My, naród. Nowa historia Stanów Zjednoczonych

Okładka książki My, naród. Nowa historia Stanów Zjednoczonych autorstwa Jill Lepore
Jill Lepore Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie historia
848 str. 14 godz. 8 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Tytuł oryginału:
These Truths: A History of the United States
Data wydania:
2020-10-28
Data 1. wyd. pol.:
2020-10-28
Liczba stron:
848
Czas czytania
14 godz. 8 min.
Język:
polski
ISBN:
9788366570948
Tłumacz:
Jan Szkudliński
Nowe, intrygujące spojrzenie na dzieje Ameryki autorstwa wybitnej i nagradzanej historyczki.

Jill Lepore przedstawia historię Stanów Zjednoczonych w zaskakującej interpretacji. Wychodząc od głównych amerykańskich idei, tych „oczywistych prawd”, o których mówił Jefferson – politycznej równości, praw naturalnych i suwerenności narodu – autorka zadaje podstawowe pytanie: Czy burzliwa historia Ameryki dowodzi tych prawd, czy też im zaprzecza? Lepore śledzi ich obecność od czasów pierwszych pionierów po izolacjonistów, od właścicieli niewolników po obrońców praw człowieka, od początków prasy drukarskiej po Facebooka. Stwierdza też, że sprzeczności w nich zawarte budują naród, który chce walczyć o sens swojej historii.

Wciągająca narracja i oryginalna konstrukcja czynią "My, naród" jedną z najciekawszych i najbardziej nowatorskich opowieści o amerykańskiej historii. Wobec konfliktów, które aktualnie wstrząsają Ameryką, książka Jill Lepore znakomicie wyjaśnia źródła ich pochodzenia oraz daje nadzieję na ich twórcze przełamanie.
Średnia ocen
7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup My, naród. Nowa historia Stanów Zjednoczonych w ulubionej księgarni i Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

My, naród. Nowa historia Stanów Zjednoczonych



1166 398

Oceny książki My, naród. Nowa historia Stanów Zjednoczonych

Średnia ocen
7,2 / 10
201 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
67
21

Na półkach: ,

Historia Ameryki podana w bardzo szczegółowy sposób: od podboju kontynentu po dzieje współczesne. Nie można autorce odmówić niezwykle wnikliwej analizy wydarzeń.
Niestety mnogość nazwisk, dat, cytatów z innych, znanych dzieł, zabija przyjemność z czytania. Porzuciłam lekturę po 70 stronie.

Wierzę, że literatura faktu, w dodatku historyczna może być wciągająca; nie musi być zbiorem suchych faktów. Tego mi tutaj niestety zabrakło. Książka nie jest ani trochę porywająca.

Zainteresowanym tematem zdecydowanie bardziej polecam "Ziemię Obiecaną" B. Obamy lub "Wałkowanie Ameryki".

Historia Ameryki podana w bardzo szczegółowy sposób: od podboju kontynentu po dzieje współczesne. Nie można autorce odmówić niezwykle wnikliwej analizy wydarzeń.
Niestety mnogość nazwisk, dat, cytatów z innych, znanych dzieł, zabija przyjemność z czytania. Porzuciłam lekturę po 70 stronie.

Wierzę, że literatura faktu, w dodatku historyczna może być wciągająca; nie musi być...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1561 użytkowników ma tytuł My, naród. Nowa historia Stanów Zjednoczonych na półkach głównych
  • 1 250
  • 239
  • 72
225 użytkowników ma tytuł My, naród. Nowa historia Stanów Zjednoczonych na półkach dodatkowych
  • 137
  • 42
  • 18
  • 9
  • 7
  • 7
  • 5

Tagi i tematy do książki My, naród. Nowa historia Stanów Zjednoczonych

Inne książki autora

Jill Lepore
Jill Lepore
Jill Lepore – wybitna amerykańska historyczka, pracująca na Uniwersytecie Harvarda. Urodziła się i wychowała w Massachusetts, studiowała na Uniwersytecie Michigan, później w Yale. Pisze o amerykańskiej historii, prawie, literaturze i polityce. Autorka wielu nagradzanych książek, za The Secret History of Wonder Woman otrzymała w 2015 roku prestiżową nagrodę American History Book Prize. Pisze dla New Yorkera, jej eseje i recenzje ukazują się także w The New York Times, The Times Literary Supplement, The Journal of American History i Foreign Affairs. Jak twierdzi: „Historia to sztuka argumentowania na temat przeszłości poprzez opowiadanie historii, które można poprzeć dowodami”. Mężatka, matka trójki synów.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy My, naród. Nowa historia Stanów Zjednoczonych przeczytali również

San Francisco. Dziki brzeg wolności Magda Działoszyńska-Kossow
San Francisco. Dziki brzeg wolności
Magda Działoszyńska-Kossow
I tak to jest, jak się kupuje książkę w necie... Nie zwróciłem uwagi na tył okładki. A tam stoi jak wół, że Autorka to wytwór GW i TVN. No cóż... Przeczytałem. Ta książka ma dobre momenty. W sumie warto przeczytać. Ale należy mieć świadomość, że pojawią się nieuchronnie kwiatki typu: "Ani w przypadku klimatu, ani wywołanych ruchami płyt tektonicznych trzęsień nie ma jednak możliwości, stwierdzenia, jak miałyby się sprawy, gdyby nie nasza działalność" (str. 76). No tak, człowiek nie odpowiada jedynie za wybuchy supernowych, ale współcześni uczeni nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa, więc kto wie? O hipisach Autorka pisze tak: "Chcieli żyć razem (…) oddychać przyrodą, a nie ją eksploatować, być samowystarczalni, a nie uzależnieni od świstka z wypłatą”. Jasne! Żeby nie eksploatować przyrody da się żyć tylko pozyskując energię ze Słońca, a bycie samowystarczalnym znaczy żebranie i grzebanie po śmietnikach, co Autorka barwnie opisuje. Są wspaniałe skróty myślowe - o filozofii Dalekiego Wschodu:„(…)obdarzonemu tym umysłem i dodatkowo wolną wolą człowiekowi pisane jest bycie panem wszelkiego stworzenia” (str. 142). Aha, czyli buddyści mogą być panami stworzenia, ale kiedy mówi to inna religia to już jest męska patriarchalna zaborczość? Autorka myli paskudnie dr Jekylla i mr. Hyde'a (str 187). Wstydź się, Redakcjo! Natomiast interesujący obraz San Francisco to taki, że to niewielkie miasteczko starające się być kimś ponad stan posiadania, zmuszające mieszkańców do posiadania niestandardowych zarobków. Ale niech ktoś mi wytłumaczy - czemu ci Amerykanie, których nie stać na mieszkanie we Frisco, nie pojadą tam, gdzie taniej? (casus kobiety z emeryturą, która pewnie doskonale mogłaby żyć na jakimś amerykańskim zadupiu) Co się Autorce udało? Pokazanie Ameryki, która właściwie dobra jest tylko dla zarabiających dużo ponad średnią. Bo ani ci aspirujący do lepszego życia techies, ani ci, których życie wyrzuciło na margines, szczęścia w Ameryce nie znajdą. Rozgadałem się! Podsumuję te wszystkie, bazujące na kompletnie chybionych pomysłach, próby naprawy stanu rzeczy: "To nowoczesne, humanitarne i empatyczne podejście w praktyce okazuje się tylko mrzonką” (str. 242) No cóż, był już taki ustrój walczący bohatersko z problemami, które w żadnym innym ustroju nie występowały!
Staruch - awatar Staruch
ocenił na 6 2 miesiące temu
Jak ocalić świat od katastrofy klimatycznej. Rozwiązania, które już mamy, zmiany, jakich potrzebujemy Bill Gates
Jak ocalić świat od katastrofy klimatycznej. Rozwiązania, które już mamy, zmiany, jakich potrzebujemy
Bill Gates
Doceniam tematykę i formę książki - bo w dość przystępny ale zarazem uporządkowany i rzetelny sposób próbuje przedstawić wyzwania, z którymi musi mierzyć się ludzkość a które to wyzwania wynikają z jej działalności/rozwoju. O większości zagadnień można oczywiście usłyszeć w szkole czy mediach - jednak często są to krótkie hasła, albo bardzo po macoszemu traktowane. Zatem cieszę się, że mogłem trochę głębiej zrozumieć wpływ np. rolnictwa czy budownictwa na środowisko. Sam osobiście widzę "ocalenie" naszego gatunku na tej planecie wyłącznie w innowacjach i odkryciach naukowych - małe kroki/korekty/poprawki/starania dają znikomy efekt w porównaniu do efektu np. przełomu w fuzji jądrowej czy modyfikacjach genetycznych. Oczywiście z tyłu głowy pamiętam, kim jest Autor i w jaki sposób zdobył fortunę dzięki której może teraz poświęcać ogrom swojego czasu na działalność charytatywną czy prośrodowiskową - jego flagowa firma wszak odpowiada za ogromną część popytu na energię i niewiele wspomina on o tym, co zrobił w czasach swojego panowania aby ten ślad węglowy wtedy ograniczać... Mam też smutną konstatację, że bardzo trudno będzie ludziom (o ile w ogóle) podążać ścieżką przez niego zarysowaną, szczególnie gdy górę bierze światowa geopolityka; w czasie pokoju można dyskutować na różnych szczeblach o różnych inicjatywach - a wystarczy jeden konflikt zbrojny czy jedna pandemia by wywrócić do góry nogami priorytety wszystkich państw...
PawelP - awatar PawelP
ocenił na 7 10 miesięcy temu
Złap i ukręć łeb. Szpiedzy, kłamstwa i zmowa milczenia wokół gwałcicieli Ronan Farrow
Złap i ukręć łeb. Szpiedzy, kłamstwa i zmowa milczenia wokół gwałcicieli
Ronan Farrow
To jedna z tych książek, które czyta się z rosnącym napięciem i coraz większym niedowierzaniem. To nie tylko zapis śledztwa, ale przede wszystkim wstrząsająca opowieść o tym, jak działa system chroniący ludzi władzy, nawet gdy dopuszczają się najcięższych nadużyć. Farrow odsłania kulisy dochodzenia dotyczącego Harvey Weinstein, pokazując nie tyle same zbrodnie, ile mechanizmy ich ukrywania. Najbardziej przerażające okazuje się to, jak wiele osób wiedziało o procederze i przez lata milczało lub aktywnie pomagało w jego tuszowaniu To realna praktyka polegająca na wykupywaniu i blokowaniu niewygodnych historii, zanim ujrzą światło dzienne . Największą siłą tej książki jest jednak ukazanie, jak niebezpieczna potrafi być praca dziennikarza śledczego. Farrow działa w atmosferze ciągłego nacisku, zastraszania i izolacji. Jego materiały są blokowane, współpracownicy wycofują się pod presją, a on sam staje się celem działań wynajętej przez Weinsteina agencji Black Cube. Inwigilacja, manipulacja, próby kompromitacji – to codzienność, z którą musi się mierzyć, próbując dotrzeć do prawdy. Równolegle autor pokazuje sieć powiązań Weinsteina – od prawników, przez media, aż po wpływowe kręgi biznesu i polityki. To system, który nie tylko chroni sprawcę, ale aktywnie niszczy ofiary: podważa ich wiarygodność, zmusza do milczenia, zmienia narrację. W tym kontekście ruch #MeToo nie jawi się jako spontaniczna fala, lecz jako efekt ogromnej pracy i odwagi tych, którzy zdecydowali się mówić – często wbrew wszystkiemu. Styl Farrowa przypomina thriller – napięcie rośnie z każdą stroną, a kolejne odkrycia układają się w misterną, lecz przerażającą układankę. Jednak świadomość, że to wszystko wydarzyło się naprawdę, odbiera czytelnikowi komfort dystansu. To nie fikcja, lecz rzeczywistość, w której prawda wymaga nie tylko determinacji, ale i odwagi graniczącej z poświęceniem. Reportaż, który demaskuje nie tylko jednego człowieka, ale cały system przyzwolenia. To także hołd dla dziennikarstwa w jego najczystszej, najbardziej ryzykownej formie – takiej, która potrafi zmienić świat, ale często kosztuje znacznie więcej, niż jesteśmy gotowi dostrzec.
Freja78 - awatar Freja78
ocenił na 8 25 dni temu
Śmiech ma po matce. Tajemnice genów Carl Zimmer
Śmiech ma po matce. Tajemnice genów
Carl Zimmer
Książka jest obszerna – liczy blisko 600 stron i, według opinii wielu osób, bardzo przystępnie wyjaśnia czytelnikom historię genetyki od jej początków aż po XXI wiek. Mnie osobiście nie porwała, być może dlatego, że tematy związane z ludzkim DNA czy szerzej – dziedziczeniem – nie są dla mnie szczególnie fascynujące. Doceniam jednak walory tej publikacji, która popularyzuje wiedzę o historii badań nad genami. Autor posługuje się przystępnym językiem, mimo że tematyka bywa zawiła, i sprawnie łączy daleką przeszłość z teraźniejszością, wykorzystując liczne przykłady z historii. Szczególnie ciekawe okazały się fragmenty dotyczące dziejów austriackiej dynastii Habsburgów, gdzie autor prezentuje mnóstwo porównań i analogii, które pomagają lepiej zrozumieć skomplikowane mechanizmy dziedziczenia. Myślę, że książka będzie doskonałym narzędziem dla osób zainteresowanych biologią, które chcą spojrzeć na ten temat z innej perspektywy. Sporo miejsca autor poświęca także zagadnieniom etycznym, inżynierii genetycznej oraz potencjalnym zagrożeniom, jakie mogą wynikać z ingerencji człowieka w geny. Ciekawie opisuje również relacje między genami a osobowością człowieka, wyjaśniając, w jakim stopniu predyspozycje psychologiczne jednostki są zapisane w jej DNA. Być może kiedyś wrócę do tej książki, gdy ten obszar nauki stanie się bliższy moim czytelniczym zainteresowaniom.
Arek - awatar Arek
ocenił na 7 3 miesiące temu
Pionierzy. Ludzie, którzy zbudowali Amerykę David McCullough
Pionierzy. Ludzie, którzy zbudowali Amerykę
David McCullough
(2019) [The Pioneers: The Heroic Story of the Settlers Who Brought the American Ideal West] Opowieść o początkach osadnictwa w „kraju Ohio” – części Terytorium Północno-Zachodniego, uzyskanego przez Stany Zjednoczone po wojnie o niepodległość*. Historię zasiedlenia przyszłego stanu poznajemy poprzez losy wielu bohaterów różnych talentów, zasłużonych dla lokalnej społeczności. Centrum opowieści stanowi miasto Marietta, założone w widłach Ohio i Muskingum – najstarsze na terenie stanu, stanowiące przyczółek dla dalszej kolonizacji, której pionierski okres przypadał na końcówkę XVIII wieku i początek XIX. McCullough (1933-2022) oparł się na kolekcji pamiętników, dzienników i listów, oraz szeregu innych dokumentów przechowywanych w bibliotece Marietta College**. Tytułowi pionierzy to pastor Manasseh Cutler, który odwiedził Ohio tylko raz, ale był jednym z głównych inicjatorów kolonizacji; generał Rufus Putnam, który poprowadził pierwszą grupę osadników, założył Mariettę i pozostał lokalnym liderem; syn Cutlera – Ephraim, farmer, sędzia i popularny polityk; Samuel Hildreth – lekarz i historyk-amator opisujący losy pionierów, a ponadto botanik i kolekcjoner; oraz szereg innych postaci, nazwisk które zapisały się w historii USA, postaci barwnych, niesławnych i nieco zapomnianych: wojskowych, budowniczych, szkutników – ludzi pracy. „[…] ukończyli swe dzieło, każdy na swój sposób, bez względu na przeciwności losu, z jakimi przyszło im się zmierzyć, a sił dodawało im poczucie najwyższego, szlachetnego celu. Osiągnęli to, co zamierzali, nie ze względu na pieniądze, majątek czy sławę, lecz by podnieść jakość życia i zwiększyć stojące przed ludźmi możliwości – aby jak najpowszechniej krzewić amerykańskie ideały” (str. 320)***. __________________________ * W 1783, w wyniku postanowień traktatu paryskiego, młode Stany Zjednoczone rozszerzają swe terytorium o ziemie między Appalachami a rzeką Missisipi, tj. wschodnią część dzisiejszego Midwestu – region East North Central, w którego skład wchodzą stany Ohio, Illinois, Indiana, Michigan i Wisconsin. (Ohio Country: https://en.wikipedia.org/wiki/Ohio_Country; Northwest Territory [Old Northwest, Territory Northwest of the River Ohio]: https://en.wikipedia.org/wiki/Northwest_Territory; Midwest: https://en.wikipedia.org/wiki/Midwestern_United_States). ** „Drawn in great part from a rare and all-but-unknown collection of diaries and letters by the key figures, The Pioneers is a uniquely American story of people whose ambition and courage led them to remarkable accomplishments” – opis wydawcy (https://library.marietta.edu/exhibit/book). *** „Szczególnie ekscytująca była dla mnie świadomość, że oto mam okazję opisać galerię prawdziwych osób o ogromnych zasługach historycznych, które większości Amerykanów były kompletnie nieznane – ożywić je, umieścić w centrum uwagi i opowiedzieć ich wyjątkową, a w moim odczuciu także bardzo ważną historię” (str. 321). • Początkowo, tekst przytłacza nadmiarem informacji w przeładowanych zdaniach, ale szybko zyskuje właściwe proporcje, a jego lektura stopniowo uzmysławia, co faktycznie rozpoczęło amerykańskie parcie na Zachód, poprzedzając pierwszą imperialną wojnę USA – w wyniku której Stany uzyskały ogromne tereny w sąsiedztwie niedawno zakupionej Luizjany: Górną Kalifornię i Nowy Meksyk – wydarzenia ciekawie opisane w książce Krew i burza. Historia z Dzikiego Zachodu Hamptona Sides’a (2006)*. Uczyniło to młody kraj światowym hegemonem, rozciągającym się między dwoma oceanami na przestrzeni przeszło 4000 kilometrów. Tłumaczenie (2020) Mariusza Gądka czyta się sprawnie i z dużą przyjemnością, ale wprowadza do tekstu kilka nieścisłości – przekładających się na treści niezgodne z intencją autora; powiela też pomyłki samego historyka, które umknęły pierwotnej redakcji: to w zasadzie same błędy konstrukcyjne, kiedy McCullough zapomina, że o czymś już wspominał, i podaje daną informację jako coś nowego lub uzupełnienie. W roku premiery autor miał 86 lat. Mimo podeszłego wieku, który niczego nie ułatwiał, przeanalizował ogromną ilość materiału źródłowego, spędzając wiele godzin na wizytach w terenie aby osobiście odwiedzić historyczne miejsca i zabytkowe budynki. Zapał i podejście starego McCullough’a, są bliskie tym jakie wykazywali główni bohaterowie jego książki – pełni pasji i zaangażowania – niezależnie od wieku, a drobne mankamenty nie przyćmiewają przyjemności z lektury (7/10). __________________________ * Podróż długa i dziwna Tony’ego Horwitza, wydana pierwotnie w 2008, opowiada o początkach kolonizacji Ameryki Północnej: od wikingów, przez hiszpańskich konkwistadorów i francuskich podróżników, po pierwszych białych osadników z Albionu. Jeśli natomiast interesuje nas to, co zastali pierwsi koloniści, i co stało się z 60 milionami rdzennych Amerykanów, warto zajrzeć do 1491. Ameryka przed Kolumbem Charlesa C. Manna z 2005. • UWAGI (wyd. 2020, tłum. Mariusz Gądek): str. 57 – pejrzyste (przejrzyste); str. 57 – McCullough pisze, że w skład grupy wchodzili ponadto (między innymi) mierniczy, ale stronę wcześniej pisze o mierniczym nazwiskiem Sproat, i opis jego osoby ciągnie się jeszcze na str. 57 („mierniczy” powinien być skasowany z tej wyliczanki); str. 86 i dalej – Indianin Cornplanter, tym razem imię zostało w wersji angielskiej, zapisano je łącznie – to nazwisko po białym ojcu?; str. 96 – „brzask słońca” (albo brzask, albo wschód słońca…); str. 107 – o tym, że w listopadzie wybuchła epidemia odry wspomniano już na str. 103 (nieintencjonalna powtórka); str. 118 – poniżej i powyżej rzeki, czy w górze i w dole rzeki? + skąd wiadomo jak zachowała się korpulentna żona jednego z osadników, skoro nie było na miejscu żadnego świadka?, wszyscy zostali zabici, lub byli w innej części osady, informacje o rozcięciu policzka siekierą mógł dostarczyć tylko poszkodowany Indianin lub któryś z jego towarzyszy, ewentualnie osoba która wysłuchała ich opowieści… ale tubylcy umknęli w głąb swojej ziemi – autor powinien wyjaśnić na czym oparł rekonstrukcję masakry; str. 151 – „[…] »Mad Anthony« czyli »Szalony Anthony« – który słynął z […] nieustępliwości i agresywności, choć w żadnym razie nie był szalony” – lepiej byłoby przetłumaczyć przydomek jako „Wściekły”; str. 151 – „znad rzeki Wabash i z Illinois” („z” do skasowania, stan Illionois wówczas nie istniał, rzeka Wabash znajduje się na terenie dzisiejszej Indiany, a Illinois w stanie o tej samej nazwie); str. 170 – „Nie zawsze zachowywał też rozsądek przy wydawaniu pieniędzy […]” - brzmi to jak nowa informacja, jednak stronę (169) wcześniej czytamy o nim i jego małżonce „Nikt nie wydawał lekką ręką tak dużych sum pieniędzy […]”; str. 179 – „Należy dodać, że obchodziła się z pieniędzmi wcale nie lepiej od męża […]” – nie trzeba, McCullough pisze o tym na str. 169 (!); wklejka II, ostatnia karta – „Po prawej znajduje się Ervin Hall […]” (po lewej); str. 194 – „[…] mierzył zaledwie 165 centymetrów […]” i na tej samej stronie „Aaron Burr mierzył zaledwie około 165 centymetrów […]” (najbardziej brawurowy dubel w książce); str. 202 – 76 (‘76); str. 217 – Jarvis Cutler handlował futrami, był milicjantem, tworzył opracowanie geograficzne i „[…] bardzo uważnie badał badał sytuację nad Muskingnum […]” – dalej mamy tytuł dzieła, w tłumaczeniu i po angielsku, co ciągnie się przez trzy linijki – potem po przecinku czytamy „[…] zwłaszcza stoczni kapitana Devola” – z uwagi na wpakowanie tego tytułu, końcówka dość długiego zdania dopiero po przeczytaniu go ponownie pozwala rozwikłać do czego się odnosi; str. 255 – „[…] przepływały rzekę Ohio w jej najszerszych miejscach […]” (czy wiewiórki nie wybierałby miejsc najwęższych?); str. 302 – „nazajutrz” (wł. tej doby, dziś, jest czwarta w nocy); str. 312 – Cios-cios (brzydkie powtórzenie); str. 314 – stan umysłu (jaki?). Polski podtytuł – Ludzie, którzy zbudowali Amerykę – sugeruje, że trzymamy w rękach książkę zasiedlaniu całego kraju, ale drugi człon, tj. Settlers Who Brought the American Ideal West oznacza coś innego – ludzi którzy ukuli amerykański ideał Zachodu, miejsca nieograniczonych możliwości, nowego startu i wielkiej przygody. Opis w polskim wydaniu Wydawnictwa Poznańskiego (2020) jest nieco mylący: do Ohio można było dopłynąć, i to tą drogą, nie wozami, docierała tam większość osadników. Kraj Ohio leżał nad żeglowną rzeką o tej samej nazwie, w bezpośredniej styczności z Pensylwanią i Wirginią – choć korzystano z fur, wozy kojarzą się bardziej z zasiedlaniem Dzikiego Zachodu, terenów na zachód od Missisipi, a to nieco późniejszy okres, i dużo większe terytorium niż to które omawiane jest w książce (de facto: wschodnia część dzisiejszego stanu Ohio, okolice Marietty). Tam, na Wielkich Równinach, karawany wozów pośród prerii – tak jak to przedstawia okładka – były zdecydowanie na miejscu.
Gracjan - awatar Gracjan
ocenił na 7 3 miesiące temu
Witajcie w rezerwacie. Indianin w podróży przez ziemie amerykańskich plemion David Treuer
Witajcie w rezerwacie. Indianin w podróży przez ziemie amerykańskich plemion
David Treuer
" W XIX w. władze federalne uważały, że rezerwaty to obietnice, których nigdy nie będzie trzeba spełnić. Wielu ludzi sądziło, że wystarczy pokolenie lub dwa, aby Indianie zniknęli wskutek chorób i dzięki mieszanym małżeństwom." Gdy czytamy opowieści o wielkich plemionach indiańskich, jak Komancze, czy Siuksowie, ich historia kończy się zazwyczaj na przymusowym lub dobrowolnym osadzeniu w rezerwacie. Ale co było dalej? Na pytanie to próbuje odpowiedzieć David Treuer, członek plemienia Odżibuejów, który w swoim reportażu" Witajcie w rezerwacie. Indianin w podróży przez ziemie amerykańskich plemion" kreśli obraz życia współczesnych Indian. Współcześnie żyje ok. 2 mln Indian, którzy są członkami 564 plemion. Najliczniejsi są Czirokezowie. Na terenie USA znajduje się 310 rezerwatów, co stanowi 2,3 % jego terytorium. Opowieść o Indianach w rezerwatach, to głównie historia ich ciągłych batalii o przeżycie i zachowanie tożsamości kulturowej. Dopiero w 1924 r. uzyskali oni amerykańskie obywatelstwo, a dopiero od 1978 r. mogą legalnie wyznawać swoje religie. David Treuer opowiada historię powstania rezerwatów, politykę kolejnych rządów USA, która doprowadzała do powolnej eksterminacji Indian oraz batalie sądowe, które zastąpiły krwawe bitwy w dochodzeniu sprawiedliwości. Są to, pełne zawiłości prawnych, opisy sporów sądowych o prawa traktatowe Indian, przejmujące historie szkół internatowych dla indiańskich dzieci, jako metoda ich asymilacji, walka o język i kulturę indiańską, a także odpowiedź na pytanie, dlaczego tylko Indianie mają prawo do prowadzenia kasyn? Autor nie użala się nad losem Indian, wręcz podkreśla, że nie chce litości ani współczucia. Potrafi być obiektywny. Opisuje krzywdy wyrządzone Indianom, ale też wielokrotnie wskazuje ich wady, zacietrzewienie i słabość. Nie mitologizuje swoich współplemieńców -pisze o problemach narkomanii, alkoholizmu, gangach. Stara się zrozumieć całą złożoność problemów występującą w społeczności indiańskiej. Całość napisana jest dość suchym, reporterskim tonem, ubarwianym wywiadami z członkami poszczególnych plemion. Ilość i opis poszczególnych batalii sądowych o prawa Indian może trochę przytłaczać. Polecam.
pam - awatar pam
ocenił na 6 1 rok temu

Cytaty z książki My, naród. Nowa historia Stanów Zjednoczonych

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki My, naród. Nowa historia Stanów Zjednoczonych


Ciekawostki historyczne