Jadzia Pętelka nie odda łopatki

Okładka książki Jadzia Pętelka nie odda łopatki autorstwa Agata Łuksza, Barbara Supeł
Barbara SupełAgata Łuksza Wydawnictwo: Zielona Sowa Cykl: Jadzia Pętelka (tom 4) literatura dziecięca
22 str. 22 min.
Kategoria:
literatura dziecięca
Format:
papier
Cykl:
Jadzia Pętelka (tom 4)
Data wydania:
2020-06-17
Data 1. wyd. pol.:
2020-06-17
Liczba stron:
22
Czas czytania
22 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381545839
Jadzia Pętelka dostała nową łopatkę. Jest duża. Jest pomarańczowa. I najpiękniejsza ze wszystkich łopatek! Jadzia nikomu jej nie odda! Ale zabawa w piaskownicy jest ciekawsza, kiedy współpracuje się z innymi dziećmi. Czy dziewczynka pożyczy komuś swoją łopatkę?

Tekst: Barbara Supeł
Ilustracje: Agata Łuksza
Średnia ocen
7,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Jadzia Pętelka nie odda łopatki w ulubionej księgarni i Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Jadzia Pętelka nie odda łopatki

Średnia ocen
7,9 / 10
110 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
207
148

Na półkach:

Pewnego dnia Jadzia dostaje nową, piękną łopatkę i idzie na plac zabaw z mamą, by tam się nią pobawić. W piaskownicy są także inne dzieci i trzeba na nie uważać. Jadzia chciałaby też wypróbować pozostałe zabawki, ale nie jest w stanie wypuścić z rąk swojej fantastycznej łopatki. Niestety wkrótce zaczyna jej się bardzo nudzić. Na szczęście obok pojawia się Staś, który nieświadomie udowadnia wszystkim, że dzielenie się posiadanymi rzeczami i wspólna zabawa daje najwięcej radości. Czy Jadzia w końcu zrozumie, że warto pożyczać sobie nawzajem swoje zabawki? Czytając tę opowieść naszym dzieciom uświadomimy im, że wspólna zabawa nie ma sobie równych, a współpraca i pozwolenie na korzystanie ze swoich rzeczy innym maluchom może przynieść nam wszystkim wiele korzyści.

Ta krótka i niezbyt skomplikowana opowieść ma w sobie wielką moc przekazu o edukacyjno-społecznym charakterze. Dzieci będą mogły zrozumieć, że wspólna zabawa to sama radość. Zaobserwują, jak należy działać w grupie. Ponadto autorka przemyciła tu także inne ważne tematy, jak bezpieczeństwo na placu zabaw oraz dbanie o środowisko i wyrzucanie śmieci do kosza. Szczególną uwagę zwrócono także na opis rzeczy, poprzez zapis tłustym drukiem przymiotników charakteryzujących łopatkę, co pozwala dzieciom odczuć, jak wielkie znaczenie dla bohaterki ma ten przedmiot.

Pewnego dnia Jadzia dostaje nową, piękną łopatkę i idzie na plac zabaw z mamą, by tam się nią pobawić. W piaskownicy są także inne dzieci i trzeba na nie uważać. Jadzia chciałaby też wypróbować pozostałe zabawki, ale nie jest w stanie wypuścić z rąk swojej fantastycznej łopatki. Niestety wkrótce zaczyna jej się bardzo nudzić. Na szczęście obok pojawia się Staś, który...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

186 użytkowników ma tytuł Jadzia Pętelka nie odda łopatki na półkach głównych
  • 154
  • 29
  • 3
53 użytkowników ma tytuł Jadzia Pętelka nie odda łopatki na półkach dodatkowych
  • 26
  • 7
  • 5
  • 4
  • 4
  • 4
  • 3

Inne książki autora

Barbara Supeł
Barbara Supeł
Pochodzi z Hajnówki – zielonego miasteczka położonego na skraju Puszczy Białowieskiej. Ukończyła studia na kierunku nauki o rodzinie; po studiach założyła własną praktykę (czyli rodzinę). Kolekcjonuje codzienne absurdy i oprawia je w ramki. Pisze teksty do książek dla dzieci.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Mysz, która chciała być lwem Jim Field
Mysz, która chciała być lwem
Jim Field Rachel Bright
„Mysz, która chciała być lwem” – Rachel Bright Niepozorne książki dla dzieci często kryją w sobie więcej prawdy o świecie niż niejedna powieść napisana z myślą o dorosłych czytelnikach. Mają zaledwie kilkadziesiąt stron, kilka zdań na rozkładówce, twardą oprawę i ilustracje, które z pozoru wydają się lekkie, czasem wręcz figlarne. Nie znajdziemy w nich rozbudowanych opisów ani skomplikowanych wątków, które prowadzą czytelnika przez setki stron. A jednak potrafią zatrzymać na chwilę i dotknąć czegoś bardzo czułego — tej części w nas, która pamięta, jak to jest być małym. Małym ciałem. Małym głosem. Małym wobec świata, który wydaje się ogromny, głośny i nie zawsze gotowy, by nas wysłuchać. Może właśnie dlatego tak dobrze działają również na dorosłych. W tych prostych historiach kryją się emocje, które znamy aż za dobrze: niepewność, potrzeba bycia zauważonym, pragnienie odwagi, której czasem tak trudno w sobie znaleźć. Literatura dziecięca ma niezwykłą zdolność upraszczania spraw skomplikowanych — nie spłycając ich, lecz pokazując ich sedno w sposób, który trafia prosto do serca. Taka właśnie jest książka „Mysz, która chciała być lwem” autorstwa Rachel Bright, z ilustracjami Jim Field (w oryginale znana jako The Lion Inside). To historia, która na pierwszy rzut oka wydaje się prostą, rymowaną opowieścią o zwierzętach zamieszkujących sawannę. Krótkie wersy, rytmiczna narracja i przyjazne ilustracje sprawiają wrażenie, że mamy do czynienia z lekką bajką do przeczytania przed snem. Ale im dłużej zatrzymujemy się przy tej historii, im uważniej przyglądamy się jej bohaterom i ich emocjom, tym wyraźniej widać, że kryje się w niej coś więcej niż tylko sympatyczna opowieść o myszy i lwie. Pod warstwą humoru i prostoty pojawia się temat znacznie bardziej uniwersalny — potrzeba odwagi, pragnienie bycia usłyszanym i ten moment zawahania, kiedy zastanawiamy się, czy nasz głos w ogóle ma znaczenie. To opowieść o głosie. O odwadze. O tym, że czasem najbardziej boimy się… po prostu odezwać. Mała bohaterka w wielkim świecie Główna bohaterka tej historii jest maleńką myszką. Żyje gdzieś na skraju wielkiej sawanny, w miejscu, które dla innych zwierząt wydaje się zupełnie nieistotne. Dla niej jednak jest całym światem — pełnym zakamarków, cieni i miejsc, w których można się schować, gdy wszystko wokół wydaje się zbyt duże. Bo właśnie taki jest świat z jej perspektywy: ogromny, głośny i trochę onieśmielający. W samym jego centrum znajduje się lew — potężny, majestatyczny, niekwestionowany król sawanny. Jednym rykiem potrafi sprawić, że wszystko wokół na moment zamiera. Inne zwierzęta milkną, spoglądają w jego stronę z mieszaniną respektu i strachu, a przestrzeń nagle wypełnia cisza. Myszka obserwuje to z dystansu. Jest zbyt mała, by ktoś zwracał na nią uwagę, zbyt cicha, by jej głos mógł się przebić przez hałas świata. Patrzy więc na lwa i powoli dochodzi do wniosku, który wydaje się jej oczywisty: siła tkwi w głosie. W tym, kto potrafi być głośny. W tym, kto potrafi sprawić, że inni go usłyszą. W jej małej głowie rodzi się prosta zależność — jeśli chce zostać zauważona, musi nauczyć się ryczeć jak lew. To bardzo dziecięcy sposób myślenia. Bez niuansów, bez skomplikowanych rozważań. Prosty wniosek wyciągnięty z obserwacji świata. A jednocześnie — w pewien sposób boleśnie dorosły.Bo czy my sami nie uczymy się przez lata podobnych mechanizmów? Czy nie słyszymy, że świat należy do tych, którzy mówią najgłośniej? Do tych, którzy nie boją się wejść w przestrzeń innych, zaznaczyć swojej obecności, podnieść głosu wtedy, gdy inni wolą milczeć? Bardzo łatwo uwierzyć, że to właśnie głośność jest synonimem siły. Myszka nie marzy o byciu lwem z próżności. Nie chodzi jej o władzę ani o to, by ktoś się jej bał. Ona po prostu nie chce już być niewidzialna. Chce, żeby ktoś ją zauważył. Chce, by jej istnienie miało znaczenie większe niż cichy szelest gdzieś w trawie. I właśnie dlatego podejmuje decyzję, która dla niej samej wydaje się niemal niemożliwa. Zbiera w sobie resztki odwagi i postanawia zrobić coś, czego jeszcze nigdy wcześniej nie zrobiła — podejść do lwa. Strach, który ma oczy większe niż rzeczywistość To, co najbardziej uderza mnie w tej historii, to sposób, w jaki pokazuje mechanizm lęku. Nie w dramatyczny, przerysowany sposób, ale bardzo subtelnie — niemal mimochodem. Myszka wyobraża sobie lwa jako istotę niemal mityczną. Potężną, nieosiągalną, groźną. W jej głowie urasta on do rozmiarów czegoś znacznie większego niż tylko zwierzę. Staje się symbolem wszystkiego, czego można się bać. Każdy krok w jego stronę jest dla niej jak wspinaczka na stromą górę bez zabezpieczenia. Waha się, zatrzymuje, analizuje każdy ruch. Wyobraźnia pracuje intensywnie, podpowiadając kolejne scenariusze — te najgorsze, najbardziej zawstydzające, najbardziej bolesne. Bo przecież jeśli podejdzie i coś pójdzie nie tak, jeśli powie coś głupiego albo jeśli lew ją wyśmieje, nie będzie już odwrotu. A przecież… w gruncie rzeczy chodzi tylko o rozmowę. I właśnie w tym miejscu pojawia się coś niezwykle cennego. Książka w bardzo delikatny sposób pokazuje dzieciom, że strach często rośnie przede wszystkim w naszej wyobraźni. Że to, co wydaje się ogromne i nie do pokonania, bywa w rzeczywistości znacznie prostsze, niż się spodziewamy. Najtrudniejszy jest moment przed — ten krótki czas, kiedy stoimy jeszcze w miejscu i zastanawiamy się, czy zrobić pierwszy krok. To także przypomnienie o tych wszystkich lękach, które pojawiają się znacznie wcześniej, zanim wydarzy się cokolwiek realnego. Lęku przed kompromitacją. Lęku przed odrzuceniem. Lęku przed tym, że ktoś się zaśmieje, że ktoś uzna nas za zbyt małych, zbyt nieśmiałych, zbyt nieważnych. To doświadczenie jest zaskakująco uniwersalne. Niezależnie od wieku. Bo czy nie pamiętamy momentów z własnego dzieciństwa, kiedy baliśmy się podnieść rękę w klasie? Kiedy długo zastanawialiśmy się, czy zadać pytanie, które wydawało się banalne? Albo kiedy zwykła rozmowa z kimś wydawała się czymś niemal nie do przejścia? Myszka niesie w sobie wszystkie te drobne, codzienne odwagi. Takie, które z zewnątrz mogą wyglądać niepozornie, ale dla osoby, która je podejmuje, są ogromnym krokiem. I może właśnie dlatego ta historia działa tak dobrze — bo przypomina, że prawdziwa odwaga rzadko ma spektakularną formę. Częściej jest cichym, niepewnym krokiem naprzód. Lew też się boi I tu dochodzimy do momentu, który w tej historii okazuje się kluczowy — chwili, w której wszystko, co do tej pory wydawało się oczywiste, zaczyna się powoli zmieniać. Kiedy myszka wreszcie zbiera się na odwagę i staje przed lwem, napięcie, które towarzyszyło jej przez całą drogę, nagle znajduje swoje ujście. Wszystkie wyobrażenia, wszystkie czarne scenariusze, które budowała w swojej głowie, zderzają się z rzeczywistością. I okazuje się, że ta rzeczywistość wcale nie wygląda tak, jak ją sobie wyobrażała. Lew, owszem, potrafi ryczeć. Jego głos wciąż jest potężny, a obecność robi wrażenie. Wciąż jest królem sawanny, którego inni darzą respektu. Ale kiedy przyjrzymy się mu bliżej, dostrzegamy coś, czego wcześniej nie było widać z daleka. W jego wnętrzu kryje się bowiem coś bardzo ludzkiego — choć przecież mówimy o zwierzęcym bohaterze. Pojawia się cień samotności, niepewności, może nawet pewnego rodzaju smutku. I nagle obraz lwa przestaje być tak jednoznaczny. To bardzo piękny i mądry zabieg narracyjny. Autorka w prosty sposób odwraca perspektywę, pokazując, że rzeczy nie zawsze są takie, jakimi wydają się na pierwszy rzut oka. Mały nie musi oznaczać słaby. Duży nie zawsze oznacza odważny. A ktoś, kto z zewnątrz wygląda na silnego i pewnego siebie, może w środku zmagać się z własnymi lękami. Właśnie w tym momencie historia nabiera głębi. Bo przestaje być tylko opowieścią o małej myszy, która chce nauczyć się ryczeć jak lew. Staje się historią o spotkaniu dwóch zupełnie różnych światów — i o tym, że każdy z nich niesie w sobie coś, czego drugi potrzebuje. Ta zamiana perspektywy działa na kilku poziomach. Dzieci uczą się empatii. Uczą się, że nawet ktoś, kto wygląda na bardzo silnego, może czasem potrzebować wsparcia. Uczą się też, że strach nie jest czymś wstydliwym — że jest częścią doświadczenia każdego z nas. Dorośli natomiast dostają coś w rodzaju subtelnego przypomnienia. Jak często oceniamy innych wyłącznie na podstawie tego, co widać na powierzchni? Jak łatwo jest przypisać komuś rolę silnego, pewnego siebie, nieomylnego — nie zastanawiając się, co tak naprawdę nosi w środku? W tej krótkiej, dziecięcej historii pojawia się więc coś bardzo ważnego: myśl, że każdy z nas — niezależnie od tego, jak wygląda z zewnątrz — ma swoje wątpliwości, swoje lęki i momenty niepewności. A czasem wystarczy jedno spotkanie, jedna rozmowa, żeby zobaczyć drugą osobę w zupełnie innym świetle. O sile, która nie ma rozmiaru Największą wartością tej książki jest to, że w bardzo prosty, a jednocześnie niezwykle trafny sposób redefiniuje pojęcie siły. W świecie przedstawionym przez autorkę siła nie polega na dominacji nad innymi. Nie polega też na wzbudzaniu strachu czy podporządkowywaniu sobie otoczenia. Nie wynika z tego, że ktoś jest większy, głośniejszy albo potrafi zająć więcej przestrzeni niż pozostali. To ważne, bo właśnie w taki sposób często postrzegamy siłę — jako coś, co musi być widoczne, donośne, wręcz imponujące. Coś, co sprawia, że inni robią krok w tył. Tymczasem ta historia proponuje zupełnie inną perspektywę. Siła okazuje się tu czymś znacznie bardziej subtelnym. Siła to odwaga, by być sobą. Myszka nie staje się nagle lwem. Nie przechodzi spektakularnej przemiany, która zmienia jej wygląd czy sprawia, że zaczyna górować nad innymi zwierzętami. Nie rośnie, nie staje się potężniejsza, nie zdobywa żadnej nadzwyczajnej umiejętności. W gruncie rzeczy pozostaje dokładnie taka sama jak na początku historii — mała, niepozorna i delikatna. Zmienia się jednak coś znacznie ważniejszego: jej sposób patrzenia na samą siebie. W trakcie tej krótkiej, ale znaczącej przygody zaczyna rozumieć, że jej głos — choć cichy — również ma znaczenie. Że odwaga nie polega na braku strachu, ale na tym, że mimo tego strachu decydujemy się zrobić krok naprzód. Nawet jeśli jest to krok niewielki, niepewny i pełen wątpliwości. To przesłanie brzmi niezwykle prosto. Wydaje się wręcz oczywiste, gdy czytamy je na kartach książki dla dzieci. A jednak w praktyce okazuje się zaskakująco trudne do przyjęcia — również dla dorosłych. Bo bardzo łatwo uwierzyć, że aby zostać zauważonym, trzeba się zmienić. Stać się kimś bardziej wyrazistym, bardziej imponującym, bardziej dopasowanym do oczekiwań świata. Czasem próbujemy mówić głośniej, niż czujemy się komfortowo, albo przyjmować role, które wcale do nas nie pasują. Ta książka przypomina natomiast o czymś bardzo prostym, a jednocześnie niezwykle ważnym: nie zawsze trzeba stawać się kimś innym, by zasłużyć na uwagę. Czasem wystarczy odwaga, by pozostać sobą. Ilustracje, które mówią więcej niż słowa Nie sposób pisać o tej historii bez zatrzymania się na chwilę przy warstwie graficznej, bo w przypadku książek obrazkowych ilustracje są czymś znacznie więcej niż tylko estetycznym dodatkiem. W „Myszy, która chciała być lwem” to właśnie obraz w dużej mierze prowadzi czytelnika przez emocje bohaterów i buduje atmosferę całej opowieści. Ilustracje autorstwa Jim Field są pełne ciepła, subtelnego humoru i drobnych detali, które sprawiają, że każdą stronę chce się oglądać dłużej, niż wymagałby tego sam tekst. Sawanna przedstawiona na kartach książki jest barwna i żywa, ale jednocześnie nie przytłacza nadmiarem szczegółów. Kolory są ciepłe, miękkie, przyjazne dla oka, a przestrzeń między bohaterami pozwala skupić się na tym, co naprawdę ważne — na ich emocjach. Dzięki temu nawet młodsze dzieci mogą bez trudu śledzić historię, odczytując ją nie tylko z tekstu, ale także z mimiki i gestów postaci. Sama myszka została narysowana w sposób niezwykle sympatyczny. Jest drobna, trochę nieporadna, momentami wręcz zagubiona w ogromie otaczającego ją świata. Widać to w jej postawie, w sposobie, w jaki chowa się w cieniu albo spogląda w górę na znacznie większe zwierzęta. To sprawia, że bardzo łatwo jej kibicować — nawet zanim padnie pierwsze zdanie tekstu. Lew z kolei zachowuje swój majestat i królewską aurę, ale ilustracje pozwalają dostrzec w nim coś więcej niż tylko potężnego władcę sawanny. W niektórych kadrach jego sylwetka wydaje się mniej pewna, spojrzenie bardziej zamyślone, a gesty nieco powściągliwe. To właśnie w tych drobnych detalach kryje się prawdziwa siła ilustracji — pokazują one emocje, których nie trzeba nazywać słowami. Widać tu moment zawahania, niepewne spojrzenie, delikatny uśmiech czy subtelne napięcie między bohaterami. Wszystko to buduje historię równolegle do tekstu, czasem nawet ją wyprzedzając. Dziecko może więc „czytać” tę opowieść również oczami, śledząc zmiany w zachowaniu postaci i samodzielnie interpretując to, co dzieje się między kolejnymi wersami. W książkach obrazkowych obraz zawsze odgrywa ważną rolę, ale tutaj jest on czymś więcej niż ilustracją do tekstu. Staje się równorzędnym narratorem, który prowadzi czytelnika przez emocjonalną warstwę historii. Nie jest dodatkiem — jest przewodnikiem, który pozwala lepiej zrozumieć zarówno małą myszkę, jak i wielkiego lwa. Dlaczego ta książka działa również na dorosłych? Choć „Mysz, która chciała być lwem” autorstwa Rachel Bright jest przede wszystkim książką skierowaną do najmłodszych czytelników, trudno nie zauważyć, że działa również na dorosłych. Z pozoru mamy tu wszystko to, co typowe dla literatury przedszkolnej: prosty język, rytmiczny, rymowany tekst oraz czytelne, jasne przesłanie. A jednak pod tą lekką formą kryje się coś, co potrafi poruszyć także starszego odbiorcę. Być może dlatego, że każdy z nas był kiedyś taką myszką — małą wobec świata, niepewną swojego głosu, zastanawiającą się, czy w ogóle ma prawo się odezwać. I niemal każdy z nas spotkał kiedyś swojego lwa. Czasem był to nauczyciel, którego autorytet wydawał się niepodważalny, czasem przełożony w pracy, czasem rodzic albo ktoś, kogo zdanie ważyło więcej niż nasze własne. Innym razem „lwem” była po prostu sytuacja: pierwsza rozmowa kwalifikacyjna, nowa szkoła, przeprowadzka, zmiana życiowej drogi, która wydawała się zbyt duża, by ją udźwignąć. Ta krótka historia przypomina więc coś bardzo prostego, a jednocześnie niezwykle ważnego — że wiele z naszych lęków powstaje w wyobraźni i rośnie tam do rozmiarów znacznie większych niż w rzeczywistości. Jednocześnie ogromną rolę w odbiorze tej opowieści odgrywa język. Tekst jest rytmiczny, melodyjny i niezwykle przyjazny do czytania na głos, co w przypadku książek dla dzieci ma ogromne znaczenie. Rymy płyną naturalnie, nie brzmią sztucznie ani wymuszenie, a ich tempo sprawia, że historia czyta się lekko i z przyjemnością — zarówno dziecku, jak i dorosłemu, który siedzi obok z książką w ręku. Co ważne, prostota języka nie oznacza tu uproszczenia treści. Wręcz przeciwnie — w kilku krótkich zdaniach autorka potrafi zawrzeć myśl, nad którą można zatrzymać się na dłużej. A to w literaturze dziecięcej jest prawdziwą sztuką. Czy jest to książka idealna? Prawdopodobnie nie — ale też nie o to w niej chodzi. Nie próbuje rewolucjonizować gatunku ani burzyć schematów znanych z innych historii dla najmłodszych. Motyw małego bohatera, który stopniowo odkrywa własną wartość, pojawiał się w literaturze wielokrotnie. Tutaj jednak został opowiedziany w sposób niezwykle ciepły, spokojny i pozbawiony nachalnego moralizowania. Nie ma tu podniesionego palca ani wyraźnie wypowiedzianej lekcji. Jest natomiast opowieść, która daje przestrzeń do rozmowy, refleksji i własnych wniosków — zarówno dziecku, jak i dorosłemu, który czyta ją razem z nim. Podsumowanie: Choć na co dzień częściej sięgam po literaturę bardziej wymagającą — taką, która zostawia czytelnika z ciężarem refleksji, moralnymi dylematami albo emocjonalnym niepokojem — przy „Mysz, która chciała być lwem” autorstwa Rachel Bright złapałam się na czymś zupełnie innym. Na ciepłym uśmiechu. Na spokojnym oddechu między kolejnymi stronami. Na tym szczególnym poczuciu łagodności, które płynie ze świata przedstawionego, mimo jego celowej prostoty. To trochę jak powrót do dzieciństwa — do czasu, w którym rzeczywistość była prostsza, emocje bardziej bezpośrednie, a drobne codzienne momenty potrafiły mieć ogromne znaczenie. Kiedy czytamy takie historie jako dorośli, często odkrywamy w nich coś więcej niż tylko bajkę dla dzieci. Pojawia się nuta nostalgii, przypomnienie własnych pierwszych lęków, pierwszych nieśmiałych prób odnalezienia się w świecie, który wydawał się wtedy ogromny i nie zawsze przyjazny. Być może właśnie dlatego ta historia działa tak dobrze — bo pod płaszczem humoru i lekkiej formy opowiada o czymś bardzo uniwersalnym. O potrzebie bycia zauważonym. O odwadze, która czasem zaczyna się od jednego małego kroku. Pamiętam pewien zimowy wieczór, kiedy czytałam tę książkę z moją trzyletnią chrześnicą. Siedziałyśmy przy małym stoliku. W pokoju było ciepło i spokojnie, a jedynym centrum naszej uwagi stała się książka rozłożona między nami. Z każdą kolejną stroną widziałam, jak jej oczy coraz bardziej rozświetla ciekawość. Śmiech i zachwyt mieszały się z pytaniami, które pojawiały się niemal co chwilę: „Dlaczego mysz chce być lwem?” albo „Czy ona naprawdę jest odważna?”. To było te kilka minut prawdziwej bliskości i uważności — takich chwil, które w dzisiejszym, nieustannie przyspieszającym świecie wydają się coraz rzadsze. Wspólne czytanie stworzyło przestrzeń, w której nie trzeba było się spieszyć, niczego tłumaczyć na siłę ani wyciągać wielkich morałów. To właśnie w takich momentach widać prawdziwą siłę literatury dziecięcej. Nie w wielkich fabularnych zwrotach ani spektakularnych przesłaniach, ale w tym, że potrafi zatrzymać nas na chwilę i stworzyć przestrzeń do wspólnego przeżywania historii. Dlatego jeśli szukacie książki, która nie przytłoczy, nie zmęczy nadmiarem treści i nie będzie próbowała na siłę wychowywać młodego czytelnika, „Mysz, która chciała być lwem” może okazać się bardzo dobrym wyborem. To spokojna, ciepła opowieść, która daje coś znacznie prostszego, a jednocześnie niezwykle wartościowego — czas spędzony razem.
Anna Szymczak - awatar Anna Szymczak
ocenił na 9 1 miesiąc temu
Szym Pansik ma zły humor Suzanne Lang
Szym Pansik ma zły humor
Suzanne Lang Max Lang
„Szym Pansik ma zły nastrój” to przezabawna i niezwykle urocza książka, która w prosty, ale trafiający do serca sposób porusza temat, który jest bliski każdemu – zarówno dzieciom, jak i dorosłym – czyli złego humoru, który pojawia się czasem bez wyraźnego powodu. Główny bohater, mała małpka o imieniu Szym Pansik, jest postacią, z którą łatwo się utożsamić. Jego zły nastrój, mimo że wydaje się być bez przyczyny, doskonale ilustruje te chwile, które zdarzają się każdemu dziecku, kiedy wszystko wydaje się nie tak, choć nie potrafią tego wyjaśnić. Co sprawia, że książka jest wyjątkowa, to sposób, w jaki inne zwierzątka próbują pomóc Szym Pansikowi w poradzeniu sobie z jego ponurym dniem. Każde z nich ma swój własny pomysł na poprawienie jego humoru – jedne proponują zabawę, inne radzą szukać pozytywów, ale co ciekawe, żadna z tych metod nie wydaje się skuteczna. Dopiero w naturalnym toku wydarzeń, kiedy bohater sam zaczyna się rozluźniać i zmieniać swoje nastawienie, humor Szyma powoli się poprawia. To pokazuje, że czasami najlepszym sposobem na poradzenie sobie ze złym nastrojem jest po prostu przeczekanie go. Autorka w znakomity sposób ukazuje różnorodność emocji i zmienność nastrojów, z którymi maluchy zmagają się na co dzień. Książka pełna jest humoru, co sprawia, że pomimo trudnego tematu, lektura jest lekka i przyjemna. Jednocześnie stanowi ona doskonałe narzędzie edukacyjne, które pomaga dzieciom lepiej zrozumieć swoje emocje. Dzięki tej książce rodzice i opiekunowie mogą łatwiej wytłumaczyć dzieciom, że każdy ma prawo mieć gorszy dzień, a złe samopoczucie nie jest niczym niezwykłym. Wizualnie książka również zachwyca. Ilustracje są kolorowe, dynamiczne i pełne życia, co dodatkowo wzmacnia przekaz historii. Sympatyczne zwierzątka, które próbują rozweselić Szym Pansika, z pewnością skradną serca małych czytelników. Autorka sprawia, że nawet trudne emocje, takie jak frustracja czy smutek, stają się bardziej zrozumiałe i mniej przerażające. „Szym Pansik ma zły nastrój” to książka, która nie tylko bawi, ale i uczy. Przypomina dzieciom, że każdy czasem ma zły dzień i to jest w porządku. To doskonała pozycja, która zachęca do rozmów o emocjach i pokazuje, że nawet gdy jesteśmy smutni, zawsze znajdzie się coś, co może poprawić nam humor – choćby uśmiech bliskich czy zabawna historia.
mikroczytelnia - awatar mikroczytelnia
oceniła na 8 1 rok temu
Self-Reg. Opowieści dla dzieci o tym, jak działać, gdy emocje biorą górę Agnieszka Stążka-Gawrysiak
Self-Reg. Opowieści dla dzieci o tym, jak działać, gdy emocje biorą górę
Agnieszka Stążka-Gawrysiak
Oryginalny projekt. Książka pokazuje przykłady zastosowania w opowiadaniach i podstawy teoretyczne w części dla rodziców. Ciekawe podejście, którego nie widziałam w żadnej innej książce polskiej i zagranicznej. Nasz, rodzimy produkt, z którym warto się zapoznać. Autorka zdobyła widzę podczas szkoleń certyfikacyjnych w The MERIT Centre, studiów w zakresie coachingu, mentoringu oraz szeregu kursów i szkoleń między innymi z psychologii kryzysu. Stresory, które powodują ubytek "paliwa", tj. wywołują napięcie: BIOLOGICZNE: np. głód, ból, ostre światło, hałas; EMOCJONALNE: silne pozytywne lub negatywne emocje; POZNAWCZE: np. niezrozumiałe słowa czy schematy, negatywne myśli o świecie, innych ludziach, samym sobie; SPOŁECZNE: np. kontakty z nowo poznanymi osobami, przebywanie w grupie, wystąpienia publiczne; PROSPOŁECZNY: np. konflikty, bycie świadkiem przemocy, silne emocje innych osób. Ze wstępu: "Człowiek, który ma wysoko rozwiniętą umiejętność samoregulacji, umie wydajnie uczyć się i pracować, ale też odpoczywać. Dba o swoje zdrowe fizyczne i psychiczne. Często jest spokojny, odczuwa przyjemne emocje (np. radość, zadowolenie) i potrafi łagodnie wyregulować te trudne (np. złość, smutek, żal). Tworzy głębokie, pełne zrozumienia i empatii związki z innymi ludźmi, w tym własnymi dziećmi." Rewelacyjne ćwiczenie oddechowe przedstawione w rozdziale 6. Przedstawione dzieciom jako magiczna sztuczka wąchanie kwiatka trzymanego w jednej ręce i zdmuchiwanie świeczki trzymanej w drugiej.
Warsztat - awatar Warsztat
ocenił na 8 1 rok temu
Feluś i Gucio idą do przedszkola Katarzyna Kozłowska
Feluś i Gucio idą do przedszkola
Katarzyna Kozłowska Marianna Schoett
Czy wiecie, że adaptacja przedszkolaka odbywa się jeszcze zanim trafi on do grupy przedszkolnej? 👧👦 Warto przygotować dziecko do zmian, do nowego etapu edukacji zawczasu 💚 Całe szczęście powstało bardzo dużo książek wspomagających ten trudny proces 💚 "Feluś i Gucio idą do przedszkola" to jedna z nich! Feluś ma już 3 lata! Nadszedł czas zmian w jego życiu... Idzie do przedszkola! 🏡 Wspólnie z rodzicami szykuje się do wyjścia, pakuje plecak, zabiera swojego ukochanego misia Gucia i może ruszać w drogę! Chłopiec cały czas uczy się samodzielności. Nadchodzi czas pożegnania z mamą... Należy pamiętać, że rozstania z rodzicami, szczególnie w pierwszych dniach adaptacji mogą być trudniejsze 🥹 Jest to z pewnością i dla rodzica i dla dziecka trudny czas, dziecko potrzebuje bliskości, ale też warto tutaj wspomnieć, że im dłuższe pożegnania, tym ciężej dziecku wejść do sali przedszkolnej. W grupie Felusia dużo się dzieje! Sala pełna jest zabawek, przyborów plastycznych, dzieci z pewnością nie będą się nudzić 💚 Pozycja ta opisuje też typowy przedszkolny plan dnia, zabiegi higieniczne, wspólne posiłki, zabawy, zajęcia, wyjścia na dwór czy drzemki. Co mi się najbardziej podoba w tej książce? To, że czytając ją widzę to tak, jak powinno wyglądać przedszkole! Czyli tworzenie grupy, nieocenianie siebie i innych, pozwalanie dzieciom na emocje, które są i będą, ale też wspieranie w trudnym czasie i poszukiwanie rozwiązań ułatwiających dziecku przebywanie w nowym miejscu 💚 Nas adaptacja przedszkolna czeka za rok, ale Feluś i Gucio coś czuję, że zostaną z nami na dłużej 💚
Iza Winiecka - awatar Iza Winiecka
oceniła na 10 1 rok temu
Śpij, króliczku Jörg Mühle
Śpij, króliczku
Jörg Mühle
Naprawdę nie spodziewałam się, że książka może wywołać tyle pozytywnych emocji. A jednak . Książki z serii "Śpij, króliczku", "Nie płacz, króliczku", "Do kąpieli, króliczku" wydawnictwa Dwie Siostry , są po prostu GENIALNE. I to nie przypadek ,że na pierwszy odcinek mojej serii o książkach "Szumi bajki" pojawiła się recenzja właśnie tych książek. Ktoś wreszcie zauważył , że małe dzieci trzeba zachęcić do czytania, oczarować. Te książki na pewno wyręczają w tym rodziców :) Na pozór bardzo proste historie o króliczku, który się skaleczył, idzie się kąpać i kładzie się spać. Ale w tych książkach zachodzi magia, bo dzieci czytając je muszą wykonywać różne zadania i to jest WSPANIAŁE :) Zazwyczaj rozbrykany dwu - trzy latek po dwóch stronach lektury się już nudzi a tu dziecko z niecierpliwością czeka dalej co ma zrobić :) I możemy je czytać bez końca. Do tego wszystkiego ten słodki króliczek, bardzo ładnie namalowany. Rysunków jest tylko tyle ile potrzeba dziecku czyli minimum, tak żeby tło nie przeszkadzało w odbiorze treści. Oczywiście każda z tych książek ma za zadanie zachęcić dziecko do kąpieli, spania i wytłumaczyć, że stłuczone kolona niedługo się zagoi. I moim zdaniem te książki robią to w idealny sposób. Polecam każdemu i BARDZO żałuje, że nie ma ich więcej. Jeśli chcecie zobaczyć reakcje dzieci jak czytamy te książki to zapraszam na kanał Szumi mama (https://youtu.be/X9U6PL05MGA), po więcej......
Szumimama - awatar Szumimama
oceniła na 10 4 lata temu

Cytaty z książki Jadzia Pętelka nie odda łopatki

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Jadzia Pętelka nie odda łopatki