Zielone jabłuszko

Okładka książki Zielone jabłuszko
Izabela Sowa Wydawnictwo: Nasza Księgarnia Cykl: Smak świeżych malin (tom 4) Seria: Babie Lato literatura obyczajowa, romans
288 str. 4 godz. 48 min.
Kategoria:
literatura obyczajowa, romans
Cykl:
Smak świeżych malin (tom 4)
Seria:
Babie Lato
Wydawnictwo:
Nasza Księgarnia
Data wydania:
2012-07-25
Data 1. wyd. pol.:
2004-01-01
Liczba stron:
288
Czas czytania
4 godz. 48 min.
Język:
polski
ISBN:
9788310122360
Tagi:
PRL marzenia

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.

Patronaty LC

Książki autora

Mogą Ciebie zainteresować

Oceny

Średnia ocen
6,1 / 10
835 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
506
231

Na półkach:

Dorastałam wraz z autorką, która najprawdopodobniej prowadziła w tym czasie pamiętnik, bo jest niemożliwością pamiętanie o takich szczegółach, co moment wykrzykiwałam "miałam tak samo!" Oceniam wysoko, bo te wspomnienia są bardzo cenne. Pachnące chińskie gumki to był HIT, nie raz udało mi się ugryźć rożek :)

Dorastałam wraz z autorką, która najprawdopodobniej prowadziła w tym czasie pamiętnik, bo jest niemożliwością pamiętanie o takich szczegółach, co moment wykrzykiwałam "miałam tak samo!" Oceniam wysoko, bo te wspomnienia są bardzo cenne. Pachnące chińskie gumki to był HIT, nie raz udało mi się ugryźć rożek :)

Pokaż mimo to

avatar
118
98

Na półkach: ,

Książka o dorastaniu w PRLu. Napisana z humorem, lekko, ale z wszelkimi elementami szarości, właściwymi tamtym czasom. Z przyjemnością pochłonęłam ją w szybkim tempie. Miałam też nadzieję podać ją w sztafecie młodemu pokoleniu. Niewykonalne. Brak zrozumienia pomimo starań. Jeśli nie wiesz, co sprezentować przyjaciółce 40+, Zielone jabłuszko zachwyci ją na pewno. Do czytania wszędzie i szybko. Polecam.

Książka o dorastaniu w PRLu. Napisana z humorem, lekko, ale z wszelkimi elementami szarości, właściwymi tamtym czasom. Z przyjemnością pochłonęłam ją w szybkim tempie. Miałam też nadzieję podać ją w sztafecie młodemu pokoleniu. Niewykonalne. Brak zrozumienia pomimo starań. Jeśli nie wiesz, co sprezentować przyjaciółce 40+, Zielone jabłuszko zachwyci ją na pewno. Do czytania...

więcej Pokaż mimo to

avatar
919
443

Na półkach: ,

To typowa książka dla nastolatek, której akcja dzieje się w czasach głębokiego PRLu w Polsce.

To typowa książka dla nastolatek, której akcja dzieje się w czasach głębokiego PRLu w Polsce.

Pokaż mimo to

avatar
230
31

Na półkach: ,

Ciekawa książka. Dowiedziałam się z niej jak wyglądały lata 80- te i było to dla mnie ciekawym odkryciem. Polecam tą książkę zwłaszcza osobą, które chciałyby się dowiedzieć jak to było za tamtych czasów.
Pozdrawiam.

Ciekawa książka. Dowiedziałam się z niej jak wyglądały lata 80- te i było to dla mnie ciekawym odkryciem. Polecam tą książkę zwłaszcza osobą, które chciałyby się dowiedzieć jak to było za tamtych czasów.
Pozdrawiam.

Pokaż mimo to

avatar
246
214

Na półkach: ,

„Mój piękny Panie, raz zobaczony w Technicolorze, piszę do Pana ostatni list...” Od razu skojarzyła mi się z tą książką piosenka często wybierana na pierwszy taniec przez młodych, którzy najwyraźniej nie słuchali jej zbyt uważnie. „Zielone jabłuszko” to w dużej mierze pamiętnik, a raczej listy bohaterki, Ani Kropelki, do wokalisty Kajagoogoo. Mieszkanka bajklandii, jak enigmatycznie nazywa swoje miasteczko, w niewysłanej korespondencji zwierza się Limahlowi, zdradza idolowi swoje smutki. Czuje się samotna, tęskni za mamą, która wyjechała w poszukiwaniu lepszego życia i najwyraźniej je znalazła. Miała wrócić przed Wigilią, ale zamiast niej pojawiają się kolejne, coraz rzadsze paczki.

W poszukiwaniu przyjaźni Ania, jak to nastolatka, bywa zbyt ufna. Uczy się na błędach, jak rozpoznawać szczere relacje. Poznaje bolesność plotek i gorycz ostracyzmu. Uczy się również, że szczęście nierzadko jest na wyciągnięcie ręki. Jak w piosence Urszuli pt.: „Niebo dla ciebie”, kojarzącej mi się z platoniczną miłością z liceum. Podoba mi się, że "...jabłuszko" swobodnie operuje tematami takimi jak wpadka i wyśmiewa hipokryzję osób, które uczą młodzież moralności ("pocałunek to grzech"), a same mają sporo za uszami ("jak jechała do ślubu, to miała taki brzuch, że musieli drzwi od trabanta wycinać"). Ponadto jeden cytat szczególnie zapadł mi w pamięć. Pozostawiam go Wam do interpretacji:

"To kraj, gdzie ludzi traktuje się jak bezmyślne bydło, któremu można wcisnąć każdą blagę i najgorszą paszę. Któremu można wmówić, że czarne jest białe, a kryzys oznacza sukces. I wreszcie jest to kraj, w którym marnotrawi się to, co najcenniejsze: wiedzę, uczciwość i talent. Nic dziwnego, kochani, że tysiące zdolnych, mądrych i pracowitych ludzi uwierzyło w raj za oceanem. I ruszyło na jego podbój".

Powieść Izabeli Sowy przenosi czytelnika w realia Polski lat 80-tych, Pewexów, kolejek i „kombinowania”, zarówno z jedzeniem, jak i modą. Nic nie jest tak kreatywne jak bieda. Jestem młodsza od bohaterki o ponad dekadę, więc nie czułam sentymentu przy czytaniu, jak niektórzy. Kiedy Ania wraz z klasą piła płyn Lugola, żeby ochronić się przed skutkami awarii w Czarnobylu, ja miałam ledwo trzy lata. „Wejście smoka” oglądałam kilka ładnych lat później, na wakacjach u kuzynów i pamiętam to do dziś. Podobnie jak fakt, że nie popija się gruszek wodą (podziwiałam walki Bruce'a znad miski i marzyłam o tym, żeby umrzeć). Moje dzieciństwo to „Lambada”, boysbandy, kartki do segregatora, „Król lew” i „Czarodziejka z Księżyca”. Niemniej „Zielone jabłuszko” bardzo przyjemnie mi się czytało. Powiem więcej – podeszłam do tej książki troszkę lekceważąco, nastawiając się na lekką lekturkę, o której zapomnę jeszcze w tym tygodniu i zostałam pozytywnie zaskoczona. Nie chcę, żeby to źle zabrzmiało, ale to jedna z tych książek, które okazały się mądrzejsze, niż sądziłam.

Spodobało mi się poczucie humoru autorki, nienachalne, ironiczne i absurdalne. Do tego mam tak (może niezbyt mądrze, ale nie mam zamiaru tego zmieniać), że nie potrafię oddzielić twórcy od jego dzieł. Jeśli nie polubię autora, nie mam ochoty czytać jego książek, nawet gdy są dobre. A jeśli go polubię, chętnie po nie sięgam i przyznaję się szczerze, że patrzę na nie przychylniej. Z informacji, jakie znalazłam, wynika, że Izabela Sowa jest feministką, wegetarianką (lub weganką – do ustalenia) oraz wspiera organizacje działające na rzecz zwierząt. To plus poczucie humoru w pełni wystarczy mi, żeby chcieć poznać więcej jej książek. I zostawić „Zielone jabłuszko” na mojej półce. Nie powędruje w świat, bo jest pozytywną, przyjemną, ale nie infantylną lekturą. Którą polecam każdemu, kto jeszcze jej nie czytał, a lubi rozerwać się przy czymś lekkim, ale nie głupiutkim.

Dość nietypowa ta recenzja, ale tak mnie jakoś wzięło na dygresje i sentymenty ;)

„Mój piękny Panie, raz zobaczony w Technicolorze, piszę do Pana ostatni list...” Od razu skojarzyła mi się z tą książką piosenka często wybierana na pierwszy taniec przez młodych, którzy najwyraźniej nie słuchali jej zbyt uważnie. „Zielone jabłuszko” to w dużej mierze pamiętnik, a raczej listy bohaterki, Ani Kropelki, do wokalisty Kajagoogoo. Mieszkanka bajklandii, jak...

więcej Pokaż mimo to

avatar
144
48

Na półkach:

Bardzo ciepła fajna opowieść w formie prawie że listu czy pamiętnika pisanego przez nastolatkę w latach 80. Ja też byłam wtedy nastolatką, czyli wskoczyłam trochę jak we własną głowę z tamtych lat. Książka wbrew pozorom mądra i poważna, choć chwilami śmieszna niezwykle. Czyta się z dużą przyjemnością i rosnącymi emocjami. PS. Ja też biegałam po kioskach w poszukiwaniu gazet z plakatami ;)

Bardzo ciepła fajna opowieść w formie prawie że listu czy pamiętnika pisanego przez nastolatkę w latach 80. Ja też byłam wtedy nastolatką, czyli wskoczyłam trochę jak we własną głowę z tamtych lat. Książka wbrew pozorom mądra i poważna, choć chwilami śmieszna niezwykle. Czyta się z dużą przyjemnością i rosnącymi emocjami. PS. Ja też biegałam po kioskach w poszukiwaniu gazet...

więcej Pokaż mimo to

avatar
236
235

Na półkach: , , ,

Przezabawna opowieść o pełnej poczucia humoru nastolatce w czasach PRL-u. Nie tylko świetnie się bawiłam czytając ją, ale wielu rzeczy również się dowiedziałam. Niektórych terminów nie rozumiałam ze względu na to, że nie było mi dane żyć w tamtym okresie. Ania staje przed wieloma wyzwaniami i ponosi konsekwencje swoich błędów, a przede wszystkim kłamstw. Serdecznie polecam!

Przezabawna opowieść o pełnej poczucia humoru nastolatce w czasach PRL-u. Nie tylko świetnie się bawiłam czytając ją, ale wielu rzeczy również się dowiedziałam. Niektórych terminów nie rozumiałam ze względu na to, że nie było mi dane żyć w tamtym okresie. Ania staje przed wieloma wyzwaniami i ponosi konsekwencje swoich błędów, a przede wszystkim kłamstw. Serdecznie polecam!

Pokaż mimo to

avatar
235
66

Na półkach:

Muszę przyznać, że po pierwszych kilku stronach miałam mieszane uczucia. Bo co też mądrego może zaoferować opowieść tkana z punktu widzenia nastolatki? - pomyślałam. Ale tak jakoś stopniowo, z minuty na minutę, ze stroniczki na stroniczkę, zaczęła mnie wciągać ta cała Bajklandia, ze wszystkimi swoimi perypetiami, morałami, zaletami i wadami; ten świat, który znam tylko z opowieści rodziców, który niczym egzotyczne pocztówki z odległych wakacji, odsłaniał mi stopniowo coraz to ciekawsze obrazy. Przyjemna pozycja dla sentymentalistów, którzy lata 80-te przeżyli "na własnej skórze", ale też dla tych bardziej młodocianych, którzy chcieliby cofnąć się na chwilę do czasów tytułowego "Zielonego Jabłuszka" :)

Muszę przyznać, że po pierwszych kilku stronach miałam mieszane uczucia. Bo co też mądrego może zaoferować opowieść tkana z punktu widzenia nastolatki? - pomyślałam. Ale tak jakoś stopniowo, z minuty na minutę, ze stroniczki na stroniczkę, zaczęła mnie wciągać ta cała Bajklandia, ze wszystkimi swoimi perypetiami, morałami, zaletami i wadami; ten świat, który znam tylko z...

więcej Pokaż mimo to

avatar
48
20

Na półkach:

Podobała mi się mniej niż poprzednie książki Pani Sowy, które czytałam, ale również uważam ją za fajną

Podobała mi się mniej niż poprzednie książki Pani Sowy, które czytałam, ale również uważam ją za fajną

Pokaż mimo to

avatar
252
62

Na półkach: ,

Co tu mogę napisać? Potrzebowałam czegoś na odetkanie i w takiej roli "Zielone jabluszko" dobrze się sprawiło.

Co tu mogę napisać? Potrzebowałam czegoś na odetkanie i w takiej roli "Zielone jabluszko" dobrze się sprawiło.

Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Izabela Sowa Zielone jabłuszko Zobacz więcej
Izabela Sowa Zielone jabłuszko Zobacz więcej
Więcej
zgłoś błąd