Czy opisane historie z życia piłkarzy w książce mnie zaskoczyły? Oczywiście nie. Przepych pieniędzy w tej dyscyplinie sportu jest już znany od lat. I to było największym minusem opisanym w tej książce. Cała otoczka wokół piłki nożnej, ludzie z którymi lepiej nie mieć do czynienia tutaj oczywiście się pojawiają.
Na plus opis kryminalny. Spora ilość osób zamieszana w samobójstwo piłkarza, zmylania czytelnika przed rozwiązaniem zagadki opisana w sposób ciekawy i fajny do czytania.
Czy opisane historie z życia piłkarzy w książce mnie zaskoczyły? Oczywiście nie. Przepych pieniędzy w tej dyscyplinie sportu jest już znany od lat. I to było największym minusem opisanym w tej książce. Cała otoczka wokół piłki nożnej, ludzie z którymi lepiej nie mieć do czynienia tutaj oczywiście się pojawiają.
Na plus opis kryminalny. Spora ilość osób zamieszana w...
Zdaje mi się, że autor myśli o sobie, jako o wnikliwym obserwatorze otaczającego go świata, a wynikowo jedyne co widzi, to to, że warszawiacy ślepo gonią za blichtrem, a kobiety to w dużej mierze nierządnice łase na pieniądze. Czyli banał. No ale co się powyżywał na innych to jego. xD Sama historia kryminalna dość poprawnie wymyślona.
Zdaje mi się, że autor myśli o sobie, jako o wnikliwym obserwatorze otaczającego go świata, a wynikowo jedyne co widzi, to to, że warszawiacy ślepo gonią za blichtrem, a kobiety to w dużej mierze nierządnice łase na pieniądze. Czyli banał. No ale co się powyżywał na innych to jego. xD Sama historia kryminalna dość poprawnie wymyślona.
Dziennikarz sportowy pisze książkę. Nie jakąś biografie piłkarza, lecz powieść. Jak mu to wyszło, hmm jak dla mnie, pozytywne zaskoczenie. Ciężko mi co prawda uznać to jako kryminał, tak jak niektórzy, jednak czyta się naprawdę fajnie. Ginie gwiazda piłkarska reprezentacji Polski, popełnia samobójstwo. Dlaczego? Co go skłoniło do takiego kroku, przecież miał świat u stóp. W Warszawie pojawia się brat nieżyjącego piłkarza i z pomocą dziennikarza sportowego, próbuje się czegoś dowiedzieć. Wartka akcja, brudna strona sportu, ciekawe zakończenie. Myślę, że warto poświęcić trochę czasu.
Dziennikarz sportowy pisze książkę. Nie jakąś biografie piłkarza, lecz powieść. Jak mu to wyszło, hmm jak dla mnie, pozytywne zaskoczenie. Ciężko mi co prawda uznać to jako kryminał, tak jak niektórzy, jednak czyta się naprawdę fajnie. Ginie gwiazda piłkarska reprezentacji Polski, popełnia samobójstwo. Dlaczego? Co go skłoniło do takiego kroku, przecież miał świat u stóp. W...
Świetnie napisana, dynamiczna powieść. Język prawdziwy i charakterny, a tematyka bardzo wciągająca - patologie świata piłkarskiego pokazane w nieco zawoalowany, ale bardzo sugestywny sposób. Wszystko dopełnione wątkiem kryminalnym, który jednak wiąże się z najsłabszą kwestią tego tytułu - miałem wrażenie, że intryga rozwiązana jest skrótowo i bez polotu, tak jakby autor kończył ją "na szybko". Zbudował napięcie, ale rozwiązał historię nieco zbyt prosto. Poza tym zasadniczo świetnie napisana, klimatyczna historia, którą przeczytać absolutnie warto.
Świetnie napisana, dynamiczna powieść. Język prawdziwy i charakterny, a tematyka bardzo wciągająca - patologie świata piłkarskiego pokazane w nieco zawoalowany, ale bardzo sugestywny sposób. Wszystko dopełnione wątkiem kryminalnym, który jednak wiąże się z najsłabszą kwestią tego tytułu - miałem wrażenie, że intryga rozwiązana jest skrótowo i bez polotu, tak jakby autor...
Możecie mieć go serdecznie dosyć, zwłaszcza po kolejnych klęskach naszych klubów w europejskich pucharach, ale nie ma to najmniejszego znaczenia - on ma się coraz lepiej. I wciąga nowe ofiary. Witajcie - jak głosi podtytuł książki - w brudnym świecie futbolu.
Kilka miesięcy po samobójczej śmierci Michała Tkaczyka, zawodnika Syreny Warszawa, jednego z najbardziej utalentowanych piłkarzy młodego pokolenia, do stolicy przyjeżdża jego młodszy brat, Janek. Bezpośrednią przyczyną przyjazdu młodszego Tkaczyka do miasta stołecznego jest ogłoszony przez właściciela klubu Powiśle Warszawa publiczny casting na młodych piłkarzy. Jednak Janek nie tylko marzył o byciu zawodowym piłkarzem, lecz odkąd po śmierci brata otrzymał on jego listy, które wcześniej nie doszły do domu, nabrał bardzo poważnych wątpliwości co do tego, czy oficjalne ustalenia związane z samobójstwem Michała faktycznie odpowiadają temu, co się naprawdę wydarzyło. Przyjeżdżając na casting do stolicy Janek miał nadzieję, że gdy uda mu się dotrzeć do warszawskiego środowiska piłkarskiego, natknie się na jakieś informacje w tej sprawie. Przypadkiem trafia na człowieka, który podziela jego wątpliwości.
Fanom futbolu Przemysława Rudzkiego przedstawiać nie trzeba. Napisana przez niego książka, będąca zarazem jego literackim debiutem, jest powieścią sensacyjną, której akcja rozgrywa się w świecie współczesnej polskiej piłki nożnej. A nawet, ściślej rzecz ujmując, w świecie wielkiego futbolu w wydaniu stołecznym, lecz łatwo można sobie wyobrazić, że przedstawione w powieści mechanizmy funkcjonowania piłkarskiej rzeczywistości działają we wszystkich miastach, które mają dostęp do Ekstraklasy, chociaż wiadomo, że u nas w stolicy to jak w Ameryce - wszystko największe, najlepsze, najdroższe, najważniejsze, więc i brudny świat futbolu najbrudniejszy będzie właśnie tam, i to w stolicy spada się z najwyższych koni.
„Gracz” jest powieścią wielowątkową, z wyodrębnionym wątkiem głównym - dziennikarskim, amatorskim śledztwem, w jakie angażuje się dziennikarz Konrad Werk po poznaniu Janka Tkaczyka i przeczytaniu odnalezionych listów Michała. Werk już wcześniej nie dowierzał, że sprawa samobójstwa młodego piłkarza została rzetelnie wyjaśniona, więc spotkanie z bratem samobójcy może mieć tylko jeden skutek: dziennikarz wpadnie w obsesję poszukiwania prawdy na temat śmierci Michała Tkaczyka. Jak to zwykle z obsesjami bywa, mają one tendencję raczej do piętrzenia trudności w jakimkolwiek działaniu, więc Werk nieco zatraci się w poszukiwaniach, nie zauważy kilku istotnych rzeczy wokół siebie, zamiast trzymać się faktów, zacznie dopasowywać fakty do własnych teorii i szybko będzie wyciągał zbyt daleko idące wnioski przy okazji zbyt szybko porzucając pewne pozornie nierokujące tropy. Śledztwo będzie się więc toczyło jak po grudzie (choć wartko), a w jego ostatecznym rozwiązaniu Werk nie będzie mógł przypisać sobie zbyt wielu zasług. Równolegle z wątkiem poszukiwania prawdziwych powodów śmierci Michała Tkaczyka rozgrywać się będą wydarzenia, wydawać by się mogło, jedynie luźno powiązane z tragiczną historią młodego piłkarza, które jednak w miarę rozwoju akcji będą się coraz bardziej z wątkiem głównym zazębiać. Jako czytelnicy będziemy świadkami śmierci kolejnych osób, uchylimy rąbka wstydliwych tajemnic piłkarzy, poznamy ich mętne powiązania ze światem przestępczym, zdamy sobie sprawę z ich co najmniej ambiwalentnego podejścia do zawodowych obowiązków. Wejdziemy na chwilę do świata drogich lecz mocno używanych kobiet, do świata wielkich pieniędzy, które niektórzy chcą za wszelką cenę jeszcze powiększyć oraz do niedostępnego przeciętnym śmiertelnikom świata luksusu osiągniętego jednocześnie za pomocą bardzo prymitywnych metod przez ludzi prostych jak budowa cepa, którym do pełni szczęścia potrzebna jedynie znająca się na rzeczy prostytutka, działka kokainy i parę szklanek alkoholu (oraz oczywiście pieniądze, dzięki którym to wszystko dostaną od ręki). Wielowątkowa opowieść toczy się szybko, przejścia od bohatera do bohatera są płynne i nie dezorientują, niektóre wydarzenia po jakimś czasie ukazywane są z perspektyw innych osób, co stawia je w zupełnie nowym świetle. W finale autor pozamykał wszystkie wątki i wyjaśnił nawet te, zadawałoby się, bardzo poboczne i nieistotne dla rozwiązania sprawy samobójstwa Michała Tkaczyka. Jeśli chodzi więc o sposób zbudowania całej intrygi, autor wykazał się dużą precyzją, zadbał o szczegóły i ułożył wszystkie zdarzenia tak, by na końcu one wszystkie się rozwiązały i czytelnik nie pytał, a co stało z tym czy z tamtym.
Powieść, jak wiadomo, jest fikcją literacką, więc nie ma sensu poszukiwać pierwowzoru każdego piłkarza, przestępcy, dziennikarza czy biznesmena w rzeczywistości, ale autor nie zawiesił jej w próżni. Nie mógłby również z czystym sumieniem zamieścić na okładce komunikatu „wszelkie podobieństwo do autentycznych osób i wydarzeń jest przypadkowe”. Nie jest. Niektórzy bohaterowie to będące literackimi wariacjami odpowiedniki autentycznych osób, część posiada jednoznaczne cechy znanych osobistości, a część sprawia wrażenie, że ma za zadanie sparodiować kilka osób w jednym. Podczas czytania nasunęła mi się taka refleksja, że przy najbardziej rzucających się w oczy ludziach czy wydarzeniach autor zastosował powszechnie znane i nie do końca prawidłowo przypisywane w rzeczywistości ich bohaterom historie, anegdoty, miejskie legendy czy stereotypy, prawdziwe smaczki pozostawiając już jednak dla osób wtajemniczonych, poza zasięgiem zwykłego czytelnika. Początkowo bohaterowie wydają się dosyć schematycznie wykreowani i czytelnik może być nieco przerażony widząc na przykład fajtłapowatego Janka, który w Warszawie daje się zrobić w konia już pięć minut po wyjściu z pociągu i na każdym kroku pakuje się w jakieś tarapaty, jakby faktycznie mieszkańcy pomorskich wsi nie wiedzieli jak się zachować w wielkim mieście. W początkowej fazie powieści Janek uosabia chyba najgorsze stereotypy mieszkańców stolicy na temat „wieśniaków” i tylko dzięki temu, że ma więcej szczęścia, niż rozumu, udaje mu się przetrwać pierwsze trudne chwile w Warszawie. Jednak stopniowo, najważniejsi dla powieści bohaterowie, nawet, wydawać by się mogło, ci najbardziej przewidywalni i typowi, otrzymują swoje momenty pewnych przemian lub nabierania oleju do głowy, a ich postępowanie już nie da się łatwo zaszufladkować. Więc jeśli początkowo ktoś się lekko zniechęci widząc łajzę totalną, która otwiera usta na widok wspaniałości stolicy i staje się bezbronna niczym owieczka przed stadem wilków od razu po wyjściu z Centralnego, bufoniastą młodą gwiazdę piłki, czerpiącą z uciech życia pełnymi garściami, rzucającego forsą na prawo i lewo biznesmena, któremu się wydaje, że jest panem świata, przemądrzałą praktykantkę, która wie, co to jest spalony (ten zielony i czerwony kubek akurat coś się pomieszały, przynajmniej w moim wydaniu) i podejrzanie łatwo załatwia sobie wszystko, co chce, i tak dalej, to niech się nie zraża - oni dostaną swoją szansę na zaprezentowanie czegoś więcej.
Ważnym elementem powieści jest miejsce rozgrywania akcji, czyli Warszawa, która w tej książce posiada swoje najgorsze, najbardziej żarłoczne oblicze. Sposób przedstawienia miasta jest odbiciem najgorszych stereotypów i wyobrażeń o stolicy: gdy tam pojedziesz, to jeśli cię nie napadną, nie zabiją i nie okradną na wejściu, to miasto i tak cię zniszczy. Jedynym ratunkiem jest zorientowanie się w porę, co się dzieje oraz powrót na spokojną i bezpieczną prowincję. No cóż, nie jest to wizerunek, który miałby zachęcić turystów do przyjazdu, a i mieszkańcy pewnie mogą mieć obiekcje co do robienia z Warszawy siedliska zła wszelkiego, ale stolica jest w tej powieści tłem dosyć ponurych historii, siłą rzeczy ona sama także staje się miejscem mało radosnym. Książka prowadzi nas między innymi do podejrzanych nocnych klubów, miejsc spotkań przestępców, niebezpiecznych zaułków nad Wisłą czy siedzib korporacji w najgorszym tego słowa znaczeniu, więc nie dziwmy się, że nie ma tam Ogrodu Saskiego czy Sali Kongresowej. Jak do wszystkiego w tej książce, tak i do Warszawy w niej odmalowanej nie należy podchodzić dosłownie i szukać jej książkowego oblicza w prawdziwym mieście - autorowi takie miejsce było potrzebne do umieszczenia w nim opisywanej przez niego historii, więc w taki sposób przedstawił stolicę, a że i w rzeczywistości jest w niej kilka miejsc, w których przeciętni ludzie nie mają czego szukać i lepiej, niech trzymają się od nich z daleka? No cóż, a które większe miasto ich nie ma? Nie najlepszy obraz naszej stolicy nie powinien więc być dla nikogo szczególnym problemem, natomiast można się nie zgodzić z zaprezentowanym w powieści sposobem myślenia o Warszawie mieszkańców pozostałych części kraju, którzy traktują ją jak ziemię obiecaną, jedyne miejsce, gdzie można spełnić swoje marzenia i stać się kimś (w jakikolwiek sposób). Może kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu szukanie swojej życiowej szansy w stolicy było naprawdę wydarzeniem na miarę lotu w kosmos, ale obecnie jest to codzienność setek tysięcy ludzi i wydaje mi się, że nie podchodzą oni do tego z takim namaszczeniem. To akurat nie jest jakaś mocno istotna kwestia w książce, ale kilka razy gdzieś przy okazji się ujawnia i trochę irytuje.
„Gracz” nie jest pozbawiony niedociągnięć, ale nie są one na tyle poważne, by miały rzutować na ogólne pozytywne (pozytywne w kontekście powieści samej w sobie, a nie zawartych w niej opowieści, które pozytywne oczywiście nie są) wrażenie po jego przeczytaniu. Jest to powieść debiutancka, więc kilka rzeczy warto autorowi z tej okazji wybaczyć. Opowiedziana historia jest wciągająca, dobrze skonstruowana i odpowiednio opisana. Przedstawia sugestywnie odmalowaną rzeczywistość ludzi zepsutych, próżnych, płytkich, dbających tylko o własny interes (dosłownie i w przenośni), gotowych na najgorsze. To nie jest budująca opowieść z morałem (chyba, że takim, że lepiej nie zostawać zawodowym piłkarzem), to przykry i nienastrajający zbyt optymistycznie opis ciągu wydarzeń, które dosyć obrazowo pokazują, jak łatwo zniszczyć sobie i swoim bliskim życie, gdy człowiek zaczyna tracić panowanie nad pewnymi sprawami i zbyt późno postanawia wyciągnąć się z bagna, w które sam siebie wcześniej, z pełną świadomością i z własnej woli wpakował. Powieść przedstawia świat zawodowych piłkarzy, ale nie znaczy to, że wszyscy inni ludzie mogą spać spokojnie, zadowoleni, że im to nie grozi - utrata kontaktu z rzeczywistością i przekonanie o tym, że człowiek może wszystko, na co tylko ma ochotę (a dziwnym trafem w takich wypadkach ochotę ma zwykle na rzeczy najgorsze), bardzo szybko zaszkodzi każdemu, kimkolwiek by nie był.
Książka pozostawia czytelnika z bardzo niekomfortowym poczuciem, że w świecie wielkiego futbolu, futbolu samego w sobie jest zaskakująco mało. Wydawać się może, że prezentując brudną stronę świata piłki nożnej i odzierając idoli małych chłopców z pozytywnego wizerunku sportowca-ideowca, autor może kilka osób zniechęcić do aktywnego angażowania się w kibicowanie i wywołać autentyczne uprzedzenia w stosunku do tych przysłowiowych „dwudziestu dwóch facetów uganiających się za kawałkiem skóry”. Jednak tak naprawdę powieść może zachwiać wiarę w piękno futbolu co najwyżej u osób do tej pory podchodzących do piłki nożnej w jakiś mocno utopijny sposób. Zwykły, zaprawiony w bojach kibic nie ma złudzeń i wie doskonale, że poza stadionem rozgrywają się inne, mniej chlubne historie, i w większości przypadków w ogóle go to nie obchodzi, gdyż interesują go jedynie wydarzenia boiskowe. Na pewno od czasu do czasu podczas czytania przyjdzie czytelnikowi-kibicowi do głowy myśl, że to jego zainteresowanie nakręca ten cały brudny biznes - wystarczyłoby kilka kolejek Ekstraklasy przy pustych trybunach oraz wyłączonych telewizorach, żeby młodociani i przepłacani gwiazdorzy zmuszeni byli do zaopatrywania się w żel do włosów w zwykłym Rossmannie, a dziewczyny do towarzystwa nie robiłyby wielkiego „Wow!” słysząc „Jestem piłkarzem”. Jednak dla kibica są to prywatne sprawy boiskowych gwiazdorów. Kibic denerwuje się nie wtedy, gdy słyszy, że piłkarz zdradza żonę, tylko wtedy, gdy poświęca swój czas i zdrowie na oglądanie meczu, i zamiast prawdziwej gry widzi, że sowicie opłacani kopacze ledwie powłóczą nogami po boisku, bo „szatnię dopadł jakiś tajemniczy wirus”. Dla kibica problem pojawia się wtedy, gdy zaczyna być robiony w balona przez piłkarzy, którzy mają wszystko, czego potrzebują do szczęścia i w zamian za to oczekuje się od nich jedynie tego, by potrafili te kilka razy prosto kopnąć piłkę i przebiec się w tą i z powrotem po boisku, a mimo to niektórzy nie są w stanie sprostać temu zadaniu i nie jest im z tego powodu szczególnie przykro - konsekwencji nie ma żadnych i kasa się zgadza. Jeśli więc fani piłki nożnej mieliby się odwracać od swojego ulubionego sportu, to raczej z przyczyn tego typu, a nie przez świadomość tego, jakie są najbardziej preferowane przez piłkarzy rozrywki po godzinach. Ponadto, kibica przy oglądaniu meczów trzyma tak wiele rzeczy, od sportowych emocji począwszy, skończywszy na pasji, potrzebie i przywiązaniu, że równie wiele jest w stanie znieść. Skoro wybaczył autentyczne afery związane choćby ze sprzedawaniem meczów, skoro męczy się co weekend przy meczach naszej Ekstraklasy, zamiast z czystym sumieniem przełączyć sobie na coś z wyższej półki, to i z fikcyjną historią, o graczach pakujących siebie i swoich bliskich w ciężkie tarapaty na własne życzenie i przez własną głupotę, sobie poradzi. A że jest w niej ziarno (i to pewnie niejedno) prawdy? Pozostaje życzyć piłkarzom, by wszystko, co robią poza boiskiem, robili z głową.
Możecie mieć go serdecznie dosyć, zwłaszcza po kolejnych klęskach naszych klubów w europejskich pucharach, ale nie ma to najmniejszego znaczenia - on ma się coraz lepiej. I wciąga nowe ofiary. Witajcie - jak głosi podtytuł książki - w brudnym świecie futbolu.
Kilka miesięcy po samobójczej śmierci Michała Tkaczyka, zawodnika Syreny Warszawa, jednego z najbardziej...
Debiut Przemysława Rudzkiego, obecnie redaktora naczelnego Przeglądu Sportowego wypadł całkiem udanie. Mamy tu wiele sportowych odniesień do piłkarskiego świata, brudne reguły rządzące współczesnym futbolem i światem, a także bohaterów, którzy są uwikłani w ten cały, nie do końca jasny układ.
Sama historia nie jest może jakaś szczególnie wymyślna, dla mnie momentami stawało się to wszystko niewiarygodne, niemniej fabuła w miarę wciąga. Dużo tu trupów, dziwnych osobistości, niejasnych motywów postępowania. Mało futbolu i tego brudnego świata, na który gdzieś tam bardziej liczyłem.
To, czego najbardziej mi tu zabrakło to większej wyrazistości poszczególnych postaci. Ja rozumiem, że gangster jest bezwzględny, milioner może być pewny siebie, a piłkarz jest niezbyt rozgarnięty. Młody chłopak w Warszawie bywa zagubiony, a dziennikarz może być alkoholikiem i dziwakiem ;) Jednak zwykle ludzie są trochę bardziej (moim zdaniem) skomplikowani, a tutaj jeśli zostali wrzuceni w jakąś rolę (szufladę?), to postępują stereotypowo i sztampowo.
Czytałem kolejną książkę pana Rudzkiego (Futbol i cała reszta) i czuję tu potencjał. Gracz był całkiem fajny, mimo wymienionych tu niedoróbek. Mam nadzieję, że kolejna powieść (jeśli będzie) mnie zaskoczy i zachwyci. Trzymam kciuki!
Debiut Przemysława Rudzkiego, obecnie redaktora naczelnego Przeglądu Sportowego wypadł całkiem udanie. Mamy tu wiele sportowych odniesień do piłkarskiego świata, brudne reguły rządzące współczesnym futbolem i światem, a także bohaterów, którzy są uwikłani w ten cały, nie do końca jasny układ.
Sama historia nie jest może jakaś szczególnie wymyślna, dla mnie momentami...
Przemysław Rudzki to jeszcze jeden dziennikarz próbujący swoich sił w literaturze.
Jednak jego "Gracz" na tle licznej konkurencji, a zwłaszcza w porównaniu z przeczytanymi ostatnio dwiema znakomitymi książkami, to zupełnie inna liga (o ile to w ogóle ta sama dyscyplina).
Powiem krótko - nie porwało mnie ani trochę.
Autor chciał pokazać choroby niszczące polską piłkę nożną w formie powieści sensacyjnej, skądinąd całkiem zgrabnie mieszając fakty z fikcją. Zapowiadało się zatem całkiem ciekawie.
Niestety nawet najlepszy pomysł nie wystarczy, jeśli brakuje środków do jego realizacji.
Pan Rudzki, z całym szacunkiem dla jego dorobku dziennikarskiego, po prostu kiepsko pisze. W każdym razie chaos niepodzielnie tu rządzi fabułą, która rozłazi się co trochę, bohaterowie są kompletnie pozbawieni wyrazu, a wydarzenie, wokół którego kręci się cała powieść dla mnie jest zupełnie niewiarygodne.
Być może ktoś dopatrzy się tu czegoś znajomego, a przez to bardziej interesującego, ale dla mnie, zwykłego kibica piłkarskiego, ta książka okazała się dużym rozczarowaniem.
Nie polecam.
Przemysław Rudzki to jeszcze jeden dziennikarz próbujący swoich sił w literaturze.
Jednak jego "Gracz" na tle licznej konkurencji, a zwłaszcza w porównaniu z przeczytanymi ostatnio dwiema znakomitymi książkami, to zupełnie inna liga (o ile to w ogóle ta sama dyscyplina).
Powiem krótko - nie porwało mnie ani trochę.
Autor chciał pokazać choroby niszczące polską piłkę nożną...
Wciągająca nawet. Dla kibica piłki nożnej, ale nie tylko. Kryminał, którego fabuła dotyczy środowiska futbolowego, ale dotyczy przede wszystkim korupcji, układów, półświatka przestępczego.
Na plus: osadzenie w polskich realiach, choć ze zmienionymi niektórymi nazwami.
Na minus: momentami grafomania i kilka wątków mało wiarygodnych, naciąganych.
PS. Taka ciekawostka od mnie. Jest tam fragment o tym jak to polski klub po 20 latach dostał się do Ligi Mistrzów i cytat komentatora sportowego:
"Liga Mistrzów, raj, bajka (...) wreszcie ją mamy. (...) popatrzmy, jak zatracili się w tańcu zwycięstwa. Żadne słowa tego nie zastąpią."
Książkę przeczytałem tuż po wejściu Legii do LM. Po 21 latach polski klub w LM. Ale emocje były zgoła inne. Sukces fantastyczny, ale gra była tak słaba, że żadnego tańca nie było tylko okrzyki: "Legia grać! K... mać!" ;)
Wciągająca nawet. Dla kibica piłki nożnej, ale nie tylko. Kryminał, którego fabuła dotyczy środowiska futbolowego, ale dotyczy przede wszystkim korupcji, układów, półświatka przestępczego.
Na plus: osadzenie w polskich realiach, choć ze zmienionymi niektórymi nazwami.
Na minus: momentami grafomania i kilka wątków mało wiarygodnych, naciąganych.
Mam wrażenie, że trochę Przemka Rudzkiego poniosła wyobraźnia. Fantazjowanie na temat awansu do ligi mistrzów przez polską drużynę po wygranej 5:0 z Milanem na wyjeździe wywołuje uśmiech politowania. Skomplikowana intryga, absurdalne rozmiary korupcji, przestępczości zorganizowanej i braku profesjonalizmu u piłkarzy, sprawiają, że książka jest kompletnie oderwana od rzeczywistości. A jednak czyta się całkiem fajnie, choć powiem szczerze, że spodziewałem się więcej, zwłaszcza po lekturze "Futbol i cała reszta".
Mam wrażenie, że trochę Przemka Rudzkiego poniosła wyobraźnia. Fantazjowanie na temat awansu do ligi mistrzów przez polską drużynę po wygranej 5:0 z Milanem na wyjeździe wywołuje uśmiech politowania. Skomplikowana intryga, absurdalne rozmiary korupcji, przestępczości zorganizowanej i braku profesjonalizmu u piłkarzy, sprawiają, że książka jest kompletnie oderwana od...
książkę nawet przyjemnie się czyta i strony połyka się dość szybko. Jednak kiedy bardziej się zagłębić, cofnąć się czasem do poprzednich stron, ukazują się nieścisłości fabuły i błędy logiczne. O słabej ocenie książki przesądza bardzo płytki i nierozwinięty moment kulminacyjny książki. Plus za żywy i oryginalny styl i język.
książkę nawet przyjemnie się czyta i strony połyka się dość szybko. Jednak kiedy bardziej się zagłębić, cofnąć się czasem do poprzednich stron, ukazują się nieścisłości fabuły i błędy logiczne. O słabej ocenie książki przesądza bardzo płytki i nierozwinięty moment kulminacyjny książki. Plus za żywy i oryginalny styl i język.
Przekierowanie spraw ważnych z wąskiego kręgu wtajemniczonych do szerszego obiegu społeczeństwa wymaga jednak większej intensywności emocji, zawartych w słowach protestu. Nie wystarczy jednak wyrazić ubolewanie z powodu dogorywania danej dziedziny naszego życia, ale i niestety, ważna jest odpowiednia trumna i właściwa ceremonia pogrzebowa.
Pisarz zbyt mało opiekuńczo obszedł się z bohaterami książki, tymi udręczonymi chłopcami, marzącymi o grze na coraz większych stadionach.
Cóż, debiut jedynie poprawny.
Przekierowanie spraw ważnych z wąskiego kręgu wtajemniczonych do szerszego obiegu społeczeństwa wymaga jednak większej intensywności emocji, zawartych w słowach protestu. Nie wystarczy jednak wyrazić ubolewanie z powodu dogorywania danej dziedziny naszego życia, ale i niestety, ważna jest odpowiednia trumna i właściwa ceremonia pogrzebowa.
Pisarz zbyt mało opiekuńczo...
Jedyny plus tej książki, to taki, że bardzo szybko się ją czytało. Historia dziwna, nierealistyczna. Niektóre wątki ocierały się o fantastykę, brakowało tylko magicznego napoju i czapki niewidki. Gdyby nie to, że wydałem na nią tylko 15 złotych w namiocie książkowym nad morzem, to bym jeszcze bardziej żałował.
Jedyny plus tej książki, to taki, że bardzo szybko się ją czytało. Historia dziwna, nierealistyczna. Niektóre wątki ocierały się o fantastykę, brakowało tylko magicznego napoju i czapki niewidki. Gdyby nie to, że wydałem na nią tylko 15 złotych w namiocie książkowym nad morzem, to bym jeszcze bardziej żałował.
Na tę książkę był ogromny szał wśród ludzi, którzy choć trochę interesują się piłką nożną. Nie ukrywam, też byłam nią podekscytowana, a na mojej półce znalazła się prawie zaraz po premierze, jednak dopiero teraz ją przeczytałam i jestem rozczarowana. Po tylu wspaniałych recenzjach spodziewałam się czegoś znacznie lepszego. Rudzki może i jest dobrym dziennikarzem, ale pisarz z niego marny - jak dla mnie pisze bez "pisarskiego polotu".
Na tę książkę był ogromny szał wśród ludzi, którzy choć trochę interesują się piłką nożną. Nie ukrywam, też byłam nią podekscytowana, a na mojej półce znalazła się prawie zaraz po premierze, jednak dopiero teraz ją przeczytałam i jestem rozczarowana. Po tylu wspaniałych recenzjach spodziewałam się czegoś znacznie lepszego. Rudzki może i jest dobrym dziennikarzem, ale pisarz...
Mam nawet z autografem Pszemka. Trochę taka bajeczka, choć wcale nie najgorsza. Średnio udany jednak ten debiut, język dość prosty, główny wątek to połączenie napompowanej i abstrakcyjnej tragedii z prostotą zdarzeń i języka, co akurat nie bardzo mi podpasowało, bo jakoś nie żyłem tą historią. Z tego, co pamiętam, to zakończenie łatwo wyczułem już na kilkadziesiąt stron przed.
Mam nawet z autografem Pszemka. Trochę taka bajeczka, choć wcale nie najgorsza. Średnio udany jednak ten debiut, język dość prosty, główny wątek to połączenie napompowanej i abstrakcyjnej tragedii z prostotą zdarzeń i języka, co akurat nie bardzo mi podpasowało, bo jakoś nie żyłem tą historią. Z tego, co pamiętam, to zakończenie łatwo wyczułem już na kilkadziesiąt stron przed.
Bardzo słaba książka. Rozczarowuje od samego początku, im dalej tym gorzej. Gratulacje dla wydawcy za odwagę. Język, dialogi, konstrukcja powieści na poziomie licealisty. Oceniając tę książkę, można strawestować wypowiedź redaktora Szpakowskiego: "Pomysł niezły, ale wykonanie fatalne". Rudzki w jednym z wywiadów przyznał, że w swoim życiu książek za dużo nie czytał. Niestety to widać. Opinie kolegów autora, umieszczone na okładce odnoszą się chyba do jakiejś innej powieści. A może pisali je "pod wpływem"? Pod wpływem kolegi, oczywiście ;)
Bardzo słaba książka. Rozczarowuje od samego początku, im dalej tym gorzej. Gratulacje dla wydawcy za odwagę. Język, dialogi, konstrukcja powieści na poziomie licealisty. Oceniając tę książkę, można strawestować wypowiedź redaktora Szpakowskiego: "Pomysł niezły, ale wykonanie fatalne". Rudzki w jednym z wywiadów przyznał, że w swoim życiu książek za dużo nie czytał....
Dobrze napisane. Dobrze przeczytane. Historia niby banalna, ale opowiedziana w ciekawy sposób z zaskakującym finałem. Książka godna polecenia nie tylko fanom futbolu.
Dobrze napisane. Dobrze przeczytane. Historia niby banalna, ale opowiedziana w ciekawy sposób z zaskakującym finałem. Książka godna polecenia nie tylko fanom futbolu.
Spodziewałem sie zupełnie innej książki, myślałem że bedzie dużo piłki, tajemnic sztanii itp. Dostałem książke sensacyjną, zaskoczyło mnie to, ale mimo wszystko książka pozytywna. Można samemu wydedukować kto jest kim w tej historii, ale nie zabiera to wcale zabawy z czytania. Jak na pierwszą przygode Pana Rudzkiego z pisaniem książek to jest pozytywnie :)
Spodziewałem sie zupełnie innej książki, myślałem że bedzie dużo piłki, tajemnic sztanii itp. Dostałem książke sensacyjną, zaskoczyło mnie to, ale mimo wszystko książka pozytywna. Można samemu wydedukować kto jest kim w tej historii, ale nie zabiera to wcale zabawy z czytania. Jak na pierwszą przygode Pana Rudzkiego z pisaniem książek to jest pozytywnie :)
Świetna, trzymająca cały czas w napięciu opowieść o świecie wielkiego futbolu i problemach, jakie są w ten świat wpisane w specyficznej, polskiej rzeczywistości. Bardzo cenię autora jako dziennikarza i komentatora meczów piłkarskich, ale okazuje się, że jest jeszcze lepszym prozaikiem. Z niecierpliwością czekam na kolejne książki, chociaż 'Gracz' zawiesił poprzeczkę na prawdę wysoko.
Świetna, trzymająca cały czas w napięciu opowieść o świecie wielkiego futbolu i problemach, jakie są w ten świat wpisane w specyficznej, polskiej rzeczywistości. Bardzo cenię autora jako dziennikarza i komentatora meczów piłkarskich, ale okazuje się, że jest jeszcze lepszym prozaikiem. Z niecierpliwością czekam na kolejne książki, chociaż 'Gracz' zawiesił poprzeczkę na...
Pierwsza książka napisana przez dziennikarza sportowego - Przemysława Rudzkiego. Jak nietrudno się domyśleć, jej tematem przewodnim jest piłka nożna. Do ręki dostajemy opowieść o chłopaku, który wyrwał się z małego miasteczka i stał się krajową gwiazdą futbolu. Jakież było moje zdziwienie, gdy w pierwszym rozdziale nasz bohater przestał żyć... W efekcie opis z tyłu książki wziął w łeb i fabuła jest zupełnie inna.
Fabuła jest w ogóle bardzo złożona. Z początku myślałem, że będzie to dużym plusem książki. Potem przekonałem się, że wcale tak nie jest. "Gracz" faktycznie porusza wiele wątków, ale przez to większość z nich jest traktowana po macoszemu, a co ważniejsze, ja w pewnym momencie zacząłem się gubić w tej opowieści. Nie do końca wiedziałem, kto jest kim i co zrobił czy też ma zrobić... Odniosłem wrażenie, że Rudzki w pewnym momencie sam się pogubił, co chciał w "Graczu" opowiedzieć, a o niektórych wątkach sam zapomniał.
Podsumowując już, gdy zabierałem się za książkę miałem nadzieję, że przeczytam ciekawą opowieść o futbolu. Ostatecznie futbolu w tym piłkarskim opowiadaniu jest niewiele. Książka do wybitnych nie należy, ale nie czyta się jej źle. Gdy już zaczynałem ją czytać, to czas przy niej leciał mi dość przyjemnie. Gorzej było, gdy odłożyłem ją na półkę i miałem za jakiś czas kontynuować lekturę. Bardzo ciężko było mi do niej powrócić.
Ponadto ogromnego apetytu narobiły mi recenzje na końcu książki kolegów po fachu Rudzkiego. Bardziej były to jednak przyjazne opinie jego znajomych, niekoniecznie chcących powiedzieć coś szczerego o "Graczu".
P.S. Gdyby świat futbolu miał wyglądać dokładnie tak, jak w tej książce i ta byłaby jego rzeczywistym odzwierciedleniem... to już dawno od tego sportu bym się odwrócił.
Pierwsza książka napisana przez dziennikarza sportowego - Przemysława Rudzkiego. Jak nietrudno się domyśleć, jej tematem przewodnim jest piłka nożna. Do ręki dostajemy opowieść o chłopaku, który wyrwał się z małego miasteczka i stał się krajową gwiazdą futbolu. Jakież było moje zdziwienie, gdy w pierwszym rozdziale nasz bohater przestał żyć... W efekcie opis z tyłu książki...
Najgorsza książka, jaką w życiu przeczytałem. Każdy, kto choć trochę zna życie autora, stwierdzi, że to "dzieło" jest wyrazem jego niespełnionych ambicji. Jeden z głównych bohaterów to dziennikarz, pisze książkę, itd. Dodatkowo Rudzki nawet sam siebie umieszcza w składzie drużyny w meczu przeciwko Milanowi. Kolejna rzecz to brak konsekwencji i realistyczności - skoro mamy postaci fikcyjne, to dlaczego są tez prawdziwe jak Balotelli? Wg mnie to się gryzie. No i te niewiarygodne dialogi, zbyt częste przekleństwa, mdłe postaci, branie czytelnika za niezbyt mądrego, można wymieniać i wymieniać. A czarę goryczy przelało napisanie słowa "żądza" przez "rz". Stanowczo odradzam. Niech nikt nie popełnia mojego błędu i nie traci czasu na tę książkę.
Najgorsza książka, jaką w życiu przeczytałem. Każdy, kto choć trochę zna życie autora, stwierdzi, że to "dzieło" jest wyrazem jego niespełnionych ambicji. Jeden z głównych bohaterów to dziennikarz, pisze książkę, itd. Dodatkowo Rudzki nawet sam siebie umieszcza w składzie drużyny w meczu przeciwko Milanowi. Kolejna rzecz to brak konsekwencji i realistyczności - skoro mamy...
Zawsze mam problem z oceną książki, gdy szybkość czytania tejże nie pokrywa się z jakością treści. Pod kątem pochłaniania kolejnych kartek śmiało ten tytuł zasługuje na wyróżnienie, gdyż wciąga. Jednak nie lubię, gdy autor prowadzi czytelnika za ręke, wyjaśniając oczywistości, próbując stworzyć równocześnie aurę tajemniczości, której po prostu nie ma. Tak na siłę.
Debiut pana Rudzkiego jest zatem z jednej strony udany, z drugiej trochę mniej. Odniosłem wrażenie, że pewne sceny są nieco "zinfantylizowane", przez co naprawdę czułem się niecho jak głupek-niegłupek. Pewnie to kwestia sprawnego kreowania intryg i odpowiedniego sposobu ich przekazania.
W książce "Gracz" intrygi zazwyczaj są stworzone w taki sposób, że pierwszą reakcją jest grymas jako reakcja na dosyć nieprawdopodobne, niemożliwe, a wręcz sztuczne sytuacje. Pewnie, w kryminałach takowe zazwyczaj występują, ale sukces ich przekazania tkwi w języku którym operuje autor.
A o czym jest książka? Głównie o cierpieniu, w różnej postaci. A punktem centralnym wbrew temu co mogłoby się wydawać nie jest piłka, a jej złe demony, czyli wszystkie brudne interesy, które przy okazji futbolu mogą się wydarzyć. Mafia, alkohol, narkotyki, kobiety..
"Gracz" nie jest z pewnością pochwałą środowiska piłkarskiego.
Zawsze mam problem z oceną książki, gdy szybkość czytania tejże nie pokrywa się z jakością treści. Pod kątem pochłaniania kolejnych kartek śmiało ten tytuł zasługuje na wyróżnienie, gdyż wciąga. Jednak nie lubię, gdy autor prowadzi czytelnika za ręke, wyjaśniając oczywistości, próbując stworzyć równocześnie aurę tajemniczości, której po prostu nie ma. Tak na siłę.
(tekst znajduje się na www.rudymspojrzeniemnaswiat.blogspot.com)
Trwają Mistrzostwa Świata w piłce nożnej w Brazylii, a ja będę pisać o książce, która z tym sportem ma wiele wspólnego, bowiem Gracz Przemysława Rudzkiego to kryminał osadzony w świecie polskiego futbolu.
Na jakim jest poziomie piłka nożna w naszym kraju wie prawie każdy. Na szczęście o samej grze w książce jest niewiele. Historię otwiera samobójstwo młodego piłkarza, reprezentanta Polski Michała Tkaczyka. Sprawa zostaje przez policję szybko zamknięta – powód: długi, depresja i trudność z radzeniem sobie ze sławą, presją. Żadnych przesłanek, że ktoś pomógł chłopakowi się zabić.
Po jakimś czasie do stolicy przyjeżdża jego młodszy brat Janek, który chce rozpocząć karierę piłkarską. Ma talent i chce go wykorzystać. Jest on też jedną z nielicznych osób, które nie wierzą w samobójstwo i motywy Michała. Uważa, że ktoś musiał go do tego zmusić. Przypadkiem trafia na dziennikarza Konrada Werka, który postanawia powrócić do tematu i być może odkryć, co tak naprawdę się stało.
Co odkryje Konrad? Czy poradzi sobie z własnymi demonami przeszłości? To bowiem dość skomplikowana osoba z ambicjami, niezależna. Jest znany w Warszawie ze swojego uporu. Nie jest to jednak kryształowa postać, która chętnie i bezinteresownie pragnie pomóc Jankowi. Zresztą takich bohaterów tutaj nie ma. Wyjątkiem może być jedynie naiwny i nieobrośnięty brudem stolicy brat Michała.
Autor skupia się przede wszystkim na życiu piłkarzy i tym, co robią w wolnej chwili. Odkrywa kulisy sławy, transferów i układów. Przedstawia brudny świat futbolu. A jak on wygląda? Jest zepsuty, pełen pań lekkich obyczajów, zdradzonych żon, ciemnych interesów, wielkich pieniędzy, ustawianych meczów oraz całonocnych libacji.
Przemysław Rudzki jest dziennikarzem sportowym (zajmuje się głównie angielską piłką nożną). W związku z tym często w trakcie lektury zastanawiałam się ile z tej historii jest oparta na faktach, plotkach z prawdziwego życia futbolu polskiego? Wielka afera korupcyjna sprzed kilku lat może tylko potwierdzać , że zbyt wiele. Ten świat jest przerażający i wyjątkowo brudny.
Podoba mi się pomysł na połączenie kryminału i sportu. Gracza czyta się szybko i przyjemnie. To książka nie tylko dla fanów futbolu, ale i dla tych, którzy chętnie odstawią na chwilę znany do tej pory świat zbrodni. Byłam pozytywnie zaskoczona debiutem literackim pana Rudzkiego, bo wyszło nieźle. Nie jest to może Mankell, ale dla mnie był to interesująca odskocznia i powiew świeżości. Jestem ciekawa, czy będzie kontynuował pisanie w tej formie.
(tekst znajduje się na www.rudymspojrzeniemnaswiat.blogspot.com)
Trwają Mistrzostwa Świata w piłce nożnej w Brazylii, a ja będę pisać o książce, która z tym sportem ma wiele wspólnego, bowiem Gracz Przemysława Rudzkiego to kryminał osadzony w świecie polskiego futbolu.
Na jakim jest poziomie piłka nożna w naszym kraju wie prawie każdy. Na szczęście o samej grze w książce...
Przemysłąwa Rydzkiego bardzo szanuje jako dziennikarza sportowego. Podobnie jak panów Stanowskiego i Smokowskiego, którzy wystawili książce laurkę. Tymczasem czuję się koncertowo zrobiony w balona przez powyższą trójkę. W sumie, rozumiem, że można napisać gniota i brylować na Twiterze, pozując na pisarza. Rozumiem, że jak się objęło patronatem książkę kumpla, który lojalnie, w rewanżu niejako, przemyca reklame twojego portalu to nie wypada o ksiązce pisać żle. Tylko tyle, że tej książce zrobiono taką reklamę i jak to mówią dziś "hype" jak gdyby narodził się nam nieprzymierzając ktoś pokroju Nick'a Hornby'ego. Stanowski z Rudzkim powszechnie znani są z tego że o sobie, czy o tym co wyprodukują nic złego nie napiszą. Dobrze świadczy to o nich jako przyjaciołach ale, już wiem teraz, ich opinie nie powinny wpływać na decyzje o zakupie, czy przeczytaniu czegokolwiek.
Rudzki średnio rozwiniętych gimazjalistów kasuje na Twiterze tekstem "co ty wiesz, u mamy w nogach śpisz?" Tymczasem o paradoksie, napisał dla nich książke.Taką co to "zasysa" jak napisał Stanowski. Czytając o dragach dziwkach, hazardzie i gangsterach u Rudzkiego widziałem oczyma wyobraźni wypieki na twarzy pryszczatego nastolatka z prowincji- sam ich nie miałem. Ksiązka jest bowiem na poły tak sztuczną, że aż zęby bolą, na pół tak grafomanska, że smiać sie chce do rozpuku z desperackich prób budowania klimatu Warszawy jako miasta- molocha, bezkształtnej szarej masy. W pewnym momencie autor już nie wytrzymuje i pisze otwartym tekstem: "Warszawa wyglądała jak w serialu The Killing." Tak bardzo starał sie oddać nastrój, zgrabnie poprowadzić historię, szarpać wątki, gubić chronologię, sięgać po ścieżkę muzyczną. Nic z tego. Na próbach się skonczyło. Musi więc być łopatologicznie. Sama zagadka też na koniec musi byc łopatologicznie wyjasniona. Bo przecież czytelnik nic z tego nie zrozumie, nie połączy wątków, nie wypełni niedomówien...
Autorowi nie wyszło też na poziomie kreacji postaci. Prawdopodobnie mają one jakieś odpowiedniki w rzeczywistości, wiele faktów może być opartych na prawdziwych historiach.. no i coż z tego? Są albo przeszarżowane albo zbyt płaskie.
Wszystko to się jakoś rażąco rozłazi. I na koniec możnaby zadać sobie pytanie "so what?" No właśnie? Bo o czym jest ta książka? Co takiego ona odkrywa? Nie jest to książka o piłkarzach bo dowiadujemy się z niej tyle ze piłkarze dużo zarabiają, ruchają dupy na mieście i mają problemy ze światem przestępczym. Nie jest to też opowowiesć o straconych złudzeniach, choć to chyba miałbyć jej lejtmotyw. Nie jest o miłości. Dla mnie jest o niczym, gdyż przez swoją sztuczność i styl, odpycha, nie daje szansy na emocjonalną bliskość z którymkolwiek z bohaterów.
Autor z pewnością miał pomysł. Może i jest niezłym obserwatorem życia w miejskiej dzungli. Z penością usłyszał w życiu wiele historii ze światka piłkarskiego, a może nawet z półswiadka. Wyszły mu ze dwa dialogi. Tylko, że to zupełnie nie złożyło sie na powieść.
Ta książka jednak, uważam może byc dobrą podstawą pod scenariusz filmowy. Gdyby wziął się za nią dobry reżyser i tchnął w nia trochę tempa, gdyby gra aktorska dodała trochę do psychologii postaci, a zdjęcia obraz Warszawy "pięknej tylko w wierszach" mógłby wyjść z tego dobry film.
Przemysłąwa Rydzkiego bardzo szanuje jako dziennikarza sportowego. Podobnie jak panów Stanowskiego i Smokowskiego, którzy wystawili książce laurkę. Tymczasem czuję się koncertowo zrobiony w balona przez powyższą trójkę. W sumie, rozumiem, że można napisać gniota i brylować na Twiterze, pozując na pisarza. Rozumiem, że jak się objęło patronatem książkę kumpla, który...
Czy opisane historie z życia piłkarzy w książce mnie zaskoczyły? Oczywiście nie. Przepych pieniędzy w tej dyscyplinie sportu jest już znany od lat. I to było największym minusem opisanym w tej książce. Cała otoczka wokół piłki nożnej, ludzie z którymi lepiej nie mieć do czynienia tutaj oczywiście się pojawiają.
Na plus opis kryminalny. Spora ilość osób zamieszana w samobójstwo piłkarza, zmylania czytelnika przed rozwiązaniem zagadki opisana w sposób ciekawy i fajny do czytania.
Czy opisane historie z życia piłkarzy w książce mnie zaskoczyły? Oczywiście nie. Przepych pieniędzy w tej dyscyplinie sportu jest już znany od lat. I to było największym minusem opisanym w tej książce. Cała otoczka wokół piłki nożnej, ludzie z którymi lepiej nie mieć do czynienia tutaj oczywiście się pojawiają.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa plus opis kryminalny. Spora ilość osób zamieszana w...
Zdaje mi się, że autor myśli o sobie, jako o wnikliwym obserwatorze otaczającego go świata, a wynikowo jedyne co widzi, to to, że warszawiacy ślepo gonią za blichtrem, a kobiety to w dużej mierze nierządnice łase na pieniądze. Czyli banał. No ale co się powyżywał na innych to jego. xD Sama historia kryminalna dość poprawnie wymyślona.
Zdaje mi się, że autor myśli o sobie, jako o wnikliwym obserwatorze otaczającego go świata, a wynikowo jedyne co widzi, to to, że warszawiacy ślepo gonią za blichtrem, a kobiety to w dużej mierze nierządnice łase na pieniądze. Czyli banał. No ale co się powyżywał na innych to jego. xD Sama historia kryminalna dość poprawnie wymyślona.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiekawa historia , która jest niby zmyślona ale myślę, że niektóre historie wydarzyły się naprawdę . Solidna pozycja
Ciekawa historia , która jest niby zmyślona ale myślę, że niektóre historie wydarzyły się naprawdę . Solidna pozycja
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDziennikarz sportowy pisze książkę. Nie jakąś biografie piłkarza, lecz powieść. Jak mu to wyszło, hmm jak dla mnie, pozytywne zaskoczenie. Ciężko mi co prawda uznać to jako kryminał, tak jak niektórzy, jednak czyta się naprawdę fajnie. Ginie gwiazda piłkarska reprezentacji Polski, popełnia samobójstwo. Dlaczego? Co go skłoniło do takiego kroku, przecież miał świat u stóp. W Warszawie pojawia się brat nieżyjącego piłkarza i z pomocą dziennikarza sportowego, próbuje się czegoś dowiedzieć. Wartka akcja, brudna strona sportu, ciekawe zakończenie. Myślę, że warto poświęcić trochę czasu.
Dziennikarz sportowy pisze książkę. Nie jakąś biografie piłkarza, lecz powieść. Jak mu to wyszło, hmm jak dla mnie, pozytywne zaskoczenie. Ciężko mi co prawda uznać to jako kryminał, tak jak niektórzy, jednak czyta się naprawdę fajnie. Ginie gwiazda piłkarska reprezentacji Polski, popełnia samobójstwo. Dlaczego? Co go skłoniło do takiego kroku, przecież miał świat u stóp. W...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZapraszam do posłuchania na YouTube (ok 2 min):
https://www.youtube.com/watch?v=fNJ1y7FDql4
Lub do przeczytania:
https://pandunia.pl/?p=374
Zapraszam do posłuchania na YouTube (ok 2 min):
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tohttps://www.youtube.com/watch?v=fNJ1y7FDql4
Lub do przeczytania:
https://pandunia.pl/?p=374
Świetnie napisana, dynamiczna powieść. Język prawdziwy i charakterny, a tematyka bardzo wciągająca - patologie świata piłkarskiego pokazane w nieco zawoalowany, ale bardzo sugestywny sposób. Wszystko dopełnione wątkiem kryminalnym, który jednak wiąże się z najsłabszą kwestią tego tytułu - miałem wrażenie, że intryga rozwiązana jest skrótowo i bez polotu, tak jakby autor kończył ją "na szybko". Zbudował napięcie, ale rozwiązał historię nieco zbyt prosto. Poza tym zasadniczo świetnie napisana, klimatyczna historia, którą przeczytać absolutnie warto.
Świetnie napisana, dynamiczna powieść. Język prawdziwy i charakterny, a tematyka bardzo wciągająca - patologie świata piłkarskiego pokazane w nieco zawoalowany, ale bardzo sugestywny sposób. Wszystko dopełnione wątkiem kryminalnym, który jednak wiąże się z najsłabszą kwestią tego tytułu - miałem wrażenie, że intryga rozwiązana jest skrótowo i bez polotu, tak jakby autor...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMożecie mieć go serdecznie dosyć, zwłaszcza po kolejnych klęskach naszych klubów w europejskich pucharach, ale nie ma to najmniejszego znaczenia - on ma się coraz lepiej. I wciąga nowe ofiary. Witajcie - jak głosi podtytuł książki - w brudnym świecie futbolu.
Kilka miesięcy po samobójczej śmierci Michała Tkaczyka, zawodnika Syreny Warszawa, jednego z najbardziej utalentowanych piłkarzy młodego pokolenia, do stolicy przyjeżdża jego młodszy brat, Janek. Bezpośrednią przyczyną przyjazdu młodszego Tkaczyka do miasta stołecznego jest ogłoszony przez właściciela klubu Powiśle Warszawa publiczny casting na młodych piłkarzy. Jednak Janek nie tylko marzył o byciu zawodowym piłkarzem, lecz odkąd po śmierci brata otrzymał on jego listy, które wcześniej nie doszły do domu, nabrał bardzo poważnych wątpliwości co do tego, czy oficjalne ustalenia związane z samobójstwem Michała faktycznie odpowiadają temu, co się naprawdę wydarzyło. Przyjeżdżając na casting do stolicy Janek miał nadzieję, że gdy uda mu się dotrzeć do warszawskiego środowiska piłkarskiego, natknie się na jakieś informacje w tej sprawie. Przypadkiem trafia na człowieka, który podziela jego wątpliwości.
Fanom futbolu Przemysława Rudzkiego przedstawiać nie trzeba. Napisana przez niego książka, będąca zarazem jego literackim debiutem, jest powieścią sensacyjną, której akcja rozgrywa się w świecie współczesnej polskiej piłki nożnej. A nawet, ściślej rzecz ujmując, w świecie wielkiego futbolu w wydaniu stołecznym, lecz łatwo można sobie wyobrazić, że przedstawione w powieści mechanizmy funkcjonowania piłkarskiej rzeczywistości działają we wszystkich miastach, które mają dostęp do Ekstraklasy, chociaż wiadomo, że u nas w stolicy to jak w Ameryce - wszystko największe, najlepsze, najdroższe, najważniejsze, więc i brudny świat futbolu najbrudniejszy będzie właśnie tam, i to w stolicy spada się z najwyższych koni.
„Gracz” jest powieścią wielowątkową, z wyodrębnionym wątkiem głównym - dziennikarskim, amatorskim śledztwem, w jakie angażuje się dziennikarz Konrad Werk po poznaniu Janka Tkaczyka i przeczytaniu odnalezionych listów Michała. Werk już wcześniej nie dowierzał, że sprawa samobójstwa młodego piłkarza została rzetelnie wyjaśniona, więc spotkanie z bratem samobójcy może mieć tylko jeden skutek: dziennikarz wpadnie w obsesję poszukiwania prawdy na temat śmierci Michała Tkaczyka. Jak to zwykle z obsesjami bywa, mają one tendencję raczej do piętrzenia trudności w jakimkolwiek działaniu, więc Werk nieco zatraci się w poszukiwaniach, nie zauważy kilku istotnych rzeczy wokół siebie, zamiast trzymać się faktów, zacznie dopasowywać fakty do własnych teorii i szybko będzie wyciągał zbyt daleko idące wnioski przy okazji zbyt szybko porzucając pewne pozornie nierokujące tropy. Śledztwo będzie się więc toczyło jak po grudzie (choć wartko), a w jego ostatecznym rozwiązaniu Werk nie będzie mógł przypisać sobie zbyt wielu zasług. Równolegle z wątkiem poszukiwania prawdziwych powodów śmierci Michała Tkaczyka rozgrywać się będą wydarzenia, wydawać by się mogło, jedynie luźno powiązane z tragiczną historią młodego piłkarza, które jednak w miarę rozwoju akcji będą się coraz bardziej z wątkiem głównym zazębiać. Jako czytelnicy będziemy świadkami śmierci kolejnych osób, uchylimy rąbka wstydliwych tajemnic piłkarzy, poznamy ich mętne powiązania ze światem przestępczym, zdamy sobie sprawę z ich co najmniej ambiwalentnego podejścia do zawodowych obowiązków. Wejdziemy na chwilę do świata drogich lecz mocno używanych kobiet, do świata wielkich pieniędzy, które niektórzy chcą za wszelką cenę jeszcze powiększyć oraz do niedostępnego przeciętnym śmiertelnikom świata luksusu osiągniętego jednocześnie za pomocą bardzo prymitywnych metod przez ludzi prostych jak budowa cepa, którym do pełni szczęścia potrzebna jedynie znająca się na rzeczy prostytutka, działka kokainy i parę szklanek alkoholu (oraz oczywiście pieniądze, dzięki którym to wszystko dostaną od ręki). Wielowątkowa opowieść toczy się szybko, przejścia od bohatera do bohatera są płynne i nie dezorientują, niektóre wydarzenia po jakimś czasie ukazywane są z perspektyw innych osób, co stawia je w zupełnie nowym świetle. W finale autor pozamykał wszystkie wątki i wyjaśnił nawet te, zadawałoby się, bardzo poboczne i nieistotne dla rozwiązania sprawy samobójstwa Michała Tkaczyka. Jeśli chodzi więc o sposób zbudowania całej intrygi, autor wykazał się dużą precyzją, zadbał o szczegóły i ułożył wszystkie zdarzenia tak, by na końcu one wszystkie się rozwiązały i czytelnik nie pytał, a co stało z tym czy z tamtym.
Powieść, jak wiadomo, jest fikcją literacką, więc nie ma sensu poszukiwać pierwowzoru każdego piłkarza, przestępcy, dziennikarza czy biznesmena w rzeczywistości, ale autor nie zawiesił jej w próżni. Nie mógłby również z czystym sumieniem zamieścić na okładce komunikatu „wszelkie podobieństwo do autentycznych osób i wydarzeń jest przypadkowe”. Nie jest. Niektórzy bohaterowie to będące literackimi wariacjami odpowiedniki autentycznych osób, część posiada jednoznaczne cechy znanych osobistości, a część sprawia wrażenie, że ma za zadanie sparodiować kilka osób w jednym. Podczas czytania nasunęła mi się taka refleksja, że przy najbardziej rzucających się w oczy ludziach czy wydarzeniach autor zastosował powszechnie znane i nie do końca prawidłowo przypisywane w rzeczywistości ich bohaterom historie, anegdoty, miejskie legendy czy stereotypy, prawdziwe smaczki pozostawiając już jednak dla osób wtajemniczonych, poza zasięgiem zwykłego czytelnika. Początkowo bohaterowie wydają się dosyć schematycznie wykreowani i czytelnik może być nieco przerażony widząc na przykład fajtłapowatego Janka, który w Warszawie daje się zrobić w konia już pięć minut po wyjściu z pociągu i na każdym kroku pakuje się w jakieś tarapaty, jakby faktycznie mieszkańcy pomorskich wsi nie wiedzieli jak się zachować w wielkim mieście. W początkowej fazie powieści Janek uosabia chyba najgorsze stereotypy mieszkańców stolicy na temat „wieśniaków” i tylko dzięki temu, że ma więcej szczęścia, niż rozumu, udaje mu się przetrwać pierwsze trudne chwile w Warszawie. Jednak stopniowo, najważniejsi dla powieści bohaterowie, nawet, wydawać by się mogło, ci najbardziej przewidywalni i typowi, otrzymują swoje momenty pewnych przemian lub nabierania oleju do głowy, a ich postępowanie już nie da się łatwo zaszufladkować. Więc jeśli początkowo ktoś się lekko zniechęci widząc łajzę totalną, która otwiera usta na widok wspaniałości stolicy i staje się bezbronna niczym owieczka przed stadem wilków od razu po wyjściu z Centralnego, bufoniastą młodą gwiazdę piłki, czerpiącą z uciech życia pełnymi garściami, rzucającego forsą na prawo i lewo biznesmena, któremu się wydaje, że jest panem świata, przemądrzałą praktykantkę, która wie, co to jest spalony (ten zielony i czerwony kubek akurat coś się pomieszały, przynajmniej w moim wydaniu) i podejrzanie łatwo załatwia sobie wszystko, co chce, i tak dalej, to niech się nie zraża - oni dostaną swoją szansę na zaprezentowanie czegoś więcej.
Ważnym elementem powieści jest miejsce rozgrywania akcji, czyli Warszawa, która w tej książce posiada swoje najgorsze, najbardziej żarłoczne oblicze. Sposób przedstawienia miasta jest odbiciem najgorszych stereotypów i wyobrażeń o stolicy: gdy tam pojedziesz, to jeśli cię nie napadną, nie zabiją i nie okradną na wejściu, to miasto i tak cię zniszczy. Jedynym ratunkiem jest zorientowanie się w porę, co się dzieje oraz powrót na spokojną i bezpieczną prowincję. No cóż, nie jest to wizerunek, który miałby zachęcić turystów do przyjazdu, a i mieszkańcy pewnie mogą mieć obiekcje co do robienia z Warszawy siedliska zła wszelkiego, ale stolica jest w tej powieści tłem dosyć ponurych historii, siłą rzeczy ona sama także staje się miejscem mało radosnym. Książka prowadzi nas między innymi do podejrzanych nocnych klubów, miejsc spotkań przestępców, niebezpiecznych zaułków nad Wisłą czy siedzib korporacji w najgorszym tego słowa znaczeniu, więc nie dziwmy się, że nie ma tam Ogrodu Saskiego czy Sali Kongresowej. Jak do wszystkiego w tej książce, tak i do Warszawy w niej odmalowanej nie należy podchodzić dosłownie i szukać jej książkowego oblicza w prawdziwym mieście - autorowi takie miejsce było potrzebne do umieszczenia w nim opisywanej przez niego historii, więc w taki sposób przedstawił stolicę, a że i w rzeczywistości jest w niej kilka miejsc, w których przeciętni ludzie nie mają czego szukać i lepiej, niech trzymają się od nich z daleka? No cóż, a które większe miasto ich nie ma? Nie najlepszy obraz naszej stolicy nie powinien więc być dla nikogo szczególnym problemem, natomiast można się nie zgodzić z zaprezentowanym w powieści sposobem myślenia o Warszawie mieszkańców pozostałych części kraju, którzy traktują ją jak ziemię obiecaną, jedyne miejsce, gdzie można spełnić swoje marzenia i stać się kimś (w jakikolwiek sposób). Może kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu szukanie swojej życiowej szansy w stolicy było naprawdę wydarzeniem na miarę lotu w kosmos, ale obecnie jest to codzienność setek tysięcy ludzi i wydaje mi się, że nie podchodzą oni do tego z takim namaszczeniem. To akurat nie jest jakaś mocno istotna kwestia w książce, ale kilka razy gdzieś przy okazji się ujawnia i trochę irytuje.
„Gracz” nie jest pozbawiony niedociągnięć, ale nie są one na tyle poważne, by miały rzutować na ogólne pozytywne (pozytywne w kontekście powieści samej w sobie, a nie zawartych w niej opowieści, które pozytywne oczywiście nie są) wrażenie po jego przeczytaniu. Jest to powieść debiutancka, więc kilka rzeczy warto autorowi z tej okazji wybaczyć. Opowiedziana historia jest wciągająca, dobrze skonstruowana i odpowiednio opisana. Przedstawia sugestywnie odmalowaną rzeczywistość ludzi zepsutych, próżnych, płytkich, dbających tylko o własny interes (dosłownie i w przenośni), gotowych na najgorsze. To nie jest budująca opowieść z morałem (chyba, że takim, że lepiej nie zostawać zawodowym piłkarzem), to przykry i nienastrajający zbyt optymistycznie opis ciągu wydarzeń, które dosyć obrazowo pokazują, jak łatwo zniszczyć sobie i swoim bliskim życie, gdy człowiek zaczyna tracić panowanie nad pewnymi sprawami i zbyt późno postanawia wyciągnąć się z bagna, w które sam siebie wcześniej, z pełną świadomością i z własnej woli wpakował. Powieść przedstawia świat zawodowych piłkarzy, ale nie znaczy to, że wszyscy inni ludzie mogą spać spokojnie, zadowoleni, że im to nie grozi - utrata kontaktu z rzeczywistością i przekonanie o tym, że człowiek może wszystko, na co tylko ma ochotę (a dziwnym trafem w takich wypadkach ochotę ma zwykle na rzeczy najgorsze), bardzo szybko zaszkodzi każdemu, kimkolwiek by nie był.
Książka pozostawia czytelnika z bardzo niekomfortowym poczuciem, że w świecie wielkiego futbolu, futbolu samego w sobie jest zaskakująco mało. Wydawać się może, że prezentując brudną stronę świata piłki nożnej i odzierając idoli małych chłopców z pozytywnego wizerunku sportowca-ideowca, autor może kilka osób zniechęcić do aktywnego angażowania się w kibicowanie i wywołać autentyczne uprzedzenia w stosunku do tych przysłowiowych „dwudziestu dwóch facetów uganiających się za kawałkiem skóry”. Jednak tak naprawdę powieść może zachwiać wiarę w piękno futbolu co najwyżej u osób do tej pory podchodzących do piłki nożnej w jakiś mocno utopijny sposób. Zwykły, zaprawiony w bojach kibic nie ma złudzeń i wie doskonale, że poza stadionem rozgrywają się inne, mniej chlubne historie, i w większości przypadków w ogóle go to nie obchodzi, gdyż interesują go jedynie wydarzenia boiskowe. Na pewno od czasu do czasu podczas czytania przyjdzie czytelnikowi-kibicowi do głowy myśl, że to jego zainteresowanie nakręca ten cały brudny biznes - wystarczyłoby kilka kolejek Ekstraklasy przy pustych trybunach oraz wyłączonych telewizorach, żeby młodociani i przepłacani gwiazdorzy zmuszeni byli do zaopatrywania się w żel do włosów w zwykłym Rossmannie, a dziewczyny do towarzystwa nie robiłyby wielkiego „Wow!” słysząc „Jestem piłkarzem”. Jednak dla kibica są to prywatne sprawy boiskowych gwiazdorów. Kibic denerwuje się nie wtedy, gdy słyszy, że piłkarz zdradza żonę, tylko wtedy, gdy poświęca swój czas i zdrowie na oglądanie meczu, i zamiast prawdziwej gry widzi, że sowicie opłacani kopacze ledwie powłóczą nogami po boisku, bo „szatnię dopadł jakiś tajemniczy wirus”. Dla kibica problem pojawia się wtedy, gdy zaczyna być robiony w balona przez piłkarzy, którzy mają wszystko, czego potrzebują do szczęścia i w zamian za to oczekuje się od nich jedynie tego, by potrafili te kilka razy prosto kopnąć piłkę i przebiec się w tą i z powrotem po boisku, a mimo to niektórzy nie są w stanie sprostać temu zadaniu i nie jest im z tego powodu szczególnie przykro - konsekwencji nie ma żadnych i kasa się zgadza. Jeśli więc fani piłki nożnej mieliby się odwracać od swojego ulubionego sportu, to raczej z przyczyn tego typu, a nie przez świadomość tego, jakie są najbardziej preferowane przez piłkarzy rozrywki po godzinach. Ponadto, kibica przy oglądaniu meczów trzyma tak wiele rzeczy, od sportowych emocji począwszy, skończywszy na pasji, potrzebie i przywiązaniu, że równie wiele jest w stanie znieść. Skoro wybaczył autentyczne afery związane choćby ze sprzedawaniem meczów, skoro męczy się co weekend przy meczach naszej Ekstraklasy, zamiast z czystym sumieniem przełączyć sobie na coś z wyższej półki, to i z fikcyjną historią, o graczach pakujących siebie i swoich bliskich w ciężkie tarapaty na własne życzenie i przez własną głupotę, sobie poradzi. A że jest w niej ziarno (i to pewnie niejedno) prawdy? Pozostaje życzyć piłkarzom, by wszystko, co robią poza boiskiem, robili z głową.
Możecie mieć go serdecznie dosyć, zwłaszcza po kolejnych klęskach naszych klubów w europejskich pucharach, ale nie ma to najmniejszego znaczenia - on ma się coraz lepiej. I wciąga nowe ofiary. Witajcie - jak głosi podtytuł książki - w brudnym świecie futbolu.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKilka miesięcy po samobójczej śmierci Michała Tkaczyka, zawodnika Syreny Warszawa, jednego z najbardziej...
Debiut Przemysława Rudzkiego, obecnie redaktora naczelnego Przeglądu Sportowego wypadł całkiem udanie. Mamy tu wiele sportowych odniesień do piłkarskiego świata, brudne reguły rządzące współczesnym futbolem i światem, a także bohaterów, którzy są uwikłani w ten cały, nie do końca jasny układ.
Sama historia nie jest może jakaś szczególnie wymyślna, dla mnie momentami stawało się to wszystko niewiarygodne, niemniej fabuła w miarę wciąga. Dużo tu trupów, dziwnych osobistości, niejasnych motywów postępowania. Mało futbolu i tego brudnego świata, na który gdzieś tam bardziej liczyłem.
To, czego najbardziej mi tu zabrakło to większej wyrazistości poszczególnych postaci. Ja rozumiem, że gangster jest bezwzględny, milioner może być pewny siebie, a piłkarz jest niezbyt rozgarnięty. Młody chłopak w Warszawie bywa zagubiony, a dziennikarz może być alkoholikiem i dziwakiem ;) Jednak zwykle ludzie są trochę bardziej (moim zdaniem) skomplikowani, a tutaj jeśli zostali wrzuceni w jakąś rolę (szufladę?), to postępują stereotypowo i sztampowo.
Czytałem kolejną książkę pana Rudzkiego (Futbol i cała reszta) i czuję tu potencjał. Gracz był całkiem fajny, mimo wymienionych tu niedoróbek. Mam nadzieję, że kolejna powieść (jeśli będzie) mnie zaskoczy i zachwyci. Trzymam kciuki!
Debiut Przemysława Rudzkiego, obecnie redaktora naczelnego Przeglądu Sportowego wypadł całkiem udanie. Mamy tu wiele sportowych odniesień do piłkarskiego świata, brudne reguły rządzące współczesnym futbolem i światem, a także bohaterów, którzy są uwikłani w ten cały, nie do końca jasny układ.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSama historia nie jest może jakaś szczególnie wymyślna, dla mnie momentami...
Jednym słowem słaba bajka. Dla Przemka Rudzkiego powodzenia w komentowaniu meczów, ale nie pisania książek.
Jednym słowem słaba bajka. Dla Przemka Rudzkiego powodzenia w komentowaniu meczów, ale nie pisania książek.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLekka opowieść na letni wieczór. Kryminał z piłką nożną w tle. Mimo wszystko wolę pana Rudzkiego, gdy pisze felietony w temacie Premier League ;).
Lekka opowieść na letni wieczór. Kryminał z piłką nożną w tle. Mimo wszystko wolę pana Rudzkiego, gdy pisze felietony w temacie Premier League ;).
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzemysław Rudzki to jeszcze jeden dziennikarz próbujący swoich sił w literaturze.
Jednak jego "Gracz" na tle licznej konkurencji, a zwłaszcza w porównaniu z przeczytanymi ostatnio dwiema znakomitymi książkami, to zupełnie inna liga (o ile to w ogóle ta sama dyscyplina).
Powiem krótko - nie porwało mnie ani trochę.
Autor chciał pokazać choroby niszczące polską piłkę nożną w formie powieści sensacyjnej, skądinąd całkiem zgrabnie mieszając fakty z fikcją. Zapowiadało się zatem całkiem ciekawie.
Niestety nawet najlepszy pomysł nie wystarczy, jeśli brakuje środków do jego realizacji.
Pan Rudzki, z całym szacunkiem dla jego dorobku dziennikarskiego, po prostu kiepsko pisze. W każdym razie chaos niepodzielnie tu rządzi fabułą, która rozłazi się co trochę, bohaterowie są kompletnie pozbawieni wyrazu, a wydarzenie, wokół którego kręci się cała powieść dla mnie jest zupełnie niewiarygodne.
Być może ktoś dopatrzy się tu czegoś znajomego, a przez to bardziej interesującego, ale dla mnie, zwykłego kibica piłkarskiego, ta książka okazała się dużym rozczarowaniem.
Nie polecam.
Przemysław Rudzki to jeszcze jeden dziennikarz próbujący swoich sił w literaturze.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJednak jego "Gracz" na tle licznej konkurencji, a zwłaszcza w porównaniu z przeczytanymi ostatnio dwiema znakomitymi książkami, to zupełnie inna liga (o ile to w ogóle ta sama dyscyplina).
Powiem krótko - nie porwało mnie ani trochę.
Autor chciał pokazać choroby niszczące polską piłkę nożną...
Autora momentami ponosiła fantazja. Liczne sploty niewiarygodnych wydarzeń, całość nie bardzo trzyma się kupy.
Autora momentami ponosiła fantazja. Liczne sploty niewiarygodnych wydarzeń, całość nie bardzo trzyma się kupy.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWciągająca nawet. Dla kibica piłki nożnej, ale nie tylko. Kryminał, którego fabuła dotyczy środowiska futbolowego, ale dotyczy przede wszystkim korupcji, układów, półświatka przestępczego.
Na plus: osadzenie w polskich realiach, choć ze zmienionymi niektórymi nazwami.
Na minus: momentami grafomania i kilka wątków mało wiarygodnych, naciąganych.
PS. Taka ciekawostka od mnie. Jest tam fragment o tym jak to polski klub po 20 latach dostał się do Ligi Mistrzów i cytat komentatora sportowego:
"Liga Mistrzów, raj, bajka (...) wreszcie ją mamy. (...) popatrzmy, jak zatracili się w tańcu zwycięstwa. Żadne słowa tego nie zastąpią."
Książkę przeczytałem tuż po wejściu Legii do LM. Po 21 latach polski klub w LM. Ale emocje były zgoła inne. Sukces fantastyczny, ale gra była tak słaba, że żadnego tańca nie było tylko okrzyki: "Legia grać! K... mać!" ;)
Wciągająca nawet. Dla kibica piłki nożnej, ale nie tylko. Kryminał, którego fabuła dotyczy środowiska futbolowego, ale dotyczy przede wszystkim korupcji, układów, półświatka przestępczego.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa plus: osadzenie w polskich realiach, choć ze zmienionymi niektórymi nazwami.
Na minus: momentami grafomania i kilka wątków mało wiarygodnych, naciąganych.
PS. Taka ciekawostka od...
Mam wrażenie, że trochę Przemka Rudzkiego poniosła wyobraźnia. Fantazjowanie na temat awansu do ligi mistrzów przez polską drużynę po wygranej 5:0 z Milanem na wyjeździe wywołuje uśmiech politowania. Skomplikowana intryga, absurdalne rozmiary korupcji, przestępczości zorganizowanej i braku profesjonalizmu u piłkarzy, sprawiają, że książka jest kompletnie oderwana od rzeczywistości. A jednak czyta się całkiem fajnie, choć powiem szczerze, że spodziewałem się więcej, zwłaszcza po lekturze "Futbol i cała reszta".
Mam wrażenie, że trochę Przemka Rudzkiego poniosła wyobraźnia. Fantazjowanie na temat awansu do ligi mistrzów przez polską drużynę po wygranej 5:0 z Milanem na wyjeździe wywołuje uśmiech politowania. Skomplikowana intryga, absurdalne rozmiary korupcji, przestępczości zorganizowanej i braku profesjonalizmu u piłkarzy, sprawiają, że książka jest kompletnie oderwana od...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toksiążkę nawet przyjemnie się czyta i strony połyka się dość szybko. Jednak kiedy bardziej się zagłębić, cofnąć się czasem do poprzednich stron, ukazują się nieścisłości fabuły i błędy logiczne. O słabej ocenie książki przesądza bardzo płytki i nierozwinięty moment kulminacyjny książki. Plus za żywy i oryginalny styl i język.
książkę nawet przyjemnie się czyta i strony połyka się dość szybko. Jednak kiedy bardziej się zagłębić, cofnąć się czasem do poprzednich stron, ukazują się nieścisłości fabuły i błędy logiczne. O słabej ocenie książki przesądza bardzo płytki i nierozwinięty moment kulminacyjny książki. Plus za żywy i oryginalny styl i język.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzekierowanie spraw ważnych z wąskiego kręgu wtajemniczonych do szerszego obiegu społeczeństwa wymaga jednak większej intensywności emocji, zawartych w słowach protestu. Nie wystarczy jednak wyrazić ubolewanie z powodu dogorywania danej dziedziny naszego życia, ale i niestety, ważna jest odpowiednia trumna i właściwa ceremonia pogrzebowa.
Pisarz zbyt mało opiekuńczo obszedł się z bohaterami książki, tymi udręczonymi chłopcami, marzącymi o grze na coraz większych stadionach.
Cóż, debiut jedynie poprawny.
Przekierowanie spraw ważnych z wąskiego kręgu wtajemniczonych do szerszego obiegu społeczeństwa wymaga jednak większej intensywności emocji, zawartych w słowach protestu. Nie wystarczy jednak wyrazić ubolewanie z powodu dogorywania danej dziedziny naszego życia, ale i niestety, ważna jest odpowiednia trumna i właściwa ceremonia pogrzebowa.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPisarz zbyt mało opiekuńczo...
To może nie jest "Gracz" kompletny, ale na pewno z dużym potencjałem, świetnie się czytało. Gratuluję udanego debiutu.
To może nie jest "Gracz" kompletny, ale na pewno z dużym potencjałem, świetnie się czytało. Gratuluję udanego debiutu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJedyny plus tej książki, to taki, że bardzo szybko się ją czytało. Historia dziwna, nierealistyczna. Niektóre wątki ocierały się o fantastykę, brakowało tylko magicznego napoju i czapki niewidki. Gdyby nie to, że wydałem na nią tylko 15 złotych w namiocie książkowym nad morzem, to bym jeszcze bardziej żałował.
Jedyny plus tej książki, to taki, że bardzo szybko się ją czytało. Historia dziwna, nierealistyczna. Niektóre wątki ocierały się o fantastykę, brakowało tylko magicznego napoju i czapki niewidki. Gdyby nie to, że wydałem na nią tylko 15 złotych w namiocie książkowym nad morzem, to bym jeszcze bardziej żałował.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa tę książkę był ogromny szał wśród ludzi, którzy choć trochę interesują się piłką nożną. Nie ukrywam, też byłam nią podekscytowana, a na mojej półce znalazła się prawie zaraz po premierze, jednak dopiero teraz ją przeczytałam i jestem rozczarowana. Po tylu wspaniałych recenzjach spodziewałam się czegoś znacznie lepszego. Rudzki może i jest dobrym dziennikarzem, ale pisarz z niego marny - jak dla mnie pisze bez "pisarskiego polotu".
Na tę książkę był ogromny szał wśród ludzi, którzy choć trochę interesują się piłką nożną. Nie ukrywam, też byłam nią podekscytowana, a na mojej półce znalazła się prawie zaraz po premierze, jednak dopiero teraz ją przeczytałam i jestem rozczarowana. Po tylu wspaniałych recenzjach spodziewałam się czegoś znacznie lepszego. Rudzki może i jest dobrym dziennikarzem, ale pisarz...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMam nawet z autografem Pszemka. Trochę taka bajeczka, choć wcale nie najgorsza. Średnio udany jednak ten debiut, język dość prosty, główny wątek to połączenie napompowanej i abstrakcyjnej tragedii z prostotą zdarzeń i języka, co akurat nie bardzo mi podpasowało, bo jakoś nie żyłem tą historią. Z tego, co pamiętam, to zakończenie łatwo wyczułem już na kilkadziesiąt stron przed.
Mam nawet z autografem Pszemka. Trochę taka bajeczka, choć wcale nie najgorsza. Średnio udany jednak ten debiut, język dość prosty, główny wątek to połączenie napompowanej i abstrakcyjnej tragedii z prostotą zdarzeń i języka, co akurat nie bardzo mi podpasowało, bo jakoś nie żyłem tą historią. Z tego, co pamiętam, to zakończenie łatwo wyczułem już na kilkadziesiąt stron przed.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo słaba książka. Rozczarowuje od samego początku, im dalej tym gorzej. Gratulacje dla wydawcy za odwagę. Język, dialogi, konstrukcja powieści na poziomie licealisty. Oceniając tę książkę, można strawestować wypowiedź redaktora Szpakowskiego: "Pomysł niezły, ale wykonanie fatalne". Rudzki w jednym z wywiadów przyznał, że w swoim życiu książek za dużo nie czytał. Niestety to widać. Opinie kolegów autora, umieszczone na okładce odnoszą się chyba do jakiejś innej powieści. A może pisali je "pod wpływem"? Pod wpływem kolegi, oczywiście ;)
Bardzo słaba książka. Rozczarowuje od samego początku, im dalej tym gorzej. Gratulacje dla wydawcy za odwagę. Język, dialogi, konstrukcja powieści na poziomie licealisty. Oceniając tę książkę, można strawestować wypowiedź redaktora Szpakowskiego: "Pomysł niezły, ale wykonanie fatalne". Rudzki w jednym z wywiadów przyznał, że w swoim życiu książek za dużo nie czytał....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDobrze napisane. Dobrze przeczytane. Historia niby banalna, ale opowiedziana w ciekawy sposób z zaskakującym finałem. Książka godna polecenia nie tylko fanom futbolu.
Dobrze napisane. Dobrze przeczytane. Historia niby banalna, ale opowiedziana w ciekawy sposób z zaskakującym finałem. Książka godna polecenia nie tylko fanom futbolu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSpodziewałem sie zupełnie innej książki, myślałem że bedzie dużo piłki, tajemnic sztanii itp. Dostałem książke sensacyjną, zaskoczyło mnie to, ale mimo wszystko książka pozytywna. Można samemu wydedukować kto jest kim w tej historii, ale nie zabiera to wcale zabawy z czytania. Jak na pierwszą przygode Pana Rudzkiego z pisaniem książek to jest pozytywnie :)
Spodziewałem sie zupełnie innej książki, myślałem że bedzie dużo piłki, tajemnic sztanii itp. Dostałem książke sensacyjną, zaskoczyło mnie to, ale mimo wszystko książka pozytywna. Można samemu wydedukować kto jest kim w tej historii, ale nie zabiera to wcale zabawy z czytania. Jak na pierwszą przygode Pana Rudzkiego z pisaniem książek to jest pozytywnie :)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwietna, trzymająca cały czas w napięciu opowieść o świecie wielkiego futbolu i problemach, jakie są w ten świat wpisane w specyficznej, polskiej rzeczywistości. Bardzo cenię autora jako dziennikarza i komentatora meczów piłkarskich, ale okazuje się, że jest jeszcze lepszym prozaikiem. Z niecierpliwością czekam na kolejne książki, chociaż 'Gracz' zawiesił poprzeczkę na prawdę wysoko.
Świetna, trzymająca cały czas w napięciu opowieść o świecie wielkiego futbolu i problemach, jakie są w ten świat wpisane w specyficznej, polskiej rzeczywistości. Bardzo cenię autora jako dziennikarza i komentatora meczów piłkarskich, ale okazuje się, że jest jeszcze lepszym prozaikiem. Z niecierpliwością czekam na kolejne książki, chociaż 'Gracz' zawiesił poprzeczkę na...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierwsza książka napisana przez dziennikarza sportowego - Przemysława Rudzkiego. Jak nietrudno się domyśleć, jej tematem przewodnim jest piłka nożna. Do ręki dostajemy opowieść o chłopaku, który wyrwał się z małego miasteczka i stał się krajową gwiazdą futbolu. Jakież było moje zdziwienie, gdy w pierwszym rozdziale nasz bohater przestał żyć... W efekcie opis z tyłu książki wziął w łeb i fabuła jest zupełnie inna.
Fabuła jest w ogóle bardzo złożona. Z początku myślałem, że będzie to dużym plusem książki. Potem przekonałem się, że wcale tak nie jest. "Gracz" faktycznie porusza wiele wątków, ale przez to większość z nich jest traktowana po macoszemu, a co ważniejsze, ja w pewnym momencie zacząłem się gubić w tej opowieści. Nie do końca wiedziałem, kto jest kim i co zrobił czy też ma zrobić... Odniosłem wrażenie, że Rudzki w pewnym momencie sam się pogubił, co chciał w "Graczu" opowiedzieć, a o niektórych wątkach sam zapomniał.
Podsumowując już, gdy zabierałem się za książkę miałem nadzieję, że przeczytam ciekawą opowieść o futbolu. Ostatecznie futbolu w tym piłkarskim opowiadaniu jest niewiele. Książka do wybitnych nie należy, ale nie czyta się jej źle. Gdy już zaczynałem ją czytać, to czas przy niej leciał mi dość przyjemnie. Gorzej było, gdy odłożyłem ją na półkę i miałem za jakiś czas kontynuować lekturę. Bardzo ciężko było mi do niej powrócić.
Ponadto ogromnego apetytu narobiły mi recenzje na końcu książki kolegów po fachu Rudzkiego. Bardziej były to jednak przyjazne opinie jego znajomych, niekoniecznie chcących powiedzieć coś szczerego o "Graczu".
P.S. Gdyby świat futbolu miał wyglądać dokładnie tak, jak w tej książce i ta byłaby jego rzeczywistym odzwierciedleniem... to już dawno od tego sportu bym się odwrócił.
Pierwsza książka napisana przez dziennikarza sportowego - Przemysława Rudzkiego. Jak nietrudno się domyśleć, jej tematem przewodnim jest piłka nożna. Do ręki dostajemy opowieść o chłopaku, który wyrwał się z małego miasteczka i stał się krajową gwiazdą futbolu. Jakież było moje zdziwienie, gdy w pierwszym rozdziale nasz bohater przestał żyć... W efekcie opis z tyłu książki...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNajgorsza książka, jaką w życiu przeczytałem. Każdy, kto choć trochę zna życie autora, stwierdzi, że to "dzieło" jest wyrazem jego niespełnionych ambicji. Jeden z głównych bohaterów to dziennikarz, pisze książkę, itd. Dodatkowo Rudzki nawet sam siebie umieszcza w składzie drużyny w meczu przeciwko Milanowi. Kolejna rzecz to brak konsekwencji i realistyczności - skoro mamy postaci fikcyjne, to dlaczego są tez prawdziwe jak Balotelli? Wg mnie to się gryzie. No i te niewiarygodne dialogi, zbyt częste przekleństwa, mdłe postaci, branie czytelnika za niezbyt mądrego, można wymieniać i wymieniać. A czarę goryczy przelało napisanie słowa "żądza" przez "rz". Stanowczo odradzam. Niech nikt nie popełnia mojego błędu i nie traci czasu na tę książkę.
Najgorsza książka, jaką w życiu przeczytałem. Każdy, kto choć trochę zna życie autora, stwierdzi, że to "dzieło" jest wyrazem jego niespełnionych ambicji. Jeden z głównych bohaterów to dziennikarz, pisze książkę, itd. Dodatkowo Rudzki nawet sam siebie umieszcza w składzie drużyny w meczu przeciwko Milanowi. Kolejna rzecz to brak konsekwencji i realistyczności - skoro mamy...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZawsze mam problem z oceną książki, gdy szybkość czytania tejże nie pokrywa się z jakością treści. Pod kątem pochłaniania kolejnych kartek śmiało ten tytuł zasługuje na wyróżnienie, gdyż wciąga. Jednak nie lubię, gdy autor prowadzi czytelnika za ręke, wyjaśniając oczywistości, próbując stworzyć równocześnie aurę tajemniczości, której po prostu nie ma. Tak na siłę.
Debiut pana Rudzkiego jest zatem z jednej strony udany, z drugiej trochę mniej. Odniosłem wrażenie, że pewne sceny są nieco "zinfantylizowane", przez co naprawdę czułem się niecho jak głupek-niegłupek. Pewnie to kwestia sprawnego kreowania intryg i odpowiedniego sposobu ich przekazania.
W książce "Gracz" intrygi zazwyczaj są stworzone w taki sposób, że pierwszą reakcją jest grymas jako reakcja na dosyć nieprawdopodobne, niemożliwe, a wręcz sztuczne sytuacje. Pewnie, w kryminałach takowe zazwyczaj występują, ale sukces ich przekazania tkwi w języku którym operuje autor.
A o czym jest książka? Głównie o cierpieniu, w różnej postaci. A punktem centralnym wbrew temu co mogłoby się wydawać nie jest piłka, a jej złe demony, czyli wszystkie brudne interesy, które przy okazji futbolu mogą się wydarzyć. Mafia, alkohol, narkotyki, kobiety..
"Gracz" nie jest z pewnością pochwałą środowiska piłkarskiego.
Zawsze mam problem z oceną książki, gdy szybkość czytania tejże nie pokrywa się z jakością treści. Pod kątem pochłaniania kolejnych kartek śmiało ten tytuł zasługuje na wyróżnienie, gdyż wciąga. Jednak nie lubię, gdy autor prowadzi czytelnika za ręke, wyjaśniając oczywistości, próbując stworzyć równocześnie aurę tajemniczości, której po prostu nie ma. Tak na siłę.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDebiut...
(tekst znajduje się na www.rudymspojrzeniemnaswiat.blogspot.com)
Trwają Mistrzostwa Świata w piłce nożnej w Brazylii, a ja będę pisać o książce, która z tym sportem ma wiele wspólnego, bowiem Gracz Przemysława Rudzkiego to kryminał osadzony w świecie polskiego futbolu.
Na jakim jest poziomie piłka nożna w naszym kraju wie prawie każdy. Na szczęście o samej grze w książce jest niewiele. Historię otwiera samobójstwo młodego piłkarza, reprezentanta Polski Michała Tkaczyka. Sprawa zostaje przez policję szybko zamknięta – powód: długi, depresja i trudność z radzeniem sobie ze sławą, presją. Żadnych przesłanek, że ktoś pomógł chłopakowi się zabić.
Po jakimś czasie do stolicy przyjeżdża jego młodszy brat Janek, który chce rozpocząć karierę piłkarską. Ma talent i chce go wykorzystać. Jest on też jedną z nielicznych osób, które nie wierzą w samobójstwo i motywy Michała. Uważa, że ktoś musiał go do tego zmusić. Przypadkiem trafia na dziennikarza Konrada Werka, który postanawia powrócić do tematu i być może odkryć, co tak naprawdę się stało.
Co odkryje Konrad? Czy poradzi sobie z własnymi demonami przeszłości? To bowiem dość skomplikowana osoba z ambicjami, niezależna. Jest znany w Warszawie ze swojego uporu. Nie jest to jednak kryształowa postać, która chętnie i bezinteresownie pragnie pomóc Jankowi. Zresztą takich bohaterów tutaj nie ma. Wyjątkiem może być jedynie naiwny i nieobrośnięty brudem stolicy brat Michała.
Autor skupia się przede wszystkim na życiu piłkarzy i tym, co robią w wolnej chwili. Odkrywa kulisy sławy, transferów i układów. Przedstawia brudny świat futbolu. A jak on wygląda? Jest zepsuty, pełen pań lekkich obyczajów, zdradzonych żon, ciemnych interesów, wielkich pieniędzy, ustawianych meczów oraz całonocnych libacji.
Przemysław Rudzki jest dziennikarzem sportowym (zajmuje się głównie angielską piłką nożną). W związku z tym często w trakcie lektury zastanawiałam się ile z tej historii jest oparta na faktach, plotkach z prawdziwego życia futbolu polskiego? Wielka afera korupcyjna sprzed kilku lat może tylko potwierdzać , że zbyt wiele. Ten świat jest przerażający i wyjątkowo brudny.
Podoba mi się pomysł na połączenie kryminału i sportu. Gracza czyta się szybko i przyjemnie. To książka nie tylko dla fanów futbolu, ale i dla tych, którzy chętnie odstawią na chwilę znany do tej pory świat zbrodni. Byłam pozytywnie zaskoczona debiutem literackim pana Rudzkiego, bo wyszło nieźle. Nie jest to może Mankell, ale dla mnie był to interesująca odskocznia i powiew świeżości. Jestem ciekawa, czy będzie kontynuował pisanie w tej formie.
(tekst znajduje się na www.rudymspojrzeniemnaswiat.blogspot.com)
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrwają Mistrzostwa Świata w piłce nożnej w Brazylii, a ja będę pisać o książce, która z tym sportem ma wiele wspólnego, bowiem Gracz Przemysława Rudzkiego to kryminał osadzony w świecie polskiego futbolu.
Na jakim jest poziomie piłka nożna w naszym kraju wie prawie każdy. Na szczęście o samej grze w książce...
Przemysłąwa Rydzkiego bardzo szanuje jako dziennikarza sportowego. Podobnie jak panów Stanowskiego i Smokowskiego, którzy wystawili książce laurkę. Tymczasem czuję się koncertowo zrobiony w balona przez powyższą trójkę. W sumie, rozumiem, że można napisać gniota i brylować na Twiterze, pozując na pisarza. Rozumiem, że jak się objęło patronatem książkę kumpla, który lojalnie, w rewanżu niejako, przemyca reklame twojego portalu to nie wypada o ksiązce pisać żle. Tylko tyle, że tej książce zrobiono taką reklamę i jak to mówią dziś "hype" jak gdyby narodził się nam nieprzymierzając ktoś pokroju Nick'a Hornby'ego. Stanowski z Rudzkim powszechnie znani są z tego że o sobie, czy o tym co wyprodukują nic złego nie napiszą. Dobrze świadczy to o nich jako przyjaciołach ale, już wiem teraz, ich opinie nie powinny wpływać na decyzje o zakupie, czy przeczytaniu czegokolwiek.
Rudzki średnio rozwiniętych gimazjalistów kasuje na Twiterze tekstem "co ty wiesz, u mamy w nogach śpisz?" Tymczasem o paradoksie, napisał dla nich książke.Taką co to "zasysa" jak napisał Stanowski. Czytając o dragach dziwkach, hazardzie i gangsterach u Rudzkiego widziałem oczyma wyobraźni wypieki na twarzy pryszczatego nastolatka z prowincji- sam ich nie miałem. Ksiązka jest bowiem na poły tak sztuczną, że aż zęby bolą, na pół tak grafomanska, że smiać sie chce do rozpuku z desperackich prób budowania klimatu Warszawy jako miasta- molocha, bezkształtnej szarej masy. W pewnym momencie autor już nie wytrzymuje i pisze otwartym tekstem: "Warszawa wyglądała jak w serialu The Killing." Tak bardzo starał sie oddać nastrój, zgrabnie poprowadzić historię, szarpać wątki, gubić chronologię, sięgać po ścieżkę muzyczną. Nic z tego. Na próbach się skonczyło. Musi więc być łopatologicznie. Sama zagadka też na koniec musi byc łopatologicznie wyjasniona. Bo przecież czytelnik nic z tego nie zrozumie, nie połączy wątków, nie wypełni niedomówien...
Autorowi nie wyszło też na poziomie kreacji postaci. Prawdopodobnie mają one jakieś odpowiedniki w rzeczywistości, wiele faktów może być opartych na prawdziwych historiach.. no i coż z tego? Są albo przeszarżowane albo zbyt płaskie.
Wszystko to się jakoś rażąco rozłazi. I na koniec możnaby zadać sobie pytanie "so what?" No właśnie? Bo o czym jest ta książka? Co takiego ona odkrywa? Nie jest to książka o piłkarzach bo dowiadujemy się z niej tyle ze piłkarze dużo zarabiają, ruchają dupy na mieście i mają problemy ze światem przestępczym. Nie jest to też opowowiesć o straconych złudzeniach, choć to chyba miałbyć jej lejtmotyw. Nie jest o miłości. Dla mnie jest o niczym, gdyż przez swoją sztuczność i styl, odpycha, nie daje szansy na emocjonalną bliskość z którymkolwiek z bohaterów.
Autor z pewnością miał pomysł. Może i jest niezłym obserwatorem życia w miejskiej dzungli. Z penością usłyszał w życiu wiele historii ze światka piłkarskiego, a może nawet z półswiadka. Wyszły mu ze dwa dialogi. Tylko, że to zupełnie nie złożyło sie na powieść.
Ta książka jednak, uważam może byc dobrą podstawą pod scenariusz filmowy. Gdyby wziął się za nią dobry reżyser i tchnął w nia trochę tempa, gdyby gra aktorska dodała trochę do psychologii postaci, a zdjęcia obraz Warszawy "pięknej tylko w wierszach" mógłby wyjść z tego dobry film.
Przemysłąwa Rydzkiego bardzo szanuje jako dziennikarza sportowego. Podobnie jak panów Stanowskiego i Smokowskiego, którzy wystawili książce laurkę. Tymczasem czuję się koncertowo zrobiony w balona przez powyższą trójkę. W sumie, rozumiem, że można napisać gniota i brylować na Twiterze, pozując na pisarza. Rozumiem, że jak się objęło patronatem książkę kumpla, który...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo dobra, wciągająca, z piłkarskim światkiem w tle. Przeczytałem jednym tchem! Czekam na kolejne pozycje Rudzkiego.
Bardzo dobra, wciągająca, z piłkarskim światkiem w tle. Przeczytałem jednym tchem! Czekam na kolejne pozycje Rudzkiego.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to