Zastanawiam się, czy takie ksiażki jeszcze ktoś czyta. Może z sentymentu, to tak. Może ktoś, kto lubił powieści przygodowe (taka nazwa funkcjonowałą, czy ocebcnie, nie mam pojęcia?!). Teraz wszystko jest thillerem lub sensacją, a zwyczajnych powieści przygodowych, z podziałem charakterów na tych dobrych i złych, to już się raczej nie pisze. I ze szczęśliwym zakończeniem, też nie ma.
W powieści Saligariego dramat na Oceanie Spokojnym zdarzał się się w co drugim rozdziale. Raczej nie jest to porywajace dzieło, nawet kolejne „przygody” nie nadają jakiegoś szalonego tempa i ekscytacji. Jest tu trochę awanturniczej buty, trochę romantyzmu.
Na pewno „Dramat…” nie dorównuje korsarskim powieściom Rafaela Sabatinieg. A może one były dla mnei bardziej podniecające, bo byłam w wieku kiedy romatyczne przygody i dramaty mnie cieszyły i ekscytowały dużo bardziej, bo może wyorażałam sobie większość mężczyzn jako niebezpiecznych korasarzy lub super odważnych żeglarzy.
Zastanawiam się, czy takie ksiażki jeszcze ktoś czyta. Może z sentymentu, to tak. Może ktoś, kto lubił powieści przygodowe (taka nazwa funkcjonowałą, czy ocebcnie, nie mam pojęcia?!). Teraz wszystko jest thillerem lub sensacją, a zwyczajnych powieści przygodowych, z podziałem charakterów na tych dobrych i złych, to już się raczej nie pisze. I ze szczęśliwym zakończeniem,...
Nie zainteresowała mnie.
Nie zainteresowała mnie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo przyjemna i przewidywalna opowieść dla młodzieży. Akurat na wakacje.
Bardzo przyjemna i przewidywalna opowieść dla młodzieży. Akurat na wakacje.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZastanawiam się, czy takie ksiażki jeszcze ktoś czyta. Może z sentymentu, to tak. Może ktoś, kto lubił powieści przygodowe (taka nazwa funkcjonowałą, czy ocebcnie, nie mam pojęcia?!). Teraz wszystko jest thillerem lub sensacją, a zwyczajnych powieści przygodowych, z podziałem charakterów na tych dobrych i złych, to już się raczej nie pisze. I ze szczęśliwym zakończeniem, też nie ma.
W powieści Saligariego dramat na Oceanie Spokojnym zdarzał się się w co drugim rozdziale. Raczej nie jest to porywajace dzieło, nawet kolejne „przygody” nie nadają jakiegoś szalonego tempa i ekscytacji. Jest tu trochę awanturniczej buty, trochę romantyzmu.
Na pewno „Dramat…” nie dorównuje korsarskim powieściom Rafaela Sabatinieg. A może one były dla mnei bardziej podniecające, bo byłam w wieku kiedy romatyczne przygody i dramaty mnie cieszyły i ekscytowały dużo bardziej, bo może wyorażałam sobie większość mężczyzn jako niebezpiecznych korasarzy lub super odważnych żeglarzy.
Zastanawiam się, czy takie ksiażki jeszcze ktoś czyta. Może z sentymentu, to tak. Może ktoś, kto lubił powieści przygodowe (taka nazwa funkcjonowałą, czy ocebcnie, nie mam pojęcia?!). Teraz wszystko jest thillerem lub sensacją, a zwyczajnych powieści przygodowych, z podziałem charakterów na tych dobrych i złych, to już się raczej nie pisze. I ze szczęśliwym zakończeniem,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHistoria bardzo prosta, niezobowiązująca. Na kilka zimowych wieczorów jak znalazł.
Historia bardzo prosta, niezobowiązująca. Na kilka zimowych wieczorów jak znalazł.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to