Już od pierwszych stron wciągnęła mnie bardziej niż słynny i przereklamowany Sokół Maltański, który jest średni szczerze mówiąc. Tutaj intryga i jej rozwiązanie są o wiele ciekawsze. Mamy tu sporo barwnych postaci; wciągające wątki porąbanej rodzinki. Również były detektyw i jego żona budzą większą sympatię niż Sam Spade. Tylko tytuł słabo dobrany; ów papierowy człowiek (w sensie chudzielec - The thin man) jest tylko wspomniany pod koniec. O ile Sokół mnie trochę znudził, o tyle tutaj nie mam dość i chętnie poczytałbym o dalszych losach Nicka i Nory Charles. Co prawda jest to ostatnia książka Hammetta, ale po jej zekranizowaniu nakręcono kilka kontynuacji i serial.
Już od pierwszych stron wciągnęła mnie bardziej niż słynny i przereklamowany Sokół Maltański, który jest średni szczerze mówiąc. Tutaj intryga i jej rozwiązanie są o wiele ciekawsze. Mamy tu sporo barwnych postaci; wciągające wątki porąbanej rodzinki. Również były detektyw i jego żona budzą większą sympatię niż Sam Spade. Tylko tytuł słabo dobrany; ów papierowy człowiek (w...
Oceniam po latach. Ale pamiętam specyficzny czarny humor i przyjemnego, głównego bohatera-detektywa, który działa ale jakby od niechcenia. Polecam też film The Thin Man z 1934 roku - cudownie zagrany przez Myrne Loy i Williama Powella.
Oceniam po latach. Ale pamiętam specyficzny czarny humor i przyjemnego, głównego bohatera-detektywa, który działa ale jakby od niechcenia. Polecam też film The Thin Man z 1934 roku - cudownie zagrany przez Myrne Loy i Williama Powella.
Druga znana książka tego pisarza po "Sokole Maltańskim". Tutaj mamy klimat nawet lekko humorystyczny, trochę z wyższych sfer, z docinkami, żartami itd. - typowy noir, ale dziejący się na salonach, z dużą dozą koktajlów. Przyjemnie się to czyta, ponieważ tutaj, pod pozorną lekkością, jest sporo niedopowiedzeń i niekoniecznie klarownych moralnie sytuacji.
Natomiast to przykład kryminału, gdzie sama sprawa... nie jest zła, ale mogłaby być ciekawsza. Jest tutaj pewne zaskoczenie, można się w to wgryzać, ale w którymś momencie weszło trochę zbyt dużo wątków pobocznych, pozornie niezwiązanych, przez co straciłem zainteresowanie.
To dobra, ciekawa książka. Po prostu pierwsza połowa była tak interesująca i sprawiająca uśmiech, że chyba zbyt wysoko wywindowalem swoje oczekiwania. Ale dla fanów noir i starych kryminałów - pozycja prawie obowiązkowa.
Druga znana książka tego pisarza po "Sokole Maltańskim". Tutaj mamy klimat nawet lekko humorystyczny, trochę z wyższych sfer, z docinkami, żartami itd. - typowy noir, ale dziejący się na salonach, z dużą dozą koktajlów. Przyjemnie się to czyta, ponieważ tutaj, pod pozorną lekkością, jest sporo niedopowiedzeń i niekoniecznie klarownych moralnie sytuacji.
Rzadko zdarza mi się, żeby po przeczytaniu, starannym przeczytaniu książki, nie mieć o niej zdania. Tym razem się przytrafiło. „Papierowy człowiek” Dashiella Hammetta spowodował u mnie taką sobie konsternację.
Autor w kręgu miłośników literatury kryminalno – sensacyjnej oczywiście znany. W kręgu filmu też. To przecież on jest autorem „Sokoła maltańskiego”, którego rozsławił sam Humphrey Bogart. To Hammett wymieniany jest jako ojciec czarnego kryminału i jednym z twórców stylu noir w literaturze.
I tu właśnie leży mój problem. Nie należę do miłośniczek noiru. Chandlera też znam, ale… Zawsze miałam jakieś „ale” w stosunku do tego typu literatury, o których można przeczytać, że są kategorią kryminału. Cóż, jak jest upał, większość marzy o wylegiwaniu się na plaży lub morskich kąpielach, a ja siedzę z pilotem w dłoni i ustawiam domową klimatyzację. Mówiąc językiem dzisiejszym, noir to nie mój klimat. Jednak znam, akceptuję, szanuję i doceniam rolę, jaką odegrał w dziejach sztuki. I znaczenia w historii literatury mu nie ujmuję. Tak jak powieści Orzeszkowej „Nad Niemnem”.
Zajmijmy się przeczytaną przeze mnie książką… Recenzji w sieci ma sporo. Większość przychylnych, trafiają się entuzjastyczne. Recenzenci zwracają uwagę, iż utwór jet bardziej książką obyczajową z wątkiem kryminalnym, niż kryminałem w czystej postaci. Z tym wypada się zgodzić. Główny bohater, chociaż twierdzi, że już detektywem nie jest, bo ma majątek na głowie, prowadzi swoje śledztwo. I rozmawia, i rozmawia, w ogóle wszyscy dużo mówią. Powieść to praktycznie zapis dialogów. Odwiedzamy zatem sporą grupę ludzi, którzy mają zawsze coś do powiedzenia. Nie są to ludzie idealni. Wprost przeciwnie, sporo mają za uszami. Nasz bohater analizuje, obserwuje i wyciąga wnioski. Oczywiście na koniec odkrywa, kto jest mordercą.
Patrząc na fabułę i sposób jej kreowania nie sposób ominąć czasów, w których książka powstała. Lata trzydzieste w Ameryce, tej północnej, zwanej Stanami Zjednoczonymi, to lata wychodzenia z kryzysu. Dawno zniknął obraz sielskiej krainy, gdzie to od pucybuta do milionera, a dolary leżą na ulicy. Literatura też nie może być anielska. Wykwintny angielski Sherlock Holmes czy Herkules Poirot i zbrodnie w białych rękawiczkach nie pasują już do amerykańskiej ulicy, posiadłości upadłych lub powstających z kryzysu kapitalistów. Rodzi się coś innego, coś własnego, amerykańskiego… I powieści Hammetta są tego dzieckiem.
Dziś są klasyką, którą warto znać. Fundamentem, na którym wyrosła cała gama odmian klasycznego kryminału. Do tego kryminalny noir ma swój specyficzny klimat. Jest obrazem dawnych lat, pokazuje ludzi, którzy wówczas żyli, próbuje nawet być humorystyczny.
Jeśli chodzi o mnie, to … jak to mówią… trąci myszką. Nie wywołał żadnych emocji, nie przykuł uwagi. Jako klasykę utwór potraktowałam i niech tak już zostanie…
Papierowa książka
Rzadko zdarza mi się, żeby po przeczytaniu, starannym przeczytaniu książki, nie mieć o niej zdania. Tym razem się przytrafiło. „Papierowy człowiek” Dashiella Hammetta spowodował u mnie taką sobie konsternację.
Autor w kręgu miłośników literatury kryminalno – sensacyjnej oczywiście znany. W kręgu filmu też. To przecież on jest autorem „Sokoła...
Mocnym punktem powieści jest jest klimat noir, klimat hollywoodzkiego - ale tego z lat 30 czy 40 - czarnego kryminału. Śledząc fabułę wszystko akcja malowała mi się w czarno-białych barwach, a gestykulacja i mimika bohaterów, oraz ich sposób mówienia przywodziła na myśl klasycznych aktorów dawnego kina. Trzeba lubić te klimaty, ale jak ktoś lubi to nie powinien mieć problem, żeby się w tej historii odnaleźć, choć nie zawsze wiadomo co i jak, nie zawsze wiadomo o czym dana postać mówi. Dla koneserów gatunku. Nie dla każdego.
Mocnym punktem powieści jest jest klimat noir, klimat hollywoodzkiego - ale tego z lat 30 czy 40 - czarnego kryminału. Śledząc fabułę wszystko akcja malowała mi się w czarno-białych barwach, a gestykulacja i mimika bohaterów, oraz ich sposób mówienia przywodziła na myśl klasycznych aktorów dawnego kina. Trzeba lubić te klimaty, ale jak ktoś lubi to nie powinien mieć...
Powieść zdaje się lepsza od słynnego "Sokoła maltańskiego", może dlatego, że nie jest to typowy kryminał. Powiedziałabym, że jest to powieść obyczajowa z wątkiem kryminalnym. Podoba mi się język narracji, oszczędny ale sugestywny.
Powieść zdaje się lepsza od słynnego "Sokoła maltańskiego", może dlatego, że nie jest to typowy kryminał. Powiedziałabym, że jest to powieść obyczajowa z wątkiem kryminalnym. Podoba mi się język narracji, oszczędny ale sugestywny.
Może i nie jest to powieść kryminalna wywołująca jakiś szalony aplauz, ale ma swój klimat i niepowtarzalny urok charakterystyczny dla przestępczego światka dawnej epoki. Chociaż nie tylko.
Główny bohater, detektyw już na emeryturce,dobrze ustawiony, prowadzi śledztwo w sprawie morderstwa. Co ciekawe, prowadzi je tak jakby od niechcenia, jednocześnie ciężko oprzeć się wrażeniu, że lokomotywą tego osobliwego śledztwa jest jego żona. Z czasem cała kryminalna intryga staje się tylko dekoracyjnym tłem dla społeczno-obyczajowych konwenansów, które rozświetlają książkowe relacje bohaterów na płaszczyźnie towarzyskiej.
Może i nie jest to powieść kryminalna wywołująca jakiś szalony aplauz, ale ma swój klimat i niepowtarzalny urok charakterystyczny dla przestępczego światka dawnej epoki. Chociaż nie tylko.
Główny bohater, detektyw już na emeryturce,dobrze ustawiony, prowadzi śledztwo w sprawie morderstwa. Co ciekawe, prowadzi je tak jakby od niechcenia, jednocześnie ciężko oprzeć się...
Dashiell Hammett uznawany jest za twórcę kryminału amerykańskiego rozgrywającego się w "miejskiej dżungli", wśród gangsterów i podejrzanych spelun (po angielsku ma to swoje konkretne określenie: hardboiled novel). Nie jest to - pod względem warsztatu językowego - literatura wybitna. Można nawet zaryzykować, że pulpowy rodowód tych szpaltowych historii dominuje w warstwie tekstowej. A jednak, czytanie powieści Hammetta czy Raymonda Chandlera to uczta dla umysłu, bo intryg tam zawartych nie powstydziłaby się sama Agatha Christie.
"Papierowy człowiek", ostatnia książka Hammetta, to z pozoru pastisz "czarnego kryminału", odejście od stylu, który parę lat wcześniej stworzył. Towarzyskie, przepraszam za kolokwializm, pitu-pitu, śmietankowy model "tu drink, tam drink" oraz papierowe - nomen omen - dialogi to tylko powierzchowna część powieści. Kryje się pod nią wciągająca fabuła, która - choć okraszona ironią - ukazuje bezwzględny świat stosunków międzyludzkich. Że ogólnikowo? Tak, bo mógłbym jednym zdaniem wskazać trop do podążania, ale jaka była by wtedy przyjemność ze smakowania "Papierowego człowieka".
A propos smakowania, czytelnikowi grozi popadnięcie w "whisky'izm", tak bowiem często towarzyszy wytwornie ten trunek poczynaniom głównego bohatera. Na zdrowie!
Dashiell Hammett uznawany jest za twórcę kryminału amerykańskiego rozgrywającego się w "miejskiej dżungli", wśród gangsterów i podejrzanych spelun (po angielsku ma to swoje konkretne określenie: hardboiled novel). Nie jest to - pod względem warsztatu językowego - literatura wybitna. Można nawet zaryzykować, że pulpowy rodowód tych szpaltowych historii dominuje w warstwie...
Książka napisana 90 lat temu a nadal arcyciekawa.
Amerykańska klasa wyższa jako tło kryminalnej intrygi.
Po pierwsze tamtejsza śmietanka towarzyska ma sporo cech wspólnych z obecną naszą.
Po drugie główny bohater razem z żoną tworzą duet o jakim chciałbym czytać częściej.
Polecam
Książka napisana 90 lat temu a nadal arcyciekawa.
Amerykańska klasa wyższa jako tło kryminalnej intrygi.
Po pierwsze tamtejsza śmietanka towarzyska ma sporo cech wspólnych z obecną naszą.
Po drugie główny bohater razem z żoną tworzą duet o jakim chciałbym czytać częściej.
Polecam
Na "Papierowego człowieka" natknęłam się, szukając potencjalnie ciekawych kryminałów, czegoś innego niż modni skandynawscy autorzy czy Agatha Christie. Lata 30., Nowy Jork, klimat noir - zapowiadało się nieźle. Niestety wystarczyło kilka stron i wszystkie nadzieje legły w gruzach. Nie wiem, co jest takiego w stylu pana Hammett'a, że mimo iż jego język nie jest trudny, to jego książka po prostu MĘCZY. Masa bohaterów (ciężko nadążyć za korowodem postaci), dziwne, nienaturalne dialogi (może dlatego, że wszyscy piją już od rana?...), kompletnie niewiarygodne motywy postępowania. Dobrnęłam do końca, ale był to jeden z niewielu kryminałów, gdzie autentycznie nie byłam w ogóle ciekawa, kto zabił.
Na "Papierowego człowieka" natknęłam się, szukając potencjalnie ciekawych kryminałów, czegoś innego niż modni skandynawscy autorzy czy Agatha Christie. Lata 30., Nowy Jork, klimat noir - zapowiadało się nieźle. Niestety wystarczyło kilka stron i wszystkie nadzieje legły w gruzach. Nie wiem, co jest takiego w stylu pana Hammett'a, że mimo iż jego język nie jest trudny, to...
To jest moje drugie spotkanie z twórczością Hammetta po Sokole maltańskim. Książka ta jest połączeniem powieści detektywistycznej z elementami powieści obyczajowej i czarnego kryminału.Hammett serwuje czytelnikom świetną intrygę,choć dochodzenie do niej jest żmudne. Czasem książka może wydawać się nudna, a niektóre opisy niepotrzebne. Jednak, jak się później okazuje, jest ważne. Ciekawy również wątek obyczajowy
To jest moje drugie spotkanie z twórczością Hammetta po Sokole maltańskim. Książka ta jest połączeniem powieści detektywistycznej z elementami powieści obyczajowej i czarnego kryminału.Hammett serwuje czytelnikom świetną intrygę,choć dochodzenie do niej jest żmudne. Czasem książka może wydawać się nudna, a niektóre opisy niepotrzebne. Jednak, jak się później okazuje, jest...
"Papierowy Człowiek" to kolejna książka po "Sokole Maltańskim" Dashiella Hammetta, po którą zdecydowałem się sięgnąć. Autor specjalizuje się w kryminalnych wątkach, więc i tym razem nie ma pod tym względem zaskoczenia.
Głównym bohaterem jest Nick Charles, w zasadzie emerytowany detektyw, który wraz ze swoją żoną stara się rozwiązać sprawę zabójstwa sekretarki Clyde'a Wynanta, który z nieznanych nikomu powodów ukrywa się, a komunikuje się ze światem za pomocą listów. Wspomniana przeze mnie para, najczęściej przy okazji spożywania najróżniejszych alkoholi prowadzi ze sobą błyskotliwe rozmowy, które prowadzą nas do rozwiązania zagadki.
Bardzo mi się ta historia podobała, autor stworzył wyraziste postacie, a zakończenie jest na pewno niebanalne.
"Papierowy Człowiek" to kolejna książka po "Sokole Maltańskim" Dashiella Hammetta, po którą zdecydowałem się sięgnąć. Autor specjalizuje się w kryminalnych wątkach, więc i tym razem nie ma pod tym względem zaskoczenia.
Głównym bohaterem jest Nick Charles, w zasadzie emerytowany detektyw, który wraz ze swoją żoną stara się rozwiązać sprawę zabójstwa sekretarki Clyde'a...
Myślałam, że oceny muszą być zaniżone, w końcu nie zawsze to, co wartościowe, jest wysoko oceniane. Ale nie, są jednak zawyżone. Tak, za dużo postaci, trudno się połapać, kto jest kim. Bohaterowie bez przerwy piją koktajle i każą gościom obsłużyć się w barku. Kobiety wciąż omdlewająco-drapieżne wykrzykują egzaltowane nonsensy. Wszystkie postaci są antypatyczne, a wątek kryminalny odsuwa się w tym chaosie na dalszy plan. Nigdy więcej książek tego autora.
Myślałam, że oceny muszą być zaniżone, w końcu nie zawsze to, co wartościowe, jest wysoko oceniane. Ale nie, są jednak zawyżone. Tak, za dużo postaci, trudno się połapać, kto jest kim. Bohaterowie bez przerwy piją koktajle i każą gościom obsłużyć się w barku. Kobiety wciąż omdlewająco-drapieżne wykrzykują egzaltowane nonsensy. Wszystkie postaci są antypatyczne, a wątek...
Po "Sokole maltańskim" szybko sięgnąłem po kolejny czarny kryminał Dashiella Hammett`a i znów jestem pod wrażeniem.Nie jest to aż tak klasyczna pozycja jak tamta,ale od początku trzyma bardzo wysoki poziom i wciąga.Głównym bohaterem jest detektyw greckiego pochodzenia,który przyjeżdża z San Francisco do Nowego Jorku i niejako z doskoku,na prośbę policji pomaga rozwiązać zagadkę zaginięcia rzekomo pomylonego naukowca i zabójstwa jego sekretarki.W rozwiązaniu zagadki pomaga mu jego bystra żona,wspólnie piją,uczestniczą w przyjęciach i rozmowach próbując wyjaśnić tajemnicę,równolegle toczy się śledztwo policyjne i wymieniane są postępy w dochodzeniu.Mamy tu ten mój ulubiony klimat noir-jest mrocznie,jest specyficzny klimat,doskonałe wręcz dialogi,trochę humoru,a wyjaśnienie na końcu nie pozostawia uczucia niedosytu,powieść do samego końca ciekawi i intryguje.Dla miłośników kryminałów,zwłaszcza czarnych to must have.
Po "Sokole maltańskim" szybko sięgnąłem po kolejny czarny kryminał Dashiella Hammett`a i znów jestem pod wrażeniem.Nie jest to aż tak klasyczna pozycja jak tamta,ale od początku trzyma bardzo wysoki poziom i wciąga.Głównym bohaterem jest detektyw greckiego pochodzenia,który przyjeżdża z San Francisco do Nowego Jorku i niejako z doskoku,na prośbę policji pomaga rozwiązać...
Zawsze cenie sobie zabawę konwencją. Nie spodziewałem się jej jednak czytając książkę Hammetta. Kupiłem ją z zamiłowania do czarnego kryminału i trochę pod tym względem się zawiodłem, bo dostałem czarny kryminał, który jednocześnie wcale nie ma większości cech definiujących ten gatunek! Ale, ale. To wcale nie znaczy, że uważam, że to zła książka, albo, że dobrze się na niej nie bawiłem. Jest to powieść bardzo ciekawa właśnie przez to jak Hammett pograł sobie z czytelnikiem. No bo przecież mamy detektywa, zadymioną spelunę pełną szemranych typów i zimnego trupa na podłodze. A tu szok - bohaterowi się nie chce, bo sobie już prowadzi spokojne życie na emeryturze, za to jego żona pcha sprawę do przodu (a przy tym oboje są taką uroczą parką), w koło biegają dzieciaki i robią głupie rzeczy, i wszystko spada na naszego biednego emeryta i nie daje mu wypocząć.
Zawsze cenie sobie zabawę konwencją. Nie spodziewałem się jej jednak czytając książkę Hammetta. Kupiłem ją z zamiłowania do czarnego kryminału i trochę pod tym względem się zawiodłem, bo dostałem czarny kryminał, który jednocześnie wcale nie ma większości cech definiujących ten gatunek! Ale, ale. To wcale nie znaczy, że uważam, że to zła książka, albo, że dobrze się na niej...
Kolejny raz trafiła mi się książka, której tytuł jest spoilerem. Nie trzeba być genialnym detektywem żeby się domyślić rozwiązania tej historii. Szkoda.
Hammet pisał we współczesnych sobie czasach dwudziestolecia międzywojennego, można więc założyć, że opisywał standardowe zachowania ludzi w tamtych czasach. No i co tutaj mamy? Picie przez całą dobę, wpadanie z wizytą do znajomych bez zapowiedzi o 3.00 nad ranem i oczywiście nikogo to nie dziwi. Picie z osobą, która wcześniej cię postrzeliła. Fajne to musiały być czasy :D
Do tego cyniczny główny bohater, który wszystko wie, ale nic nie powie jak nie pytają. Lubię takich ;)
Kolejny raz trafiła mi się książka, której tytuł jest spoilerem. Nie trzeba być genialnym detektywem żeby się domyślić rozwiązania tej historii. Szkoda.
Hammet pisał we współczesnych sobie czasach dwudziestolecia międzywojennego, można więc założyć, że opisywał standardowe zachowania ludzi w tamtych czasach. No i co tutaj mamy? Picie przez całą dobę, wpadanie z wizytą do...
Naprawdę niezły kryminał, co ważne, książkę czyta się z przyjemnością, a nie z przymusem.
Czasem można się nieco zagubić w postaciach, których jest stosunkowo dużo, ale to chyba normalny urok kryminału. Sprawa dobrze wymyślona przez Autora, jasno wyjaśniano. Jak dla mnie pozostaje jednak mały niedosyt.
Miła lektura.
Polecam.
Naprawdę niezły kryminał, co ważne, książkę czyta się z przyjemnością, a nie z przymusem.
Czasem można się nieco zagubić w postaciach, których jest stosunkowo dużo, ale to chyba normalny urok kryminału. Sprawa dobrze wymyślona przez Autora, jasno wyjaśniano. Jak dla mnie pozostaje jednak mały niedosyt.
Moja ulubiona książka tego klasyka czarnego kryminału. No bo pomysł jest fajny: emerytowany detektyw, Nick Charles, bogato ożeniony i z młodą żoną używają życia, a to używanie polega głównie na popijaniu. I oto zostaje wplątany, wbrew swej woli, w aferę kryminalną, fajne są w tej książce dialogi, takie na cztery nogi, i fajne jest to że Nick jest tam kompletnie bierny, nic nie robi w wiadomej sprawie, wszycy do niego przychodzą, wszyscy coś od niego chcą, a on rozwiązuje zagadkę zniknięcia pewnego gościa niemal mimochodem. Po prostu kryminał na luzie, autor wyraźnie bawi się konwencją kryminału, i prawdę mówiąc dobrze mu to wychodzi, czyta się fajnie.
Moja ulubiona książka tego klasyka czarnego kryminału. No bo pomysł jest fajny: emerytowany detektyw, Nick Charles, bogato ożeniony i z młodą żoną używają życia, a to używanie polega głównie na popijaniu. I oto zostaje wplątany, wbrew swej woli, w aferę kryminalną, fajne są w tej książce dialogi, takie na cztery nogi, i fajne jest to że Nick jest tam kompletnie bierny, nic...
... klasyczny klasyk..
... klasyczny klasyk..
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJuż od pierwszych stron wciągnęła mnie bardziej niż słynny i przereklamowany Sokół Maltański, który jest średni szczerze mówiąc. Tutaj intryga i jej rozwiązanie są o wiele ciekawsze. Mamy tu sporo barwnych postaci; wciągające wątki porąbanej rodzinki. Również były detektyw i jego żona budzą większą sympatię niż Sam Spade. Tylko tytuł słabo dobrany; ów papierowy człowiek (w sensie chudzielec - The thin man) jest tylko wspomniany pod koniec. O ile Sokół mnie trochę znudził, o tyle tutaj nie mam dość i chętnie poczytałbym o dalszych losach Nicka i Nory Charles. Co prawda jest to ostatnia książka Hammetta, ale po jej zekranizowaniu nakręcono kilka kontynuacji i serial.
Już od pierwszych stron wciągnęła mnie bardziej niż słynny i przereklamowany Sokół Maltański, który jest średni szczerze mówiąc. Tutaj intryga i jej rozwiązanie są o wiele ciekawsze. Mamy tu sporo barwnych postaci; wciągające wątki porąbanej rodzinki. Również były detektyw i jego żona budzą większą sympatię niż Sam Spade. Tylko tytuł słabo dobrany; ów papierowy człowiek (w...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOceniam po latach. Ale pamiętam specyficzny czarny humor i przyjemnego, głównego bohatera-detektywa, który działa ale jakby od niechcenia. Polecam też film The Thin Man z 1934 roku - cudownie zagrany przez Myrne Loy i Williama Powella.
Oceniam po latach. Ale pamiętam specyficzny czarny humor i przyjemnego, głównego bohatera-detektywa, który działa ale jakby od niechcenia. Polecam też film The Thin Man z 1934 roku - cudownie zagrany przez Myrne Loy i Williama Powella.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDruga znana książka tego pisarza po "Sokole Maltańskim". Tutaj mamy klimat nawet lekko humorystyczny, trochę z wyższych sfer, z docinkami, żartami itd. - typowy noir, ale dziejący się na salonach, z dużą dozą koktajlów. Przyjemnie się to czyta, ponieważ tutaj, pod pozorną lekkością, jest sporo niedopowiedzeń i niekoniecznie klarownych moralnie sytuacji.
Natomiast to przykład kryminału, gdzie sama sprawa... nie jest zła, ale mogłaby być ciekawsza. Jest tutaj pewne zaskoczenie, można się w to wgryzać, ale w którymś momencie weszło trochę zbyt dużo wątków pobocznych, pozornie niezwiązanych, przez co straciłem zainteresowanie.
To dobra, ciekawa książka. Po prostu pierwsza połowa była tak interesująca i sprawiająca uśmiech, że chyba zbyt wysoko wywindowalem swoje oczekiwania. Ale dla fanów noir i starych kryminałów - pozycja prawie obowiązkowa.
Druga znana książka tego pisarza po "Sokole Maltańskim". Tutaj mamy klimat nawet lekko humorystyczny, trochę z wyższych sfer, z docinkami, żartami itd. - typowy noir, ale dziejący się na salonach, z dużą dozą koktajlów. Przyjemnie się to czyta, ponieważ tutaj, pod pozorną lekkością, jest sporo niedopowiedzeń i niekoniecznie klarownych moralnie sytuacji.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNatomiast to...
Papierowa książka
Rzadko zdarza mi się, żeby po przeczytaniu, starannym przeczytaniu książki, nie mieć o niej zdania. Tym razem się przytrafiło. „Papierowy człowiek” Dashiella Hammetta spowodował u mnie taką sobie konsternację.
Autor w kręgu miłośników literatury kryminalno – sensacyjnej oczywiście znany. W kręgu filmu też. To przecież on jest autorem „Sokoła maltańskiego”, którego rozsławił sam Humphrey Bogart. To Hammett wymieniany jest jako ojciec czarnego kryminału i jednym z twórców stylu noir w literaturze.
I tu właśnie leży mój problem. Nie należę do miłośniczek noiru. Chandlera też znam, ale… Zawsze miałam jakieś „ale” w stosunku do tego typu literatury, o których można przeczytać, że są kategorią kryminału. Cóż, jak jest upał, większość marzy o wylegiwaniu się na plaży lub morskich kąpielach, a ja siedzę z pilotem w dłoni i ustawiam domową klimatyzację. Mówiąc językiem dzisiejszym, noir to nie mój klimat. Jednak znam, akceptuję, szanuję i doceniam rolę, jaką odegrał w dziejach sztuki. I znaczenia w historii literatury mu nie ujmuję. Tak jak powieści Orzeszkowej „Nad Niemnem”.
Zajmijmy się przeczytaną przeze mnie książką… Recenzji w sieci ma sporo. Większość przychylnych, trafiają się entuzjastyczne. Recenzenci zwracają uwagę, iż utwór jet bardziej książką obyczajową z wątkiem kryminalnym, niż kryminałem w czystej postaci. Z tym wypada się zgodzić. Główny bohater, chociaż twierdzi, że już detektywem nie jest, bo ma majątek na głowie, prowadzi swoje śledztwo. I rozmawia, i rozmawia, w ogóle wszyscy dużo mówią. Powieść to praktycznie zapis dialogów. Odwiedzamy zatem sporą grupę ludzi, którzy mają zawsze coś do powiedzenia. Nie są to ludzie idealni. Wprost przeciwnie, sporo mają za uszami. Nasz bohater analizuje, obserwuje i wyciąga wnioski. Oczywiście na koniec odkrywa, kto jest mordercą.
Patrząc na fabułę i sposób jej kreowania nie sposób ominąć czasów, w których książka powstała. Lata trzydzieste w Ameryce, tej północnej, zwanej Stanami Zjednoczonymi, to lata wychodzenia z kryzysu. Dawno zniknął obraz sielskiej krainy, gdzie to od pucybuta do milionera, a dolary leżą na ulicy. Literatura też nie może być anielska. Wykwintny angielski Sherlock Holmes czy Herkules Poirot i zbrodnie w białych rękawiczkach nie pasują już do amerykańskiej ulicy, posiadłości upadłych lub powstających z kryzysu kapitalistów. Rodzi się coś innego, coś własnego, amerykańskiego… I powieści Hammetta są tego dzieckiem.
Dziś są klasyką, którą warto znać. Fundamentem, na którym wyrosła cała gama odmian klasycznego kryminału. Do tego kryminalny noir ma swój specyficzny klimat. Jest obrazem dawnych lat, pokazuje ludzi, którzy wówczas żyli, próbuje nawet być humorystyczny.
Jeśli chodzi o mnie, to … jak to mówią… trąci myszką. Nie wywołał żadnych emocji, nie przykuł uwagi. Jako klasykę utwór potraktowałam i niech tak już zostanie…
Papierowa książka
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRzadko zdarza mi się, żeby po przeczytaniu, starannym przeczytaniu książki, nie mieć o niej zdania. Tym razem się przytrafiło. „Papierowy człowiek” Dashiella Hammetta spowodował u mnie taką sobie konsternację.
Autor w kręgu miłośników literatury kryminalno – sensacyjnej oczywiście znany. W kręgu filmu też. To przecież on jest autorem „Sokoła...
Mocnym punktem powieści jest jest klimat noir, klimat hollywoodzkiego - ale tego z lat 30 czy 40 - czarnego kryminału. Śledząc fabułę wszystko akcja malowała mi się w czarno-białych barwach, a gestykulacja i mimika bohaterów, oraz ich sposób mówienia przywodziła na myśl klasycznych aktorów dawnego kina. Trzeba lubić te klimaty, ale jak ktoś lubi to nie powinien mieć problem, żeby się w tej historii odnaleźć, choć nie zawsze wiadomo co i jak, nie zawsze wiadomo o czym dana postać mówi. Dla koneserów gatunku. Nie dla każdego.
Mocnym punktem powieści jest jest klimat noir, klimat hollywoodzkiego - ale tego z lat 30 czy 40 - czarnego kryminału. Śledząc fabułę wszystko akcja malowała mi się w czarno-białych barwach, a gestykulacja i mimika bohaterów, oraz ich sposób mówienia przywodziła na myśl klasycznych aktorów dawnego kina. Trzeba lubić te klimaty, ale jak ktoś lubi to nie powinien mieć...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPowieść zdaje się lepsza od słynnego "Sokoła maltańskiego", może dlatego, że nie jest to typowy kryminał. Powiedziałabym, że jest to powieść obyczajowa z wątkiem kryminalnym. Podoba mi się język narracji, oszczędny ale sugestywny.
Powieść zdaje się lepsza od słynnego "Sokoła maltańskiego", może dlatego, że nie jest to typowy kryminał. Powiedziałabym, że jest to powieść obyczajowa z wątkiem kryminalnym. Podoba mi się język narracji, oszczędny ale sugestywny.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMoże i nie jest to powieść kryminalna wywołująca jakiś szalony aplauz, ale ma swój klimat i niepowtarzalny urok charakterystyczny dla przestępczego światka dawnej epoki. Chociaż nie tylko.
Główny bohater, detektyw już na emeryturce,dobrze ustawiony, prowadzi śledztwo w sprawie morderstwa. Co ciekawe, prowadzi je tak jakby od niechcenia, jednocześnie ciężko oprzeć się wrażeniu, że lokomotywą tego osobliwego śledztwa jest jego żona. Z czasem cała kryminalna intryga staje się tylko dekoracyjnym tłem dla społeczno-obyczajowych konwenansów, które rozświetlają książkowe relacje bohaterów na płaszczyźnie towarzyskiej.
Może i nie jest to powieść kryminalna wywołująca jakiś szalony aplauz, ale ma swój klimat i niepowtarzalny urok charakterystyczny dla przestępczego światka dawnej epoki. Chociaż nie tylko.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGłówny bohater, detektyw już na emeryturce,dobrze ustawiony, prowadzi śledztwo w sprawie morderstwa. Co ciekawe, prowadzi je tak jakby od niechcenia, jednocześnie ciężko oprzeć się...
Dashiell Hammett uznawany jest za twórcę kryminału amerykańskiego rozgrywającego się w "miejskiej dżungli", wśród gangsterów i podejrzanych spelun (po angielsku ma to swoje konkretne określenie: hardboiled novel). Nie jest to - pod względem warsztatu językowego - literatura wybitna. Można nawet zaryzykować, że pulpowy rodowód tych szpaltowych historii dominuje w warstwie tekstowej. A jednak, czytanie powieści Hammetta czy Raymonda Chandlera to uczta dla umysłu, bo intryg tam zawartych nie powstydziłaby się sama Agatha Christie.
"Papierowy człowiek", ostatnia książka Hammetta, to z pozoru pastisz "czarnego kryminału", odejście od stylu, który parę lat wcześniej stworzył. Towarzyskie, przepraszam za kolokwializm, pitu-pitu, śmietankowy model "tu drink, tam drink" oraz papierowe - nomen omen - dialogi to tylko powierzchowna część powieści. Kryje się pod nią wciągająca fabuła, która - choć okraszona ironią - ukazuje bezwzględny świat stosunków międzyludzkich. Że ogólnikowo? Tak, bo mógłbym jednym zdaniem wskazać trop do podążania, ale jaka była by wtedy przyjemność ze smakowania "Papierowego człowieka".
A propos smakowania, czytelnikowi grozi popadnięcie w "whisky'izm", tak bowiem często towarzyszy wytwornie ten trunek poczynaniom głównego bohatera. Na zdrowie!
Dashiell Hammett uznawany jest za twórcę kryminału amerykańskiego rozgrywającego się w "miejskiej dżungli", wśród gangsterów i podejrzanych spelun (po angielsku ma to swoje konkretne określenie: hardboiled novel). Nie jest to - pod względem warsztatu językowego - literatura wybitna. Można nawet zaryzykować, że pulpowy rodowód tych szpaltowych historii dominuje w warstwie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka napisana 90 lat temu a nadal arcyciekawa.
Amerykańska klasa wyższa jako tło kryminalnej intrygi.
Po pierwsze tamtejsza śmietanka towarzyska ma sporo cech wspólnych z obecną naszą.
Po drugie główny bohater razem z żoną tworzą duet o jakim chciałbym czytać częściej.
Polecam
Książka napisana 90 lat temu a nadal arcyciekawa.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAmerykańska klasa wyższa jako tło kryminalnej intrygi.
Po pierwsze tamtejsza śmietanka towarzyska ma sporo cech wspólnych z obecną naszą.
Po drugie główny bohater razem z żoną tworzą duet o jakim chciałbym czytać częściej.
Polecam
Na "Papierowego człowieka" natknęłam się, szukając potencjalnie ciekawych kryminałów, czegoś innego niż modni skandynawscy autorzy czy Agatha Christie. Lata 30., Nowy Jork, klimat noir - zapowiadało się nieźle. Niestety wystarczyło kilka stron i wszystkie nadzieje legły w gruzach. Nie wiem, co jest takiego w stylu pana Hammett'a, że mimo iż jego język nie jest trudny, to jego książka po prostu MĘCZY. Masa bohaterów (ciężko nadążyć za korowodem postaci), dziwne, nienaturalne dialogi (może dlatego, że wszyscy piją już od rana?...), kompletnie niewiarygodne motywy postępowania. Dobrnęłam do końca, ale był to jeden z niewielu kryminałów, gdzie autentycznie nie byłam w ogóle ciekawa, kto zabił.
Na "Papierowego człowieka" natknęłam się, szukając potencjalnie ciekawych kryminałów, czegoś innego niż modni skandynawscy autorzy czy Agatha Christie. Lata 30., Nowy Jork, klimat noir - zapowiadało się nieźle. Niestety wystarczyło kilka stron i wszystkie nadzieje legły w gruzach. Nie wiem, co jest takiego w stylu pana Hammett'a, że mimo iż jego język nie jest trudny, to...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo jest moje drugie spotkanie z twórczością Hammetta po Sokole maltańskim. Książka ta jest połączeniem powieści detektywistycznej z elementami powieści obyczajowej i czarnego kryminału.Hammett serwuje czytelnikom świetną intrygę,choć dochodzenie do niej jest żmudne. Czasem książka może wydawać się nudna, a niektóre opisy niepotrzebne. Jednak, jak się później okazuje, jest ważne. Ciekawy również wątek obyczajowy
To jest moje drugie spotkanie z twórczością Hammetta po Sokole maltańskim. Książka ta jest połączeniem powieści detektywistycznej z elementami powieści obyczajowej i czarnego kryminału.Hammett serwuje czytelnikom świetną intrygę,choć dochodzenie do niej jest żmudne. Czasem książka może wydawać się nudna, a niektóre opisy niepotrzebne. Jednak, jak się później okazuje, jest...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Papierowy Człowiek" to kolejna książka po "Sokole Maltańskim" Dashiella Hammetta, po którą zdecydowałem się sięgnąć. Autor specjalizuje się w kryminalnych wątkach, więc i tym razem nie ma pod tym względem zaskoczenia.
Głównym bohaterem jest Nick Charles, w zasadzie emerytowany detektyw, który wraz ze swoją żoną stara się rozwiązać sprawę zabójstwa sekretarki Clyde'a Wynanta, który z nieznanych nikomu powodów ukrywa się, a komunikuje się ze światem za pomocą listów. Wspomniana przeze mnie para, najczęściej przy okazji spożywania najróżniejszych alkoholi prowadzi ze sobą błyskotliwe rozmowy, które prowadzą nas do rozwiązania zagadki.
Bardzo mi się ta historia podobała, autor stworzył wyraziste postacie, a zakończenie jest na pewno niebanalne.
"Papierowy Człowiek" to kolejna książka po "Sokole Maltańskim" Dashiella Hammetta, po którą zdecydowałem się sięgnąć. Autor specjalizuje się w kryminalnych wątkach, więc i tym razem nie ma pod tym względem zaskoczenia.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGłównym bohaterem jest Nick Charles, w zasadzie emerytowany detektyw, który wraz ze swoją żoną stara się rozwiązać sprawę zabójstwa sekretarki Clyde'a...
Myślałam, że oceny muszą być zaniżone, w końcu nie zawsze to, co wartościowe, jest wysoko oceniane. Ale nie, są jednak zawyżone. Tak, za dużo postaci, trudno się połapać, kto jest kim. Bohaterowie bez przerwy piją koktajle i każą gościom obsłużyć się w barku. Kobiety wciąż omdlewająco-drapieżne wykrzykują egzaltowane nonsensy. Wszystkie postaci są antypatyczne, a wątek kryminalny odsuwa się w tym chaosie na dalszy plan. Nigdy więcej książek tego autora.
Myślałam, że oceny muszą być zaniżone, w końcu nie zawsze to, co wartościowe, jest wysoko oceniane. Ale nie, są jednak zawyżone. Tak, za dużo postaci, trudno się połapać, kto jest kim. Bohaterowie bez przerwy piją koktajle i każą gościom obsłużyć się w barku. Kobiety wciąż omdlewająco-drapieżne wykrzykują egzaltowane nonsensy. Wszystkie postaci są antypatyczne, a wątek...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo "Sokole maltańskim" szybko sięgnąłem po kolejny czarny kryminał Dashiella Hammett`a i znów jestem pod wrażeniem.Nie jest to aż tak klasyczna pozycja jak tamta,ale od początku trzyma bardzo wysoki poziom i wciąga.Głównym bohaterem jest detektyw greckiego pochodzenia,który przyjeżdża z San Francisco do Nowego Jorku i niejako z doskoku,na prośbę policji pomaga rozwiązać zagadkę zaginięcia rzekomo pomylonego naukowca i zabójstwa jego sekretarki.W rozwiązaniu zagadki pomaga mu jego bystra żona,wspólnie piją,uczestniczą w przyjęciach i rozmowach próbując wyjaśnić tajemnicę,równolegle toczy się śledztwo policyjne i wymieniane są postępy w dochodzeniu.Mamy tu ten mój ulubiony klimat noir-jest mrocznie,jest specyficzny klimat,doskonałe wręcz dialogi,trochę humoru,a wyjaśnienie na końcu nie pozostawia uczucia niedosytu,powieść do samego końca ciekawi i intryguje.Dla miłośników kryminałów,zwłaszcza czarnych to must have.
Po "Sokole maltańskim" szybko sięgnąłem po kolejny czarny kryminał Dashiella Hammett`a i znów jestem pod wrażeniem.Nie jest to aż tak klasyczna pozycja jak tamta,ale od początku trzyma bardzo wysoki poziom i wciąga.Głównym bohaterem jest detektyw greckiego pochodzenia,który przyjeżdża z San Francisco do Nowego Jorku i niejako z doskoku,na prośbę policji pomaga rozwiązać...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZawsze cenie sobie zabawę konwencją. Nie spodziewałem się jej jednak czytając książkę Hammetta. Kupiłem ją z zamiłowania do czarnego kryminału i trochę pod tym względem się zawiodłem, bo dostałem czarny kryminał, który jednocześnie wcale nie ma większości cech definiujących ten gatunek! Ale, ale. To wcale nie znaczy, że uważam, że to zła książka, albo, że dobrze się na niej nie bawiłem. Jest to powieść bardzo ciekawa właśnie przez to jak Hammett pograł sobie z czytelnikiem. No bo przecież mamy detektywa, zadymioną spelunę pełną szemranych typów i zimnego trupa na podłodze. A tu szok - bohaterowi się nie chce, bo sobie już prowadzi spokojne życie na emeryturze, za to jego żona pcha sprawę do przodu (a przy tym oboje są taką uroczą parką), w koło biegają dzieciaki i robią głupie rzeczy, i wszystko spada na naszego biednego emeryta i nie daje mu wypocząć.
Zawsze cenie sobie zabawę konwencją. Nie spodziewałem się jej jednak czytając książkę Hammetta. Kupiłem ją z zamiłowania do czarnego kryminału i trochę pod tym względem się zawiodłem, bo dostałem czarny kryminał, który jednocześnie wcale nie ma większości cech definiujących ten gatunek! Ale, ale. To wcale nie znaczy, że uważam, że to zła książka, albo, że dobrze się na niej...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKolejny raz trafiła mi się książka, której tytuł jest spoilerem. Nie trzeba być genialnym detektywem żeby się domyślić rozwiązania tej historii. Szkoda.
Hammet pisał we współczesnych sobie czasach dwudziestolecia międzywojennego, można więc założyć, że opisywał standardowe zachowania ludzi w tamtych czasach. No i co tutaj mamy? Picie przez całą dobę, wpadanie z wizytą do znajomych bez zapowiedzi o 3.00 nad ranem i oczywiście nikogo to nie dziwi. Picie z osobą, która wcześniej cię postrzeliła. Fajne to musiały być czasy :D
Do tego cyniczny główny bohater, który wszystko wie, ale nic nie powie jak nie pytają. Lubię takich ;)
Kolejny raz trafiła mi się książka, której tytuł jest spoilerem. Nie trzeba być genialnym detektywem żeby się domyślić rozwiązania tej historii. Szkoda.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHammet pisał we współczesnych sobie czasach dwudziestolecia międzywojennego, można więc założyć, że opisywał standardowe zachowania ludzi w tamtych czasach. No i co tutaj mamy? Picie przez całą dobę, wpadanie z wizytą do...
Naprawdę niezły kryminał, co ważne, książkę czyta się z przyjemnością, a nie z przymusem.
Czasem można się nieco zagubić w postaciach, których jest stosunkowo dużo, ale to chyba normalny urok kryminału. Sprawa dobrze wymyślona przez Autora, jasno wyjaśniano. Jak dla mnie pozostaje jednak mały niedosyt.
Miła lektura.
Polecam.
Naprawdę niezły kryminał, co ważne, książkę czyta się z przyjemnością, a nie z przymusem.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzasem można się nieco zagubić w postaciach, których jest stosunkowo dużo, ale to chyba normalny urok kryminału. Sprawa dobrze wymyślona przez Autora, jasno wyjaśniano. Jak dla mnie pozostaje jednak mały niedosyt.
Miła lektura.
Polecam.
Moja ulubiona książka tego klasyka czarnego kryminału. No bo pomysł jest fajny: emerytowany detektyw, Nick Charles, bogato ożeniony i z młodą żoną używają życia, a to używanie polega głównie na popijaniu. I oto zostaje wplątany, wbrew swej woli, w aferę kryminalną, fajne są w tej książce dialogi, takie na cztery nogi, i fajne jest to że Nick jest tam kompletnie bierny, nic nie robi w wiadomej sprawie, wszycy do niego przychodzą, wszyscy coś od niego chcą, a on rozwiązuje zagadkę zniknięcia pewnego gościa niemal mimochodem. Po prostu kryminał na luzie, autor wyraźnie bawi się konwencją kryminału, i prawdę mówiąc dobrze mu to wychodzi, czyta się fajnie.
Moja ulubiona książka tego klasyka czarnego kryminału. No bo pomysł jest fajny: emerytowany detektyw, Nick Charles, bogato ożeniony i z młodą żoną używają życia, a to używanie polega głównie na popijaniu. I oto zostaje wplątany, wbrew swej woli, w aferę kryminalną, fajne są w tej książce dialogi, takie na cztery nogi, i fajne jest to że Nick jest tam kompletnie bierny, nic...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toI znów nie wiedziałam do końca kto zabił, a to coraz rzadziej mi sie zdarza :) polecam
I znów nie wiedziałam do końca kto zabił, a to coraz rzadziej mi sie zdarza :) polecam
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to