Jasny Gwint

Okładka książki Jasny Gwint
Marcin Szczygielski Wydawnictwo: Bajka Cykl: Czarownica piętro niżej (tom 7) literatura dziecięca
338 str. 5 godz. 38 min.
Kategoria:
literatura dziecięca
Format:
papier
Cykl:
Czarownica piętro niżej (tom 7)
Data wydania:
2022-04-13
Data 1. wyd. pol.:
2022-04-13
Liczba stron:
338
Czas czytania
5 godz. 38 min.
Język:
polski
ISBN:
9788365479877
Średnia ocen

                8,0 8,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Jasny Gwint w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Jasny Gwint

Średnia ocen
8,0 / 10
35 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1696
836

Na półkach: , ,

Kolejna część przygód Majki w dwóch światach, realnym i magicznym to prawdziwy kalejdoskop przygód, postaci i niesamowitego humoru Pana Szczygielskiego. W głowie może się od tego zakręcić!

Nawet "ministra" przywołana w jednym fragmencie nie razi mnie tak bardzo jak w innych książkach obecnie wydawanych. :)

Kolejna część przygód Majki w dwóch światach, realnym i magicznym to prawdziwy kalejdoskop przygód, postaci i niesamowitego humoru Pana Szczygielskiego. W głowie może się od tego zakręcić!

Nawet "ministra" przywołana w jednym fragmencie nie razi mnie tak bardzo jak w innych książkach obecnie wydawanych. :)

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

82 użytkowników ma tytuł Jasny Gwint na półkach głównych
  • 48
  • 34
18 użytkowników ma tytuł Jasny Gwint na półkach dodatkowych
  • 5
  • 5
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Czarnóżka Marta Krzywicka, Marcin Szczygielski
Ocena 7,0
Czarnóżka Marta Krzywicka, Marcin Szczygielski
Okładka książki Mo Maria Strzelecka, Marcin Szczygielski
Ocena 7,3
Mo Maria Strzelecka, Marcin Szczygielski
Okładka książki Bajtowe wersety Jacek Ambrożewski, Marcin Szczygielski
Ocena 8,8
Bajtowe wersety Jacek Ambrożewski, Marcin Szczygielski
Okładka książki Neomama Marta Krzywicka, Marcin Szczygielski
Ocena 7,9
Neomama Marta Krzywicka, Marcin Szczygielski
Okładka książki Makabrama Marta Krzywicka, Marcin Szczygielski
Ocena 7,9
Makabrama Marta Krzywicka, Marcin Szczygielski
Marcin Szczygielski
Marcin Szczygielski
Urodzony w Warszawie w 1972 r. pisarz, dziennikarz i grafik, członek Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Zadebiutował w 2003 r. satyryczną powieścią „PL-BOY”, w której opisał swoje doświadczenia z sześcioletniej pracy w redakcji polskiej edycji miesięcznika Playboy, gdzie pełnił funkcję grafika, a następnie dyrektora artystycznego. Książka szybko stała się bestsellerem, podobnie jak wydana rok później kontynuacja przygód jej bohatera, zatytułowana „Wiosna PL-BOYa”. Następne powieści „Nasturcje i ćwoki ”oraz „Farfocle namiętności” ugruntowały pozycję Szczygielskiego jako popularnego autora, jednak największy rozgłos medialny przyniósł mu „Berek”. Brawurowo napisana historia sąsiedzkiej wojny między młodym gejem i „moherową” emerytką za sprawą publicznego coming outu życiowego partnera Marcina Szczygielskiego - publicysty i krytyka filmowego Tomasza Raczka - trafiła na pierwsze strony polskich gazet w 2007 r. W 2010 r. ukazały się „Bierki” - drugi tom cyklu „Kroniki Nierówności”, zapoczątkowanego przez „Berka”. Kolejną powieścią Szczygielskiego był publikowany w 2011 r. „Poczet Królowych polskich”. W 2013 r. wydawnictwa Agora, Instytut Wydawniczy Latarnik i Oficyna Wydawnicza As wydały monografię autorstwa Marcina Szczygielskiego zatytułowaną „Filipinki - to my! Ilustrowana historia pierwszego polskiego girlsbandu”. Odrębną dziedziną twórczości Marcina Szczygielskiego są książki dla dzieci i młodzieży. Pierwszą była wydana w 2009 r. powieść science-fiction „Omega”, która otrzymała główną nagrodę w konkursie literackim IBBY i tytuł Książki Roku IBBY 2010 Następną powieść - „Czarny Młyn” - autor napisał w 2010 r. na Konkurs Literacki im. Astrid Lindgren. W tym samym roku ukazała się kolejna powieść dla młodych czytelników „Za niebieskimi drzwiami”. W 2013 r. ukazała się także powieść Szczygielskiego „Czarownica piętro niżej”, która w 2014 r. uhonorowana została nagrodą literacką Zielona Gąska, przyznawaną przez Fundację im. Ildefonsa Gałczyńskiego. W 2014 r. do księgarń trafiła kontynuacja przygód Mai - bohaterki „Czarownicy piętro niżej” - „Tuczarnia motyli”. Szczygielski jest autorem okładek i oprawy graficznej większości napisanych przez siebie książek.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Małpa mordercy Jakob Wegelius
Małpa mordercy
Jakob Wegelius
Jakob Wegelius Małpa mordercy wydawnictwo Zakamarki 618 stron kryminał\powieść obyczajowa\powieść podróżnicza Ostrzeżenie o treści: Opinia ta napisana jest wedle szkolnego modelu omawiania książki, istnieje więc możliwość, że dorośli czytelnicy przeniosą się do szkoły podstawowej, prosto przed tablicę. Osoby, które za nic w świecie nie chcą przypominać sobie tych mrocznych czasów, proszę o świadomą lekturę tej opinii. A więc zaczynamy... Czas akcji: Pierwsza połowa XX wieku, dokładniej: czas przed II wojną światową, dokładniej: dwudziestolecie międzywojenne. Czas miniony: trzy lata. Miejsce akcji: Lizbona - ocean - Aleksandria - Bhapur - Cochin - Lizbona Bohaterowie pierwszoplanowi: Sally Jones, Henry Koskela (Chief), Ana Molina, Luigi Fidardo, Alphonse Morro, Maharadża Bhapuru Bohaterowie drugoplanowi: Joao, Raul Garretta, Kapitan Anderson, Geoff Gerard, dyrektor Thursgood, mister Wilkins, Ayesha Narayanan, doktor Rosa Dominguez, Inspektor kryminalny Fernao Umbelino A że ta forma omawiania lektury jest jałowa, nic nie wnosząca i niesprzyjająca swobodnym wypowiedziom, przechodzę do bardziej opiniotwórczej części opinii Parę luźnych przemyśleń: Na początek zaskoczenie: opis na tylnej okładce (który jak się okazuje, niewiele mówi o treści) sugeruje, że mamy do czynienia z historią kryminalną, tymczasem, owszem, ten wątek się pojawia, lecz w większej części jest to powieść obyczajowa przeplatana z podróżniczą. Obsadzenie w roli narratora inteligentnej gorylicy to zabieg interesujący, jedynie wzbogacający tę historię, a nie (jak w przypadku opowiastek dla dzieci o gadających zwierzątkach) infantylizujący. Czuć, że Sally Jones nie jest żadną metaforą (choć jednocześnie może być uosobieniem każdej dyskryminowanej mniejszości), a ma do opowiedzenia własną historię. Choć jest to konkretne tomiszcze, książkę czyta się szybko (mnie co prawda zajęła dziesięć dni, lecz to wynikło z chwilowej blokady czytelniczej, która mnie dopadła). Ułatwiają to niewielki format, skondensowana ilość tekstu na stronie, krótkie rozdziały oraz wartko płynąca (choć nie pędząca na złamanie karku) akcja. Nie zauważam w tej pozycji obiektywnych wad. Język jest zgrabny, akcja angażująca, bohaterowie przemyślani, tło historyczno-społeczne realistyczne. Nie będzie to co prawda jedna z tych książek, która przemebluje mój rok czytelniczy, lecz uznanie dla autora nie pozwala mi dać i, oczywiście, moja przyjemność z czytania, nie pozwalają mi dać niższej oceny. PS. Pierwsza połowa tej opinii jest parodią dwóch zjawisk, które mnie irytują: powszechnych ostatnio ostrzeżeń o treści, które jakkolwiek czasem są uzasadnione, jednak część z nich nich jest kompletnie zbędna i (według mnie) absurdalna, a drugie zjawisko to (oczywiście) szkolny system omawiania lektur. Nie ma to nic wspólnego z książką, zwyczajnie naszła mnie taka fanaberia.
Bosorka - awatar Bosorka
oceniła na 8 1 rok temu
Co jedzą czarownice? Marcin Szczygielski
Co jedzą czarownice?
Marcin Szczygielski
Kontynuacja przygód młodej czarownicy Majki odkrywającej swe powołanie i wciąż zamieszanej w rodzinne ratowanie świata przed (mikro)zagładą. Tym razem jednak próbuje uratować własną rodzinę od śmierci głodowej pod dziesięciodniową nieobecność mamy i... zabiera się do gotowania. Nowym więc pomysłem na ten tom jest wplecenie w opowieść całej masy prawdziwych przepisów kulinarnych, z których znaczna część wydaje się rzeczywiście na poziomie 10-12-letniej kucharki (lekko wspomożonej może pomocą osoby dorosłej) i część wygląda na warte wypróbowania... Poza tym idziemy dalej w to, co już znamy: fani serii będą po raz kolejny usatysfakcjonowani poziomem humoru książki, wartką akcją (choć tym razem do głównego nurtu opowieści niewiele wnoszącą) i ogólnym podejściem do młodego czytelnika. My z O. serię lubimy! Ci co lubią pomarudzić - tym razem pomarudzą nawet nieco bardziej, bo: książka nieco trudno przyswajalna dla nieznających poprzednich tomów (choć jej "inność' i "odrębność" jednak na to pozwala). Pojawia się całe mnóstwo postaci z poprzednich książeczek i mamy też liczne odniesienia do wydarzeń z nich (taki "chwyt marketingowy"). No i może książko-kucharsko-podobność tej części nie wszystkim przypadnie do gustu, choć według mnie na młodego czytelnika może zadziałać inspirująco. Wkrótce zabieramy się z O. do ostatniego już tomu serii wieńczącego zresztą dzieło i sam jestem go nieco ciekaw, bo mam jednak trochę wrażenie, że ogień pomysłu na nią nieco już się autorowi wypala...
MarWinc - awatar MarWinc
ocenił na 7 3 lata temu
Lampka Annet Schaap
Lampka
Annet Schaap
"Lampka" to debiutancka powieść młodzieżowa holenderskiej pisarki i ilustratorki Annet Schaap. Piękna, baśniowa książka o niezwykłej dziewczynce, której dobre serce i wielka odwaga oświetlały wszystkich bohaterów. To ona była taką ciepłą iskierką niczym latarnia dla żeglarzy, dla marynarzy, by nie zbłądzili wśród niebezpiecznych skał podczas sztormów. Dziewczynka to Emilka zwana Lampką, bo jest właśnie takim promykiem, światełkiem mimo swojego bardzo trudnego życia. Jej mama, również o imieniu Emilia, bardzo chorowała i umarła. Lampka odczuwała jej brak, tęskniła i w swoich myślach rozmawiała z mamą, słyszała jej głos, jej podpowiedzi. Pomagała, jak tylko mogła swojemu kalekiemu ojcu. Mieszkali razem w domku obok latarni. Ojciec jest latarnikiem odpowiedzialnym za to, by zapalać i gasić światło, które musi się palić, nim zapadnie zmierzch. To dziewczynka zawsze je rozpala, bo ojcu bez jednej nogi, z roku na rok, jest coraz trudniej. Lampka co wieczór wspina się po sześćdziesięciu jeden stopniach wieży, otwiera zardzewiałe drzwiczki w osłonie soczewki, podpala knot, nakręca mechanizm. Najpierw było jej trudno, potem już bez trudu sobie radziła. Wszystko jednak zmieniło się jednej nocy, kiedy mała marzycielka zapomniała o zapałkach! Nadchodzi sztorm, nie ma zapałek, a przecież latarnia musi świecić. Mała pędzi przez wichry i burzę po zapałki do miasteczka i zdawać by się mogło, że zdąży, że już jest blisko, już wita się z latarnią. Niestety. Nie udaje się jej dotrzeć z koszyczkiem, porywa go wiatr. Jej samej ledwie udaje się przeżyć. Latarnia po raz pierwszy jest bez oświetlenia, co w konsekwencji powoduje, że przepływający nieopodal statek rozbija się o skały. Za karę oboje, i Lampka i jej ojciec - August Wodnik zostają rozdzieleni, muszą spłacić koszty rozbitego statku. Choć ojciec próbował ratować sytuację, tłumacząc szeryfowi, że to zepsuty mechanizm soczewki zawinił, jednak prawdomówna i uczciwa Lampka powiedziała, że to jej wina, to ona nie miała zapałek. Ojciec był wściekły, nawet ją uderzył z bezsilności, potem zawsze już będzie tego żałował. Emilka trafia do Czarnego Dworu, w którym ma spędzić aż siedem lat pracując dla właściciela domu - Pana Admirała, który obecnie przebywa na morzu. W domu wita ją Marta, która zajmuje się całą wielką posiadłością. Jest też syn Marty Lenny - niepełnosprawny intelektualnie, ale bardzo wrażliwy chłopak, który bardzo lubi wycinać skrawki gazety oraz inny pomocnik - stolarz, ogrodnik o imieniu Nick. Niezbyt dużo tej służby na tak wielki dom, może też i z tego powodu, że w tym wielkim domu na górze w wieży mieszka potwór, którego wszyscy się boją. Nie bał się go tylko kamerdyner Józef, który niestety zmarł. Lampka szybko pojęła co ma robić, jak sprzątać. Sprzątała i czyściła, była pilna i dokładna, ale coś ją przywoływało na górę do wieży, ponieważ z niej był najlepszy widok na rozciagający się przez okno bezkres morza i latarnię, w której siedział zamknięty ojciec. Bardzo za nim tęskniła. Nie wystraszyła się potwora. Poznała, że to chłopiec równy jej wiekiem. Żaden potwór, chociaż mógł być tak postrzegany dlatego że ma zrośnięte nogi jak syrena. Ma na imię Edward. Chował się od zawsze pod łóżkiem tego wielkiego pokoju na wieży. Poznawał świat, ale tylko z książek, i z opowieści Józefa. Tęsknił za swoim pływającym surowym ojcem. Bardzo chciał być godnym synem, sprostać oczekiwaniom i wymaganiom, jakie stawiał mu ojciec. Tak zaczęła się niezwykła przyjaźń między trójką dzieci, bo Lenny, syn Marty, też spędzał z Lampką i chłopcem Rybą dużo czasu. Pomagał w opiece, w kąpielach chłopca. Ileż tam było przekomarzania się ze strony "panicza Edwarda" - wyniosłego, rozkazującego względem "wiejskiej bezrozumnej dziewczyny". Ciężko mu było ją znieśc, był przyzwyczajony do swojej samotności, ciemności, wyobcowania. Lampka nie umiała pisać ani czytać, co go irytowało. Nie była w jego oczach zbyt błyskotliwa, lecz miała wielką odwagę i bogate, wrażliwe czyste serce, które kruszyło wiele zła. Samo to, że nie poddała się po tym wszystkim co ją w życiu spotkało, nie lękała się "potwora" z wieży, nie odeszła mimo, że początki, były naprawdę bardzo trudne, a rybi chłopiec nieuprzejmy i obcesowy. Oswajanie się trochę trwało. Lampka dała chłopcu radość i światło, promienie słońca, wyciągnęła go ze świata ciemności na świeże powietrze. Zmajstrowała wózek, żeby go zabrać na zewnątrz. To były naprawdę piękne momenty książki, kiedy spędzali razem czas, poznawali swoją historię. Edward uczył Emilkę czytać i pisać. To było dla mnie bardzo wzruszające. Ta walka obojga dzieci o ojcowską uwagę i miłość, chęć pokazania siebie z jak najlepszej strony w oczekiwaniu na pochwałę. Książka jest bardzo mądra, pouczająca. Spotykamy problemy dotyczące osierocenia, samotności, inności, wyobcowania, strachu, kalectwa, odrzucenia, pijaństwa. Mieszają się realne, ważne problemy i postacie z baśniowymi wykreowanymi przez autorkę. Prawdziwe osoby, jak Marta i jej syn Lenny tworzą świat realny, a syreny i inne "dziwolągi" są elementem nadającym koloryt fantazji. Pośrodku nich jest Lampka - rezolutna, fajna, odważna dziewczynka, która nigdy się nie poddaje. Lampka uczy nas bezinteresownej pomocy, porusza serce. Biegniemy razem z nią po "ogień" dla latarni i razem z nią uczymy się liter i pomagamy chłopcu. Emilka kocha i wybacza, pracuje ciężko, bo chce wrócić do ojca. A opieka nad rybim chłopcem wypełnia jej czas. W Edwardzie zachodzą przemiany, wychodzi ze swojego "szklanego ukrytego świata". Wszystko z pomocą i wiarą w niego niezwykłej koleżanki. Bardzo polecam tę książkę mlodszym i starszym dzieciom, jest ciekawa, ładnie wydana, szybko się czyta, ma piękne ilustracje. Warto. Serdecznie pozdrawiam. Miłej lektury :)
PrzyczajonyPompon25 - awatar PrzyczajonyPompon25
ocenił na 9 1 rok temu
Pomylony narzeczony Marcin Szczygielski
Pomylony narzeczony
Marcin Szczygielski
Pomylony narzeczony „ – Moim zdaniem to czary – po raz tysięczny orzekł tata, oglądając tęczowy wiatraczek, ustawiony na lodówce.” Książki z cyklu „Czarownica piętro niżej” mają pewną przyjemną, a jednocześnie zgubną właściwość, a mianowicie po przeczytaniu pierwszego rozdziału natychmiast czyta się rozdział drugi, a czasem i trzeci. Dlatego też lektura każdej części zajmuje mi mniej więcej od dwóch do trzech dni. Inną przyjemną właściwością owego cyklu jest to, że choć zazwyczaj nie przepadam za długimi (zawierającymi więcej niż pięć części) seriami, co to się ciągną, ciągną i skończyć nie mogą (zwyczajnie nie mam cierpliwości, więc zazwyczaj odpadam po mniej więcej czterech częściach, jak w przypadku cyklu „Feliks, Net i Nika), to „Czarownica piętro niżej” wciąż utrzymuje moją uwagę, wciąż mnie nie nudzi. Jest to też historia niezwykle zabawna. Zwłaszcza w tej, piątej części, w której pojawiają się skrycie makabryczne wierszyki, idealne do uczenia się ich na pamięć i recytowania ze specjalną intonacją. Żal, że autor umieścił w książce jedynie trzy takie rymowanki. Nie będę sobą, jeśli nie wspomnę o pewnym bagiennym stworze o imieniu Ćmuch, który jest moim ulubionym bohaterem. Czyż samo imię nie brzmi pociesznie? Kwestia zapętleń czasowych jest wielce zawiła, zapętlona (ha, ha, ha) i przyprawiająca o ból głowy. Czuję potrzebę, by raz jeszcze przeczytać dotyczące jej fragmenty. Cóż mogę więcej powiedzieć? Jedynie to, że darzę sympatią tę historię, tych bohaterów, zabawnych i ekscentrycznych, momentami irytujących. Są to książki idealne na odstresowanie, do przeczytania w dwa dni. Przede mną dwie części do końca, mam nadzieję, że niewyjaśnione kwestie się wyjaśnią, i że autor czymś mnie jeszcze zaskoczy.
Bosorka - awatar Bosorka
oceniła na 7 1 rok temu
Wojna skowronków Hilary McKay
Wojna skowronków
Hilary McKay
Powieść „Wojna skowronków” autorstwa Hilary McKay to jedna z tych rzadkich książek, które – choć skierowane do młodszego czytelnika – posiadają emocjonalny ciężar i głębię godną największych dzieł literatury pięknej. To niezwykle subtelna, a zarazem poruszająca opowieść o dorastaniu w cieniu nadchodzącej katastrofy, jaką była I wojna światowa. McKay z niesamowitą maestrią kreśli obraz świata, który bezpowrotnie odchodzi w przeszłość, ustępując miejsca brutalnej rzeczywistości okopów. Fabuła koncentruje się na losach Clarry, dorastającej w surowym, edwardiańskim domu, gdzie brak miłości ojca rekompensuje jej jedynie głęboka więź z bratem, Peterem. Ich życie nabiera barw podczas corocznych wyjazdów do Kornwalii. Tam, w blasku słońca i szumie fal, buduje się ich nierozerwalna przyjaźń z kuzynem Rupertem. Wspólnie tworzą świat pełen swobody, marzeń i dziecięcych wyzwań. Jednak beztroska kończy się gwałtownie wraz z nadejściem 1914 roku. Rupert wyrusza na front do Francji, a Clarry, mimo oporu ojca, podejmuje walkę o edukację. Listy z okopów stają się jedynym łącznikiem z dawnym życiem, a tragizm wojny na zawsze weryfikuje ich marzenia o przyszłości. Autorka po mistrzowsku buduje atmosferę tych letnich miesięcy – czuć tu zapach morskiej soli, ciepło piasku i dziecięcą beztroskę, która wydaje się wieczna. To właśnie w tym kontraście tkwi największa siła powieści: sielankowe dzieciństwo zostaje brutalnie przerwane przez wybuch wojny, która zmienia Ruperta z beztroskiego chłopca w żołnierza, a Clarry z marzycielki w młodą kobietę szukającą swojego miejsca w świecie, który nagle przestał być bezpieczny. Postać Clarry jest sercem tej książki. Jej determinacja, by zdobyć wykształcenie w czasach, gdy od kobiet oczekiwano jedynie posłuszeństwa, jest opisana z niezwykłą delikatnością. To bohaterka, której nie da się nie kochać – inteligentna, lojalna i pełna cichej odwagi. McKay nie oszczędza jednak czytelnika. Wojna w jej wydaniu nie jest przygodą; to lęk o listy, które nie przychodzą, to puste miejsca przy stole i traumy, których nie da się uleczyć. Autorka potrafi pisać o śmierci i stracie w sposób przystępny dla młodzieży, nie tracąc przy tym nic z tragizmu tych wydarzeń. Styl Hilary McKay jest zachwycający – pełen brytyjskiego dystansu, inteligencji i humoru, który rozjaśnia nawet najsmutniejsze fragmenty. Dialogi są żywe, a relacje między rodzeństwem i kuzynem nakreślone z ogromną psychologiczną wiarygodnością. To książka o więziach, które są silniejsze niż strach, i o nadziei, która – niczym tytułowy skowronek – śpiewa nawet nad polami bitew. „Wojna skowronków” to lektura obowiązkowa. To przepiękna, mądra i wzruszająca saga, która uczy empatii i pokazuje, jak wielką wartość ma rodzina i przyjaźń w czasach próby. Po odłożeniu tej książki na półkę, czytelnik jeszcze długo pozostaje pod jej urokiem, niosąc w sobie obraz kornwalijskiego słońca i dźwięk skrzydeł skowronka. To absolutne arcydzieło współczesnej literatury dziecięcej i młodzieżowej, które zachwyci również każdego dorosłego.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 8 2 miesiące temu
Duchy Greenglass House Kate Milford
Duchy Greenglass House
Kate Milford
Chociaż pierwsza wizyta w pensjonacie Greenglass House nie porwała mnie jak odwiedziny Hotelu Winterhouse, to poczułem się tam na tyle dobrze, że zechciałem wrócić. Pierwszy dzień ferii świątecznych, Milo nie może się doczekać leniwych dni, jakie zostały do Świąt Bożego Narodzenia, jednak harmonię i spokój burzy wizyta niezapowiedzianych gości. Jedyna osoba, która przebywa w pensjonacie to młody student, który fascynuje się witrażami w domu przemytników, jednak w nocnej ciszy rozbrzmiewa dźwięk dzwonu. Pan Pine i Milo wychodzą zdziwieni na stację kolei przemytników i ku ich zdziwieniu (i radości Milo) spotykają Brandona, Clem i Georgie. Do nieoczekiwanych gości dołącza grupa kolędników, którzy przebrani w tradycyjnie upiorne stroje zostaje w pensjonacie. Nikt nie wydaje się tym za kogo się podaje, zaczynają ginąć przedmioty, a chaos jaki wprowadzają goście zmusza Milo do przybrania swojego alter ego z gry Nieprzetarte szlaki. Z pomocą chłopcu przybywa Madie. Po lekturze pierwszej części Greenglass House wiedziałem już czego się spodziewać. Autorka ponownie serwuje nam klimat przed świętami, grupę nietuzinkowych gości i ciekawą tajemnicę. Architektura pensjonatu i terenów wokół nadal zachwyca, a barwnie napisane postaci sprawiają dużo przyjemności. Również sama intryga i twist fabularny na końcu są w moim odczucie lepsze niż w pierwszym tomie. Pomimo, że schemat budowania historii i narracja są niemal identyczne jak w przypadku pierwszej historii, to tutaj sprawdzają się jakoś lepiej. Oczywiście znajdziemy w 'Duchach Greenglass House' kilka głupotek i sytuacji dość nielogicznych, ale mając na uwadze, że jest to książka dla dzieci/ młodzieży to sprawia mnóstwo frajdy. Bardzo przyjemnie spędzony czas.
The_5nake - awatar The_5nake
ocenił na 7 4 lata temu
Prawo drapieżcy Anna Starobiniec
Prawo drapieżcy
Anna Starobiniec Marie Muravski
Nareszcie są! Kolejne "Zwierzęce zbrodnie"! Tak przez nas chwalona "Wilcza nora" Anny Starobiniec od Wydawnictwo Dwie Siostry doczekała się kontynuacji. Czy drugi tom cyklu spodobał nam się równie co pierwszy? "Prawo drapieżcy" to godna kontynuacja części pierwszej z równie tajemniczą i wciągającą zbrodnią. Tym razem, choć wydaje się, że początkowo sprawa dotyczy jedynie zbrodni udaremnionej, Borsuk i Borsukot muszą zapobiec polowaniu, odkrywając, kto jest faktycznym zabójcą pewnej kury. A że sprawa do łatwych nie należy, trzeba będzie przeprowadzić poważne śledztwo. Czytelnicy, którzy mają już za sobą pierwszą część, z pewnością domyślają się, że to nie będzie prosta opowiastka detektywistyczna, w której śledztwo powiedzie nas prosto po nitce do kłębka. Otóż nie. Borsuk Starszy oraz Borsukot prowadzić będą trudne śledztwo, niczym rasowi policjanci badając ślady i prowadząc akcje operacyjne. A wynik ich poszukiwań wcale nie tak łatwo przewidzieć. Autorka myli tropy, zmusza czytelnika do myślenia, do przyglądania się faktom i typowania winnego. To świetna czytelnicza rozrywka, do której Starobiniec zaprasza młodych czytelników i ich rodziców (frajda ze wspólnego czytania jest nie do przecenienia). "Prawo drapieżcy" to świetna zabawa, wartka akcja i doskonałe zaproszenie do zabawy w detektywa. Nie brak tu emocji i napięcia, choć czasem nie sposób się nie uśmiechnąć (jako element komiczny doskonale sprawdzają się kury!). To lektura, z którą swobodnie poradzi sobie wczesnoszkolniak, a jeśli jesteście fanami gatunku - zachęcam was do wspólnej z dziećmi lektury. A że zakończenie nie jest tak oczywiste to znak, że autorka bardzo poważnie traktuje swoich czytelników i niczego im nie ułatwia. My już ostrzymy sobie zęby na kolejne części.
zaczytASY - awatar zaczytASY
ocenił na 8 4 lata temu
Pazury Gniewu Anna Starobiniec
Pazury Gniewu
Anna Starobiniec Marie Muravski
Serię o odważnych zwierzętach rozwiązujących kolejne kryminalne zagadki bardzo polubiłam. Tom pierwszy i drugi pochłonęłam w ekspresowym tempie, ten trzeci z kolei dość długo musiał naczekać się na swój czas. Ostatnio jednak nareszcie się doczekał swojego debiutu w moich rękach, a ja na powrót zanurzyłam się w świecie wykreowanym przez Annę Starobiniec. Czy kolejna część cyklu o Zwierzęcych zbrodniach okazała się równie dobra, co poprzednie? Co zrobić, gdy tyle problemów zaczyna się nawarstwiać? Szalona kocia miłość, niepokojące kradzieże i najprawdziwsze porwanie na otwarciu Podziemnego Muzeum Dalekiego Lasu. Wydawać by się mogło, że to prosta do rozwiązania zagadka... Nic bardziej mylnego. Kto za tym wszystkim stoi? Czy kradzież i porwanie są ze sobą powiązane? Jedno jest pewne: przed Borsukotem i detektywem Borsukiem trudny orzech do zgryzienia. Z ekscytacją zabrałam się do lektury kolejnych przygód szalonego detektywistycznego duetu. Początek nie do końca mnie zachęcił do jak najszybszej kontynuacji lektury, jednak im dalej posuwałam się w tej historii, tym coraz mocniej wciągałam się w sprawę stworzoną przez autorkę. Przyznaję, był taki moment, gdy sama poczułam niepokój o zaginioną samiczkę, która przepadła bez żadnych wieści. Główni bohaterowie, tak jak poprzednio zauroczyli mnie i sprawili, że koniec końców bez pamięci przepadłam w kolejnej kryminalnej historii. Ciekawym zabiegiem okazał się ten, dotyczący wprowadzenia wątki iście miłosnego - Borsukot, który czuje ogromną miłość do pewnej samiczki, przez co jest całkowicie ślepy na wszystko inne? No dla mnie brzmi to, jak coś naprawdę ciekawego i chyba pierwszy raz spotykam się z takim wątkiem w literaturze dziecięcej. Bez wątpienia jest to pewnego rodzaju powiew świeżości. Anna Starobiniec ma bardzo dobre pióro, ale o tym już pisałam. Na pochwały zasługuje również tłumaczka, Agnieszka Sowińska. To w końcu dzięki niej możemy poznawać kolejne Zwierzęce zbrodnie i delektować się ich lekturą. O ilustracjach też nie będę się po raz kolejny rozpisywać, ale wciąż mnie zachwycają i wciąż chciałabym je sobie powiesić w ramce na ścianie - takie moje małe marzenie. 😉 Pazury gniewu to emocjonująca opowieść o poszukiwaniu zaginionych przedmiotów oraz o miłości, która... no właśnie, tutaj pozostawię Was w niepewności. Czy serce Borsukota nareszcie odnajdzie ukojenie? Odpowiedź może Was zaskoczyć. Jeśli szukacie czegoś lekkiego, co spokojnie przeczytacie w jeden wieczór, a ponadto, jeśli lubicie literaturę dziecięcą/młodzieżową, to ten tytuł polecam gorąco ku Waszej uwadze.
Inthefuturelondon - awatar Inthefuturelondon
ocenił na 7 3 lata temu

Cytaty z książki Jasny Gwint

Więcej
Marcin Szczygielski Jasny Gwint Zobacz więcej
Więcej