Bardzo erudycyjna, a zarazem napisana konkretnie i soczyście książka analizująca perwersyjne elementy literatury romantycznej i dekadenckiej, jej fascynację wszystkim, co brzydkie, niesamowite, okrutne i sadystyczne. Bardzo ciekawe spostrzeżenie o tym, że byronicznego bohatera-dręczyciela z początku stulecia zastąpiła dręczycielka w typie Salome. Dużo do myślenia dają też uwagi o twórcach spod znaku "Lasciva est nobis pagina, vita proba", snujących tym bardziej szalone fantazje, im bardziej wstrzemięźliwe było ich życie. To chyba uniwersalna prawidłowość, tłumaczy też różne współczesne nastoletnie fanfiki.
Jednocześnie Praz wyraźnie stoi na stanowisku, że w tej literaturze jest pełno po prostu chorej perwersji; nie próbuje jej wybielać ani akceptować, jak niektórzy nowsi badacze, postulujący, by wszytsko doceniać i afirmować jako wyraz indywidualności. Podejście Praza bardziej mi odpowiada, częściowo ze względu na mój własny światopogląd, częściowo ze względu na samą naturę perwersji, przecież pisarze opisywali te mordy, gwałty i uwiedzenia właśnie dlatego, że były perwersyjne, wykraczające poza jakieś zasady, szokujące, w tym był cały ich czar.
Bardzo erudycyjna, a zarazem napisana konkretnie i soczyście książka analizująca perwersyjne elementy literatury romantycznej i dekadenckiej, jej fascynację wszystkim, co brzydkie, niesamowite, okrutne i sadystyczne. Bardzo ciekawe spostrzeżenie o tym, że byronicznego bohatera-dręczyciela z początku stulecia zastąpiła dręczycielka w typie Salome. Dużo do myślenia dają też...
Bardzo erudycyjna, a zarazem napisana konkretnie i soczyście książka analizująca perwersyjne elementy literatury romantycznej i dekadenckiej, jej fascynację wszystkim, co brzydkie, niesamowite, okrutne i sadystyczne. Bardzo ciekawe spostrzeżenie o tym, że byronicznego bohatera-dręczyciela z początku stulecia zastąpiła dręczycielka w typie Salome. Dużo do myślenia dają też uwagi o twórcach spod znaku "Lasciva est nobis pagina, vita proba", snujących tym bardziej szalone fantazje, im bardziej wstrzemięźliwe było ich życie. To chyba uniwersalna prawidłowość, tłumaczy też różne współczesne nastoletnie fanfiki.
Jednocześnie Praz wyraźnie stoi na stanowisku, że w tej literaturze jest pełno po prostu chorej perwersji; nie próbuje jej wybielać ani akceptować, jak niektórzy nowsi badacze, postulujący, by wszytsko doceniać i afirmować jako wyraz indywidualności. Podejście Praza bardziej mi odpowiada, częściowo ze względu na mój własny światopogląd, częściowo ze względu na samą naturę perwersji, przecież pisarze opisywali te mordy, gwałty i uwiedzenia właśnie dlatego, że były perwersyjne, wykraczające poza jakieś zasady, szokujące, w tym był cały ich czar.
Bardzo erudycyjna, a zarazem napisana konkretnie i soczyście książka analizująca perwersyjne elementy literatury romantycznej i dekadenckiej, jej fascynację wszystkim, co brzydkie, niesamowite, okrutne i sadystyczne. Bardzo ciekawe spostrzeżenie o tym, że byronicznego bohatera-dręczyciela z początku stulecia zastąpiła dręczycielka w typie Salome. Dużo do myślenia dają też...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tohttp://dajprzeczytac.blogspot.com/2015/04/zmysy-smierc-i-diabe-w-literaturze.html
http://dajprzeczytac.blogspot.com/2015/04/zmysy-smierc-i-diabe-w-literaturze.html
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to