Godziny mroku
- Kategoria:
- kryminał, sensacja, thriller
- Format:
- papier
- Cykl:
- Harry Bosch (tom 23)
- Tytuł oryginału:
- The Dark Hours
- Data wydania:
- 2025-04-30
- Data 1. wyd. pol.:
- 2021-11-09
- Liczba stron:
- 360
- Czas czytania
- 6 godz. 0 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788382309454
- Tłumacz:
- Anna Sznajder
Zuchwały i metodyczny zabójca atakuje w Sylwestra, a detektyw policji Los Angeles, Renée Ballard oraz Harry Bosch muszą połączyć siły, aby znaleźć sprawiedliwość dla ofiary w mieście naznaczonym strachem i owładniętym niepokojami społecznymiw nowym thrillerze Michaela Connelly’ego, autora uznawanego za bestsellerowego przez New York Timesa.
Pod koniec sylwestrowego odliczania w Hollywood panuje chaos. Pracując na nocnej zmianie, detektyw Renée Ballard z policji Los Angeles chce przeczekać tradycyjną lawinę pocisków wystrzeliwanych przez imprezowiczów w powietrze. Zaledwie kilka minut po północy Ballard zostaje wezwana do warsztatu samochodowego - jego ciężko pracujący właściciel został śmiertelnie trafiony kulą podczas imprezy ulicznej z dużą liczą gości.
Ballard szybko dochodzi do wniosku, że śmiertelny pocisk nie mógł spaść z nieba i że ten zgon jest powiązany z innym nierozwiązanym morderstwem - sprawą, nad którą kiedyś pracował detektyw Harry Bosch. Jednocześnie Ballard ściga duet okrutnych seryjnych gwałcicieli - Nocnych Złoczyńców - którzy terroryzują kobiety w mieście i nie zostawiają po sobie śladu.
Zdeterminowana, aby rozwiązać obie sprawy, Ballard czuje, że nieustannie musi zmagać się z jakimiś wyzwaniami w wydziale policji nieodwracalnie odmienionym przez pandemię i niedawne niepokoje społeczne. Z powodu panującego tam bezwładu i niskich morale, Ballard musi szukać wsparcia gdzie indziej, u jedynego detektywa, na którego może liczyć: Harry’ego Boscha. Podejmując się odkrycia powiązania między starą i nową sprawą, ten duet nieugiętych detektywów będzie musiał stale mieć się na baczności. Tropieni przez nich brutalni przestępcy są gotowi zabić, by ich tajemnice pozostały nieodkryte.
Kup Godziny mroku w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Godziny mroku
Poznaj innych czytelników
142 użytkowników ma tytuł Godziny mroku na półkach głównych- Chcę przeczytać 79
- Przeczytane 61
- Teraz czytam 2
- Posiadam 15
- 2025 3
- Audiobook 2
- E-booki 2
- Przeczytane 2025 2
- Kryminał 2
- Ulubione 2
Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Godziny mroku
- Nie mogę panu pomóc, dopóki nie załatwi pan sobie maseczki - wyjaśniła Moore. laski.
- Nie mam pieprzonej maski - oburzył się.
Rozwiń
.
– Mowiłam ci, tu jesteśmy bezpieczne. - Z tymi ludźmi jakoś tak się nie czuję.
Opinia
Ej, czemu tu tyle rzeczy było aż tak bardzo sprowadzone na ziemię? Przy gruncie, no, czyli, aż się prosi o to dopowiedzenie, bez polotu. Wszystko. Ha, skoro wszystko, to przede wszystkim sama kryminalna intryga, to, jak autor ograniczył, tak w sumie to właściwie przeskoczył, całe śledztwo w sprawie faktoringu to aż boli, dosłownie wyglądało to tu tak, że coś się dzieje, nasza dzielna bohaterka działa, owszem, sympatyzujemy z nią, owszem, cieszymy się chemią między nią a jej mentorem, a potem nagle koniec, finito, już wystarczy, zdaje się nam mówić Connelly. Tych kilka dziwnych zachowań podejrzanych (nie, panie autorze, nie udaje się panu nas nabrać, że one są oryginalne i mocne, są dziwne i tyle, czasem dziwność jest tylko dziwnością i niczemu nie służy, tym bardziej niczego nie ratuje) tylko podkreśla nagłość tego finału. Bo pora przejść do drugiego śledztwa, tym razem już samego w sobie nieporywającego, również, cóż, przy ziemi. Nie znajduję na to innego określenia, to "bez polotu" było może zbyt ostre, ale jak to inaczej opisać? Tu nawet ta niby tak spiętrzona końcówka rekompensowała nam wcześniejsze mulenie w niewielkim tylko stopniu.
I to przenosi się po części na resztę tekstu. To zresztą w pewnym sensie paradoksalne, bo skoro same dochodzenia nie wydają się być w tym kryminale kluczowe, to te inne czynniki powinny na tym, poprzez kontrast, zyskiwać. Można nawet po części podejrzewać, że taki był zamiar pisarza. Tymczasem próby odtworzenia atmosfery slumsów (a tu na serio był przecież olbrzymi potencjał), przedstawienia galerii postaci dookoła naszej protagonistycznej parki, nawet główna bohaterka, wydawałoby się, że przesłaniająca sobą wszystko i naprawdę fajnie dopracowana, wszystko to było w znacznej części... no właśnie takie, wpisywało się w tę ogólną, podyktowaną przez same kryminalne zagadki, atmosferę.
Najlepiej może wybrzmiała w "Godzinach mroku" warstwa "powieść jako świadectwo czasu". Widać sympatyzowanie autora z ruchem #metoo (piszę to przy całym moim dystansie względem niego), ale udaje mu się uniknąć epatowania i również prosy za to, że sama ta nazwa ni razu nie pada na stronach książki. Także nawiązanie do pewnych bardzo konkretnych wydarzeń politycznych są zrobione bardzo sprawnie, tak właśnie powinien w takich wypadkach wyglądać prozatorski minimalizm. Najsłabiej wygląda tu wątek darknetu, ale też jakiejś tragedii w tej kwestii Connelly nie zaliczył.
Dodaję punkcik za atmosferę komisariatu, jako chyba jedyna wymknęła się syndromowi przyziemności. Za to minus za scenę snu, można było jakoś tym wszystkim pograć, powodzić czytelnika za nos, czy jej to się śni, czy jak, a pisarz nijak z tego nie skorzystał. Zamiast tego dołożył więcej dziwnych-zachowań, tu w sumie spotęgowanych do sześcianu.
Ej, czemu tu tyle rzeczy było aż tak bardzo sprowadzone na ziemię? Przy gruncie, no, czyli, aż się prosi o to dopowiedzenie, bez polotu. Wszystko. Ha, skoro wszystko, to przede wszystkim sama kryminalna intryga, to, jak autor ograniczył, tak w sumie to właściwie przeskoczył, całe śledztwo w sprawie faktoringu to aż boli, dosłownie wyglądało to tu tak, że coś się dzieje,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to