Noc tysiączna druga

Okładka książki Noc tysiączna druga
Cyprian Kamil Norwid Wydawnictwo: Wolne Lektury utwór dramatyczny (dramat, komedia, tragedia)
15 str. 15 min.
Kategoria:
utwór dramatyczny (dramat, komedia, tragedia)
Format:
e-book
Data wydania:
2015-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2015-01-01
Liczba stron:
15
Czas czytania
15 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328508842
Średnia ocen

                5,6 5,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Noc tysiączna druga w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Noc tysiączna druga

Średnia ocen
5,6 / 10
24 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
495
289

Na półkach: , ,

"Są akordy życia, które jedynie kiedyś zlać się mogą w harmonię..."

(...)
"ROGER
I są bóle, dlatego niewymowne, że się nigdy wypowiedzieć ich nie miało… szczęścia…
DAMA
Czasem — potrzeby…
ROGER
Muszą zatem być drugie, wprost przeciwne — to jest, kiedy się jest wzajemnie przenikanym…
(…)
DAMA
Powiem panu rzecz bardzo oryginalną — że takie bóle wprost przeciwne tamtym, niezrozumianym…
ROGER
Takie… wzajemnego pojęcia się, pani mówisz…
DAMA
kończąc
…nie są bóle…
ROGER
…nie są bole…"

"Są akordy życia, które jedynie kiedyś zlać się mogą w harmonię..."

(...)
"ROGER
I są bóle, dlatego niewymowne, że się nigdy wypowiedzieć ich nie miało… szczęścia…
DAMA
Czasem — potrzeby…
ROGER
Muszą zatem być drugie, wprost przeciwne — to jest, kiedy się jest wzajemnie przenikanym…
(…)
DAMA
Powiem panu rzecz bardzo oryginalną — że takie bóle wprost przeciwne tamtym,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

44 użytkowników ma tytuł Noc tysiączna druga na półkach głównych
  • 37
  • 7
9 użytkowników ma tytuł Noc tysiączna druga na półkach dodatkowych
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Cyprian Kamil Norwid
Cyprian Kamil Norwid
Polski poeta, prozaik, dramatopisarz, eseista, grafik, rzeźbiarz, malarz i filozof. Często uznawany za ostatniego z czterech najważniejszych polskich poetów romantycznych. Wielu historyków literatury uważa jednak taki pogląd za zbytnie uproszczenie, zaliczając jego twórczość raczej do klasycyzmu i parnasizmu. Przeważającą część swojego życia spędził za granicą, głównie w Paryżu, żyjąc w nędzy i utrzymując się z prac dorywczych. Twórczość Norwida, trudna do zrozumienia dla jemu współczesnych, została zapomniana po jego śmierci. Został odkryty ponownie dopiero w okresie Młodej Polski głównie za sprawą Zenona Przesmyckiego-Miriama (po części również młodego Władysława Stanisława Reymonta. Cyprian urodził się w majątku matki, mazowieckiej wsi Laskowo-Głuchy (w połowie drogi pomiędzy Radzyminem a Wyszkowem). Został ochrzczony w pobliskim kościele parafialnym w Dąbrówce, gdzie znajduje się tablica pamiątkowa oraz akt chrztu. Jego ojcem chrzestnym był Cyprian Szukiewicz. Na cmentarzu parafialnym znajduje się symboliczny nagrobek jego matki Ludwiki ze Zdzieborskich. Imię Kamil wybrał sobie na bierzmowanie. Ojciec Norwida Jan (1784–1835) był plenipotentem Radziwiłłów herbu Trąby, później administracji Namiestnictwa, matka Ludwika (1798–1825) była jego trzecią żoną. Poeta, wcześnie osierocony, wychowywał się od 1825 roku u prababki Hilarii z Buynów Sobieskiej (sam Norwid chętnie podkreślał, że po kądzieli jego przodkiem był król Jan III Sobieski.Rok 1830 i powstanie listopadowe Norwidowie spędzili w Warszawie. Razem ze starszym bratem Ludwikiem Cyprian uczył się w warszawskim gimnazjum, przerwał naukę nie ukończywszy piątej klasy i wstąpił do prywatnej szkoły malarskiej. Pobierał prywatne lekcje rysunku u znanego warszawskiego malarza Jana Klemensa Minasowicza. Nieregularna i przerwana edukacja Norwida sprawiła, że na dobrą sprawę był samoukiem. Pierwsze środowisko literackie Norwida stanowili autorzy skupieni wokół redagowanego przez Hipolita Skimborowicza Piśmiennictwa Krajowego. Utrzymywał kontakty z tzw. Cyganerią Warszawską (Seweryn Filleborn, Roman Zmorski, Józef Bohdan Dziekoński, Włodzimierz Wolski), a także z Karolem Levittoux. W 1841 r. zbliżył się do Biblioteki Warszawskiej i salonu Łuszczewskich. Debiutował na łamach Piśmiennictwa Krajowego (nr 8/1840) wierszem „Mój ostatni sonet”. W 1842 Norwid wyjechał do Drezna, oficjalnie dla doskonalenia sztuki rzeźbiarskiej. Podróżował po Wenecji i Florencji. W 1844 roku zamieszkał w Rzymie przy Via Quattro Fontane. Wówczas narzeczona poety, Kamila, zerwała zaręczyny, a Norwid poznał Marię z Nesselrodów Kalergis, która stała się jego wielką nieszczęśliwą miłością. W tym okresie pogorszył się też stan zdrowia Norwida. Do 1846 poeta podróżował do Berlina, gdzie uczęszczał na wykłady uniwersyteckie i spotkania miejscowej Polonii. Był to dla Norwida okres licznych kontaktów towarzyskich, artystycznych i politycznych. Aresztowany i zmuszony do wyjazdu z Prus w 1846 r. Norwid udał się do Brukseli. Okres Wiosny Ludów spędził Norwid ponownie w Rzymie, gdzie poznał m.in. Mickiewicza i Zygmunta Krasińskiego. W czasie rewolucji w Rzymie w 1848 roku wraz z Zygmuntem Krasińskim bronił zagrożonego papieża Piusa IX. W latach 1849–1852 mieszkał w Paryżu, gdzie spotkał Juliusza Słowackiego i Fryderyka Chopina, a także zetknął się w salonie Herweghów z Turgieniewem i Aleksandrem Hercenem. Sytuacja Norwida była wówczas trudna zarówno ze względów materialnych, jak i z powodu zawodu miłosnego, nieprzyjaznych recenzji krytyki i nieporozumień na tle politycznym. Poeta publikował w poznańskim Gońcu Polskim, ale spotkał się z nieprzychylnymi ocenami. Żył w biedzie, postępowały u niego głuchota i ślepota. Poeta postanowił wyemigrować do Stanów Zjednoczonych, co uczynił za radą hrabiego Władysława Zamoyskiego 29 listopada 1852. 12 lutego 1853 statek Margaret Evans dotarł do Nowego Jorku. Wiosną Norwid otrzymał dobrze płatną posadę w pracowni graficznej. Jesienią poeta dowiedział się o wybuchu wojny krymskiej, w związku z czym zaczął planować powrót do Europy. Pisał do Mickiewicza i Hercena, prosząc ich o pomoc w realizacji planów. W czerwcu 1854 r. Norwid wrócił do Europy z księciem Marcelim Lubomirskim, mieszkał w Londynie, utrzymując się z przygodnych prac artystyczno-rzemieślniczych, po czym udało mu się powrócić do Paryża. Działalność artystyczna Norwida ożywiła się, udało mu się opublikować kilka utworów. W 1863 r. wybuchło powstanie styczniowe, które pochłonęło uwagę Norwida. Choć sam, ze względu na stan zdrowia, nie mógł wziąć w nim udziału, usiłował mieć czynny wpływ na kształtowanie procesów powstania. W 1866 r. poeta ukończył pracę nad Vade-mecum, chociaż tomu, mimo prób i protekcji, nie udało się wydać. W następnych latach Norwid cierpiał nędzę, chorował na gruźlicę. W 1877 r. przeżył tragedię z powodu nieudanego wyjazdu do Florencji. Bardzo liczył w związku z tym na poprawę stanu zdrowia, wysłał swój dobytek, ale książę Władysław Czartoryski nie udzielił poecie obiecanej pożyczki. Kuzyn Norwida, Michał Kleczkowski, umieścił go w Domu św. Kazimierza na przedmieściu Ivry na peryferiach Paryża. W 1882 r. w jednym z pism warszawskich ukazała się notatka o Domu św. Kazimierza”...tu mieszkał i umarł Olizarowski, tu dogorywa Cyprian Norwid...”. Od jesieni Norwid leżał w łóżku, często płakał i nikomu się nie zwierzał. Zmarł w przytułku nad ranem 23 maja 1883. Pochowany został na cmentarzu Montmorency. Część notatek Norwida po jego śmierci została spalona. Ziemia z jego grobu została w 2001 r. przewieziona do Polski i umieszczona w Krypcie Wieszczów Narodowych w Katedrze na Wawelu. Historycy literatury dopatrują się w jego twórczości związków z wieloma nurtami: romantyzmem, klasycyzmem i parnasizmem. Tłumaczył (choć tylko fragmentarycznie) Byrona, Szekspira, Benvenuta Celliniego, Bérangera, Horacego, Tyrteusza, Homera. Po jego śmierci wiele z jego dzieł zostało zapomnianych. Za życia niedoceniany, odkryty ponownie w okresie Młodej Polski. Zaledwie niewielka część twórczości Norwida ukazała się za jego życia, pod koniec XIX wieku odkrył ją i zaczął publikować Zenon Przesmycki (Miriam). Stąd utarło się przekonanie, że Norwid jako twórca został odrzucony przez współczesnych, by być zrozumianym dopiero przez następne pokolenia „późnych wnuków”. Wśród historyków literatury natomiast trwają spory, na ile był romantykiem, a na ile istotnie wyprzedzał swoją epokę.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Policja Sławomir Mrożek
Policja
Sławomir Mrożek
Sztuka "Policja"przedstawia śmieszno - straszną wizję utopijnego państwa policyjnego. Dramat ukazał się w 1958r., gdy Polska oddychała już dwa lata październikową odwilżą. Utwór Mrożka pozbawiony jest odniesień, które pozwoliłyby umiejscowić jego świat przedstawiony w konkretnym czasie i miejscu. Dzięki temu zabiegowi stworzona przez pisarza wizja zyskała wymiar ponadczasowy i uniwersalny, a autorowi udało się zmylić czujność cenzury. To, co dzieje się na początku sztuki, powinno wywoływać radość w sercach władzy owego, bliżej nieokreślonego, państwa a także aparatczyków chroniących jego władzę. Odniesiony został bowiem wyjątkowo spektakularny sukces: wszyscy buntownicy zostali unieszkodliwieni lub podporządkowani państwu. W więzieniach nie ma już osadzonych, nawet ten ostatni - najbardziej uparty buntownik kontestujacy opór od dziesięciu lat - chce podpisać lojalkę i uznać obecny system polityczny w państwie za najlepszy. Oczywiście nikt nie wierzy mu na słowo, jego poglądy i zapatrywania wystawiane są na liczne próby podczas drobiazgowego przesłuchania. Przy okazji czytelnik dowiaduje się, że w tym kraju funkcjonuje sieć krematoriów - więzień, w których palone są zwłoki opozycjonistów, a służby drobiazgowo sprawdzają wszystkie przesyłki nadchodzące z zagranicy. Więzień ostatecznie zaskakuje śledczego stwierdzeniem, że zawsze uważał, iż najważniejszą wartością w życiu człowieka jest wolność. Teraz jednak przekonał się, że również podporządkowywanie się dobrym rządom może być przyjemne i wartościowe. Nie ma więc podstaw do trzymania ostatniego buntownika w więzieniu. Akt pierwszy kończy się następująco: 🔰"WIĘZIEŃ (niewidoczny, za oknem) - Niech żyje nasz Infant i Jego Wuj Regent!!! NACZELNIK POLICJI (ukrywa twarz w dłoniach, załamując się) - Boże, Boże… SIERŻANT (marzycielsko) - Może by go sprowokować… Dlaczego naczelnik więzienia nie cieszy się z tego sukcesu? Skąd jego zaskakująca reakcja i ten dziwny monolog, który wygłasza? 🔰"Cała policja znajduje się na skraju przepaści, w przededniu katastrofy [...] mamy piękne, z takim nakładem kosztów zbudowane więzienia, mamy ofiarnych, wyszkolonych ludzi, mamy sądy i administrację, a także kartoteki – i nie mamy już ani jednego więźnia. Nie mamy nawet ani jednego podejrzanego, nawet ani jednej poszlaki. Lud stał się bestialsko, okrutnie, dziko lojalny." Zachowanie ostatniego więźnia burzy ustalony od dawna porządek i sprawia, że istnienie Policji przestaje mieć sens. Trzeba, więc "stworzyć" jakiegoś buntownika, spreparować zamach, tylko gdzie takiego frustrata lub niepoprawnego idealistę znaleźć? Kto będzie tak wierny i oddany, aby udźwignąć ciężar zostania "Odkupicielem"? Nie ma wątpliwości, że naczelnik policji, kogoś takiego znajdzie. Przedmiotem drwiny w tej sztuce stała się instytucja, która chociaż została powołana do utrzymania ładu i porządku, sama zaczyna tworzyć wywrotowe myśli i działania, aby usankcjonować swoje istnienie. W utworze został ukazany w krzywym zwierciadle obraz totalitarnego państwa i jednostek "trzymających" władzę, które powodowane żądzą jej utrzymania i egoizmem, zdolne są do podejmowania skrajnie irracjonalnych działań. Dramat opowiada w sposób uniwersalny o wynaturzeniach aparatu policyjnego, o władzy, której racją istnienia staje się „poddany-opozycjonista”. Pokazuje też chwiejność bohaterów, ich ideologicznych postaw, w sytuacji, gdy mają możliwość sięgnięcia po władzę. Skutki owej żądzy władzy zostają najpełniej zilustrowane w absurdalnym finale utworu. Mrożek doskonale posługuje się groteską, ironią i absurdalnym humorem, przez które przebija nie tylko krytyka totalitarnej władzy, ale też gorzka prawda o ludzkiej naturze. Ten dramat to debiut sceniczny pisarza, ale bardzo udany, gdyż jest to jedna z najczęściej wystawianych sztuk Sławomira Mrożka w Polsce i za granicą. (5) Wyzwanie czytelnicze LC marzec 2025: Przeczytam polską książkę wydaną w latach 1945 -89. Pierwsze wydanie utworu: 1958 rok
Iwona ISD - awatar Iwona ISD
ocenił na 10 1 rok temu
Don Karlos Friedrich Schiller
Don Karlos
Friedrich Schiller
9/10 Po bardzo średnich "Zbójcach", rzekomo najważniejszym i najlepszym dziele Schillera, miałem dość niskie mniemanie o reszcie jego twórczości. Postanowiłem jednak sięgnąć w końcu po "Don Karlosa", bo sama historia infanta od dawna mnie fascynowała, tak samo jak XVI-wieczna Hiszpania Habsburgów i cała epoka późnego renesansu, wypełniona tak barwnymi postaciami członków ówczesnych dynastii. Nie dziwię się, że XVIII i XIX-wieczni tragediopisarze czerpali garściami inspirację z tego okresu europejskiej historii. Okazało się, że w "Don Karlosie" Fryderyk Schiller zawarł naprawdę fantastyczną historię. Cechy dramatu wskazują na faktyczne położenie tej tragedii gdzieś w połowie pomiędzy Shakespeare'em a właściwym romantyzmem. Sam tytułowy infant Hiszpanii jest pod wieloma względami odbiciem Hamleta, ale ma już wyraźne cechy bohatera typowo romantycznego - wrażliwego i nierozważnego indywidualisty, zakochanego ze wzajemnością we własnej macosze, którą w przeszłości mu przyrzeczono. Jest to oczywiście jednym z powodów konfliktu z ojcem, ale sama relacja króla z synem jest o wiele trudniejsza i posiada głębsze podłoże, niż tylko rywalizacja o kobietę. Sam konflikt urasta z czasem do wielkiej sprawy politycznej, a stawką jest wolność narodów, co nadaje całej sytuacji nowe znaczenie. Karlos przez większość dramatu pozostaje bierny, ale historia w pewnym momencie zaczyna się koncentrować na fantastycznej i jeszcze lepszej postaci przyjaciela głównego bohatera. Markiz Posa, którego łatwo porównać do Horacego, również postaci z "Hamleta", prowadzi u Schillera podwójną grę pomiędzy Karlosem a jego ojcem. Intryga markiza jest wprost fenomenalnie poprowadzona, podpierana przez pisane białym wierszem dialogi, dające iście dworski klimat każdej ze scen. I właśnie największe wrażenie robi właśnie prawdziwie dworska atmosfera tego dramatu. Dwór Filipa II jest przedstawiony z ogromnym realizmem. Jego mieszkańcy żyją w absolutnym braku jakiejkolwiek prywatności, a emocje, nawet pomiędzy najbliższą rodziną, muszą być ukryte za wielkim parawanem dworskiej etykiety. Bo przecież gdy Królowa odsyła na moment dwórki, już wzbudza to podejrzenia u Króla, a gdy Karlos zaczyna szczerze i otwarcie rozmawiać z ojcem, ten czuje się nieswojo z powodu zburzenia tej zasłony. Wszyscy tutaj żywią podejrzenia wobec siebie nawzajem. Najmniejsze odstępstwa od normy już powodują podekscytowanie wśród dworzan, a wytworzone przez to plotki nie tylko rozchodzą się z zatrważającą prędkością, ale często są absurdalnie przekręcane. Nie dziwota, że gdy Królowa słabnie, Król bardziej obawia się plotek, niż tego, że jego żonie stała się krzywda. Wszystko to sprawia, że ta tragedia, choć praktycznie bez rozlewu krwi, jest skąpana w niebywale mrocznej atmosferze. To co jednak obniża ostateczną wartość dramatu to przede wszystkim zbytnie podobieństwo do słynnego "Hamleta". Trafia się także kilka typowych dla dramatów niezręczności fabularnych, jak dziwna śmierć jednego z bohaterów, czy wprowadzony na koniec wątek przebierania się za ducha. Trochę rozczarował mnie sam finał i dramat zdecydowanie powinien się skończyć parę scen wcześniej. Inspiracja największym dziełem Shakespeare'a jest aż nazbyt oczywista, ale Schillerowi udaje się mimo wszystkich podobieństw opowiedzieć historię całkiem inną. Jest to opowieść o tym, jak złota klatka więzi ludzką emocjonalność, o samotności wśród tłumu, o naturalnej ludzkiej potrzebie otwartego mówienia, co leży nam na sercu. Szczerze uzyskana emocjonalność, duszna atmosfera, dobrze napisane dialogi, niepapierowe postaci i prawdziwy tragizm.
Hadrian - awatar Hadrian
ocenił na 9 5 lat temu
Akropolis Stanisław Wyspiański
Akropolis
Stanisław Wyspiański
Nazywając swój dramat słowem tak uniwersalnym i wieloznacznym jak „akropolis”, postawił Wyspiański przed czytelnikiem już na wstępie wielość interpretacji. Sam tytuł sugeruje być może niezwykłą podróż do świata ateńskiego. Mając na uwadze fakt, iż akcja umieszczona została w katedrze wawelskiej, odrzucić trzeba po części tę wersję. Idąc drogą dosłownego odczytania, dostajemy od autora tytuł oznaczający po prostu miasto, a dokładniej górną jego część – wzgórza z zabudowaniami i świątyniami, miejsca życia publicznego i religijnego, piętrzącego się nad siecią urbanistycznych budynków obronnych. W tym przypadku Kraków. Miejsce, swoją drogą, w twórczości Wyspiańskiego bardzo wyjątkowe i przez niego ukochane. „Wawel” pełni więc funkcję bliskoznaczną do słowa „akropolis”. Krakowski pisarz Polskę wskrzeszał przez Troję, Wawel widział przez Akropol. Już w otwierającej części dramatu przeczytać możemy „Rzecz dzieje się na Wawelu w Noc Wielką Zmartwychwstania”. Każde przytoczone tu słowo wywiera ogromny wpływ na całość dramatu. "Akropolis" to wciąż jeden z najbardziej zagadkowych utworów, zarówno w swojej wymowie ideowej, jak porządku artystycznym. Cały dramat wydaje się stworzony na zasadzie odbicia. Akt pierwszy i ostatni to odbicie Chrystusa, akty środkowe krążą wokół konfliktu braterskiego. W obu przypadkach zastosował Wyspiański inne rozwiązania dla każdego przypadku, skrajnie inne.
pszczelarka - awatar pszczelarka
oceniła na 8 2 lata temu
Hedda Gabler Henrik Ibsen
Hedda Gabler
Henrik Ibsen
Trudno mi uwierzyć, że na tak wiele lat od czasu liceum zapomniałam o twórczości Henrika Ibsena. A to taki wybitny dramatopisarz. Po wspaniałym "Domu lalki" i wyjątkowej "Dzikiej kaczce" przyszedł czas na równie doskonałą, o ile nie najlepszą w dorobku autora, "Heddę Gabler". Historia nie jest jakoś bardzo skomplikowana, gdyż jak zwykle najważniejsi są bohaterowie ją tworzący. Najważniejsza to Hedda Gabler, córka generała, która jest młodą żoną spokojnego naukowca Georga Tesmana. Hedda nie kocha męża, co jest wiadome właściwie od pierwszej strony. W jej oczach jest on życiową ciamajdą, nudziarzem, pantoflarzem i daleko mu do ideału mężczyzny, jakim dla kobiety pozostaje ojciec. Wokół Heddy pojawia się jeszcze kilka osób, jej przyjaciółka ze szkolnych lat, Thea zakochana w Eliardzie, dawnym ukochanym Heddy, rzeczony Eliard, młody, emocjonalnie zaburzony naukowiec oraz odpychający radca prawny Brack. Hedda będąca motorem dramatycznych zdarzeń, jest kobietą skomplikowaną, nie do końca rozumiejącą samą siebie. Wychodzi za Georga trochę wbrew sobie, bo nie kocha go wcale, mężczyzna nudzi ją, a jego towarzystwo ją męczy i irytuje. Heddę w zasadzie nudzi wszystko wokół, mąż, jego święta ciotka, naiwna przyjaciółka. Niepokój budzi tylko pan Brack. Młoda mężatka nie odnajduje się w domu, nie ma ochoty go urządzać, bezmyślnie kupuje drogie, niepotrzebne przedmioty, trwoni pieniądze tak męża, jak i wspierającej go finansowo ciotki. Jednak najgorzej Hedda znosi świadomość, że te głupiutkie gesty nie wpłyną na jej sytuację, że nie zmienią jej statusu grzecznej żony, której życie będzie się zamykać w czterech ścianach domu, że jej jedynym powołaniem jest posiadanie dzieci i zaspokajanie potrzeb męża. Hedda pragnie coś robić, czegoś dokonać, chce się realizować w jakiejś dziedzinie, na przykład wojskowości, dyplomacji, handlu, ale wszystkie dziedziny życia wymagające intelektu, odwagi, sprytu, działania były dla kobiet zamknięte. Mogły jedynie usychać w monotonii miałkich dni w zamkniętej przestrzeni domów. Świadoma swojego położenia Hedda szuka ujścia dla targającej nią wewnętrznej burzy, znajduje ją uświadamiając sobie że jej nieprzeciętna uroda i inteligencja mogą posłużyć w zabawieniu się losem innych ludzi. Może wpłynąć na ich działania dzięki manipulacji, chce sprawdzić jak silny jest ów wpływ, jak sprytna się okaże. Szybko orientuje się, że Thea to dla niej żaden przeciwnik, jest zakochana i zaślepiona uczuciem. Boi się Heddy, która w szkolnych latach ją prześladowała ( wielu krytyków wskazuje na erotyczny podtekst tej przyjaźni, ale mnie to nie przekonuje). Eliard jest alkoholikiem, ma słabą psychikę, Hedda bezlitośnie mści się na dawnym ukochanym, bo ośmielił się pokochać inną. Na skutek okrutnych działań bohaterki wraca on do dawnych przyzwyczajeń, które są dla niego niebezpieczne. Nie sposób bohaterce wybaczyć ani moralnie usprawiedliwić. Jest mało sympatyczna, mocno dwuznaczna, można próbować ją zrozumieć, ale nie jest to łatwe po przeczytaniu dramatu. Godnym przeciwnikiem dla Heddy jest radca Brack, który jest mistrzem manipulacji, półprawdy oraz przemilczenia. Gdyby Hedda chciała nadal kroczyć wybraną ścieżką, Brack byłby jej mistrzem i mentorem. To człowiek bezwzględny, który nie cofnie się przed niczym. Postać obrzydliwa, odrażająca. Dramat jest naprawdę niesamowity, pomimo upływu czasu nic nie stracił, czyta się go z zapartym tchem. Bardzo gorąco polecam!
Barbara Kula - awatar Barbara Kula
oceniła na 9 5 lat temu
Chmury  Arystofanes
Chmury
Arystofanes
Znacie Arystofanesa? Nie winię Was. Dzisiaj słyszy się o nim co najwyżej jako przyczynie skazania Sokratesa na śmierć. Arystofanes jest najważniejszym komediopisarzem antycznej Grecji. Więcej, tylko jego komedie zachowały się w całości z tego okresu przez czystość dialektu. Uczono nimi greki. Ich wyjątkowość popchnęła mnie do napisania o nim magisterki. „Chmury”, jedna z pierwszych komedii Arystofanesa z 423 r. p.n.e. opowiada o szkole filozoficznej Sokratesa, która kształci przyszłych demagogów. Wśród jego zainteresowań są prawa fizyki, gramatyka, oraz zniekształcanie prawdy. Czyli... nic, z czego znamy go współcześnie. Filozof ten był formą, wyobrażeniem filozofa w Atenach. Trzeba bowiem pamiętać, że w antyku nie każdy człowiek był myślicielem – dla większości gdybania dzisiejszych klasyków były niezrozumiałym bełkotem. Do nich należy też Sokrates, który na przykład oblicza odległości przez zrobienie woskowych butów pchle i odrzuca greckich bogów na rzecz efemerycznych Chmur, bogiń przekrętów. Strepsjades, popadłszy w długi przez syna, chce nauczyć się u niego nieprawych argumentów, żeby wykpić się z zapłaty należności. Jest on jednak zbyt głupi, przez co wysyła samego syna. Wyuczona tam dialektyka staje się obusiecznym mieczem – syn udowadnia, że moralnym jest bić ojca dla jego własnego dobra. Strepsjades w zemście puszcza myślarnię Sokratesa z dymem. Arystofanes był tradycjonalistą. Trudno to sobie uświadomić, ale blisko 500 lat przed Chrystusem niektórzy nawoływali do powrotu do korzeni. Jak wielu Ateńczyków, komediopisarz bał się sofistów, reprezentujących nowe prądy myślowe. Relatywizacja prawdy była zagrożeniem dla demokracji. 2500 lat później nic się nie zmieniło. W „Obronie Sokratesa” Platona „Chmury” zostały przytoczone jako możliwy powód oskarżenia filozofa o deprawację młodzieży. Poza nimi jedynie Platon i Ksenofont to źródła wiedzy o Sokratesie. Wpływ komedii jest jednak przeceniony; Arystofanes w innych przypadkach ostrzegał przed wodzostwem Kleona, skrajnego demagoga ateńskiego. Pomimo wygranej w konkursie komediowym Ateńczycy wybrali go ponownie na wodza. Sofistyka z kolei święciła triumfy, co w tragedii widać po Eurypidesie. "Chmury" ostrzegały przed wieloma rzeczami, ale niewielu tego posłuchało. Odejmuję gwiazdkę, bo tłumaczenie Śmiechowicz nie jest moim ulubionym. https://www.instagram.com/metakonteksty/
Metakonteksty - awatar Metakonteksty
ocenił na 9 6 miesięcy temu
Chłopcy Stanisław Grochowiak
Chłopcy
Stanisław Grochowiak
[...] -Nalej, nalej chciałabym wznieść toast. -Chwileczkę! Panie profesorze, kiedy pan już poczuje, że nadchodzi koniec... no, ta ostateczna godzina, czy będzie pan krzyczał ? -Ja?! Nie wiem?! O czym pani mówi?! -Dziwię się panu. Pani Narcyza zadała pytanie, chyba dość jasno. -Tak, ale... -Przecież prowadził pan niebezpieczne prace. -Przepraszam, czy można by otworzyć okno?... och... ech Już nie potrzeba. Muszą Panie wiedzieć, że co prawda pracowałem nad ujarzmieniem piorunów, ale to była przygoda. Pytanie pani Narcyzy nie dotyczy żadnej przygody. Ono jest związane z koniecznością, z wyrokiem. 𝗭 𝗖𝗬𝗞𝗟𝗨 "𝗢𝗖𝗔𝗟𝗜Ć 𝗢𝗗 𝗭𝗔𝗣𝗢𝗠𝗡𝗜𝗘𝗡𝗜𝗔" Jest to opowieść, momentami humorystyczna, taki śmiech przez łzy, może wewnętrznie. W każdym razie traktuje o walce starszych z młodszymi o prawo do zachowania odrobiny szacunku i wolności. Prawdopodobnie wszystkich nas to czeka.. .oby... Konotacje z "One Flew Over the Cuckoo’s Nest", powieścią Kena Keseya z 1962 roku mówiąca o presji, zniewoleniu oraz tęsknocie za wolnością, tutaj wywieranej na pacjentów przez "siostrzyczki" znaczące. Pierwotnie powstała jako sztuka przeznaczona na deski teatru. Jednak w 1975 roku na podstawie tej sztuki właśnie powstał film pt "Lot nad kukułczym gniazdem", w reżyserii Miloša Formana. Miałam przyjemność wysłuchać radiowej adaptacji w reżyserii Waldemara Modestowicza. Produkcja 1966 roku. 𝗪 𝗪𝘆𝗯𝗼𝗿𝗻𝗲𝗷 𝗢𝗯𝘀𝗮𝗱𝘇𝗶𝗲 : -Krzysztof Chamiec - Jan Nepomucen Pożarski; -Bronisław Pawlik - Józef Kalmita; -Jan Matyjaszkiewicz - Jo-Jo; -Tomasz Zaliwski - Smarkul; -Wieńczysław Gliński - Profesor Perlec; -Anna Seniuk - Narcyza Kalmitowa; -Zofia Rysiówna - Siostra Przełożona; -Anna Milewska - Hrabina de Profundis; -Grażyna Barszczewska - Siostra Maria; -Daria Trafankowska - Wiktoryna. W 1973 roku został zrealizowany film obyczajowy na podstawie sztuki Stanisława Grochowiaka pod tym samym tytułem w reżyserii Ryszarda Bera. informacje z wiki, strony Teatru Polskiego Radia oraz ogólnie Internetu.
꧁ᙏᗣᙃⱿꙆᗣ꧂ - awatar ꧁ᙏᗣᙃⱿꙆᗣ꧂
ocenił na 8 1 rok temu
Gromiwoja  Arystofanes
Gromiwoja
Arystofanes
Momentami dosadna, momentami frywolna, generalnie zabawna, ale przede wszystkim pełna troski recepta Arystofanesa na pokój panhelleński – tym właśnie jest „Gromiwoja” (inne tytuły: „Lizystrata”, „Boromira”). Myślę, że jest to jeden z piękniejszych utworów patriotycznych, jaki zdarzyło mi się czytać. Tutaj pisanie ku pokrzepieniu serc nie jest zabarwione martyrologią. Skupia się na życiu, nie na umieraniu. Zaproponowana przez komediopisarza metoda osiągnięcia pokoju może wydawać się nieco kontrowersyjna, ale przecież współczesna historia doskonale pokazała, czym może skutkować przedłużająca się nieobecność w domach mężczyzn zajętych wojną – i u pań, i u panów krew nie woda (moja ciocia zawsze w tym momencie dopowiada „majtki nie pokrzywy”, ale różnie to bywa). I gdyby wszystko było oparte tylko na specyficznym strajku kobiet, nie sądzę by była to wystarczająca motywacja dla mężczyzn, by zawrzeć pokój. Ale zdeterminowane kobitki odcięły źródełko pieniążków (zajęcie Akropolu) – ciężko prowadzić jakiekolwiek działania wojenne, gdy finansów na nie brak. Podoba mi się sposób prezentacji kobiet przez Arystofanesa – nie są pozbawione wad, czasami same siebie wpychają w schematy słabej płci, ale potrafią się zjednoczyć i wytrwale realizują powzięty plan. W konfrontacji z nimi, mężczyźni wypadają dość blado. Ale może to kwestia niedotlenienia mózgu jest – krew spłynęła w wiadomy organ, ciężko chodzić i myśleć ciężko. Inna sprawa, że dramatopisarz nie pokazuje konfliktu płci. Kobiety i mężczyźni potrzebują się nawzajem, i tylko razem mogą zbudować trwały pokój. „Gromiwoja” mimo ciężaru poruszanego tematu jest lekka i przyjemna w odbiorze. Może zaskakiwać bezpośredniością aluzji seksualnych (pruderia, zdaje się, nie była dominującą cechą ówczesnych Ateńczyków), ale w tej najważniejszej kwestii pojednania jest ponadczasowa.
onika - awatar onika
oceniła na 7 10 lat temu
Sonata Belzebuba czyli Prawdziwe zdarzenie w Mordowarze Stanisław Ignacy Witkiewicz
Sonata Belzebuba czyli Prawdziwe zdarzenie w Mordowarze
Stanisław Ignacy Witkiewicz
„Najgłupsza legenda ma w sobie zawsze coś z prawdy: opiera się na jakiejś rzeczywistości, choćby symbolicznie”. Sztuka w trzech aktach, akcja toczy się w XX wieku na Węgrzech i opowiada „prawdziwe zdarzenie w Mordowarze”. Tytuł sztuki i jej motto [„Muzyka jest wyższym objawieniem niż każda religia czy filozofia” (Beethoven)] wskazują, że muzyka stanowi główny temat, wokół którego zawiązana jest akcja. Sonata Belzebuba to taka sonata „jaką by sam Belzebub napisał, gdyby był kompozytorem”. Skomponowaniem tego utworu chciałby się zająć Istvan. Gdyby to zrobił, wtedy ziściłaby się legenda jaką od lat żyje Mordowar. Ale Istvan jest zbyt młody - ma dopiero 21 lat – i zbyt lękliwy na zadanie, które wymaga zakumplowania się z Belzebubem i zejścia z nim do piekła. Nie może też liczyć na wsparcie swego otoczenia, które jest zachowawcze, nie grzeszy odwagą. I wtedy na scenę wkracza 50-letni Baleastadar – nieustraszony olbrzym z Brazylii. Plantator, a także pianista, który (jak sam twierdzi) swoją wirtuozerią przewyższa „Paderewskiego i Artura Rubinsteina i wszystkich innych o całe rzędy wielkości”. Niestety, jest całkowicie pozbawiony talentu kompozytorskiego, toteż wymyślił sobie, że do wcielenia mordowarskiej legendy w życie oraz spełnienia swoich ambicji i zachcianek, posłuży się Istvanem, którego „nadzieje” piekielną treścią. „Sonata Belzebuba” to sztuka napisana brawurowo, cechuje się pięknym bogatym językiem („góry palą się odblaskiem zorzy i ziemia naprawdę wydaje się dziwną planetą, a nie miejscem pospolitości codziennej”) oraz specyficznym stylem właściwym Witkacemu. To duża dawka groteski plus uwagi o charakterze filozoficznym. Sporo tu buty, impertynencji, nieokiełznanego, dzikiego wręcz humoru, a także dowcipnej parodii, zwłaszcza w akcie drugim, kiedy akcja przenosi się do opuszczonej kopalni imitującej piekło („Piekło - nawet takie - to świetny inkubator dla nieopierzonego muzyka”). Mimo rozmachu i brawury, sztuka posiada też momenty wyciszenia. Witkacy uważa, że żyjemy w epoce schyłkowej, mechanizacja zmienia świat, dlatego szatan może już tylko wyładować się w sztuce i będzie to Czysta Forma natchniona przez Czyste Zło. „Idziemy do tego ich piekła. Tam wre prawdziwe życie i użycie przy dźwiękach sonaty Belzebuba, ostatniej, pożegnalnej fanfary ginącego mrowia, które kiedyś zwało się ludzkością”.
Apelajda Sękliwa - awatar Apelajda Sękliwa
oceniła na 7 1 rok temu

Cytaty z książki Noc tysiączna druga

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Noc tysiączna druga