Jolka, córka mewy

Okładka książki Jolka, córka mewy
Stanisław Goszczurny Wydawnictwo: Marpress Cykl: Mewia trylogia (tom 3) literatura piękna
273 str. 4 godz. 33 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Cykl:
Mewia trylogia (tom 3)
Data wydania:
1993-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1993-01-01
Liczba stron:
273
Czas czytania
4 godz. 33 min.
Język:
polski
ISBN:
9788385349150
Średnia ocen

                6,8 6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Jolka, córka mewy w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Jolka, córka mewy

Średnia ocen
6,8 / 10
81 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
58
48

Na półkach:

Jak tytuł wskazuje w tej części poznajemy historię córki Zośki - Jolki. Losy jej i Marka - 40 letniego mężczyzny, z którym się związała. Po drodze już kolejny raz z więzienia wychodzi Kostek, który narusza spokojne życie jej matki. Narobi trochę kłopotów i znów będzie w centrum uwagi. Dostrzegamy jego metamorfozę z mężczyzny niegdyś odważnego i łebskiego staje się tchórzliwy, bojaźliwy i donosicielski. Trzeba będzie na niego uważać.

Czy Jola ułoży sobie życie czy będzie musiała się zmierzyć z przeszłością jaką hańbiła się jej matka?

Książka jest napisana inaczej niż dwie pozostałe - widać tu podział na 3 części i osobne podrozdziały. Ponadto dostrzegamy więcej zwrotów akcji i dreszczyków emocji.

Niemniej jednak cała seria jest bardzo dobrze napisana, uwielbiam tę trylogię i polecam każdemu Gdańszczaninowi (i nie tylko) po nią sięgnąć. Zupełnie inaczej można spojrzeć na ówczesny Nowy Port, który teraz można dostrzec przez pryzmat mewek i cinkciarskiego świata. Goszczurny realistycznie oddał klimat czasów oraz dzielnicy portowej. Jak napisał Bartosz Zimniak fikcja literacka pięknie zmieszała się z zasłyszanymi opowieściami mieszkańców, tworząc uroczy mezalians literacki.

Warto zauważyć, że mewki to nie tylko prostytutki, były to kobiety które uciekały do Trójmiasta w nadziei znalezienia lepszego życia, były silne i niezależne, nie zgadzały się na patriarchalny, krzywdzący system, w którym przyszło im żyć. Niezależność dawały im pieniądze, które musiały zdobyć by się usamodzielnić wykonując niestety najstarszą profesję świata.

Jak tytuł wskazuje w tej części poznajemy historię córki Zośki - Jolki. Losy jej i Marka - 40 letniego mężczyzny, z którym się związała. Po drodze już kolejny raz z więzienia wychodzi Kostek, który narusza spokojne życie jej matki. Narobi trochę kłopotów i znów będzie w centrum uwagi. Dostrzegamy jego metamorfozę z mężczyzny niegdyś odważnego i łebskiego staje się...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

154 użytkowników ma tytuł Jolka, córka mewy na półkach głównych
  • 107
  • 44
  • 3
25 użytkowników ma tytuł Jolka, córka mewy na półkach dodatkowych
  • 10
  • 8
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Stanisław Goszczurny
Stanisław Goszczurny
Pisarz, dziennikarz, reporter. Urodził się w Kaliszu, od 1949 r. mieszkał w Gdańsku, a od 1980 r. w Warszawie. W latach 1950-1974 związany zawodowo z Radiem Gdańsk, od 1968 r. jako redaktor naczelny rozgłośni. Autor wielu artykułów i audycji o tematyce marynistycznej i obyczajowej. Podróżował do Afryki, Azji i Skandynawii. Wieloletni redaktor w Krajowej Agencji Wydawniczej oraz w dzienniku „Rzeczpospolita”. Jako pisarz debiutował w 1961 r. powieścią „Mewy”. Jego dorobek literacki to 29 książek, 3 dramaty oraz 2 scenariusze filmowe. Odznaczony m.in. Złotym i Srebrnym Krzyżem Zasługi oraz Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Pamiętnik Janusz Korczak
Pamiętnik
Janusz Korczak
Chyba nie ma osoby, której nazwisko Janusza Korczaka nic by nie mówiło. Dla jednych jest to autor „Króla Maciusia Pierwszego”, dla innych lekarz, którzy poświęcił się dla ratowania warszawskich sierot. Obie odsłony tej jego osobowości spajają się idealnie w postać wielkiego społecznika w nakreślonych przez samego Korczaka "Pamiętnikach". To poruszający dokument czasów wojny, ukazujący nie tylko dramatyczne wydarzenia z życia Domu Sierot w Warszawie, którym opiekował się Korczak, ale również głębokie refleksje samego autora dotyczące samej wojny i człowieczeństwa w tym trudnym okresie. Korczak, oddany wychowawca i pisarz, pokazuje w „Pamiętnikach” swą postawę wobec bestialskich zachowań nazistów, opisuje swe, często podejmowane wręcz z desperacją wysiłki, aby zapewnić dobro, a zwłaszcza bezpieczeństwo swoim podopiecznym. W pamiętniku Korczak odnosi się nie tylko do bieżących wydarzeń z okresu wojny i życia w getcie, ale także przenosi czytelnika w głąb swojego życia, od dzieciństwa po młodość. To retrospektywne spojrzenie ukazuje korzenie jego wartości i przekonań, pokazuje kto i w jaki sposób ukształtował sposób jego myślenia, kto wpił w etos jego codzienności troskę o innych i determinację, w walce o człowieczeństwo w trudnych czasach. Najbardziej poruszające są jednak ostatnie fragmenty pamiętnika, gdy Korczak zdaje sobie sprawę, że wysiedlenie z getta i nieuchronne zbliżające się zagrożenie są faktem. Te przemyślenia Autora są dogłębnie wstrząsające, gdyż dobitnie wskazują, jak realnie świadomym był Korczak co do losu jaki nieuchronnie czeka na niego i znajdujące się pod jego opieką dzieci. Mimo tej bolesnej świadomości Autor Pamiętnika pozostaje silny i do końca oddany swoim podopiecznym. Ten pamiętnik jest zatem wyjątkowym świadectwem tamtych potwornych lat. On wywołuje silne emocje, a jednocześnie budzi strach i sprawia, że łzy płyną wartkim strumieniem. Warto na koniec jedynie dodać, że Janusz Korczak rozpoczął pisanie "Pamiętnika" w maju 1942 roku, a ostatnia notatka, datowana na 4 sierpnia, została sporządzona na dzień przed tym, jak Korczak wraz z dziećmi udali się na Umschlagplatz, skąd następnie trafili wprost do obozu zagłady w Treblince.
Pink Mag - awatar Pink Mag
ocenił na 9 2 lata temu
Mewy Stanisław Goszczurny
Mewy
Stanisław Goszczurny
Czas nieprzyzwoity We wspomnieniach starszych czytelników "Mewy" Stanisława Goszczurnego to książka "zakazana". Ukazała się po raz pierwszy w 1961 roku i od razu stała się utworem kultowym, bo kontrowersyjnym. Ponoć nie mogły go posiadać biblioteki dla dzieci i młodzieży, a w tych dla dorosłych ustawiały się kolejki. "Mewy" to książka o czasach nieprzyzwoitości...Czyżby nie działała socjalistyczna cenzura? W końcu książka miała do dnia dzisiejszego siedem wydań, a każde po kilkadziesiąt tysięcy egzemplarzy! Triumf święciła w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, bo był to "owoc zakazany". W późniejszych czytano ją zapewne z ciekawością. A dziś.... niektórzy traktują ją z lekkim przymrużeniem oka, że niby zbyt grzeczna, zbyt moralizatorska. "Mewy" są opowieścią o tzw. półświatku Trójmiasta. Główna bohaterka jest najpierw "naganiaczką", potem prostytutką. Obraca się w kręgu podobnych sobie drobnych złodziejaszków i portowych cinkciarzy. Opis ich życia to bardzo interesujący obrazek ukazujących lata pięćdziesiąte. Zapewne bliski prawdy i bardzo daleki od czasów dzisiejszych. W każdym razie nie jest to obraz sielski i anielski, a praca dziewczyny w najstarszym zawodzie świata, do lekkich nie należy. Znacznie bliższa współczesności jest problematyka. Dlaczego Zośka została prostytutką? Dlaczego Kostek zajmuje się cinkciarstwem i złodziejstwem? Dlaczego trudno powrócić do tzw. normalnego życia? Kim są ówcześni hejterzy, zatruwający codzienne życie zagubionego człowieka? W sumie wystarczy zmienić dekoracje na współczesne i znajdziemy się w XXI wieku. Tak stało się w filmowej adaptacji książki. Akcja filmu rozgrywa się w latach 80 - tych. Zośka oczywiście jest prostytutką, Kostek też "zawodu" nie zmienił, ale dołożył do sfery swych zainteresować narkotyki. Dziś pewnie Zośka miałaby telefon komórkowy, a Kostek robiłby interesy z następcami Escobara, bo dziś mało kto nosi gotówkę, większość ludzkości płaci kartą i okradać nie ma kogo. Ale ludzkie problemy na pewno byłyby takie same. Zwłaszcza te z drugiej części powieści. Zazdrość, strach, pogarda nie zniknęły z naszego życia. Jak żyć wśród negatywnych emocji? Jak stać się na nowo dobrym, skoro tyle zła wokół? Książka Goszczurnego ma swoje lata. Część czytających może ją potraktować jako opowieść "sprzed potopu". Obraz tamtego świata może wydawać się całkiem nierealny. Czytając wszystkie książki powstałe w tamtych latach, pamiętajmy, że dekoracje się zmieniają, ale człowiek w gruncie rzeczy pozostaje taki sam... Zośkę, Kostka, Stefana i panią Malinowską mijamy na ulicy każdego dnia....
gks - awatar gks
ocenił na 7 10 miesięcy temu
Serce pełne skorpionów Wojciech Engelking
Serce pełne skorpionów
Wojciech Engelking
Serce pełne skorpionów to historia o siedemnastoletnim Jacku Korolewiczu, synu wpływowego urzędnika Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, młodym piłkarzu z ambicjami i chłopaku, którego życie odmienia pewna tajemnicza dziewczyna. To właśnie jej pojawienie się staje się początkiem wszystkiego: pierwszej miłości, prób samodzielności, buntu wobec ojca i decyzji o dołączeniu do warszawskiej Legii. Z czasem okazuje się jednak, że dziewczyna skrywa sekret, a za jej obecnością stoi spisek, który może wstrząsnąć układem sił w Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Serce pełne skorpionów to książka pełna sprzeczności. Z jednej strony mamy Warszawę z początku lat 60. Autor świetnie oddał ducha tamtych lat, oczywiście z nostalgicznej strony, z perspektywy nastolatka z inteligenckiej rodziny. Prywatki, muzyka, charakterystyczne miejsca, dawne pomieszczenia - to wszystko złożyło się na perfekcyjny portret miasta, wciąż podnoszącego się po wojennej zawierusze. Z drugiej strony mamy wielką polityczną intrygę, częściowo dobrze rozpisaną, głównie dzięki roli ojca głównego bohatera, ale znaczenie tajemniczej dziewczyny z opisu książki jest w niej absurdalne xD. Była wykreowana na podstępną i inteligentną, ale to co wymyśliła nie trzymało się kupy w żaden sposób. Jest też główny bohater, nieco nierozgarnięty, naiwny, ale w sumie napisany dobrze. Wszystkie jego niezrozumiałe decyzje wynikają z młodego wieku i szaleńczego wręcz zakochania. Pełni też funkcję narratora, ale już jako dorosły człowiek. Jest świadomy swojej głupoty. Generalnie książka mi się bardzo podobała, ale trzeba być świadomym jej wad. To ciekawa, ale nierówna opowieść o dojrzewaniu, miłości i złudzeniach, osadzona w intrygującym tle historycznym. Engelking potrafi pisać z ogromnym wyczuciem klimatu epoki i emocji młodości, nawet jeśli fabularne zwroty nie zawsze do tego dorastają. Mimo potknięć, Serce pełne skorpionów zostanie w mojej głowie na dłużej.
BourbonKid - awatar BourbonKid
ocenił na 8 1 miesiąc temu
Ślicznotka doktora Josefa Zyta Rudzka
Ślicznotka doktora Josefa
Zyta Rudzka
Zyta Rudzka nie pisze książek lekkich, łatwych i przyjemnych. Ich ciężar gatunkowy równoważony jednak czarnym poczuciem humoru. Tak jest też w przypadku "Ślicznotki doktora Josefa”, której pierwsze wydanie ukazało się przed 20 laty. Po krótkim intro lądujemy w domu starców, nieczęstej scenerii powieści współczesnych, choć historii o odchodzeniu, pożegnaniu ukazało się w ostatnich latach sporo. Sam dom też nie jest - na ile mogę to ocenić - typowy. Głównie ze względu na zestaw pensjonariuszy, z których wielu przeżyło obozy koncentracyjne. Dla nikogo z nich to miejsce nie jest komfortowe. Inaczej wyobrażali sobie starość, przede wszystkim u boku rodziny, która ma przyjechać i zabrać - na wakacje lub na stałe (jak skończy trwający od kilku lat remont domu), ale od dawna już nie dzwoniła. Nie wszystkim też podoba się wątpliwe poczucie humoru dyrektora ośrodka i obcesowe zachowania personelu. Marzyli o lepszej końcówce życia, a mają: oddparzenia i odleżyny, niepanowanie nad zwieraczami, choroby, które odbierają im kontrolę nad ciałem oraz samotność. I perspektywę wylądowania w mitycznym ośrodku nad jeziorem, z którego się już nie wraca. Czują się zdradzeni, także przez swoje ciała. Obserwują niedołężności (swoje i cudze) oraz odejścia, starając się zachować przy tym resztki godności. I właśnie ta płaszczyzna wydaje się w powieści Zyty Rudzkiej najciekawsza. Każdy z bohaterów stara się tak przedstawić swoje życie, aby postrzegano go jako kogoś lepszego, ciekawszego od pozostałych. Mitologizują więc prywatne, powracajace w różnych formach historie. Główna, tytułowa to opowieść Czechny, która trafiła - przed laty do obozu, a teraz także do domu starców - wraz z siostrą, Leokadią. Opowiada, że jako 12-latka została ulubienicą Josefa Mengele (przez jego eksperymenty straciła po wojnie rękę). Podkreśla szczególną więź, jaką łączyła ją z oprawcą i nazywa siebie "Miss Auschwitz". "Ślicznotka doktora Josefa” to bardzo mocna, naturalistyczna opowieść i choć nie lubię epatowania nędzą ludzkiego starzenia się i odchodzenia, tu akceptuję je jako ważny element całości. Zapraszam na profil Sczytalim na Instagramie.
Ryszard Kozik - awatar Ryszard Kozik
ocenił na 8 17 dni temu
(Nie)dziennik Jacek Poniedziałek
(Nie)dziennik
Jacek Poniedziałek
„(Nie)dziennik” nie jest klasyczną autobiografią, lecz intymnym, prowadzonym przez rok zapisem z życia jednego z najbardziej rozpoznawalnych polskich aktorów. To kronika walki z uzależnieniem – od alkoholu i narkotyków – oraz bolesna próba rozliczenia się z przeszłością. Poniedziałek nie bierze jeńców: opisuje dni spędzone w mroku nałogu, toksyczne relacje, samotność w tłumie wielbicieli oraz trudny proces trzeźwienia. W książce przeplatają się wątki zawodowe – kulisy pracy w teatrze, frustracje związane z zawodem aktora – z osobistymi dramatami. Autor wraca do dzieciństwa na krakowskim osiedlu, trudnych relacji z matką i lęków, które towarzyszyły mu przez całe dorosłe życie. To historia człowieka, który osiągnął szczyt popularności, by jednocześnie spaść na dno emocjonalnego wycieńczenia, szukającego ratunku w terapii i bezlitosnej autoanalizie. Recenzja: Między autentyzmem a ekshibicjonizmem (6/10) Lektura „(Nie)dziennika” to doświadczenie trudne i ambiwalentne. Z jednej strony trzeba docenić odwagę Jacka Poniedziałka – niewielu artystów w Polsce zdecydowało się na tak radykalne obnażenie własnych słabości. Z drugiej jednak strony, jako dzieło literackie, książka budzi spore zastrzeżenia. Głównym problemem tej pozycji jest jej forma. Zgodnie z tytułem, jest to „nie-dziennik”, co autor wykorzystuje jako licencję na całkowity brak struktury. Narracja bywa chaotyczna, momentami wręcz męcząca. Czytelnik odnosi wrażenie, że uczestniczy w sesji terapeutycznej, która nigdy się nie kończy. O ile szczerość w literaturze faktu jest cnotą, o tyle tutaj momentami ociera się o męczący ekshibicjonizm. Nie wszystkie detale z życia seksualnego czy fizjologicznego autora wnoszą coś istotnego do procesu „trzeźwienia” – czasem sprawiają wrażenie chęci zszokowania odbiorcy za wszelką cenę. Poniedziałek dużo miejsca poświęca środowisku warszawskiej inteligencji i artystów. Dla osób spoza tego kręgu liczne nazwiska, branżowe anegdoty i narzekania na specyfikę pracy w teatrze mogą wydać się nużące i hermetyczne. Autor bywa egocentryczny – co w dzienniku jest naturalne – ale w „(Nie)dzienniku” ten egocentryzm bywa przytłaczający, sprawiając, że inne postaci w tej historii są jedynie bladymi cieniami odbijającymi traumy aktora. Ocenę 6/10 przyznaję za ważny społecznie głos w temacie nałogów oraz za bezkompromisowe zmierzenie się z mitem „wielkiego aktora”. To książka potrzebna jako świadectwo walki o siebie, ale literacko – zbyt przegadana i niespójna. Może być cenną lekturą dla osób zmagających się z podobnymi problemami, jednak dla przeciętnego czytelnika szukającego rzetelnego reportażu lub pogłębionej autobiografii, „(Nie)dziennik” może okazać się pozycją zbyt chaotyczną i emocjonalnie wyczerpującą.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 6 2 miesiące temu
Gra Luizy Anna Robak-Reczek
Gra Luizy
Anna Robak-Reczek
Książka opowiada historię tytułowej Luizy, która po śmierci matki wraca do Polski by odnowić kontakt z ojcem. O Luizie można powiedzieć dużo, ale na pewno nie to, że jest głupia. Zdecydowanie nie! Jest bardzo inteligentna i do tego sprytna. Można nawet powiedzieć bardziej odważnie – jest bezczelna, bezkompromisowa, kocha władzę i pieniądze, dla zdobycia których nie cofnie się przed niczym. Nie wie co to strach i umiar, myśli tylko i wyłącznie o sobie, a inni ludzie są jej potrzebni tylko do osiągnięcia jej celów. Po powrocie do Polski zamieszkuje z ojcem, który jest biznesmenem. Jak łatwo można się domyślić, Luiza nie wraca bez planu – chce przejąć firmę ojca, ale czy jej się to uda ? I tu na scenę wkracza Olaf, partner biznesowy ojca Luizy – nieśmiały, sympatyczny, raczej zamknięty w sobie, jednak Luiza go oczarowuje do tego stopnia, że zakochuje się w niej. Czy ta miłość będzie jednokierunkowa ? Jednocześnie pojawiają się cienie przeszłości. Czy dopadną Luizę i czy z nimi wygra ? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań znajdziecie czytając samemu książkę. Autorka świetnie przedstawia świat Luizy- świat pełen gniewu, manipulacji, ale można powiedzieć, że też miłości, bo bez tego nie dostaje się kolejnej szansy na poprawę swojego życia. "Gra Luizy" to świetna powieść, która wciąga od pierwszych stron i czyta się ją bardzo szybko, nie dlatego, że jest krótka, a dlatego, że czytelnik ma ochotę wciąż zagłębiać się w ten świat i dotrzeć do sedna. Nie ma w niej nawet strony nudy, wszystko dzieje się szybko i płynnie. Jestem pewna, że tak jak ja nie będziecie mogli oderwać się od książki.
feyra_rhys - awatar feyra_rhys
ocenił na 10 2 lata temu
Żyje się tylko dziś. Nowa biografia Astrid Lindgren Jens Andersen
Żyje się tylko dziś. Nowa biografia Astrid Lindgren
Jens Andersen
„Żyje się tylko dziś. Nowa biografia Astrid Lindgren” Jensa Andersena to trzecia biografia Astrid Lindgren, jaką przeczytałam. Sam fakt sięgnięcia po kolejną książkę poświęconą tej autorce świadczy o dużym szacunku, jakim ją darzę, oraz o przekonaniu, że jej twórczość ma realną wartość, także poza literaturą dziecięcą. Astrid Lindgren jest postacią, która doczekała się wielu opracowań biograficznych, dlatego każda kolejna publikacja siłą rzeczy budzi pytania o jej sens i oryginalność. Biografię Andersena czyta się zaskakująco dobrze. To jedyna znana mi biografia Astrid Lindgren napisana przez mężczyznę i jednocześnie najbardziej przystępna ze wszystkich, które dotąd czytałam. Autor prowadzi narrację w sposób uporządkowany i zrozumiały, dzięki czemu książka może trafić także do czytelników, którzy wcześniej nie sięgali po biografie tej autorki. Warto jednak zaznaczyć, że publikacja w dużej mierze opiera się na pierwszej biografii autorstwa Margarety Strömstedt. Andersen często odwołuje się do jej ustaleń, co sprawia, że książka nie wnosi istotnie nowych informacji i nie ma charakteru przełomowego. Mimo płynnej narracji i przystępnego stylu, podczas lektury towarzyszyło mi poczucie niedosytu. Astrid Lindgren została tu przedstawiona dość powierzchownie. Brakuje pogłębionego, psychologicznego spojrzenia na jej osobowość, motywacje i wybory życiowe. Całość sprawia momentami wrażenie książki podporządkowanej określonym tezom autora, co ogranicza wielowymiarowość portretu tak znanej postaci. Autor porusza wątek romansu Astrid Lindgren oraz narodzin jej nieślubnego dziecka, jednak proporcje poświęconej im uwagi w zestawieniu z innymi aspektami jej życia wydają się nie do końca wyważone. Szczególnie odczuwalny jest brak równowagi w przedstawieniu jej życia prywatnego, zwłaszcza w kontekście małżeństwa, które w innych źródłach bywa opisywane szerzej i pełniej. Nie jest to zła biografia, ale raczej solidne i przystępne wprowadzenie do historii życia Astrid Lindgren. Poleciłabym ją osobom, które dopiero zaczynają interesować się jej biografią. Bardziej wymagający czytelnicy mogą jednak odczuć potrzebę sięgnięcia po inne, bardziej pogłębione opracowania.
Roksana - awatar Roksana
oceniła na 7 2 miesiące temu
Autoportret z samowarem Krzysztof Beśka
Autoportret z samowarem
Krzysztof Beśka
To jedna z książek, którą udało mi się znaleźć w brytyjskiej bibliotece. Wzięłam ją bez zastanowienia. Moje pierwsze spotkanie z twórczością autora można więc porównać do randki w ciemno. Akcja powieści rozpoczyna się w 1938 roku. Głównym bohaterem jest nastoletni Antek przygotowujący się do matury. Wyprawa z kolegami do domu uciech okazuje się niefortunnym pomysłem i tym samym sprowadza na chłopaka prawdziwe kłopoty. Wkrótce potem ojciec Antka zostaje aresztowany pod zarzutem działalności antypaństwowej. Jaka przyszłość czeka Antka i jego ojca? I o co chodzi z tytułowym autoportetem? W tej historii znajdziecie mnogość wątków, postaci, miejsc akcji, natomiast nie znajdziecie jej zakończenia. Ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że jest to seria. Książka jest w miarę ciekawa, chociaż nie nazwałabym jej wciągającą, nie okazała się na porywająca na tyle, żeby zarwać dla niej noc. Odkładałam i spałam spokojnie. Momentami była nużąca, a jednak przeczytałam ją bardzo szybko. Daję jej plusik za Zakopane, kolejny za zagadkę z obrazem, największy zaś za retro klimat. Głowny minus za niektóre epizody, moim zdaniem wprowadzające niepotrzebny zamęt. Dawno książka nie wzbudziła we mnie tak mieszanych uczuć. W bibliotece nie znalazłam kolejnych części. Może to znak? Jeśli kiedyś natknę się na kolejną część to pewnie przeczytam, bo jednak jestem ciekawa dalszego ciągu. Myślę że nie nastąpi to zbyt szybko, no chyba, że los tak zechce.
Euka - awatar Euka
oceniła na 6 1 rok temu
Błyskawica. Historia Wandy Traczyk-Stawskiej, żołnierza powstania warszawskiego Michał Wójcik
Błyskawica. Historia Wandy Traczyk-Stawskiej, żołnierza powstania warszawskiego
Michał Wójcik Wanda Traczyk-Stawska
Wspaniała kobieta. Wspaniała książka. „Jak się człowiek bije o godność, o prawo do życia w godności, to może góry przenosić. Naprawdę!” „Kobiety potrafią zaatakować, potrafią być dzielne jak mężczyźni. Doprowadzone do ostateczności zaczynają działać jak wataha.” Są książki, które się czyta. I są takie, które zostają w człowieku na długo. „Błyskawica. Historia Wandy Traczyk-Stawskiej” – rozmowa przeprowadzona przez Michała Wójcika z Wandą Traczyk-Stawską – jest właśnie taką książką. Ja wiedziałam, że to kobieta niezwykła. Słuchałam jej wypowiedzi, widziałam ją wielokrotnie w przestrzeni publicznej i zawsze robiła na mnie ogromne wrażenie. Ale ta książka tylko to potwierdziła – a właściwie jeszcze bardziej pokazała, jak niezwykłą jest osobą. Uważna. Mądra. Odważna. I trochę zadziorna – w końcu jest z Czerniakowa. To opowieść o dzieciństwie, które skończyło się nagle, w jednej chwili – kiedy wybuchła wojna. O dniu, w którym młoda dziewczyna poczuła gniew i nienawiść do okupanta. O momencie, w którym trzeba było dorosnąć natychmiast. Potem jest już konspiracja i Powstanie Warszawskie. Ale ta książka nie buduje legendy. Nie upiększa historii. Jest w niej wojna taka, jaka była naprawdę – strach, śmierć, chaos i młodzi ludzie, którzy musieli podejmować decyzje większe niż ich własne życie. A jednocześnie jest w tej opowieści ogromna siła charakteru pani Wandy. Bo ona mówi o sobie bardzo prosto: byłam żołnierzem. I rzeczywiście nim była. Czyta się tę książkę znakomicie. Nie ma w niej patosu ani wielkich słów. Jest za to szczerość, która sprawia, że ta historia naprawdę trafia do czytelnika. Myślę też, że to książka, która powinna być lekturą szkolną. Bo mówi o historii w sposób prawdziwy i ludzki – tak, że młody człowiek może ją zrozumieć. Pod koniec książki bardzo się wzruszyłam. Bo nagle uświadomiłam sobie coś bardzo prostego. Dzisiaj często słyszymy, że autorytety zniknęły. Może rzeczywiście wiele z nich zniknęło. Ale są ludzie, którzy wciąż nimi są. I dla mnie Wanda Traczyk-Stawska jest właśnie takim autorytetem. Żołnierzem. Świadkiem historii. Człowiekiem, który przez całe życie mówił o godności, odpowiedzialności i pamięci. A gdyby więcej ludzi żyło tak, jak mówi pani Wanda – świat byłby po prostu trochę lepszym miejscem.
Katarzyna - awatar Katarzyna
oceniła na 8 1 miesiąc temu

Cytaty z książki Jolka, córka mewy

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Jolka, córka mewy