rozwiń zwiń

Korea Południowa. Ojczyzna k-popu, w której tradycja przeplata się z technologią

Okładka książki Korea Południowa. Ojczyzna k-popu, w której tradycja przeplata się z technologią
Ewa Białas-Bomba Wydawnictwo: Pascal literatura podróżnicza
336 str. 5 godz. 36 min.
Kategoria:
literatura podróżnicza
Format:
papier
Data wydania:
2025-07-30
Data 1. wyd. pol.:
2025-07-30
Liczba stron:
336
Czas czytania
5 godz. 36 min.
Język:
polski
Średnia ocen

                7,5 7,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Korea Południowa. Ojczyzna k-popu, w której tradycja przeplata się z technologią w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Korea Południowa. Ojczyzna k-popu, w której tradycja przeplata się z technologią



książek na półce przeczytane 2034 napisanych opinii 1113

Oceny książki Korea Południowa. Ojczyzna k-popu, w której tradycja przeplata się z technologią

Średnia ocen
7,5 / 10
48 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
818
642

Na półkach: , , , ,

Kapitalna. Dawno nie czytałam tak dobrej pozycji w literaturze podróżniczej. Jestem oczarowana Koreą od jakiegoś czasu. Książkę czyta się w mgnieniu oka. Aż szkoda bo chętnie bym się jeszcze czegoś dowiedziała. Mamy tu i kawałek historii i kilka ciekawostek i wiele pięknych fotografii które koją oczy. Nawet jeśli nie dane nam zwiedzić Korei to Ewa opowiada o niej tak że można ją poczuć. Plus jest pięknie wydana. Polecam!

Kapitalna. Dawno nie czytałam tak dobrej pozycji w literaturze podróżniczej. Jestem oczarowana Koreą od jakiegoś czasu. Książkę czyta się w mgnieniu oka. Aż szkoda bo chętnie bym się jeszcze czegoś dowiedziała. Mamy tu i kawałek historii i kilka ciekawostek i wiele pięknych fotografii które koją oczy. Nawet jeśli nie dane nam zwiedzić Korei to Ewa opowiada o niej tak że...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

124 użytkowników ma tytuł Korea Południowa. Ojczyzna k-popu, w której tradycja przeplata się z technologią na półkach głównych
  • 65
  • 56
  • 3
28 użytkowników ma tytuł Korea Południowa. Ojczyzna k-popu, w której tradycja przeplata się z technologią na półkach dodatkowych
  • 7
  • 6
  • 6
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Korea Południowa. Ojczyzna k-popu, w której tradycja przeplata się z technologią

Inne książki autora

Ewa Białas-Bomba
Ewa Białas-Bomba
Pasjonatka języka, kultury i historii Korei Południowej, absolwentka koreanistyki na Uniwersytecie Warszawskim oraz filologii romańskiej na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Prywatne rewolucje. Dorastanie w nowych Chinach Yuan Yang
Prywatne rewolucje. Dorastanie w nowych Chinach
Yuan Yang
(2024) [Private Revolutions: Coming of Age in a New China] „Im częściej rozmawiałam ze znajomymi o mobilności społecznej we współczesnych Chinach, tym więcej słyszałam historii o kobietach, których droga do wielkiego miasta była długa i kręta i które raz po raz musiały się wymyślać na nowo. Zaczęłam szukać tych, których historie dobrze ilustrowały zmiany zmiany zachodzące w chińskiej gospodarce w ciągu ostatnich trzydziestu lat – tych, które mogły opowiedzieć o swoich odczuciach związanych z tak raptownymi przeobrażeniami. Dziennikarze zwykle dostrzegają przesunięcia gospodarcze w skali całego kraju. Ja chciałam pisać w skali życia wewnętrznego jednostki. Ta książka opowiada o rewolucjach w dwóch wymiarach. Mówi o chińskiej rewolucji gospodarczej zapoczątkowanej w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych po epoce »reform i otwarcia« [zainicjowanej przez Denga Xiaopinga], gdy zalegalizowano przedsiębiorstwa będące własnością prywatną, a gospodarkę planowaną zastąpioną po części mechanizmami wolnorynkowymi. Opowiada również o prywatnych rewolucjach przeprowadzonych przez cztery urodzone w tych dekadach młode kobiety, które wchodziły w życie w niepewnych czasach wzrostu i późniejszego zachwiania mobilności społecznej w epoce chińskiego kapitalizmu. Leiya urodzona na wsi [w ‘85/86], gdzie rządzi patriarchat, chce uciec przed narzuconą jej rolą, która określa jej społeczną przydatność wedle zdolności do rodzenia synów. June urodzona [w ‘96] w wiosce zagubionej w górach dostrzega nowe możliwości dzięki przypadkowemu spotkaniu z przyjezdną nauczycielką. Siyue [urodzona po koniec lat 80.], córka wiejskich przedsiębiorców, buntuje się przeciwko nauczycielom ze swojej szkoły, po czym przeobraża cały system kształcenia, by lepiej służył innym. Sam, która przyszła na świat [w ‘92] w miejskiej rodzinie z klasy średniej, inspirują wywrotowi marksiści, twórcy współczesnych Chin, dlatego chce odtworzyć ich spuściznę. Moje opowieści koncentrują się na kobietach, które nadal w dużej mierze odpowiadają w społeczeństwie za dawanie życia i kształtowanie następnych pokoleń, a tym samym na wielu planach ilustrują chińską transformację w szkołach, fabrykach i w domu. O kobietach piszę jednak również dlatego, że chętniej dzieliły się ze mną intymnymi opowieściami o osobistych transformacjach, którym towarzyszyły przemiany w życiu społecznym i gospodarczym kraju. Może dlatego że byłam w podobnym wieku, tej samej płci i narodowości, bliższa im jako dziennikarka i znajoma? W ciągu tych sześciu lat, gdy [od 2016] relacjonowałam sytuację w Chinach [dla »Financial Times«], osoby, z którymi przeprowadzałam wywiady, wielokrotnie zapraszały mnie do swoich domów. Miałam okazję obserwować, co przekazywane jest z babki na matkę, a później na córkę, co w tym międzypokoleniowym transferze ginie i co zostaje wymyślone na nowo” (str. 21-23). „Przepaść dzieląca tu wieś od miasta pogłębiła się na tyle, że metropolie dobrze ilustrują problemy globalnej Północy, natomiast wioski trapione są wciąż bolączkami globalnego Południa. […] […] Cztery bohaterki tej książki pokazują nam, jak współtworzymy zmiany społeczne i jak jesteśmy przez nie kształtowani” (str. 24). Bazując na historii czterech bohaterek pokolenia Y, Yuan Yang (1990) opowiada o zjawisku wewnętrznej migracji w ChRL*, nierównościach społecznych, wykluczeniu edukacyjnym, kłopotach meldunkowych (hukou), trudnej rzeczywistości pracowników fabrycznych**, wyzyskiwanych przez pracodawców, i represjach politycznych dotykających aktywistów upominających się o ich prawa. Braku stabilizacji i niepewności co do dalszej polityki wszechwładnej Komunistycznej Partii Chin. Każda z młodych kobiet realizuje się w zastanej rzeczywistości, ukształtowanej w dobie reform Deng Xiaopinga. Każda wdraża inny pomysł na siebie, i mimo przeciwności – utrzymuje na powierzchni. Yuan Yang pisze o ich codzienności, reprezentatywnej dla milionów Chinek urodzonych na przełomie tysiącleci. Bohaterki borykają się z typowymi problemami, ale starają się robić coś więcej niż rówieśniczki – wykazują się ambicją i przedsiębiorczością, a kiedy trzeba zaciskają zęby. Trzy życiorysy (Leiya, June, Siyue) to opowieści o przeprowadzce do wielkiego miasta, czwarty jest historią mieszkanki jednego z nich (Sam), córki pracowników napływowych. W porównaniu do dziewcząt z prowincji, jest w uprzywilejowanej pozycji, która jednak nie usypia jej wrażliwości społecznej. Poprzez jej historię, dowiadujemy się czegoś więcej o problemach ludzi takich jak Leiya, oraz środowisku które nie wyraża zgody na akceptowany przez Partię wyzysk. Podtytuł brytyjski (Coming of Age in a New China) mówi o procesie wchodzenia w dorosłość; amerykański (Four Women Face China’s New Social Order) sygnalizuje socjologiczny charakter reportażu. Oba zapowiadają konfrontację z systemem. __________________________ * Problem wewnętrznej migracji w ChRL i warunków pracy chińskich robotników poruszany jest w obszernym reportażu Petera Hesslera Przez drogi i bezdroża. Podróż po nowych Chinach [Country Driving: A Journey Through China from Farm to Factory] (2010). Dzięki znajomości mandaryńskiego autor buduje własną sieć kontaktów, relacje sąsiedzkie i głębsze przyjaźnie, poprzez które opowiada o warunkach życia zwykłych Chińczyków. O codzienności kilku szanghajskich adresów, których mieszkańcy rzucili wszystko i przeprowadzili się do wielkiego miasta, pisze Rob Schmitz w Ulicy Wiecznej Szczęśliwości. O czym marzy Szanghaj [Street of Eternal Happiness: Big City Dreams Along a Shanghai Road] (2016). Mimo pewnych niedociągnięć warsztatowych i licznych powtórzeń, autor oferuje szersze spojrzenie w głąb historii, w losy sowich bohaterów, i w warstwie informacyjnej jest to wartościowa pozycja, zbliżona charakterem do książek Hesslera. ** Chiny Ludowe, formalnie socjalistyczne, mające u swoich fundamentów troskę o dobro klasy robotniczej, odtworzyły morderczy kapitalizm rodem z XIX wieku. W schizofrenicznej rzeczywistości ChRL mamy socjalistyczne deklaracje, silne rządy Partii i cenzurę, a gospodarczo dzikie rozwiązania wolnorynkowe, w których niewykwalifikowani robotnicy traktowani są jak ludzie trzeciej kategorii, tania, odhumanizowana siła robocza. • Jest to książka o kobietach i dla kobiet, poprzez którą lepiej zrozumieją problemy społeczne dzisiejszych Chin. Poczują więź z bohaterkami, i zaangażują się emocjonalnie. Jednocześnie jest to też książka dla wszystkich zainteresowanych socjologicznymi aspektami ChRL, bez względu na płeć. (Tekst zyska na wartości z czasem, jako historyczne świadectwo społecznych problemów przeobrażających się Chin). • Przekład Doroty Konowrockiej-Sawy nastawiony jest na adaptację. Przysłonięcie angielskiego pierwowzoru tam, gdzie jest to konieczne – co wychodzi zgrabnie i bezpretensjonalnie. Wyjąwszy drobne wpadki, czyta się naprawdę dobrze i wciąga*. Sylwetki Leiyi, June i Siyue powinny być opisane nieco bardziej wyraziście, z większym naciskiem na charakter, indywidualne cechy i gusta. Z uwagi na zbliżony wiek, płeć i środowisko w jakim dorastają, miejscami możemy je ze sobą mylić. __________________________ * Całość pisana jest ze zrozumieniem i empatią, obiektywizmem i życzliwością – dobrze oddanymi w tłumaczeniu. • UWAGI (wyd. I z 2025, tłum. Dorota Konowrocka-Sawa, W.A.B.): Str. 97 – „[…] partyjni przywódcy obserwowali upadek muru berlińskiego, który dzielił blok wschodni od państw kapitalistycznych” – dzielił, ale symbolicznie, bo znajdował się w samym środku NRD, i faktycznie odseparowywał tylko Berlin Zachodni, jako enklawę Zachodu, od Niemiec Wschodnich. Str. 116 – „[…] Douyin – chińską wersję TikToka […]” – skrót myślowy: TikTok jest chiński, Douyin to jego odsłona na Chiny. Str. 168 – „Jeśli nie liczyć badań ankietowych w Shenzhen, […] nigdy nie musiała rozmawiać z nieznajomymi” – zanim ktoś stanie się znajomy, pierw trzeba go poznać, co dokonuje się głównie poprzez rozmowę, poza tym każdy mieszkaniec dużego miasta, już od najmłodszych lat, wschodzi w przeróżne interakcje o charakterze werbalnym… Str. 200 – w przypadku „dowodów tożsamości wyposażonych w procesor” chodzi o chipy które działają jak miniaturowe procesory. Str. 256 – „prezydent Xi Jinping” – przewodniczący Xi Jinping, ChRL nie ma prezydenta. Str. 18 – nas-nas; str. 21-23 – dwa razy pojawia zwrot „wymyślać na nowo” – o jeden raz za dużo; str. 23 – opowieści-opowieści; str. 52 – wielkiej (wiejskiej); str. 122 – przystanek linii metra (stacja); str. 147 – cienką drzazgę (tu: wąską szczelinę, linię); str. 290 – „jeszcze innej”, a zaraz potem „jeszcze inna”; str. 339 – rodziców?, czytamy o podróży w towarzystwie dziadków, skąd nagle rodzice?
Gracjan - awatar Gracjan
ocenił na 7 1 miesiąc temu
Wielka Brytania. Upadek wielkości Marek Rybarczyk
Wielka Brytania. Upadek wielkości
Marek Rybarczyk
Świetna publikacja, którą docenią wszyscy, którzy chcą zanurzyć się głębiej niż tylko w sferę turystyczno - anegdotyczną. Wymaga większego skupienia niż niektóre pozycje traktujące tematykę bardzo lekko i po łebkach. Mamy tu sporo historii, ale nie jest to banalne bombardowanie setkami dat i nazwisk - autor wyjaśnia jakie opisywane wydarzenia miały - lub nadal mają, mimo upływu wieków - przełożenie na decyzje polityczne, mentalność czy światopogląd Wielkich i Małych Brytyjczyków (pochylamy się nie tylko nad Great Britain, ale i "Little Britain"). Swoją drogą, Brytyjczycy mają, skubani, szczęście. Co prawda ich wyspiarski kraj bywał napadany, ale nie dlatego, że komuś było po drodze z Rosji do Niemiec albo vice Wersal... Nawigujemy sobie przez wieki prowadzeni przez pana Rybarczyka jak przez wytrawnego przewodnika po wzburzonych wodach historii. Gdy dopływamy do współczesności, do wydarzeń czy przemian, które Autor obserwował naocznie mieszkając już w Wielkiej Brytanii, narracja zaczyna być bardziej emocjonalna. To już nie odległe czasy zakonserwowane naftaliną ale historia, która dzieje się na jego oczach i siłą rzeczy opisuje ją bardziej osobiście. Mnie to nie przeszkadza. Lekturę kończymy posłowiem o naturze Anglików i Brytyjczyków. Ło panie, jak ja lubię takie rozważania! A sformułowania "angielska gra w klasy" i "gracze w klasy" kradnę (Było lepiej pilnować...). Są publikacje, które obszerniej opisują kulturowe dziwactwa i plemienne rytuały, ale nie można mieć wszystkiego. Wiadomości z tej książki warto uzupełnić lekturą "Przejrzeć Anglików. Ukryte zasady angielskiego zachowania" autorstwa Kate Fox, która dokonała bardzo obszernej antropologicznej analizy własnego narodu. Dzięki obu tym książkom znacznie lepiej rozumiem sytuacyjny i międzyklasowy humor z serialu "Co ludzie powiedzą" - wtajemniczeni to docenią. PS. Szanowny wydawco! Dla mnie o wiele ważniejszy jest tekst, niż obrazki. Z tekstem jest naprawdę zacnie. A zdjęcia są niezłe, to właśnie te klimaty sprawiają, że me serduszko bije szybciej a krótkie łapki już szykują się, by rezerwować lot we wiadomym kierunku, ale dlaczego na żadnym z tych kadrów nie widać ludzi? Tych małych, niemożliwych do identyfikacji brytyjskich mróweczek nie liczę. Być może taki dobór zdjęć był bezpieczną opcją by nie wpłynąć na jakąś minę łamania czyichś praw do wizerunku, ale czegoś, a raczej kogoś w tym zestawie krajobrazowo-architektonicznym brakuje. Można było bardziej różnorodnie zilustrować treść książki o kraju, który stworzyli przecież ludzie - monarchowie, politycy, kupcy, ziemianie, duchowni, wynalazcy, żołnierze, którzy pozostawili po sobie dziedzictwo niekoniecznie trwale przyczepione do podłoża.
Warmiaczka - awatar Warmiaczka
oceniła na 8 2 miesiące temu
Chorwacja. Ciemniejsza strona słońca Patrycja Chajęcka
Chorwacja. Ciemniejsza strona słońca
Patrycja Chajęcka
Książka pt. „Chorwacja. Ciemniejsza strona Słońca” autorstwa Patrycji Chajęckiej w mojej ocenie jest dość interesująco napisanym reportażem na temat współczesnej tytułowej Chorwacji, który zawiera elementy przewodnika dla tych bardziej wymagających turystów – mam tu na myśli ludzi, którzy przyjeżdżają do Chorwacji poznać kraj, a nie tych, którzy tylko i wyłącznie skupiają się na pobycie nad morzem. Zatem jest to napisana przystępnym językiem doskonała pozycja dla osób, które chcą się dowiedzieć czegoś więcej na temat jednego z nadadriatyckich krajów i zarazem nie planują przystępować do studiowania kroatystyki. Autorka skupiła się na przedstawieniu wybranych przez siebie miejsc (np. Dubrownik, Split, Zagrzeb, Vukovar, Varazdin, Vodnjan, Wyspa Brać, Wyspa Hvar, Wyspa Vis i nie tylko). Oczywiście ze względu na objętość książki, żeby publikacja nie okazała się zbyt sążnista, P. Chajęcka pominęła m.in. Slawonię, czy Osijek – jest to w pełni zrozumiałe. W porównaniu do innych książek z serii, które do tej pory przeczytałem, w opisywanej publikacji Patrycja Chajęcka nieco mniejszą uwagę przywiązała do zagadnień kulinarnych, a także mniej skupiła się na obserwacji obecnej chorwackiej sceny politycznej, co oceniam bardzo pozytywnie. Moim zdaniem celem tego rodzaju pozycji jest zarysowanie istniejącego stanu faktycznego i pewnych tendencji, które mają charakter dynamiczny – z tego obowiązku autorka wywiązała się wzorowo. Na marginesie dla porównania dodam, iż inni np. Łukasz Grzesiczak, który był uprzejmy w ramach tej samej serii przybliżyć Słowację, swoją pracę w części poświęcił prezentacji własnych (sic!) poglądów politycznych. Cieszy mnie, iż Patrycja Chajęcka Chorwację przedstawiła, jako normalne bałkańskie państwo, które podobnie jak inne europejskie kraje zmaga się z rozlicznymi problemami o charakterze politycznym, ekonomicznym, społecznym, czy tymi tyczącymi się ochrony przyrody. Turyści, zwłaszcza z Polski zwykli postrzegać to konkretne państwo przez pryzmat samego nadmorskiego wybrzeża, które dla nich uchodzi za kojarzący się z wakacyjną beztroską raj. Szczególnie cenię rozdział dotyczący j. chorwackiego, w którym autorka bardzo przystępnie, ale zarazem merytorycznie i dobitnie przybliża pewne nieoczywiste, ale bardzo ważne fakty odnoszące się do języków południowo-słowiańskich. W Polsce nie dostrzegamy wielu ważkich niuansów łączących ze sobą j. chorwacki z j. serbskim, a także z j. bośniackim (czy j. boszniackim – wskazania prof. T. Czekalskiego) i j. czarnogórskim. W naszym kraju w następstwie myśli Herdera, czy Humboldta pewne kwestie postrzegamy przez pryzmat polityki, która dodatkowo komplikuje trudną rzeczywistość Bałkanów. Zainteresowanych odsyłam do lektury. Bardzo zaskoczył mnie również fragment poświęcony tanatoturystyce (dark tourism), w którym autorka zawarła wiele bardzo słusznych, celnych i interesujących spostrzeżeń. Za bardzo poważne uchybienie, które skłoniło mnie do obniżenia oceny (dość znacznie), uważam przemilczenie w pracy tematu chorwackiego faszyzmu i powiązania tego ruchu z miejscowymi strukturami wyznaniowymi – Niezależne Państwo Chorwackie. Owszem, w paru miejscach pojawiają się rachityczne wzmianki odnoszące się do konfliktu chorwacko-serbskiego, który swoimi korzeniami sięga już czasów II wojny światowej. W mojej skromnej opinii doświadczenie faszyzmu w Chorwacji jest na tyle doniosłe, iż obok ruchu iliryjskiego i konfliktu z Węgrami, do dziś wywiera istotny wpływ na trudną tożsamość współczesnych Chorwatów i rzutuje na ich obecne relacje z sąsiednimi, również tymi bratnimi i siostrzanymi narodami.
donekT - awatar donekT
ocenił na 6 3 miesiące temu
Czas ognia. Opowieść o płonącym świecie John Vaillant
Czas ognia. Opowieść o płonącym świecie
John Vaillant
Ten reportaże to nie jest po prostu wyczerpujące pochwycenie konkretnego tematu. To opowieść, ale ta prawdziwa, niefikcyjna, która poruszyła moje serce. Nasz gatunek uważa świadome rozniecenie ognia za przełomowe wydarzenie. Obecnie można pomyśleć, że staliśmy się jego władcami. Jednak właśnie ta książka pokazuje, że żywiołu nie da się okiełznać, że człowiek nie jest w stanie w pełni kontrolować jego siły. To ponad 500 stron historii ludzi i ognia. Opowieści o największych pożarach, o postawie ludzkiej wobec zagrożenia, które sami stworzyli, ale też o tym jak natura cały czas przypomina nam, że z jej siłami nie jesteśmy w stanie walczyć. To długa historia, czasem monotonna, ale trzeba poświęcić jej chwilę, docenić upór autora w przedstawieniu jej. Wiele ciekawych rzeczy można z niej wyciągnąć; szczegółów jest mnóstwo, chociaż na pewno sporo czytelników będzie pamiętać te wydarzenia, bo przecież nie miały one miejsca tak dawno temu. Tytułowy "czas ognia" trwa i ciężko określić, kiedy lub czy w ogóle się on skończy. Po tę książkę sięgnęłam z ciekawości, czytanie zajęło mi długo, ale warta była mojej uwagi w 100%. Ten tytuł mogę polecić każdemu, bez wyjątku. Wystarczy mieć chęć i cierpliwość, by przeczytać historię prawdziwą, która dzieje się cały czas. I pamiętać zdanie, które pewnie wiele razy powtarzali rodzice: ogień to nie zabawa...
Agata - awatar Agata
oceniła na 8 1 miesiąc temu
Wojownicy z pól ryżowych. Historia samurajów Pierre-Francois Souyri
Wojownicy z pól ryżowych. Historia samurajów
Pierre-Francois Souyri
„Wojownicy z pól ryżowych. Historia samurajów” autorstwa Pierre-François Souyri (Wydawnictwo Znak Horyzont). Książka otrzymana w ramach współpracy barterowej. Souyri obala mit idealnych samurajów, pokazując ich jako ludzi uwikłanych w przemoc i politykę. Jednocześnie przedstawia ich przemianę - od wojowników do elit kulturalnych i urzędniczych, które współtworzyły japońską tożsamość. Przed rozpoczęciem lektury byłem na rozdrożu. Z jednej strony uwielbiam wszystko, co związane z Japonią - historię, samurajów, rōninów czy shinobi - z drugiej natomiast nie przepadam za książkami historycznymi. Dlatego długo zwlekałem, ale gdy już zacząłem czytać, szybko dałem się wciągnąć. Autor rzeczywiście spełnia obietnice z blurbu - skutecznie zburzył moje wyobrażenie o tych japońskich wojownikach. Miałem ich za wzór honoru, lojalności i czystości zasad, tymczasem okazuje się, że - jak wszędzie - byli ludźmi niejednoznacznymi, kierującymi się różnymi motywacjami. Z dużym zainteresowaniem śledziłem historię przemian samurajów - od pierwszych zbrojnych w Japonii aż po ich kres. Souyri porusza wiele kluczowych zagadnień: początki państwa, bushidō, honor, lojalność, seppuku, najazdy mongolskie, wojny domowe, system siogunatu czy postacie takie jak Oda Nobunaga. Szczególnie interesująca była dla mnie zmiana postrzegania Japonii - z całkowicie odrębnej cywilizacji na kraj, który w dużej mierze wykształcił się poprzez oddzielenie od wpływów Chin. Choć dziś to oczywiście w pełni autonomiczne państwo, ten historyczny kontekst zrobił na mnie duże wrażenie. „Wojownicy z pól ryżowych” to dobrze wyważona książka między publikacją naukową a popularnonaukową. Jest przystępna i wciągająca, ale nie przytłacza nadmiarem szczegółów, np. drobiazgowymi opisami bitew. Fanom historii i kultury Japonii zdecydowanie polecam tę pozycję. To ciekawy punkt zwrotny w postrzeganiu samurajów jako grupy społecznej. Ode mnie solidne 7/10. Ocena nie jest wyższa raczej z własnych preferencji co do tego typu literatury.
Yivrett - awatar Yivrett
ocenił na 7 2 dni temu
Nie zabij nikogo. Z notatnika instruktora jazdy Agnieszka Gałuszka
Nie zabij nikogo. Z notatnika instruktora jazdy
Agnieszka Gałuszka
To miała być szczera i bezkompromisowa opowieść o świecie, który zwykle oglądamy tylko z perspektywy kursanta. Fabularyzowany reportaż o pracy instruktora nauki jazdy zapowiada się obiecująco. I rzeczywiście: książka otwiera oczy, pokazuje realia pracy „na prawym fotelu”, liczne zagrożenia, stres, odpowiedzialność i brak realnej ochrony instruktorów. To wszystko jest jej niewątpliwą siłą. Czytałam ją jednak z mieszanymi uczuciami. Pracowałam w szkole nauki jazdy, wprawdzie kilka lat temu, ale środowisko znam na tyle, by mieć punkt odniesienia. I właśnie dlatego niektóre fragmenty mnie zaskoczyły. Szczególnie te dotyczące egzaminu wewnętrznego. Nie przypominam sobie sytuacji, w których instruktorzy bagatelizowaliby jego rangę albo „zaliczali” kursanta, widząc wyraźnie, że ten sobie nie radzi. Jednak to, że tego nie zaobserwowałam, nie znaczy, że nie istnieje. W moim doświadczeniu egzamin wewnętrzny był raczej traktowany poważnie, jako ostatni moment weryfikacji umiejętności, a nie formalność do odhaczenia. Zgrzyt pojawia się też w sposobie opisywania kursantów. W jednym fragmencie narracja instruktorki sprowadza ich trudności (m.in. motoryczne, neurologiczne) do krótkiego, lekceważącego komentarza w rodzaju „to kicha”. Rozumiem zmęczenie, frustrację, a nawet cynizm wynikający z pracy pod presją, ale taki język budzi we mnie opór. Zamiast pogłębienia obserwacji dostajemy uproszczenie, które chwilami bardziej razi, niż odsłania prawdę o systemie. Nie zmienia to faktu, że książka spełnia ważną funkcję: pokazuje, w jak trudnych warunkach pracują instruktorzy, na ile realnych niebezpieczeństw są narażeni i jak niewielką mają ochronę. Ten aspekt wybrzmiewa mocno i przekonująco. Trudno przejść obok tego obojętnie. Ostatecznie: to nie jest zła książka. Jest potrzebna, momentami bardzo celna i odważna. Ale coś w niej zgrzyta. Może ton, może uproszczenia, może nierówność między empatią wobec instruktorów a surowością wobec kursantów.
Natalia - awatar Natalia
oceniła na 6 2 miesiące temu

Cytaty z książki Korea Południowa. Ojczyzna k-popu, w której tradycja przeplata się z technologią