Obudzę się na Shibui

Okładka książki Obudzę się na Shibui
Anna Cima Wydawnictwo: Dowody Seria: Stehlík literatura piękna
336 str. 5 godz. 36 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
Stehlík
Tytuł oryginału:
Probudím se na Šibuji
Data wydania:
2020-09-28
Data 1. wyd. pol.:
2020-09-28
Liczba stron:
336
Czas czytania
5 godz. 36 min.
Język:
polski
ISBN:
9788365970985
Tłumacz:
Krzysztof Wołosiuk
Średnia ocen

                7,1 7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Obudzę się na Shibui w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Obudzę się na Shibui



książek na półce przeczytane 422 napisanych opinii 253

Oceny książki Obudzę się na Shibui

Średnia ocen
7,1 / 10
243 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
16709
3135

Na półkach: ,

Zanim przejdziemy do samej fabuły, warto wspomnieć o autorce, która szturmem zdobyła czeską scenę literacką. Anna Cima to nie tylko utalentowana pisarka, ale przede wszystkim japonistka, która lata spędziła na badaniu kultury i języka Kraju Kwitnącej Wiśni. Jej debiutancka powieść „Obudzę się na Shibui” jest przesiąknięta tą wiedzą, ale podaną w sposób lekki, niemal magiczny, co czyni ją jedną z najciekawszych propozycji z nurtu realizmu magicznego ostatnich lat.

Zarys fabuły: Rozszczepienie w Tokio
Główną bohaterką jest siedemnastoletnia Jana, która podczas wycieczki do Japonii tak bardzo pragnie tam zostać, że... jej postać ulega rozszczepieniu. Jedna Jana wraca do Pragi, by kontynuować życie i studia japonistyczne, podczas gdy jej „duchowa” wersja zostaje uwięziona w tokijskiej dzielnicy Shibuya.

Praska Jana po latach próbuje odnaleźć drogę do swojej drugiej połowy, badając zagadkowe dzieła zapomnianego japońskiego pisarza, Kiyomaru Kawashimy. Tymczasem „tokijska” Jana błąka się po neonowych ulicach, nie mogąc opuścić Shibui, obserwując zmieniający się świat i szukając sposobu na powrót do rzeczywistości. To literacka gra z czasem, przestrzenią i tożsamością, w której granica między snem a jawą staje się cienka jak papier ryżowy.
„Obudzę się na Shibui” to powieść niezwykle świeża i hipnotyzująca. Anna Cima stworzyła konstrukcję, która przypomina japońskie puzzle – każdy element pasuje do siebie idealnie, choć obraz całości wyłania się powoli. Największą siłą książki jest jej klimat. Autorka po mistrzowsku oddaje kontrast między melancholijną Pragą a pulsującym, nieco klaustrofobicznym Tokio.

Książka jest hołdem dla pasji, która staje się obsesją. Cima z humorem i dystansem opisuje trudy studiowania japonistyki, co dodaje historii autentyzmu. Choć wątek kryminalno-literacki wokół Kawashimy bywa momentami zawiły, stanowi doskonały silnik napędowy dla całej opowieści. To lektura o poszukiwaniu siebie i o tym, jak nasze pragnienia mogą nas uwięzić w wyobrażeniach o świecie. Idealna dla tych, którzy kochają prozę Murakamiego, ale szukają w niej europejskiej perspektywy.

Zanim przejdziemy do samej fabuły, warto wspomnieć o autorce, która szturmem zdobyła czeską scenę literacką. Anna Cima to nie tylko utalentowana pisarka, ale przede wszystkim japonistka, która lata spędziła na badaniu kultury i języka Kraju Kwitnącej Wiśni. Jej debiutancka powieść „Obudzę się na Shibui” jest przesiąknięta tą wiedzą, ale podaną w sposób lekki, niemal...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

600 użytkowników ma tytuł Obudzę się na Shibui na półkach głównych
  • 320
  • 280
121 użytkowników ma tytuł Obudzę się na Shibui na półkach dodatkowych
  • 59
  • 16
  • 10
  • 9
  • 9
  • 7
  • 6
  • 5

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Mona Bianca Bellová
Mona
Bianca Bellová
Piękno-smutny hymn na cześć Wolności – kobiety, religii, od kulturowego przymusu, wyboru ścieżki kariery i wielu innych jej form. Książka porównywalna z prześwietnym “Jeziorem” Autorki, choć jednak nie jest od niego lepsza. Świat przedstawiony to nieokreślony kraj, zapewne muzułmański (a może i bliższy Chinom), który dawniej zajmowali Francuzi, choć to raczej jakiś mikst kultur, gdzie generalnie królują zakazy. Choć kiedyś, po odejściu kolonizatorów, było normalnie, teraz trwa tam wojna domowa. Reżim się zaostrza, coraz bardziej bezwzględna religijno-ideologiczna kontrola wszystkiego. Rodzice tytułowej bohaterki, pielęgniarki w szpitalu, zostali porwani przez oprawców, tamtejszych ubeków. Mimo że wiele tu przemocy - i faktycznej, i symbolicznej - to kobiety, przynajmniej niektóre, czynią ten system mniej strasznym. Niemniej jednak, to świat antykobiecy, wobec czego nie może się obejść bez tego, co się robi dojrzewającym dziewczynkom. “- Nie, tylko nie to – krzyczała Mona, kiedy uświadomiła sobie, co się zaraz stanie.(...) Starsze kobiety uśmiechały się i kiwały głowami, dobrze wiedziały, że bez tego nie ożeniłby się z żadną nikt z tych dobrych mężów, którzy przez całe życie zamykali je na strychu albo wyrzucali z domu, kiedy miesiączkowały, to właśnie jest tradycja“. “Nigdy nikomu o tym nie opowiadała. Był tylko jeden jedyny człowiek, który mógł o tym wiedzieć, jej mąż Kamil. Ale Mona nie była pewna, czy kiedykolwiek odważył się przyjrzeć, jak ona wygląda tam, na dole“. I jeszcze walka z szatanem, perfidnie we włosach ukrytym. “Niekończące się uwagi, i wyzywanie od kurw, kiedy ma odkrytą głowę. W każdym dniem coraz mniej świata z czasu, kiedy Mona mieszkała tu z rodzicami“. “Dziewczyny, które zgrzeszyły przeciwko zasadom lub moralności, zamykano o wodzie w izolatce.(...) Musiały spać oczywiście spać z rękami na kołdrach“ (nb w Auschwitz też był taki nakaz). “Jako pielęgniarka będzie przecież musiała zakrywać włosy z przyczyn praktycznych. Pozbędzie się tego problemu na zawsze, bez dodatkowego społecznego ciężaru“. To kraj, gdzie matka ma nadzieję że “jeśli nie będzie się czepiać ani karać synka, jeśli pozwoli mu dorastać zgodnie z jego potrzebami, jeśli nie będzie wiedział, co to cierpienie, to wszystko będzie dobrze”. No właśnie nie będzie….. “Kiedy było już jasne, że innowiercy tacy jak Zhu będą mieli w kraju coraz trudniej, jego rodzina zdecydowała posłać chłopaka do klasztoru: niezupełnie pasował do tego świata, a klasztor przynajmniej będzie go chronić od pogromów, do których coraz częściej dochodziło“. Wstrząsający opis pożaru tego klasztoru, prawdopodobnie podpalonego przez fanatyków religijnych. “To kraj, gdzie najpierw jedzą mężczyźni a kobiety... cóż, wynoszą brudne naczynia a potem same jedzą....”w zaciszu kuchni”. Gdzie mężczyźni nie mogą wykonywać prac kobiecych - sprzątać, gotować, prać. Wolno im zaś na przykład hodować bakłażany czy pomidory“. “-​ Przecież musi być coś więcej?, myślała czasem Mona. Niemożliwe, żeby przez całe życie w kółko sprzątać rzygowiny, wracać wieczorem do apatycznego męża i przez cały dzień martwić się, czy na pewno ma się zakryte włosy“. “- Kobietom nie wolno już zajmować się mężczyznami, a mężczyznom – kobietami. - Jak to ma niby działać? Przecież nigdy nie było żadnej szkoły pielęgniarskiej dla mężczyzn. Kto się będzie opiekował pacjentami?“. “Tam jeszcze nie wiedzą o tym, jak ludzie w nocy znikają ze swoich łóżek i nigdy nie wracają. Jak krzyczy ten, kogo torturują. Jak rodziny dostają z powrotem ojców wypuszczonych z aresztu: bełkoczących, bez zębów, bez oczu“. Świetnie nakreślona jest relacja Mony z ciężko rannym Adamem, którym się opiekuje - w zasadzie jedyna to normalna komunikacja w tym nieprzyjaznym ludziom świecie. Wielką wartością, podobnie jak w poprzedniej książce Autorki jest powściągliwy język, oszczędny, pozbawiony opisów czy przymiotników, ale także i wartościowania - co tylko potęguje wrażenia osoby czytającej. Przemieszanie planów czasowych też mi odpowiada….
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na 8 3 miesiące temu
Rok zająca Arto Paasilinna
Rok zająca
Arto Paasilinna
Arto Paasilinna (1942-2018) - fiński pisarz i dziennikarz, autor ponad 30 książek. Jego książki były tłumaczone m.in. na angielski, francuski, koreański, włoski, czeski i polski. „Rok zająca” to trzecia i przełomowa książka autora, który po jej wydaniu rzucił pracę w gazecie i poświęcił się pisaniu. Książka opowiada historię Kaarlo Vatanena, wypalonego dziennikarza, który ratuje potrąconego zająca i od tego momentu postanawia zmienić swoje dotychczasowe życie. „Rok zająca” to zwariowana, awanturniczo-pijacka historia z serii „rzucić wszystko i pojechać w Bieszczady”. Czytałam tę książkę w pełnym zamętu i dość nerwowym dla mnie czasie i dzięki niej poczułam się trochę swobodniej, wprowadziła mnie w bardziej luzacki nastrój. W samej opowieści jest dużo ironii, abstrakcji, szaleństwa i chaosu, przy jednoczesnym poruszaniu trudnych i wymagających tematów. Całą historię odbieram jako bardzo spójną i pasującą do głównego bohatera. Nie jest do końca politycznie poprawna i warto wziąć na to poprawkę. Bardzo podobało mi się ciepłe i wzruszające przywiązanie głównego bohatera do zająca, a także przedstawienie nieskomplikowanej surowości i autentyczności natury oraz szczerości i prostolinijności bohaterów i bohaterek, których/które spotyka Vatanen. Uważam książkę za ciekawą do przeczytania zarówno dla rozrywki jak i delikatnej refleksji, fantazji na temat swojego nastawienia do zmian oraz co by było gdyby to czytelnik/czytelnicza znalazł/a takiego zająca. --- https://www.instagram.com/kofeinowe.ksiazki/
kofeinowe_ksiazki - awatar kofeinowe_ksiazki
ocenił na 8 7 dni temu
Auroville. Miasto z marzeń Katarzyna Boni
Auroville. Miasto z marzeń
Katarzyna Boni
Auroville to eksperymentalne miasto w Indiach. Miejsce z założenia wolne od polityki czy religii, skupione na braterstwie, a wszystko to by odnaleźć duchową ścieżkę w zgodzie ze światem. Po latach starań, starć z korporacjami oraz państwem, stało się kulturową enklawą, odrębnym terytorium, które jest samowystarczalne pod względem energii, edukacji, opieki medycznej i wytwarzanych towarów. Wiele początkowych założeń na pewnym etapie uległo erozji — powstał kult Matki-założycielki, miasto stało się popularnym miejscem dla turystów, a starcia z państwem oraz wielkimi korporacjami udowodniły, że nie da się pozostać całkowicie wolnym od polityki czy dzisiejszego świata — ale miasto zachowało swój duchowy wymiar. Niektórych zawiodło, dla innych okazało się miejscem, którego od zawsze poszukiwali i postanowili tam już zostać. Niezależnie jednak od emocji — Auroville to marzenie o utopijnym mieście przyszłości, które ciągle dąży do postępu, ale najważniejsza dla jego mieszkańców jest duchowa równowaga. Katarzyna Boni odwiedziła Auroville kilka razy. Mieszkała tam dłuższy okres, poznawala ludzi, rozmawiała z tymi, co zostali oraz zdecydowali się odejść, zbierała doświadczenia własne oraz cudze, a to by na kartach książki odbić życie i mentalność, jaka wypełniła to miejsce. Z mojego punktu widzenia wykonała kawał dobrej roboty, a na szczególną uwagę zasługuje odbicie kultu matki i zgubienie wcześniejszych ideałów, gdy doszło do koniecznej walki o niezależność. Zabrakło mi w tym wniknięcia w pewne elementy, pogłębienia codziennych tematów, ale jako całość zostałam pozytywnie zaskoczona. Dobry reportaż o temacie, który budzi wiele emocji oraz przemyśleń.
Czytajacamewa - awatar Czytajacamewa
oceniła na 8 11 miesięcy temu
Z niejednej półki. Wywiady Michał Nogaś
Z niejednej półki. Wywiady
Michał Nogaś
Lubię czytać wywiady z wielu różnych powodów. Głównie jednak dlatego, że jest to sposób na minimalne poznanie autora, ale bez głębokiego wnikania w jego całą biografię. Zbiór Z niejednej półki: wywiady Nogasia to rozmowy z plejadą gwiazd i ciekawa oraz przyjemna lektura, choć długa. Dobry wywiad nie jest łatwo przeprowadzić. Trzeba się świetnie przygotować, przemyśleć pytania, żeby nie były sztampowe i takie same, jakie już były zadawane setki razy. Widać, że Nogaś odrobił pracę domową i literatura, czy też najnowsze książki rozmówców są tylko punktem wyjścia do rozważań nad stanem świata, polityką, bliższym i dalszym otoczeniem rozmówców. Wszelkimi okolicznościami tychże książek powstawania. ✒️ Rozmowy o świecie I są to rozmowy ciekawe, jednocześnie wzbudzające u mnie odruch niechęci i zmęczenia. Większość tekstów ma smutny, lub nawet pesymistyczny wydźwięk. Współczesny świat, choć w pewnych wymiarach jest lepiej niż kiedykolwiek, to także schodzi na psy. Chociaż w sumie nigdy nie był za wysoko, więc to schodzenie niżej to tylko jakaś forma przenośni. Gdzieniegdzie jest coraz lepiej pod pewnymi względami, np. prawa kobiet, dzieci czy ekonomia. Są też miejsca, gdzie jest coraz gorzej. A wspólna dla wszystkich jest zmiana klimatyczna oraz zwiększające się poparcie dla populistów. Niektóre z tych tekstów lub historii źle się zestarzały. Np. ta historia o poszukiwaniu Alice Munro, albo wywiad z Llosą o wierze, że Trump upadnie po pierwszej kadencji. Że niby ludzie się ockną. Nie ocknęli, jak wiadomo. ✒️ O świecie Ostatecznie Z niejednej półki: wywiady to mnóstwo słusznych obserwacji świata i społeczeństw, trochę psychologii i uwag na temat dzisiejszych czasów. Stricte informacji o literaturze jest tu w sumie mało, choć na niektórych autorów zerknę uważniejszym okiem, bo jeszcze nie czytałam, a mnie zaciekawili. Trzeba przyznać, że Nogaś odwalił kawał rzetelnej roboty, chociaż zebrane w jeden tom mogą się te wywiady wydawać o tym samym. A jednak każdy z rozmówców ma trochę inne poglądy, spojrzenie, doświadczenia, mimo że wnioski podobne. To ważne, żeby o takie rzeczy pytać. [Na stronie bloga jest spis wszystkich nazwisk]
PrzeCzytana - awatar PrzeCzytana
oceniła na 7 7 miesięcy temu
Drżę o ciebie matadorze Pedro Lemebel
Drżę o ciebie matadorze
Pedro Lemebel
Urocza, choć przecież opowiadająca o krwawym reżimie Pinocheta, jest powieść Pedra Lamebela "Drżę o ciebie matadorze". Jest rok 1986. Ciotuchna z Naprzeciwka żyje w Santiago, stolicy Chile w swoim małym świecie. Ma niewielki, sypiący się domek, wynajmowany, ale samodzielne urządzony i ozdobiony. Ma grupę zaprzyjaźnionych ciotek. I ulubioną piosenkę - tytułowe "Drżę o ciebie matadorze". Utrzymuje się z robótek ręcznych, które wykonuje dla wysoko postawionych osób. Nie interesuje się polityką, ale odrobinę niepokoju wprowadzają w jej życie opozycyjne Radio Cooperativa oraz uliczne protesty. Pewnego dnia pojawia się w jej życiu Carlos (choć może wcale nie ma tak na imię). Twierdzi, że jest studentem i prosi o przechowanie kilku dużych skrzynek z "książkami". Zauroczona nim Ciotuchna zgadza się, a potem pozwala też spotykać się na stryszku swego domu grupie kolegów Carlosa, którzy "nie mają się gdzie uczyć". W ten sposób zostaje wplątana w działania Frontu Patriotycznego Manuela Rodrígueza. Tyle wprowadzenia, nie będę więcej zdradzał. Dodam jeszcze tylko, że opowieść o Ciotuchnie i Carlosie przeplata się z historią dyktatora i jego żony, na których wspomniana organizacja przygotowuje zamach. Pomimo politycznego tła, "Drżę o ciebie matadorze" to przede wszystkim subtelna historia miłosna. Opisana z dystansem, poczuciem humoru i wdziękiem. Świadomie też kiczowata, jak kiczowaty jest świat Ciotuchny. I nawet jej język jest ciut delikatniejszy od tego, jakim posługują się bohaterowie/bohaterki książek Michała Witkowskiego. Zapraszam na profil Sczytalim na Instagramie!
Ryszard Kozik - awatar Ryszard Kozik
ocenił na 8 6 miesięcy temu
Las z wełny i stali Natsu Miyashita
Las z wełny i stali
Natsu Miyashita
Nie jestem już pensjonarską nastolatką z otchłaniami rozpaczy i wyżynami ekstazy... a jednak ta książka poruszyła mnie do głębi i to na wielu poziomach. Poziom pierwszy: miłość do dźwięku i do muzyki przy okazji. A że rzecz dotyczy fortepianów i stroicieli, jest mi wyjątkowo bliska. Poziom drugi: jedno trywialne zdarzenie, jedno przypadkowe spotkanie, które zmienia całe życie. Been there, done that, więc trąca czułą strunę w sercu. Poziom trzeci: związek między talentem a pasją. Czy wystarczy jedno z nich? Czy pasja podbudowana pracą może zastąpić talent? Czymże jest talent, jeśli brak chęci do pracy? Jako niespełniona, niedoszła pianistka, która talent miała niewątpliwie, ale pasję odkryła znacznie później - znów gdybam i zerkam tęsknie na klawiaturę. Poziom czwarty: niemal każdy cytat dotyczący fachu stroiciela możnaby z powodzeniem zastosować w opisie innych rzemiosł i pasji. Gdzieś wszystko łączy jedna zasada - cierpliwości, szukania własnej drogi, doskonalenia. Poziom piąty: relacja mistrz-uczeń. Nie od każdego mistrza nie każdy czeladnik nie na każdym poziomie i nie w każdej chwili ma szansę się czegoś nauczyć. Czasami również to, czego uczy mistrz nie ma nic wspólnego z tym, czego faktycznie uczy się terminator. Poziom szósty: będąc rzemieślnikiem trafiamy na różnych klientów. Czy mistrz powinien tworzyć swe dzieło tak, by zawsze spełniać własne wygórowane standardy, czy powinien dostosować efekt końcowy do oczekiwań klienta? A może relacja między klientem a mistrzem jest bardziej złożona i subtelna? Może oboje dają sobie wzajemnie coś, dzięki czemu mogą się wciąż dostosowywać, uczyć, zmieniać? Poziom siódmy: immanentny związek całego piękna we wszechświecie. Obrazy, które widzimy słysząc muzykę, dźwięki kosmosu, słyszalne tylko w naszych głowach, gdy widzimy czy smakujemy piękno. Tu jest oddane tak pięknymi słowy, z taką subtelnością i wrażliwością, że wiele z tych obrazów zostanie ze mną na zawsze. Poziom ósmy: wspaniała lekcja uważności. Czasem szkopuł nie w tym, że czegoś nie ma, tylko w tym, że nie potrafimy tego zauważyć. Cała recenzja tutaj: https://baixiaotai.blogspot.com/2025/11/las-z-weny-i-stali.html
baixiaotai - awatar baixiaotai
ocenił na 9 4 miesiące temu

Cytaty z książki Obudzę się na Shibui

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Obudzę się na Shibui