Jak czytać malarstwo. Rozwiązywanie zagadek, rozumienie i smakowanie dzieł dawnych mistrzów

Okładka książki Jak czytać malarstwo. Rozwiązywanie zagadek, rozumienie i smakowanie dzieł dawnych mistrzów
Patrick de Rynck Wydawnictwo: Universitas sztuka
384 str. 6 godz. 24 min.
Kategoria:
sztuka
Format:
papier
Data wydania:
2005-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2005-01-01
Liczba stron:
384
Czas czytania
6 godz. 24 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324209583
Tłumacz:
Piotr Nowakowski
Średnia ocen

                6,2 6,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Jak czytać malarstwo. Rozwiązywanie zagadek, rozumienie i smakowanie dzieł dawnych mistrzów w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Jak czytać malarstwo. Rozwiązywanie zagadek, rozumienie i smakowanie dzieł dawnych mistrzów



książek na półce przeczytane 560 napisanych opinii 340

Oceny książki Jak czytać malarstwo. Rozwiązywanie zagadek, rozumienie i smakowanie dzieł dawnych mistrzów

Średnia ocen
6,2 / 10
61 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
337
337

Na półkach:

Całkiem przyjemny przewodnik po nowożytnym malarstwie europejskim. Patrick de Rynck, który - według informacji od wydawcy - jest filologiem klasycznym (co jest w sumie dość istotną informacją, ale o tym później) przygotował autorski wybór około 180 obrazów z okresu od XV do początków XIX wieku. Oczywiście perspektywa autora obejmuje tzw. „starą Europę”, a więc mamy tutaj zaprezentowane przede wszystkim malarstwo niderlandzkie, włoskie, francuskie oraz - w znacznie mniejszym wyborze - także niemieckie i hiszpańskie. Dla miłośników malarstwa będą to w większości obrazy dobrze znane, choć parę mniej sławnych płócien może pozytywnie zaskoczyć. Natomiast dla odbiorcy, który dopiero od tej pozycji zaczyna swoją przygodę z malarstwem, objaśnienia, serwowane przez de Ryncka, z pewnością będą rzeczą bardzo pomocną.

Układ książki jest schematyczny - na każdy obraz przypadają dwie strony, na których znajdziemy dzieło ukazane w całości oraz wykadrowane jego fragmenty, które, zdaniem autora, wymagają objaśnienia lub omówienia. Od tej reguły są dwa albo trzy wyjątki, gdy omówienie obrazu zajmuje aż cztery strony. Bardzo istotna w przypadku tego typu publikacji jest kwestia sposobu wydania. Książka w twardej oprawie została wydrukowana na kredowym papierze, co znacząco podnosi jakość przedruku dzieł sztuki malarskiej. Natomiast format książki jest ewidentnie kwestią budżetowego podejścia, gdyż nie jest to z pewnością album, który pozwalałby ze szczegółami studiować prezentowane obrazy. Efekt jest taki, że niektóre detale lub całe obrazy są stosunkowo małe i przez to nieczytelne. Ponieważ druk i papier jest dobrej jakości, na pewno pomocna będzie tutaj porządna lupa, które zdecydowanie ułatwia obcowanie z książką. Ale jeśli ktoś chce obejrzeć każdy szczegółu danego dzieła, ten nie obejdzie się bez wizyty w Wikicommons lub Google grafika, gdzie w większości znajdziemy cyfrowe kopie omawianych obrazów w rozsądnych rozdzielczościach. Trudno jednak wymagać, aby za 65 złotych (taka cena widnieje na okładce, choć pewnie można kupić tę książkę znacznie taniej) otrzymać coś więcej. Moim skromnym zdaniem i tak nie jest źle. To po prostu typowa budżetowa pozycja wydawnicza.

Dobór obrazów jest oczywiście rzeczą subiektywną, choć w omawianym zakresie chronologicznym pewne dzieła po prostu musiały się tutaj znaleźć. W książce znajdziemy zatem dużo obrazów tzw. prymitywistów flamandzkich, co mnie akurat bardzo cieszy, gdyż mam słabość do wczesnego malarstwa europejskiego. Zatem te wszystkie zwiastowania, zdjęcia z krzyża i sceny Sądu Ostatecznego zupełnie mi nie przeszkadzały. De Rynck serwuje też sporo renesansu włoskiego, manieryzmu, trochę baroku oraz rokoko, by swój wybór zakończyć na progu XIX wieku. Jest to zatem przemyślane i komplementarne ujęcie tematu, idealne dla osób chcących prześledzić ewolucję europejskiego malarstwa od jego zarania po próg nowoczesności.

Jeśli chodzi o poziom merytoryczny, ciężko mi się szerzej wypowiadać, gdyż znawcą tematu nie jestem, a do lektury skusił mnie tytuł, który w pełnym rozwinięciu brzmi: „Jak czytać malarstwo. Rozwiązywanie zagadek, rozumienie i smakowanie dzieł dawnych mistrzów”. Oczywiście jest to wymysł polskiego wydawcy, który zrobił dużo, aby w ten sposób maksymalnie zareklamować tę książkę. Ogólnie mam takie odczucie, że to solidna i rzemieślnicza „robota”, której brakuje jednak odrobiny pasji. Wspomniałem na wstępie, że autora jest filologiem klasycznym, a więc malarstwo jako takie nie jest jego głównym obiektem zainteresowań. I to czuć w książce, w której dopóki trzeba tłumaczyć i wyjaśniać przykłady zakamuflowanych na obrazach odwołań kulturowych do starożytności bądź chrześcijaństwa, autor ma rzeczywiście bardzo dużo do powiedzenia, ale im bliżej do malarstwa współczesnego, tym - takie mam przynajmniej wrażenie - jakość „translacji” poszczególnych obrazów spada i de Rynck tłumaczy to, co w zasadzie sami widzimy na obrazie.

Przy dość mało uważnej pod tym względem lekturze, udało mi się wyłowić dwa błędy, które chyba należy wrzucić do „ogródka” polskiego tłumacza książki. Otóż przy omawianiu obrazu „Adoracja Dzieciątka” (Tryptyk Portinarich) na stronach 80/81 znajdujemy taką informację: „Każdy z przedmiotów składających się na tę 'martwą naturę' ma specjalne znaczenie: kolba kukurydzy jest symbolem Ostatniej Wieczerzy, podczas której Chrystus podzieli się z Apostołami chlebem (co ciekawe - nazwa Betlejem oznacza dosłownie 'dom chleba')”. Od razu zapala mi się lampka ostrzegawcza. Wszak, jak dobrze wiemy, kukurydza jest ziarnem pochodzącym z Nowego Świata i przywiezionym do Europy przez Kolumba. Jak zatem kolba kukurydzy miałaby się znaleźć na obrazie Hugo Van Der Goes'a datowanego na okolice 1475 roku? Zerkam zatem na fragment obrazu, którego dotyczy ta informacja, i widzę tam snop zboża, co w zasadzie wyjaśnia już wszystko. Na stronach 146/147 mamy zresztą dokładnie ten sam lapsus. Przy objaśnianiu obrazu „Ucieczka do Egiptu” Joachima Patinira widnieje taki oto tekst przy wybranym fragmencie: „Kolejny cud ma miejsce na polu kukurydzy przyległym do budynków gospodarstwa: świeżo zasiana kukurydza nagle wystrzeliła w górę, by zmylić pościg za Jezusem. Gdy żołnierze zaczęli wypytywać o zbiegów, chłopi odpowiedzieli - zgodnie z prawdą - że przechodzili oni tamtędy 'zaraz po wysianiu kukurydzy'. Legenda ta pochodzi z apokryficznej ewangelii poświęconej dzieciństwu Jezusa”. I znowu ta sama historia: na obrazie ani śladu kukurydzy, bo przecież nie mogło jej być w Ziemi Świętej w czasach Chrystusa. Trudno zakładać, aby autor książki pomylił się w ten sam sposób aż dwa razy. A jeśli już przy błędach merytorycznych jesteśmy, to na stronie 296/297, przy okazji omawiania „Las Meninas” (Dworki) pędzla Diego Velazqueza, mamy informację, iż: „Na piersi artysty widzimy krzyż prestiżowego orderu św. Jerzego, który w rzeczywistości został mu przyznany dwa lub trzy lata później”. Oczywiście chodzi o krzyż św. Jakuba. Przypisywanie jednemu z najwybitniejszych hiszpańskich malarzy krzyża św. Jerzego, widniejącego m. in. we fladze Anglii, jest rzeczą nadzwyczaj kontrowersyjną, wziąwszy pod uwagę długotrwałą rywalizację hiszpańsko-angielską.

Pomimo powyższych wpadek w polskim wydaniu uważam książkę de Ryncka za całkiem udany przewodnik po malarstwie europejskim w omawianym okresie. Choć mi osobiście zabrakło tutaj czegoś ekstra, co zachęcałoby czytelnika, aby do tej książki regularnie powracać, trzeba przyznać, że znajdziemy tutaj sporo przydatnych informacji, podpowiedzi lub wyjaśnień dla wielu sławnych obrazów, co z pewnością pozwoli je lepiej zrozumieć i nieco inaczej spojrzeć na malarstwo jako takie. Jeśli jednak ktoś ma już za sobą inne opracowania tego tematu, książkę de Rynck może sobie spokojnie odpuścić.

Całkiem przyjemny przewodnik po nowożytnym malarstwie europejskim. Patrick de Rynck, który - według informacji od wydawcy - jest filologiem klasycznym (co jest w sumie dość istotną informacją, ale o tym później) przygotował autorski wybór około 180 obrazów z okresu od XV do początków XIX wieku. Oczywiście perspektywa autora obejmuje tzw. „starą Europę”, a więc mamy tutaj...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

263 użytkowników ma tytuł Jak czytać malarstwo. Rozwiązywanie zagadek, rozumienie i smakowanie dzieł dawnych mistrzów na półkach głównych
  • 156
  • 105
  • 2
49 użytkowników ma tytuł Jak czytać malarstwo. Rozwiązywanie zagadek, rozumienie i smakowanie dzieł dawnych mistrzów na półkach dodatkowych
  • 28
  • 10
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2
  • 1

Tagi i tematy do książki Jak czytać malarstwo. Rozwiązywanie zagadek, rozumienie i smakowanie dzieł dawnych mistrzów

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Siedem wieków malarstwa europejskiego Maria Rzepińska
Siedem wieków malarstwa europejskiego
Maria Rzepińska
Przy okazji tej książki zastanawiałam się, ileż można czytać w kółko tę samą historię malarstwa, kolejnego autora, w kolejnym albumie, który najczęściej urywa się na Cezannie i dokumentuje wciąż i wciąż te same, najbardziej znane dzieła. A otóż i można! Mnie przynajmniej nigdy się to nie nudzi. To ani moja pierwsza, ani zapewne ostatnia przekrojowa praca o historii malarstwa i przyznam szczerze, że w każdym ze znanych mi albumów, mimo tej samej tematyki, kryją się nieco inne smaczki. I, jak w każdej starej książce o sztuce poruszają mnie nie wybitne reprodukcje, bo jakość zdjęć jest marniutka, ale sposób przedstawiania tej niepojętej artystycznej magii, dzięki której obraz zamiast pozostać „przedmiotem płaskim zamalowanym w odpowiednim porządku”, wchodzi wprost w głąb ludzkiej duszy, wywołuje wzruszenie i zachwyt. Myślałam sobie w trakcie przeglądania tej księgi, jak bardzo, mimo przebłysków geniuszu i wyrywania się na niezależność, są artyści dziećmi swojej epoki. I jak bardzo czas historyczny, religia polityka, epidemie i wojny odciskają się na dziełach sztuki. Gdzie znika sakralne malarstwo w Anglii? Czemu nikt tam już nie chciał oglądać ukrzyżowań, piet i pasji? Bo odgórnie wprowadzone reformy religijne! Czy romantyczne malarstwo pełne niepokoju, dynamiki, walki to przeczucie Wiosny Ludów ? Skąd tyle brzydoty i kalectwa u ekspresjonistów? Bo tysiące rannych i okaleczonych w I wojnie kołatało po całej Europie! Po co te studia ruchu i pędu maszyn na obrazach z początku XX wieku – bo wszyscy zachłystywali się techniką i bili pokłony bożkowi uprzemysłowienia i nowoczesności! I czemu tu się dziwić, że współczesne dzieła są pełne niepokoju, często nietrwałe, improwizowane, kapryśne i zmienne, zwariowane i bezczelne? Bo są jak nasza współczesność, gdzie teoretycznie wszystko można, a od nadmiaru możliwości aż się kręci w głowie. Pani profesor pisze rzeczowo i jasno, z ogromnym znawstwem tematu, bez zanudzania czytelnika, choć też i bez szczególnego przymilania się za pomocą literackich ozdobników. Nie ma niespodzianek w prezentowaniu sylwetek najwybitniejszych malarzy, czy wyboru ich dzieł. Czuć szacunek i podziw Autorki dla starych mistrzów i ich ogromnego wkładu w rozwój europejskiej kultury. Ten album wykracza poza ramy czasowe dzieł Cezanne’a a omawianie nowych trendów i zjawisk artystycznych kończy się w połowie XX wieku. Rzepińska nie fiksuje się na historycznych artystycznych wzlotach malarstwa - docenia wartość współczesnej sztuki i kończy swe wywody z nadzieją, że jeszcze niejedno w sztuce jest do powiedzenia. Ale prócz nadziei jest też pewien niepokój o przyszłe kierunki rozwoju plastyki. Czy uzasadniony – odpowiedzmy sobie sami po wizycie w MOMA czy MSN… Ja tam nie wiem, ale potwierdzam, że ten tom to moje najlepiej wydane w antykwariacie 14 złotych! A mówią, że drożyzna, phi!
Katarzyna Anna - awatar Katarzyna Anna
oceniła na 7 4 miesiące temu
Marc Chagall 1887-1985. Malarstwo jako poezja Ingo F. Walther
Marc Chagall 1887-1985. Malarstwo jako poezja
Ingo F. Walther Rainer Metzger
Przepiękne reprodukcje, w ogromnej ilości, mnóstwo informacji o malarzu i jego drodze życiowej - a to wszystko na kredowym papierze, w formacie może nie imponującym, ale zupełnie wystarczającym by z przyjemnością przejrzeć zebrane tu dzieła. Już podtytuł: "Malarstwo jako poezja" wspaniale według mnie charakteryzuje naiwny i zarazem baśniowy styl w jakim tworzył malarz, przypominający jakieś wspaniałe senne marzenia. Obejrzane na żywo obrazy oczywiście wywołują większe wrażenie (miałam tę przyjemność gdy, o ile mnie pamięć nie myli, w latach 90-tych Muzeum Narodowe w Krakowie zorganizowało wystawę) jednak i w książce - uwodzą. A jednak , pomimo całego piękna w niej zawartego podczas lektury poczułam głęboki niesmak. Jak to możliwe? A jednak. Najwyraźniej tym razem pisarski duet albo źle przygotował się z historii skupiając jedynie na samym malarzu, albo rozmyślnie (cóż, narodowość zobowiązuje, a temat kusi) wpisał się w ohydną, forsowaną już na długo przed powstaniem książki (choć bez takiego rozgłosu jak obecnie) narrację, dość, że znalazły się tutaj wyjątkowo obrzydliwe fragmenty dotyczące stosunków polsko-żydowskich w II RP . Oczywiście nie zamierzam wybielać nikogo, ten temat jest i był zawsze bardzo trudny i niejednoznaczny, w książce znalazły się jednak takie brednie jak ta: "1934/35. Jedzie do Wilna i Warszawy, gdzie zaczyna rozumieć grożące Żydom niebezpieczeństwo". Są jeszcze inne, których nie będę tu przytaczać (np. opisujące jakie wrażenie wywarło na malarzu warszawskie getto w 1935 roku - sic!), i choć oczywiście nie zamierzam zaprzeczać istnieniu w II RP różnych haniebnych zjawisk, łącznie z antysemityzmem, to najwyraźniej autorom kraje się pomyliły, i nie trzeba znać dobrze historii żeby wiedzieć gdzie w latach 30-tych miały miejsce największe pogromy i prześladowania...
Katarzyna - awatar Katarzyna
oceniła na 6 3 lata temu
Amadeo Modigliani 1884-1920. Poezja patrzenia Doris Krystof
Amadeo Modigliani 1884-1920. Poezja patrzenia
Doris Krystof
Nie jestem wielbicielką modernizmu, ale twórczość Modiglianiego, to coś, co zupełnie wymyka się mojej niechęci. Zawsze przeglądając ten album stwierdzam, że o ile część obrazów kompletnie mi się nie podoba (te dziwaczne, powykrzywiane twarze...) to urokowi innych po prostu nie mogę się (pomimo tego) oprzeć. Szczególnie piękne są, wg mnie, niektóre akty ("Śpiący akt z podniesionymi ramionami, 1917", "Leżący akt, 1917" czy "Akt kobiecy, 1916") oraz portrety tworzone w ostatnim okresie życia ("Portret Luni Czechowskiej" czy "Jeanne Hebuterne - żona artysty" - oddający całą subtelność tej wrażliwej kobiety). Zachwycają mnie też wydłużone rzeźbione głowy, zainspirowane sztuką afrykańską (to naprawdę szkoda, że artysta, na skutek choroby, nie mógł realizować tej swojej rzeźbiarskiej pasji) oraz rysunki. W albumie jest ich niewiele, ale wystarczy by dostrzec oddane podobieństwo do modeli za pomocą kilku zaledwie kresek. To niesamowite, genialne... W albumie, jak zwykle pięknie przez Taschen wydanym, nie brakuje również zdjęć malarza, na których wyraźnie widać, że zachwyty nad jego urodą bynajmniej przesadzone nie były. Ma on również jeszcze jedną, ogromną zaletę: ponieważ Modigliani malował przede wszystkim sylwetki , nawet ten niewielki format w zupełności wystarczy by docenić urok jego dzieł. I nabrać ochoty by zobaczyć ich więcej. Jego autodestrukcyjne, krótkie i burzliwe życie być może takie właśnie musiało być, by powstały, bo jak powiedział: "Życie to dar, podarunek od nielicznych dla tych, których jest wielu, od tych którzy mają i wiedzą dla tych, którzy nie mają i nie wiedzą". I czuje się ten dar podczas oglądania...
Katarzyna - awatar Katarzyna
oceniła na 8 4 lata temu

Cytaty z książki Jak czytać malarstwo. Rozwiązywanie zagadek, rozumienie i smakowanie dzieł dawnych mistrzów