„Merrick” to książka, która rozwija się powoli, wręcz na początku mocno przeciąga, ale kiedy w końcu nabiera tempa, okazuje się całkiem interesująca. Warto było poczekać, bo druga połowa książki jest o wiele lepszam.
W kontekście Kronik Wampirów ta część ma naprawdę dobrą historię. Wprowadza świat czarownic, poszerzając uniwersum Rice o zupełnie nowy wymiar. Podobało mi się, że tym razem autorka mniej skupiała się na filozofii, a bardziej na samej przygodzie i emocjach. To też książka, która w pewien sposób daje Louisowi szansę na rozgrzeszenie po tym, co przeszedł wcześniej.
Nie wiązałem już z tą serią większych nadziei po ostatnim tomie, ale Merrick potrafiła to odczarować. Jest w tej historii coś świeżego, nowego, a sama tytułowa bohaterka ma w sobie magnetyzm, który sprawia, że chce się czytać dalej.
„Merrick” to książka, która rozwija się powoli, wręcz na początku mocno przeciąga, ale kiedy w końcu nabiera tempa, okazuje się całkiem interesująca. Warto było poczekać, bo druga połowa książki jest o wiele lepszam.
W kontekście Kronik Wampirów ta część ma naprawdę dobrą historię. Wprowadza świat czarownic, poszerzając uniwersum Rice o zupełnie nowy wymiar. Podobało mi...
W tej części autorka wprowadza na scenę nową postać, czarownicę Merrick. Mamy tutaj też trochę magii i zwyczajów voodoo co jest dosyć ciekawe. Książka mogłaby być troszkę krótsza ponieważ przez większą jej część za dużo się nie dzieje, jest za to dużo rozmów między głównymi bohaterami które trochę nudzą. Samo zakończenie bardzo ciekawe.
W tej części autorka wprowadza na scenę nową postać, czarownicę Merrick. Mamy tutaj też trochę magii i zwyczajów voodoo co jest dosyć ciekawe. Książka mogłaby być troszkę krótsza ponieważ przez większą jej część za dużo się nie dzieje, jest za to dużo rozmów między głównymi bohaterami które trochę nudzą. Samo zakończenie bardzo ciekawe.
Najgorsza z wszystkich części męczyłam ją rok z przerwami , dopiero na 19 rozdziale zaczęło się coś dziać na 297str a książka ma 383 str. i ten fragment przeczytałam w ciągu dwóch dni wyrobiłam sobie już opinie że to jest już typowe dla tej autorki trzeba przemęczyć całą książkę żeby pod koniec coś się zaczęło dziać.
Najgorsza z wszystkich części męczyłam ją rok z przerwami , dopiero na 19 rozdziale zaczęło się coś dziać na 297str a książka ma 383 str. i ten fragment przeczytałam w ciągu dwóch dni wyrobiłam sobie już opinie że to jest już typowe dla tej autorki trzeba przemęczyć całą książkę żeby pod koniec coś się zaczęło dziać.
Jak dotąd najsłabsza część z cyklu. Pierwsza połowa powieści okropnie nudna. Ciężko było mi zmusić się aby czytać ją dalej. Ostatnie 100 stron ratuje przedstawioną historię.
Jak dotąd najsłabsza część z cyklu. Pierwsza połowa powieści okropnie nudna. Ciężko było mi zmusić się aby czytać ją dalej. Ostatnie 100 stron ratuje przedstawioną historię.
Grono istot nadprzyrodzonych powiększa się . Pytanie czy ta historia nie będzie w jakimś sensie łączyć się z innymi tomami i powieściami o wiedźmach Anne Rice ?
Grono istot nadprzyrodzonych powiększa się . Pytanie czy ta historia nie będzie w jakimś sensie łączyć się z innymi tomami i powieściami o wiedźmach Anne Rice ?
Koszmar! Odnoszę wrażenie, że autorka nie ma już co pisać i pisze sama dla siebie, to co jej w danej chwili "ślina na język przyniesie". Pierwsze 150 stron jest zupełnie niepotrzebne, naciągane i aż ciężko się to czyta. Potem jest trochę lepiej, historia Merrick może wydawać się nawet interesująca, aczkolwiek i tak uważam, że wstawienie tej postaci do Kronik Wampirów było jednym wielkim błędem. Sam pomysł na wywołanie ducha Klaudii - interesujący - szkoda tylko, że zajął autorce kilka marnych stron, a resztę poświęcono, aż po brzegi wypełnionej idealnością, czarownicy. Porażka, nie polecam. Powieść nudna i przekombinowana.
Koszmar! Odnoszę wrażenie, że autorka nie ma już co pisać i pisze sama dla siebie, to co jej w danej chwili "ślina na język przyniesie". Pierwsze 150 stron jest zupełnie niepotrzebne, naciągane i aż ciężko się to czyta. Potem jest trochę lepiej, historia Merrick może wydawać się nawet interesująca, aczkolwiek i tak uważam, że wstawienie tej postaci do Kronik Wampirów było...
Uwielbiam ten świat. Kocham całym sercem Lestata i Louisa.
Merrick jest bardzo barwną postacią, dzięki niej wydarzenia w książce są interesujące. Poznajemy całe jej życia od chwili gdy była małą dziewczynką.
A David jest uroczy na swój sposób z dozą upierdliwości starszego człowieka, co jest całkiem zrozumiałe.
Uwielbiam ten świat. Kocham całym sercem Lestata i Louisa.
Merrick jest bardzo barwną postacią, dzięki niej wydarzenia w książce są interesujące. Poznajemy całe jej życia od chwili gdy była małą dziewczynką.
A David jest uroczy na swój sposób z dozą upierdliwości starszego człowieka, co jest całkiem zrozumiałe.
Całkiem inna, nowa historia o potężnej Czarownicy Merrick. Tak naprawdę prezez połowę książki niewiele pojawia się wampiryzmu, bardziej okultyzm, panuje nastrój magiczny, bardzo mroczny. Za to takiego zakończenia tej części totalnie się nie spodziewałam. Autorka po raz kolejny mnie zauroczyła i wprowadziła w ten piękny świat wampirów.
Całkiem inna, nowa historia o potężnej Czarownicy Merrick. Tak naprawdę prezez połowę książki niewiele pojawia się wampiryzmu, bardziej okultyzm, panuje nastrój magiczny, bardzo mroczny. Za to takiego zakończenia tej części totalnie się nie spodziewałam. Autorka po raz kolejny mnie zauroczyła i wprowadziła w ten piękny świat wampirów.
Część sagi, która wprowadza nową, bardzo interesującą postać. Ciekawe były dla mnie wątki dotyczące voodoo i duchów. Dynamizmem "Merrick" według mnie nie powala, ale to co niewątpliwie jest jej plusem, to zakończenie. Otwiera bardzo ciekawe możliwości fabularne. Od razu sięgam po następną książkę z serii, żeby dowiedzieć się- co teraz?
Część sagi, która wprowadza nową, bardzo interesującą postać. Ciekawe były dla mnie wątki dotyczące voodoo i duchów. Dynamizmem "Merrick" według mnie nie powala, ale to co niewątpliwie jest jej plusem, to zakończenie. Otwiera bardzo ciekawe możliwości fabularne. Od razu sięgam po następną książkę z serii, żeby dowiedzieć się- co teraz?
Uwielbiam styl pisania Anne Rice. Opisy, które tworzy, postaci, dialogi, nigdy mnie nie nużyły. Być może nawet historia Merrick Mayfair nie nużyłaby mnie, gdybym nie czekała zniecierpliwiona na pojawienie się naszych ukochanych wampirzych bohaterów. W końcu w "Kronikach" pragniemy czytać właśnie o nich. Mimo to, daję osiem gwiazdek za tą drugą połowę tomu, który wynagrodził mi czekanie.
Myślę, że właśnie w "Merrick" z ust Davida Talbota, czytający będzie w stanie zobrazować sobie wspaniałą postać Louisa. Opisy pełne miłości i uwielbienia, które nawet z ust Lestata nie były tak dokładne. Towarzyszyły nam one za każdym razem, kiedy David wracał do teraźniejszości podczas opowiadania historii Merrick.
Jeśli chodzi o naszą nową bohaterkę. Na początku podchodziłam do niej bardzo sceptycznie, ale zaskakiwała mnie z każdym kolejnym rozdziałem. Potem pojawiła się nawet zazdrość, a skończyło się na sympatii. Jednak zdecydowanie Louis grał tutaj pierwsze skrzypce. Ostatnie rozdziały czytałam na bezdechu i przyznam, że nigdy jeszcze o żadnego z nich nie bałam się tak, jak tutaj.
Uwielbiam styl pisania Anne Rice. Opisy, które tworzy, postaci, dialogi, nigdy mnie nie nużyły. Być może nawet historia Merrick Mayfair nie nużyłaby mnie, gdybym nie czekała zniecierpliwiona na pojawienie się naszych ukochanych wampirzych bohaterów. W końcu w "Kronikach" pragniemy czytać właśnie o nich. Mimo to, daję osiem gwiazdek za tą drugą połowę tomu, który wynagrodził...
Bardzo dobra książka. Jedna z moich ulubionych. Narratorem jest David, to on opowiada tą historię. Tytułowa Merrick bardzo przypadła mi do gustu. Merrick Mayfair to najpiękniejsza czarownica z potężnego nowoorleańskiego rodu. Tyle dowiadujemy się z okładki o głównej bohaterce siódmej części Kronik Wampirów. Czytając książkę mamy okazję poznać niesamowitą historię starego i potężnego rodu Mayfairów oraz zgłębić okres młodości Davida Talbota – wampira, o którym mieliśmy już okazję poczytać we wcześniejszych tomach. Niebagatelną rolę odegrają również, obecni w kronikach od samego początku, Louis i Lestat. Potężna wiedźma, Merrick, na prośbę wrażliwego Louisa spróbuje przywołać ducha Claudii – pięknego wampirzego dziecka, które jeszcze w dziewiętnastym wieku towarzyszyło Louisowi w podróżach po Europie. W książce podobał mi się przepiękny wątek miłości Louisa i Merrick. David też był w niej zakochany, ale nieszczęśliwie zakochany i zazdrosny. Bardzo fajna książka, którą czytałam już dwa razy.
Bardzo dobra książka. Jedna z moich ulubionych. Narratorem jest David, to on opowiada tą historię. Tytułowa Merrick bardzo przypadła mi do gustu. Merrick Mayfair to najpiękniejsza czarownica z potężnego nowoorleańskiego rodu. Tyle dowiadujemy się z okładki o głównej bohaterce siódmej części Kronik Wampirów. Czytając książkę mamy okazję poznać niesamowitą historię starego i...
Tę akurat powieść darzę szczególnym uczuciem. Kiedy pierwszy raz się z nią zetknąłem, nie było jeszcze polskiego tłumaczenia i była to pierwsza książka z tej serii, którą przeczytałem w oryginale. I nigdy nie sięgnąłem po polskie tłumaczenie, żeby sobie nie zepsuć smaku tej wyśmienitej uczty dla zmysłów, jaką zaserwowała mi pani Rice.
Wtedy po raz pierwszy zetknąłem się z istotą jej niezwykłego, unikalnego stylu pisania, który urzekł mnie swoim barokowym przepychem, sprawiając, że od tej pory czytałem ją jedynie w oryginale.
P.S. "Popełniłem" też własne tłumaczenie tej powieści - dobre dziesięć lat temu - ale nie polecam:)
Tę akurat powieść darzę szczególnym uczuciem. Kiedy pierwszy raz się z nią zetknąłem, nie było jeszcze polskiego tłumaczenia i była to pierwsza książka z tej serii, którą przeczytałem w oryginale. I nigdy nie sięgnąłem po polskie tłumaczenie, żeby sobie nie zepsuć smaku tej wyśmienitej uczty dla zmysłów, jaką zaserwowała mi pani Rice.
Wtedy po raz pierwszy zetknąłem się z...
I tu oczarował mnie świat czarów,magii i namiętności.Coraz więcej wciąga mnie seria.Aż żałuje że urlop się kończy i czasu na pożeranie będzie mniej.Wracając do książki.Zaczyna mnie lekko irytować to że w każdym tomie pojawiaja się nowe...wampiry.Uważam że gdyby tak nie było seria wydawałaby się mniej przewidywalna.Pomimo uwag polecam ;)
I tu oczarował mnie świat czarów,magii i namiętności.Coraz więcej wciąga mnie seria.Aż żałuje że urlop się kończy i czasu na pożeranie będzie mniej.Wracając do książki.Zaczyna mnie lekko irytować to że w każdym tomie pojawiaja się nowe...wampiry.Uważam że gdyby tak nie było seria wydawałaby się mniej przewidywalna.Pomimo uwag polecam ;)
Świetna książka z gatunku tych, które czyta się jednym tchem. No i moja ulubiona postać, Louis, gra tu kluczową rolę.
Jedna z lepszych książek z cyklu Kroniki Wampirów
Świetna książka z gatunku tych, które czyta się jednym tchem. No i moja ulubiona postać, Louis, gra tu kluczową rolę.
Jedna z lepszych książek z cyklu Kroniki Wampirów
Czy to jeszcze kroniki wampirów? Czy jakiś dziwny crossover z serią o czarownicach? Książka nie wiadomo o czym: trochę tu wampirów, trochę Talamaski, voodoo, czarownic, duchów i kolejny romans z dużą różnicą wieku oraz alkoholicy. Pierwsza połowa książki ciągnie się niezmiernie, potem akcja trochę przyspiesza, ale szczerze mówiąc nie wiem po co jest ten tom, bo trochę o niczym. Brakuje w niej przede wszystkim tej romantyczno-mrocznej atmosfery i to jest chyba największa wada tej książki.
Czy to jeszcze kroniki wampirów? Czy jakiś dziwny crossover z serią o czarownicach? Książka nie wiadomo o czym: trochę tu wampirów, trochę Talamaski, voodoo, czarownic, duchów i kolejny romans z dużą różnicą wieku oraz alkoholicy. Pierwsza połowa książki ciągnie się niezmiernie, potem akcja trochę przyspiesza, ale szczerze mówiąc nie wiem po co jest ten tom, bo trochę o...
Powieść czarująca jak wszystkie jej poprzedniczki. Zasługuje jednak na pewne wyróżnienie, bowiem tom ten spaja ze sobą Kroniki wampirów i opowieści o czarownicach z rodu Mayfair.
Główna bohaterka, piękna i potężna Merrick, pochodzi z jedej z bocznych lini rodu Mayfair.
Czytając siódmy tom Kronik Wampirów byłam o tyle uprzywilejowana, że akurat niedawno czytałam część pierwszą "Godziny Czarownic", a książka ta bardzo przypadła mi do gustu. Tak więc w "Merrick" zakochałam się podwójnie, jako miłośniczka Lestata i jego kompanii oraz jako wielbicielka nowoorleańskiego rodu czarownic i czarnoksiężników.
Powieść czarująca jak wszystkie jej poprzedniczki. Zasługuje jednak na pewne wyróżnienie, bowiem tom ten spaja ze sobą Kroniki wampirów i opowieści o czarownicach z rodu Mayfair.
Główna bohaterka, piękna i potężna Merrick, pochodzi z jedej z bocznych lini rodu Mayfair.
Czytając siódmy tom Kronik Wampirów byłam o tyle uprzywilejowana, że akurat niedawno czytałam część...
Jest to historia pewnej niezwykłej kobiety o niezwykłym życiu.. wśród duchów, uroków i mrocznych przepowiedni. Tutaj charakterystyczne są dla mnie niezwykła wrażliwość i subtelność, jakie cechują bohaterów. Zatraciłem się w tym klimacie czegoś ustawicznie nie do końca wyjaśnionego i potencjalnie niebezpiecznego zarazem. Te piękne określenia, jakich używa Anne Rice: "Lubiłem jego łagodny głos, a także sposób, w jaki mówił: tak, żeby dźwięki w zasadzie nie poruszały powietrza", ta melancholia: "im dłużej żyjesz, z tym większej liczby marzeń rezygnujesz, aż nie zostaje Ci kompletnie nic". Oczywiście, również sztuka zajmuje w książce swoje miejsce - jest wspomniany Matisse i Monet, nawet opisany konkretny obraz tego drugiego na początku 10 rozdziału - Femme au métier.. ale zajmuje ona, mam wrażenie, mniej miejsca niż w Armandzie. Pomimo całego zachwytu w trakcie całej książki dla tytułowej postaci - po przeczytaniu z niejakim zaskoczeniem odkryłem jednak, że nie polubiłem jej tak, jak pozostali bohaterowie powieści.
Jest to historia pewnej niezwykłej kobiety o niezwykłym życiu.. wśród duchów, uroków i mrocznych przepowiedni. Tutaj charakterystyczne są dla mnie niezwykła wrażliwość i subtelność, jakie cechują bohaterów. Zatraciłem się w tym klimacie czegoś ustawicznie nie do końca wyjaśnionego i potencjalnie niebezpiecznego zarazem. Te piękne określenia, jakich używa Anne Rice:...
Gdy poprzednie 2 części "Kronik Wampirów" - "Wampir Armand" i "Memnoch Diabeł" zaczynały mnie nudzić ta okazała się ciekawa i wciągająca! ;) Jedna z najlepszych część "Kronik.." moim zdaniem. :)
Gdy poprzednie 2 części "Kronik Wampirów" - "Wampir Armand" i "Memnoch Diabeł" zaczynały mnie nudzić ta okazała się ciekawa i wciągająca! ;) Jedna z najlepszych część "Kronik.." moim zdaniem. :)
Zdecydowanie moja ulubiona książka spod pióra Anne Rice.
Opowieść o miłości i namiętności, o magii, o wampirach, tradycji, śmierci i (wstaw co chcesz, i tak się to tam znajdzie). Intrygująca i podkreślająca, jak skomplikowane i szokujące bywają postacie tej autorki. Czytając tę książkę, miałam przed oczami piękny kolor skóry głównej bohaterki, czułam zapach dżungli, w której się znalazła, czy nawet biblioteki, w której lubiła przesiadywać. No cudo, inaczej się tego opisać nie da...
Zdecydowanie moja ulubiona książka spod pióra Anne Rice.
Opowieść o miłości i namiętności, o magii, o wampirach, tradycji, śmierci i (wstaw co chcesz, i tak się to tam znajdzie). Intrygująca i podkreślająca, jak skomplikowane i szokujące bywają postacie tej autorki. Czytając tę książkę, miałam przed oczami piękny kolor skóry głównej bohaterki, czułam zapach dżungli, w...
Anne Rice wprowadza nas znów w świat wampirów.
Merrick. Czarownica z rody Mayfar, potężna, niezwykła, fascynująca. Opisana oczami Davida Talbota jest jeszcze bardziej niezwykła i fascynująca, niż można sądzić.
Książka początkowo zdaje się nużyć. Ciążyć. Ale z każdą kolejną stroną akcja nabiera tempa, postacie są coraz wyraźniejsze i ciekawsze, a fabuła zaczyna dążyć z siła pociągu do niezwykłego finału.
Czy można kochać Merrick? Wręcz trzeba.
Czy można dodać coś jeszcze? Sądzę, że nazwisko pani Rice w zupełności wystarczy...
Anne Rice wprowadza nas znów w świat wampirów.
Merrick. Czarownica z rody Mayfar, potężna, niezwykła, fascynująca. Opisana oczami Davida Talbota jest jeszcze bardziej niezwykła i fascynująca, niż można sądzić.
Książka początkowo zdaje się nużyć. Ciążyć. Ale z każdą kolejną stroną akcja nabiera tempa, postacie są coraz wyraźniejsze i ciekawsze, a fabuła zaczyna dążyć z siła...
Było trochę dziegciu przy "Armandzie" to teraz posłodzę, bo zdecydowanie "Merrick" to jedna z lepszych powieści w cyklu (jak na razie...). Im bliżej jest Rice swojego tu i teraz, im bliżej Nowego Orleanu, tym lepiej się ją czyta. Już przy cyklu o czarownicach uznałam, że w opisywaniu koneksji rodzinnych i dusznej atmosfery amerykańskiego południa Rice jest świetna - i w "Merrick" to się powtarza. Historia głównej bohaterki, jej matki i siostry, innych przodków, zdolności, sceny wzywania duchów: jednym słowem Rice w najlepszym wydaniu. Merrick jest ponadto świetną postacią, choć żałuję, że to nie ona dostała narrację do prowadzenia.
A wątek śmierci Claudii, wałkowany przez cały cykl (wcale się nie dziwię, znając historię autorki) znów przebiega we właściwy sposób.
Było trochę dziegciu przy "Armandzie" to teraz posłodzę, bo zdecydowanie "Merrick" to jedna z lepszych powieści w cyklu (jak na razie...). Im bliżej jest Rice swojego tu i teraz, im bliżej Nowego Orleanu, tym lepiej się ją czyta. Już przy cyklu o czarownicach uznałam, że w opisywaniu koneksji rodzinnych i dusznej atmosfery amerykańskiego południa Rice jest świetna - i w...
Nie wiem,czy właściwie oceniać tę książkę,ponieważ nie przeczytałam jej do końca.Wydawało mi się,że książka Anne Rice będzie miłą lekturą.Niestety tak nie było.Przeczytałam ponad połowę,ale to była dla mnie wielka udręka.Chyba nigdy nie męczyłam się tak z książką,jak z tą.Była naprawdę bardzo nudna i w ogóle mnie nie wciągnęła.Jak zawsze czytam książki do końca,bo jakoś jestem osobą sumienną i nie zostawiam rzeczy niedokończonych,tak tej książki nigdy nie przeczytam do końca.
Na razie zraziłam się do książek Anne Rice i nie wiem czy kiedykolwiek po jakąś sięgnę.
Mimo co nie polecam ksiązki.
Nie wiem,czy właściwie oceniać tę książkę,ponieważ nie przeczytałam jej do końca.Wydawało mi się,że książka Anne Rice będzie miłą lekturą.Niestety tak nie było.Przeczytałam ponad połowę,ale to była dla mnie wielka udręka.Chyba nigdy nie męczyłam się tak z książką,jak z tą.Była naprawdę bardzo nudna i w ogóle mnie nie wciągnęła.Jak zawsze czytam książki do końca,bo jakoś...
Louis postanawia przyzwać ducha Claudii, wiecie tej małej wampirzycy. Chce dowiedzieć się, czy odnalazła spokój, czy im wybaczyła i takie tam moralne pierdoły jakich był pełen ten skrajnie emocjonalny wampir z (jak to mówią) ludzką duszą. Moim zdaniem pomysł nieco naciągnięty, lecz nie byłby do końca zmarnowany. David postanowił poprosić o pomoc swoją dawną przyjaciółkę i (jak można wywnioskować z treści) późniejszą kochankę Merrick z rodu Mayfair. Wiedźmę.
W miarę dalszego czytania poznajemy Merrick. Zażyłości jej rodziny i białych ludzi z czarnymi. Wychodzi bowiem na to, że panna Merrick jest mieszańcem z ojca białego i matki ciemnoskórej. Dobrze, nic do tego nie mam. Rice wiele oparła na wierzeniach VooDoo. Ród Mayfair jest bowiem rodem czarownic. Tych, które kontaktują się z duchami, szamanek jakie mogą rozkazywać duchom. Rice jednak nie rozwodzi się na temat praktyk, czy nie opisuje obrządków. Potraktowała ten temat po macoszemu.
Na razie jesteśmy na początku książki. Merrick spotyka się z Talbotem, rozmawiają, wspominają, dość nudno z resztą, a potem wracając rzucają się na siebie i w "miłosnym uniesieniu" pakują sobie języki do gardeł. W tym momencie naszła mnie myśl.
Dlaczego postacie Rice zawsze są piękne?
Nie przypominam sobie aby opisywała kogoś szkaradnego czy brzydkiego. Lestat emanuje na kilometry swoją zajebistością, Louis jest tak uroczo słodki, że nawet homoseksualiści mają na niego ochotę, Armand rozczula i przeraża bo wygląda niczym anioł i diabeł jednocześnie. Ale postacie epizodyczne są opisywane jako piękne. To dlatego, że Rice chce pisać tylko o pięknie, czy dla niej wszystko jest piękne? Ah, tego nie przyjdzie mi zrozumieć. Wracam więc do powieści.
A więc, potem mamy wspomnienia, dużo naprawdę dużo wspomnień. Merrick opowiada o sobie, David opowiada o niej. Zasadniczo przez 3/4 książki dowiadujemy się o perypetiach małej wiedźmy, o jej babci, o jej siostrze i jej matce. Poznajemy całe drzewo genealogiczne rodziny i w zasadzie... To NIC nie znaczy w fabule.
Tutaj jest pies pogrzebany. Temat naciągany i robi wrażenie wymuszonego, dobrze jednak rozegrany mógłby stworzyć naprawdę dobrą książkę. Tymczasem jednak to co nam Rice dowaliła to slajdy z przeszłości. O tym jak to wszyscy zachwycali się piękną i wybitnie mądrą Merrick, o tym jak to powoli rozkochiwała w sobie wszystkich, o tym jak jej ponadprzeciętna moc szybko się rozwijała. Taka panna Sue z niej zrobiona. Piękna, mądra, wszyscy za nią lecą i do niej lgną... Nie lubię takich postaci i sama Merrick wydała mi się bardzo płytka i spokojnie określę ją mianem puszczalskiej dziwki.
Po tym jak nie udało się jej zawładnąć pragnieniami pana Talbota i nie udało się jej go uwieść, zgodziła się przywołać ducha Claudii. Louis oczywiście zachwycony pięknem wiedźmy idzie do ogródka i zaczynają się czary mary. Claudia przychodzi lecz co powiedziała Louisowi tego Wam nie powiem. W końcu jak chcecie to przeczytać, to musicie mieć jakąś małą niewiadomą.
Claudia sobie idzie i Merrick rzuca czar na Louisa. Louis traci dla niej głowę. No tak, skoro z Talbotem się jej nie udało to weźmie się za jego przyjaciela. Z całym szacunkiem, kochane moje czytelniczki, lecz to zachowanie jest bardzo kobiece.
Nie mniej jednak Talbot jako kulturalny mężczyzna postanowił się w to nie mieszać, choć znał powód nagłego zauroczenia Louisa. Postanowił więc pozostawić parę kochanków sobie samych. Wrócił za jakiś czas i co zastał?
Merrick jako wampir i Louis jako spopielały wampir. Zamienił Merrick w wampirzycę by następnie wystawić się na działanie światła słonecznego. Okazało się, że właśnie o to chodziło wiedźmie. Nie o urodę czy mądrość wampira. Nie kochała go, jedynie pragnęła daru nieśmiertelności, którego on nikomu jeszcze nigdy nie ofiarował.
Czy uda się ocalić Louisa? Tego Wam nie powiem. Zdradzę jedynie, że Lestat się obudzi.
Fabuła zaczyna się rozwijać dopiero pod sam koniec. Dopiero na końcu mnie wciągnęła, bo faktycznie przebrnąć przez to było trudno. Z racji nużących dla mnie opowieści z życia panny Merrick. Nie rozumiem też, dlaczego ludzie się nią tak zachwycają? Co w niej takiego co sprawia, że kobiety piszczą z podniecenia na jej temat? Wiedźma? Piękna? Uwiodła najpierw Dawida a potem Louisa? Została wampirzycą z podstępu?
Oh, no proszę. Ta pozycja zyskuje u mnie ocenę 2-. Jak do tej pory najgorsza książka pióra Rice jaką miałem okazję czytać. Finito.
Louis postanawia przyzwać ducha Claudii, wiecie tej małej wampirzycy. Chce dowiedzieć się, czy odnalazła spokój, czy im wybaczyła i takie tam moralne pierdoły jakich był pełen ten skrajnie emocjonalny wampir z (jak to mówią) ludzką duszą. Moim zdaniem pomysł nieco naciągnięty, lecz nie byłby do końca zmarnowany. David postanowił poprosić o pomoc swoją dawną przyjaciółkę i...
Do tej książki podchodziłam bardzo optymistycznie (szczególnie, że po okropnym „Memnochu” „Armand” okazał się pozytywnym zaskoczeniem). Na dodatek zachęcił mnie opis na tylnej okładce i pomysł połączenia świata wampirów i czarownic. Jednak na tej części „Kronik” bardzo się zawiodłam.
Sama historia o przeszłości tytułowej Merrick była bardzo przyjemna i ciekawa. Jednakże cały odbiór psuła narracja. Bardzo lubiłam postać Dawida w poprzednich częściach, czytałam o nim z przyjemnością i zaliczałam do grona moich ulubionych postaci, jednak tutaj, gdy to on stał się narratorem, na dodatek pierwszoosobowym (może i to standard w powieściach Rice, ale w tej części wolałabym poczytać z perspektywy trzecioosobowego), to aż zabrakło mi słów. Nie miał on w sobie nic, co tak lubiłam wcześniej, jakby nagle całkowicie zmieniono mu charakter, a czasem i mózg zabrano. Jego wywody stawało się nudne i miało ich się dość.
Odniosłam wrażenie, że książka nie miała żadnej akcji, wydarzenia wlokły się powoli i były zbliżone do tych, znanych już z poprzednich części. Miejscami wiało nudą. Na dodatek miałam wrażenie, jakby autorce brakło pomysłu na to, jak wpleść postać Lestata do tej powieści, więc wracamy do tego, co było w „Armandzie”.
Zdecydowanie na plus mogłabym zaliczyć opis i przebieg rytuału. Był to jeden z momentów, gdzie to Merrick i Louis grali pierwsze skrzypce, a Dawid w końcu się, mówiąc kolokwialnie, zamknął.
Drugim dużym plusem była dla mnie końcówka. Lubię wątek Talamaski i dlatego mam nadzieję, że zostanie to pociągnięte w następnych tomach „Kronik”, jednak trochę obawiam się tego, by i to, co tak świetnie się zapowiada, nie zostało spartaczone.
Do tej książki podchodziłam bardzo optymistycznie (szczególnie, że po okropnym „Memnochu” „Armand” okazał się pozytywnym zaskoczeniem). Na dodatek zachęcił mnie opis na tylnej okładce i pomysł połączenia świata wampirów i czarownic. Jednak na tej części „Kronik” bardzo się zawiodłam.
Sama historia o przeszłości tytułowej Merrick była bardzo przyjemna i ciekawa. Jednakże...
A cóż mnie to interesuje że niby wszystkie jedno kopyto? Ale pojawia się pytanie.. Jakie mają niby być skoro wszystkie są o wampirach?! Jak dla mnie kolejna świetna książka tej autorki. Może to przez moją sympatię do głównych bohaterów i dlatego nie zauważam jakiś potknięć w treści. Ale czytało mi się ją bardzo dobrze.
A cóż mnie to interesuje że niby wszystkie jedno kopyto? Ale pojawia się pytanie.. Jakie mają niby być skoro wszystkie są o wampirach?! Jak dla mnie kolejna świetna książka tej autorki. Może to przez moją sympatię do głównych bohaterów i dlatego nie zauważam jakiś potknięć w treści. Ale czytało mi się ją bardzo dobrze.
Każdy człowiek posiada osobna opinię na temat książek Pani Rice. Moje opinię w większości były bardzo pozytywne .. Ba ! Wręcz wszystkie, jednak jeśli chodzi o te książkę to moja wypowiedź nie będzie na plus. Dla mnie zero jakiegokolwiek rozwoju akcji. Przewidywalna i to aż za bardzo. Nie mam zamiaru jednak zaprzestać czytania kolejnych części ! Wręcz przeciwnie .. Chcę więcej i więcej !
Każdy człowiek posiada osobna opinię na temat książek Pani Rice. Moje opinię w większości były bardzo pozytywne .. Ba ! Wręcz wszystkie, jednak jeśli chodzi o te książkę to moja wypowiedź nie będzie na plus. Dla mnie zero jakiegokolwiek rozwoju akcji. Przewidywalna i to aż za bardzo. Nie mam zamiaru jednak zaprzestać czytania kolejnych części ! Wręcz przeciwnie .. Chcę...
„Merrick” to książka, która rozwija się powoli, wręcz na początku mocno przeciąga, ale kiedy w końcu nabiera tempa, okazuje się całkiem interesująca. Warto było poczekać, bo druga połowa książki jest o wiele lepszam.
W kontekście Kronik Wampirów ta część ma naprawdę dobrą historię. Wprowadza świat czarownic, poszerzając uniwersum Rice o zupełnie nowy wymiar. Podobało mi się, że tym razem autorka mniej skupiała się na filozofii, a bardziej na samej przygodzie i emocjach. To też książka, która w pewien sposób daje Louisowi szansę na rozgrzeszenie po tym, co przeszedł wcześniej.
Nie wiązałem już z tą serią większych nadziei po ostatnim tomie, ale Merrick potrafiła to odczarować. Jest w tej historii coś świeżego, nowego, a sama tytułowa bohaterka ma w sobie magnetyzm, który sprawia, że chce się czytać dalej.
„Merrick” to książka, która rozwija się powoli, wręcz na początku mocno przeciąga, ale kiedy w końcu nabiera tempa, okazuje się całkiem interesująca. Warto było poczekać, bo druga połowa książki jest o wiele lepszam.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW kontekście Kronik Wampirów ta część ma naprawdę dobrą historię. Wprowadza świat czarownic, poszerzając uniwersum Rice o zupełnie nowy wymiar. Podobało mi...
W tej części autorka wprowadza na scenę nową postać, czarownicę Merrick. Mamy tutaj też trochę magii i zwyczajów voodoo co jest dosyć ciekawe. Książka mogłaby być troszkę krótsza ponieważ przez większą jej część za dużo się nie dzieje, jest za to dużo rozmów między głównymi bohaterami które trochę nudzą. Samo zakończenie bardzo ciekawe.
W tej części autorka wprowadza na scenę nową postać, czarownicę Merrick. Mamy tutaj też trochę magii i zwyczajów voodoo co jest dosyć ciekawe. Książka mogłaby być troszkę krótsza ponieważ przez większą jej część za dużo się nie dzieje, jest za to dużo rozmów między głównymi bohaterami które trochę nudzą. Samo zakończenie bardzo ciekawe.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNajgorsza z wszystkich części męczyłam ją rok z przerwami , dopiero na 19 rozdziale zaczęło się coś dziać na 297str a książka ma 383 str. i ten fragment przeczytałam w ciągu dwóch dni wyrobiłam sobie już opinie że to jest już typowe dla tej autorki trzeba przemęczyć całą książkę żeby pod koniec coś się zaczęło dziać.
Najgorsza z wszystkich części męczyłam ją rok z przerwami , dopiero na 19 rozdziale zaczęło się coś dziać na 297str a książka ma 383 str. i ten fragment przeczytałam w ciągu dwóch dni wyrobiłam sobie już opinie że to jest już typowe dla tej autorki trzeba przemęczyć całą książkę żeby pod koniec coś się zaczęło dziać.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak dotąd najsłabsza część z cyklu. Pierwsza połowa powieści okropnie nudna. Ciężko było mi zmusić się aby czytać ją dalej. Ostatnie 100 stron ratuje przedstawioną historię.
Jak dotąd najsłabsza część z cyklu. Pierwsza połowa powieści okropnie nudna. Ciężko było mi zmusić się aby czytać ją dalej. Ostatnie 100 stron ratuje przedstawioną historię.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGrono istot nadprzyrodzonych powiększa się . Pytanie czy ta historia nie będzie w jakimś sensie łączyć się z innymi tomami i powieściami o wiedźmach Anne Rice ?
Grono istot nadprzyrodzonych powiększa się . Pytanie czy ta historia nie będzie w jakimś sensie łączyć się z innymi tomami i powieściami o wiedźmach Anne Rice ?
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKoszmar! Odnoszę wrażenie, że autorka nie ma już co pisać i pisze sama dla siebie, to co jej w danej chwili "ślina na język przyniesie". Pierwsze 150 stron jest zupełnie niepotrzebne, naciągane i aż ciężko się to czyta. Potem jest trochę lepiej, historia Merrick może wydawać się nawet interesująca, aczkolwiek i tak uważam, że wstawienie tej postaci do Kronik Wampirów było jednym wielkim błędem. Sam pomysł na wywołanie ducha Klaudii - interesujący - szkoda tylko, że zajął autorce kilka marnych stron, a resztę poświęcono, aż po brzegi wypełnionej idealnością, czarownicy. Porażka, nie polecam. Powieść nudna i przekombinowana.
Koszmar! Odnoszę wrażenie, że autorka nie ma już co pisać i pisze sama dla siebie, to co jej w danej chwili "ślina na język przyniesie". Pierwsze 150 stron jest zupełnie niepotrzebne, naciągane i aż ciężko się to czyta. Potem jest trochę lepiej, historia Merrick może wydawać się nawet interesująca, aczkolwiek i tak uważam, że wstawienie tej postaci do Kronik Wampirów było...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiestety najsłabsza część "Kronik wampirów". Słabo z dramaturgią, fabuła nie wciąga. Po raz pierwszy męczyłam książkę autorki.
Niestety najsłabsza część "Kronik wampirów". Słabo z dramaturgią, fabuła nie wciąga. Po raz pierwszy męczyłam książkę autorki.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUwielbiam ten świat. Kocham całym sercem Lestata i Louisa.
Merrick jest bardzo barwną postacią, dzięki niej wydarzenia w książce są interesujące. Poznajemy całe jej życia od chwili gdy była małą dziewczynką.
A David jest uroczy na swój sposób z dozą upierdliwości starszego człowieka, co jest całkiem zrozumiałe.
Uwielbiam ten świat. Kocham całym sercem Lestata i Louisa.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMerrick jest bardzo barwną postacią, dzięki niej wydarzenia w książce są interesujące. Poznajemy całe jej życia od chwili gdy była małą dziewczynką.
A David jest uroczy na swój sposób z dozą upierdliwości starszego człowieka, co jest całkiem zrozumiałe.
Całkiem inna, nowa historia o potężnej Czarownicy Merrick. Tak naprawdę prezez połowę książki niewiele pojawia się wampiryzmu, bardziej okultyzm, panuje nastrój magiczny, bardzo mroczny. Za to takiego zakończenia tej części totalnie się nie spodziewałam. Autorka po raz kolejny mnie zauroczyła i wprowadziła w ten piękny świat wampirów.
Całkiem inna, nowa historia o potężnej Czarownicy Merrick. Tak naprawdę prezez połowę książki niewiele pojawia się wampiryzmu, bardziej okultyzm, panuje nastrój magiczny, bardzo mroczny. Za to takiego zakończenia tej części totalnie się nie spodziewałam. Autorka po raz kolejny mnie zauroczyła i wprowadziła w ten piękny świat wampirów.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzęść sagi, która wprowadza nową, bardzo interesującą postać. Ciekawe były dla mnie wątki dotyczące voodoo i duchów. Dynamizmem "Merrick" według mnie nie powala, ale to co niewątpliwie jest jej plusem, to zakończenie. Otwiera bardzo ciekawe możliwości fabularne. Od razu sięgam po następną książkę z serii, żeby dowiedzieć się- co teraz?
Część sagi, która wprowadza nową, bardzo interesującą postać. Ciekawe były dla mnie wątki dotyczące voodoo i duchów. Dynamizmem "Merrick" według mnie nie powala, ale to co niewątpliwie jest jej plusem, to zakończenie. Otwiera bardzo ciekawe możliwości fabularne. Od razu sięgam po następną książkę z serii, żeby dowiedzieć się- co teraz?
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak dla mnie najsłabsza książka z cyklu o wampirach. Zobaczymy co będzie dalej
Jak dla mnie najsłabsza książka z cyklu o wampirach. Zobaczymy co będzie dalej
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUwielbiam styl pisania Anne Rice. Opisy, które tworzy, postaci, dialogi, nigdy mnie nie nużyły. Być może nawet historia Merrick Mayfair nie nużyłaby mnie, gdybym nie czekała zniecierpliwiona na pojawienie się naszych ukochanych wampirzych bohaterów. W końcu w "Kronikach" pragniemy czytać właśnie o nich. Mimo to, daję osiem gwiazdek za tą drugą połowę tomu, który wynagrodził mi czekanie.
Myślę, że właśnie w "Merrick" z ust Davida Talbota, czytający będzie w stanie zobrazować sobie wspaniałą postać Louisa. Opisy pełne miłości i uwielbienia, które nawet z ust Lestata nie były tak dokładne. Towarzyszyły nam one za każdym razem, kiedy David wracał do teraźniejszości podczas opowiadania historii Merrick.
Jeśli chodzi o naszą nową bohaterkę. Na początku podchodziłam do niej bardzo sceptycznie, ale zaskakiwała mnie z każdym kolejnym rozdziałem. Potem pojawiła się nawet zazdrość, a skończyło się na sympatii. Jednak zdecydowanie Louis grał tutaj pierwsze skrzypce. Ostatnie rozdziały czytałam na bezdechu i przyznam, że nigdy jeszcze o żadnego z nich nie bałam się tak, jak tutaj.
Uwielbiam styl pisania Anne Rice. Opisy, które tworzy, postaci, dialogi, nigdy mnie nie nużyły. Być może nawet historia Merrick Mayfair nie nużyłaby mnie, gdybym nie czekała zniecierpliwiona na pojawienie się naszych ukochanych wampirzych bohaterów. W końcu w "Kronikach" pragniemy czytać właśnie o nich. Mimo to, daję osiem gwiazdek za tą drugą połowę tomu, który wynagrodził...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHipnotyzująca,magiczna i cudowna!
Hipnotyzująca,magiczna i cudowna!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo dobra książka. Jedna z moich ulubionych. Narratorem jest David, to on opowiada tą historię. Tytułowa Merrick bardzo przypadła mi do gustu. Merrick Mayfair to najpiękniejsza czarownica z potężnego nowoorleańskiego rodu. Tyle dowiadujemy się z okładki o głównej bohaterce siódmej części Kronik Wampirów. Czytając książkę mamy okazję poznać niesamowitą historię starego i potężnego rodu Mayfairów oraz zgłębić okres młodości Davida Talbota – wampira, o którym mieliśmy już okazję poczytać we wcześniejszych tomach. Niebagatelną rolę odegrają również, obecni w kronikach od samego początku, Louis i Lestat. Potężna wiedźma, Merrick, na prośbę wrażliwego Louisa spróbuje przywołać ducha Claudii – pięknego wampirzego dziecka, które jeszcze w dziewiętnastym wieku towarzyszyło Louisowi w podróżach po Europie. W książce podobał mi się przepiękny wątek miłości Louisa i Merrick. David też był w niej zakochany, ale nieszczęśliwie zakochany i zazdrosny. Bardzo fajna książka, którą czytałam już dwa razy.
Bardzo dobra książka. Jedna z moich ulubionych. Narratorem jest David, to on opowiada tą historię. Tytułowa Merrick bardzo przypadła mi do gustu. Merrick Mayfair to najpiękniejsza czarownica z potężnego nowoorleańskiego rodu. Tyle dowiadujemy się z okładki o głównej bohaterce siódmej części Kronik Wampirów. Czytając książkę mamy okazję poznać niesamowitą historię starego i...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTę akurat powieść darzę szczególnym uczuciem. Kiedy pierwszy raz się z nią zetknąłem, nie było jeszcze polskiego tłumaczenia i była to pierwsza książka z tej serii, którą przeczytałem w oryginale. I nigdy nie sięgnąłem po polskie tłumaczenie, żeby sobie nie zepsuć smaku tej wyśmienitej uczty dla zmysłów, jaką zaserwowała mi pani Rice.
Wtedy po raz pierwszy zetknąłem się z istotą jej niezwykłego, unikalnego stylu pisania, który urzekł mnie swoim barokowym przepychem, sprawiając, że od tej pory czytałem ją jedynie w oryginale.
P.S. "Popełniłem" też własne tłumaczenie tej powieści - dobre dziesięć lat temu - ale nie polecam:)
Tę akurat powieść darzę szczególnym uczuciem. Kiedy pierwszy raz się z nią zetknąłem, nie było jeszcze polskiego tłumaczenia i była to pierwsza książka z tej serii, którą przeczytałem w oryginale. I nigdy nie sięgnąłem po polskie tłumaczenie, żeby sobie nie zepsuć smaku tej wyśmienitej uczty dla zmysłów, jaką zaserwowała mi pani Rice.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWtedy po raz pierwszy zetknąłem się z...
I tu oczarował mnie świat czarów,magii i namiętności.Coraz więcej wciąga mnie seria.Aż żałuje że urlop się kończy i czasu na pożeranie będzie mniej.Wracając do książki.Zaczyna mnie lekko irytować to że w każdym tomie pojawiaja się nowe...wampiry.Uważam że gdyby tak nie było seria wydawałaby się mniej przewidywalna.Pomimo uwag polecam ;)
I tu oczarował mnie świat czarów,magii i namiętności.Coraz więcej wciąga mnie seria.Aż żałuje że urlop się kończy i czasu na pożeranie będzie mniej.Wracając do książki.Zaczyna mnie lekko irytować to że w każdym tomie pojawiaja się nowe...wampiry.Uważam że gdyby tak nie było seria wydawałaby się mniej przewidywalna.Pomimo uwag polecam ;)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwietna książka z gatunku tych, które czyta się jednym tchem. No i moja ulubiona postać, Louis, gra tu kluczową rolę.
Jedna z lepszych książek z cyklu Kroniki Wampirów
Świetna książka z gatunku tych, które czyta się jednym tchem. No i moja ulubiona postać, Louis, gra tu kluczową rolę.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJedna z lepszych książek z cyklu Kroniki Wampirów
Czy to jeszcze kroniki wampirów? Czy jakiś dziwny crossover z serią o czarownicach? Książka nie wiadomo o czym: trochę tu wampirów, trochę Talamaski, voodoo, czarownic, duchów i kolejny romans z dużą różnicą wieku oraz alkoholicy. Pierwsza połowa książki ciągnie się niezmiernie, potem akcja trochę przyspiesza, ale szczerze mówiąc nie wiem po co jest ten tom, bo trochę o niczym. Brakuje w niej przede wszystkim tej romantyczno-mrocznej atmosfery i to jest chyba największa wada tej książki.
Czy to jeszcze kroniki wampirów? Czy jakiś dziwny crossover z serią o czarownicach? Książka nie wiadomo o czym: trochę tu wampirów, trochę Talamaski, voodoo, czarownic, duchów i kolejny romans z dużą różnicą wieku oraz alkoholicy. Pierwsza połowa książki ciągnie się niezmiernie, potem akcja trochę przyspiesza, ale szczerze mówiąc nie wiem po co jest ten tom, bo trochę o...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPowieść czarująca jak wszystkie jej poprzedniczki. Zasługuje jednak na pewne wyróżnienie, bowiem tom ten spaja ze sobą Kroniki wampirów i opowieści o czarownicach z rodu Mayfair.
Główna bohaterka, piękna i potężna Merrick, pochodzi z jedej z bocznych lini rodu Mayfair.
Czytając siódmy tom Kronik Wampirów byłam o tyle uprzywilejowana, że akurat niedawno czytałam część pierwszą "Godziny Czarownic", a książka ta bardzo przypadła mi do gustu. Tak więc w "Merrick" zakochałam się podwójnie, jako miłośniczka Lestata i jego kompanii oraz jako wielbicielka nowoorleańskiego rodu czarownic i czarnoksiężników.
Powieść czarująca jak wszystkie jej poprzedniczki. Zasługuje jednak na pewne wyróżnienie, bowiem tom ten spaja ze sobą Kroniki wampirów i opowieści o czarownicach z rodu Mayfair.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGłówna bohaterka, piękna i potężna Merrick, pochodzi z jedej z bocznych lini rodu Mayfair.
Czytając siódmy tom Kronik Wampirów byłam o tyle uprzywilejowana, że akurat niedawno czytałam część...
Jest to historia pewnej niezwykłej kobiety o niezwykłym życiu.. wśród duchów, uroków i mrocznych przepowiedni. Tutaj charakterystyczne są dla mnie niezwykła wrażliwość i subtelność, jakie cechują bohaterów. Zatraciłem się w tym klimacie czegoś ustawicznie nie do końca wyjaśnionego i potencjalnie niebezpiecznego zarazem. Te piękne określenia, jakich używa Anne Rice: "Lubiłem jego łagodny głos, a także sposób, w jaki mówił: tak, żeby dźwięki w zasadzie nie poruszały powietrza", ta melancholia: "im dłużej żyjesz, z tym większej liczby marzeń rezygnujesz, aż nie zostaje Ci kompletnie nic". Oczywiście, również sztuka zajmuje w książce swoje miejsce - jest wspomniany Matisse i Monet, nawet opisany konkretny obraz tego drugiego na początku 10 rozdziału - Femme au métier.. ale zajmuje ona, mam wrażenie, mniej miejsca niż w Armandzie. Pomimo całego zachwytu w trakcie całej książki dla tytułowej postaci - po przeczytaniu z niejakim zaskoczeniem odkryłem jednak, że nie polubiłem jej tak, jak pozostali bohaterowie powieści.
Jest to historia pewnej niezwykłej kobiety o niezwykłym życiu.. wśród duchów, uroków i mrocznych przepowiedni. Tutaj charakterystyczne są dla mnie niezwykła wrażliwość i subtelność, jakie cechują bohaterów. Zatraciłem się w tym klimacie czegoś ustawicznie nie do końca wyjaśnionego i potencjalnie niebezpiecznego zarazem. Te piękne określenia, jakich używa Anne Rice:...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSeria o PRAWDZIWYCH wampirach, nie wymuskanych lalusiach w rurkach, z ulizanymi grzywkami!!! Wampiry pełne namiętności, pełne emocji, pełne sprzeczności, pełne drapieżności, pełne wyrafinowania - esencja wampiryzmu! Podstawowa lektura dla miłośników wampirzych tematów, zatrutych zmiechrzchowymi lalusiami... TAK POWINNY WYGLĄDAĆ PRAWDZIWE WAMIPRY, DZIECI!
Seria o PRAWDZIWYCH wampirach, nie wymuskanych lalusiach w rurkach, z ulizanymi grzywkami!!! Wampiry pełne namiętności, pełne emocji, pełne sprzeczności, pełne drapieżności, pełne wyrafinowania - esencja wampiryzmu! Podstawowa lektura dla miłośników wampirzych tematów, zatrutych zmiechrzchowymi lalusiami... TAK POWINNY WYGLĄDAĆ PRAWDZIWE WAMIPRY, DZIECI!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGdy poprzednie 2 części "Kronik Wampirów" - "Wampir Armand" i "Memnoch Diabeł" zaczynały mnie nudzić ta okazała się ciekawa i wciągająca! ;) Jedna z najlepszych część "Kronik.." moim zdaniem. :)
Gdy poprzednie 2 części "Kronik Wampirów" - "Wampir Armand" i "Memnoch Diabeł" zaczynały mnie nudzić ta okazała się ciekawa i wciągająca! ;) Jedna z najlepszych część "Kronik.." moim zdaniem. :)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZdecydowanie moja ulubiona książka spod pióra Anne Rice.
Opowieść o miłości i namiętności, o magii, o wampirach, tradycji, śmierci i (wstaw co chcesz, i tak się to tam znajdzie). Intrygująca i podkreślająca, jak skomplikowane i szokujące bywają postacie tej autorki. Czytając tę książkę, miałam przed oczami piękny kolor skóry głównej bohaterki, czułam zapach dżungli, w której się znalazła, czy nawet biblioteki, w której lubiła przesiadywać. No cudo, inaczej się tego opisać nie da...
Zdecydowanie moja ulubiona książka spod pióra Anne Rice.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOpowieść o miłości i namiętności, o magii, o wampirach, tradycji, śmierci i (wstaw co chcesz, i tak się to tam znajdzie). Intrygująca i podkreślająca, jak skomplikowane i szokujące bywają postacie tej autorki. Czytając tę książkę, miałam przed oczami piękny kolor skóry głównej bohaterki, czułam zapach dżungli, w...
Anne Rice wprowadza nas znów w świat wampirów.
Merrick. Czarownica z rody Mayfar, potężna, niezwykła, fascynująca. Opisana oczami Davida Talbota jest jeszcze bardziej niezwykła i fascynująca, niż można sądzić.
Książka początkowo zdaje się nużyć. Ciążyć. Ale z każdą kolejną stroną akcja nabiera tempa, postacie są coraz wyraźniejsze i ciekawsze, a fabuła zaczyna dążyć z siła pociągu do niezwykłego finału.
Czy można kochać Merrick? Wręcz trzeba.
Czy można dodać coś jeszcze? Sądzę, że nazwisko pani Rice w zupełności wystarczy...
Anne Rice wprowadza nas znów w świat wampirów.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMerrick. Czarownica z rody Mayfar, potężna, niezwykła, fascynująca. Opisana oczami Davida Talbota jest jeszcze bardziej niezwykła i fascynująca, niż można sądzić.
Książka początkowo zdaje się nużyć. Ciążyć. Ale z każdą kolejną stroną akcja nabiera tempa, postacie są coraz wyraźniejsze i ciekawsze, a fabuła zaczyna dążyć z siła...
Było trochę dziegciu przy "Armandzie" to teraz posłodzę, bo zdecydowanie "Merrick" to jedna z lepszych powieści w cyklu (jak na razie...). Im bliżej jest Rice swojego tu i teraz, im bliżej Nowego Orleanu, tym lepiej się ją czyta. Już przy cyklu o czarownicach uznałam, że w opisywaniu koneksji rodzinnych i dusznej atmosfery amerykańskiego południa Rice jest świetna - i w "Merrick" to się powtarza. Historia głównej bohaterki, jej matki i siostry, innych przodków, zdolności, sceny wzywania duchów: jednym słowem Rice w najlepszym wydaniu. Merrick jest ponadto świetną postacią, choć żałuję, że to nie ona dostała narrację do prowadzenia.
A wątek śmierci Claudii, wałkowany przez cały cykl (wcale się nie dziwię, znając historię autorki) znów przebiega we właściwy sposób.
Było trochę dziegciu przy "Armandzie" to teraz posłodzę, bo zdecydowanie "Merrick" to jedna z lepszych powieści w cyklu (jak na razie...). Im bliżej jest Rice swojego tu i teraz, im bliżej Nowego Orleanu, tym lepiej się ją czyta. Już przy cyklu o czarownicach uznałam, że w opisywaniu koneksji rodzinnych i dusznej atmosfery amerykańskiego południa Rice jest świetna - i w...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie wiem,czy właściwie oceniać tę książkę,ponieważ nie przeczytałam jej do końca.Wydawało mi się,że książka Anne Rice będzie miłą lekturą.Niestety tak nie było.Przeczytałam ponad połowę,ale to była dla mnie wielka udręka.Chyba nigdy nie męczyłam się tak z książką,jak z tą.Była naprawdę bardzo nudna i w ogóle mnie nie wciągnęła.Jak zawsze czytam książki do końca,bo jakoś jestem osobą sumienną i nie zostawiam rzeczy niedokończonych,tak tej książki nigdy nie przeczytam do końca.
Na razie zraziłam się do książek Anne Rice i nie wiem czy kiedykolwiek po jakąś sięgnę.
Mimo co nie polecam ksiązki.
Nie wiem,czy właściwie oceniać tę książkę,ponieważ nie przeczytałam jej do końca.Wydawało mi się,że książka Anne Rice będzie miłą lekturą.Niestety tak nie było.Przeczytałam ponad połowę,ale to była dla mnie wielka udręka.Chyba nigdy nie męczyłam się tak z książką,jak z tą.Była naprawdę bardzo nudna i w ogóle mnie nie wciągnęła.Jak zawsze czytam książki do końca,bo jakoś...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLouis postanawia przyzwać ducha Claudii, wiecie tej małej wampirzycy. Chce dowiedzieć się, czy odnalazła spokój, czy im wybaczyła i takie tam moralne pierdoły jakich był pełen ten skrajnie emocjonalny wampir z (jak to mówią) ludzką duszą. Moim zdaniem pomysł nieco naciągnięty, lecz nie byłby do końca zmarnowany. David postanowił poprosić o pomoc swoją dawną przyjaciółkę i (jak można wywnioskować z treści) późniejszą kochankę Merrick z rodu Mayfair. Wiedźmę.
W miarę dalszego czytania poznajemy Merrick. Zażyłości jej rodziny i białych ludzi z czarnymi. Wychodzi bowiem na to, że panna Merrick jest mieszańcem z ojca białego i matki ciemnoskórej. Dobrze, nic do tego nie mam. Rice wiele oparła na wierzeniach VooDoo. Ród Mayfair jest bowiem rodem czarownic. Tych, które kontaktują się z duchami, szamanek jakie mogą rozkazywać duchom. Rice jednak nie rozwodzi się na temat praktyk, czy nie opisuje obrządków. Potraktowała ten temat po macoszemu.
Na razie jesteśmy na początku książki. Merrick spotyka się z Talbotem, rozmawiają, wspominają, dość nudno z resztą, a potem wracając rzucają się na siebie i w "miłosnym uniesieniu" pakują sobie języki do gardeł. W tym momencie naszła mnie myśl.
Dlaczego postacie Rice zawsze są piękne?
Nie przypominam sobie aby opisywała kogoś szkaradnego czy brzydkiego. Lestat emanuje na kilometry swoją zajebistością, Louis jest tak uroczo słodki, że nawet homoseksualiści mają na niego ochotę, Armand rozczula i przeraża bo wygląda niczym anioł i diabeł jednocześnie. Ale postacie epizodyczne są opisywane jako piękne. To dlatego, że Rice chce pisać tylko o pięknie, czy dla niej wszystko jest piękne? Ah, tego nie przyjdzie mi zrozumieć. Wracam więc do powieści.
A więc, potem mamy wspomnienia, dużo naprawdę dużo wspomnień. Merrick opowiada o sobie, David opowiada o niej. Zasadniczo przez 3/4 książki dowiadujemy się o perypetiach małej wiedźmy, o jej babci, o jej siostrze i jej matce. Poznajemy całe drzewo genealogiczne rodziny i w zasadzie... To NIC nie znaczy w fabule.
Tutaj jest pies pogrzebany. Temat naciągany i robi wrażenie wymuszonego, dobrze jednak rozegrany mógłby stworzyć naprawdę dobrą książkę. Tymczasem jednak to co nam Rice dowaliła to slajdy z przeszłości. O tym jak to wszyscy zachwycali się piękną i wybitnie mądrą Merrick, o tym jak to powoli rozkochiwała w sobie wszystkich, o tym jak jej ponadprzeciętna moc szybko się rozwijała. Taka panna Sue z niej zrobiona. Piękna, mądra, wszyscy za nią lecą i do niej lgną... Nie lubię takich postaci i sama Merrick wydała mi się bardzo płytka i spokojnie określę ją mianem puszczalskiej dziwki.
Po tym jak nie udało się jej zawładnąć pragnieniami pana Talbota i nie udało się jej go uwieść, zgodziła się przywołać ducha Claudii. Louis oczywiście zachwycony pięknem wiedźmy idzie do ogródka i zaczynają się czary mary. Claudia przychodzi lecz co powiedziała Louisowi tego Wam nie powiem. W końcu jak chcecie to przeczytać, to musicie mieć jakąś małą niewiadomą.
Claudia sobie idzie i Merrick rzuca czar na Louisa. Louis traci dla niej głowę. No tak, skoro z Talbotem się jej nie udało to weźmie się za jego przyjaciela. Z całym szacunkiem, kochane moje czytelniczki, lecz to zachowanie jest bardzo kobiece.
Nie mniej jednak Talbot jako kulturalny mężczyzna postanowił się w to nie mieszać, choć znał powód nagłego zauroczenia Louisa. Postanowił więc pozostawić parę kochanków sobie samych. Wrócił za jakiś czas i co zastał?
Merrick jako wampir i Louis jako spopielały wampir. Zamienił Merrick w wampirzycę by następnie wystawić się na działanie światła słonecznego. Okazało się, że właśnie o to chodziło wiedźmie. Nie o urodę czy mądrość wampira. Nie kochała go, jedynie pragnęła daru nieśmiertelności, którego on nikomu jeszcze nigdy nie ofiarował.
Czy uda się ocalić Louisa? Tego Wam nie powiem. Zdradzę jedynie, że Lestat się obudzi.
Fabuła zaczyna się rozwijać dopiero pod sam koniec. Dopiero na końcu mnie wciągnęła, bo faktycznie przebrnąć przez to było trudno. Z racji nużących dla mnie opowieści z życia panny Merrick. Nie rozumiem też, dlaczego ludzie się nią tak zachwycają? Co w niej takiego co sprawia, że kobiety piszczą z podniecenia na jej temat? Wiedźma? Piękna? Uwiodła najpierw Dawida a potem Louisa? Została wampirzycą z podstępu?
Oh, no proszę. Ta pozycja zyskuje u mnie ocenę 2-. Jak do tej pory najgorsza książka pióra Rice jaką miałem okazję czytać. Finito.
Louis postanawia przyzwać ducha Claudii, wiecie tej małej wampirzycy. Chce dowiedzieć się, czy odnalazła spokój, czy im wybaczyła i takie tam moralne pierdoły jakich był pełen ten skrajnie emocjonalny wampir z (jak to mówią) ludzką duszą. Moim zdaniem pomysł nieco naciągnięty, lecz nie byłby do końca zmarnowany. David postanowił poprosić o pomoc swoją dawną przyjaciółkę i...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDo tej książki podchodziłam bardzo optymistycznie (szczególnie, że po okropnym „Memnochu” „Armand” okazał się pozytywnym zaskoczeniem). Na dodatek zachęcił mnie opis na tylnej okładce i pomysł połączenia świata wampirów i czarownic. Jednak na tej części „Kronik” bardzo się zawiodłam.
Sama historia o przeszłości tytułowej Merrick była bardzo przyjemna i ciekawa. Jednakże cały odbiór psuła narracja. Bardzo lubiłam postać Dawida w poprzednich częściach, czytałam o nim z przyjemnością i zaliczałam do grona moich ulubionych postaci, jednak tutaj, gdy to on stał się narratorem, na dodatek pierwszoosobowym (może i to standard w powieściach Rice, ale w tej części wolałabym poczytać z perspektywy trzecioosobowego), to aż zabrakło mi słów. Nie miał on w sobie nic, co tak lubiłam wcześniej, jakby nagle całkowicie zmieniono mu charakter, a czasem i mózg zabrano. Jego wywody stawało się nudne i miało ich się dość.
Odniosłam wrażenie, że książka nie miała żadnej akcji, wydarzenia wlokły się powoli i były zbliżone do tych, znanych już z poprzednich części. Miejscami wiało nudą. Na dodatek miałam wrażenie, jakby autorce brakło pomysłu na to, jak wpleść postać Lestata do tej powieści, więc wracamy do tego, co było w „Armandzie”.
Zdecydowanie na plus mogłabym zaliczyć opis i przebieg rytuału. Był to jeden z momentów, gdzie to Merrick i Louis grali pierwsze skrzypce, a Dawid w końcu się, mówiąc kolokwialnie, zamknął.
Drugim dużym plusem była dla mnie końcówka. Lubię wątek Talamaski i dlatego mam nadzieję, że zostanie to pociągnięte w następnych tomach „Kronik”, jednak trochę obawiam się tego, by i to, co tak świetnie się zapowiada, nie zostało spartaczone.
Do tej książki podchodziłam bardzo optymistycznie (szczególnie, że po okropnym „Memnochu” „Armand” okazał się pozytywnym zaskoczeniem). Na dodatek zachęcił mnie opis na tylnej okładce i pomysł połączenia świata wampirów i czarownic. Jednak na tej części „Kronik” bardzo się zawiodłam.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSama historia o przeszłości tytułowej Merrick była bardzo przyjemna i ciekawa. Jednakże...
A cóż mnie to interesuje że niby wszystkie jedno kopyto? Ale pojawia się pytanie.. Jakie mają niby być skoro wszystkie są o wampirach?! Jak dla mnie kolejna świetna książka tej autorki. Może to przez moją sympatię do głównych bohaterów i dlatego nie zauważam jakiś potknięć w treści. Ale czytało mi się ją bardzo dobrze.
A cóż mnie to interesuje że niby wszystkie jedno kopyto? Ale pojawia się pytanie.. Jakie mają niby być skoro wszystkie są o wampirach?! Jak dla mnie kolejna świetna książka tej autorki. Może to przez moją sympatię do głównych bohaterów i dlatego nie zauważam jakiś potknięć w treści. Ale czytało mi się ją bardzo dobrze.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKażdy człowiek posiada osobna opinię na temat książek Pani Rice. Moje opinię w większości były bardzo pozytywne .. Ba ! Wręcz wszystkie, jednak jeśli chodzi o te książkę to moja wypowiedź nie będzie na plus. Dla mnie zero jakiegokolwiek rozwoju akcji. Przewidywalna i to aż za bardzo. Nie mam zamiaru jednak zaprzestać czytania kolejnych części ! Wręcz przeciwnie .. Chcę więcej i więcej !
Każdy człowiek posiada osobna opinię na temat książek Pani Rice. Moje opinię w większości były bardzo pozytywne .. Ba ! Wręcz wszystkie, jednak jeśli chodzi o te książkę to moja wypowiedź nie będzie na plus. Dla mnie zero jakiegokolwiek rozwoju akcji. Przewidywalna i to aż za bardzo. Nie mam zamiaru jednak zaprzestać czytania kolejnych części ! Wręcz przeciwnie .. Chcę...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to