rozwiń zwiń
Wróć na stronę książki

Oceny książki Spokojny typ

Średnia ocen
4,3 / 10
14 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE


avatar
423
423

Na półkach: , ,

Esencja mrocznej sensacji. Bardzo brutalnej. Jednak przemoc – pokazywana chyba we wszystkich odmianach – nie jest tu celem samym w sobie. Służy jako środek do pokazania mechanizmów rządzących społeczeństwem i światem. Wzorzec z Sèvres wysokooktanowej mieszkanki akcji i noir, królującej w pulpowej literaturze oraz gatunkowym kinie klasy B – a może nawet K – lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, która napędzała i napędza Quentina Tarantino (vide: „Spekulacje o kinie”) oraz rzesze jego kopistów. Tu nie ma miejsca na długie rozkminki psychologiczne – choć każda z postaci jest doskonale zarysowana (i to w 3D) oraz długie akapity z pustymi przelotami pseudofilozofii i rozmyślań o skomplikowanym świecie i bezdrożach ludzkiej egzystencji. Żadnego udającego inteligencję i intelektualizm młotkowania czytelników. Jean–Patrick Manchette był majstrem tej klasy, że egzystencjalizm, którego był najwyraźniej – świadomym lub nie – wyznawcą, wydobywa się spomiędzy litera i spacji. Podobnie zresztą, jak obraz niejednoznaczności świata i życia jako boskiego (chociaż nie, był Francuzem, więc, po prostu: głupiego) żartu.
„Spokojny typ”, który za życia uczynił Manchette’a legendą twardej sensacji, to „minimum słów, maksimum muzyki”. Już pięćdziesiąt lat temu pisarz zdał sobie sprawę, że walczący o przetrwanie nie mają czasu na gadanie, podobnie jak ścigający ich zabójcy. Dla tych drugich zresztą, to poniekąd także wymóg zawodowy – mogą był podsłuchiwani przez policję. Dlatego zastosował metodę, którą kilkadziesiąt lat wcześniej wymyślił Hemingway – języka telegraficznego. Ale ponieważ był Europejczykiem, nawet w swoje lakoniczne zdania potrafił wpleść poczucie humoru oraz coś, co wciąż mnie zastanawia i, jednak, fascynuje w literaturze francuskiej – krytykę społeczną wymierzoną przede wszystkim w klasę średnią. Tyle, że – znowu – owa krytyka nie pojawia się w specjalnie na nią przeznaczonych partiach tekstu, nie ma tu akapitów piętnujących intelektualną inercję i jałowość egzystencji mieszczan. To pojawia się we wrzucanych od czasu do czasu zdaniach, które służą jednocześnie jako znaki przestankowe. A te znaki przestankowe są tu niezbędne. Tempo, w jakim Manchette opowiada swoją historię jest tak zawrotne, że kraksa na pierwszym ostrzejszym zakręcie byłaby nieunikniona. Na szczęście pisarz prowadzi swój narracyjny bolid pewną ręką, dlatego nawet gdy fabularna nawierzchnia napotyka pewne nierówności, nie wypadamy wraz z bohaterami, tylko mkniemy – choć przez chwilę z nieco mniejszą prędkością – ku gorzkiemu finałowi. Zwycięstwo może okazać się klęską. Gwałtowność lepszym, na pewno ciekawszym, sposobem na życie niż tzw. normalność.
Rzecz absolutnie wybitna. Nic dziwnego, że po „Spokojnym typie” Alain Delon uczynił z Manchette’a swoim literackim doradcą i osobistym korektorem scenariuszy. No i kilka lat później przeniósł tę powieść – choć nieco podkręcił i jeszcze podczernił historię – na ekran. „Trzech ludzi do zabicia”/„Trois hommes à abattre” z 1980 roku to dziś klasyka kina gwałtownej przemocy. We Francji otoczona kultem.

Esencja mrocznej sensacji. Bardzo brutalnej. Jednak przemoc – pokazywana chyba we wszystkich odmianach – nie jest tu celem samym w sobie. Służy jako środek do pokazania mechanizmów rządzących społeczeństwem i światem. Wzorzec z Sèvres wysokooktanowej mieszkanki akcji i noir, królującej w pulpowej literaturze oraz gatunkowym kinie klasy B – a może nawet K – lat...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
344
225

Na półkach: ,

Szczerze? Najgorsza książka (bo kryminałem bym tego nie nazwała, raczej tanią sensacją), jaką czytałam w przeciągu ostatniego roku:P
Miałam odłożyć w połowie, ale stwierdziłam, że te 104 strony jakoś przetrwam i faktycznie było to przetrwanie :P
Zieje tandetą, stylistyka nieskładna, intryga na najniższym poziomie.
Nie polecam, nie zachęcam, szkoda czasu na to, żeby oddawać się tak wątpliwej jakości lekturom :P

Szczerze? Najgorsza książka (bo kryminałem bym tego nie nazwała, raczej tanią sensacją), jaką czytałam w przeciągu ostatniego roku:P
Miałam odłożyć w połowie, ale stwierdziłam, że te 104 strony jakoś przetrwam i faktycznie było to przetrwanie :P
Zieje tandetą, stylistyka nieskładna, intryga na najniższym poziomie.
Nie polecam, nie zachęcam, szkoda czasu na to, żeby oddawać...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
636
245

Na półkach:

Dawno nie czytałam tak beznadziejnego kryminału.
Intryga kryminalna nie trzyma się wogóle kupy, na koniec nie wyjaśnia się co, kto i dlaczego. Skończyłam i nadal nie wiem, dlaczego dwaj mordercy ścigają głównego bohatera ( swoją drogą antypatycznego typa ) po całych Alpach.
Wątek z górskim znachorem, ni w pięć ni w dziesięć, a nie wspomnę już o prymitywnym wątku - nazwijmy to - erotycznym.
Co to miało być??
Totalna strata dwóch wieczorów.

Dawno nie czytałam tak beznadziejnego kryminału.
Intryga kryminalna nie trzyma się wogóle kupy, na koniec nie wyjaśnia się co, kto i dlaczego. Skończyłam i nadal nie wiem, dlaczego dwaj mordercy ścigają głównego bohatera ( swoją drogą antypatycznego typa ) po całych Alpach.
Wątek z górskim znachorem, ni w pięć ni w dziesięć, a nie wspomnę już o prymitywnym wątku - nazwijmy...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to