rozwiń zwiń

Oby wszyscy tak milczeli o Bogu!

Okładka książki Oby wszyscy tak milczeli o Bogu!
Józef TischnerAnna Karoń-Ostrowska Wydawnictwo: Znak religia
272 str. 4 godz. 32 min.
Kategoria:
religia
Format:
papier
Data wydania:
2015-08-12
Data 1. wyd. pol.:
2015-08-12
Liczba stron:
272
Czas czytania
4 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324038688
Średnia ocen

                6,6 6,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Oby wszyscy tak milczeli o Bogu! w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Oby wszyscy tak milczeli o Bogu!

Średnia ocen
6,6 / 10
17 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
851
556

Na półkach: ,

Książka jest w formie wywiadu uczennicy z mistrzem. Autorka poukładała całą rozmowę tematycznie. Ale na plan pierwszy wysuwa się filozofia. Te wypowiedzi dla przeciętnego czytelnika nie tylko nie są zbyt interesujące, ale przede wszystkim mało zrozumiałe.

Po raz pierwszy czytałm słowa Księdza Tischnera, w których nie ma żartów, czy choćby żartobliwego tonu. Jeszcze nie wie, że mało czasu Mu zostało, że pewnych planów nie zrealizuje, ale chce prawdy, bez jej upiększania.

Czytelnikowi nie wszystkie wypowiedzi spodobają się, ale na pewno pobudzą do rozważań, przemyśleń. Z wywiadu bowiem wyłania się nie duchwny, ale przede wszystkim filozof. A gdy do głosu dochodzi duchowny, to rodzą się pewne kontrowersje. Wynikają one jednak z niedomówień, z porzucania przez pytającą pewnych wątków.

Zatem nieprawdą jest, że Ksiądz Tischner nie ma jednoznacznego stanowiska wobec aborcji. Bo ma! jest przeciw. I powtarzał to wielokrotnie. Ale Profesor, zwolennik dialogicznego Kościoła, pokazuje problem, z jakim zmagamy się, my, Polacy. Relatywizm.

Myślę, że ten wywiad powinno się czytać mając w zanadrzu wiedzę o Księdzu Tischnerze i Jego pracach, rozważanich i kazaniach.

Książka jest w formie wywiadu uczennicy z mistrzem. Autorka poukładała całą rozmowę tematycznie. Ale na plan pierwszy wysuwa się filozofia. Te wypowiedzi dla przeciętnego czytelnika nie tylko nie są zbyt interesujące, ale przede wszystkim mało zrozumiałe.

Po raz pierwszy czytałm słowa Księdza Tischnera, w których nie ma żartów, czy choćby żartobliwego tonu. Jeszcze nie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

57 użytkowników ma tytuł Oby wszyscy tak milczeli o Bogu! na półkach głównych
  • 33
  • 22
  • 2
24 użytkowników ma tytuł Oby wszyscy tak milczeli o Bogu! na półkach dodatkowych
  • 14
  • 5
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Oby wszyscy tak milczeli o Bogu!

Inne książki autora

Józef Tischner
Józef Tischner
Ksiądz katolicki, filozof, publicysta. "Czasami się śmieję, że najpierw jestem człowiekiem, potem filozofem, potem długo, długo nic, a dopiero potem księdzem" - mawiał o sobie ks. Józef Tischner. Tak naprawdę był ważny dla wielu ludzi w każdym z tych wcieleń: budził zaufanie jako człowiek, inspirował jako filozof, uczył dojrzałej wiary jako kapłan. Był człowiekiem swojego czasu: nie uciekał od aktualnych problemów, ale próbował pomóc rodakom przejść przez kolejne zakręty historii. Zostanie zapamiętany jako nauczyciel wolności, solidarności i nadziei.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Mądrość pustyni Thomas Merton OCSO
Mądrość pustyni
Thomas Merton OCSO
Mądrość pustyni to zbiór opowieści z życia chrześcijańskich pustelników z IV w. naszej ery, zwanych Ojcami Pustyni, którzy w oddaleniu od zamętu świata szukali zbawienia, samotności i życia kontemplacyjnego. Jest to jednak wybór szczególny - przygotowany został przez najsłynniejszego chrześcijańskiego pustelnika XX w., trapistę Thomasa Mertona. W jego tłumaczeniach pojawiają się więc osobiste tony i charakterystyczne dla pisarstwa Mertona połączenie głębokiego szacunku i humoru, świetnie oddające specyficzny styl myślenia i życia starożytnych Ojców, których cechowały skromność, zdrowy rozsądek i duchowa głębia. Z Apoftegmatów Ojców Pustyni: Pewien brat rzekł do starca: "Jeden z braci modli się w swojej celi, robi sześciodniowe posty i inne praktyki pokutne. Drugi troszczy się o chorych. Którego z nich czyny bardziej podobają się Bogu?". Starzec odpowiedział: "Choćby ów brat, który pości przez sześć dni, w ramach pokuty powiesił się za nos, nie mógłby równać się z tym, który troszczy się o chorych". (tekst z okładki) Kiedy byłem nastolatkiem fascynowały mnie Islam i Zen. Nie dostrzegałem wtedy głębi i różnorodności tradycji katolickiej. Wraz z dorastaniem zacząłem poznawać swoją religię różnymi drogami, jedną z nich była i jest nadal dla mnie sztuka sakralna w tym ikona. Każdemu współwyznawcy poszukującemu własnej tożsamości religijnej mogę szczerze polecić tę książkę. Czytając ją przychodzą mi na myśl słowa Thomasa Mertona: "Nie wychodzimy na pustynie po to, aby uciec przed ludźmi, ale po to, aby nauczyć się ich odnajdywać." Zapraszam na mojego bloga. https://christophorusartifex.blogspot.com/2009/04/madrosc-pustyni.html
Chris Bełzowski - awatar Chris Bełzowski
ocenił na 8 3 miesiące temu
Miłosierdzie to imię Boga  Franciszek
Miłosierdzie to imię Boga
Franciszek
Rozmowa Franciszka z włoskim dziennikarzem Andreą Torniellim, podczas której papież starał się przekazać, jak ważną kwestią jest dla niego (i dla Kościoła) miłosierdzie, co ten termin w ogóle oznacza i jak wprowadzać go w życie. Książka powstała w 2015 roku, jako zapowiedź ogłoszonego przez Franciszka Roku Miłosierdzia, i jest swoistym "brykiem" dla każdego, kto chciałby zapoznać się z filozofią tego papieża. Franciszek mówi prostym, przystępnym językiem, zrozumiałym nie tylko dla teologów. Wyjaśnia jakie znaczenie ma miłosierdzie w naszym codziennym życiu - zarówno jeśli chodzi o perspektywę Bóg-człowiek (np. w sakramentach), jak i o to, co my powinniśmy jako ludzie okazywać sobie nawzajem i jak w świetle nauczania Kościoła o miłosierdziu należy patrzeć na świat, na bliźniego, jak wprowadzać słowa Ewangelii w życie. Podnosi także kwestię stosunku miłosierdzia i sprawiedliwości, apelując, żeby zawsze to miłosierdzie było na pierwszym miejscu. Ostatnie strony publikacji zajmuje bulla papieska Misericordiae vultus. Dla kogo ta książka może być ciekawa? Dla osób, które chcą poznać punkt widzenia Papieża Franciszka, mieć jakby taką ściągę z jego nauczania. Jest napisana bardzo zrozumiale, więc myślę, że nadaje się nie tylko dla katolików, ale generalnie dla osób zainteresowanych religią i osobą Franciszka. Dla kogo się nie nadaje? Dla tych, którzy nie lubią Franciszka albo generalnie mają uczulenie na literaturę religijną.
Renegi Grene - awatar Renegi Grene
ocenił na 8 1 rok temu
Zmartwychwstanie. Instrukcja obsługi Fabrice Hadjadj
Zmartwychwstanie. Instrukcja obsługi
Fabrice Hadjadj
Bardzo często spotykam ludzi, którzy z dezynwolturą łączą w sobie ignorancję z wyżynami samozadowolenia. Ludzi, którzy nie wiedzą nawet, że nie wiedzą, nie wiedzą, czego nie wiedzą i – nieproszeni (!) – zaczynają udzielać rad. Uciekam od nich gdzie pieprz rośnie. Uciekając trafiłam na Fabrica Hadjadja – francuskiego Żyda z arabskim nazwiskiem wyznającego katolicyzm, rocznik 1971, pełnokrwistego filozofa, który raczej nie wie, niż wie, raczej pyta, niż odpowiada, raczej szuka, niż znajduje pewność; tego, który wie, że „naprawdę warte przyswojenia są rzeczy, których nie można się nauczyć". W jego świecie, w gąszczu pytań, wątpliwości, poszukiwań natrafiamy na realność, jak z obrazów Caravaggia: zupełnie niewyidealizowane człowieczeństwo ze wszystkimi ułomnościami, z brudem za paznokciami, z milionem pytań i wątpliwości, z grzechami, tęsknotami. Przywdziewa ono śnieżnobiałą szatę i staje naprzeciw zmartwychwstającego Jezusa Chrystusa. To spotkanie człowieczeństwa i zmartwychwstającej boskości opowiedziane jest przez Hadjadja zupełnie bez patosu. Hadjadj opisuje ludzką rzeczywistość w kontekście zmartwychwstania nie uciekając od nader przyziemnych i ignorowanych na ogół przez akademickich filozofów tematów: pieniędzy, zakupów , sprzątania, przygotowywania jedzenia, wychowywania dzieci, pracy zawodowej, arcyludzkich nieporozumień i animozji. Zakupy pojawiają się paradoksalnie tuż po zmartwychwstaniu: kiedy minął szabat kobiety – jak to kobiety – ruszyły na zakupy po olejki, by namaścić zmarłego Pana. Pisząc o sprzątaniu przywołuje wręcz mistykę sprzątania (ciekawe, czy czytał Marie Kondo). Trzy kobiety u grobu Jezusa – Kurtyzanę (Marię Magdalenę), matkę (Maryję) i żonę (Marię, żonę Kleofasa) – Hadjadj zestawia z trzema mędrcami z Betlejem. Ci ostatni przynieśli złoto, kadzidło i mirrę, kobiety niosą już tylko mirrę (tę samą, która pojawia się w Pieśni nad Pieśniami). Kobiety (przyjmujące mężczyzn, noszące w sobie dzieci, przyjmujące – jak kurtyzany – klientów) są pierwsze gotowe usłyszeć nowinę o zmartwychwstaniu, nie wystarczy bowiem by przyjąć tę prawdę - dotknąć trupa, trzeba też mieć odwagę nosić w sobie żywego człowieka. „Zmartwychwstanie” jest antytezą filozofowania w wydestylowanych akademickich warunkach, czy też w cichutkiej, klasztornej bibliotece. Hadjadj pisze w domu pełnym dzieci – w momencie ukazania się książki (2016) był ojcem sześciorga, teraz posiada ich bodaj dziewięcioro, i – jeśli mogę tak napisać – słychać to w tej książce. Pisze, że Ewangelię można czytać, jak kryminały, zaznacza jednak, że kryminały o nietypowej konstrukcji: „w niczym nie przypomina [Ewangelia] powieści Agathy Christie, ani nawet Króla Edypa Sofoklesa. Agatha Christie przedstawia zazwyczaj galerię postaci, mniej lub bardziej podejrzanych, a genialny detektyw przeprowadza śledztwo, w wyniku którego czytelnik dowiaduje się, kto zabił. W greckiej tragedii sprawy się nieco komplikują. Śledztwo w sprawie morderstwa prowadzi Edypa do odkrycia, że zabił detektyw, a więc… on sam. Przykra sytuacja, ale czytelnik może smakować lekturę siedząc w fotelu. Pozostaje poza kręgiem podejrzeń, przynajmniej do czasu wizyty u psychoanalityka, który zechce mu wmówić, że i on jest Edypem. Ewangelia traktuje czytelnika zupełnie inaczej. Nie zachęca do zgadywania, kto zabił. Nie trzeba nawet czytać między wierszami, wystarczy po prostu przeczytać tekst, żeby trafić na przykład na następujący fragment: „Chrystus umarł – zgodnie z Pismem – za nasze grzechy”. Od razu wiadomo, ze za wahaniem Piłata, wrzaskiem tłumu, grą prowadzoną przez arcykapłanów stoję ja (a także Ty, szanowny czytelniku)”. Pisze o pokorze Jezusa, który nie olśniewał otoczenia – przypomina, że po zmartwychwstaniu Maria Magdalena pomyliła Go z ogrodnikiem, uczniowie idący do Emaus uznali, że towarzyszy im najmniej rozgarnięty mieszkaniec Jerozolimy, zaś uczniowie nad Morzem Tyberiadzkim wzięli Go za rybaka. Zastanawiając się, dlaczego Pan Jezus rozmnażał chleb i przemieniał wodę w wino, a nie rozmnażał pieniędzy dochodzi do tego, że trzy właściwości pieniędzy fałszują trzy cnoty boskie. Pieniądze – jak podają encyklopedie – pełnią trzy funkcje: (1) są miernikiem wartości; (2) środkiem przechowywania wartości; i (3) środkiem wymiany. Te trzy funkcje odpowiadają trzem cnotom boskim i dlatego w przypowieściach pojawiają się, jako metafora łaski. Wiara pozwala dostrzec, że każda istota jest arcydziełem Stwórcy – zaś pieniądze, jako miernik wartości, sprowadzają wszystko do funkcji towaru, który posiada określoną cenę; nadzieja sprawia, że chcemy dać się zaskoczyć spodziewając się tego, co najlepsze, a pieniądz, jako środek przechowywania wartości wysyła nas na zakupy; (3) miłość tworzy komunię osób, a pieniądze rządzą przepływem towarów. Pieniądze udają że są tym, czym nie są. Na każdym kroku kłamią zaś Jezus jest prawdą. Uczeń Jezusa ma być Jego świadkiem, a nie ciułaczem. Pieniądze są złe - posłużyły do sprzedania Jezusa (300 srebrników) ale też do kłamstwa po zmartwychwstaniu (żołnierze żydowscy za kłamstwo o tym, że ciało Jezusa zostało wykradzione przez uczniów otrzymali znaczną sumę pieniędzy – por. Mt 28,15). Przekaz „Zmartwychwstania” jest taki: nie uciekaj w wielkie słowa, do wielkich teorii – one cię znudzą, zniechęcą, prędzej, czy później je rzucisz. Zacznij od mówienia „dzień dobry” starając się na każdym kroku - w domu, w autobusie, w pracy - by to była prawda. W tych codziennych, prostych sprawach zmartwychwstanie staje się faktem. Jezus po zmartwychwstaniu rzucił codzienności – On zmartwychwstał i rzucił się na powrót w jej wir. Pierwszą rzeczą, jaką zrobił po zmartwychwstaniu było ułożenie swoich szat (sprzątanie!). Potem gotował dla uczniów, wrócił po nich nad Jezioro Tyberiadzkie, wrócił po tych, którzy uciekają z Jerozolimy do Emaus. Religia, życie ze Zmartwychwstałym ma się odbywać w codzienności, a nie być jej zaprzeczeniem, odwróceniem i antytezą. Przewrotna ucieczka od eskapizmu w maksymalną realność – to jest największa siła tej książki.
tańcząca_z_książkami - awatar tańcząca_z_książkami
ocenił na 9 2 lata temu
Jezuicki przewodnik po prawie wszystkim James Martin SJ
Jezuicki przewodnik po prawie wszystkim
James Martin SJ
James Martin jest autorem bestsellerów „Jezus” i „Siedem ostatnich słów Jezusa”. To wspaniały jezuita i wybitny rekolekcjonista, jego zakon wywodzi się od Św. Ignacego Loyoli, który założył Towarzystwo Jezusowe, zapewniające ludziom ”sposób postępowania”, czyli życiowe spełnienie i satysfakcję. Tym razem James Martin proponuje nam „Jezuicki przewodnik po prawie wszystkim”, czyli codzienna duchowość przeżywana ze Św. Ignacym Loyolą (duchowość ignacjańska). Nie jest to przewodnik umożliwiający zrozumienie wszystkiego ze wszystkich dziedzin, ale pokazuje on raczej jak odnaleźć Boga w każdym wymiarze swojego życia, jak dostrzec Go we wszystkim, także w każdym człowieku. Dlatego w kolejnych rozdziałach autor tłumaczy czytelnikowi: Co powinien robić w życiu? Kim być? Jak podejmować ważne decyzje? Jak być dobrym przyjacielem? Jak stawić czoło cierpieniu i chorobie? Jak być szczęśliwym? Jak kochać Boga i bliźniego? Jak się modlić? Ignacy Loyola zawsze mówił, by swój czas tak zagospodarować, aby zostało go na modlitwę. Jednak większość z nas prowadzi aktywne życie, w którym brakuje czasu na modlitwę i medytacje. Nadrzędną troską w życiu niektórych ludzi staje się zarabianie pieniędzy- tzw. pogoń za pieniądzem. Wtedy brakuje czasu na spędzanie paru chwil z bliskimi, bądź inne osoby postrzega się, jako narzędzia do swojej kariery zawodowej, lub co gorsza, jako przeszkody na prowadzącej do niej drodze. Z czasem wszystko zaczyna się kręcić wokół pracy, kariery i żądzy zarabiania. Praca wszak jest częścią powołania w życiu każdego człowieka, ale jeśli zauważysz (pisze ojciec Martin), że oprócz pracy nie ma nic innego, co się w życiu liczy, to praca staje się dla ciebie bożkiem. Ojciec Martin bardzo jasno i klarownie tłumaczy nam poszczególne pytania, a także przytacza wesołe dowcipy, np. o modlitwie błagalnej, który pozwolę sobie tutaj przytoczyć ”Pewien mężczyzna rozpaczliwie szuka miejsca parkingowego pod Kościołem. Ma się rozpocząć ślub, a on jest świadkiem, więc nie może się spóźnić. Modli się – Boże - w każda niedzielę do końca życia będę chodził do kościoła tylko znajdź mi miejsce na parkingu. Gdy się pojawia jedno wolne miejsce mówi- Zresztą nieważne Boże - właściwie znalazłem”. Ten dowcip jasno pokazuje nam, jaki człowiek jest roszczeniowy wobec Boga oraz to, że sam chce polegać na sobie. Poradnik zawiera również ćwiczenia duchowe, które zaczynają się od dobrej rady odnajdywania Boga we wszystkim, w modlitwie, rodzinie, miłości, muzyce, przyrodzie, podejmowaniu decyzji, pracy, a nawet w chwilach cierpienia. Jednak autor kończy swój poradnik przepiękną, a jednocześnie bardzo trudną modlitwą, którą tutaj przytoczę, aby Was zachęcić do przeczytania, bo książka jest naprawdę fantastyczna i napisana bardzo prostym językiem: „Zabierz Panie i przyjmij całą wolność moją, pamięć moją i rozum, i wolę mą całą cokolwiek mam i posiadam, Ty mi to wszystko dałeś Tobie to Panie oddaję Twoje jest wszystko. Rozporządzaj tym w pełni wedle swojej woli. Daj mi jedynie miłość Twą i łaskę albowiem to mi wystarcza. Amen”. Drogę Ignacego przeszły miliony ludzi, przejdź i Ty w swoim codziennym życiu. Życzę owocnych przemian.
dobrerecenzje - awatar dobrerecenzje
ocenił na 10 8 lat temu
Spowiedź Adrienne von Speyr
Spowiedź
Adrienne von Speyr
Dziś chodzenie do spowiedzi jest passe. I to nie w kategoriach religijnych ale ocen komercyjnych. Zamiast osobistego spowiednika trendy jest pochwalić się, że ma się osobistego terapeutę, z którym na symbolicznej kozetce za ogromne nieraz pieniądze spotkać się można raz w tygodniu lub nawet częściej, a na pewno jest się z nim w stałym kontakcie mailowym lub poprzez fejsa. Ale terapeuta to nie wszystko, dziś ma się też własnego astrologa, który stawia nam horoskop na konkretny dzień, tydzień, z którym też się umawia na rozmowę o przyszłości, zwłaszcza w kwestii podejmowanych decyzji, szczególnie spraw sercowych. Spędzenie czasu na portalach randkowych, typu sympatia czy badoo ma na celu poznanie kogoś kto jest przeznaczony dla mnie, ale z samej rozmowy nic może nie wyniknąć, nawet jeśli poznany obiekt jest interesujący i świetnie się z nim rozmawia. Teraz trzeba skonsultować to z wróżbitą, który jak mu podanym wymagane szczegóły jednoznacznie stwierdzi, czy powinniśmy się z tym kimś dalej umawiać czy nie. Do tego trzeba jeszcze poprosić o radę bioenergoterapeutę czy radiestetę, który zapyta swoją czarodziejską różdżkę, wahadełko czy nitkę, czy aby warto komuś poświecić swój czas i uwagę. A jeśli już wybierzemy, to dowiemy się jak należy rozpracować poznaną osobę i jak poradzić sobie ze swoimi problemami i słabościami, jak nabrać wprawy żeby być bardziej odważnym, komunikatywnym i przebojowym. W tym pomoże nam osobistego trenera, nasze coach. Kiedyś wszystkie te rzeczy załatwiał spowiednik, dziś mamy cały, skądinąd niezwykle bogaty, rynek usług, które za cel mają tylko jedno : zapewnienie nam maksimum szczęścia, otoczenie nas parasolem bezpieczeństwa, pokazanie sposobu zdobycia świata i osiągnięcia sukcesu. A że nas to przy okazji sporo kosztuje, to nic, w końcu na coś trzeba wydawać te ciężko zarabiane pieniądze. Autorka nie wyśmiewa tych zachowań, proponuje nam jednak inna tradycyjną drogę, Drogę ciszy i spokoju możemy uzyskać kiedy postanowimy w kościelnej ławce w pokornej (nie modnej dziś postawie) pokłonu wobec Stwórcy powiedzieć: Panie prowadź, w Twoje ręce oddaje swoje życie. A u kratek konfesjonału przyznać się na głos do popełnionych grzechów i błędów prosząc kapłana, by w imieniu Chrystusa odpuścił nam grzechy. Nie do przyjęcia dla współczesnego świata. To przeżytek, ciemnogród, średniowiecze, to władza kleru nad ludźmi, ograniczenie wolności, jej uzurpacja po to, by strasząc piekłem wymóc posłuszeństwo i rządzić duszami. A może nie. Może to wcale tak nie jest. Może to, co słyszymy to próba odciągnięcia nas od przecież bardzo głębokiej i ludzkiej potrzeby przebaczenia, od narzędzia laski, która dokonuje się w akcie spowiedzi. I nie za pieniądze, i nie dla świata, tylko dla człowieka, tego który zdaje sobie sprawę, że oferta świata to nie wszystko, pieniądze to nie wszystko, że są rzeczy ważniejsze, w których ani psycholog, ani terapeuta, ani nikt inny tylko kapłan może pomóc. Uciekamy przed tym, bo taki obraz pokazują nam, ale to inni błądzą a nasze porywy serca są prawdziwe, nie odrzucajmy ich nawet jeśli są pod prąd przyjętych norm i zachowań. Spowiedź to łaska, to dar miłości bezwarunkowej, oczyszczającej, to katharsis dla duszy i ciała. Czy tego co dobre mamy się bać? Kapitalna lektura o tym, co dzieje się w duszy człowieka szukającego Boga w sakramencie pojednania.
Antoni Leśniak - awatar Antoni Leśniak
ocenił na 6 11 lat temu

Cytaty z książki Oby wszyscy tak milczeli o Bogu!

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Oby wszyscy tak milczeli o Bogu!