Wróć na stronę książki

Oceny książki Więź. Dlaczego rodzice powinni być ważniejsi od kolegów

Średnia ocen
7,7 / 10
121 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE


avatar
16
4

Na półkach:

400 stron powtarzania w kółko tego samego - że dla naszych dzieci najgorsze są inne dzieci i ich wpływ. Panowie uważają, że najgorsze co może przytrafić się dzieciom to koledzy i przyjaciele.
Szukałam jakichś wzmianek skąd w młodych ludziach może się brać potrzeba szukania aprobaty wśród rówieśników i stawiania ich na piedestał i okazuje się że wg autorów jedynym powodem takiego stanu rzeczy jest brak ‚wioski’, tj. wspólnego wychowywania dzieci przez pokolenia, jakie jeden z autorów obserwował w Prowansji. Czyli dzieci we Francji nie mają kolegów i ich nie potrzebują, bo mają rodzinną wioskę i to rozwiązuje wszystkie problemy wychowawcze. Nonsens goni nonsens. Brak jakiejkolwiek refleksji, na temat rodziców dla których obecnie często ekran jest ważniejszy niż spędzanie czasu z dzieckiem - nie, to nie jestem problem. Problemem jest konsekwencja takiego postępowania i spędzanie czasu z dziećmi w podobnym wieku, którzy na nasze dzieci mogą mieć wpływ. 🤡

400 stron powtarzania w kółko tego samego - że dla naszych dzieci najgorsze są inne dzieci i ich wpływ. Panowie uważają, że najgorsze co może przytrafić się dzieciom to koledzy i przyjaciele.
Szukałam jakichś wzmianek skąd w młodych ludziach może się brać potrzeba szukania aprobaty wśród rówieśników i stawiania ich na piedestał i okazuje się że wg autorów jedynym powodem...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
429
188

Na półkach:

„Więź” to książka niezwykle ważna i poruszająca, zwłaszcza dla osób, które świadomie podchodzą do wychowania i chcą lepiej zrozumieć dynamikę relacji między rodzicami a dziećmi. Autorzy otwierają oczy na mechanizmy, które często umykają w codziennym pędzie — pokazują, jak ogromne znaczenie ma emocjonalna obecność rodzica i jak konsekwencje jej braku mogą wpływać na rozwój młodego człowieka.

To jednak nie jest książka dla osób, które nie potrafią przyznać, że jako rodzic mogą popełniać błędy. Jeśli ktoś nie jest gotowy na refleksję i konfrontację z własnymi zachowaniami, przekaz tej książki raczej do niego nie trafi. Opowieści, analizy i przykłady mogą być trudne do przyjęcia, jeśli brakuje otwartości na zmianę.

Momentami język bywa wymagający — autorzy posługują się terminologią psychologiczną, a niektóre fragmenty są gęste od teorii. Nie odbiera to wartości książce, ale sprawia, że lektura wymaga uwagi i skupienia.

„Więź” to ważna, potrzebna pozycja dla każdego, kto chce lepiej zrozumieć swoje dziecko — i siebie jako rodzica.

„Więź” to książka niezwykle ważna i poruszająca, zwłaszcza dla osób, które świadomie podchodzą do wychowania i chcą lepiej zrozumieć dynamikę relacji między rodzicami a dziećmi. Autorzy otwierają oczy na mechanizmy, które często umykają w codziennym pędzie — pokazują, jak ogromne znaczenie ma emocjonalna obecność rodzica i jak konsekwencje jej braku mogą wpływać na rozwój...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1155
655

Na półkach: ,

Byłam tej książki bardzo ciekawa, bo tytuł brzmiał dla mnie bardzo dziwnie. Trochę apodyktycznie, trochę staroświecko, ale przy tym intrygująco. Ponieważ nie uważam żeby współczesna, szeroko rozumiana młodzież była wolną od trosk, depresji, samobójstw i innych tragedii grupą, mam przez to wrażenie że coś poszło nie tak ze światem. Obserwuję to od dawna i jako że w sama nie chcę być matką, której dziecko powoli się oddala aż w końcu znika, tego typu tytuły przyciągają moją uwagę. Czy ten jest warty uwagi i wniósł coś w moje rozumienie problemu?

Autorzy skupiają się w zasadzie na jednej kwestii, generującej według nich masę problemów u dzisiejszych dzieciaków. Jest to po prostu relacja rówieśnicza, która współcześnie nadaje ton wychowaniu, wypacza rozwój dzieci i prowadzi do patologii w ich zachowaniu, wpływając na ich przyszłość w ogromnym stopniu. Początkowo byłam do tego sceptycznie nastawiona, mimo że autorzy od początku bardzo jasno stawiają sprawę i wyjaśniają skąd takie wnioski. Trochę machnęłam na to ręką, bo bez przesady - nie można przecież zwalać winy za wszystko na kolegów czy koleżanki dziecka. Z rozdziału na rozdział jednak zapalało mi się coraz więcej lampek, zaczęłam też przypominać sobie liczne przykłady sytuacji opisywanych w książce, których sama byłam świadkiem lub bohaterką. I bardzo przestało mi się to podobać.

Wszystko sprowadza się do jednego - więzi z rodzicami i najbliższą rodziną zastąpiły intensywne i nieograniczone kontakty z rówieśnikami. Powodów jest wiele - brak czasu rodziców, brak stabilizacji finansowej, problemy zdrowotne, lenistwo, możnaby wymieniać bardzo długo. Efektem jest w skrócie fakt, że dzieci wychowują siebie nawzajem i robią to nieudolnie, co nie może być zaskoczeniem. Autorzy pięknie wyjaśnili na czym to polega, jakie są tego zagrożenia i słabe strony, ja mogę im tylko przyklasnąć bo nie sposób się nie zgodzić z tym co piszą. Jest to bardzo zgubne i niosące grube konsekwencje społeczne zjawisko, a jego objawy niestety wzięliśmy za coś normalnego. To “normalne” że nastolatek w ogóle nie chce spędzać czasu z rodziną, siedzi sam zamknięty u siebie w pokoju i notorycznie jest w kontakcie ze znajomymi, co zdaje się być jedynym co go cieszy. Nic w tym nie brzmi dla mnie normalnie, bardziej jak jakieś dziwne uzależnienie. 

To co w książce może się nie spodobać, to liczne powtórzenia i krążenie wokół jednego tematu. Mi to akurat w tym przypadku odpowiadało, lubię spojrzenie na jeden, w dodatku ważny i delikatny temat z wielu perspektyw i kątów. Ale zakładam że niektórych może to nużyć. Również samo założenie, że rówieśnicy to zło wcielone może wiele osób zniechęcić, ale ja tego nie odbieram zerojedynkowo. Dziecko może mieć kolegów i koleżanki, jak najbardziej. Ale nie mają być oni niezbędni do przeżycia, mogą się co jakiś czas zmieniać i nie wolno im na żadnym etapie zastąpić rodziny. To rodzina jest dla dziecka absolutnie najważniejsza, to ostoja i punkt wyjścia, a najważniejsi są rodzice będący drogowskazem, latarnią i przystanią. Według mnie o to chodziło autorom książki, chociaż czasem mogło to wybrzmieć tak, jakby relacje rówieśnicze powinny być całkowicie zabronione. Jednak to co proponują to nie jakaś rodzicielska sekta i zamordyzm, ale naturalny, zdrowy porządek rzeczy o którym zdaje się zapomnieliśmy. 

Polecam tą książkę wszystkim rodzicom, niezależnie w jakim wieku mają dziecko czy też wnuki. Jest w niej nawet co prawda skąpa, ale zawsze jakaś garść porad jak wyjść z problematycznej sytuacji wychowawczej, jeśli już się w niej znaleźliśmy. Ale przede wszystkim skupiamy się na tym, jak do niej nie dopuścić. Myślę że gdy problemy z dzieckiem już istnieją, warto wybrać się do specjalisty jak najszybciej, a tą książkę traktować jako dodatek, bo każda sytuacja jest indywidualna. Nie mniej jednak stanowi świetne narzędzie i bazę wiedzy oraz źródło zrozumienia problemu - szczególnie kiedy dziecko zdaje się nas nienawidzić… Świetna pozycja na tą i podobną tego typu, smutną ewentualność. Polecam!

Byłam tej książki bardzo ciekawa, bo tytuł brzmiał dla mnie bardzo dziwnie. Trochę apodyktycznie, trochę staroświecko, ale przy tym intrygująco. Ponieważ nie uważam żeby współczesna, szeroko rozumiana młodzież była wolną od trosk, depresji, samobójstw i innych tragedii grupą, mam przez to wrażenie że coś poszło nie tak ze światem. Obserwuję to od dawna i jako że w sama nie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to