Ktoś niechętny Goncourtom zauważy, iż niemal na każdej stronie znajdują się zdania zaczynające się od słów: „opowiadał mi…”. Sposób narracji jako sprzedaż relacji innych osób można by jeszcze pominąć, gdyby nie dalej zjawiające się już autorskie wścibskie opisy - pierścionek za ileś, przekaz na tyle a tyle, pozbawione gracji, na granicy grafomanii, prawiące o wyższości literatury nad malarstwem, bo ta pierwsza oddaje to co niematerialne etc. Ale chyba kluczowe jest to jak my odbieramy to przeładowanie: te dywany z mchu, oprawy ponad wszelką miarę złocone, księżne, dziwki, kochanki krążące wokół - to obmacywanie ówczesnego towarzystwa. I te niekończące się gradacje ( ten wyżej od tamtego) i jałowe dywagacje (różnice w pociągnięciu pędzlem), przywodzą wniosek, że każda strona - tej kroniki XIX wiecznej Francji – ma dowodzić artyzmu autorów. Dominuje wrażenie próżnego oszołomienia. Goncourtowie wrzeszczą swym dziennikiem o sztuce, jak gdyby była ona celem samym w sobie.
Bracia nie wpuszczają do swojej kuchni, nie jesteśmy świadkami ich nieprzerobionego języka, nie dowiadujemy się wiele o tym, czy ich obraz wydobyty z zapisków, jest przerysowany, czy jest ich rzeczywistym odbiciem. Bo w nielicznych miejscach tego zbioru, zapoznajemy się z dławiącym świadectwem sceptycyzmu: „Widać, że dla niczego nie warto umierać, że należy żyć z tym wszystkim pozostając uczciwym człowiekiem, bo uczciwość ma się we krwi; ale nie należy wierzyć w nic prócz sztuki i tylko ją szanować, wyznawać wyłącznie literaturę. Cała reszta jest kłamstwem i pułapką na głupców”.
Może tak właśnie chcieli żyć.
Ktoś niechętny Goncourtom zauważy, iż niemal na każdej stronie znajdują się zdania zaczynające się od słów: „opowiadał mi…”. Sposób narracji jako sprzedaż relacji innych osób można by jeszcze pominąć, gdyby nie dalej zjawiające się już autorskie wścibskie opisy - pierścionek za ileś, przekaz na tyle a tyle, pozbawione gracji, na granicy grafomanii, prawiące o wyższości...
Ktoś niechętny Goncourtom zauważy, iż niemal na każdej stronie znajdują się zdania zaczynające się od słów: „opowiadał mi…”. Sposób narracji jako sprzedaż relacji innych osób można by jeszcze pominąć, gdyby nie dalej zjawiające się już autorskie wścibskie opisy - pierścionek za ileś, przekaz na tyle a tyle, pozbawione gracji, na granicy grafomanii, prawiące o wyższości literatury nad malarstwem, bo ta pierwsza oddaje to co niematerialne etc. Ale chyba kluczowe jest to jak my odbieramy to przeładowanie: te dywany z mchu, oprawy ponad wszelką miarę złocone, księżne, dziwki, kochanki krążące wokół - to obmacywanie ówczesnego towarzystwa. I te niekończące się gradacje ( ten wyżej od tamtego) i jałowe dywagacje (różnice w pociągnięciu pędzlem), przywodzą wniosek, że każda strona - tej kroniki XIX wiecznej Francji – ma dowodzić artyzmu autorów. Dominuje wrażenie próżnego oszołomienia. Goncourtowie wrzeszczą swym dziennikiem o sztuce, jak gdyby była ona celem samym w sobie.
Bracia nie wpuszczają do swojej kuchni, nie jesteśmy świadkami ich nieprzerobionego języka, nie dowiadujemy się wiele o tym, czy ich obraz wydobyty z zapisków, jest przerysowany, czy jest ich rzeczywistym odbiciem. Bo w nielicznych miejscach tego zbioru, zapoznajemy się z dławiącym świadectwem sceptycyzmu: „Widać, że dla niczego nie warto umierać, że należy żyć z tym wszystkim pozostając uczciwym człowiekiem, bo uczciwość ma się we krwi; ale nie należy wierzyć w nic prócz sztuki i tylko ją szanować, wyznawać wyłącznie literaturę. Cała reszta jest kłamstwem i pułapką na głupców”.
Może tak właśnie chcieli żyć.
Ktoś niechętny Goncourtom zauważy, iż niemal na każdej stronie znajdują się zdania zaczynające się od słów: „opowiadał mi…”. Sposób narracji jako sprzedaż relacji innych osób można by jeszcze pominąć, gdyby nie dalej zjawiające się już autorskie wścibskie opisy - pierścionek za ileś, przekaz na tyle a tyle, pozbawione gracji, na granicy grafomanii, prawiące o wyższości...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo dobry przekrój epoki. I takiż styl. Nagroda Goncourtów dla Goncourtów.
Bardzo dobry przekrój epoki. I takiż styl. Nagroda Goncourtów dla Goncourtów.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to