów jaki trafił kiedykolwiek w moje ręce. Książka mocno mnie przekonała i dostrzegałem w niej sporo rzeczy które samemu udało mi się zaobserwować. Oprócz tego ze autorzy powołują się na aktualne badania naukowe piszą również o swoich doświadczeniach rodzicielskich. I to mnie chyba najbardziej w całej książce przekonało.
Spora cześć książki poświęcona jest zjawisku gdzie dziecko orientuje się na rówieśników i równocześnie relacja dziecka z rodzicem staje się drugoplanowa lub nawet czasem całkowicie zanika.
Książka obala wiele mitów. Często rodzice czy pedagodzy naznaczają dzieci które nie potrafią nawiązywać znajomosci wśród rówieśników. Okazuje się ze nie ma gorszej oceny dziecka. Powodów jest kilka. Po pierwsze autorzy zwracają uwagę na to iż dzieci i nastolatkowie ze względu na to iż dzieci jeszcze znajdują się w okresie osiągania dojrzałości i nie są w stanie tworzyć z psychologicznego punktu widzenia głębokich, dojrzałych relacji między sobą. Okazuje się ze aby dzieci, nastolatkowie byli w ogóle w stanie nawiązywać dojrzałe relacje ważne jest aby w ich życiu istniał dojrzały autorytet, czy w postaci rodzica, czy nauczyciela, pedagoga i chodzi właśnie o to aby właśnie dziecko najpierw doświadczyło harmonijnej, stabilnej relacji z dorosłą dojrzałą osobą a potem mogło tworzyć relacje z innymi. To ważny etap wchodzenia w dorosłość. Właśnie doświadczanie zdrowej relacji z dorosłym człowiekiem przyczynia się między innymi do osiągnięcia dojrzałości przez dziecko.
Książka sporo miejsca poświęca wyjaśnieniu zjawisku osiągania dojrzałości i tworzeniu dojrzałych relacji. Nie jestem w stanie tego opisać, trzeba po prostu przeczytać.
Sposoby nawiązywania więzi przez dzieci, od najbardziej prostego, prymitywnego do najbardziej głębokiego:
1. Zmysły. Nawiązywanie więzi poprzez zmysły. Dotyk. Obecność.
2. Imitowanie, kopiowanie rówieśników, lub dorosłych..
3. Przynależność, lojalność.
4. Wyniosłość, znaczenie, bycie ważnym dla kogoś
5. Uczuciowość
6. Prawdziwe poznanie kogoś.
Bycie dobrym rodzicem, pedagogiem według badań i teori przedstawionych w tej książce nie jest zależne od tego ze rodzic czy pedagog opanuje pewne metody wychowawcze czy stosuje odpowiednie techniki. Klucz tkwi w stworzeniu głębokiej więzi z dzieckiem. Oczywiście tworzenie odpowiednich rutyn wychowawczych, stosowanie dobrej, zdrowej, pozytywnej komunikacji jest jak najbardziej ważne, ale bez więzi, bez relacji przynosi słabe efekty.
Książka zawiera kilka bardzo ciekawych "case studies". Między innymi opisanych jest kilka beznadziejnych przypadków gdzie rodzice całkowicie zatracili kontakt ze swoimi dziećmi i krok po kroku odbudowywali, praktycznie od zera relacje z dzieckiem, na koniec odnosząc sukces.
Mocno polecam tą książkę dla zainteresowanych tematem.
Muszę przyznać że to chyba jeden z lepszych poradników dla rodziców i pedagogów jaki trafił kiedykolwiek w moje ręce. Książka mocno mnie przekonała i dostrzegałem w niej sporo rzeczy które samemu udało mi się zaobserwować. Oprócz tego ze autorzy powołują się na aktualne badania naukowe piszą również o swoich doświadczeniach rodzicielskich. I to mnie chyba najbardziej w...
400 stron powtarzania w kółko tego samego - że dla naszych dzieci najgorsze są inne dzieci i ich wpływ. Panowie uważają, że najgorsze co może przytrafić się dzieciom to koledzy i przyjaciele.
Szukałam jakichś wzmianek skąd w młodych ludziach może się brać potrzeba szukania aprobaty wśród rówieśników i stawiania ich na piedestał i okazuje się że wg autorów jedynym powodem takiego stanu rzeczy jest brak ‚wioski’, tj. wspólnego wychowywania dzieci przez pokolenia, jakie jeden z autorów obserwował w Prowansji. Czyli dzieci we Francji nie mają kolegów i ich nie potrzebują, bo mają rodzinną wioskę i to rozwiązuje wszystkie problemy wychowawcze. Nonsens goni nonsens. Brak jakiejkolwiek refleksji, na temat rodziców dla których obecnie często ekran jest ważniejszy niż spędzanie czasu z dzieckiem - nie, to nie jestem problem. Problemem jest konsekwencja takiego postępowania i spędzanie czasu z dziećmi w podobnym wieku, którzy na nasze dzieci mogą mieć wpływ. 🤡
400 stron powtarzania w kółko tego samego - że dla naszych dzieci najgorsze są inne dzieci i ich wpływ. Panowie uważają, że najgorsze co może przytrafić się dzieciom to koledzy i przyjaciele.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSzukałam jakichś wzmianek skąd w młodych ludziach może się brać potrzeba szukania aprobaty wśród rówieśników i stawiania ich na piedestał i okazuje się że wg autorów jedynym powodem...
„Więź” to książka niezwykle ważna i poruszająca, zwłaszcza dla osób, które świadomie podchodzą do wychowania i chcą lepiej zrozumieć dynamikę relacji między rodzicami a dziećmi. Autorzy otwierają oczy na mechanizmy, które często umykają w codziennym pędzie — pokazują, jak ogromne znaczenie ma emocjonalna obecność rodzica i jak konsekwencje jej braku mogą wpływać na rozwój młodego człowieka.
To jednak nie jest książka dla osób, które nie potrafią przyznać, że jako rodzic mogą popełniać błędy. Jeśli ktoś nie jest gotowy na refleksję i konfrontację z własnymi zachowaniami, przekaz tej książki raczej do niego nie trafi. Opowieści, analizy i przykłady mogą być trudne do przyjęcia, jeśli brakuje otwartości na zmianę.
Momentami język bywa wymagający — autorzy posługują się terminologią psychologiczną, a niektóre fragmenty są gęste od teorii. Nie odbiera to wartości książce, ale sprawia, że lektura wymaga uwagi i skupienia.
„Więź” to ważna, potrzebna pozycja dla każdego, kto chce lepiej zrozumieć swoje dziecko — i siebie jako rodzica.
„Więź” to książka niezwykle ważna i poruszająca, zwłaszcza dla osób, które świadomie podchodzą do wychowania i chcą lepiej zrozumieć dynamikę relacji między rodzicami a dziećmi. Autorzy otwierają oczy na mechanizmy, które często umykają w codziennym pędzie — pokazują, jak ogromne znaczenie ma emocjonalna obecność rodzica i jak konsekwencje jej braku mogą wpływać na rozwój...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toByłam tej książki bardzo ciekawa, bo tytuł brzmiał dla mnie bardzo dziwnie. Trochę apodyktycznie, trochę staroświecko, ale przy tym intrygująco. Ponieważ nie uważam żeby współczesna, szeroko rozumiana młodzież była wolną od trosk, depresji, samobójstw i innych tragedii grupą, mam przez to wrażenie że coś poszło nie tak ze światem. Obserwuję to od dawna i jako że w sama nie chcę być matką, której dziecko powoli się oddala aż w końcu znika, tego typu tytuły przyciągają moją uwagę. Czy ten jest warty uwagi i wniósł coś w moje rozumienie problemu?
Autorzy skupiają się w zasadzie na jednej kwestii, generującej według nich masę problemów u dzisiejszych dzieciaków. Jest to po prostu relacja rówieśnicza, która współcześnie nadaje ton wychowaniu, wypacza rozwój dzieci i prowadzi do patologii w ich zachowaniu, wpływając na ich przyszłość w ogromnym stopniu. Początkowo byłam do tego sceptycznie nastawiona, mimo że autorzy od początku bardzo jasno stawiają sprawę i wyjaśniają skąd takie wnioski. Trochę machnęłam na to ręką, bo bez przesady - nie można przecież zwalać winy za wszystko na kolegów czy koleżanki dziecka. Z rozdziału na rozdział jednak zapalało mi się coraz więcej lampek, zaczęłam też przypominać sobie liczne przykłady sytuacji opisywanych w książce, których sama byłam świadkiem lub bohaterką. I bardzo przestało mi się to podobać.
Wszystko sprowadza się do jednego - więzi z rodzicami i najbliższą rodziną zastąpiły intensywne i nieograniczone kontakty z rówieśnikami. Powodów jest wiele - brak czasu rodziców, brak stabilizacji finansowej, problemy zdrowotne, lenistwo, możnaby wymieniać bardzo długo. Efektem jest w skrócie fakt, że dzieci wychowują siebie nawzajem i robią to nieudolnie, co nie może być zaskoczeniem. Autorzy pięknie wyjaśnili na czym to polega, jakie są tego zagrożenia i słabe strony, ja mogę im tylko przyklasnąć bo nie sposób się nie zgodzić z tym co piszą. Jest to bardzo zgubne i niosące grube konsekwencje społeczne zjawisko, a jego objawy niestety wzięliśmy za coś normalnego. To “normalne” że nastolatek w ogóle nie chce spędzać czasu z rodziną, siedzi sam zamknięty u siebie w pokoju i notorycznie jest w kontakcie ze znajomymi, co zdaje się być jedynym co go cieszy. Nic w tym nie brzmi dla mnie normalnie, bardziej jak jakieś dziwne uzależnienie.
To co w książce może się nie spodobać, to liczne powtórzenia i krążenie wokół jednego tematu. Mi to akurat w tym przypadku odpowiadało, lubię spojrzenie na jeden, w dodatku ważny i delikatny temat z wielu perspektyw i kątów. Ale zakładam że niektórych może to nużyć. Również samo założenie, że rówieśnicy to zło wcielone może wiele osób zniechęcić, ale ja tego nie odbieram zerojedynkowo. Dziecko może mieć kolegów i koleżanki, jak najbardziej. Ale nie mają być oni niezbędni do przeżycia, mogą się co jakiś czas zmieniać i nie wolno im na żadnym etapie zastąpić rodziny. To rodzina jest dla dziecka absolutnie najważniejsza, to ostoja i punkt wyjścia, a najważniejsi są rodzice będący drogowskazem, latarnią i przystanią. Według mnie o to chodziło autorom książki, chociaż czasem mogło to wybrzmieć tak, jakby relacje rówieśnicze powinny być całkowicie zabronione. Jednak to co proponują to nie jakaś rodzicielska sekta i zamordyzm, ale naturalny, zdrowy porządek rzeczy o którym zdaje się zapomnieliśmy.
Polecam tą książkę wszystkim rodzicom, niezależnie w jakim wieku mają dziecko czy też wnuki. Jest w niej nawet co prawda skąpa, ale zawsze jakaś garść porad jak wyjść z problematycznej sytuacji wychowawczej, jeśli już się w niej znaleźliśmy. Ale przede wszystkim skupiamy się na tym, jak do niej nie dopuścić. Myślę że gdy problemy z dzieckiem już istnieją, warto wybrać się do specjalisty jak najszybciej, a tą książkę traktować jako dodatek, bo każda sytuacja jest indywidualna. Nie mniej jednak stanowi świetne narzędzie i bazę wiedzy oraz źródło zrozumienia problemu - szczególnie kiedy dziecko zdaje się nas nienawidzić… Świetna pozycja na tą i podobną tego typu, smutną ewentualność. Polecam!
Byłam tej książki bardzo ciekawa, bo tytuł brzmiał dla mnie bardzo dziwnie. Trochę apodyktycznie, trochę staroświecko, ale przy tym intrygująco. Ponieważ nie uważam żeby współczesna, szeroko rozumiana młodzież była wolną od trosk, depresji, samobójstw i innych tragedii grupą, mam przez to wrażenie że coś poszło nie tak ze światem. Obserwuję to od dawna i jako że w sama nie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSama nie wiem jak ocenić tę książkę. Z jednej strony bardzo ciekawa, z drugiej jak tak się ją czyta to pokazuje jakby inne dzieci były najgorszym wrogiem rodziców. Czy to jest faktycznie aż tak skrajne?
Sama nie wiem jak ocenić tę książkę. Z jednej strony bardzo ciekawa, z drugiej jak tak się ją czyta to pokazuje jakby inne dzieci były najgorszym wrogiem rodziców. Czy to jest faktycznie aż tak skrajne?
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Zrób z rodziny swoją małą sektę”.
Grafoman pomaga pseudopsychologowi pisać antyporadnik.
Dawno już nie wdepnąłem w tak źle napisany i jednocześnie kretyński poradnik rodzicielstwa (ostatnim razem: „Jak mówić żeby dzieci nas słuchały...” Faber i Mazlish). Zupełnie nie wiem dlaczego spodziewałem się czegoś o wartościach i rozsądnym balansie między byciem rodzicem, mentorem, przewodnikiem i przyjacielem. Co mi do łba strzeliło? Może zupełny brak negatywnych ocen?
Potworne lanie wody o niczym i zabieranie się do tematu, jak pies do jeża. Cztery piąte zawartości książki to opis krnąbrnego dziecka: dziecko, które nie wykonuje poleceń, to dziecko, które ma więzi silniejsze z rówieśnikami, niż z rodzicami; dziecko, które nie je wspólnego obiadu, tylko zabiera swoją porcję do pokoju, nie ma więzi z rodzicami, lecz uległo współczesnemu problemowi posiadania silnych więzi z rówieśnikami… i tak prawie 300 stron, jak gdyby czytelnik nie widział nigdy na oczy „niegrzecznego” dziecka! Po cholerę całe rozdziały i podrozdziały poświęcać na opisywanie poszczególnych zachowań, zwłaszcza gdy, zdaniem autorów, wszystko sprowadza się do jednej przyczyny: więzi z rówieśnikami są silniejsze od tych z rodzicami.
Wszyscy się mylą!, psychologowie, pedagodzy, terapeuci, socjologowie. Lekiem na całe zło jest u-z-a-l-e-ż-n-i-a-n-i-e dziecka od siebie – SIC! Nie potrzebujecie żadnej wiedzy psychologicznej, porad rodzicielskich, umiejętności, wiedzy, książek, ekspertów. Jeśli tylko uzależnicie dziecko od siebie, reszta NATURALNIE zrobi się sama!
„Jak już nadmieniliśmy, więzi działają w sposób niewidoczny. Ludzie, którzy czysto instynktownie wytworzyli dobre relacje z dziećmi, będą dobrymi i kompetentnymi opiekunami, nawet jeśli oficjalnie nie opanowali choć jednej rodzicielskiej „umiejętności””.
Żadne kary, nagrody, nakłanianie, perswazje, zachęcanie, ostrzeganie, groźby – to wszystko błędnie wykorzystywane narzędzia korupcji i przemocy – do wywalenia. Wystarczy silna więź z rodzicami, i dziecko będzie magicznie wykonywało wszelkie polecenia i wyrośnie na nadczłowieka.
„W miarę jak słabnie rodzicielska władza, coraz więcej uwagi poświęcamy środkom nacisku. Mnożą się przy tym eufemizmy: o łapówkach mówimy rozmaicie – jako o nagrodach, zachętach i pozytywnych wzmocnieniach; groźby i kary przechrzciliśmy na ostrzeżenia, naturalne konsekwencje oraz wzmocnienia negatywne; stosowanie metod psychologicznego nacisku często nazywane jest kształtowaniem zachowania lub dawaniem nauczki. Te eufemizmy maskują próby motywowania dziecka przez wywarcie zewnętrznej presji, bo jego wewnętrzna motywacja okazuje się niewystarczająca. Więź jest czymś naturalnym, płynącym z wnętrza; środki perswazji są sztuczne i narzucone z zewnątrz. W każdym innym kontekście uznalibyśmy użycie takich środków za manipulację. W rodzicielstwie jednak te metody skłaniania dzieci do postępowania zgodnie z naszą wolą przez wiele osób są traktowane jako normalne i słuszne”.
Żadne odcinanie pępowiny, przygotowywanie do opuszczenia gniazda, zaopatrzenie w zestaw umiejętności potrzebnych do samodzielnego funkcjonowania w świecie, żadnego s-o-c-j-a-l-i-z-o-w-a-n-i-a dziecka – o nie!, trzeba mu zapewnić ciepły ku#^$dołek, zapełnić czas wspólnymi zajęciami i otoczyć gęstą pajęczyną psycho-rodzinki z wybałuszonymi gałami i wiecznie przyklejonym uśmiechem. Zbudować osadę (film „The Village” 2004 świetnie oddaje klimat tego antyporadnika) z dala od miasta, i nie dopuszczać do dzieci nikogo spoza swojej małej sekty. To poradnik dla psychopatycznych opiekunów, którzy dziecko posiadają dla konkretnego, partykularnego celu (włącznie z chorymi akcjami pokroju Josefa Fritzla czy herbatki w miasteczku „Jonestown”).
Oprócz bełkotu i lania wody, znajdziemy tu słodko-pierdzące pseudoporady, gdzie dziecko robiące rozpierduchę na basenie w ogrodzie znajomych, niereagujące na prośby, groźby i fizyczne uniemożliwienie mu dokuczania innym dzieciom, w magiczny sposób opanuje się, jeśli tylko krok po kroku zrobisz to, co zalecają autorzy:
„Zilustruję tę prostą zasadę przykładem. Jedenastoletni Tyler pluskał się w przydomowym basenie z siostrom i kilkoma przyjaciółmi. Wszyscy dobrze się bawili, dopóki Tylera nie poniosło – chłopiec zaczął okładać inne dzieci piankowymi rurami do nauki pływania. Matka kazała mu przestać, ale bez skutku. Ojciec się rozzłościł, zaczął ganić Tylera za nieposłuszeństwo wobec matki i polecił mu wyjść z basenu. Chłopiec nie posłuchał. Wreszcie mężczyzna wskoczył do wody, wyciągnął Tylera na brzeg i sądząc, że w ten sposób nauczy go moresu, wysłał syna do pokoju, żeby przemyślał swoje postępowanie. Rodzice wyjaśnili mi, że zachowanie Tylera było nie do przyjęcia i ni chcieli, by się powtórzyło. Usłyszawszy ode mnie o ryzyku związanym ze stosowaniem izolacji jako metody wychowawczej, zapytali, jak inaczej mogli postąpić.
Kiedy doszło do opisywanej sytuacji, przed podjęciem jakichkolwiek działań rodzice powinni zapewne wziąć głęboki wdech. W razie problemów lepiej jest się zbliżyć, niż dystansować. Rodzic musi przejawiać chęć nawiązania kontaktu, aby dziecko mogło zareagować na jakiekolwiek pozytywne bodźce. Kiedy opiekun odzyska wolę kompromisu, pierwszy krok polega na jego osiągnięciu. Może to być wspólny spacer, jazda albo zabawa z piłką – zanim zdobędzie się punkty u przeciwnej strony, trzeba odbudować międzyludzkie kontakty. W tym przypadku brakowało ich od początku i przez to rodzice popełnili błąd już na wstępie. Tyler był bez reszty pochłonięty tym, co robił. Przy takim nastawieniu nie zwracał uwagi na rodziców i nie był w nastroju do spełniania ich żądań. W podobnej sytuacji przed przystąpieniem do działań trzeba koniecznie odzyskać kontakt z dzieckiem. Próba nawiązania łączności mogła polegać na zagajeniu: „Rany, Tyler, dobrze się bawisz?”. Taki wstęp wywołałby zapewne zawadiacki uśmiech i przytaknięcie. Po skłonieniu dziecka do kontaktu wzrokowego, uśmiechu i skinieniu głową, kolejny krok ze strony rodziców powinien mieć na celu przywołanie dziecka. „Tyler, chciałbym z tobą chwilę porozmawiać na osobności. Chodź do mnie, proszę”. Po przywołaniu dziecka rodzic odzyskałby władzę i wpływy. Mógłby udzielić pewnych wskazówek, by uspokoić sytuację i nie psuć wszystkim zabawy. Ponadto pozwoliłoby to zapobiec nadwyrężaniu więzi z Tylerem, co pod względem rozwojowym ma o wiele większe znaczenie niż dawanie nauczek. Zamiast kończyć sprawę postawieniem szlabanu, rodzice Tylera powinni zacząć ją od nawiązania porozumienia”.
– Niepojęta magia jak u Superniani. W pierwszej sytuacji dziecko na nic nie reaguje, ale zareaguje jeśli tylko użyjesz magicznego zaklęcia: „Rety, skarbeńku, widzę, że świetnie się bawisz, ale choć coś ci powiem” i CUD, słychać trąby, dziecku wyrastają skrzydła anioła, a nad głową pojawia się złota aureola!
„Należy pamiętać, że dręczenie nie jest zamierzone. Dzieci nie chcą być prześladowcami ani nawet nie muszą się tego uczyć, bo takie skłonności mogą narodzić się spontanicznie w dowolnej kulturze. Nie wierzmy w to, że agresywne zachowania prześladowcy odzwierciedlają jego prawdziwą naturę. Pod twardą skorupką gnębiciela nie kryje się zgniłe jajo, lecz zalążek, któremu rodzice i nauczyciele nie potrafili pomóc się wykluć i usamodzielnić. Prześladowanie jest skutkiem sprzężenia między dwoma najważniejszymi w mózgu istot ludzkich mechanizmami psychologicznymi: obronnym i więzi. Te potężne mechanizmy maskują rzeczywistą naturę dziecka”.
– Tak, tak. Psychopaci, jak Jeffrey Dahmer czy Ted Bundy, w głębi serduszka byli dobrzy, tylko złe okoliczności zmusiły ich do bestialskich mordów.
„Obecnie wiele dzieci jest zbyt gruboskórnych, uczuciowo zamkniętych, aby przeżywać emocje wymagające takiej wrażliwości”.
– Zbyt gruboskórnych? I dlatego w potocznej mowie pojawił się związek frazeologiczny: płatki śniegu? XD
Szkoda więcej czasu i miejsca. Ten gniot zupełnie nie zasłużył na rozbudowaną krytykę. Wystarczyło ograniczyć się do hasztagów: antyporadnik, grafomański gniot, bezstresowe wychowanie, psychologia pozytywna, melioryzm, hiperopiekuńczość...
Przed zakupem wpisz proszę w wujka Googla te dwie frazy: „Gordon Neufeld kontrowersje” i „Gabor Mate kontrowersje”. Wiem, że nie wszystko co w internecie jest prawdą, ale tutaj internet się nie myli.
Po dostrzeżeniu tej książki u kogoś na półce, dyskretnie ale sprawnie ewakuuj się, oddal i wezwij dochodzeniówkę – prawdopodobnie w ogrodzie znajduje się zakopana beczka ze zwłokami.
„Zrób z rodziny swoją małą sektę”.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGrafoman pomaga pseudopsychologowi pisać antyporadnik.
Dawno już nie wdepnąłem w tak źle napisany i jednocześnie kretyński poradnik rodzicielstwa (ostatnim razem: „Jak mówić żeby dzieci nas słuchały...” Faber i Mazlish). Zupełnie nie wiem dlaczego spodziewałem się czegoś o wartościach i rozsądnym balansie między byciem rodzicem, mentorem,...
Autorzy wykonali ogrom pracy, a wszystko podparte wieloletnim doświadczeniem w pracy z młodzieżą i rodzicami. W większości stawianych też zgadzam się z autorami w 100%, w końcu wychowaliśmy 3 dzieci. W teorii wszystko wydaje się proste, wystarczą szczerość (u nas podstawa), wyrozumiałość (nieco gorzej), opanowanie (łatwo napisać) i wiele podobnych cech oraz sama miłość... Życie wydaje się dużo bardziej skomplikowane - warto oczywiście próbować i stawać się lepszym rodzicem/człowiekiem.
Książka spójna, przemyślana i wartościowa. Oby więcej podobnej jakości lektur...
Autorzy wykonali ogrom pracy, a wszystko podparte wieloletnim doświadczeniem w pracy z młodzieżą i rodzicami. W większości stawianych też zgadzam się z autorami w 100%, w końcu wychowaliśmy 3 dzieci. W teorii wszystko wydaje się proste, wystarczą szczerość (u nas podstawa), wyrozumiałość (nieco gorzej), opanowanie (łatwo napisać) i wiele podobnych cech oraz sama miłość......
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPolecam! Choć na początku miałam mieszane uczucia, szybko przekonałam się do tej książki. To opowieść o tym, jak odbudować silną więź między rodzicem a dzieckiem w świecie, w którym wpływ rówieśników często staje się ważniejszy niż zdanie dorosłych. Autorzy przekonują, że bliskość i zaufanie to fundament wychowania, a prawdziwy autorytet rodzica rodzi się z relacji, a nie z kar czy nagród.
To lektura, która otwiera oczy i daje konkretne wskazówki, jak odzyskać wpływ na dziecko, wspierać je emocjonalnie i pomagać mu w radzeniu sobie z presją otoczenia. Inspirująca, mądra i bardzo potrzebna.
Polecam! Choć na początku miałam mieszane uczucia, szybko przekonałam się do tej książki. To opowieść o tym, jak odbudować silną więź między rodzicem a dzieckiem w świecie, w którym wpływ rówieśników często staje się ważniejszy niż zdanie dorosłych. Autorzy przekonują, że bliskość i zaufanie to fundament wychowania, a prawdziwy autorytet rodzica rodzi się z relacji, a nie z...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDoskonała książka - lektura obowiązkowa zarówno dla rodziców, jak i nauczycieli oraz pedagogów. Od razu wrzucam ją do moich ulubionych książek poświęconych wychowaniu dzieci i relacjom w ogóle.
Doskonała książka - lektura obowiązkowa zarówno dla rodziców, jak i nauczycieli oraz pedagogów. Od razu wrzucam ją do moich ulubionych książek poświęconych wychowaniu dzieci i relacjom w ogóle.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDobra treść, ale rozwlekły styl.
Daje do myślenia, o faktycznej roli więzi. To co mnie zaskoczyło to teoria autorów, że to rodzicie powinni zabiegać o dzieci, i być tymi, którzy wychodzą z inicjatywą wspólnego spędzania czasu. To jakby odwrócenie tego, co różni nauczyciele lub rodzice powtarzali, gdy ja byłam dzieckiem, że im się "należy szacunek niejako z automatu za sam fakt bycia rodzicem lub mającym więcej doświadczenia". Wg autorów tej książki - i to mi bardzo pasuje - tekst "co wolno wojewodzie to nie tobie smrodzie" jest po prostu do lamusa. Rodzice muszą włożyć wysiłek w wychowanie i utrzymanie więzi z dziećmi, bo to nie dzieje się z automatu.
Trudna książka, ale warta czasu czytania.
Dobra treść, ale rozwlekły styl.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDaje do myślenia, o faktycznej roli więzi. To co mnie zaskoczyło to teoria autorów, że to rodzicie powinni zabiegać o dzieci, i być tymi, którzy wychodzą z inicjatywą wspólnego spędzania czasu. To jakby odwrócenie tego, co różni nauczyciele lub rodzice powtarzali, gdy ja byłam dzieckiem, że im się "należy szacunek niejako z automatu za sam...
To i "Rodzice w kryzysie" to najlepsze,najważniejsze książki z serii parenting. Wystarczyłyby mi tylko te 2. Nie ze wszystkim rezonuje, ale z najważniejszym przekazem nie dyskutuje i zrobię co w mojej mocy,aby więź z dziećmi wzmocnić. Polecam!
Ps. Dość śmieszny jest tu jazgot jakie to bzdury autor wypisuje... Wystarczy przypomnieć sobie swoją młodość i zobaczyć kto był w naszym sercu na pierwszym miejscu i czy to było dla nas korzystne.
To i "Rodzice w kryzysie" to najlepsze,najważniejsze książki z serii parenting. Wystarczyłyby mi tylko te 2. Nie ze wszystkim rezonuje, ale z najważniejszym przekazem nie dyskutuje i zrobię co w mojej mocy,aby więź z dziećmi wzmocnić. Polecam!
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPs. Dość śmieszny jest tu jazgot jakie to bzdury autor wypisuje... Wystarczy przypomnieć sobie swoją młodość i zobaczyć kto był w...
Dałam pięć gwiazdek, długo wahając się nad trzema i rozmyślając o tym, jak to możliwe, że ta książka ma tu średnią prawie 8.
I nie, to nie jest tak, że jest to książka z gruntu zła. Są w niej zawarte idee, które naprawdę można wziąć sobie do serca będąc rodzicem (albo przyszłym rodzicem). Jest to książka, która zachęca do spojrzenia na rodzicielstwo od innej strony, ba, ta strona jest nawet całkiem ciekawa! Ale:
- naprawdę wartościowe treści zawarte w tej książce możnaby skondensować na 100 stronach;
- większość książki to górnolotne przemyślenia nie podparte przykładami, jak przełożyć je w realnym życiu;
- czytając miałam nieodparte poczucie, że doświadczam tu mansplainingu w najczystszej postaci;
- książka bardzo mocno wpędza czytelnika-rodzica w wyrzuty sumienia (no chyba, że ktoś jest takim rodzicem, jak rodzic - wg. autora - powinien być);
- książka pokazuje, wbrew pozorom, bardzo wąską perspektywę - widać, że została napisana zza biurka i opiera się na naprawdę niewielkim doświadczeniu w koegzystencji z WŁASNYMI (!) dziećmi (alternatywnie być może po wielu latach autor "nie pamięta już" jak to było być rodzicem dziecka czy nastolatka);
- zupełnie niezrozumiała jest dla mnie gloryfikacja "dawnych czasów", w których dzieci naturalnie podążały za rodzicami a nie za rówieśnikami - helloł! to były czasy, kiedy dzieci od 6 roku życia fedrowały na przodku albo pracowały w polu, tak że tego;
- z uniesionym kącikiem ust i brwią przeczytałam ostatni rozdział o erze cyfrowej, dodany w - uwaga! - 2011, w którym autor generalnie wieszczy młodym ludziom koniec świata i upadek obyczajów. Nie do wiary, że jakimś cudem dotrwaliśmy do roku 2023 i Ziemia nadal się kręci;
- last but not least: czytałam te 300 stron przez 3 tygodnie w nadzieji, że gdzieś jest te 8 gwiazdek, tylko jeszcze tam nie dotarłam.
Dałam pięć gwiazdek, długo wahając się nad trzema i rozmyślając o tym, jak to możliwe, że ta książka ma tu średnią prawie 8.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toI nie, to nie jest tak, że jest to książka z gruntu zła. Są w niej zawarte idee, które naprawdę można wziąć sobie do serca będąc rodzicem (albo przyszłym rodzicem). Jest to książka, która zachęca do spojrzenia na rodzicielstwo od innej strony, ba,...
Bardzo piękna książka :-) O mocy relacji, troski, odpowiedzialnej bliskości.
Autor porównuje relacje do tańca, podsuwa pomysły, jak każdego dnia zapraszać Dziecko, prowadzić, być dla niego bezpieczną bazą. Z racji swojego wykształcenia wyczulony na działania adekwatne do wieku - np. intensywny kontakt odpowiedni dla małego dziecka w wieku nastoletnim powinna zastąpić "przyjazna obecność we wspólnej przestrzeni".
Podoba mi się odwaga Autora w wyrażaniu niepopularnych opinii np. "Bez zależności nie osiągniemy niezależności. Dążenie do prawdziwej autonomii może zacząć się dopiero wtedy, gdy potrzeby zależności zostaną zaspokojone".
W swoim wywodzie odnosi się do psychologii rozwojowej, neuropsychologii, podkreśla wpływ instynktów na wybory dzieci i młodzieży.
Momentami trochę nużące mogą być powtórzenia, ale mam wrażenie, że jest to zamysł Autora, by Czytelnicy dogłębnie, z różnych perspektyw przyjrzeli się tematowi więzi i wpływu kultury na kondycję psychiczną Młodych.
Polecam serdecznie!
Bardzo piękna książka :-) O mocy relacji, troski, odpowiedzialnej bliskości.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutor porównuje relacje do tańca, podsuwa pomysły, jak każdego dnia zapraszać Dziecko, prowadzić, być dla niego bezpieczną bazą. Z racji swojego wykształcenia wyczulony na działania adekwatne do wieku - np. intensywny kontakt odpowiedni dla małego dziecka w wieku nastoletnim powinna zastąpić...
Inną skalą mierzę literaturę piękną, inną baśnie, inną książki psychologiczne czy poradniki takie jak ten.
Pozycję oceniam jako bardzo ważną, bardzo potrzebną w naszych czasach i kręgu kulturowym. Bardzo się cieszę, że przeczytaliśmy ją wraz z żoną i polecam ją nienachalnie każdemu, nie tylko rodzicom, opiekunom i wychowawcom, ale i poszukującym wiedzy o społeczeństwie i samych sobie (choć takim osobom wystarczy rzecz przewertować wyciągając tylko pewne informacje dla siebie, większość bowiem traktuje o relacjach rodzic/opiekun-dziecko).
Symbolicznie odejmuję gwiazdkę za typowe amerykańskie lanie wody i nie zawsze skupianie się na temacie zadanym w tytule rozdziału. To wszystko nieważne. Ważne jest, żebyśmy uzmysłowili sobie dlaczego przepaść braku więzi między pokoleniami powiększa się i jak odwracać ten proces na miarę własnych możliwości. Byśmy przestali czuć się bezsilni i rozgoryczeni własnym niezrozumieniem.
Czytajcie!
Inną skalą mierzę literaturę piękną, inną baśnie, inną książki psychologiczne czy poradniki takie jak ten.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPozycję oceniam jako bardzo ważną, bardzo potrzebną w naszych czasach i kręgu kulturowym. Bardzo się cieszę, że przeczytaliśmy ją wraz z żoną i polecam ją nienachalnie każdemu, nie tylko rodzicom, opiekunom i wychowawcom, ale i poszukującym wiedzy o społeczeństwie i...
Najlepsza książka dotycząca "wychowania" jaką kiedykolwiek przeczytałam. Powinna być lekturą obowiązkową dla absolutnie każdego rodzica.
Najlepsza książka dotycząca "wychowania" jaką kiedykolwiek przeczytałam. Powinna być lekturą obowiązkową dla absolutnie każdego rodzica.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMam bardzo mieszane uczucia po przeczytaniu tej książki. Z jednej strony porusza ważne zagadnienia i unaocznia nam, jak ważna jest dobra relacja z dzieckiem. Z drugiej jednak strony momentami bywała...nudna. Powtarzający się fragment "dzieci ukierunkowane na rówieśników" potrafił pojawić się 3 razy na stronie. W ogóle w tej książce jest mnóstwo powtórzeń - wątków, sformułowań...Ta książka początkowo spowodowała, że czułam się źle - jako matka, dla której więź z dzieckiem jest bardzo ważna, miałam wrażenie, że wszystko zrobiłam źle. Gdy już przebrnęłam przez mnogość przykładów, co i jak psuje brak więzi z dzieckiem, jakie są tego konsekwencje, nadszedł rozdział, który podpowiada, co robić. I okazuje się, e to, co robię jest jednak dobre. Generalnie, nie wniosła ona nic nowego w posiadaną już przeze mnie wiedzę. Niemniej jednak, myślę, że dla wielu rodziców to powinna być ważna pozycja.
Mam bardzo mieszane uczucia po przeczytaniu tej książki. Z jednej strony porusza ważne zagadnienia i unaocznia nam, jak ważna jest dobra relacja z dzieckiem. Z drugiej jednak strony momentami bywała...nudna. Powtarzający się fragment "dzieci ukierunkowane na rówieśników" potrafił pojawić się 3 razy na stronie. W ogóle w tej książce jest mnóstwo powtórzeń - wątków,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWśród poradników dotyczących wychowania dzieci, ta książka powinna znaleźć się na pozycji obowiązkowej. Zamiast oferować nam gotowe rozwiązania, zachęca do działań w zgodzie z intuicją, w ramach pewnych zasad dotyczących nawiązywania i podtrzymywania relacji. Otwiera oczy i pomaga poukładać wiedzę, którą już mamy lub dopiero nabędziemy. Polecam, choć odrobina krytycyzmu w trakcie lektury nie zaszkodzi, co zresztą autorzy sami proponują, nie roszcząc sobie prawa do wszechwiedzy.
Wśród poradników dotyczących wychowania dzieci, ta książka powinna znaleźć się na pozycji obowiązkowej. Zamiast oferować nam gotowe rozwiązania, zachęca do działań w zgodzie z intuicją, w ramach pewnych zasad dotyczących nawiązywania i podtrzymywania relacji. Otwiera oczy i pomaga poukładać wiedzę, którą już mamy lub dopiero nabędziemy. Polecam, choć odrobina krytycyzmu w...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to1. Zdjęcie okładki nie jest obecnym wydaniem 2021 rok. Zostawiam opinię pomimo nieprzeczytania całości. Warto. Polecam dla osób nie znających angielskiego wszystkie dostępne w języku polskim filmy, wystąpienia Gabora Mate. Z reguły z napisami. Wiedza jaką przedstawia to XXI wiek psychiatrii i psychologii. Dlatego nie będę tłumaczyć co mnie już na początku książki zachwyciło. Że spraw technicznych. Super przypisy z tytułami książek jeśli były w języku polskim. Słownik definicji i indeks alfabetyczny .
1. Zdjęcie okładki nie jest obecnym wydaniem 2021 rok. Zostawiam opinię pomimo nieprzeczytania całości. Warto. Polecam dla osób nie znających angielskiego wszystkie dostępne w języku polskim filmy, wystąpienia Gabora Mate. Z reguły z napisami. Wiedza jaką przedstawia to XXI wiek psychiatrii i psychologii. Dlatego nie będę tłumaczyć co mnie już na początku książki...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCieszę się, że natrafiłam na tę książkę. W pewnym sensie jest wywrotowa, obala wiele współczesnych mitów o wychowywaniu dzieci. Dla mnie jest potwierdzeniem tego, co do tej pory podpowiadała mi intuicja i drogowskazem na dalszą drogę jako rodzica. Przede wszystkim zaś cieszę się, że przeczytałam tę książkę w odpowiednim momencie, i zamiast poluzowywać moją relację z nastoletnim synem, wzmocnię ją, aby syn mógł czerpać z niej jak najwięcej w tak kluczowym dla jego rozwoju okresie.
Cieszę się, że natrafiłam na tę książkę. W pewnym sensie jest wywrotowa, obala wiele współczesnych mitów o wychowywaniu dzieci. Dla mnie jest potwierdzeniem tego, co do tej pory podpowiadała mi intuicja i drogowskazem na dalszą drogę jako rodzica. Przede wszystkim zaś cieszę się, że przeczytałam tę książkę w odpowiednim momencie, i zamiast poluzowywać moją relację z...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toO tym jak zafascynowanie rówieśnikami może być szkodliwe dla rozwoju emocjonalnego i poznawczego dzieci. Co możemy zrobić jako rodzice by przywrócić najważniejszą więź z naszymi dziećmi. Mądra, uspokajająca, chwilami rewolucyjna lektura!
O tym jak zafascynowanie rówieśnikami może być szkodliwe dla rozwoju emocjonalnego i poznawczego dzieci. Co możemy zrobić jako rodzice by przywrócić najważniejszą więź z naszymi dziećmi. Mądra, uspokajająca, chwilami rewolucyjna lektura!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toksiążka, której się nie czyta jednych tchem, wręcz ciężko mi było przebrnąć pierwszych sto stron, ale absolutnie warto. Wiedza, której nie ma w innych książkach.
książka, której się nie czyta jednych tchem, wręcz ciężko mi było przebrnąć pierwszych sto stron, ale absolutnie warto. Wiedza, której nie ma w innych książkach.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie pamiętam... Przeczytałam to już 5 lat temu
Nie pamiętam... Przeczytałam to już 5 lat temu
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwietna, łamie stereotypy i wreszcie nie traktuje rodziców jak debili ani tym bardziej dzieci. Nie podaje schematów, wyczula intuicję rodziców i uczy tworzenia więzi z dzieckiem.
Świetna, łamie stereotypy i wreszcie nie traktuje rodziców jak debili ani tym bardziej dzieci. Nie podaje schematów, wyczula intuicję rodziców i uczy tworzenia więzi z dzieckiem.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWreszcie ktoś obalił mity, że dzieci najlepiej czują się i bawią z rówieśnikami! Autorzy, podpierając się badaniami ale i wykorzystując doświadczenia rodzicielskie, nie podają schematów działania, gotowców, ale uwrażliwiają na relację z dzieckiem. Proponują, aby tworzyć więź i pokazywać na własnym przykładzie, czym jest przyjaźń. Jeśli dziecko wytrenuje się w budowaniu relacji z dorosłym, pójdzie mu rewelacyjnie w przyszłości z rówieśnikami, ale nie stanie się ani ofiarą, ani obiektem manipulacji czy wpływu. Aby stworzyć więź z dzieckiem trzeba robić wiele rzeczy wspólnie, i faktycznie tablet czy gry komputerowe są wrogiem budowania relacji.
Gwiazdkę odejmuję za brak rozgraniczenia tematu na dziewczynki i chłopców, bo jednak dziewczęta trzeba wychowywać inaczej, gdyż więcej na nie "czyha niebezpieczeństw".
Wreszcie ktoś obalił mity, że dzieci najlepiej czują się i bawią z rówieśnikami! Autorzy, podpierając się badaniami ale i wykorzystując doświadczenia rodzicielskie, nie podają schematów działania, gotowców, ale uwrażliwiają na relację z dzieckiem. Proponują, aby tworzyć więź i pokazywać na własnym przykładzie, czym jest przyjaźń. Jeśli dziecko wytrenuje się w budowaniu...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo mądra książka traktująca o ważnym temacie budowania relacji z dziećmi. Autor wyjaśnia, dlaczego i kiedy relacje z rówieśnikami mogą przeszkadzać w rozwoju naszych dzieci. Porusza temat dojrzewania psychicznego do budowania relacji, przyjaźni. Tłumaczy, skąd się biorą "trudne" zachowania naszych dzieci w różnym wieku.
Po lekturze całości, uważam, że warto było przeczytać, ale w trakcie miałam chwile zwątpienia. Autor ponad połowę książki poświęca na wyjaśnianie, jak bardzo szkodliwe są relacje z rówieśnikami. Gdzieś z tyłu wybrzmiewa, że są one szkodliwe, gdy nie ma więzi z rodzicami, ale, osobiście, nie odpowiadał mi sposób, w jaki o tym pisał. Kłócą mi się ze sobą zwroty "budowanie relacji" i "wydawanie poleceń" lub "spełnianie żądań rodziców przez dzieci". Ponadto uzasadnienie potrzeby budowania więzi między dzieckiem a rodzicem jest nazbyt rozległe. Natomiast część o tym, jak budować i utrzymywać więź jest dużo bardziej skondensowana.
Książka nie daje gotowych rozwiązań, ale wskazuje kierunki działania i pobudza do refleksji.
Bardzo mądra książka traktująca o ważnym temacie budowania relacji z dziećmi. Autor wyjaśnia, dlaczego i kiedy relacje z rówieśnikami mogą przeszkadzać w rozwoju naszych dzieci. Porusza temat dojrzewania psychicznego do budowania relacji, przyjaźni. Tłumaczy, skąd się biorą "trudne" zachowania naszych dzieci w różnym wieku.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo lekturze całości, uważam, że warto było...
"Dlaczego rodzice powinni być ważniejsi od kolegów? " No właśnie dlaczego ?Ta książka, uświadomi wam to idealnie! Nie jest to zwykły poradnik z "teoriami dobrego wychowania" ,gotowymi poradami czy schematami. Pomaga zrozumieć jak ważna jest bliskość emocjonalna ,intuicja i zaufanie. Bo to przecież my rodzice powinniśmy być autorytetem dla naszych dzieci. To z nami powinni chcieć spędzać czas. Jeśli nasze więzi z dzieckiem będą na tyle silne i dojrzałe to właśnie do nas będą przychodzić po porady i opowiedzą o problemach, które mają w życiu.
Mam nadzieję, że dzięki tym cennym radom, taką więź zbuduje ze swoim dzieckiem. .
"Dlaczego rodzice powinni być ważniejsi od kolegów? " No właśnie dlaczego ?Ta książka, uświadomi wam to idealnie! Nie jest to zwykły poradnik z "teoriami dobrego wychowania" ,gotowymi poradami czy schematami. Pomaga zrozumieć jak ważna jest bliskość emocjonalna ,intuicja i zaufanie. Bo to przecież my rodzice powinniśmy być autorytetem dla naszych dzieci. To z nami powinni...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWielu rodziców zastanawia się, czy ich pociechy w wystarczającym stopniu socjalizują się z rówieśnikami i często na siłę prowokują te kontakty, czy tak właśnie wygląda prawidłowe wychowanie, czy może warto zobaczyć i przypomnieć jak wychowywano dzieci w przeszłości, jeśli nie chcemy, aby nasze dzieci wyrosły na "trudna" młodzież? Czy być może "trudne" dzieci to tylko prawdziwie trudni rodzice, którzy zapomnieli o najważniejszym celu bycia rodzicem ? Warto, zawsze jest czas na zmiany. - 2 raz - czytać co roku
Wielu rodziców zastanawia się, czy ich pociechy w wystarczającym stopniu socjalizują się z rówieśnikami i często na siłę prowokują te kontakty, czy tak właśnie wygląda prawidłowe wychowanie, czy może warto zobaczyć i przypomnieć jak wychowywano dzieci w przeszłości, jeśli nie chcemy, aby nasze dzieci wyrosły na "trudna" młodzież? Czy być może "trudne" dzieci to...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiesamowita lektura niosąca otuchę wszystkim ludziom, którzy zdążyli zwątpić w zdrowe relacje rodzinne. Cudowne antidotum na wszelakie poradniki, teorie wychowawcze, coraz to nowsze i coraz szybciej zmieniające się trendy. Dlaczego jest tak wyjątkowa? Ponieważ nie daje gotowych rozwiązań ani żadnych schematów ale tłumaczy mechanizmy, pomaga zrozumieć zamysł natury i podążać za nim. Przywraca należne miejsce zaufaniu, intuicji i emocjonalnej bliskości w procesie wychowania. Kiedy chcemy, żeby roślinka rosła jak najlepiej nie tłumaczymy jej jaka ma być, nie dyscyplinujemy, nie ciągniemy w górę, nie stosujemy kar ani nagród, ani żadnych innych technik manipulacyjnych itp... ale staramy się jej stworzyć jak najlepsze warunki i wtedy cała magia dzieje się sama! Tak zaplanowała to natura.
Głęboko poruszył mnie cytat, który chciałabym tu przywołać i który w moim odczuciu bardzo dobrze wyraża perspektywę przyjętą przez autorów książki:
"W literaturze dla rodziców panuje dziś tendencja do zaspokajania popytu na rodzicielskie umiejętności i strategie wychowawcze. Nie tego jednak potrzebują opiekunowie. Strategie są o wiele za sztywne i ograniczone, by sprawdziły się w zadaniu tak złożonym i subtelnym jak rodzicielstwo. Uwłaczają inteligencji rodzica i zwykle także inteligencji dziecka. Strategie uzależniają nas od promujących je ekspertów. Rodzicielstwo jest przede wszystkim relacją, a relacje nie poddają się strategiom. Opierają się na intuicji [...] Nie potrzebujemy umiejętności lub strategii, ale drogowskazów oraz zdolności do współodczuwania i zrozumienia."
Niesamowita lektura niosąca otuchę wszystkim ludziom, którzy zdążyli zwątpić w zdrowe relacje rodzinne. Cudowne antidotum na wszelakie poradniki, teorie wychowawcze, coraz to nowsze i coraz szybciej zmieniające się trendy. Dlaczego jest tak wyjątkowa? Ponieważ nie daje gotowych rozwiązań ani żadnych schematów ale tłumaczy mechanizmy, pomaga zrozumieć zamysł natury i podążać...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka mnie zachwyciła. Potwierdza wiele moich intuicji. Proponuje spojrzenie z zupełnie innej strony niż większość książek dot. relacji z dzieckiem, wychowania. Przede wszystkim podkreśla wagę dbania o więź dorosłego z dzieckiem. Dyscyplina? Tak, ale tylko dotycząca nas samych, bo jak wiemy (ale nie wszyscy o tym pamiętamy) najskuteczniejszą formą uczenia się jest modelowanie (czyli naśladowanie zachowań innych). Daje do myślenia. Bardzo gorąco polecam!
Książka mnie zachwyciła. Potwierdza wiele moich intuicji. Proponuje spojrzenie z zupełnie innej strony niż większość książek dot. relacji z dzieckiem, wychowania. Przede wszystkim podkreśla wagę dbania o więź dorosłego z dzieckiem. Dyscyplina? Tak, ale tylko dotycząca nas samych, bo jak wiemy (ale nie wszyscy o tym pamiętamy) najskuteczniejszą formą uczenia się jest...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWywrotowa.
Wywrotowa.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMuszę przyznać że to chyba jeden z lepszych poradników dla rodziców i pedagogów jaki trafił kiedykolwiek w moje ręce. Książka mocno mnie przekonała i dostrzegałem w niej sporo rzeczy które samemu udało mi się zaobserwować. Oprócz tego ze autorzy powołują się na aktualne badania naukowe piszą również o swoich doświadczeniach rodzicielskich. I to mnie chyba najbardziej w całej książce przekonało.
Spora cześć książki poświęcona jest zjawisku gdzie dziecko orientuje się na rówieśników i równocześnie relacja dziecka z rodzicem staje się drugoplanowa lub nawet czasem całkowicie zanika.
Książka obala wiele mitów. Często rodzice czy pedagodzy naznaczają dzieci które nie potrafią nawiązywać znajomosci wśród rówieśników. Okazuje się ze nie ma gorszej oceny dziecka. Powodów jest kilka. Po pierwsze autorzy zwracają uwagę na to iż dzieci i nastolatkowie ze względu na to iż dzieci jeszcze znajdują się w okresie osiągania dojrzałości i nie są w stanie tworzyć z psychologicznego punktu widzenia głębokich, dojrzałych relacji między sobą. Okazuje się ze aby dzieci, nastolatkowie byli w ogóle w stanie nawiązywać dojrzałe relacje ważne jest aby w ich życiu istniał dojrzały autorytet, czy w postaci rodzica, czy nauczyciela, pedagoga i chodzi właśnie o to aby właśnie dziecko najpierw doświadczyło harmonijnej, stabilnej relacji z dorosłą dojrzałą osobą a potem mogło tworzyć relacje z innymi. To ważny etap wchodzenia w dorosłość. Właśnie doświadczanie zdrowej relacji z dorosłym człowiekiem przyczynia się między innymi do osiągnięcia dojrzałości przez dziecko.
Książka sporo miejsca poświęca wyjaśnieniu zjawisku osiągania dojrzałości i tworzeniu dojrzałych relacji. Nie jestem w stanie tego opisać, trzeba po prostu przeczytać.
Sposoby nawiązywania więzi przez dzieci, od najbardziej prostego, prymitywnego do najbardziej głębokiego:
1. Zmysły. Nawiązywanie więzi poprzez zmysły. Dotyk. Obecność.
2. Imitowanie, kopiowanie rówieśników, lub dorosłych..
3. Przynależność, lojalność.
4. Wyniosłość, znaczenie, bycie ważnym dla kogoś
5. Uczuciowość
6. Prawdziwe poznanie kogoś.
Bycie dobrym rodzicem, pedagogiem według badań i teori przedstawionych w tej książce nie jest zależne od tego ze rodzic czy pedagog opanuje pewne metody wychowawcze czy stosuje odpowiednie techniki. Klucz tkwi w stworzeniu głębokiej więzi z dzieckiem. Oczywiście tworzenie odpowiednich rutyn wychowawczych, stosowanie dobrej, zdrowej, pozytywnej komunikacji jest jak najbardziej ważne, ale bez więzi, bez relacji przynosi słabe efekty.
Książka zawiera kilka bardzo ciekawych "case studies". Między innymi opisanych jest kilka beznadziejnych przypadków gdzie rodzice całkowicie zatracili kontakt ze swoimi dziećmi i krok po kroku odbudowywali, praktycznie od zera relacje z dzieckiem, na koniec odnosząc sukces.
Mocno polecam tą książkę dla zainteresowanych tematem.
Muszę przyznać że to chyba jeden z lepszych poradników dla rodziców i pedagogów jaki trafił kiedykolwiek w moje ręce. Książka mocno mnie przekonała i dostrzegałem w niej sporo rzeczy które samemu udało mi się zaobserwować. Oprócz tego ze autorzy powołują się na aktualne badania naukowe piszą również o swoich doświadczeniach rodzicielskich. I to mnie chyba najbardziej w...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to