Lechowe Pole 955

Okładka książki Lechowe Pole 955
Robert F. Barkowski Wydawnictwo: Bellona Seria: Historyczne Bitwy historia
200 str. 3 godz. 20 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Seria:
Historyczne Bitwy
Data wydania:
2016-07-17
Data 1. wyd. pol.:
2016-07-17
Liczba stron:
200
Czas czytania
3 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788311142312
Średnia ocen

                7,2 7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Lechowe Pole 955 w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Lechowe Pole 955



książek na półce przeczytane 3940 napisanych opinii 510

Oceny książki Lechowe Pole 955

Średnia ocen
7,2 / 10
72 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
2567
510

Na półkach: , , ,

Lechowe Pole 955 to popularnonaukowa książka historyczna, w której Robert F. Barkowski przybliża czytelnikowi wydarzenia związane z bitwą stoczoną 10 sierpnia 955 r. pomiędzy wojskami Ottona I a wojownikami węgierskimi. Autor stawia sobie za cel rzetelne, ale przystępne przedstawienie przyczyn, przebiegu i skutków tego starcia, które wywarło ogromny wpływ na kształt Europy X wieku.
Barkowski opisuje epokę X wieku w sposób zrozumiały i narracyjny, co sprawia, że książka jest przystępna także dla osób, które nie mają specjalistycznej wiedzy historycznej. Język jest klarowny, a fakty podane w uporządkowany sposób, co sprzyja lekturze. Autor ukazuje Lechowe Pole jako wydarzenie, które zakończyło blisko 60-letni okres węgierskich najazdów na Europę Zachodnią i pozwoliło Ottonowi I umocnić swoją pozycję w królestwie oraz przyczynić się do późniejszej koronacji cesarskiej.
Poza samą bitwą, książka omawia także społeczne i polityczne następstwa, w tym przemiany w strukturze węgierskiego państwa po klęsce.
Ze względu na popularnonaukowy charakter książki nie znajdziemy tu intensywnej pracy źródłowej czy akademickich dyskusji. To bardziej przystępna opowieść historyczna niż specjalistyczne studium.
Lechowe Pole 955 Barkowskiego to ciekawa i przystępna książka dla szerokiego grona czytelników, łącząca fakty historyczne z narracyjną opowieścią. Choć nie jest to publikacja naukowa w najściślejszym znaczeniu, stanowi wartościowe wprowadzenie do tematu bitwy, która miała ogromne konsekwencje dla historii Europy.

Lechowe Pole 955 to popularnonaukowa książka historyczna, w której Robert F. Barkowski przybliża czytelnikowi wydarzenia związane z bitwą stoczoną 10 sierpnia 955 r. pomiędzy wojskami Ottona I a wojownikami węgierskimi. Autor stawia sobie za cel rzetelne, ale przystępne przedstawienie przyczyn, przebiegu i skutków tego starcia, które wywarło ogromny wpływ na kształt Europy...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

130 użytkowników ma tytuł Lechowe Pole 955 na półkach głównych
  • 83
  • 47
59 użytkowników ma tytuł Lechowe Pole 955 na półkach dodatkowych
  • 34
  • 7
  • 6
  • 5
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Lechowe Pole 955

Inne książki autora

Robert F. Barkowski
Robert F. Barkowski
Polski pisarz, urodzony w 1963 roku w Zielonej Górze.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Niemcza 1017 Paweł Rochala
Niemcza 1017
Paweł Rochala
Obrona Niemczy w 1017 roku to jeden z tych momentów wczesnopiastowskich dziejów, które – choć rzadziej przywoływane w powszechnej świadomości niż Cedynia czy późniejszy Budziszyn – miały fundamentalne znaczenie dla kształtu i pozycji państwa Bolesława Chrobrego. Książka Pawła Rochali, wydana w ramach cenionej serii Historyczne Bitwy Wydawnictwa Bellona, bardzo dobrze wypełnia lukę w popularnonaukowej narracji o długotrwałym konflikcie polsko-niemieckim przełomu X i XI wieku. Autor wychodzi od szerokiego tła politycznego, pokazując genezę wojny między księciem (a od 1025 roku królem) Polski Bolesławem I Chrobrym a królem i cesarzem niemieckim Henrykiem II. Ponad połowa książki poświęcona została stosunkom polsko-niemieckim, od chwilowych sojuszy, poprzez układy dynastyczne i zbrojne konflikty. Dzięki temu oblężenie Niemczy nie jest przedstawione jako oderwany epizod militarny, lecz jako logiczne następstwo wieloletniej rywalizacji dwóch ambitnych władców. Sam opis kampanii 1017 roku i obrony dolnośląskiego grodu ukazuje Niemczę jako kulminacyjny moment wielkiej wyprawy cesarza Henryka II na Polskę, prowadzonej przy wsparciu czeskich i lucickich sojuszników. Najazd ten w założeniu miał doprowadzić do podporządkowania Bolesława Chrobrego władzy cesarskiej oraz odebrania Polsce zachodnich ziem: Moraw, Łużyc, Milska, a w dalszej perspektywie nawet Śląska. Na szczególne podkreślenie zasługuje język książki. Niemcza 1017 została napisana przystępnie, klarownie i bez zbędnych archaizmów, co w przypadku popularyzacji wiedzy historycznej jest wartością kluczową. Autor nie upraszcza nadmiernie problematyki, ale potrafi ją wyłożyć w sposób zrozumiały także dla czytelnika, który nie zajmuje się zawodowo wczesnym średniowieczem. To cecha charakterystyczna twórczości Rochali, znanego popularyzatora historii, i tutaj również została ona w pełni zachowana. Warto również zauważyć, że książka dobrze wpisuje się w standard serii Historyczne Bitwy: mamy do czynienia z połączeniem narracji politycznej, wojskowej, dyplomatycznej, uzupełnionej o niezbędny kontekst geograficzny i archeologiczny. Niemcza 1017 to jedna z trzech książek Pawła Rochali wydanych w tej serii, obok Cedyni 972 oraz Lasu Teutoburskiego 9 r. n.e.. W każdej z nich autor udowadnia, że potrafi łączyć rzetelność warsztatową z narracją atrakcyjną dla szerokiego grona odbiorców. To lektura godna polecenia zarówno osobom rozpoczynającym przygodę z historią wczesnośredniowiecznej Polski, jak i czytelnikom bardziej zaawansowanym, którzy chcą uporządkować wiedzę o jednym z kluczowych epizodów panowania Bolesława Chrobrego. Dla miłośników serii Historyczne Bitwy – pozycja obowiązkowa.
Książkowa_Wieża - awatar Książkowa_Wieża
oceniła na 8 2 miesiące temu
Konstantynopol 626 Łukasz Czarnecki
Konstantynopol 626
Łukasz Czarnecki
Książka poruszająca temat szalenie ciekawy, gdyż wojna bizantyńsko — perska (602-628) to konflikt obfitujący w dramatyczne zwroty, odważne manewry i rajdy głęboko na terytorium przeciwnika. Przegrany tracił wszystko, istnienie samego cesarstwa było zagrożone. Jednocześnie, w tak dramatycznym momencie dziejowym, cesarska armia dokonała czegoś, czego nie potrafiła osiągnąć w czasach gdy istniało jeszcze "prawdziwe" imperium rzymskie — wdarła się na teren Iranu, zdobywając najważniejsze ośrodki perskiej państwowości. Autor wyraźnie podziela moją opinię na temat tych wydarzeń, gdyż jego narracja jest żywiołowa, bardzo emocjonalna, momentami stronnicza. Nie sposób nie zauważyć, że boleje nad tragediami Greków i oburza go podstępność Awarów. Można to lubić albo nie, zostawiam każdemu do indywidualnej oceny. Ja natomiast ponarzekam na to, że autor nie potrafił zbytnio trzymać się tematu. Centralnym punktem opowieści było oblężenie Konstantynopola przez Awarów (i Słowian!), a nie Persów. Tymczasem wątek awarsko-słowiański i walki na froncie bałkańskim są gdzieś w tle tego wszystkiego. Kolejnymi irytującymi brakami jest kompletne pominięcie jakichkolwiek informacji na temat armii biorących udział konflikcie, a także praktycznie brak mapek (ogólna mapa cesarstwa, bez zaznaczonych rejonów i miast nie pozwala mniej zorientowanemu czytelnikowi na ustalenie, gdzie aktualnie rozgrywa się akcja). Dosyć przydługi jest też epilog, który porusza wojny z Arabami (za kompletnie ignoruje sprawy Bałkanów i kolejnych wojen z Awarami i Słowianami, którzy teoretycznie są jednymi z bohaterów tej książki), konflikty religijne wśród wyznawców prawosławia, a także dalsze losy całej dynastii Herakliusza. Biorąc pod uwagę, że jest to niezbyt długa książeczka, to tego Konstantynopola w Konstantynopolu jest raczej niewiele...
Xarthras - awatar Xarthras
ocenił na 6 1 rok temu
Fulford - Stamford Bridge 1066 Cezary Namirski
Fulford - Stamford Bridge 1066
Cezary Namirski
Sięgając po „Fulford – Stamford Bridge 1066”, spodziewałem się solidnej, ale dość klasycznej książki historycznej o mało znanych bitwach. Tymczasem dostałem coś więcej – opowieść, która naprawdę pozwala poczuć napięcie roku 1066. Największym odkryciem była dla mnie bitwa pod Fulford – wydarzenie, które zwykle ginie w cieniu późniejszych starć. Namirski pokazuje ją jako dramatyczny wstęp do jeszcze większych wydarzeń, a nie tylko historyczną ciekawostkę. Z kolei opis starcia pod Stamford Bridge czyta się niemal jak scenę z epickiego filmu – jest tempo, są emocje, są bohaterowie z krwi i kości. Szczególnie zapadła mi w pamięć postać króla Norwegii Harald III Srogi – przedstawiony nie tylko jako bezwzględny wódz, lecz także jako człowiek, który do samego końca wierzył w swoje przeznaczenie. Równie ciekawie wypada Harold Godwinson – zwycięzca spod Stamford Bridge, który w gruncie rzeczy już wtedy zapłacił wysoką cenę za swoje zwycięstwo. Czytając, trudno nie myśleć o tym, jak wyczerpujący marsz na północ i wykrwawienie armii wpłynęły na jego późniejszą porażkę pod Hastings. To, co najbardziej cenię w tej książce, to równowaga między faktami a narracją. Autor nie epatuje przesadnym patosem, ale też nie sprowadza historii do suchej analizy źródeł. Widać ogrom pracy i znajomość realiów epoki, a jednocześnie styl pozostaje przystępny. Czyta się to płynnie – momentami niemal zapominałem, że to literatura popularnonaukowa. Po lekturze miałem poczucie, że rok 1066 przestał być dla mnie jedynie datą kojarzoną z jedną bitwą. Stał się sekwencją dramatycznych decyzji, ambicji i błędów, które zmieniły bieg historii Anglii. I właśnie za to najbardziej cenię tę książkę – za pokazanie szerszego obrazu, bez uproszczeń. Jeśli interesujesz się średniowieczem, militariami albo po prostu lubisz historię opowiedzianą w sposób żywy i angażujący, ta książka naprawdę potrafi wciągnąć.
caharin7 - awatar caharin7
ocenił na 7 1 miesiąc temu
Konstantynopol 1204 Sławomir Leśniewski
Konstantynopol 1204
Sławomir Leśniewski
Niewiele jest wydarzeń historycznych, które wywołały antagonizmy trzymające się mocno jeszcze po ośmiuset latach. Tak jest w przypadku IV wyprawy krzyżowej, chyba najciemniejszej karty w dziejach krucjat. Zdobycie i złupienie Konstantynopola na dobrą sprawę mocniej podzieliło chrześcijan wschodnich i zachodnich niż wielka schizma wschodnia z 1054 roku. Dlaczego uczestnicy krucjaty, zamiast dopłynąć do brzegów Palestyny i walczyć o wyzwolenie Jerozolimy, pojawili się pod murami stolicy Cesarstwa Bizantyńskiego? Także na to pytanie odpowiada wydana przez Bellonę – w ramach serii „Historyczne Bitwy” – książka „Konstantynopol 1204” Sławomira Leśniewskiego, z zawodu adwokata, autora kilkunastu książek historycznych. Na przyczyny i przebieg krucjaty złożyło się kilka okoliczności. Poprzednia wyprawa krzyżowa, jak na dowodzoną przez trzech najpotężniejszych władców Europy, przyniosła niespodziewanie nikłe rezultaty. Tymczasem sytuacja łacinników w Ziemi Świętej stawała się coraz bardziej dramatyczna. Gdy ustalono, że krzyżowcy udadzą się do Palestyny drogą morską, na scenie pojawił się jeden z głównych aktorów wydarzeń – Wenecja. Serenissima zobowiązała się przewieźć uczestników wyprawy. Gdy okazało się, że mają problemy z zapłatą za tę usługę, doża Enrico Dandolo zaproponował „odpracowanie” długów w postaci zaatakowania rywali handlowych Wenecji. W taki też sposób krzyżowcy – nie wszyscy – zgodzili się na zdobycie węgierskiego Zadaru, a w czerwcu 1203 roku pojawili się w zatoce Złoty Róg, dodatkowo motywowani słowami bratanka rządzącego cesarza, który obiecał sowitą zapłatę za obalenie wuja. Aleksy IV wstąpił na tron, ale zaczął mieć problemy z dotrzymaniem słowa. Żądania krzyżowców radykalizowały się coraz bardziej wraz z pogłębiającą się słabością rządów Aleksego. Sytuacja skomplikowała się po jego obaleniu. Kolejny szturm był już tylko kwestią czasu. 12 kwietnia 1204 roku miasto padło łupem rycerzy z zachodniej Europy. Na gruzach cesarstwa powstało kilka nowych państw rządzonych przez łacinników i choć od 1261 roku Konstantynopol znowu był rządzony przez Greków, to cesarstwo wschodniorzymskie nigdy nie podniosło się po klęsce, jaką zgotowali mu krzyżowcy. Jej bezpośrednim efektem była dwa i pół wieku później likwidacja państwa przez Turków. Devastatio Constantinopolitana dla brytyjskiego historyka Stevena Runcimana była zbrodnią przeciwko ludzkości, dla innych badaczy kilkudniową grabieżą, jakich w tej epoce było wiele, a jej rozmiary zostały zwielokrotnione przez nie tylko wielkość i bogactwo gigantycznego jak na owe czasy miasta, ale i czarną propagandę uprawianą przez pokonanych. Jakkolwiek było, trudno nie zgodzić się z Autorem, że IV wyprawa krzyżowa była karykaturą krucjat, sprzeniewierzeniem ideałów, które towarzyszyły temu ruchowi. Krucjata pogłębiła konflikt między wyznawcami obu Kościołów, a w długim okresie czasu – jak już wspomniałem – osłabiła cesarstwo jako zaporę przed Turkami. Kto trzymał już w ręku książkę wydaną w popularnej serii Bellony, ten wie, czego pod względem edytorskim można się mniej więcej spodziewać: miękka okładka, ilustracje, mapy, zestawienie panujących i tak dalej. Książka zawiera nie tylko opis zdobycia miasta, ale również krótką syntezę tego, co z ziemiami Bizancjum działo się przez kilkadziesiąt kolejnych lat. Nie ma w niej zaskakujących odkryć, rzucających nowe światło na wydarzenia z 1204 roku, czy kontrowersyjnych tez, z którymi należałoby polemizować. Ale Autor wykonał jak najbardziej przyzwoitą pracę, a atutem książki jest interpretacja wykorzystanych źródeł z epoki i wysokiej próby styl autora, znany chociażby czytelnikom „Polityki”, gdzie Sławomir Leśniewski często zamieszcza swoje artykuły.
mitobrave - awatar mitobrave
ocenił na 6 2 lata temu
Las Teutoburski 9 rok n.e. Paweł Rochala
Las Teutoburski 9 rok n.e.
Paweł Rochala
Bardzo konkretna i rzeczowa książeczka na temat masakry w Lesie Teutoburskim oraz relacji rzymsko-germańskich w ogóle. Pan Paweł Rochala w niezwykle przystępny i interesujący sposób opisuje historię starć Imperium i barbarzyńskich ludów zza Renu, a także skrupulatnie i rzetelnie, w oparciu o liczne źródła, badania i analizy, stara się zrekonstruować krok po kroku, jak tak naprawdę wyglądała ta, jak dziś wiemy znamienna dla losów Europy bitwa, między sprzymierzonymi plemionami germańskimi, a wciągniętymi w śmiercionośną zasadzkę, trzema legionami Publiusza Kwinktyliusza Warusa. Trzeba przyznać, że autor bardzo drobiazgowo podszedł do tego opracowania i chyba przyjął sobie za punkt honoru, by zanim wpuści czytelnika do mrocznej, tuetoburskiej puszczy, najpierw zaznajomić go gruntownie z całą historią stosunków rzymsko-germańskich. Na początku poznajemy więc ogólny zarys historyczny podboju Germanii i Galii Transaplejskiej oraz trudy rzymskich prób podporządkowania sobie tych krain. Szczerze mówiąc, zanim sięgnąłem po tę książkę, myślałem że Las Teutoburski był największym pogromem Germanów nad legionami. Jednak już z początkowych rozdziałów dowiedziałem się o plemionach Cymbrów i Teutonów, a także o kilku ważnych bitwach, w których roznieśli oni rzymską armię w pył, zabijając nawet czterokrotnie więcej legionistów niż wojowie Arminiusza ponad sto lat później we wspomnianym wcześniej lesie. Bitwy te, jak w 105 r p.n.e. pod Arausio, czy trzy lata później pod Aquae Sextiae, gdzie z kolei spektakularne zwycięstwo odnieśli Rzymianie, są również bardzo fajnie opisane, także bez problemu można zrozumieć pełen kontekst, poznać ich przebieg oraz dowiedzieć się kilku ciekawostek. Równie skrupulatnie opisane są także same armie obydwu stron konfliktu, z uwzględnieniem poszczególnych formacji, sposobu ich wojowania oraz struktury organizacyjnej. W środkowej części książki możemy zapoznać się z ilustracjami prezentującymi wygląd różnego typu żołnierzy i ich uzbrojenia. Nieco dalej znajdują się zdjęcia z Lasu Teutoburskiego i okolic Kalkriese. Bardzo obrazowo opisane są również wędrówki ogromnych, kilkusettysięcznych grup plemion germańskich, najczęściej do sąsiedniej Galii, w poszukiwaniu nowych terenów do plądrowania i wypasu swoich stad. Rysuje się widoczny podział na rolniczą, osiadłą Galię oraz pasterską, koczowniczą, wojującą Germanię. Najazdy te były z reguły spowodowane wypychaniem słabszych plemion germańskich przez te silniejsze na zachodnią stronę Renu i powodowały kolejne starcia zbrojne łącznie z zaangażowaniem militarnym Imperium Rzymskiego, gdyż Galia już od dawna była bardzo rentowną strefą ich wpływów. Sporo można się również dowiedzieć o sytuacji w Dalmacji i powstaniu, które wybuchło tam równolegle w pierwszych latach naszej ery, a które w decydującym momencie związało liczne siły rzymskie z dala od Germanii. Jedyne czego mi zabrakło, a czym byłem bardzo zdziwiony i trochę rozczarowany, jest historia samego Arminiusza, który przecież jako syn wodza Cherusków, już we wczesnym dzieciństwie został oddany do Rzymu jako zakładnik w ramach traktatu pokojowego. Tam się wychowywał, uczył walczyć, zdobył obywatelstwo i został rzymskim ekwitą. Można powiedzieć, że znał Rzymian i sposób ich myślenia od podszewki oraz cieszył się ich zaufaniem i szacunkiem. Jednak dla ambitnego przedstawiciela było nie było arystokracji germańskiej, nawet wysokie stanowisko w hierarchii legionowej było zdecydowanie mniej optymistyczną perspektywą niż stanięcie na czele zjednoczonych plemion z rodzimych stron i walka z okupantem jako główny wódz powstania. Podejrzewam, że Arminiusz nauczony rzymskiego myślenia o państwowości chciał w podobny, bardziej ucywilizowany sposób, zorganizować ład polityczny w Germanii. Uważam, że akurat w przypadku tego, legendarnego, germańskiego przywódcy, dokładniejsze opisanie jego przewrotnych losów, byłoby zdecydowanie dużym atutem dla tej książki. Tak czy owak, czytelnik po uważnym przebrnięciu przez obszerne ale niezwykle interesujące wprowadzenie, stanowiące w gruncie rzeczy większość objętości całej książki, staje przed wejściem do Lasu Teutoburskiego z gruntowną wiedzą na temat szeregu aspektów dotyczących stosunków rzymsko-germańskich na przestrzeni wieków, historii ich starć, oraz motywacji co ważniejszych osobistości po obydwu stronach konfliktu. Daje to solidną bazę do pełniejszego zrozumienia kontekstu i złożoności całej sytuacji. Natomiast jeśli ktoś zainteresowany jest wyłącznie samą bitwą, cóż, zapewne będzie musiał przedzierać się przez ponad pół książki jak po gęstej, germańskiej puszczy, albo po prostu przeskoczy do odpowiedniego rozdziału. Jak można się domyślić sama bitwa w Lesie Teutoburskim opisana jest bardzo szczegółowo. Trzy dni i dwie noce ciężkich walk w trudnym terenie z przeważającymi siłami wroga i wyjątkowo niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi (silne burze i wichury łamiące drzewa). Nieraz próbowałem sobie wyobrazić co musieli czuć i w jak trudnym, niekorzystnym położeniu znaleźli się rzymscy żołnierze. Za każdym razem kiedy udawało mi się nieco bardziej wczuć w ich skórę odczuwałem autentyczne przerażenie. To musiał być istny koszmar. Według mnie książka świetnie ukazuje ich beznadziejną, godną pożałowania sytuacje a z drugiej strony dziką euforię barbarzyńców, którzy w końcu mogli się zemścić na zachłannych, znienawidzonych okupantach i wyswobodzić spod ich jarzma.
Marek - awatar Marek
ocenił na 7 2 miesiące temu

Cytaty z książki Lechowe Pole 955

Więcej
Robert F. Barkowski Lechowe Pole 955 Zobacz więcej
Więcej

Ciekawostki historyczne