Keith Richards. Niezniszczalny

Okładka książki Keith Richards. Niezniszczalny
Victor Bockris Wydawnictwo: InRock biografia, autobiografia, pamiętnik
528 str. 8 godz. 48 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Keith Richards: The Biography
Data wydania:
2015-06-17
Data 1. wyd. pol.:
2015-06-17
Liczba stron:
528
Czas czytania
8 godz. 48 min.
Język:
polski
ISBN:
9788364373251
Tłumacz:
Maciej Machała
Średnia ocen

                6,9 6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Keith Richards. Niezniszczalny w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Keith Richards. Niezniszczalny

Średnia ocen
6,9 / 10
20 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
527
34

Na półkach: , , ,

Najbardziej charakterystyczny gitarzysta na świecie, dusza i żywo bijące serce zespołu The Rolling Stones, człowiek posiadający wytrzymałość godną karalucha, który jest w stanie przeżyć największe nawet ekscesy… „Niezniszczalny”. To właśnie Keith Richards, z którego biografią autorstwa Victora Bockrisa przyszło mi się zapoznać. Przyznam szczerze, że do tej pory nie traktowałem Stonesów poważnie, nie znałem za dobrze ich muzyki (poza kilkoma najbardziej znanymi utworami, typu "Sympathy for the Devil", czy "Paint It Black") i trochę odrzucał mnie ogólny styl i aparycja Micka Jaggera, z tymi jego monstrualnymi ustami i scenicznymi ruchami (o których powstała nawet piosenka zespołu Maroon 5). Samego Keitha znałem tylko jako zasuszonego gitarzystę, słynnego głównie ze swojej legendarnej odporności na wszelkiego rodzaju używki znane ludzkości. Wszystko to zmieniło się diametralnie podczas lektury tej niezwykle fascynującej książki.

Bockris przedstawia nam życiorys Richardsa od wczesnego dzieciństwa, spędzonego w angielskim Dartford, aż po lata najnowsze (biografia była dwukrotnie aktualizowana przez autora). Z tego obrazu wyłania się człowiek niezwykły, całkowicie pochłonięty swoją pasją, jaką jest gitara. Bezkompromisowy, szorstki i nieustannie walczący ze swoimi demonami, ale jednocześnie także niezwykle wrażliwy, błyskotliwy, pełen humoru i po brzegi wypełniony muzyką. Cały czas wierny swoim ideałom, stojący w opozycji do popowej papki muzyk, hołubiący rock and rolla z dużą domieszką bluesa. Keith Richards jest po prostu „prawdziwy”, w każdym tego słowa znaczeniu.

Od kiedy młody Keith zainteresował się gitarą dziadka bluesmana, ów instrument rzadko kiedy stał w kącie nieużywany. Richards niemiłosiernie katował struny, ćwicząc znane standardy oraz improwizując własne zagrywki inspirowane swoimi idolami takimi jak Chuck Berry czy Muddy Waters. Jeszcze w czasach szkoły poznał Jaggera i Briana Jonesa, z którymi wkrótce uformował zespół znany dziś jako The Rolling Stones – jedna z najbardziej rozpoznawalnych marek w świecie rocka. Ich relacje przez te wszystkie lata nierzadko balansowały na granicy miłości i nienawiści; o ile w ramach muzyki rozumieli się bez słów, niemal telepatycznie, o tyle, jeśli chodzi o kobiety, dość często wchodzili sobie w paradę. Keith i Brian rozpoczęli też swój romans z heroiną, który ostatecznie dla tego drugiego skończył się tragicznie, kiedy w 1969 roku mający problemy z oddychaniem i naszprycowany herą Jones utopił się we własnym basenie. Wydarzenie to mocno wstrząsnęło Richardsem, ale bynajmniej nie otworzyło mu oczu, wręcz przeciwnie, wpadł w narkotyki jeszcze mocniej. Zarówno śmierć jednego z głównych założycieli, jak i nieustający odlot Keitha i związane z tym liczne kłopoty z prawem, nie wpływały zbyt dobrze na zespół. Jednak pod koniec lat siedemdziesiątych, Richards ostatecznie uporał się z heroiną (przerzucając się na „lżejsze” rzeczy – kokainę i alkohol), odzyskał żywotność i ponownie stał się jednym z najmocniejszych filarów Stonesów.

Cały ten najbardziej burzliwy okres w historii zespołu minął jeszcze przed moim urodzeniem, co – kiedy o tym pomyśleć – jest nieco niepokojące. W lata osiemdziesiąte Rolling Stones weszli naładowani nową porcją energii, pnąc się coraz bardziej w górę. Riffy Keitha nigdy nie były tak dobre, z czasem zaczął nawet nagrywać swój własny, solowy materiał, który potwierdził tylko, kto tak naprawdę jest odpowiedzialny za niepowtarzalne brzmienie Stonesów. Dodatkowo Richards wyrobił sobie całkiem niezły wokal, co uczyniło z niego jeszcze lepszego frontmana. Od kiedy zacząłem czytać "Niezniszczalnego", zacząłem także nałogowo słuchać płyt The Rolling Stones, uzupełniając wielką dziurę w mojej muzycznej edukacji. I to właśnie te nieliczne piosenki, bez udziału Jaggera, z samym Richardsem na wokalu, moim zdaniem są jednymi z najciekawszych i najlepszych kawałków tego zespołu (na czele z moim ulubionym "Little T&A"). Lekko chrapliwy i zaskakująco ciepły głos Keitha to zupełne przeciwieństwo skrzeczącego wokalu Micka. W książce Bockrisa sam Jagger zresztą nie jest przedstawiony w najlepszym świetle – jako nieco rozkapryszony, ekscentryczny, nastawiony na władzę i kontrolę materialista, co zresztą utwierdza mnie w moich dotychczasowych uczuciach dotyczących tego człowieka. Z kolei Keith Richards kreowany jest tutaj jako muzyk, bez którego nie byłoby The Rolling Stones. I mimo kilku mrocznych epizodów w swoim życiu, jest to zdecydowanie postać, której po prostu nie sposób nie uwielbiać. W każdym razie na pewno nie da się przejść obojętnie obok wkładu Richardsa w światową muzykę. Obecnie ponad siedemdziesięcioletni Keith nadal jest pełen życia, nadal razem ze Stonesami gra monumentalne koncerty w międzynarodowych trasach, ani trochę nie zwalnia tempa i wygląda na to, że chyba rzeczywiście jest w stanie przeżyć wszystko. Prawdopodobnie minie jeszcze wiele lat, zanim dotrze do kresu swojej drogi i stanie się to zapewne na scenie, w światłach reflektorów, z papierosem w ustach, podczas gdy dzierżyć będzie w rękach ukochaną gitarę, wygrywającą energetyczny riff z "Jumpin’ Jack Flash". W każdym razie, Keith Richards już teraz stał się niekwestionowaną legendą i tego nikt mu nie odbierze.

Victor Bockris oddał w nasze ręce niesamowitą historię, pełną wywiadów z najbliższymi osobami, jak i z samym bohaterem tej biografii, nie przemilczając nawet najbardziej niewygodnych faktów. Dla wielbicieli rocka i The Rolling Stones to pozycja obowiązkowa.

Recenzja ukazała się pierwotnie na stronie Głos Kultury:
http://www.gloskultury.pl/keith-richards-niezniszczalny-recenzja/

Najbardziej charakterystyczny gitarzysta na świecie, dusza i żywo bijące serce zespołu The Rolling Stones, człowiek posiadający wytrzymałość godną karalucha, który jest w stanie przeżyć największe nawet ekscesy… „Niezniszczalny”. To właśnie Keith Richards, z którego biografią autorstwa Victora Bockrisa przyszło mi się zapoznać. Przyznam szczerze, że do tej pory nie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

70 użytkowników ma tytuł Keith Richards. Niezniszczalny na półkach głównych
  • 47
  • 21
  • 2
21 użytkowników ma tytuł Keith Richards. Niezniszczalny na półkach dodatkowych
  • 14
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Dennis Hopper. Photographs 1961–1967 Victor Bockris, Dennis Hopper, Walter Hopps, Jessica Hundley, Tony Shafrazi
Ocena 0,0
Dennis Hopper. Photographs 1961–1967 Victor Bockris, Dennis Hopper, Walter Hopps, Jessica Hundley, Tony Shafrazi

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Syd Barrett i Pink Floyd. Mroczny świat Julian Palacios
Syd Barrett i Pink Floyd. Mroczny świat
Julian Palacios
Wczoraj wieczorem skończyłam czytać biografię Syda Barretta. Zaczyna się niesamowicie, bo macie wrażenie, że wychodzicie w świat Talkienowskiej trylogii. Zresztą Syd był zafascynowany baśniami( a jak dla mnie, to klasyczna Fantasy ma dużo z baśni, legend i mitów) do końca swych dni . Później poznajemy nieco dzieciństwo i wczesną młodości. By następnie zejść do Podziemia. Bo tak naprawdę opowieść o Sydzie Barrecie jest pretekstem do opowiedzenia o brytyjskim Undergroundzie i o latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Ktoś może powiedzieć no OK większość biografii rockowych, jazzowych jest tak napisana. No tak , pełna zgoda. Tylko, że jest mały " myk". Autor tak opisuje ten świat jak by tam był i sam żył życiem tegoż Undergroundu. Smutna jest to opowieść. Bo obserwacja jak Szalony Diament z każdym dniem traci swój piękny blask nie należy do radosnego i przyjemnego zajęcia zwłaszcza, że ów wspomniany Szalony Diament jest jednym z ulubionych, ukochanych muzycznych outsiderów. Książka ma jeszcze dwie zalety. A mianowicie trochę zdjęć i mało stosunkowo opisów sprzętu technicznego,(uff! Zostało jeszcze sporo do czytania. 😉). A z wad brak kalendarium. No i czasami, uporczywie trzymanie się jednego wątku czyli trochę tzw. lanie wody. Ale generalnie biografia spodobała się mi i polecam tę książkę każdemu fanowi rocka, lat sześćdziesiątych, Pink Floyd, A zwłaszcza Syda Barretta.
Zosia - awatar Zosia
oceniła na 7 5 lat temu
Coltrane według Coltrane’a. Wywiady z Johnem Coltrane’em Chris DeVito
Coltrane według Coltrane’a. Wywiady z Johnem Coltrane’em
Chris DeVito
Mija właśnie równo 60 lat (12..2024) od napisania pięknego poematu poświęconego Bogu – Psalmu Johna Coltrane’a oraz nagrania jednego z najsłynniejszych albumów jazzowych w historii świata przez tegoż saksofonistę – „A Love Supreme”. Właśnie też przeczytałem książkę (jedyną w języku polskim o nim) - nie do zdobycia poza niektórymi bibliotekami -„Coltrane według Coltrane’a” w znakomitym przekładzie Filipa Łobodzińskiego. Prawie 500 stron i tylko trzy literówki ;). Jest to zbiór wywiadów ledwie zarysowujący sylwetkę artysty. Może trzeba by było przeczytać z dziesięć książek o nim, żeby cokolwiek go poznać. Jednak cytując co ciekawsze wypowiedzi pokuszę się o kilka wniosków. Od młodości słucham Coltrane’a i nigdy mi się nie znudził. Jego muzyka skłania do zadumy, ożywia, łamie schematy, jest pełna ognia, ekspresji i wirtuozerii, ale ze smakiem, czasem minimalistyczna, inspiruje do pięknego życia. Trane – jak o nim mówią – urodził się w chrześcijańskiej rodzinie w 1926r., miał dwóch dziadków pastorów metodystycznych. Jego talent dość szybko został zauważony i dość szybko grał ze sławami i sam stał się sławny. Po drodze uzależnił się od heroiny i alkoholu, a w 1957r. przeżył duchowe przebudzenie, dzięki czemu przezwyciężył nałogi i oddał się intensywnej pracy twórczej. Dwukrotnie żonaty, trójka dzieci z drugą żoną – Alice. Zmarł niespodziewanie w wieku 40 lat na raka wątroby. Drugi syn - Ravi – nosi imię na cześć Ravi Shankara – w którego sitarze zasłuchiwał się John. (Ravi z zespołem odwiedzi nasz kraj w marcu przyszłego roku - w 2025). W mojej ocenie najważniejszym epizodem w życiu Coltrane’a jest fakt, że za swoją twórczość publicznie oddał chwałę Bogu. Oprócz Psalmu pochwalnego, całą płytę „A Love Supreme” ofiarował Bogu. Oczywiście, że można się czepiać duchowego poznania, znajomości Biblii, tego, że był też otwarty na różne tradycje, że „studiował Koran, Biblię, kabałę i astrologię z równą szczerością”, że zajmował się także hinduizmem, Jiddu Krishnamurtim, historią Afryki, naukami filozoficznymi Platona i Arystotelesa oraz buddyzmem zen. Jednak bardzo podoba mi się jego uniżenie przed Bogiem – niewielu artystów stać na coś takiego. Pierwsza rozmowa z poniższych fragmentów książki (nagrywana bez wiedzy Johna) daje pewne światło w kwestii jego światopoglądu, wątpliwości, rozczarowań, poszukiwań, motywacji i celów. Być dobrym (świętym) i dawać dobro, aby cały świat był dobry i szczęśliwy. Trochę naiwnie próbował znaleźć wspólny mianownik dla wszystkich religii, szukał zjednoczenia i pojednania. Wiele trafnych spostrzeżeń co do hipokryzji, co do szukania podstaw, filozofowania. Wiele takich dialogów już słyszałem w biografiach znanych punkowców, reggae’owców, rockowców, hippisowców. A teraz czytam z zaciekawieniem rozmowy Trane’a. * ciąg dalszy plus cytaty: https://lion-vision.blogspot.com/2024/12/miosc-najwyzsza-recenzjo-esej.html
PiotrAftanas - awatar PiotrAftanas
ocenił na 9 1 rok temu
Joy Division od środka. Nieznane przyjemności Peter Hook
Joy Division od środka. Nieznane przyjemności
Peter Hook
Książka Petera Hooka współtwórcy sukcesu Joy Division to zbiór anegdot z okresu młodości, początków powstania zespołu oraz jego rozwoju.Pokazuje 16-letnich chłopaków uwielbiających wybryki o charakterze wręcz chuligańskich, zafascynowanych ideologią punków marzących by żyć z muzyki a nie przeciętnej pracy.Ciekawym jest poznać Anglię z lat 70, w której policjanci młodocianym złodziejom sprawidliwość wymierzają pałkami w bramach.Peterk Hook ma talent do snucia opowieści i poznając historię Joy Division ma się wrażenie, że jest się wraz z nimi w brudnych salach koncertowych, gdzie szkło tłukło się kilogramami i można było stracić . Książka Hooka pokazuje również jak można żyć razem a być obok siebie. Pokazuje z jaką obojętnością członkowie grupy podchodzili do choroby Iana Curtisa , jak byli skupieni na samych sobie nie widząc tragedii jaka działa się obok. Jest swoistą odpowiedzią na pytanie jak to jest, że młodzi ludzie popełniają samobójstwo a nikt z ich otoczenia nie widzi wcześniej symptomów, które ich na tę drogę prowadzą. Strasznym się zdaje opis dnia w którym Hook dowiaduje się o śmierci przyjaciela- telefon przerwał mu obiad, ten po usłyszeniu wiadomości dalej kontynuował jedzenie i jak przyznał dopiero po latach uświadomił sobie jak on i pozostali członkowie grupy przeszli obojętnie wobec tej tragedii...
Amethis - awatar Amethis
ocenił na 7 8 miesięcy temu
Zmagania o Beksińskiego Piotr Dmochowski
Zmagania o Beksińskiego
Piotr Dmochowski
Relacja zmagań i upadków Dla każdego, kto wcześniej zetknął się z biografią Zdzisława Beksińskiego, a tematu nie zgłębił, postać Piotra Dmochowskiego może wydawać się w najlepszym wypadku kontrowersyjna. Dobrze znamy wersję zdarzeń opowiedzianą przez artystę, a później wielokrotnie powielaną. Należy jednak pamiętać o tym, że medal ma dwie strony, a i trzecią na upartego da się znaleźć. "Zmagania o Beksińskiego" są historią popularyzowania malarstwa Zdzisława we Francji oraz innych zachodnich państwach. Choć geniusz Beksińskiego wydawał się oczywisty, zadanie rozpowszechnienia jego sztuki poza granicami Polski okazało się przedsięwzięciem żmudnym, karkołomnym, frustrującym, a w początkowej fazie najczęściej bezowocnym. Zapiski rozpoczynają się w momencie, gdy pierwsza bardzo kosztowa wystawa malarstwa Beksińskiego odniosła sukces wśród zwiedzających, jednak żaden z przedstawicieli kultury, dziennikarzy, czy kolekcjonerów nie wyraził swojego entuzjazmu (delikatnie powiedziawszy) na jej temat. W związku z tym od pierwszych stron otrzymujemy obraz Piotra Dmochowskiego – autora i narratora jednocześnie – złamanego, przytłoczonego długami oraz przerażonego wizją przyszłości. Osią całej historii jest nie tylko heroiczna próba promocji obrazów Beksińskiego, ale również walka o odbicie się od finansowego dna. Książce można zarzucić, że niewiele jest w niej Beksińskiego, ale prawda jest taka, że jest go równie wiele, co za mało. Są rozdziały poświęcone tylko jemu, ale zdecydowana większość książki opowiada historię jej autora, jego starania, wspomnienia i przemyślenia. Autor nikogo nie oszczędza, tak jak nikogo zwykle nie oszczędza się w pamiętnikach, które z zasady zawierają najintymniejsze i najszczersze (choć niekoniecznie pozytywne) opinie i sądy. To nieprawdopodobne jak wiele spostrzeżeń zapisanych w latach osiemdziesiątych, dzisiaj ciągle wydaje się aktualna: kontrolowany pluralizm społeczeństwa demokratycznego, duchowy upadek zachodniej cywilizacji, absurdalne wyroki sądowe, układy wśród dziennikarzy, terroryzm. "Zmagania o Beksińskiego" są niezwykle ciekawym przewodnikiem po Francji lat osiemdziesiątych z punktu widzenia emigranta, który do wszystkiego musiał dojść własną ciężką pracą. Wspomnienia Piotra Dmochowskiego spisane są bardzo przyjemnym, żywym i gawędziarskim stylem. Niektóre anegdoty są zabawne, inne wstrząsające. Bardzo wnikliwe analizy rzeczywistości, przeplatają się z humorystycznymi opowiastkami z dzieciństwa i młodości autora. Oczywiście słowne okrucieństwo i bezlitosne obnażanie wad i słabości nie każdemu przypadnie do gustu, dla mnie jednak ten nieidealny obraz człowieka jest po prostu ludzki i takim właśnie chciałam go zobaczyć. Jeżeli miałabym mieć jakiś zarzut, to według mnie książka kończy się nagle i bez ostrzeżenia. Oczywiście całość jest spójna i zamknięta klamrą, na którą składają się zorganizowane wystawy, ale żal mi było kończyć tę lekturę i pomimo jej niemałej objętości czuję, że skończyła się zdecydowanie zbyt szybko. Podsumowując, "Zmagania o Beksińskiego" nie są biografią malarza (to zadziwiające, ale w negatywnych opiniach na temat książki przewijał się taki zarzut). Jeśli ktoś chce poznać życiorys artysty, polecam zajrzeć do innych pozycji (np. "Beksińscy. Portret podwójny"). W książce Piotra Dmochowskiego Beksiński i jego twórczość stanowią tylko tło (choć bardzo wyraziste) i motyw do opisania działalności promotorskiej autora, jego rozważań i wspomnień. Książkę polecam przede wszystkim tym, których interesuje tematyka malarstwa sanockiego Mistrza. Warto by zajrzeli do niej również Ci, którzy uważają, że doskonale orientują się w skomplikowanych relacjach między Beksińskim i Dmochowskim, a które przez samego malarza oraz opinię publiczną były przekazywane jednostronnie. W moim odczuciu: zbyt jednostronnie. "Zmagania o Beksińskiego" przedstawiają relację obu panów, ale z zupełnie innej, niepopularnej strony, dopełniając znacznie bardziej rozpowszechnioną wersję Beksińskiego.
niepoczytalna  pl - awatar niepoczytalna pl
ocenił na 9 7 lat temu
Kraftwerk. Publikation David Buckley
Kraftwerk. Publikation
David Buckley
Jedna z najlepszych muzycznych biografii ever. Triumf wielkiego dziennikarstwa i dowód na to, że publicystyka może się obronić mimo, że autor jest skażony brakiem obiektywizmu. Bo David Buckley obiektywny nie jest i nawet takiego nie próbuje udawać. Od dziecka był zagorzałym fanem Kraftwerku. Tyle, że przede wszystkim jest profesjonalistą, dziennikarzem w dobrym starym stylu – wie, że prawda jest najciekawsza. Dlatego mimo głębokiej i gorącej miłości do kwartetu z Düsseldorfu, stać go na krytycyzm wobec swoich bohaterów. Przygląda się im z wielu stron. Dzięki temu ich obraz jest pełny i – jak to zwykle z wybitnymi jednostkami bywa – fascynujący. Buckely jest znakomitym dziennikarzem. I to nie tylko w swojej specjalizacji. Pisząc „Kraftwerk. Publikation” stanął przed wyjątkowo trudnym zadaniem. Główni bohaterowie jego pracy nie chcieli z nim współpracować. Liderzy Kraftwerku – Ralf Hütter i Florian Schneider – nie zgodzili się na rozmowę. Postawa pozostałych członków „złotego” składu zespołu z lat 1975-1990 – Karla Bartosa i Wolfganga Flüra była bardzo niejednoznaczna. Początkowo Bartos nie chciał rozmawiać. Flür był bardziej otwarty. Poza tym jest jego autobiografia, choć w wyniku procesu sądowego z Hütterem i Schneiderem mocno ocenzurowana. Muzycy pracujący z Kraftwerkiem w pierwszym okresie jego działalności, na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych byli bardziej otwarci. Tyle, że niewiele mieli do powiedzenia. Mogli najwyżej opowiedzieć o pionierskich czasach zespołu i scharakteryzować jego liderów. Buckley musiał więc sięgnąć po nieliczne publiczne wypowiedzi Hüttera i Schneidera oraz posiłkować się wypowiedziami – podobnych jemu – brytyjskich fanów niemieckiej grupy. Tyle, że to fani którzy wiele osiągnęli i nie boją się mówić o tym, jak wielki Kraftwerk miał na ich życie oraz karierę: wybitny grafik, współtwórca oprawy graficznej legendarnej wytwórni płytowej Factory Records i okładek płyt m.in. Joy Division – Peter Saville, wokalista i lider grupy Orchestral Manoeuvres in the Dark – Andy McCluskey oraz założyciela i pierwszego wokalisty Ultravox – John Foxx. Niechęć Hüttera i Schneidera wobec tego projektu oraz, wynikająca z niej, konieczność „szycia” wypowiedzi okazały się potężnym atutem książki Buckleya. Dzięki temu można jeszcze lepiej zrozumieć tajemniczość Kraftwerku i niejednoznaczność jego liderów. Jednak przede wszystkim „… Publikation” jest czymś więcej niż kolejną biografią słynnego zespołu. Staje się opowieścią o Niemczech i Anglii od końca lat pięćdziesiątych widzianych oczami młodych kontrkulturowców. Dzięki temu społeczno/obyczajowemu kontekstowi możemy jeszcze lepiej zrozumieć fenomen grupy i zjawiska zwanego krautrockiem. Na dodatek książka Buckleya pośrednio staje się hołdem złożonym wielkiemu fanowi kwartetu z Düsseldorfu – Davidowi Bowiemu, którego legendarne płyty z drugiej połowy lat siedemdziesiątych są tu omawiane i analizowane, a wywiady często cytowane. „Kraftwerk. Publikation” to oczywiście przede wszystkim książka dla fanów zespołu. Napisane z nerwem kompendium wiedzy o tej, jednej z najważniejszych, grup w historii muzyki popularnej. Zresztą słowo grupa nie do końca oddaje jej status. Kraftwerk to zjawisko, które – jeżeli chodzi o wpływ na kulturę masową – można porównać z Beatlesami, Rolling Stonesami, Black Sabbath czy Zeppelinami. Jednak po książkę Buckleya mogą sięgnąć też ci, którzy za kwartetem z Düsseldorfu nie przepadają, lub jego chłodne brzmienia ich odrzucają. Bo „Kraftwerk. Publikation” to po prostu pasjonująca lektura o – ocierających się o geniusz (nie tylko muzyczny) – wizjonerach oraz kosztach, jakie trzeba ponieść realizując ową wizję. Ludziach fascynujących i niejednoznacznych, których trudno po prostu „lubić”. Dla popkulturowych snobów i kawiarnianych mądralińskich „Kraftwerk. Publikation” to lektura obowiązkowa; głęboka studnia wiedzy o korzeniach współczesnej popkultury, którą można imponować znajomym przy sojowym latte. Po prostu znakomita rzecz.
Tomek - awatar Tomek
ocenił na 8 3 lata temu
Nirvana bez tajemnic Gillian G. Gaar
Nirvana bez tajemnic
Gillian G. Gaar
Tego zespołu chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Mówi się, że to jedna z ostatnich „wielkich” rockowych kapel. Kurt Cobain przez fanów czczony niczym bóstwo, przez mieszkańców rodzinnego Aberdeen nazywany był zwykłym ćpunem. Nie można mu jednak odmówić talentu, który pozwolił powołać do życia jeden z najbardziej wpływowych zespołów lat dziewięćdziesiątych, a może i w ogóle. Do dziś jest też jedną z najbardziej enigmatycznych postaci na scenie rockowej. Czy Gillian G. Gaar odkryła tajemnice Nirvany? Na temat Nirvany powstała cała masa książek i filmów. Jedne skupiają się bardziej na muzyce, inne na skandalach z życia prywatnego, szczególnie państwa Cobainów. Z racji tego, że Kurt miał skłonność do konfabulacji, istnieje wiele sprzeczności na temat historii zespołu, genezy powstania utworów czy życia prywatnego muzyków. Książka Gillian G. Gaar, choć ma wiele obiecujący tytuł, nie odkrywa żadnej tajemnicy Nirvany. Myślę, że trzeba pogodzić się z tym, że na niektóre pytania nigdy nie uzyskamy odpowiedzi, ponieważ zostały pochowane wraz z liderem zespołu. „Nirvana bez tajemnic” zawiera niemal same znane z wcześniejszych publikacji fakty i to podane w bardzo zwięzłej, wręcz encyklopedycznej formie. Lepszym tytułem byłaby „Nirvana w pigułce”. Na dodatek autorka czasem się powtarza. Kiedyś czytałam książkę Everetta True, na którą kilkakrotnie autorka się powołuje i tamta pozycja wypada przy tej zdecydowanie lepiej. Choć trzeba przyznać, że jedzie od niej subiektywizmem na kilometr. Ciekawym pomysłem jest wplecenie w jednolity tekst ramek z tekstem pobocznym. Przywodzi to na myśl didaskalia w dramacie. W ramkach znaleźć można wyjaśnienie niektórych terminów, opisy zjawisk socjologicznych zachodzących na tle historii Nirvany lub krótkie biogramy zaprzyjaźnionych zespołów. Sporą część książki stanowi też szczegółowy opis dyskografii. Choć pewnie każdy, kto czyta tę pozycję zna na pamięć albumy studyjne, to niekoniecznie orientuje się we wszystkich oficjalnie wydanych singlach czy kompilacjach niedostępnych w Polsce lub trudno dostępnych w ogóle. Fajny jest też ten krótki opis kariery Grohla i Novoselica po śmierci Kurta Cobaina. Dla nich po Nirvanie przecież życie się nie skończyło. Mam mieszane uczucia co do tej pozycji. Nie wzbogaci ona wiedzy zagorzałego fana. Wszystkie opisane tu fakty znałam wcześniej. Pewnie sama nawet mogłabym dopisać kilka stron. Ta książka nie sprawi też, że ktoś, kto nie zna Nirvany z miejsca ją pokocha. Na to jest zdecydowanie za „sucha”. „Nirvana bez tajemnic” dobra jest jednak jako przypominajka o zespole, którego słuchało się kiedyś maniakalnie, ale z czasem się przestało. Na mnie to zadziałało doskonale. Dzięki tej książce po bardzo długim czasie znów odpaliłam „Nevermind” i zachodzę w głowę jak mogłam pozwolić tej płycie porastać kurzem na półce.
Katarzyna Busłowska - awatar Katarzyna Busłowska
oceniła na 7 6 lat temu

Cytaty z książki Keith Richards. Niezniszczalny

Więcej
Victor Bockris Keith Richards. Niezniszczalny Zobacz więcej
Victor Bockris Keith Richards. Niezniszczalny Zobacz więcej
Więcej