"Dawno, dawno temu w krainie, której nazwy nikt już nie pamięta..."
Tak rozpoczyna się piękna "Baśń o dębowym sercu". Gatunek literacki, który kiedyś był nieodzowną częścią literatury dziecięcej, a w ostatnich współczesnych czasach jest rzadkością w wielu wydawnictwach i księgarniach, co tym bardziej skłoniło mnie, by sięgnąć po tę właśnie książkę. Oczywiście czytam też i klasyczne, znane baśnie i bajki, które w dzieciństwie kreowały mój świat, moją wyobraźnię, zabierały do świata magii, wielu królestw, wróżek, smoków, prawdawnych legend, podań i wierzeń, walki dobra ze złem. Kiedyś było to bardzo popularne, bo na kanwach baśni Andersena czy braci Grimm, wyrosły pokolenia na całym świecie. Na obecne czasy autorzy piszą bajki mocno osadzone na lata współczesne, które mają kompletnie inne problemy, niż te choćby sprzed wieku. Ale i kiedyś i dzisiaj niektóre tematy ciągle są ponadczasowe. Autorzy piszą i uczą o szlachetności, miłości, dobroci ale już sięgają po inne formy i środki stylistyczne, też są to treści edukacyjne i kończące się mądrym przekazem. Chcemy jednak poczuć tę magię i przeniknąć do świata "Niekończącej się opowieści", przeżyć przygodę jak Atrey czy Bastian. Przenieść się do krainy fantastycznych postaci.
Tak oto poznajemy w tej historii, do której zabiera nas autor Artur Jasiński wioskę i jej mieszkańców, których największym problemem jest susza i klęska nieurodzaju. Rośliny, krzewy, drzewa przestały rosnąć, nie ma upraw, a co za tym idzie, ludziom zaczyna doskwierać bieda i głód. W tej wsi przez wszystkie lata żyło się bardzo dobrze i dostatnio, ludzie byli szczęśliwi, uprawiali ziemię, niczego im nie brakowało. Nikt nie wiedział, dlaczego nagle ich piękną krainę nawiedziła taka susza, że nic zupełnie nie rosło. Jedynym źródłem, które ich jeszcze utrzymywało była studnia.
Ludzie zebrali się i uzgodnili, że nie pozostało im nic innego, jak opuścić wioskę i ruszyć w inne nieznane miejsce, bo tu czeka ich już tylko śmierć. Za całą sytuację oskarżyli stojące nieopodal o 162 kroki drzewo. Tylko ono się utrzymywało, kwitło i wiało od niego grozą. Ludzie się go bali, było niedostępne. Zaczarowane? Magiczne? Nikt nie odważył się do niego podejść lękając się o własne życie.
Ale jak to w baśniach i bajkach bywa, pojawił się jeden odważny śmiałek, niczym Szewczyk Dratewka, który postanowił, że uratuje całą wioskę i przede wszystkim swoją mamę, którą bardzo kochał. Nie bał się dębu, miał czyste odważne serce. Mały Antoś, bo to właśnie ten uroczy chłopiec, ruszył pod osłoną nocy pod drzewo, aby z nim porozmawiać. Poznał całą historię, poznał prawdziwy powód i historię dębu oraz dlaczego jest susza I nieurodzaj w wiosce. To chciwość ludzka i zazdrość i podłość, niegodziwość - najgorsze ludzkie cechy sprawiły, że serce człowieka osnute zazdrością i chciwością poprzez czarną magię i ręce czarnoksiężnika wyrwały z ufnego i kochającego ludzi drzewa jego serce. Dąb bez swego serca, bez mocy, które niósł wszystkim dookoła i roślinom i zwierzętom i ludziom obumierał, a wraz z nim cała reszta. Płakał nocami nad swym i ludzkim losem, stąd była woda w studni. Jakże Antoś zapłakał i się wzruszył. Postanowił, że uczyni wszystko, by pomóc biednemu drzewu. Czy małemu chłopcu wystarczy odwagi? Czy uda mu się odzyskać od nikczemnego czarnoksiężnika Agenora serce drzewa? Czy ta niewielka siła chłopca będzie w stanie pokonać magię, złe czary i przede wszystkim zło zasiane w ludzkim sercu?
Ta baśń jest krótka, ale jakże treściwa, chwytająca za serce i skłaniająca do refleksji, przemyślenia. Przyznam się, że w kilku miejscach zakręciła mi się łezka w oku. Zawiera wszystko to, co powinno się znaleźć w dobrej opowieści dla dzieci. Obraz całego społeczeństwa zbudowane w interesującej historii z dobrymi i złymi bohaterami, gdzie toczy się walka dobra ze złem, gdzie dobro zwycięża, a zło zostaje ukarane. Znajdziemy w niej motywy, jakimi kierują się bohaterowie: mały Antoś, drzewo czy zły czarnoksiężnik, a nawet jeden chciwy mieszkaniec wioski. Zawarte cechy takie jak: odwaga, męstwo, dzielność, pokonywanie trudności wbrew nadziei, dobroć, czyste serce, miłość. I te ze strony drzewa, które pomimo że cierpiało i dostało cios od człowieka, nie przestawało kochać i dalej się poświęcać.
W baśni ta druga mroczna strona czarnoksiężnika też potrafi wzbudzić wiele emocji, które zaciekawione dziecko będzie oceniać, a może nawet lekko być wystraszone i przejęte. Tu ważny jest też czas, bo Antoś musi zdążyć, musi przed nastaniem dnia odzyskać skradzione serce drzewa. Jeśli tego nie zrobi wszystko przepadnie, a dąb umrze.
„Baśń o dębowym sercu” pięknie opisuje przyjaźń, jaka nawiązała się między małym chłopcen, a starym drzewem. To także opowieść o złożonej ludzkiej naturze, o ludzkich zaletach i niestety wadach. Jest też szersza perspektywa, która ukazuje, jak człowiek traktuje naturę, czy ważne jest dla niego środowisko, otaczająca go przyroda. Uświadomienie sobie tak istotnej sprawy, że bez świata fauny i flory, życie ludzkie nie istnieje. Jesteśmy od siebie zależni, współodpowiedzialni za wszystko dookoła. To natura, jak w książce symbol drzewa, utrzymują człowieka przy zdrowiu i życiu, zapewniają dobrobyt, dobrostan. Dobrze zatem, że książka poprzez baśniową historię przybliża ten temat i nie pozostawia dzieci, małych czytelników bez pochylenia się nad tym, jakże ważnym na obecne czasy problemem.
Pokazana jest siła i wielka odwaga małego chłopca, który sam stanie do walki ze złem. Pokazana jest właściwa postawa, godna naśladowania, utrwalająca dobre wzorce, aby dbać o środowisko. Wedle przekonań i nauk płynących że "czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci". Stare dobre porzekadło. Ta książka idealnie spełnia swoje zadanie ucząc dzieci świadomości i szacunku do świata przyrody, co na pewno będzie odbiciem w przyszłości, zaprocentuje, można by śmiało rzecz - zaowocuje.
Książka "Baśń o dębowym sercu" to klasyka oferująca barwną i ciepłą, prostą w przekazie historię nieustannie toczącej się batalii dobra ze złem, w której stawką jest istnienie ludzi, w tym wypadku całej wioski i innych okolicznych krain również zatrutych przez złego czarnoksiężnika. Jest przygoda, odwaga, poświęcenie, a nawet "uwielbiany przeze mnie w bajkach motyw smoka". Książka uczy empatii, rozwija uczucia wyższe, zdolność myślenia, przewidywania, ponoszenia konsekwencji, uczula na ból i łzy, uwrażliwia. Cierpią nie tylko ludzie, ale wszystkie żyjące istoty na Ziemi. To ważna lekcja!
Całości przekazu dopełnia również szata graficzna Pawła Kasperka. Zaprezentował ciekawe, przyjemne dla dzieci ilustracje, które będą zachętą, kiedy mama lub tata przeczytają dziecku tak malowniczą i pięknie zilustrowaną bajkę. Autor używa też starannego języka bez zbędnego epatowania przemocą. Schemat jasny, prosty i oczywisty. Choć Antek się boi, znalazł w sobie odwagę, by uratować drzewo i całą wioskę. Uwierzył w siebie, jego dobre, czyste serce zwyciężyło! Ostatnia szansa ratunku została pomyślnie wykorzystana.
Książka jest bezpieczna dla małych dzieci i jak na baśń przystało, zawiera morał i mądry przekaz, który staje się wskazówką na resztę życia! Antoś to świetny, super mały bohater, a stare drzewo, to siła i dostojeństwo, wielka niezachwiana wiara, dobroć pomimo doznanej krzywdy, odpowiedzialność i miłość do człowieka, niech ona nas niesie, niech nas otula i strzeże, abyśmy też odwdzięczali się przyrodzie, dbali o nią, nie niszczyli, nie dewastowali Matki Ziemi. Szacunek ludzi do natury, aby kolejne pokolenia też mogły cieszyć się jej magią, urodzajem i pięknem.
Spotkanie z "Baśnią o dębowym sercu " to wielka przyjemność, emocje, wzruszenie dla każdego czytelnika. Kraina dziecięcych marzeń, fantazji, przygody i mądrości. Wszystkich zachęcam do sięgnięcia po tę jakże wartościową książkę. Przeczytajcie ją Waszym dzieciom. Serdecznie polecam.
Miłej lektury :)
Opinia
Mucha i pajączek pióra Jeremiego Bartosiaka to opowieść o przygodach małego Bruna z muchą i pajączkiem. Chłopiec, jak to małe dziecko jest bałaganiarzem i zostawia na wierzchu nadgryzione jabłko 🍏. Widzi to mucha. Zwabiona sokiem z owocu postanawia odwiedzić pokój chłopca i skosztować owocu. Bruno przestraszył się na widok muchy. Próbując ją przepędzić robi jeszcze większy bałagan w pokoju. Całe zamieszanie zwiabia do pokoju mamę, która tłumaczy chłopcu, że musi ponieść konsekwencje próby przepędzenia muchy. Bruno sprząta bałagan i przygląda się musze. W końcu mucha znika, ale jak wiemy z jej wersji wydarzeń, chowa się za szafą. Wieczorem kiedy chłopiec nie może zasnąć widzi ruszający się kształt w ciemności. Początkowo myśli, że to zabawki ożywają na noc i zbliża się do kształtu żeby pobawić się z nim. Bruno doznaje szoku i czuję wielki strach kiedy okazuje się że to pajączek. Nie mniejszy strach czuje sam pajączek. Wie on bowiem, że gdzie są mali ludzie tam są i wielcy, a to może oznaczać zgubę. Chłopiec biegnie do rodziców, a pajączek pod łóżko. Kiedy tata Bruna sprawdza pokój nie widać w nim nie proszonego gościa. Pajączek postanawia sprawdzić wcześniej uplecioną sieć za szafą. Następnego dnia chłopiec zauważa coś za szafą i wola rodziciela. Tata tłumaczy chłopcu że pająk rozstawił sieć na muchę. I wtedy wyjaśnia się całą sytuacja. Gdyby chłopiec nie był bałaganiarzem, mucha nie wleciałaby do środka, a gdyby nie było much nie byłoby i pajączka.
Bardzo przyjemnie słuchało mi się audiobooka z głosem Krystyny Czubówny. Bajka mimo, że krótka to ma wspaniały przekaz. Jest łatwa do zrozumienia, użyte słownictwo zrozumie prawie każde dziecko, a ilustracja przepiękna.
Polecam serdecznie rodzicom i szkrabom.
Mucha i pajączek pióra Jeremiego Bartosiaka to opowieść o przygodach małego Bruna z muchą i pajączkiem. Chłopiec, jak to małe dziecko jest bałaganiarzem i zostawia na wierzchu nadgryzione jabłko 🍏. Widzi to mucha. Zwabiona sokiem z owocu postanawia odwiedzić pokój chłopca i skosztować owocu. Bruno przestraszył się na widok muchy. Próbując ją przepędzić robi jeszcze większy...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to