Mam mieszane uczucia: Minusy: 1. Nie tego się spodziewałam po tytule. 2. Chaos - cały czas miałam poczucie, że w tej książce nie ma wątku, zbyt często się zmieniały. 3. Drażni mnie, jak ktoś w jakikolwiek sposób nabija się z jakiejkolwiek religii, a tam były takie fragmenty. Moje uczucia religijne zostały urażone i to zdeklasyfikowało książkę w moich oczach.
Plusy: 1. Pokazana rzeczywistość PRL taka jaka faktycznie była i sposoby na przetrwanie, jakie naprawdę wtedy mieli ludzie i co się wtedy liczyło. 2. Lekkie pióro.
Mam mieszane uczucia: Minusy: 1. Nie tego się spodziewałam po tytule. 2. Chaos - cały czas miałam poczucie, że w tej książce nie ma wątku, zbyt często się zmieniały. 3. Drażni mnie, jak ktoś w jakikolwiek sposób nabija się z jakiejkolwiek religii, a tam były takie fragmenty. Moje uczucia religijne zostały urażone i to zdeklasyfikowało książkę w moich oczach.
Plusy: 1....
Zupełnie nie tego rodzaju historii spodziewałam się po "Zielonym jabłuszku", bo przyznaję, że na fali kończenia rozpoczętych serii zupełnie nie przeczytałam opisu książki. A jednak bardzo mi się spodobała lektura. Życie Ani i jej rodziny to ciekawe spojrzenie na obraz tamtych lat, różne rodziny i różne problemy jakie towarzyszyły ludziom. Z zainteresowaniem śledziłam losy nie tylko głównej bohaterki, a też postaci drugoplanowych.
Zupełnie nie tego rodzaju historii spodziewałam się po "Zielonym jabłuszku", bo przyznaję, że na fali kończenia rozpoczętych serii zupełnie nie przeczytałam opisu książki. A jednak bardzo mi się spodobała lektura. Życie Ani i jej rodziny to ciekawe spojrzenie na obraz tamtych lat, różne rodziny i różne problemy jakie towarzyszyły ludziom. Z zainteresowaniem śledziłam losy...
„Zielone Jabłuszko” swoim zapachem i soczystością zachwyciło mnie w latach nastoletnich. Jak to bywa z powieściami, do których wraca się po latach, obawiałam się, że ponowne spotkanie z powieścią zatrze to dobre wrażenie, a powieść okaże się nie tak wyjątkowa jaką ją zapamiętałam.
Na szczęście nic takiego się nie stało, a „Zielone Jabłuszko” ponownie pochłonęło mnie na kilka wieczorów (żałuję, że nie na więcej, bo książka objętościowo nie jest duża, a czyta się ją w mig). Ania Kropelka to zwykła/niezwykła nastolatka żyjąca w trochę szarym (bo to jednak wciąż PRL, a największym marzeniem ludzi jest wyjazd za żelazną kurtynę), a trochę w kolorowym (pełnym barwnych ubrań, zapachów i muzyki z lat 80’, ach ten Limahl…) świecie.
Zwykła, bo jak większość nastolatek marzy o prawdziwej miłości, przyjaźni, przeżywa rozterki w szkole i problemy rodzinne. Niezwykła, bo doświadczanymi przez siebie przygodami i zrządzeniami losu mogłaby spokojnie obdzielić kilka osób.
Sposób prowadzenia narracji przez Izabelę Sowę sprawia, że z główną bohaterką aż chciałoby się zaprzyjaźnić. Autorka swych bohaterów opisuje niezwykle ciepło, dowcipnie, a lekkość jej pióra i niebanalność nawet pojedynczych zdań nieraz mnie wręcz zdumiewała.
Polecam z całego serca!
„Zielone Jabłuszko” swoim zapachem i soczystością zachwyciło mnie w latach nastoletnich. Jak to bywa z powieściami, do których wraca się po latach, obawiałam się, że ponowne spotkanie z powieścią zatrze to dobre wrażenie, a powieść okaże się nie tak wyjątkowa jaką ją zapamiętałam.
Na szczęście nic takiego się nie stało, a „Zielone Jabłuszko” ponownie pochłonęło mnie na...
Ostatnia część z owocowej serii przesłuchana w formie audiobooka.
Nie bawiłam się tak dobrze jak przy poprzednich, ale uważam to za przyjemnie spędzony czas.
Ostatnia część z owocowej serii przesłuchana w formie audiobooka.
Nie bawiłam się tak dobrze jak przy poprzednich, ale uważam to za przyjemnie spędzony czas.
Dorastałam wraz z autorką, która najprawdopodobniej prowadziła w tym czasie pamiętnik, bo jest niemożliwością pamiętanie o takich szczegółach, co moment wykrzykiwałam "miałam tak samo!" Oceniam wysoko, bo te wspomnienia są bardzo cenne. Pachnące chińskie gumki to był HIT, nie raz udało mi się ugryźć rożek :)
Dorastałam wraz z autorką, która najprawdopodobniej prowadziła w tym czasie pamiętnik, bo jest niemożliwością pamiętanie o takich szczegółach, co moment wykrzykiwałam "miałam tak samo!" Oceniam wysoko, bo te wspomnienia są bardzo cenne. Pachnące chińskie gumki to był HIT, nie raz udało mi się ugryźć rożek :)
Książka o dorastaniu w PRLu. Napisana z humorem, lekko, ale z wszelkimi elementami szarości, właściwymi tamtym czasom. Z przyjemnością pochłonęłam ją w szybkim tempie. Miałam też nadzieję podać ją w sztafecie młodemu pokoleniu. Niewykonalne. Brak zrozumienia pomimo starań. Jeśli nie wiesz, co sprezentować przyjaciółce 40+, Zielone jabłuszko zachwyci ją na pewno. Do czytania wszędzie i szybko. Polecam.
Książka o dorastaniu w PRLu. Napisana z humorem, lekko, ale z wszelkimi elementami szarości, właściwymi tamtym czasom. Z przyjemnością pochłonęłam ją w szybkim tempie. Miałam też nadzieję podać ją w sztafecie młodemu pokoleniu. Niewykonalne. Brak zrozumienia pomimo starań. Jeśli nie wiesz, co sprezentować przyjaciółce 40+, Zielone jabłuszko zachwyci ją na pewno. Do czytania...
Ciekawa książka. Dowiedziałam się z niej jak wyglądały lata 80- te i było to dla mnie ciekawym odkryciem. Polecam tą książkę zwłaszcza osobą, które chciałyby się dowiedzieć jak to było za tamtych czasów.
Pozdrawiam.
Ciekawa książka. Dowiedziałam się z niej jak wyglądały lata 80- te i było to dla mnie ciekawym odkryciem. Polecam tą książkę zwłaszcza osobą, które chciałyby się dowiedzieć jak to było za tamtych czasów.
Pozdrawiam.
„Mój piękny Panie, raz zobaczony w Technicolorze, piszę do Pana ostatni list...” Od razu skojarzyła mi się z tą książką piosenka często wybierana na pierwszy taniec przez młodych, którzy najwyraźniej nie słuchali jej zbyt uważnie. „Zielone jabłuszko” to w dużej mierze pamiętnik, a raczej listy bohaterki, Ani Kropelki, do wokalisty Kajagoogoo. Mieszkanka bajklandii, jak enigmatycznie nazywa swoje miasteczko, w niewysłanej korespondencji zwierza się Limahlowi, zdradza idolowi swoje smutki. Czuje się samotna, tęskni za mamą, która wyjechała w poszukiwaniu lepszego życia i najwyraźniej je znalazła. Miała wrócić przed Wigilią, ale zamiast niej pojawiają się kolejne, coraz rzadsze paczki.
W poszukiwaniu przyjaźni Ania, jak to nastolatka, bywa zbyt ufna. Uczy się na błędach, jak rozpoznawać szczere relacje. Poznaje bolesność plotek i gorycz ostracyzmu. Uczy się również, że szczęście nierzadko jest na wyciągnięcie ręki. Jak w piosence Urszuli pt.: „Niebo dla ciebie”, kojarzącej mi się z platoniczną miłością z liceum. Podoba mi się, że "...jabłuszko" swobodnie operuje tematami takimi jak wpadka i wyśmiewa hipokryzję osób, które uczą młodzież moralności ("pocałunek to grzech"), a same mają sporo za uszami ("jak jechała do ślubu, to miała taki brzuch, że musieli drzwi od trabanta wycinać"). Ponadto jeden cytat szczególnie zapadł mi w pamięć. Pozostawiam go Wam do interpretacji:
"To kraj, gdzie ludzi traktuje się jak bezmyślne bydło, któremu można wcisnąć każdą blagę i najgorszą paszę. Któremu można wmówić, że czarne jest białe, a kryzys oznacza sukces. I wreszcie jest to kraj, w którym marnotrawi się to, co najcenniejsze: wiedzę, uczciwość i talent. Nic dziwnego, kochani, że tysiące zdolnych, mądrych i pracowitych ludzi uwierzyło w raj za oceanem. I ruszyło na jego podbój".
Powieść Izabeli Sowy przenosi czytelnika w realia Polski lat 80-tych, Pewexów, kolejek i „kombinowania”, zarówno z jedzeniem, jak i modą. Nic nie jest tak kreatywne jak bieda. Jestem młodsza od bohaterki o ponad dekadę, więc nie czułam sentymentu przy czytaniu, jak niektórzy. Kiedy Ania wraz z klasą piła płyn Lugola, żeby ochronić się przed skutkami awarii w Czarnobylu, ja miałam ledwo trzy lata. „Wejście smoka” oglądałam kilka ładnych lat później, na wakacjach u kuzynów i pamiętam to do dziś. Podobnie jak fakt, że nie popija się gruszek wodą (podziwiałam walki Bruce'a znad miski i marzyłam o tym, żeby umrzeć). Moje dzieciństwo to „Lambada”, boysbandy, kartki do segregatora, „Król lew” i „Czarodziejka z Księżyca”. Niemniej „Zielone jabłuszko” bardzo przyjemnie mi się czytało. Powiem więcej – podeszłam do tej książki troszkę lekceważąco, nastawiając się na lekką lekturkę, o której zapomnę jeszcze w tym tygodniu i zostałam pozytywnie zaskoczona. Nie chcę, żeby to źle zabrzmiało, ale to jedna z tych książek, które okazały się mądrzejsze, niż sądziłam.
Spodobało mi się poczucie humoru autorki, nienachalne, ironiczne i absurdalne. Do tego mam tak (może niezbyt mądrze, ale nie mam zamiaru tego zmieniać), że nie potrafię oddzielić twórcy od jego dzieł. Jeśli nie polubię autora, nie mam ochoty czytać jego książek, nawet gdy są dobre. A jeśli go polubię, chętnie po nie sięgam i przyznaję się szczerze, że patrzę na nie przychylniej. Z informacji, jakie znalazłam, wynika, że Izabela Sowa jest feministką, wegetarianką (lub weganką – do ustalenia) oraz wspiera organizacje działające na rzecz zwierząt. To plus poczucie humoru w pełni wystarczy mi, żeby chcieć poznać więcej jej książek. I zostawić „Zielone jabłuszko” na mojej półce. Nie powędruje w świat, bo jest pozytywną, przyjemną, ale nie infantylną lekturą. Którą polecam każdemu, kto jeszcze jej nie czytał, a lubi rozerwać się przy czymś lekkim, ale nie głupiutkim.
Dość nietypowa ta recenzja, ale tak mnie jakoś wzięło na dygresje i sentymenty ;)
„Mój piękny Panie, raz zobaczony w Technicolorze, piszę do Pana ostatni list...” Od razu skojarzyła mi się z tą książką piosenka często wybierana na pierwszy taniec przez młodych, którzy najwyraźniej nie słuchali jej zbyt uważnie. „Zielone jabłuszko” to w dużej mierze pamiętnik, a raczej listy bohaterki, Ani Kropelki, do wokalisty Kajagoogoo. Mieszkanka bajklandii, jak...
Bardzo ciepła fajna opowieść w formie prawie że listu czy pamiętnika pisanego przez nastolatkę w latach 80. Ja też byłam wtedy nastolatką, czyli wskoczyłam trochę jak we własną głowę z tamtych lat. Książka wbrew pozorom mądra i poważna, choć chwilami śmieszna niezwykle. Czyta się z dużą przyjemnością i rosnącymi emocjami. PS. Ja też biegałam po kioskach w poszukiwaniu gazet z plakatami ;)
Bardzo ciepła fajna opowieść w formie prawie że listu czy pamiętnika pisanego przez nastolatkę w latach 80. Ja też byłam wtedy nastolatką, czyli wskoczyłam trochę jak we własną głowę z tamtych lat. Książka wbrew pozorom mądra i poważna, choć chwilami śmieszna niezwykle. Czyta się z dużą przyjemnością i rosnącymi emocjami. PS. Ja też biegałam po kioskach w poszukiwaniu gazet...
Przezabawna opowieść o pełnej poczucia humoru nastolatce w czasach PRL-u. Nie tylko świetnie się bawiłam czytając ją, ale wielu rzeczy również się dowiedziałam. Niektórych terminów nie rozumiałam ze względu na to, że nie było mi dane żyć w tamtym okresie. Ania staje przed wieloma wyzwaniami i ponosi konsekwencje swoich błędów, a przede wszystkim kłamstw. Serdecznie polecam!
Przezabawna opowieść o pełnej poczucia humoru nastolatce w czasach PRL-u. Nie tylko świetnie się bawiłam czytając ją, ale wielu rzeczy również się dowiedziałam. Niektórych terminów nie rozumiałam ze względu na to, że nie było mi dane żyć w tamtym okresie. Ania staje przed wieloma wyzwaniami i ponosi konsekwencje swoich błędów, a przede wszystkim kłamstw. Serdecznie polecam!
Muszę przyznać, że po pierwszych kilku stronach miałam mieszane uczucia. Bo co też mądrego może zaoferować opowieść tkana z punktu widzenia nastolatki? - pomyślałam. Ale tak jakoś stopniowo, z minuty na minutę, ze stroniczki na stroniczkę, zaczęła mnie wciągać ta cała Bajklandia, ze wszystkimi swoimi perypetiami, morałami, zaletami i wadami; ten świat, który znam tylko z opowieści rodziców, który niczym egzotyczne pocztówki z odległych wakacji, odsłaniał mi stopniowo coraz to ciekawsze obrazy. Przyjemna pozycja dla sentymentalistów, którzy lata 80-te przeżyli "na własnej skórze", ale też dla tych bardziej młodocianych, którzy chcieliby cofnąć się na chwilę do czasów tytułowego "Zielonego Jabłuszka" :)
Muszę przyznać, że po pierwszych kilku stronach miałam mieszane uczucia. Bo co też mądrego może zaoferować opowieść tkana z punktu widzenia nastolatki? - pomyślałam. Ale tak jakoś stopniowo, z minuty na minutę, ze stroniczki na stroniczkę, zaczęła mnie wciągać ta cała Bajklandia, ze wszystkimi swoimi perypetiami, morałami, zaletami i wadami; ten świat, który znam tylko z...
Nie wiem na ile może stanowić podróż sentymentalną do tamtej epoki, bo niewiele z niej pamiętam. Moje uczucia po przeczytaniu tej książki są raczej letnie. Miła, niezobowiązująca lektura, jednak tylko tyle mogę o niej powiedzieć. Jestem pewna, że za rok, dwa nie będę pamiętała o czym była ta historia. Czyta się szybko, szczególnie gdy nie ma co robić, a wokół brak innych bodźców książkowych, ale też tylko tyle mogę powiedzieć.
Nie wiem na ile może stanowić podróż sentymentalną do tamtej epoki, bo niewiele z niej pamiętam. Moje uczucia po przeczytaniu tej książki są raczej letnie. Miła, niezobowiązująca lektura, jednak tylko tyle mogę o niej powiedzieć. Jestem pewna, że za rok, dwa nie będę pamiętała o czym była ta historia. Czyta się szybko, szczególnie gdy nie ma co robić, a wokół brak innych...
Ech,życie. Całą tę serię czytałam z powodu wizyty w restauracji Manekin. Czekając na naleśnik po tajsku sięgnęłam na parapet, żeby przejrzeć wyłożone tam książki. Trafiłam na "zielone jabłuszko" właśnie, które bezczelnie otworzyło się na najlepszym momencie książki.Przez ten fragment, uznałam, ze koniecznie należy ją przeczytać. I nie jest zła, naprawdę. Na plażę jak znalazł, ale czuję się jak wtedy, kiedy oglądam film zachęcona genialnym zwiastunem a tam okazuje się, że wszystko co najlepsze zawarto w tychże 4 minutach.
Ech,życie. Całą tę serię czytałam z powodu wizyty w restauracji Manekin. Czekając na naleśnik po tajsku sięgnęłam na parapet, żeby przejrzeć wyłożone tam książki. Trafiłam na "zielone jabłuszko" właśnie, które bezczelnie otworzyło się na najlepszym momencie książki.Przez ten fragment, uznałam, ze koniecznie należy ją przeczytać. I nie jest zła, naprawdę. Na plażę jak...
Zielone jabłuszko jest to pełna humoru i ironii opowieść o życiu mieszkańców w czasach PRL-u i jego absurdach. Fabuła jest bardzo odległa od współczesnych czasów, ale i tak bawi, śmieszy, czasem porusza. Lata osiemdziesiąte , to nie moje czasy, znam je tylko z opowiadań rodziców czy dziadków. Czytając Zielone jabłuszko, często kiwałam głową , przypominając sobie, że o tym słyszałam od rodziców. O kolejkach i zakupach na kartki, butach Relaksach, i wielu innych rzeczach, które ciężko sobie wyobrazić, że tak było, ale było i ludzie pamiętają. ,,Kraj, gdzie liczba mnoga od wyrazu ,,człowiek” to ,,kolejka” i gdzie nie można sięgnąć dna, tylko dlatego, że już dawno ktoś je ukradł i sprzedał na części. To kraj, gdzie ludzi traktuje się jak bezmyślne bydło, któremu można wcisnąć każdą blagę i najgorszą paszę. Któremu można wmówić, że białe jest czarne a kryzys oznacza sukces”.
Ujmujące jest to, że ludzie, żyjąc w tak dziwnych, niepewnych czasach, w dobie kryzysu , są pełni optymizmu, pogodni. Starając się żyć, ciesząc się z tego co mają.
Opowieść jest pisana w formie pamiętnika. Narratorką jest licealistka Ania Kropelka mieszkająca w wielopokoleniowej rodzinie. Jako jedna z nielicznych mieszkańców Bajklandii , nie chce wyjeżdżać z kraju, choć zagranica ma więcej do zaoferowania, przysłowiowy raj, dobrobyt. Ma to związek z jej mamą, która opuściła kraj, obiecując, że wróci na Wigilię, lecz obietnicy nie dotrzymała.
Ani , skromnej , wrażliwej dobrej dziewczynie, dobrze jest wśród najbliższych. ,, Po prostu cholernie się boję, że stracę nawet to co mam. Babcię i resztę gromady, swoją ulicę, lamenty Drożdzakowej, sprzeczki z księdzem Antonim, wygłupy z Bolkiem. Swoje małe marzenia zamienię na błyszczące zagraniczne. Ale najbardziej się boję, że złapię chorobę dolarową, bo młody organizm szybciej chłonie zagraniczne zarazki. Że przestanę widzieć inne kolory poza zielenią. I w pogoni za kapustą zapomnę o bliskich. Zapomnę nawet, że ich kiedykolwiek kochałam. Tak jak mama.”
Ania opisuje też dużo wydarzeń, które mają miejsce w szkole, na lekcjach, przerwach. Pojawiają się zapomnienie mundurki i tarcze ( kiedyś obowiązkowe), dyscyplina i porządek na przerwie. Wśród uczniów są też równi i równiejsi, wszystko zależy od tego czym zajmują się rodzicie i co mogą zaoferować dyrektorowi, żeby ich dziecko przeszło spokojnie do następnej klasy lub dostało dobrą ocenę . Wystarczyła dobra kawa z Peweksu lub inne profity.
Książka napisana jest żywym zabawnym językiem- w stylu autorki. Powieść nie jest obszerna, ale nie jest też lekka. Występujący humor, miał na celu oddać absurd tych minionych czasów. Zielone jabłuszko ukazuje jak ludzie radzili sobie z tym dziwnym ustrojem, w życiu codziennym i młodzież w szkole.
Zielone jabłuszko jest to pełna humoru i ironii opowieść o życiu mieszkańców w czasach PRL-u i jego absurdach. Fabuła jest bardzo odległa od współczesnych czasów, ale i tak bawi, śmieszy, czasem porusza. Lata osiemdziesiąte , to nie moje czasy, znam je tylko z opowiadań rodziców czy dziadków. Czytając Zielone jabłuszko, często kiwałam głową , przypominając sobie, że o...
Przeczytałam wszystkie cztery książki z owocowej serii i ta akurat najmniej mi się podobała. Chyba zbyt ciężki klimat miała, oczywiście to jakby dobrze świadczy o książce, że ma jakaś głębię ale mnie przybiła a nie taki miałam cel po nią sięgając.
Przeczytałam wszystkie cztery książki z owocowej serii i ta akurat najmniej mi się podobała. Chyba zbyt ciężki klimat miała, oczywiście to jakby dobrze świadczy o książce, że ma jakaś głębię ale mnie przybiła a nie taki miałam cel po nią sięgając.
Przeczytane – super!
Rzecz dzieje się w latach 80tych. Tak, tak – to moje lata młodości. Dlatego książka przeczytana z pewnym sentymentem.
Tyle rzeczy podobało mi się w tej książce... ten lekki styl. Nastolatka opowiadająca swojemu idolowi ( w tej roli Limal ) o najważniejszych wydarzeniach w jej życiu.
Dzięki temu, że opowiada to właśnie młoda dziewczyna i to że dzieje się to właśnie w latach mojej młodości poczułam się jakbym podróżowała w wehikule czasu...
Oczywiście życie Ani Kropelki głównej bohaterki książki wcale nie było ( takie albo tylko ) różowe... Jej mama ( którą Ania przez długi czas uważała za swoją siostrę !?! ) wyemigrowała do Stanów, tata ... no właśnie... tata... ale o tym SZA... Dziadek, babcia i prababcia, sąsiadka i jej mąż , przyjaciel Bolek ( utalentowany plastycznie ), pan instruktor jazdy, wychowawca klasowy – Kojak. No i reszta – klasa i ta Nowa – Ewelina, która namiesza...
Życie da Ani małą lekcję pokory... Ale na szczęście dziewczyna ma rodzinę i przyjaciół - tych prawdziwych...
Przeczytane – super!
Rzecz dzieje się w latach 80tych. Tak, tak – to moje lata młodości. Dlatego książka przeczytana z pewnym sentymentem.
Tyle rzeczy podobało mi się w tej książce... ten lekki styl. Nastolatka opowiadająca swojemu idolowi ( w tej roli Limal ) o najważniejszych wydarzeniach w jej życiu.
Dzięki temu, że opowiada to właśnie młoda dziewczyna i to że dzieje...
To jest moja ulubiona książka p.Sowy.Być może dlatego,że ja jestem dzieckiem tamtego czasu i wiele pamiętam.
Wracam do tej książki z sentymentu,jak się wraca w ulubione miejsca,w ulubiony czas,chociaż było szaro,ponuro i nikt nie wierzył,że cokolwiek się zmieni.
Polecam lekturę z całego serca!
To jest moja ulubiona książka p.Sowy.Być może dlatego,że ja jestem dzieckiem tamtego czasu i wiele pamiętam.
Wracam do tej książki z sentymentu,jak się wraca w ulubione miejsca,w ulubiony czas,chociaż było szaro,ponuro i nikt nie wierzył,że cokolwiek się zmieni.
Polecam lekturę z całego serca!
Biorąc do ręki tę książkę byłam przekonana, że to tylko strata czasu.
Poleciła mi ją moja mama, kiedy miałam lekkiego tzw. "doła". Przewróciłam oczami jak małe dziecko i pomyślałam że i tak tego nie przeczytam ale w końcu się przełamałam.
Książka mnie miło zaskoczyła. Prawdziwa przyjaźń, miłość, rodzina, dawne czasy....
Coś, o czym teraz możemy tylko wspominać. Nie raz uśmiechałam się na pewne wspomnienia, jak grające stare piosenki radio. "Czasami miało się ochotę wyrzucić je przez okno, ale kiedy siadałaś po całym dniu pracy, i mogłaś pozwolić sobie na taki luksus... to było coś wspaniałego." - wspomina moja mama, wielka fanka tej książki, która poleca ją każdemu. I młodszym i starszym :)
Biorąc do ręki tę książkę byłam przekonana, że to tylko strata czasu.
Poleciła mi ją moja mama, kiedy miałam lekkiego tzw. "doła". Przewróciłam oczami jak małe dziecko i pomyślałam że i tak tego nie przeczytam ale w końcu się przełamałam.
Książka mnie miło zaskoczyła. Prawdziwa przyjaźń, miłość, rodzina, dawne czasy....
Coś, o czym teraz możemy tylko wspominać. Nie raz...
Kompletnie nie wciągnęła mnie ta opowieść. Książka może spodobać się bardziej osobom, które na własnej skórze doświadczyły PRL-u i tamtej szarej rzeczywistości. Bo któż nie pamięta wszystkiego na kartki, kolejek, fryzur na cukier, fartuszków szkolnych, Peweksów, biegania do sklepu po "Filipinkę", trzepaków, Kasprzaka (ja sama taki miałam, jeszcze w latach 90-tych) i słynnej Listy Przebojów Marka Niedźwieckiego? Fabuła może i lekka i przyjemna, ale jak dla mnie, działo się zdecydowanie za mało. Bohaterkę polubiłam, ale czegoś jej jednaj brakowało. Powieść o o młodości, miłości, przyjaźni, tęsknocie, która zarówno bawi, jak i budzi sentyment.
Kompletnie nie wciągnęła mnie ta opowieść. Książka może spodobać się bardziej osobom, które na własnej skórze doświadczyły PRL-u i tamtej szarej rzeczywistości. Bo któż nie pamięta wszystkiego na kartki, kolejek, fryzur na cukier, fartuszków szkolnych, Peweksów, biegania do sklepu po "Filipinkę", trzepaków, Kasprzaka (ja sama taki miałam, jeszcze w latach 90-tych) i słynnej...
Sentymentalna podróż do czasów, kiedy każde mieszkanie zdobiła meblościanka, w supersamach walczyło się o frykasy na kartki, na listach przebojów królowała Sabrina i tylko uczucia były takie jak dziś.
"Zielone jabłuszko" to dla mnie podróż sentymentalna w czasy mojego dzieciństwa i młodości. Pomimo trudności, ciepło wspominam lata 80-te, swoją szkołę, przyjaciół, nawet kolejki po kawę :) Bawiłam się świetnie czytając książkę - wszystkie sytuacje były dla mnie bardzo realne i prawdziwe, czułam jakbym cofnęła się w czasie.
Urocza opowieść o czasach PRL.Polecam.
Sentymentalna podróż do czasów, kiedy każde mieszkanie zdobiła meblościanka, w supersamach walczyło się o frykasy na kartki, na listach przebojów królowała Sabrina i tylko uczucia były takie jak dziś.
"Zielone jabłuszko" to dla mnie podróż sentymentalna w czasy mojego dzieciństwa i młodości. Pomimo trudności, ciepło wspominam lata 80-te, swoją szkołę, przyjaciół, nawet...
Miła i przyjemna lektura, która pozwoliła mi wrócić do lat mojego dzieciństwa, kiedy to słuchałam listy przebojów Trójki i kochałam się w idolach zza oceanu. A ich plakaty były na wszystkich ścianach w moim małym pokoiku.
Miła i przyjemna lektura, która pozwoliła mi wrócić do lat mojego dzieciństwa, kiedy to słuchałam listy przebojów Trójki i kochałam się w idolach zza oceanu. A ich plakaty były na wszystkich ścianach w moim małym pokoiku.
Doskonale oddany klimat opisywanych czasów. Czytelnik przenosi się wstecz i zostaje szybko wciągnięty przez tok akcji. Mimo, że nie opisuje spektakularnych wydarzeń, przykuwa uwagę w ten sposób, że nie można się oderwać.
Doskonale oddany klimat opisywanych czasów. Czytelnik przenosi się wstecz i zostaje szybko wciągnięty przez tok akcji. Mimo, że nie opisuje spektakularnych wydarzeń, przykuwa uwagę w ten sposób, że nie można się oderwać.
Ukazuje Polskę lat osiemdziesiątych. Sporo humoru, dobrze się czyta, chociaż nie porywa. Natomiast podobało mi się bardzo zakończenie książki, które ukazuje obłudę ludzką i daje do myślenia.
Ukazuje Polskę lat osiemdziesiątych. Sporo humoru, dobrze się czyta, chociaż nie porywa. Natomiast podobało mi się bardzo zakończenie książki, które ukazuje obłudę ludzką i daje do myślenia.
Mam mieszane uczucia: Minusy: 1. Nie tego się spodziewałam po tytule. 2. Chaos - cały czas miałam poczucie, że w tej książce nie ma wątku, zbyt często się zmieniały. 3. Drażni mnie, jak ktoś w jakikolwiek sposób nabija się z jakiejkolwiek religii, a tam były takie fragmenty. Moje uczucia religijne zostały urażone i to zdeklasyfikowało książkę w moich oczach.
Plusy: 1. Pokazana rzeczywistość PRL taka jaka faktycznie była i sposoby na przetrwanie, jakie naprawdę wtedy mieli ludzie i co się wtedy liczyło. 2. Lekkie pióro.
Mam mieszane uczucia: Minusy: 1. Nie tego się spodziewałam po tytule. 2. Chaos - cały czas miałam poczucie, że w tej książce nie ma wątku, zbyt często się zmieniały. 3. Drażni mnie, jak ktoś w jakikolwiek sposób nabija się z jakiejkolwiek religii, a tam były takie fragmenty. Moje uczucia religijne zostały urażone i to zdeklasyfikowało książkę w moich oczach.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPlusy: 1....
Nie zainteresowała mnie.
Nie zainteresowała mnie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZupełnie nie tego rodzaju historii spodziewałam się po "Zielonym jabłuszku", bo przyznaję, że na fali kończenia rozpoczętych serii zupełnie nie przeczytałam opisu książki. A jednak bardzo mi się spodobała lektura. Życie Ani i jej rodziny to ciekawe spojrzenie na obraz tamtych lat, różne rodziny i różne problemy jakie towarzyszyły ludziom. Z zainteresowaniem śledziłam losy nie tylko głównej bohaterki, a też postaci drugoplanowych.
Zupełnie nie tego rodzaju historii spodziewałam się po "Zielonym jabłuszku", bo przyznaję, że na fali kończenia rozpoczętych serii zupełnie nie przeczytałam opisu książki. A jednak bardzo mi się spodobała lektura. Życie Ani i jej rodziny to ciekawe spojrzenie na obraz tamtych lat, różne rodziny i różne problemy jakie towarzyszyły ludziom. Z zainteresowaniem śledziłam losy...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Zielone Jabłuszko” swoim zapachem i soczystością zachwyciło mnie w latach nastoletnich. Jak to bywa z powieściami, do których wraca się po latach, obawiałam się, że ponowne spotkanie z powieścią zatrze to dobre wrażenie, a powieść okaże się nie tak wyjątkowa jaką ją zapamiętałam.
Na szczęście nic takiego się nie stało, a „Zielone Jabłuszko” ponownie pochłonęło mnie na kilka wieczorów (żałuję, że nie na więcej, bo książka objętościowo nie jest duża, a czyta się ją w mig). Ania Kropelka to zwykła/niezwykła nastolatka żyjąca w trochę szarym (bo to jednak wciąż PRL, a największym marzeniem ludzi jest wyjazd za żelazną kurtynę), a trochę w kolorowym (pełnym barwnych ubrań, zapachów i muzyki z lat 80’, ach ten Limahl…) świecie.
Zwykła, bo jak większość nastolatek marzy o prawdziwej miłości, przyjaźni, przeżywa rozterki w szkole i problemy rodzinne. Niezwykła, bo doświadczanymi przez siebie przygodami i zrządzeniami losu mogłaby spokojnie obdzielić kilka osób.
Sposób prowadzenia narracji przez Izabelę Sowę sprawia, że z główną bohaterką aż chciałoby się zaprzyjaźnić. Autorka swych bohaterów opisuje niezwykle ciepło, dowcipnie, a lekkość jej pióra i niebanalność nawet pojedynczych zdań nieraz mnie wręcz zdumiewała.
Polecam z całego serca!
„Zielone Jabłuszko” swoim zapachem i soczystością zachwyciło mnie w latach nastoletnich. Jak to bywa z powieściami, do których wraca się po latach, obawiałam się, że ponowne spotkanie z powieścią zatrze to dobre wrażenie, a powieść okaże się nie tak wyjątkowa jaką ją zapamiętałam.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa szczęście nic takiego się nie stało, a „Zielone Jabłuszko” ponownie pochłonęło mnie na...
Ostatnia część z owocowej serii przesłuchana w formie audiobooka.
Nie bawiłam się tak dobrze jak przy poprzednich, ale uważam to za przyjemnie spędzony czas.
Ostatnia część z owocowej serii przesłuchana w formie audiobooka.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie bawiłam się tak dobrze jak przy poprzednich, ale uważam to za przyjemnie spędzony czas.
Powrot do Polski Ludowej okraszony humorem.
Powieść w konwencji pamiętnika, pisanego przez nastolatkę. Miło było powspominać tamte lata!
Powrot do Polski Ludowej okraszony humorem.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPowieść w konwencji pamiętnika, pisanego przez nastolatkę. Miło było powspominać tamte lata!
Dorastałam wraz z autorką, która najprawdopodobniej prowadziła w tym czasie pamiętnik, bo jest niemożliwością pamiętanie o takich szczegółach, co moment wykrzykiwałam "miałam tak samo!" Oceniam wysoko, bo te wspomnienia są bardzo cenne. Pachnące chińskie gumki to był HIT, nie raz udało mi się ugryźć rożek :)
Dorastałam wraz z autorką, która najprawdopodobniej prowadziła w tym czasie pamiętnik, bo jest niemożliwością pamiętanie o takich szczegółach, co moment wykrzykiwałam "miałam tak samo!" Oceniam wysoko, bo te wspomnienia są bardzo cenne. Pachnące chińskie gumki to był HIT, nie raz udało mi się ugryźć rożek :)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka o dorastaniu w PRLu. Napisana z humorem, lekko, ale z wszelkimi elementami szarości, właściwymi tamtym czasom. Z przyjemnością pochłonęłam ją w szybkim tempie. Miałam też nadzieję podać ją w sztafecie młodemu pokoleniu. Niewykonalne. Brak zrozumienia pomimo starań. Jeśli nie wiesz, co sprezentować przyjaciółce 40+, Zielone jabłuszko zachwyci ją na pewno. Do czytania wszędzie i szybko. Polecam.
Książka o dorastaniu w PRLu. Napisana z humorem, lekko, ale z wszelkimi elementami szarości, właściwymi tamtym czasom. Z przyjemnością pochłonęłam ją w szybkim tempie. Miałam też nadzieję podać ją w sztafecie młodemu pokoleniu. Niewykonalne. Brak zrozumienia pomimo starań. Jeśli nie wiesz, co sprezentować przyjaciółce 40+, Zielone jabłuszko zachwyci ją na pewno. Do czytania...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo typowa książka dla nastolatek, której akcja dzieje się w czasach głębokiego PRLu w Polsce.
To typowa książka dla nastolatek, której akcja dzieje się w czasach głębokiego PRLu w Polsce.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiekawa książka. Dowiedziałam się z niej jak wyglądały lata 80- te i było to dla mnie ciekawym odkryciem. Polecam tą książkę zwłaszcza osobą, które chciałyby się dowiedzieć jak to było za tamtych czasów.
Pozdrawiam.
Ciekawa książka. Dowiedziałam się z niej jak wyglądały lata 80- te i było to dla mnie ciekawym odkryciem. Polecam tą książkę zwłaszcza osobą, które chciałyby się dowiedzieć jak to było za tamtych czasów.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPozdrawiam.
„Mój piękny Panie, raz zobaczony w Technicolorze, piszę do Pana ostatni list...” Od razu skojarzyła mi się z tą książką piosenka często wybierana na pierwszy taniec przez młodych, którzy najwyraźniej nie słuchali jej zbyt uważnie. „Zielone jabłuszko” to w dużej mierze pamiętnik, a raczej listy bohaterki, Ani Kropelki, do wokalisty Kajagoogoo. Mieszkanka bajklandii, jak enigmatycznie nazywa swoje miasteczko, w niewysłanej korespondencji zwierza się Limahlowi, zdradza idolowi swoje smutki. Czuje się samotna, tęskni za mamą, która wyjechała w poszukiwaniu lepszego życia i najwyraźniej je znalazła. Miała wrócić przed Wigilią, ale zamiast niej pojawiają się kolejne, coraz rzadsze paczki.
W poszukiwaniu przyjaźni Ania, jak to nastolatka, bywa zbyt ufna. Uczy się na błędach, jak rozpoznawać szczere relacje. Poznaje bolesność plotek i gorycz ostracyzmu. Uczy się również, że szczęście nierzadko jest na wyciągnięcie ręki. Jak w piosence Urszuli pt.: „Niebo dla ciebie”, kojarzącej mi się z platoniczną miłością z liceum. Podoba mi się, że "...jabłuszko" swobodnie operuje tematami takimi jak wpadka i wyśmiewa hipokryzję osób, które uczą młodzież moralności ("pocałunek to grzech"), a same mają sporo za uszami ("jak jechała do ślubu, to miała taki brzuch, że musieli drzwi od trabanta wycinać"). Ponadto jeden cytat szczególnie zapadł mi w pamięć. Pozostawiam go Wam do interpretacji:
"To kraj, gdzie ludzi traktuje się jak bezmyślne bydło, któremu można wcisnąć każdą blagę i najgorszą paszę. Któremu można wmówić, że czarne jest białe, a kryzys oznacza sukces. I wreszcie jest to kraj, w którym marnotrawi się to, co najcenniejsze: wiedzę, uczciwość i talent. Nic dziwnego, kochani, że tysiące zdolnych, mądrych i pracowitych ludzi uwierzyło w raj za oceanem. I ruszyło na jego podbój".
Powieść Izabeli Sowy przenosi czytelnika w realia Polski lat 80-tych, Pewexów, kolejek i „kombinowania”, zarówno z jedzeniem, jak i modą. Nic nie jest tak kreatywne jak bieda. Jestem młodsza od bohaterki o ponad dekadę, więc nie czułam sentymentu przy czytaniu, jak niektórzy. Kiedy Ania wraz z klasą piła płyn Lugola, żeby ochronić się przed skutkami awarii w Czarnobylu, ja miałam ledwo trzy lata. „Wejście smoka” oglądałam kilka ładnych lat później, na wakacjach u kuzynów i pamiętam to do dziś. Podobnie jak fakt, że nie popija się gruszek wodą (podziwiałam walki Bruce'a znad miski i marzyłam o tym, żeby umrzeć). Moje dzieciństwo to „Lambada”, boysbandy, kartki do segregatora, „Król lew” i „Czarodziejka z Księżyca”. Niemniej „Zielone jabłuszko” bardzo przyjemnie mi się czytało. Powiem więcej – podeszłam do tej książki troszkę lekceważąco, nastawiając się na lekką lekturkę, o której zapomnę jeszcze w tym tygodniu i zostałam pozytywnie zaskoczona. Nie chcę, żeby to źle zabrzmiało, ale to jedna z tych książek, które okazały się mądrzejsze, niż sądziłam.
Spodobało mi się poczucie humoru autorki, nienachalne, ironiczne i absurdalne. Do tego mam tak (może niezbyt mądrze, ale nie mam zamiaru tego zmieniać), że nie potrafię oddzielić twórcy od jego dzieł. Jeśli nie polubię autora, nie mam ochoty czytać jego książek, nawet gdy są dobre. A jeśli go polubię, chętnie po nie sięgam i przyznaję się szczerze, że patrzę na nie przychylniej. Z informacji, jakie znalazłam, wynika, że Izabela Sowa jest feministką, wegetarianką (lub weganką – do ustalenia) oraz wspiera organizacje działające na rzecz zwierząt. To plus poczucie humoru w pełni wystarczy mi, żeby chcieć poznać więcej jej książek. I zostawić „Zielone jabłuszko” na mojej półce. Nie powędruje w świat, bo jest pozytywną, przyjemną, ale nie infantylną lekturą. Którą polecam każdemu, kto jeszcze jej nie czytał, a lubi rozerwać się przy czymś lekkim, ale nie głupiutkim.
Dość nietypowa ta recenzja, ale tak mnie jakoś wzięło na dygresje i sentymenty ;)
„Mój piękny Panie, raz zobaczony w Technicolorze, piszę do Pana ostatni list...” Od razu skojarzyła mi się z tą książką piosenka często wybierana na pierwszy taniec przez młodych, którzy najwyraźniej nie słuchali jej zbyt uważnie. „Zielone jabłuszko” to w dużej mierze pamiętnik, a raczej listy bohaterki, Ani Kropelki, do wokalisty Kajagoogoo. Mieszkanka bajklandii, jak...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo ciepła fajna opowieść w formie prawie że listu czy pamiętnika pisanego przez nastolatkę w latach 80. Ja też byłam wtedy nastolatką, czyli wskoczyłam trochę jak we własną głowę z tamtych lat. Książka wbrew pozorom mądra i poważna, choć chwilami śmieszna niezwykle. Czyta się z dużą przyjemnością i rosnącymi emocjami. PS. Ja też biegałam po kioskach w poszukiwaniu gazet z plakatami ;)
Bardzo ciepła fajna opowieść w formie prawie że listu czy pamiętnika pisanego przez nastolatkę w latach 80. Ja też byłam wtedy nastolatką, czyli wskoczyłam trochę jak we własną głowę z tamtych lat. Książka wbrew pozorom mądra i poważna, choć chwilami śmieszna niezwykle. Czyta się z dużą przyjemnością i rosnącymi emocjami. PS. Ja też biegałam po kioskach w poszukiwaniu gazet...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzezabawna opowieść o pełnej poczucia humoru nastolatce w czasach PRL-u. Nie tylko świetnie się bawiłam czytając ją, ale wielu rzeczy również się dowiedziałam. Niektórych terminów nie rozumiałam ze względu na to, że nie było mi dane żyć w tamtym okresie. Ania staje przed wieloma wyzwaniami i ponosi konsekwencje swoich błędów, a przede wszystkim kłamstw. Serdecznie polecam!
Przezabawna opowieść o pełnej poczucia humoru nastolatce w czasach PRL-u. Nie tylko świetnie się bawiłam czytając ją, ale wielu rzeczy również się dowiedziałam. Niektórych terminów nie rozumiałam ze względu na to, że nie było mi dane żyć w tamtym okresie. Ania staje przed wieloma wyzwaniami i ponosi konsekwencje swoich błędów, a przede wszystkim kłamstw. Serdecznie polecam!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMuszę przyznać, że po pierwszych kilku stronach miałam mieszane uczucia. Bo co też mądrego może zaoferować opowieść tkana z punktu widzenia nastolatki? - pomyślałam. Ale tak jakoś stopniowo, z minuty na minutę, ze stroniczki na stroniczkę, zaczęła mnie wciągać ta cała Bajklandia, ze wszystkimi swoimi perypetiami, morałami, zaletami i wadami; ten świat, który znam tylko z opowieści rodziców, który niczym egzotyczne pocztówki z odległych wakacji, odsłaniał mi stopniowo coraz to ciekawsze obrazy. Przyjemna pozycja dla sentymentalistów, którzy lata 80-te przeżyli "na własnej skórze", ale też dla tych bardziej młodocianych, którzy chcieliby cofnąć się na chwilę do czasów tytułowego "Zielonego Jabłuszka" :)
Muszę przyznać, że po pierwszych kilku stronach miałam mieszane uczucia. Bo co też mądrego może zaoferować opowieść tkana z punktu widzenia nastolatki? - pomyślałam. Ale tak jakoś stopniowo, z minuty na minutę, ze stroniczki na stroniczkę, zaczęła mnie wciągać ta cała Bajklandia, ze wszystkimi swoimi perypetiami, morałami, zaletami i wadami; ten świat, który znam tylko z...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPodobała mi się mniej niż poprzednie książki Pani Sowy, które czytałam, ale również uważam ją za fajną
Podobała mi się mniej niż poprzednie książki Pani Sowy, które czytałam, ale również uważam ją za fajną
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCo tu mogę napisać? Potrzebowałam czegoś na odetkanie i w takiej roli "Zielone jabluszko" dobrze się sprawiło.
Co tu mogę napisać? Potrzebowałam czegoś na odetkanie i w takiej roli "Zielone jabluszko" dobrze się sprawiło.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie wiem na ile może stanowić podróż sentymentalną do tamtej epoki, bo niewiele z niej pamiętam. Moje uczucia po przeczytaniu tej książki są raczej letnie. Miła, niezobowiązująca lektura, jednak tylko tyle mogę o niej powiedzieć. Jestem pewna, że za rok, dwa nie będę pamiętała o czym była ta historia. Czyta się szybko, szczególnie gdy nie ma co robić, a wokół brak innych bodźców książkowych, ale też tylko tyle mogę powiedzieć.
Nie wiem na ile może stanowić podróż sentymentalną do tamtej epoki, bo niewiele z niej pamiętam. Moje uczucia po przeczytaniu tej książki są raczej letnie. Miła, niezobowiązująca lektura, jednak tylko tyle mogę o niej powiedzieć. Jestem pewna, że za rok, dwa nie będę pamiętała o czym była ta historia. Czyta się szybko, szczególnie gdy nie ma co robić, a wokół brak innych...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toEch,życie. Całą tę serię czytałam z powodu wizyty w restauracji Manekin. Czekając na naleśnik po tajsku sięgnęłam na parapet, żeby przejrzeć wyłożone tam książki. Trafiłam na "zielone jabłuszko" właśnie, które bezczelnie otworzyło się na najlepszym momencie książki.Przez ten fragment, uznałam, ze koniecznie należy ją przeczytać. I nie jest zła, naprawdę. Na plażę jak znalazł, ale czuję się jak wtedy, kiedy oglądam film zachęcona genialnym zwiastunem a tam okazuje się, że wszystko co najlepsze zawarto w tychże 4 minutach.
Ech,życie. Całą tę serię czytałam z powodu wizyty w restauracji Manekin. Czekając na naleśnik po tajsku sięgnęłam na parapet, żeby przejrzeć wyłożone tam książki. Trafiłam na "zielone jabłuszko" właśnie, które bezczelnie otworzyło się na najlepszym momencie książki.Przez ten fragment, uznałam, ze koniecznie należy ją przeczytać. I nie jest zła, naprawdę. Na plażę jak...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZielone jabłuszko jest to pełna humoru i ironii opowieść o życiu mieszkańców w czasach PRL-u i jego absurdach. Fabuła jest bardzo odległa od współczesnych czasów, ale i tak bawi, śmieszy, czasem porusza. Lata osiemdziesiąte , to nie moje czasy, znam je tylko z opowiadań rodziców czy dziadków. Czytając Zielone jabłuszko, często kiwałam głową , przypominając sobie, że o tym słyszałam od rodziców. O kolejkach i zakupach na kartki, butach Relaksach, i wielu innych rzeczach, które ciężko sobie wyobrazić, że tak było, ale było i ludzie pamiętają. ,,Kraj, gdzie liczba mnoga od wyrazu ,,człowiek” to ,,kolejka” i gdzie nie można sięgnąć dna, tylko dlatego, że już dawno ktoś je ukradł i sprzedał na części. To kraj, gdzie ludzi traktuje się jak bezmyślne bydło, któremu można wcisnąć każdą blagę i najgorszą paszę. Któremu można wmówić, że białe jest czarne a kryzys oznacza sukces”.
Ujmujące jest to, że ludzie, żyjąc w tak dziwnych, niepewnych czasach, w dobie kryzysu , są pełni optymizmu, pogodni. Starając się żyć, ciesząc się z tego co mają.
Opowieść jest pisana w formie pamiętnika. Narratorką jest licealistka Ania Kropelka mieszkająca w wielopokoleniowej rodzinie. Jako jedna z nielicznych mieszkańców Bajklandii , nie chce wyjeżdżać z kraju, choć zagranica ma więcej do zaoferowania, przysłowiowy raj, dobrobyt. Ma to związek z jej mamą, która opuściła kraj, obiecując, że wróci na Wigilię, lecz obietnicy nie dotrzymała.
Ani , skromnej , wrażliwej dobrej dziewczynie, dobrze jest wśród najbliższych. ,, Po prostu cholernie się boję, że stracę nawet to co mam. Babcię i resztę gromady, swoją ulicę, lamenty Drożdzakowej, sprzeczki z księdzem Antonim, wygłupy z Bolkiem. Swoje małe marzenia zamienię na błyszczące zagraniczne. Ale najbardziej się boję, że złapię chorobę dolarową, bo młody organizm szybciej chłonie zagraniczne zarazki. Że przestanę widzieć inne kolory poza zielenią. I w pogoni za kapustą zapomnę o bliskich. Zapomnę nawet, że ich kiedykolwiek kochałam. Tak jak mama.”
Ania opisuje też dużo wydarzeń, które mają miejsce w szkole, na lekcjach, przerwach. Pojawiają się zapomnienie mundurki i tarcze ( kiedyś obowiązkowe), dyscyplina i porządek na przerwie. Wśród uczniów są też równi i równiejsi, wszystko zależy od tego czym zajmują się rodzicie i co mogą zaoferować dyrektorowi, żeby ich dziecko przeszło spokojnie do następnej klasy lub dostało dobrą ocenę . Wystarczyła dobra kawa z Peweksu lub inne profity.
Książka napisana jest żywym zabawnym językiem- w stylu autorki. Powieść nie jest obszerna, ale nie jest też lekka. Występujący humor, miał na celu oddać absurd tych minionych czasów. Zielone jabłuszko ukazuje jak ludzie radzili sobie z tym dziwnym ustrojem, w życiu codziennym i młodzież w szkole.
Zielone jabłuszko jest to pełna humoru i ironii opowieść o życiu mieszkańców w czasach PRL-u i jego absurdach. Fabuła jest bardzo odległa od współczesnych czasów, ale i tak bawi, śmieszy, czasem porusza. Lata osiemdziesiąte , to nie moje czasy, znam je tylko z opowiadań rodziców czy dziadków. Czytając Zielone jabłuszko, często kiwałam głową , przypominając sobie, że o...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzeczytałam wszystkie cztery książki z owocowej serii i ta akurat najmniej mi się podobała. Chyba zbyt ciężki klimat miała, oczywiście to jakby dobrze świadczy o książce, że ma jakaś głębię ale mnie przybiła a nie taki miałam cel po nią sięgając.
Przeczytałam wszystkie cztery książki z owocowej serii i ta akurat najmniej mi się podobała. Chyba zbyt ciężki klimat miała, oczywiście to jakby dobrze świadczy o książce, że ma jakaś głębię ale mnie przybiła a nie taki miałam cel po nią sięgając.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tolekko się czyta ;)
lekko się czyta ;)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzeczytane – super!
Rzecz dzieje się w latach 80tych. Tak, tak – to moje lata młodości. Dlatego książka przeczytana z pewnym sentymentem.
Tyle rzeczy podobało mi się w tej książce... ten lekki styl. Nastolatka opowiadająca swojemu idolowi ( w tej roli Limal ) o najważniejszych wydarzeniach w jej życiu.
Dzięki temu, że opowiada to właśnie młoda dziewczyna i to że dzieje się to właśnie w latach mojej młodości poczułam się jakbym podróżowała w wehikule czasu...
Oczywiście życie Ani Kropelki głównej bohaterki książki wcale nie było ( takie albo tylko ) różowe... Jej mama ( którą Ania przez długi czas uważała za swoją siostrę !?! ) wyemigrowała do Stanów, tata ... no właśnie... tata... ale o tym SZA... Dziadek, babcia i prababcia, sąsiadka i jej mąż , przyjaciel Bolek ( utalentowany plastycznie ), pan instruktor jazdy, wychowawca klasowy – Kojak. No i reszta – klasa i ta Nowa – Ewelina, która namiesza...
Życie da Ani małą lekcję pokory... Ale na szczęście dziewczyna ma rodzinę i przyjaciół - tych prawdziwych...
Przeczytane – super!
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRzecz dzieje się w latach 80tych. Tak, tak – to moje lata młodości. Dlatego książka przeczytana z pewnym sentymentem.
Tyle rzeczy podobało mi się w tej książce... ten lekki styl. Nastolatka opowiadająca swojemu idolowi ( w tej roli Limal ) o najważniejszych wydarzeniach w jej życiu.
Dzięki temu, że opowiada to właśnie młoda dziewczyna i to że dzieje...
To jest moja ulubiona książka p.Sowy.Być może dlatego,że ja jestem dzieckiem tamtego czasu i wiele pamiętam.
Wracam do tej książki z sentymentu,jak się wraca w ulubione miejsca,w ulubiony czas,chociaż było szaro,ponuro i nikt nie wierzył,że cokolwiek się zmieni.
Polecam lekturę z całego serca!
To jest moja ulubiona książka p.Sowy.Być może dlatego,że ja jestem dzieckiem tamtego czasu i wiele pamiętam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWracam do tej książki z sentymentu,jak się wraca w ulubione miejsca,w ulubiony czas,chociaż było szaro,ponuro i nikt nie wierzył,że cokolwiek się zmieni.
Polecam lekturę z całego serca!
Biorąc do ręki tę książkę byłam przekonana, że to tylko strata czasu.
Poleciła mi ją moja mama, kiedy miałam lekkiego tzw. "doła". Przewróciłam oczami jak małe dziecko i pomyślałam że i tak tego nie przeczytam ale w końcu się przełamałam.
Książka mnie miło zaskoczyła. Prawdziwa przyjaźń, miłość, rodzina, dawne czasy....
Coś, o czym teraz możemy tylko wspominać. Nie raz uśmiechałam się na pewne wspomnienia, jak grające stare piosenki radio. "Czasami miało się ochotę wyrzucić je przez okno, ale kiedy siadałaś po całym dniu pracy, i mogłaś pozwolić sobie na taki luksus... to było coś wspaniałego." - wspomina moja mama, wielka fanka tej książki, która poleca ją każdemu. I młodszym i starszym :)
Biorąc do ręki tę książkę byłam przekonana, że to tylko strata czasu.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPoleciła mi ją moja mama, kiedy miałam lekkiego tzw. "doła". Przewróciłam oczami jak małe dziecko i pomyślałam że i tak tego nie przeczytam ale w końcu się przełamałam.
Książka mnie miło zaskoczyła. Prawdziwa przyjaźń, miłość, rodzina, dawne czasy....
Coś, o czym teraz możemy tylko wspominać. Nie raz...
Kompletnie nie wciągnęła mnie ta opowieść. Książka może spodobać się bardziej osobom, które na własnej skórze doświadczyły PRL-u i tamtej szarej rzeczywistości. Bo któż nie pamięta wszystkiego na kartki, kolejek, fryzur na cukier, fartuszków szkolnych, Peweksów, biegania do sklepu po "Filipinkę", trzepaków, Kasprzaka (ja sama taki miałam, jeszcze w latach 90-tych) i słynnej Listy Przebojów Marka Niedźwieckiego? Fabuła może i lekka i przyjemna, ale jak dla mnie, działo się zdecydowanie za mało. Bohaterkę polubiłam, ale czegoś jej jednaj brakowało. Powieść o o młodości, miłości, przyjaźni, tęsknocie, która zarówno bawi, jak i budzi sentyment.
Kompletnie nie wciągnęła mnie ta opowieść. Książka może spodobać się bardziej osobom, które na własnej skórze doświadczyły PRL-u i tamtej szarej rzeczywistości. Bo któż nie pamięta wszystkiego na kartki, kolejek, fryzur na cukier, fartuszków szkolnych, Peweksów, biegania do sklepu po "Filipinkę", trzepaków, Kasprzaka (ja sama taki miałam, jeszcze w latach 90-tych) i słynnej...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSentymentalna podróż do czasów, kiedy każde mieszkanie zdobiła meblościanka, w supersamach walczyło się o frykasy na kartki, na listach przebojów królowała Sabrina i tylko uczucia były takie jak dziś.
"Zielone jabłuszko" to dla mnie podróż sentymentalna w czasy mojego dzieciństwa i młodości. Pomimo trudności, ciepło wspominam lata 80-te, swoją szkołę, przyjaciół, nawet kolejki po kawę :) Bawiłam się świetnie czytając książkę - wszystkie sytuacje były dla mnie bardzo realne i prawdziwe, czułam jakbym cofnęła się w czasie.
Urocza opowieść o czasach PRL.Polecam.
Sentymentalna podróż do czasów, kiedy każde mieszkanie zdobiła meblościanka, w supersamach walczyło się o frykasy na kartki, na listach przebojów królowała Sabrina i tylko uczucia były takie jak dziś.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Zielone jabłuszko" to dla mnie podróż sentymentalna w czasy mojego dzieciństwa i młodości. Pomimo trudności, ciepło wspominam lata 80-te, swoją szkołę, przyjaciół, nawet...
Miła i przyjemna lektura, która pozwoliła mi wrócić do lat mojego dzieciństwa, kiedy to słuchałam listy przebojów Trójki i kochałam się w idolach zza oceanu. A ich plakaty były na wszystkich ścianach w moim małym pokoiku.
Miła i przyjemna lektura, która pozwoliła mi wrócić do lat mojego dzieciństwa, kiedy to słuchałam listy przebojów Trójki i kochałam się w idolach zza oceanu. A ich plakaty były na wszystkich ścianach w moim małym pokoiku.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDoskonale oddany klimat opisywanych czasów. Czytelnik przenosi się wstecz i zostaje szybko wciągnięty przez tok akcji. Mimo, że nie opisuje spektakularnych wydarzeń, przykuwa uwagę w ten sposób, że nie można się oderwać.
Doskonale oddany klimat opisywanych czasów. Czytelnik przenosi się wstecz i zostaje szybko wciągnięty przez tok akcji. Mimo, że nie opisuje spektakularnych wydarzeń, przykuwa uwagę w ten sposób, że nie można się oderwać.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to199/2014
199/2014
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUkazuje Polskę lat osiemdziesiątych. Sporo humoru, dobrze się czyta, chociaż nie porywa. Natomiast podobało mi się bardzo zakończenie książki, które ukazuje obłudę ludzką i daje do myślenia.
Ukazuje Polskę lat osiemdziesiątych. Sporo humoru, dobrze się czyta, chociaż nie porywa. Natomiast podobało mi się bardzo zakończenie książki, które ukazuje obłudę ludzką i daje do myślenia.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to