Kampucza

Okładka książki Kampucza
Patrick Deville Wydawnictwo: Noir sur Blanc literatura piękna
220 str. 3 godz. 40 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Kampouchéa
Data wydania:
2017-05-25
Data 1. wyd. pol.:
2017-05-25
Liczba stron:
220
Czas czytania
3 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788365613301
Tłumacz:
Jan Maria Kłoczowski
Średnia ocen

                7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Kampucza w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Kampucza

Średnia ocen
7,0 / 10
23 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1571
1558

Na półkach: , ,

Nie jest to książka która dostarczy wiedzy z encyklopedyczną precyzją. Jest dokładnie odwrotnie gdyż czytając ją trzeba mieć przed sobą mapę oraz otwartą bazę wiedzy on-line, no chyba że posiadany zasób wiedzy i informacji jest wystarczający aby zgłębić tą piękną treść. A książka to iście poetycki reportaż. Być może zdanie na wyrost ale innego nie mogę teraz znaleźć. Autor nie jest ani chronologiczny ani poukładany, za to potrafi wciągnąć czytelnika swoją głębią. Podczas lektury gubiłem się co i rusz by za chwilę znaleźć się w miejscy innym niż myślałem, że powinienem być. Ale to nic, język i tłumaczenie rekompensowały mi wiele. Książka z pogranicza reportażu i zbioru esejów. O Kambodży, reżimie Czerwonych Khmerów, ale i o imperializmie, z którym zawsze w parze idzie kolonializm. Nie ma tu brutalność i epatowania cierpieniem, nie ma tanu oskarżycielskiego i obrończej mowy, jest za to próba zrozumienia dlaczego idealiści muszą czasem burzyć zamiast budować.

Nie jest to książka która dostarczy wiedzy z encyklopedyczną precyzją. Jest dokładnie odwrotnie gdyż czytając ją trzeba mieć przed sobą mapę oraz otwartą bazę wiedzy on-line, no chyba że posiadany zasób wiedzy i informacji jest wystarczający aby zgłębić tą piękną treść. A książka to iście poetycki reportaż. Być może zdanie na wyrost ale innego nie mogę teraz znaleźć. Autor...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

101 użytkowników ma tytuł Kampucza na półkach głównych
  • 75
  • 25
  • 1
22 użytkowników ma tytuł Kampucza na półkach dodatkowych
  • 14
  • 3
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Patrick Deville
Patrick Deville
Pisarz francuski, studiował literaturę porównawczą i filozofię na Uniwersytecie Nantejskim. Wiele podróżował: w latach 80. mieszkał na Bliskim Wschodzie, w Nigerii i Algierii, a w następnej dekadzie odwiedził Kubę, Urugwaj i Amerykę Środkową. Debiutował w 1987 roku powieścią Cordon-bleu. Dżuma i cholera (2012) to jego jedenasta książka. Nominowana do wszystkich najważniejszych francuskich nagród literackich (Goncourt, Renaudot, Medicis, Décembre), została uhonorowana Prix Femina. Książki Deville’a były tłumaczone na dwanaście języków.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Las nie uprzedza Krzysztof Środa
Las nie uprzedza
Krzysztof Środa
Refleksyjna proza wybitnego intelektualisty - ale bez zadęcia, czasem spotykanego u innych – który jakiś czas temu zaprzyjaźnił się z uchodźcą z Czeczenii. A to jakoś nie było wtedy źle widziane – tak jak dziś (pytanie: jak długo?) nie jest źle widziane popieranie Wolnej Ukrainy przeciw agresji zbrodniarza wojennego. Bardzo lubię takie intymne zapiski mądrych ludzi, choć - co tu dużo mówić - wspomnienia uchodźcy z Czeczenii mrożą krew w żyłach (nb. uciekinier chyba bardziej niż Rosjan obawiał się wahabitów oraz kadyrowców). W tym kontekście Środa wspomina pewien film z internetu, którego wolałby nie zobaczyć, a który pewnie wciąż jest w sieci „Nie będę próbował I nikomu nie radzę…”. A choć i tak sporo napisał o tym, co widział, to zarazem zastrzegł, ze nie opowiedział wszystkiego. Ale może lepiej wiedzieć, co tam się działo, skoro zaraz to samo może się rozgrywać tuż u naszych granic, a nie gdzieś na jakimś tam dalekim „dzikim i azjatyckim” Zakaukaziu, czy tez Przedkaukaziu… „A ty Krzysztof, co zrobisz, jak tu wjadą Rosjanie? Będziesz walczył? ”” – pyta Autora Czeczen. Gdy ten niejako w odpowiedzi zawozi go do domku na Mazurach, chwaląc się jego odosobnieniem w lesie, Czeczen odpowiada, że niby miejsce dobre., ale broń by tu się przydała. Zapytany o powód, odpowiada zagadkowo: ”Bo las nie uprzedza….” „Ludzie w czasie wojny się zmieniają. Widziałem to. Przestają być ludźmi.” – mówi. A w tych dniach wszyscy nabieramy tej właśnie gorzkiej świadomości, która już od ładnych kilkunastu lat jest udziałem tegoż Czeczena… Nb. Autor dziwił się wtedy tej jego uwadze, ale jednak zdecydował uczynić z niej tytuł książki z 2016 r. W tle – jak gdyby dla swoistej równowagi - innym tematem Środy jest Maroko z - jak nieprzypadkowo chyba podkreśla – całą jego delikatnością. Zarazem samokrytycznie opisuje pewną sytuację z Maroka z kilkoma mężczyznami, w której zaczyna nabierać pewnych hmmm… podejrzeń (zapewne mając pod powiekami opowieści Czeczena). Z finału tej opowieści wynika, ze Środa musiał czuć się mocno zawstydzony swymi supozycjami. Ale bez wstydu opisał to, że nawet on - wyrafinowany intelektualista – uległ w jakimś tam stopniu uprzedzeniom wobec ludzi, o których nie ma pojęcia. To cóż dopiero….. nieintelektualiści. Uczciwa narracja, która nie mizdrzy się do czytelnika. W bonusie ciekawe watki marokańskie Jana Potockiego (tego od „Rękopisu znalezionego w Saragossie”).
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na 8 4 lata temu
Scherzo capriccioso. Wesoła fantazja na temat Dvořáka Josef Škvorecký
Scherzo capriccioso. Wesoła fantazja na temat Dvořáka
Josef Škvorecký
Książka Josefa Skvorecky’ego uwiodła mnie nie tylko swą „muzycznością”, gdzie miejsce i na dzieła Antonina Dvořáka, i na jazz (którego pisarz był miłośnikiem) - a bez którego nie byłoby jednej z najwspanialszych symfonii, czyli „Z Nowego Świata” – muzyki, którą tak naprawdę wszyscy znają, choć może nie wszyscy sobie to uświadamiają… Po raz setny można się tu utwierdzić w miłosnym podziwie dla czeskiej literatury - zupełnie inaczej niż polska, lekko ujmującej ważne dla niej tematy czy postacie. Nie ma tu żadnego zadęcia czy koturnowego podejścia (dopiero po pewnym czasie orientujemy się np., kim jest ten cały „Boraks” – ot, jedna z pułapek pisarza na czytelnika). Już poznany Dvořák to ktoś z krwi i kości, tak jak i jego rodzina oraz otoczenie. Można by pomyśleć – po prostu jeden z nas, żaden pomnikowy przykład. A paradoksalnie wcale nie Mistrz jest tak naprawdę głównym bohaterem książki. Równie ważni są zwłaszcza czarnoskóry Will - w zasadzie centralna postać powieści, niezwykle wiarygodnie przedstawiony; uczniowie; wspaniała chlebodawczyni Dvořáka z USA; szwagierka, z którą ma romans; świetny wątek córki Otylki i jej narzeczonego etc. etc. Czeski autor nie byłby sobą, gdyby nie pojawił się tu cudowny wątek piwny. Zachwyca zwłaszcza anegdota, jak to z inicjatywy Dvořáka ława przysięgłych amerykańskiego sądu pije beczkę piwa – dowód rzeczowy przestępstwa nielegalnej jego sprzedaży w knajpie - by próbować osiągnąć wymaganą jednomyślność. Niestety, nie osiąga jej aż do ostatniej kropli trunku. A wobec przepadku dowodu przestępstwa podsądny musi być uniewinniony. Amerykański wymiar sprawiedliwości ma wiele zalet... Ta doskonała książka (jedna z najlepszych Autora, choć konkurencja niemała) to wręcz skrzący się literacki fresk. Odpowiednia to forma dla ukazania bohaterów na tle Ameryki, powoli stającej się mocarstwem, także kulturowym, dzięki „zasysaniu” tego, co najlepsze spoza niej. To się tak czyta, jak potoczyście, wręcz muzycznie, jest napisane. Lektura daje wybitną czytelniczą satysfakcję - choć i sama sporo wymaga, a raczej – właśnie dlatego, że wymaga. No i nie jest to żadne „czytadło”. Żeby nie było za nudno, narratorzy się zmieniają, a czas powieściowy też nie płynie linearnie. Za to wszystko kocham pisarstwo bratanków z południa… PS Niepojęte, tylko jedna opinia oprócz mojej...
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na 10 4 lata temu
Nienawiść to połowa zemsty Emilios Solomou
Nienawiść to połowa zemsty
Emilios Solomou
"Nienawiść to połowa zemsty, druga połowa to czyn." W dniu 21 kwietnia 1870 roku w greckim miasteczku Dilesi, położonym na beockim wybrzeżu, rozbójnicy porywają czterech wysoko urodzonych Europejczyków - trzech Brytyjczyków i Włocha. Warunkiem ich uwolnienia jest okup oraz zwolnienie zbójców trzymanych w więzieniach i objęcie abolicją tych, którzy nadal przeciwstawiają się władzy. Fakt ten staje się początkiem ostrego kryzysu pomiędzy Grecją a Wielką Brytanią, który ostatecznie pogłębia się z chwilą zamordowania, po dziesięciu dniach, uprowadzonych mężczyzn. Wydarzenia te przeszły do historii jako masakra w Dilesi; stały się one powodem zwrócenia się Europy przeciwko Grecji, odsłaniając równocześnie głęboki kryzys w tym kraju i mocno zakorzenione powiązania polityków ze sprawcami. "Ilu jest w społeczeństwie takich, co krzywdzą innych, pozbawiają ich chleba? A jednak są szanowani, podziwiani. Czemu? Czy są cnotliwi? Czy w społeczeństwie nie ma zbójców? Zbójcy- handlarze, zbójcy- lichwiarze, zbójcy -bankierzy, obłudni zbójcy- politycy." "Greccy rozbójnicy z przeszłości powracają do życia." Równo 143 lata po tych wydarzeniach - 21 kwietnia 2013 roku, kiedy współczesna Grecja pogrąża się w kolejnym głębokim kryzysie, w jednym z hoteli w centrum Aten, dochodzi do makabrycznego, brutalnego morderstwa członków europejskiej Troiki, której przedstawiciele reprezentujący UE mają za zadanie opracowanie planu ratowania gospodarki tego kraju. Schemat dokonanej zbrodni jest niemal tożsamy, jak tej z końca XIX wieku i znów fakt ten wywołuje falę niechęci wobec Grecji. Na miejscu przestępstwa nie ma żadnych śladów, nikt nic nie widział, kamery hotelowe zostały uszkodzone, a policja nie ma najmniejszego punktu zaczepienia. Czy zakodowana wiadomość pozostawiona na miejscu zbrodni będzie stanowiła wskazówkę do powiązania tego zdarzenie z masakrą w Dilesi? Czy Romanos Sergidis, wykładowca uniwersytecki, który szczególnie interesuje się zbójectwem na ziemiach greckich okaże się pomocny przy rozwiązaniu tej tajemniczej zbrodni? Książka nie jest łatwa i w tematyce i w konstrukcji; przeplatają się w niej przemiennie zdarzenia z przeszłości i te współczesne, zagłębiamy się w sposób rozumowania i działania dawnych zbójców, jak i przemyślenia mordercy z 2013 roku, uczestniczymy w działaniach policji, jej bezradności, ale też poznajemy ówczesną rzeczywistość Grecji, w której kryzys doprowadził do bankructw, nędzy, bezdomności, samobójstw. Tylko czy wszystkich dotknął w takim samym stopniu? Czy zrobiono cokolwiek, aby nie dopuścić do ruiny kraju, do krzywdy obywateli? "Apostolu czyta ostatnie strony notatek, które sporządził z materiałów Sergidisa o rzezi w Dilesi. Ma nadzieję, że coś tam znajdzie. Niewidzialną nić, która połączy 'wtedy' z dziś. Wie, że obecne wydarzenia są następstwem innych wydarzeń, których podmuch dociera do naszych czasów, których ślady są wciąż widoczne i w nas i wokół nas."
Anna Lipińska-Czajkowska - awatar Anna Lipińska-Czajkowska
oceniła na 8 2 lata temu
Fordlandia Greg Grandin
Fordlandia
Greg Grandin
Z podręczników wiadomo o Henry Fordzie, że Ford T i że taśma montażowa. W rzeczywistości był on postacią niezwykle złożoną i fascynującą, w której wielkość łączyła się z najbardziej ciemnymi stronami ludzkiego charakteru. Fordlandia w Brazyli miała być odpowiedzią na brytyjską kontrolę światowej produkcji kauczuku, 100 lat temu niezbędnego do produkcji opon. Ford zakupił wówczas wielką połać ziemi w samym sercu amazońskiej dżungli. Był to obszar wielkości województwa małopolskiego, na którym postanowił założyć wielką, nowoczesną plantację. Nie chodziło tylko o uprawę roślin - Fordlandia miała być przyczółkiem cywilizacji, osiedlem idealnym, utopią wcieloną w życie bez względu na koszty ludzkie i finansowe. Takim "nowym wspaniałym światem" (notabene literacka wizja Huxleya to ostrzeżenie przed światem, w którym tryumfują idee Forda). Z równymi drogami, amerykańskimi domkami, ogródkami, kinami, salami tanecznymi, szpitalami i trzeźwymi robotnikami oddanymi wyczerpującej pracy, całkowicie podporządkowanymi koncernowi. Zatrudniono tysiące miejscowych, ściągnięto amerykańskich zarządców, wysłano tysiące ton sprzętu, maszyn, narzędzi i stoczono tytaniczną walkę z dżunglą. Im bardziej nieracjonalne stawało się to przedsięwzięcie z ekonomicznego punktu widzenia tym większą przypisywano mu rolę społeczną. Przedsięwzięcie było daremne, ignorancja Amerykanów niezmierzona a smętne resztki brazylijskiego państwa-miasta Forda można sobie obejrzeć na Google Maps. Książka opowiada o losach Fordlandii ale pełna jest też dygresji na temat samego Forda, jego losów, idei, współpracowników i innych przedsięwzięć. Momentami to lektura fascynująca a momentami przesadnie drobiazgowa, erudycyjna, zagubiona w detalach i przez to nieco nużąca. Temat aż prosił się o trochę bardziej sensacyjne i ciekawostkowe podejście, przynajmniej z punktu widzenia moich czytelniczych preferencji.
Killick - awatar Killick
ocenił na 6 5 lat temu
Jankeski fajter Aura Xilonen
Jankeski fajter
Aura Xilonen
Powieść Aury Xilonen, „Jankeski fajter”, to debiut, który uderza czytelnika z siłą bokserskiego nokautu, choć nie wszystkie rundy tej literackiej walki są równie udane. Historia młodziutkiego Liborio, meksykańskiego imigranta, który trafia do brutalnego świata nielegalnych walk i bokserskich ringów w USA, to energetyczna mieszanka bólu, nadziei i czystej adrenaliny. Moja ocena to 6/10 – to książka rzetelna w opisie trudnego losu „nielegalnych”, nasycona pasją, ale momentami zbyt chaotyczna, by zasłużyć na najwyższe noty. Plusy: Dynamika ringu i językowa ekwilibrystyka Największym atutem powieści jest bez wątpienia wartka akcja. Xilonen nie pozwala czytelnikowi na oddech; tempo narracji naśladuje rytm życia na ulicy, gdzie każda chwila może przynieść zagrożenie. Liborio to bohater, którego nie sposób nie polubić, a jego droga od wykluczenia do momentu, w którym staje się „fajterem”, jest nakreślona z ogromnym profesjonalizmem. Kolejny mocny punkt to sceny walki. Są one opisane w sposób niezwykle plastyczny, fachowy i brutalny zarazem. Autorka potrafi oddać każdy cios, kroplę potu i pękające żebra z niemal fizyczną odczuwalnością. Jednak to nie jest tylko bezmyślna przemoc – walka dla Liboria jest jedynym dostępnym językiem komunikacji ze światem, który go odrzucił. Co zaskakujące, powieść posiada też liczne akcenty humorystyczne. Wynikają one głównie ze specyficznego sposobu mówienia bohatera – Liborio używa wyszukanego, wręcz barokowego słownictwa, którym próbuje „zakrzyczeć” swoją biedę i brak wykształcenia. Ten kontrast między brutalnością ringu a poetyckim językiem bohatera bywa komiczny i wzruszający jednocześnie. Mankamenty i fachowość autorki Mimo wielu zalet, książka posiada słabsze strony, które obniżają ocenę do sześciu punktów. Językowa inwencja autorki, choć imponująca, bywa mieczem obosiecznym. Momentami nadmiar neologizmów i dziwacznych konstrukcji sprawia, że rzetelny przekaz emocjonalny staje się nieczytelny, a czytelnik zamiast przeżywać losy bohatera, zaczyna męczyć się z formą. Profesjonalizm Xilonen objawia się w rzetelnym przedstawieniu realiów życia imigrantów, ale fabuła bywa momentami zbyt przewidywalna, powielając schematy znane z filmów o „od pucybuta do milionera”.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 6 1 miesiąc temu
Nie wiedzą, co czynią Jussi Valtonen
Nie wiedzą, co czynią
Jussi Valtonen
Początek nie reprezentuje niczego szczególnego. Przyznam, że bardziej rozczarowuje niż wciąga. Sugeruje, iż książka jest typową obyczajową historią o relacjach małżeńskich w nowoczesnym świecie par kulturowo mieszanych. Jakie mogą istnieć problemy, gdy jedno z małżonków jest Amerykaninem, a drugie przedstawicielem europejskich ludów nordyckich? Dla mnie to jak zderzenie z górą lodową. Rozumiem katusze Joego, dla którego fińskie hermetyczne społeczeństwo jest przeciwieństwem amerykańskiego stylu, opartego na otwarciu na innych, pracy zespołowej w imię osiągania lepszych wyników, gdzie ludzie wymieniają pozdrowienia na ulicy nawet jeśli się nie znają, a przede wszystkim często się odwiedzają w domach. Do tego kwestia spełnienia zawodowego, odnoszenia sukcesów, które dla bohatera tak wiele znaczą, a w Finlandii nie są miarą człowieka. Frustracja mężczyzny, typ obieżyświata, który poczuje się dobrze wszędzie wystarczy, że coś się dzieje, jest nieco spóźniona. I mimo odpowiedzialności, jaka na nim ciąży to myśl, że tak może być już zawsze, że utknął w niespełniającej jego wymogi rzeczywistości jest tak klaustrofobiczna, że musi od tego uciec. (...) Valtonen skupia się na bolączkach dzisiejszego świata, na tym co odbiera nam indywidualność, radość, spokój. Poczynając od technologii panoszącej się już w każdym aspekcie naszego życia, coraz większej presji na odnoszenie sukcesów, manipulacji medialnej, spychaniu etyki na margines, by osiągnąć wyższe cele, a kończąc na rosnącej agresji, nietolerancji i pozostawianiu młodych samym sobie, rozpadzie rodziny. Świat się zmienił. Chyba najbardziej ewoluował przez ostatnie trzydzieści lat, ale niestety, obrał kierunek na rozłam między bliskością, lojalnością i wspieraniem się, przy współudziale wykoślawianych wartości przodków. Te i inne problemy, które trawią społeczeństwa są tu szeroko ukazane, momentami prezentuje się nawet ich drobiazgową analizę przez co książka zyskuje na objętości, ale też sugestywnie przemawia do czytelnika. (...) Całość: https://nakanapie.pl/recenzje/zyjemy-samotnie-posrod-zludzen-nie-wiedza-co-czynia
Aksamitt - awatar Aksamitt
ocenił na 7 4 lata temu
Belweder gryzie w rękę Wojciech Chmielewski
Belweder gryzie w rękę
Wojciech Chmielewski
Dawno, dawno temu, za którąś z recenzji konkursowych Instytutu Książki, w którymś z pakietów nagród, otrzymałem powieść „Belweder gryzie w rękę” pióra współczesnego polskiego pisarza i historyka Wojciecha Chmielewskiego (ur. 1969). Ponieważ jak zwykle żadnego researchu o książce i autorze nie dokonywałem, a tytuł jest, jaki jest, więc sporo się tej książce odleżało nim się doczekała. Gdybym wiedział, że tytułowy Belweder to nie ten z Belwederskiej 54, pewnie bym już dawno po tomik sięgnął, tym bardziej, że objętością nie przeraża. No, ale w końcu zacząłem czytać. I przeczytałem. Nie doznałem czytelniczego objawienia, nie wciągało mnie specjalnie, lecz i zmuszać się do doczytania nie musiałem. Ot, przyjemna, wielowątkowa obyczajówka. Nic odkrywczego, lecz dobrze pokazane, interesujące, choć przeciętne i zwyczajne losy ludzkie sprawiają, iż było dość interesująco. Żadnych nowych prawd o życiu w tym dziele nie znajdziecie, lecz jeśli lubicie ten typ literatury, na pewno docenicie wiwisekcję związków w momentach statystycznie najbardziej narażonych na zdradę, rozwód, drugą młodość i inne takie. Jedyny element, za który autor ma u mnie minusa, to los, jaki zgotował Belwederkowi. No, ale Polska to taki kraj, gdzie jak idiota wejdzie do klatki z lwem albo niedźwiedziem, to się zwierzaka usypia, tak jakby to jego wina była, że żarcie samo do niego weszło. Ja akurat nie miałem fazy na taką lekturę, ale i tak było nieźle. Jeśli macie potrzebę i lubicie takie opowieści o codzienności, realistyczne również w powszechności i banalności, a zarazem wyjątkowości i niepowtarzalności, to jest to pewnie dzieło dla Was. źródło: https://klub-aa.blogspot.com
Andrew Vysotsky - awatar Andrew Vysotsky
ocenił na 6 5 miesięcy temu
Nieszczęście bycia Grekiem Nikos Dimou
Nieszczęście bycia Grekiem
Nikos Dimou
odrzucało mnie od tej książki, głownie ze względu na tytuł. W literaturze greckiej, współczesnej, jak juz wspominałam niejednokrotnie, roi się od tragedii, nieszczęść, dramatów. Sięgnęłam, bo moja miłość do Grecji wymaga poświeceń. A tu - zaskoczenie. Świetnie napisana książka, zawierająca - wg wydawcy - zbiór aforyzmów, a wg mnie - zbiór prawd objawionych. Przemysław Kordos - tłumacz książki - twierdzi w przedsłowiu, ze nie możemy (jako czytelnicy spoza Grecji) traktować w ten sposób tej książki. Raczej jako "zbiór anegdot i tropów przydatnych w myśleniu o współczesnej Grecji" Oto Grek współczesny i jego kompleks niższości w stosunku do wielkich starożytnych. Oto Grek cierpiący na obrzeżach Europy, z ktora sie nie identyfikuje. Grek zagubiony, Grek krzykliwy, Grek bajkopisarz. Grek posiadający dwa stany ducha - wielka euforie i wielka depresje. W tej książce sie nie da zakochać, jest po prostu smutna. Chociaż nie ma fabuły jako takiej. Chociaż czasem wydaje sie, ze autor raczy żartować. Ale jest to żart w stylu (uwielbianego przeze mnie) pana Poniedzielskiego. Wywołujący salwy śmiechu, choć nie widać, aby żartował... Dychotomia wewnętrzna, możnaby rzec Brutalnie prawdziwa książka o cechach narodowych Greków, choc bodaj w zadnym miejscu hasło ":cecha narodowa" nie jest wspomniane. "Grek jest nieszczęśliwy kiedy jest szczęśliwy. Żyje (o ile w ogóle żyje, a nie popada w letarg) w dziurze pomiędzy pragnieniami, a rzeczywistością. A jesli dystans nie istnieje... to go sobie stwarza" (...) gdy nie ma żadnego powodu do zmartwienia, poszuka go i znajdzie". Przerażająco przypomina mi to Polaków. Zresztą sam autor pisze, ze zastanawia się czy jest taki drugi naród, będący szczęśliwym w nieszczęściu i odwrotnie. Jest. Polacy. w posłowiu znajduje się notka, dodawana do każdego wydania. Na zakończenie pozwolę sobie ja zacytować: Ci, których ucieszy ta książka, być może nie są Grekami. Dla Greka ten tekst jest bolesny. (...) Ta książka nie jest humorystycznym zbiorem aforyzmów na temat przywar Greków, ale gorzka antologia ich tragicznego losu zawieszonego pomiędzy przeszłością, a teraźniejszością. Północą i Południem, wschodem, a Zachodem. (...) Jest to wytwór człowieka, którego boli ojczyzna"
ziellona - awatar ziellona
oceniła na 9 6 lat temu

Cytaty z książki Kampucza

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Kampucza