Wróć na stronę książki

Oceny książki Żywe torpedy

Średnia ocen
7,0 / 10
2 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE


Sortuj:
avatar
1039
768

Na półkach: , ,

W Japonii byli kamikaze, w Polsce mieliśmy żywe torpedy. Ale książka Kisielewskiego o tym samym tytule to nie jest historyczna rozprawka o tych samobójczych jednostkach. to zbiór krótkich opowiadań o II Wojnie Światowej, które w fabule wplatają działania wojenne. Dedykowane są właśnie osobom, które zapisywały się ochotniczo do tych samobójczych formacji, nazywanych żywymi torpedami.

Same opowiadania w większości nie wiążą się bezpośrednio z atakami intencjonalnie samobójczymi, a z odważną obroną Polski i walką Polaków na innych frontach. Często “tylko” wychodziło tak, że była to walka samobójcza. Nikt nie chciał spotykać śmierci w taki sposób, ale nie było wyjścia.

🥷 Ludzie w wojnie

Jest tu opowieść o matce z Gdańska, która traci jedynego syna, o walkach i stratach pilotów nad Warszawą, o sytuacji na Śląsku, czy o walczących w jakiejś niewielkiej mieścinie harcerzach. A także o chłopcu, który zginął bohaterską śmiercią tuż przed swoim powrotem do domu, bo nierzadko w opowiadaniach Kisielewskiego w walce ginęła młodzież i dzieci…

Cały zbiór opowiadań wziął tytuł od jednego krótkiego tekstu o kilku chłopcach z grudziądzkiego Hufca Przysposobienia Wojskowego, którzy z granatami ruszyli na czołgi i powstrzymali natarcie tej jednostki. Nie pisali się na taką śmierć, ale dzielnie stawili jej czoła i osiągnęli cel. Jednak jakim kosztem?

🥷 Inspirowane faktami

Wygląda na to, że opowiadania te, choć fabularyzowane, w większości opierają się na faktach. W książce są zdjęcia, nazwy miast, nazwiska żołnierzy oraz cytaty ze źródeł potwierdzające wydarzenia (np. Pamiętniki Guderiana).

Czasami tylko autor wspomina, że nie da się dokładnie odtworzyć wszystkich historii oddziałów, np. tych przydzielonych do jednostek francuskich, a czasami w ogóle nie ma żadnych informacji odnośnie prawdziwych wydarzeń, które były inspiracją.

🥷 Ku pamięci

Może te opowiadanka to nie jest popis kunsztu literackiego, ale niosą w sobie ogromny ładunek emocjonalny. Szczególnie, że wiele z nich przytacza losy młodzieży czy dzieci. Zresztą autor w jednym z opowiadań wkłada w usta swoich bohaterów zmartwienie o losy młodych, którzy warunkują trwanie i rozwój każdego narodu.

Żywe torpedy to nieco już zapomniana książka, ale ja się cieszę, że po nią sięgnęłam. Wzbudziła we mnie wiele emocji. Wojna to czyste zło.

W Japonii byli kamikaze, w Polsce mieliśmy żywe torpedy. Ale książka Kisielewskiego o tym samym tytule to nie jest historyczna rozprawka o tych samobójczych jednostkach. to zbiór krótkich opowiadań o II Wojnie Światowej, które w fabule wplatają działania wojenne. Dedykowane są właśnie osobom, które zapisywały się ochotniczo do tych samobójczych formacji, nazywanych żywymi...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to