Domknąłem tę opowieść po latach i mój początkowy zachwyt ustąpił znużeniu nieznośnym gadulstwem, teatralnością, pretensjonalnością a przede wszystkim bałaganiarstwem Bilala. I choć rozumiem, że każdy artysta ma swoje fiksacje, to ostatecznie średnio się one tutaj kleją: wojna i rozpad Jugosławii, podziały etniczne i religijne, transgresja w sztuce, transhumanizm, kosmici, a do tego na doczepkę i love story i obyczajówka o związkach.
Wprawdzie nastrojowe rysunki utrzymują klimat, nawet kiedy dialogi niebezpiecznie zaczynają przypominać irytujący wykład na tematy wszelakie, ale panuje tu takie przeładowanie i fabularny chaos, a psychologia postaci momentami wydaje się wręcz sklecona na kolanie, że mam poważne podejrzenia, iż Enki nigdy nie wiedział, gdzie to wszystko zmierza - wpakował tu, jak do gara, wszystkie swoje autorskie obsesje, zabełtał i finalnie cała ta opowieść-improwizacja rozmyła mu się niczym ciało i tożsamość głównego antagonisty, Optusa Warhole'a.
Nie sposób też uciec od porównania „Tetralogii Potwora” z najsłynniejszym dziełem Bilala, „Trylogią Nikopola”. Mamy tu wszak zarówno zbieżność tematów, rozwinięcie niewesołej wizji przyszłości oraz swoistą wizualną kontynuację legendarnej trylogii. Jednak historia Nikopola (która jest równie, a może i bardziej, choatyczna) miała i ma, jak dla mnie, zasadniczą przewagę – była i jest zdecydowanie bardziej groteskowa, przegięta, więcej w niej zabawy absurdalnymi zestawieniami, a czasem wręcz campu. W „Tetratlogii Potwora” zaś wszystko jest zdecydowanie bardziej poważne, i nawet tak charakterystyczne dla Bilala surrealistyczne pomysły mają już ciężar Symbolu. Zabrakło mi w tej całej pogmatwanej historii dystansu i humoru, które rozgrzeszyłyby ten nadmiar i nadały jej lekkości.
Domknąłem tę opowieść po latach i mój początkowy zachwyt ustąpił znużeniu nieznośnym gadulstwem, teatralnością, pretensjonalnością a przede wszystkim bałaganiarstwem Bilala. I choć rozumiem, że każdy artysta ma swoje fiksacje, to ostatecznie średnio się one tutaj kleją: wojna i rozpad Jugosławii, podziały etniczne i religijne, transgresja w sztuce, transhumanizm, kosmici, a...
Ostatnia część tetralogii potwora, której głównym zadaniem jest podomykać wątki głównych bohaterów. Krótka, zwięzła i na temat z ciekawym pomysłem (można pokusić się o określenie "twist") na końcu.
Chyba najmniej wyróżniająca się część cyklu, która w zasadzie sprawia wrażenie rozbudowanego epilogu.
Ostatnia część tetralogii potwora, której głównym zadaniem jest podomykać wątki głównych bohaterów. Krótka, zwięzła i na temat z ciekawym pomysłem (można pokusić się o określenie "twist") na końcu.
Chyba najmniej wyróżniająca się część cyklu, która w zasadzie sprawia wrażenie rozbudowanego epilogu.
Domknąłem tę opowieść po latach i mój początkowy zachwyt ustąpił znużeniu nieznośnym gadulstwem, teatralnością, pretensjonalnością a przede wszystkim bałaganiarstwem Bilala. I choć rozumiem, że każdy artysta ma swoje fiksacje, to ostatecznie średnio się one tutaj kleją: wojna i rozpad Jugosławii, podziały etniczne i religijne, transgresja w sztuce, transhumanizm, kosmici, a do tego na doczepkę i love story i obyczajówka o związkach.
Wprawdzie nastrojowe rysunki utrzymują klimat, nawet kiedy dialogi niebezpiecznie zaczynają przypominać irytujący wykład na tematy wszelakie, ale panuje tu takie przeładowanie i fabularny chaos, a psychologia postaci momentami wydaje się wręcz sklecona na kolanie, że mam poważne podejrzenia, iż Enki nigdy nie wiedział, gdzie to wszystko zmierza - wpakował tu, jak do gara, wszystkie swoje autorskie obsesje, zabełtał i finalnie cała ta opowieść-improwizacja rozmyła mu się niczym ciało i tożsamość głównego antagonisty, Optusa Warhole'a.
Nie sposób też uciec od porównania „Tetralogii Potwora” z najsłynniejszym dziełem Bilala, „Trylogią Nikopola”. Mamy tu wszak zarówno zbieżność tematów, rozwinięcie niewesołej wizji przyszłości oraz swoistą wizualną kontynuację legendarnej trylogii. Jednak historia Nikopola (która jest równie, a może i bardziej, choatyczna) miała i ma, jak dla mnie, zasadniczą przewagę – była i jest zdecydowanie bardziej groteskowa, przegięta, więcej w niej zabawy absurdalnymi zestawieniami, a czasem wręcz campu. W „Tetratlogii Potwora” zaś wszystko jest zdecydowanie bardziej poważne, i nawet tak charakterystyczne dla Bilala surrealistyczne pomysły mają już ciężar Symbolu. Zabrakło mi w tej całej pogmatwanej historii dystansu i humoru, które rozgrzeszyłyby ten nadmiar i nadały jej lekkości.
Domknąłem tę opowieść po latach i mój początkowy zachwyt ustąpił znużeniu nieznośnym gadulstwem, teatralnością, pretensjonalnością a przede wszystkim bałaganiarstwem Bilala. I choć rozumiem, że każdy artysta ma swoje fiksacje, to ostatecznie średnio się one tutaj kleją: wojna i rozpad Jugosławii, podziały etniczne i religijne, transgresja w sztuce, transhumanizm, kosmici, a...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOstatnia część tetralogii potwora, której głównym zadaniem jest podomykać wątki głównych bohaterów. Krótka, zwięzła i na temat z ciekawym pomysłem (można pokusić się o określenie "twist") na końcu.
Chyba najmniej wyróżniająca się część cyklu, która w zasadzie sprawia wrażenie rozbudowanego epilogu.
Ostatnia część tetralogii potwora, której głównym zadaniem jest podomykać wątki głównych bohaterów. Krótka, zwięzła i na temat z ciekawym pomysłem (można pokusić się o określenie "twist") na końcu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toChyba najmniej wyróżniająca się część cyklu, która w zasadzie sprawia wrażenie rozbudowanego epilogu.