Liczy się każdy oddech

Okładka książki Liczy się każdy oddech
Andrzej DziedzicJoanna Głuchowska Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie reportaż
352 str. 5 godz. 52 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Data wydania:
2021-09-08
Data 1. wyd. pol.:
2021-09-08
Liczba stron:
352
Czas czytania
5 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
9788308074473
Średnia ocen

                8,4 8,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Liczy się każdy oddech w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Liczy się każdy oddech

Średnia ocen
8,4 / 10
21 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
194
194

Na półkach: ,

Są takie książki, które czasem jest po prostu głupio źle ocenić. Takie, które opisują ważny temat, ale ich lektura męczy, a czytelnik nie może się doczekać aż dobrnie do ostatniej strony. "Liczy się każdy oddech" do tej grupy... się nie zalicza :)

To historia Andrzeja i Asi - dwójki młodych ludzi, którzy znaleźli się w sytuacji, w której nikt nigdy nie chciałby się znaleźć. Sytuacji, w której każdy zakłada, że nigdy się nie znajdzie. Andrzej zachorował na poważny nowotwór i nie ma co się oszukiwać - rokowania nie były optymistyczne.

"Liczy się każdy oddech" to przede wszystkim książka szczera. Andrzej i Asia nie owijają w bawełnę, nie upiększają historii, nie stawiają się w roli bohaterów dzielnie walczących z każdą przeciwnością losu, nie unikają trudnych tematów.

Wielką zaletą tej książki jest ukazanie, że nowotwór dotyka nie tylko osobę chorą, ale też rodzinę i najbliższych. Mamy równolegle prowadzone dwie narracje - walczącego z chłoniakiem Andrzeja oraz jego partnerki Asi.

I jeszcze jedna, może nie oczywista kwestia. "Liczy się każdy oddech" jest po prostu dobrze napisana i zbudowana. To się najzwyczajniej w świecie dobrze czyta. A autorami są przecież Andrzej i Asia - "zwykli" ludzie, którzy brutalnie zderzają się z onkologiczną rzeczywistością, a nie zawodowi pisarze czy dziennikarze.

Są takie książki, które czasem jest po prostu głupio źle ocenić. Takie, które opisują ważny temat, ale ich lektura męczy, a czytelnik nie może się doczekać aż dobrnie do ostatniej strony. "Liczy się każdy oddech" do tej grupy... się nie zalicza :)

To historia Andrzeja i Asi - dwójki młodych ludzi, którzy znaleźli się w sytuacji, w której nikt nigdy nie chciałby się...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

81 użytkowników ma tytuł Liczy się każdy oddech na półkach głównych
  • 53
  • 28
18 użytkowników ma tytuł Liczy się każdy oddech na półkach dodatkowych
  • 9
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Nie śpię. Osobisty reportaż z życia bez snu Anders Bortne
Nie śpię. Osobisty reportaż z życia bez snu
Anders Bortne
Książka Andersa Bortne „Nie śpię. Osobisty reportaż z życia bez snu” to jedna z tych lektur, które wywołują u czytelnika fizyczny dyskomfort, a jednocześnie nie pozwalają się odłożyć. To pozycja obowiązkowa dla każdego, kto choć raz bezskutecznie liczył barany o trzeciej nad ranem, ale przede wszystkim dla tych, którzy sen traktują jako oczywistość. Norweski pisarz i muzyk dokumentuje w niej szesnaście lat walki z chroniczną bezsennością, tworząc reportaż bolesny, surowy i niezwykle szczery. Bortne nie pisze z pozycji eksperta, lecz z perspektywy człowieka uwięzionego w „szarej strefie” między jawą a snem. Jego bezsenność nie jest jedynie niedogodnością; to destrukcyjna siła, która powoli kruszy jego relacje rodzinne, karierę zawodową i zdrowie psychiczne. Autor z niezwykłą precyzją opisuje stan „zombi”, w którym funkcjonuje – świat widziany przez grubą szybę, brak koncentracji, nagłe napady lęku i poczucie całkowitego wyobcowania. To portret człowieka, który desperacko szuka wyjścia z pułapki, próbując wszystkiego: od medytacji i ziołowych naparów, przez silne leki psychotropowe, aż po alternatywne terapie. Jedną z największych zalet książki jest połączenie osobistego dramatu z rzetelną wiedzą popularnonaukową. Bortne analizuje historię badań nad snem, rozmawia z lekarzami i naukowcami, próbując zrozumieć, dlaczego jego mózg odmówił posłuszeństwa. Demaskuje przy tym współczesną kulturę wydajności, która gloryfikuje brak snu jako dowód ciężkiej pracy, nie dostrzegając, że niedobór nocnego wypoczynku to epidemia niszcząca nowoczesne społeczeństwa. Autor zaleca m.in ekspozycję na światło słoneczne, restrykcje godzin snu, nienadrabianie snu przez weekendy i drzemki, omawia farmakologię i nawet terapię poznawczo-behawioralną nakierowaną na sen. Chyba nie cierpię na zaburzenia, skoro drzemki mnie regenerują i nie zakłócają jednocześnie dobowego wzorca snu. Styl autora jest oszczędny, niemal chłodny, co paradoksalnie potęguje ładunek emocjonalny tekstu. Nie ma tu taniego dramatyzmu, jest za to szczera spowiedź kogoś, kto czuje się gorszy, bo nie potrafi wykonać najbardziej naturalnej czynności pod słońcem. „Nie śpię” to nie tylko reportaż o insomnii; to poruszająca opowieść o bezsilności, o granicach ludzkiej wytrzymałości i o tym, jak kruchą podstawą naszego życia jest biologiczny rytm dobowy. Lektura zostawia czytelnika z głęboką wdzięcznością za każdą przespaną noc i nowym spojrzeniem na higienę własnego życia. To mocna, ważna książka, która rzuca światło na mrok, w jakim żyją miliony niewidzialnych „ludzi nocy”.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 6 3 miesiące temu
Nad życie. Czego uczą nas umierający Maria Mazurek
Nad życie. Czego uczą nas umierający
Maria Mazurek Wojciech Harpula
Szczerze mówiąc nie zauważyłem by ta książka odpowiadała na pytanie czego uczą nas umierający. Albo czego człowiek żałuje na łożu śmierci itp. - gdzieś tam jest jakieś otarcie o te zagadnienia, ale mało. Ale w sumie pewnie trudno byłoby też inaczej zatytułować taką książkę... Mam też trochę niedosyt - książka mogłaby być obszerniejsza, dłuższa, można by jeszcze wielu innych gości zaprosić. Ale to tyle z minusów, poza tym książka jest bardzo dobra! Przy niektórych historiach to jakby cały świat wokół przestał istnieć - tak się wciągnąłem! Fakt, że może niektóre pytania czy stwierdzenia autorów były nieco nie na miejscu (np. "Żałosne"), ale ja je odebrałem jako prowokację do rozmowy (słabo odbitą przez rozmówców, przyznaję), a nie faktyczną ocenę osób, o których mowa. Właściwie wszyscy rozmówcy zrobili na mnie duże wrażenie, nawet duchowni, choć ten drugi nieco mniej pozytywne niż pierwszy. W przypadku tego drugiego to znów pomyślałem sobie że taka trochę naiwna ta jego wiara... ktoś widział postacie przed samą śmiercią i o, tyle wystarczy, to już potwierdzenie życia wiecznego ;) Albo on przeżył śmierć kliniczną i już jest pewien. A przecież to mogą być halucynacje umierającego mózgu (ku czemu się naukowcy chyba na chwilę obecną skłaniają), dlatego takie doświadczenia z pogranicza smierci absolutnie mnie nie przekonują (jedynie te mające miejsce w momencie kiedy mózg jest faktycznie nieaktywny). W każdym razie podsumowując: książka mogłaby być jeszcze lepsza, ale i tak już bardzo mi się podobała! "Nie spotkałam nikogo, kto na ostatniej prostej życia czerpałby pociechę z tego, że ma miliony na koncie i tytuł prezesa na wizytówce." (pdf.str. 27) "- Samobójstwo jest chyba szczególnie trudną sytuacją dla rodziny, bo pojawia się poczucie winy? - Czasem bardzo silne: rodzina obwinia się, że mogła coś więcej zrobić, zauważyć. Jednak może być tak, że to nie poczucie winy jest dla rodziny najtrudniejsze, bo w nim jest przynajmniej wrażenie kontroli. - To co bywa najtrudniejsze? - Bezradność. Myśl, że i tak nic nie mogli zrobić. Czasem w tej bezsilności pojawia się również dużo złości: na tę osobę, że mogła inaczej, ale też złość na system – że nikt nie pomógł, nie zauważył, że leczenie było źle dobrane. Śmierć samobójcza czy nawet jej próba, macie rację, jest dla rodziny zawsze szczególnie trudna. Mechanizmy obronne, ze względu na ilość i siłę emocji, mogą być w tym wypadku jeszcze silniejsze." (pdf.str. 247) - już kiedyś, przy okazji innej książki wspominałem, że to jest dla mnie niezrozumiałe. Może dlatego, że ja wiem, że samobójstwo jest najczęściej oznaką choroby (depresji), więc nie, nie mogli nic zrobić. Jestem więc przekonany, że ja z samobójstwem kogoś bliskiego pogodziłbym się o wiele łatwiej niż z jakimkolwiek innym rodzajem śmierci, bo bym to sobie tak tłumaczył, że ta osoba przynajmniej chciała umrzeć (może dlatego "chciała" że nie była zdrowa, ale jednak przynajmniej w swoich odczuciach chciała), a to chyba lepiej umrzeć kiedy się tego chce niż np. zostać zamordowanym kiedy się tego nie chce, co nie? A tu mi trochę wygląda jakby ci bliscy myśleli bardziej o sobie ("Może mogłem coś zrobić?!") niż o tym zmarłym (umarł bo "chciał" vs. umarł chociaż nie chciał). "- Czego boi się ktoś, komu umiera bliski? Tego, że sobie nie poradzi bez niego? Straty? - Myślę, że przede wszystkim straty. Nasz świat ma pewną liczbę ważnych składowych i bliska osoba jest jednym z nich. Mówi się, że przeżywamy żałobę po bliskim, ale naprawdę to jest żałoba również po sobie – wraz z odejściem bliskiej osoby tracimy świat, który znaliśmy, lubiliśmy, w którym czuliśmy się bezpiecznie. To nasza strata. I nie chodzi o to, że sobie bez tej osoby nie poradzimy. Większość ludzi wie, że jakoś sobie poradzi. Ale jednocześnie wcale nie chce radzić sobie bez niej. To naturalne, bo odchodzi ktoś, kogo kochamy." (pdf.str. 251-252) (przeczytana/przesłuchana: 16.02.2026) 5/5 [8/10]
lex - awatar lex
ocenił na 8 1 miesiąc temu
Surogatki. Historie kobiet, które rodzą "po cichu" Jakub Korus
Surogatki. Historie kobiet, które rodzą "po cichu"
Jakub Korus
Jakub Korus w swojej reportażowej książce „Surogatki. Historie kobiet, które rodzą »po cichu«” podejmuje temat, który w polskim społeczeństwie wciąż balansuje na granicy tabu, etycznego skandalu i prawnej próżni. Autor decyduje się na chłodną, niemal chirurgiczną analizę zjawiska, które dla jednych jest ostatnią nadzieją na rodzicielstwo, a dla innych formą współczesnego niewolnictwa czy bezlitosnej komercjalizacji ludzkiego ciała. Moja ocena tej publikacji to solidne 7/10. Korus wykonuje tytaniczną pracę dokumentacyjną. Zamiast opierać się na medialnych sensacjach, dociera do samych kobiet, które zdecydowały się na bycie surogatkami, a także do pośredników, prawników i rodziców zamawiających usługę. Największą siłą tego reportażu są głosy bohaterek. Autor oddaje im przestrzeń, pozwalając wybrzmieć motywacjom, które rzadko są czarno-białe. Często za decyzją o wynajęciu własnego brzucha stoi desperacja finansowa, chęć spłacenia długów czy zapewnienia lepszego bytu własnym dzieciom. Korus nie ocenia, lecz pokazuje mechanizmy rynku, który kwitnie w szarej strefie, gdzie brak jasnych regulacji prawnych naraża obie strony transakcji na ogromne ryzyko. Książka obnaża również brutalną prawdę o „turystyce prokreacyjnej”. Autor prowadzi nas przez granice państw, pokazując, jak różnice w prawie stają się towarem. Szczególnie poruszające są fragmenty dotyczące Ukrainy, która przed wybuchem pełnoskalowej wojny stała się europejskim centrum surogacji. Korus punktuje przedmiotowe traktowanie kobiet, które w kontraktach mają zapisane niemal każdy aspekt swojego życia – od diety po kontakty towarzyskie. To lektura, która wywołuje głęboki dyskomfort, zmuszając czytelnika do zadania sobie pytania o granice wolnego wyboru w świecie zdominowanym przez pieniądz. Jeśli chodzi o mankamenty, to momentami reportaż wydaje się nieco przeładowany danymi technicznymi i prawnymi zawiłościami, co nieco wybija z rytmu opowieści o ludziach. Choć rzetelność jest zaletą, niektóre rozdziały mogłyby zyskać na większej dynamice narracyjnej. Ponadto, choć autor stara się być obiektywny, czasem brakuje głębszego osadzenia problemu w kontekście filozoficznym lub szerszym społecznym sporze o definicję rodziny, co mogłoby wzbogacić tę i tak już wartościową pozycję. Podsumowując, „Surogatki” to ważny i potrzebny głos w debacie publicznej. Jakub Korus nie daje łatwych odpowiedzi, nie wskazuje winnych, ani nie rozgrzesza systemu. Zamiast tego serwuje nam rzetelny, bolesny i niezwykle autentyczny obraz świata, o którym wolelibyśmy nie wiedzieć, a który istnieje tuż obok nas. To książka dla osób o mocnych nerwach, gotowych na konfrontację z szarą strefą ludzkiej egzystencji. Lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce zrozumieć, jak wielką cenę ma dziś marzenie o posiadaniu dziecka, gdy natura mówi „nie”, a rynek odpowiada „tak”. To mocny, rzetelny kawałek reporterskiej roboty.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 7 1 dzień temu
Igła w sercu. Zapiski z oddziału ratunkowego Frank Huyler
Igła w sercu. Zapiski z oddziału ratunkowego
Frank Huyler
Biografia. Wspomnienia. Pamiętnik. Na faktach. Migawki z ostrego dyżuru autora Franka Huylera z Nowego Meksyku – lekarza medycyny ratunkowej z bagażem doświadczeń szpitalnych i nie tylko. Książka jest niesamowita. Nie spodziewajcie się tylko anegdot i humorystycznego podejścia jak u Adama Kay’a, gdyż tego nie znajdziecie. Ta publikacja ma zupełnie inny wymiar i charakter. Ukazuje pracę chirurga przy dość ciężkich przypadkach , będących konsekwencją dziwnych i nietypowych zdarzeń. Autor zajmuje się przypadkami w skład , których wchodzą wypadki samochodowe, postrzały, pijacy, przedawkowanie narkotyków, bezdomność i wiele, wiele innych. Widać jak na dłoni zaangażowanych w pracę lekarzy, oczywiście nie wszystkich. Autor należy do tych pierwszych i wszystko głęboko przeżywa. Cudowny lekarz i wspaniały autor. ,,Mógłbym mówić o bólu, o tym ,że życie tego człowieka było bólem i degradacją, że pozostał mu tylko sprawiedliwy gniew w sercu i godność, jaka mu towarzyszy. Mógłbym powiedzieć ,że decyzja chirurga również wymagała czegoś bardzo podobnego do tej siły’’. Opisuje krótkie wyrywkowe chwile i przypadki ze swojej służby. Na tym jednak nie kończy . Umieszcza w swojej pracy elementy biograficzne o rodzinie, przyjaciołach i o sobie. Podaje przypadki medyczne poza zakresem swojego miejsca pracy. Przedstawia swoje codzienne życie na oddziale , znajdowanie choć kilku chwil osobistych dla każdego pacjenta, uściśnięcie dłoni, testy do zlecenia, zajęcie się prawdziwie i z zaangażowaniem w praktyki studenckie oraz pracę rezydentów. Do tego dokładają się elektrokardiogramy do odczytania, notatki , odpowiedzi na pytania, nadjeżdżające karetki, przechodzący pacjenci z oddziału na oddział, telefon komórkowy dzwoniący non stop, pagery. Można dojść do jednego wniosku. Medycyna jest bezsilna , jak ktoś się uprze mimo tragicznego zdrowia i chce żyć. A czasami jak wykazuje małą siłę woli i wydaje się, że choroba jest do pokonania to niestety nie ma dla niego ratunku. Nie ma jak widać nic pewnego w tej dziedzinie praktycznej wiedzy. Piękna książka. Chwilami trudna. Czasami dołuje, smuci. Kiedy indziej podbudowuje na duchu. Polecam tym, którzy lubią roztrząsać przypadki medyczne.
Anka - awatar Anka
oceniła na 9 1 rok temu
Aborcja jest Katarzyna Wężyk
Aborcja jest
Katarzyna Wężyk
Bardzo ważna książka poruszająca temat, który z tyłu głowy ma każda kobieta: aborcję. Zabieg, który powinien być przywilejem każdej z nas, a który stał się narzędziem opresji kobiet i kwestią polityczną. Ta książka oddaje głos kobietom po aborcji. Usłyszałam wiele historii, każda z nich inna. Jedne z bohaterek w ogóle nie chciały zostać mamami, dla innych był to nieodpowiedni moment w życiu, w najcięższych przypadkach mowa o wadach płodu. Jednak wszystkie te historie łączy jedno: bohaterki czuły ogromną ulgę na wiadomość, że nie muszą rodzić, a nie depresję czy traumę, jak próbują nam wmówić środowiska anti-choice. Niejednokrotnie podczas słuchania tej książki aż krew się we mnie gotowała! Bo to nie tylko książka o aborcji, ale też o patriarchacie i opresji kobiet. O tym, jak ingeruje się w nasze decyzje życiowe, naraża zdrowie ducha i ciała, jak próbuje się nas zastraszyć. Szczególnie oburzyła mnie historia nastolatki, która zaszła w niechcianą ciążę z gwałtu i chciała ją usunąć, ale do każdego szpitala jeździł za nią ksiądz z grupą wyznawców i namawiał ją do zachowania ciąży. Albo historia małżeństwa, które nie potrafiło zorganizować zabiegu usunięcia ciąży z letalną wadą płodu, bo lekarze powoływali się na klauzulę sumienia. Uważam, że tacy lekarze w ogóle nie powinni wykonywać tego zawodu. Rozdziały społeczno-historyczne trochę się dłużą, ale przeplatają się z relacjami kobiet, które doświadczyły aborcji, więc znużenie nie jest aż tak odczuwalne. Poza tym świetnie zarysowują one, jak ewoluowało podejście do aborcji na przestrzeni tysiącleci (!), nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie. Właściwie dopiero niedawno z aborcji uczyniono temat tabu — coś, czego kobiety powinny się wstydzić. A najgorsze jest to, że o losach kobiet i ich ciał wciąż decyduje dziaderstwo — najczęściej księża i politycy, których ten temat nie dotyczy i którzy nie powinni mieć w tej sprawie nic do powiedzenia. Ta książka uświadamia, że aborcja była, jest i będzie, bez względu na to, jak bardzo politycy starają się nas zmanipulować. Dodatkowo poznasz tu numery wsparcia do organizacji zapewniających pomoc aborcyjną i dowiesz się, jak zorganizować usunięcie niechcianej ciąży, co jest kolejnym plusem. Polecam każdej kobiecie — bez wyjątku. (Wyzwanie czytelnicze LC na listopad 2025: Przeczytam książkę polskiego autora lub autorki wydaną po 2000 roku)
MogwaiGirl - awatar MogwaiGirl
ocenił na 8 3 miesiące temu
Antyspołeczny Nick Pettigrew
Antyspołeczny
Nick Pettigrew
Słowo "antyspołeczny" kojarzyło mi się ze przede wszystkim, nie wiedzieć czemu, ze zdemoralizowaną młodzieżą. Zanim przystąpiłam do lektury wyobrażałam, więc sobie, że Nick Pettigrew pracuje z trudną młodzieżą, próbując pomóc jej wrócić na właściwe tory. Tymczasem autor, jako pracownik do spraw zachowań antyspołecznych zajmował się interwencją, gdy mieszkańcy podległego mu rewiru cierpieli z powodu antyspołecznych zachowań swoich sąsiadów, rozumianych jako zachowania wywołujące dyskomfort, irytację, zaniepokojenie. Przykłady takich zachowań to hałasowanie, grożenie, okupowanie klatek schodowych przez narkomanów, czy zrobienie meliny narkotykowej ze swojego mieszkania. Funkcja ta nie ma swojego odpowiednika w Polsce, choć wydaje mi się, że warto byłoby skorzystać z istniejących w Wielkiej Brytanii rozwiązań, by móc chronić mieszkańców przed zakłócającymi spokój sąsiadami. Nick Pettigrew w swojej książce z jednej strony pokazuje skuteczne działanie systemu np. w przypadku przemocy domowej, gdy ofiara nie chce wytaczać swojemu oprawcy sprawy karnej, ale dzięki jego eksmisji ma możliwości szybkiego przerwania spirali przemocy, z drugiej zaś strony pokazuje też niewydolność systemu w wielu sprawach, ogrom biurokracji. Porusza problem alarmującego niedoboru mieszkań socjalnych, patologii niektórych rozwiązań. Bardzo ciekawa jest refleksja autora na temat legalizacji używania narkotyków, a także niewydolnej opieki psychiatrycznej, o której problemach dużo się mówi, ale mało robi, by je rozwiązać (wiele przypadków z którymi Nick Pettigrew pracował wiązało się właśnie z narkomanią bądź chorobą psychiczną). Temat legalizacji narkotyków jest kontrowersyjny, jednak czy obecne rozwiązania rzeczywiście zniechęcają ludzi do ich używania, czy też przede wszystkim skutkują rozwojem organizacji przestępczych? Książka napisana jest w formie dziennika, Nick Pettigrew opisuje rok swojej pracy. Początkowo jego zapiski wydawały mi się zbyt chaotyczne, autor wspominał o prowadzonych przez siebie sprawach, przechodząc szybko do kolejnych. Oddaje to chyba jednak dobrze rytm jego pracy, w której musi zajmować się wieloma problemami na raz i często nie zna ostatecznego zakończenia historii zgłaszających się do niego osób - w końcu towarzyszy im tylko do pewnego etapu. Gdy jego funkcja administracyjna się zakończy, nie ma możliwość dalszego śledzenia historii życiowych spotkanych w pracy ludzi. Okładka książki zachęca nas do lektury opisując ją jako "wyjątkowo zabawną", "rozmieszającą do łez". Autor lubuje się w ironii i czarnym humorze, jednak jego żarty wywołują tylko gorzki uśmiech. Jest to raczej trudna historia, opisująca problemy mieszkańców mieszkań socjalnych, a przede wszystkim jest to smutna opowieść o wypaleniu zawodowym, bezsilności, zmaganiu z własnymi problemami psychicznymi. Książka pokazuje cenę jaką płacą pracownicy, których zadaniem jest pomoc innym ludziom. Jaką decyzję podejmie na końcu Nick Pettigrew, czy po latach pracy na rzecz lokalnej społeczności nadal będzie chciał i nadal będzie mógł ją wykonywać, czy nadszedł już czas żeby odejść?
Armalkolit - awatar Armalkolit
ocenił na 7 1 rok temu
Świat według pszczół Sarah Hambro
Świat według pszczół
Sarah Hambro
„Świat według pszczół” autorstwa Sarah Hambro to fascynująca podróż przez świat tych małych stworzeń w czarno-żółte paski, która w sposób przystępny łączy biologię, historię, kulturę i ekologię. Książka jest odpowiedzią na rosnące zainteresowanie pszczelarstwem, ochroną środowiska oraz zdrowym stylem życia. Sarah Hambro, będąca dziennikarką z Oslo, podjęła się zadania przedstawienia pszczół w różnych kontekstach – biologicznym, historycznym i kulturowym, przedstawia ona głębsze spojrzenie na relację między ludźmi a tymi ważnymi owadami, ukazując ich znaczenie dla środowiska i naszego społeczeństwa. Jednak, jak sama podkreśla, nie jest to podręcznik pszczelarza ani oparta na własnych badaniach książka, a raczej zbiór ciekawostek, które rzucają nowe światło na pszczoły. Autorka zaczyna od przedstawienia biologii pszczół, opisując ich cykl życia, rolę w ulu oraz zorganizowanie roju. Przekazuje informacje fachowe, ale robi to w sposób przystępny, dzięki czemu czytelnik może z łatwością zanurzyć się w fascynującym świecie pszczół miodnych. Jednak tak jak zostało wcześniej wspomniane, „Świat według pszczół” to nie jest suchy podręcznik – jest to przede wszystkim zbiór ciekawostek, anegdot i refleksji na temat uczłowieczenia pszczół. Warto tutaj zaznaczyć, że książka jest podzielona na rozdziały i każdy z nich dotyczy innych zagadnień — od opisu „krótkiego życia pszczół” aż po zagadnienia związane z ewolucją czy leczniczego działania miodu. Hambro w swojej książce podkreśla, że nasza relacja z pszczołami sięga głęboko w naszą historię. Pszczoły, zwłaszcza te miodne, były nieodłączną częścią naszego życia przez wieki. Autorka przekonuje, że nasze rozumienie pszczół jest ściśle związane z naszym rozumieniem świata i samych siebie. W społeczeństwie pszczół odnajdujemy elementy naszego własnego społeczeństwa, przypisując pszczołom cechy moralne i od wieków wykorzystując je jako wzorce do naśladowania. Książka Sarah Hambro to także podróż przez historię poznawania pszczół. Autorka przedstawia kluczowe postacie, takie jak Arystoteles, Swammerdam, Huber i von Frisch, którzy mieli kluczowy wpływ na rozwój naszej wiedzy o tych owadach. Opisuje ich badania, odkrycia i czasem dziwaczne teorie, które były wyrazem ówczesnej niewiedzy i ograniczonych źródeł na temat pszczół. Interesującym aspektem książki jest także spojrzenie na kulturowe znaczenie pszczół. Autorka analizuje, jak pszczoły i miód wpisały się w naszą kulturę, od starożytności po współczesność. Równocześnie Hambro zwraca uwagę na obecne zagrożenia dla pszczół, takie jak klimat, rozwój zrównoważony i śmiertelność pszczół, apelując o bardziej odpowiedzialne podejście do tych istot. Publikacja ,,Świat według pszczół" autorstwa Sarah Hambro, mimo wielu ciekawych informacji na temat pszczół, niestety momentami traci się w narracji i stylistyce. Autorka stworzyła zbiór anegdot i ciekawostek, jednakże informacje fachowe są przerywane fragmentami bardziej literackimi, co prowadzi do pewnego rozproszenia treści. Podsumowując, "Świat według pszczół" autorstwa Sarah Hambro to książka skupiająca się na fascynującym świecie pszczół i ich znaczeniu dla ludzkości. Autorka eksploruje różnorodne aspekty życia pszczół, od ich biologii po wpływ na ekosystemy i gospodarkę. To książka, która zmusza nas do zastanowienia się nad naszym miejscem w przyrodzie i naszą odpowiedzialnością za ochronę tego kruchego ekosystemu.
WiktoriaKrawczyk Krawczyk - awatar WiktoriaKrawczyk Krawczyk
ocenił na 7 2 lata temu

Cytaty z książki Liczy się każdy oddech

Więcej
Joanna Głuchowska Liczy się każdy oddech Zobacz więcej
Więcej