rozwiń zwiń

Niewidzialny Wróg

Okładka książki Niewidzialny Wróg
Mariusz Wollny Wydawnictwo: Wydawnictwo JaMa Cykl: Sprawy komisarza Mohra (tom 2) powieść historyczna
616 str. 10 godz. 16 min.
Kategoria:
powieść historyczna
Format:
papier
Cykl:
Sprawy komisarza Mohra (tom 2)
Data wydania:
2023-06-11
Data 1. wyd. pol.:
2023-06-11
Liczba stron:
616
Czas czytania
10 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
9788396080059
Średnia ocen

                7,2 7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Niewidzialny Wróg w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Niewidzialny Wróg

Średnia ocen
7,2 / 10
69 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1316
415

Na półkach:

Druga część cyklu jest w mojej ocenie lepsza od pierwszej. Nie ma tutaj aż tak okrutnie sensacyjnego wątku, jak handel kobietami, w zamian mamy wojnę bakteriologiczną, niemniej jednak utwierdziłam się w przekonaniu, że nie należy uważać książek z tego cyklu za powieści kryminalne. Wrzucając więc na luz, można się rozkoszować i brzydzić zarazem atmosferą Krakowa z początków XX wieku z pewnymi bardziej egzotycznymi wstawkami: Meksyk, amerykański Dziki Zachód i wreszcie Klondike. Dla miłośników Londona - a w szczeniackim wieku przeczytałam absolutnie wszystkie powieści i opowiadania Jacka - może być to przyjemna podróż w przeszłość. Jedyne, co mogę zarzucić powieści, to pewnego rodzaju sklęśnięcie na końcu. Niezwykle długie posłowie, w którym pisarz tłumaczy zdarzenia i historie ujęte w powieści (uważam, że wystarczyłyby przypisy w odpowiednich miejscach). Książkę pochłaniałam w postaci audiobooka i to posłowie wraz ze słownikiem to była ponad godzina dodatkowego słuchania o rzeczach już znanych.

Druga część cyklu jest w mojej ocenie lepsza od pierwszej. Nie ma tutaj aż tak okrutnie sensacyjnego wątku, jak handel kobietami, w zamian mamy wojnę bakteriologiczną, niemniej jednak utwierdziłam się w przekonaniu, że nie należy uważać książek z tego cyklu za powieści kryminalne. Wrzucając więc na luz, można się rozkoszować i brzydzić zarazem atmosferą Krakowa z początków...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

118 użytkowników ma tytuł Niewidzialny Wróg na półkach głównych
  • 76
  • 39
  • 3
32 użytkowników ma tytuł Niewidzialny Wróg na półkach dodatkowych
  • 10
  • 7
  • 4
  • 3
  • 3
  • 3
  • 2

Inne książki autora

Mariusz Wollny
Mariusz Wollny
Mariusz Wollny jest z wykształcenia etnografem.Z zamiłowania historykiem i amerykanistą. Oprócz powieści historycznych pisze także książki popularnonaukowe i opowiadania dla dzieci. Mieszka w Krakowie.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Poszukiwacze siódmej księgi Izabela Szylko
Poszukiwacze siódmej księgi
Izabela Szylko
Dżery antypatyczny, angielski prawnik polskiego pochodzenia przybywa do Krakowa na pogrzeb babki, której nie widział kilkanaście lat. W konsekwencji zostaje uwikłany w poszukiwania tajemniczej, ukrytej księgi Mikołaja Kopernika. Pomaga Alicji, lokalnej astronom do której zabiło mu mocniej serce. Wspiera ich starsza pani, sławna blogerka kryminalna - Czesiuchna. O ile Dżerego poznajemy dość dobrze, możemy zaobserwować jego przemianę, a z czasem nawet go polubić, o tyle Alicji nie znamy wcale. Jest ona niespójna, chwilami tajemnicza, mająca zaplanowane kolejne kroki i pomysł na działanie, chwilami rozhisteryzowana, znerwicowana. Wiemy o niej niewiele, nie ma najmniejszego pogłębienia tej bohaterki. Nieźle wypadają bohaterowie drugoplanowi, których jest kilku i każdy jest inny i na swój sposób sympatyczny. Z innych mankamentów to pójście na łatwiznę z nielimitowanymi finansami bohaterów, brak głębiej zarysowanej osoby antagonisty. Nie jest to poziom Roberta Storma, Tomasza NN czy Roberta Karcz. Jest to jednak pokrewna literatura, po prostu nieco słabsza, bardziej wakacyjna, na luzie. Pozycja przy której można miło spędzić czas, ale nie jest to książka do, której z sentymentem wrócę po latach. Ktoś tu napisał, że to Pan Samochodzik dla dorosłych, niestety nie mogę się zgodzić, gdyż w PS jest więcej głębi i treści dla dorosłych, które dostrzega się dopiero po latach. Siódma księga jest bardziej dziecinna :)
GrzegorzAleksander - awatar GrzegorzAleksander
ocenił na 6 1 rok temu
Biały towar Mariusz Wollny
Biały towar
Mariusz Wollny
Kraków przełomu XIX i XX wieku, czasy Młodej Polski i dekadencji. Olgierd Korsak po latach pobytu za granicą powraca do ojczyzny, by rozwiązać sprawę zaginięcia swojego przyjaciela. Zafascynowany Sherlockiem Holmesem mężczyzna postanawia wykorzystać sztukę dedukcji i wrócić myślami do czasów, gdy jako nastolatek wraz z kolegami wpadł na trop pewnej szajki przestępczej. To pierwsza książka Mariusza Wollnego, jaką przeczytałam, i duże zaskoczenie. Przyciągnął mnie klimat Młodej Polski, liczyłam, że wejdę w świat tamtej epoki i to się udało… Natomiast wątek kryminalny tak naprawdę jest na odległym planie, w moim odczuciu nie jest specjalnie fascynujący, nie ma tu odkrywania tajemnic z bohaterami, choć zakończenie mi się podobało, a szczególnie nawiązania do Freuda i narodzin psychiatrii. Autor w posłowiu sam nazwał tę powieść ,,fabularyzowanym przewodnikiem po Krakowie”, bo w gruncie rzeczy jest to taki zbiór scenek z życia tego miasta w czasach dekadentów. Niektórych to zapewne znudzi, ale jako że ja kocham Kraków i interesuje mnie tamta epoka, z przyjemnością przeżywałam lekturę i znajdywałam na kartach miejsca, które znam. Autor ma ogromną wiedzę, przybliża nam naprawdę prawie każdy aspekt tamtego świata – opisuje kawiarnie, gdzie zbierali się artyści, działalność brata Alberta Chmielowskiego, losy biedoty, powolny rozrost miasta, początki popularności Józefa Piłsudskiego. Nie zabraknie także nawiązań typowo kulturowych, jak opisy ,,szatańskiego wpływu” Stanisława Przybyszewskiego na młodzież, kolejne dzieła Stanisława Wyspiańskiego, plany małżeńskie Lucjana Rydla. Jedną z ważniejszych postaci jest Tadeusz Boy-Żeleński, który został ukazany naprawdę fajnie i ciekawie na etapie życia, gdzie kształtuje swój charakter i poglądy, które w przyszłości zaprowadzą go do słynnych tłumaczeń czy walki o edukację seksualną, czyli szczegółów znanych nam z historii. Całość jest napisana przyjemnym, lekkim stylem, więc choć książka jest gruba, czyta się ją bardzo szybko. Ciężko mi napisać coś więcej, bo to nie jest typ książki, gdzie długo dywaguje się nad fabułą czy relacjami bohaterów. Jednak jest to bardzo przyjemna lektura, świetnie się na niej bawiłam, poczułam atmosferę dawnego Krakowa i chętnie przeczytam kontynuację. ,, (…) zanim moralność ludu poprawiać zaczniemy, usiłujemy pierwej zapobiec, żeby głodnym nie był, bo głód bardzo złym bywa doradcą. Poprawa bytu materialnego koniecznie musi poprawę moralności poprzedzać, a przynajmniej równocześnie z nią postępować winna.”
FannyBrawne - awatar FannyBrawne
ocenił na 7 8 miesięcy temu
Wielka ucieczka Robert Harris
Wielka ucieczka
Robert Harris
To było moje pierwsze spotkanie z prozą Roberta Harrisa, do tej pory o twórczości tego pisarza coś tam wiedziałem, znałem też ekranizację książki "Vaterland" z Rutgerem Hauerem ale przygodę z jego pisarstwem zacząłem dopiero od jednej z jego najnowszych książek tj. "Wielkiej ucieczki". Jest to opowieść dziejąca się w XVII w. Anglii oraz Ameryce Północnej, głównie w środowisku purytanów. Na przestrzeni wielu lat śledzimy losy dwóch oficerów z otoczenia dyktatora Oliwera Cromwella, którzy byli uczestnikami skazania na śmierć króla Anglii Karola I Stuarta pojmanego po przegranej wojnie domowej. To swojego rodzaju powieść "drogi", życia dwóch oficerów, teścia i jego zięcia oraz ich ukrywania się na przestrzeni lat i dekad. Jest to też powieść o więzach rodzinnych, fanatycznej religijności, zemście. Utwór napisany jest lekko, jednak liczne, mało znane fakty dla kogoś kto nie jest historykiem zaznajomionym z XVII w. historią Anglii powodują, że książka może być skomplikowana w odbiorze. Jako fan historii i tak musiałem poszukać poza książkowych informacji o purytanach, wojnie domowej w Anglii i jej następstwach. Być może dla kogoś mogą być także ciężkostrawne całe fragmenty Biblii cytowane przez bohaterów, dla mnie to wszystko było raczej plusem więc czytałem powieść w każdej wolnej chwili. Polecam z całego serca, do Harrisa na pewno jeszcze wrócę ale dla większości czytelników "Wielka ucieczka" z racji umiejscowienia historii i pewnej specyfiki może nie być najlepszym utworem do rozpoczęcia przygody z tym autorem. Natomiast jeśli ktoś już zna tego pisarza lub nie przerazi go purytańska rzeczywistość to powieść ta będzie bardzo przyjemnym przeżyciem.
waldek1982 - awatar waldek1982
ocenił na 8 2 miesiące temu
Przeciw diabłom i infamisom. Przypadki starościca Wolskiego Józef Hen
Przeciw diabłom i infamisom. Przypadki starościca Wolskiego
Józef Hen
O książkach autora pisałem już wielokrotnie, zawsze pozytywnie i z wysokimi ocenami. Może teraz dla odmiany trochę o nim samym. Na pewno długowieczny 08. 11 miał 102 - gie urodziny. To wszystkie pozytywy. Pisarz wł. Henryk Cuker, Żyd. Wojnę spędził w ZSRR, do armii Andersa nie został przyjęty. Za to już w 1944 r. wstąpił do LWP, kiedy to przyjął pseudonim " Hen ". Ukończył Polityczną Szkołę Oficerską w Lublinie. Służbę wojskową zakończył w 1952 r. w stopniu kapitana. Miłośnik " Gazety Wyborczej " Michnika jednego z największych szkodników III RP. Co dla mnie całkowicie go dyskredytuje !!! Krytykował w " Dzienniku ciągu dalszym " z 2014 r. Lecha Kaczyńskiego za odsłonięcie pomnika bandyty " Ognia " J. Kurasia, " mordercy ocalałych Żydów "... jak to ujął. Partyzanci walczyli i likwidowali działaczy PPR, UB, NKWD, MO, konfidentów i najgorliwszych sługusów nowego okupanta, a że często, bardzo często byli Żydami... to już inna historia. Czarna legenda polskiego bohatera narodowego " Ognia " bazuje na książce byłego sekretarza PPR w Nowym Targu W. Machejka " Rano przeszedł huragan " ( ostatnie wydanie w latach 90 - tych [ sic !] ) niewiele mająceym wspólnego z rzeczywistością materiałem propagandowym i na spreparowanym w całości przez Machejka rzekomym dzienniku " Ognia ". Wielu historyków uważa, że stworzenie fałszywego życiorysu " Ognia " to majstersztyk komunistycznej propagandy i Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Krakowie. Za popełnione morderstwo w celu rabunkowym na dwóch kupcach żydowskich, Jan Wąchała został przez " Ognia "skazany na karę śmierci. Pisarz po tragedii smoleńskiej pisał: "... chyba po raz pierwszy we współczesnej Polsce na czele dużej partii jest człowiek, który żyje urojeniami... nie widzę u niego traumy.... wystarczy przyjrzeć się, jak przemawia. Z jakim wyrachowaniem. jak podoba się sobie. ". Fuj !!! Trudna porównywać kulturę i tradycję żydowską do kultury i moralności katolickiej, dlatego często myślę, co było motywacją i celem napisania przez autora książki " Mój przyjaciel król " ? Prowokacja ? Nieee !!! Relatywizowanie działań króla S. A. Poniatowskiego, którego polska historiografia już oceniła, może wpisuje się w mentalność żydowską, ale nie w polską !!! Zostaje pytanie na którą trudno ( ? ) znaleść odpowiedz: Czy Żyd może być Polakiem, czy tylko Żydem podającym się za Polaka ??? Książki autora POLECAM !!! Jako człowiek.... no cóż.... sam oceń.
ando - awatar ando
ocenił na 8 2 miesiące temu
Po prostu Masa Boris Akunin
Po prostu Masa
Boris Akunin
Jest to egzotyczna opowieść, dobrze napisana przez Borisa Akunina i przeczytana przez Filipa Kosiora - po prostu relaks, z ciekawą dawką historycznych realiów! Japonia w epoce szogunatu: Szlachetny złodziej Tatsumasa wiedzie szczęśliwy żywot z ukochaną żoną Osuzu i maleńkim synkiem. Jego złodziejski kodeks nie pozwala okradać biednych i zabrania zabijać, ale chciwym wrogom nie jest to w smak. Ktoś zdradza kryjówkę rodziny, Tatsumasa i Osuzu giną, a dziecko zostaje porwane. Kilkadziesiąt lat później ronin Masahito Sibata, czyli po prostu Masa, po śmierci swego pana i nauczyciela, Erasta Fandorina, wraca do ojczyzny, teraz już cesarskiej Japonii. Pierwszego września 1923 roku rejon Tokio i Jokohamy nawiedza silne trzęsienie ziemi, po nim tsunami i pożary. Gdy życie powoli zaczyna się normalizować, rośnie zapotrzebowanie na usługi agencji detektywistycznej Masy. Kogóż to nie ma wśród jego potencjalnych klientów: policja, yakuza, biali i czerwoni Rosjanie, o pięknych kobietach, szczególnie jednej, nawet nie wspominając … Czy uda się Masie, przy okazji, odzyskać swą prawdziwą tożsamość, poznać rodzinną historię? A może znaleźć również tę jedyną i spłodzić dzieci? Wiele lat temu poznałam pierwsze tomy serii z Fandorinem, ale całego, bodaj szesnastoczęściowego cyklu nie znam. Wiedziałam, że Grigorij Czchartiszwili - takie jest rodowe imię i nazwisko pisarza - studiował japonistykę, ale chyba dopiero teraz, na emigracji, zanurza się tak głęboko w japońskie klimaty w swej twórczości literackiej. I robi to wybornie, łącząc egzotykę z dreszczykiem uniwersalnych, autentycznych emocji.
Nina - awatar Nina
oceniła na 7 1 rok temu
Pas Ilmarinena Marcin Mortka
Pas Ilmarinena
Marcin Mortka
Myślę, że Pan Marcin napisał w swoim życiu tyle książek, że nawet jak zaczytasz się w innych kategoriach prędzej czy później do niego wrócisz. W moim przypadku powrót następuje po rocznej przerwie od słabego zakończenia przygód Madsa Voortena. Dziś na warsztat Recenzencki biorę Pas ilmarinena. Książka opowiada o byłym żołnierzu szukającym swojej Ex żony, która prowadząc badania zagubiła się na mroźnej Karelii w czasie trwania historycznego konfliktu Wojny Zimowej (Wojny Radziecko-Fińskiej). Znawcy historii mogą błędnie pomyśleć, że tytuł nawiązuje do Linii Mannerheima, która była znanym pasem umocnień obronnych w rzeczywistości odnosi się do magicznego miejsca. Poznajemy głównego bohatera zamkniętego w sobie Michaela brytyjskiego żołnierza, który na froncie Maur żeńskim nie radził sobie najlepiej, o czym jego teść De Voort dobrze wie i wysyła na poszukiwania córki. Misja ratunkowa jak można się spodziewać po Mortkowym warsztacie okazuje się pełna przygód i niebezpieczeństw głównie ze strony sowietów. Protagoniście towarzyszą od pewnego momentu Theodor Ashley i Gnfhfghf którzy są zdecydowanie najlepiej napisanymi postaciami w książce, a ich charakter, i sposób bycia wzbudza w nas sympatię w przeciwieństwie do chamskiego i nudnego głównego bohatera. Theodor jest błyskotliwym młodzieńcem o nienagannej kulturze przesączonym Brytyjskim poczuciem humoru, natomiast Amerykanin robi za tego wygadanego rednecka, który niekiedy powali nas śmiechem. Podróżując razem z nimi poznajemy przelotnie niewielkie miejscowości, w których zazwyczaj zatrzymują się celem opracowania jakiegoś plalu lub wyzwolenia niewinnych kobiet, a to wszystko w specyficznej aurze lat trzydziestych dwudziestego wieku. Ale każda powieść potrzebuje swego złola i w tej roli doskonale sprawdza się Siergiej Mucha lew agent NKWD poszukujący magicznych artefaktów. I to jak Pan Marcin oddaje nastrój i życie w armii radzieckiej jest mistrzostwem świata, groźby, wulgaryzmy, żarty z nieudolności wielkiej, lecz ogłupionej alkoholem armii czerwonej. Znajdziemy tu całą scenę libacji przy wódce z Pułkownikiem Szyszkinem, i to, co tam się dzieje jest kabaretem do potęgi dwudziestej, zapomnijcie o wszystkim, bo tego rozdziału nie zapomnicie nigdy. Wróćmy jednak do naszej trójki bohaterów, którzy przedzierając się przez mroźną Finlandię walczą z Rosjanami nierzadko korzystając z pomocy Fińskiej armii, która z wiadomych powodów jest przedstawiona jako ta dobra. Jest to oczywiście celowy zabieg, pod czytelników którzy czują w większości sympatię do wychowanych w trudnym rejonie finów należy przy tym, jednak pamiętać, że nie ma złych nacji, ponieważ w każdej znajdą się dobrzy i źli ludzie. Co więc w moich oczach osłabia to dzieło. Głównie fakt, że w drugiej połowie książki poszukiwania są prowadzone dosyć chaotycznie i autor nie potrafi zbyt długo utrzymać naszej uwagi, nawet gdy żona protagonisty Penelopa zostaje odnaleziona. Swoją drogą kobieta jest dziwna, trzech mężczyzn naraża dla niej rzycie, przedzierając się przez mroźna Finlandię pod latającymi kulami, a ona zachowuje się jak niewdzięczna księżniczka, poza tym dostaje ona zbyt mało czasu na rozbudowę charakteru co tylko potęguje to, że nie chcemy czytać jej wywodów. Z bólem przyznam, że zdarzyło mi się dwukrotnie przysnąć przy lektorze, mimo że Autor ładnie rozwinął wątek Mucha lewa, który szuka kobiet obdarzonych różnymi mocami, które nie tyle pragnie przekazać związkowi Radzieckiemu co wykorzystać do własnych celów. W drugiej części książki Autor popełnia błąd, który notorycznie pojawia się u niego w innych powieściach, czyli za bardzo skupia się na trudach podróży bohaterów zamiast przyłorzyć się do rozbudowy motywów, które nimi kierują. Często również zamiast tej rozbudowy wstawia gagi, których i tak jest w nadmiarze. Książkę oceniam 6 może 7 na 10, czy sięgnę po kolejną? Być może w końcu autor oferuje wiele pozycji zawierających dobrą zabawę i humor. Może to oznaki mojego starzenia się, ale Niestety jako czytelnik wymagam od książek czegoś więcej, a w szczególności głębszych postaci, czy fabuły.
Rhayon - awatar Rhayon
ocenił na 6 7 miesięcy temu
Sydonia. Słowo się rzekło Elżbieta Cherezińska
Sydonia. Słowo się rzekło
Elżbieta Cherezińska
Twórczością Elżbiety Cherezińskiej zachwyciłam się, gdy sięgnęłam po „Sagę Północną” – byłam oczarowana. O „Sydonii” również słyszałam wiele dobrego – że warto, że to świetna powieść. I szczerze mówiąc, gdyby nie te wszystkie zapewnienia, chyba nie skończyłabym jej czytać, bo mniej więcej do połowy dosłownie męczyłam się z lekturą. Zastanawiałam się, po co te wszystkie informacje i wydarzenia, z którymi nie do końca wiedziałam, co zrobić. Kiedy zacznie się właściwa akcja? Kiedy wszystko się rozkręci? Dopiero od połowy zaczęłam naprawdę lubić główną bohaterkę. Wchodziłam w jej emocje, patrzyłam na świat jej oczami. Końcówka książki zrekompensowała mi trud początkowego czytania – i uznałam, że ten czas nie był stracony. To historia Sydonii von Bork – szlachcianki z przełomu XVI i XVII wieku, która latami walczyła o należny jej majątek i prawo do godnego życia. W świecie, w którym kobieta bez męża była zależna od decyzji mężczyzn, łatwo było stać się niewygodną – a stąd już tylko krok do oskarżeń. Atmosfera lęku, przesądów i religijnego napięcia jest w tej powieści wyraźna. Procesy o czary, presja i wyrok oddają realia tamtych czasów. Historia Sydonii nie kończy się wraz z wyrokiem – przez lata na Pomorzu powracała legenda o jej klątwie rzuconej na ród Gryfitów. Im dłużej czytałam, tym bardziej imponowała mi jej odwaga, hart ducha i niezłomność. Była inteligentna, świadoma swojej wartości, a jednocześnie bardzo samotna. Uwikłana w realia epoki, w której kobieca niezależność budziła nieufność i strach. Autorka mistrzowsko odmalowuje ducha epoki. Naprawdę mogłam poczuć klimat przełomu XVI i XVII wieku, realia Księstwa Pomorskiego i mentalność ludzi tamtych czasów. To nie tylko opowieść o procesach o czary – to także historia o pozycji kobiet, zależnościach, braku sprawczości i tym, jak łatwo było kogoś osądzić. W końcu przychodzi moment, kiedy naprawdę w tę książkę się wchodzi – i od tego momentu autorka nie wypuszcza czytelnika aż do ostatniej strony. Nawet jeśli momentami akcja zwalnia, język i dbałość o detale sprawiają, że chce się czytać dalej. Czy mogę ją polecić? Zdecydowanie tak. Cieszę się, że po nią sięgnęłam i cieszę się ze wspólnego czasu. Nie jest to lektura lekka – są momenty wymagające cierpliwości. Jeśli zdecydujecie się po nią sięgnąć, dajcie sobie czas. Ta historia dojrzewa powoli.
Edyta Putyra - awatar Edyta Putyra
oceniła na 7 1 miesiąc temu
Świdermajerowie Katarzyna Chudyńska-Szuchnik
Świdermajerowie
Katarzyna Chudyńska-Szuchnik
W zeszłym roku odkryłam pod Warszawą okolicę, w której znajduje się cała trasa prowadząca przez budynki wybudowane w stylu świdermajer. Zaintrygowały mnie, zarówno te zadbane, jak i rozpadające się domy są urokliwe, a przy tym pełne historii, która mogła skrywać wiele zaskakujących wątków. Dlatego znalezienie tej książki sprawiło mi ogromną radość. Podczas lektury dowiedziałam się, skąd pochodzi sama nazwa stylu, jak powstawały te domy i w jakim celu je budowano. Poznałam również wiele dramatycznych opowieści związanych z ich pierwszymi właścicielami, którzy podczas II wojny światowej doświadczyli ogromnych tragicznych wydarzeń. Autor opisuje także trudny proces przekazywania praw do tych budynków, ich stopniową degradację spowodowaną biedą powojenną czy grabieżami. W tę historię wpisane jest naprawdę wiele smutku. Zebrane i opisane dzieje pokazują, jak bardzo zmienia się świat i jak trudno jest zadbać o przyszłość architektury, gdy nie mamy wpływu na to, co przyniesie przyszłość. Lektura wzbudziła we mnie różnorodne emocje. Poczułam, że nic nie jest trwałe: przywiązanie do rzeczy materialnych bywa złudne, celowość często okazuje się chwilowa, a ludzie są zmienni i nieprzewidywalni i mają ogromny wpływ na świat wokół nas, nawet jeśli wydawało się, że nasze plany były inne. Szczególnie trudne było czytanie o tym, jak własność tych budynków przechodziła z rąk do rąk, jak administracja państwowa komplikowała ich ochronę, a zmiany społeczne przyczyniały się do tego, że coraz więcej domów starzało się, niszczało lub ulegało zniszczeniu przez pożary. Mam w sobie ambiwalentne uczucia wobec tej lektury. W pewnym sensie żałuję, że ją przeczytałam, bo wraz ze zdobyciem tej wiedzy pojawiło się poczucie, że walka o zachowanie tych miejsc jest niezwykle trudna. Uświadomiłam sobie też, że wiele rzeczy, które dziś uznajemy za istotne, w przyszłości może bardzo szybko zniknąć – i po naszej śmierci nie pozostanie po nich ślad.
Matimajczyta - awatar Matimajczyta
oceniła na 7 7 miesięcy temu

Cytaty z książki Niewidzialny Wróg

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Niewidzialny Wróg