Epilog

Okładka książki Epilog autorstwa Pablo Velarde
Pablo Velarde Wydawnictwo: timof i cisi wspólnicy komiksy
240 str. 4 godz. 0 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Data wydania:
2022-09-01
Data 1. wyd. pol.:
2022-09-01
Liczba stron:
240
Czas czytania
4 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788366347892
„Człowiek nie ma natury, tylko historię”.
José Ortega y Gasset

Oto historia o detektywach, którzy nie noszą ani prochowców, ani broni. Nie ma tu śledczych i nie ma morderstwa, ale za to wiele istnień ludzkich wisi na włosku.
Oto historia o szpiegach oraz o podwójnych i potrójnych agentach, którzy działają na własną rękę. Historia o kretach i szkarłatnych kwiatach.
Historia, w której chłopak spotyka dziewczynę, aby odkryć swoją miłość do trzeciej osoby.
Historia o represjach i cenzurze, które lata po śmierci dyktatora nadal mają się dobrze.
Opowieść o porwanych dzieciach, w której nie występują dzieci.
Historia o teatrze.
Epilog to odyseja, w której nie znajdziecie lajstrygonów
i cyklopów. To powrotna podróż zwykłego człowieka do jego Itaki, której wspomnienie przez lata napawało go obrzydzeniem.
Epilog to zanurzanie się w odmętach pamięci. W tej kupie gruzu z przeszłości, nazywanej wspomnieniami, które determinują wiele naszych życiowych decyzji.

Pablo Velarde (ur. 1963 r. w Sewilli) miał być architektem, ale od małego lubił kolorowanki, a od 1994 r. zajął się nimi na poważnie. Przez ponad dwadzieścia pięć lat pisał i rysował przede wszystkim serie humorystyczne, a na życie zarabiał tworząc ilustracje do książek i gazet. Wykonywał także zlecenia reklamowe dla kin i dla wszystkich, którzy skłonni byli zapłacić za jego bazgroły. „Epilog” nie jest jego pierwszą pracą niehumorystyczną, ale jest – jak do tej pory – najbardziej osobistą.
Średnia ocen
7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Epilog w ulubionej księgarni i Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Epilog

Średnia ocen
7,3 / 10
23 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1247
292

Na półkach: ,

Zmierzch i upadek dyktatury Franco. Młody dziennikarz, który lata temu wyparł się swojego ojca - znienawidzonego cenzora czasów reżimu - wpada na trop pewnego tajemniczego wydarzenia, która na zawsze może odmienić sposób myślenia o jego ojcu. Czyta się to świetnie, komiks nie jest przegadany, czarno-biała prosta kreska pasuje idealnie, a fabułą trzyma w napięciu do samego końca. Koniecznie!

Zmierzch i upadek dyktatury Franco. Młody dziennikarz, który lata temu wyparł się swojego ojca - znienawidzonego cenzora czasów reżimu - wpada na trop pewnego tajemniczego wydarzenia, która na zawsze może odmienić sposób myślenia o jego ojcu. Czyta się to świetnie, komiks nie jest przegadany, czarno-biała prosta kreska pasuje idealnie, a fabułą trzyma w napięciu do samego...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

37 użytkowników ma tytuł Epilog na półkach głównych
  • 24
  • 13
18 użytkowników ma tytuł Epilog na półkach dodatkowych
  • 5
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Czytelnicy Epilog przeczytali również

ALCAZAR Simon Lamouret
ALCAZAR
Simon Lamouret
Kiedy trafiłam na informację, że Centrum Architektury wydaje także komiksy i postanowiłam sprawdzić, jakie rejony tematyczne eksplorują wybrane przez wydawcę publikacje, nie spodziewałam się, na jak fascynujące lektury trafię. Najpierw zachwyciłam się komiksową prezentacją śledztwa z sprawie... lobby betonowego, potem surrealistyczną historią związaną z fascynującym obiektem architektonicznym, teraz zaś chwyciłam za Alcazar Simona Lamoureta. Pierwszym, na co zwróciłam uwagę, sięgając po tę pozycję, są kolory. Publikacja jest właściwie monochromatyczna czy też - precyzyjniej - duochromatyczna. Poza oczywiście czernią kreski autor posługuje się wyłącznie odcieniami niebieskiego i oranżu w różnym natężeniu, co odpowiada jego subiektywnym wrażeniom z pobytu w Bangalore i doskonale wprowadza czytelnika w klimat miejsca. Można niemal poczuć żar lejący się z nieba czy budowlany pył, co intensyfikuje wrażenia płynące z lektury. Autor zresztą zaczyna swoją opowieść od obrazów właśnie, od kadrów pozbawionych dialogów, stanowiących doskonałą introdukcję do historii i osadzającą ją w miejscu i czasie. Obrazuje ledwie wycinek Bangalore, ale sugestywnie buduje atmosferę miejsca i oddaje jego specyfikę - przestrzeni tłocznej, dusznej, gorącej, tętniącej życiem i atakującej wszystkie zmysły (choć doświadczamy jej tylko oczami). Historia przedstawiona w opowieści jest jednocześnie realna i metaforyczna. Z jednej strony Lamouret stawia na troje bohaterów, konkretyzując wokół nich życie "na budowie", jednocześnie zatrzymuje ich także w sferze symbolu, personifikując w ich losach rzeczywistość najniżej postawionych pracowników indyjskiego rynku deweloperskiego. Troje biednych, niewykształconych ludzi ze wsi przybywa do miasta, by zarobić pieniądze na spłatę długów. Ich oczami i z ich perspektywy poznajemy "życie" na terenie powstającego budynku, w jakim oni sami nigdy nie będą mogli zamieszkać. Ta historia za pomocą konkretnej opowieści i konkretnych, ciekawie nakreślonych scen obrazuje patologię rynku budowlanego. Zobaczymy tu nepotyzm, wyzysk, niefrasobliwe podejście do pracowników. Poznamy trudy życia ludzi z najniższych warstw drabiny społecznej, pracujących bez ochrony, bez uprawnień i często bez umiejętności, kierowanych przez ludzi niekompetentnych i nastawionych na wyzysk. Zobaczymy oszustwa finansowe, łapówkarstwo, manipulację, wyzysk. Ale też prostych, poczciwych ludzi, którzy starają się wspierać i stają za sobą murem. Rosnąca budowla, przyciągająca coraz to nowych pracowników z różnych grup wyznaniowych i etnicznych, staje się prawdziwą wieżą Babel, w której mieszają się języki i kultury, a czytelnik może to obserwować jak w preparacie pod mikroskopem. Jest więc to komiks interesujący zarówno z punktu widzenia budowlanego, jak i kulturowego, a przede wszystkim świetnie opowiedziana historia. Storytelling na wysokim poziomie - rozpisany na komiksowe kadry i dialogi - sprawia, że Alcazar czyta się rewelacyjnie, choć to w gruncie rzeczy momentami przygnębiająca opowieść z podnoszącymi na duchu momentami. Jest niezwykła w swej zwyczajności, a przy tym stwarza szerokie pole do refleksji społecznych i kulturowych. Autor z uwagą pochyla się nad ubogimi ludźmi z krajów, w których brak jest nie tyle regulacji rynku budowlanego, ile realnych narzędzi kontroli pracy i ochrony pracowników. Jednocześnie zwraca uwagę na los tych, którzy często znikają z naszego pola widzenia. To przemyślana i świetnie przygotowana publikacja, która nie tylko bawi, ale przede wszystkim daje do myślenia.
zaczytASY - awatar zaczytASY
ocenił na 7 7 miesięcy temu
Mały astronauta Jean-Paul Eid
Mały astronauta
Jean-Paul Eid
"Mały astronauta" to pierwszy komiks wydawnictwa Lost In Time, który kupiłem już jakiś czas temu. Czemu? Bowiem moi bliscy przyjaciele mają adoptowaną córkę z dziecięcym porażeniem mózgowym, a właśnie o tym jest historia, którą Jean-Paul Eid przedstawił nam na kartach swego komiksu. Z jednej strony wiedziałem czego się spodziewać, bowiem wiele razy przebywałem w towarzystwie takich osób, z drugiej córka przyjaciół jest o wiele bardziej sprawna, choć w ogromnej mierze osiągnęła to dzięki ich wręcz morderczej determinacji i tytanicznej pracy, która trwa nieprzerwanie od wielu lat. Naprawdę wielu. Bohater tej opowieści obrazuje nam jednak mniej radosną wersję, gdzie dziecko nie mówi, nie chodzi, a jedynie się uśmiecha. Centralną postacią jest Tom, zaś jego historię w formie wspomnień, poznajemy dzięki jego dorosłej siostrze, która odwiedziła ich stary dom, obecnie wystawiony przez inną rodzinę na sprzedaż. Wędrując z pomieszczenia do pomieszczenia powoli powraca do czasów narodzin brata oraz kolejnych lat, kiedy to wykryto u niego chorobę i z nią walczono. Przedstawia na swój własny sposób jakie piekło przechodzili jej rodzice, jak życie całej rodziny diametralnie się zmieniło i ile trudności czekało ich na nowej wyboistej drodze. Tak, to jest groza, ale nawet w niej da się odnaleźć radość. Wiem, co mówię bo wielokrotnie widziałem to u moich przyjaciół i ich córki. Przyznam się też otwarcie, że sam nie wiem czy dałbym radę. Wiecie, nie mogę mieć dzieci, wraz z żoną przegraliśmy walkę o nie, ale nie jestem pewien czy gdybym został postawiony w tej sytuacji co moi przyjaciele lub postacie zobrazowane w komiksie to podołałbym tym wyzwaniom. Nie mam zamiaru kłamać i udawać, że byłoby inaczej. Na pewno podjąłbym walkę, ale czy w niej wytrwał? Nie jestem pewien. Dlaczego? Bo to naprawdę mordercza i nieraz niekończąca się bitwa. Wieczna wojna, która nie wiesz jak długo potrwa, bo nie u każdego jest happy end. Być może część z was, którzy czytają to co napisałem, zacznie na mnie wieszać psy, wyzywać od tchórzy i tak dalej, ale widziałem przez lata jak to wygląda, a byłem jedynie obserwatorem. I to takim, który nigdy nie mógł mieć i nigdy nie będzie mógł posiadać własnych dzieci. Zatem mogę uchodzić w oczach innych za wygodnego i w pełni to rozumiem. Nie zmienia to jednak faktu, że takie dzieci mają szansę na szczęśliwe życie, a część z nich, co widzę po córce przyjaciół, może nawet być w ogromnym stopniu samodzielna. Jednak jak wspomniałem - to wymaga wręcz morderczej walki, a nie każdy jest na nią gotów. "Mały astronauta" również i ten aspekt przedstawia. Owszem, rodzice Toma walczą, ale nawet oni mieli chwile słabości czy poznali tych, którzy zaczęli się poddawać. Mieli szczęście, bo nie zostali sami, stale otrzymywali wsparcie, a to dodawało im sił. Niestety nie zawsze tak jest i często rodzice dzieci niepełnosprawnych pozostają sami w tej walce, a leczenie i rehabilitacja słono kosztują. O tym też mówi ten komiks. Dla mnie ta opowieść to arcydzieło, choć trudne i bolesne, ale dzięki temu prawdziwe. Pięknie zilustrowane, ale przede wszystkim wspaniale opowiedziane, przedstawiające nierówną walkę o jak największą sprawność własnego dziecka, które przecież kiedyś dorośnie. A przynajmniej każdy rodzic ma taką nadzieję. Komiks też bardzo dobrze obrazuje, że dla dzieci wiele barier po prostu nie istnieje. One są ciekawskie, chcą się bawić i poznawać świat. Pragną doświadczać, a to czy ktoś jest na wózku czy chodzi samodzielnie najczęściej nie ma znaczenia. Dopiero kiedy doroślejemy zaczynamy zapominać o tej niewinności, dlatego warto ją w sobie pielęgnować, bo potrafi nas uchronić przed złem, które sami często tworzymy. "Mały astronauta" to komiks potrzebny. Powinien go przeczytać każdy niezależnie od tego czy ma dzieci, czy ich nie posiada. To opowieść o nauce rozmawiania z innymi, walce o każdy dzień i choć jeden uśmiech. O wygrywaniu małych bitew, które dodają nam sił, gdy zaczyna ich brakować. Choć zdaję sobie sprawę, że nie każdemu uda się przetrwać wojnę, to ostatecznie pozostają wspomnienia, które potrafią nas zabrać w podróż po cichym kosmosie. MOJA OCENA - 10!/10
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na 10 1 rok temu
Powrót pszczołojada Aimée de Jongh
Powrót pszczołojada
Aimée de Jongh
Aimée de Jongh zobrazowała poczucie winy oraz jego destrukcyjny wpływ na życie Simona, który nigdy nie przepracował traum z przeszłości, przez co zmuszony jest obecnie skonfrontować się z własnymi dylematami bez odpowiedniego wsparcia. Byłoby mu łatwiej, gdyby stanął do walki z jednym przeciwnikiem. Niemniej, snucie podobnych rozważań nie ma większego sensu, skoro w „Powrocie pszczołojada” tragedie zostają zwielokrotnione, a granice między nimi wyraźnie zatarte, dzięki czemu łatwiej dojść do wniosku o ich wzajemnym oddziaływaniu na kondycję psychiczną człowieka. Samobójstwo nieznanej kobiety, dramatyczny finał sprzeczki ze szkolnym kolegą oraz widmo bankructwa z powodu nierentowności rodzinnej księgarni łączy błędne przekonanie Simona o odpowiedzialności za każde z tych zdarzeń, mimo że nie mógł im zapobiec. Wykształcił w sobie mechanizm zaprzeczenia traumie, w związku z czym nie widzi potrzeby skorzystania z fachowej pomocy. Wspomniany problem dostrzega autorka, która do świata Simona wprowadza tajemniczą Reginę, aby przypomnieć bohaterowi o mądrości płynącej z obserwacji pszczołojadów w okresie jego dorastania. Im dalej w las, tym więcej drzew, co idealnie opisuje rozwój wydarzeń z niedawno poznaną dziewczyną oraz przewrotny finał komiksu o potrzebie rozpoczęcia wszystkiego od nowa. Aimée de Jongh poprowadziła swój debiut sprawną ręką, o czym świadczy graficzne dopracowanie angażującej fabuły z intrygującą końcówką. Przez chwilę rozważałem, czy na korzyść ilustracji nie zadziałałoby dodanie im barw, jednak po zamknięciu oczu i wyobrażeniu sobie potencjalnej kolorystyki doszedłem do wniosku, że efekt byłby groteskowy, a co mogłoby przekreślić „Powrót pszczołojada” w oczach wielu czytelników.
dyrektor_negacja - awatar dyrektor_negacja
oceniła na 7 1 rok temu
Jason: Coś ci pokażę / Ostatni muszkieter / Wilkołaki z Montpellier  Jason
Jason: Coś ci pokażę / Ostatni muszkieter / Wilkołaki z Montpellier
Jason
Żeby zamknąć sprawę Jasona wydawanego pod skrzydłami wydawnictwa Kurc. musiałem cofnąć się do pierwszego albumu. Zbiór trzech opowieści to "Coś ci pokażę", "Ostatni muszkieter" i "Wilkołaki z Montpellier". Utrzymane w podobnej konwencji historyjki, które w swojej obyczajowej sferze stykają się niejednokrotnie z konkretnymi gatunkami. To trzy zajmujące opowiadania z rozpoczynającym album "Coś ci pokażę". Niezwykle wciągający kryminał mówi dużo o autorze i jego stylu. Przy pisaniu o Jasonie wspomniałem, że dla mnie jest on Jimem Jarmuschem komiksu. Po trzech przeczytanych zbiorach mogę się pod tym stwierdzeniem tylko podpisać. "Coś ci pokażę" to historia morderstwa. Jest śledztwo, jest i dużo prawdy o ludziach, gorzkie historie z przeszłości, niebywała rzecz o zaufaniu i uczuciach. Prosty i charakterystyczny rysunek Jasona oraz postaci, do których nas przyzwyczaił autor wpisują się całkowicie w refleksyjny charakter utworu. Ale Jason jest również wprawnym pisarzem. Jego teksty, a przede wszystkim scenariusz to wiele momentów, w których odrywamy wzrok od strony, uciekamy myślami do innych wydarzeń, być może do własnych wspomnień. Jason bowiem niby tworzy te swoje światy zahaczające o surrealizm, ale po prawdzie nie odbiega zbytnio od życiowej i bardzo przyziemnej tematyki. "Coś ci pokażę" jest więc zajmującym kryminałem. Ostatni muszkieter groteskowym i niezwykle zabawnym sci-fi o najeździe obcej rasy na naszą planetę. To tutaj Atos, rzeczywiście muszkieter z powieści Dumasa przebywa aktualnie w czasach współczesnych. I zaraz stawi czoła obcemu najeźdźcy. Więcej! Uda się na planetę wroga! Wchodzimy na terytorium, po którym najczęściej przechadza się Woody Allen. Pastisz, nawet slapstickowe ujęcie, Jason wygrywa w każdym momencie. O "Wilkołakach z Montpellier" trzeba napisać tyle, że to przejmujący i angażujący opis związków międzyludzkich. Historia o szukaniu tożsamości, bardzo czuła i bardzo, mam wrażenie, osobista opowieść. Lykantropia jest oczywiście tematem przewodnim. Jak na tle innych zbiorów wypada ten? Nie chciałbym tu rozstawiać tytułów na podium, każdy oferuje coś innego i każdy może być tym najlepszym na daną okazję. To, co wyróżnia opisywany album, to przede wszystkim inne podejście do formy. W późniejszych zbiorach plansze są podzielone na cztery kadry, w pierwszym jest gęściej. Musiałem się przestawić, bo byłem przyzwyczajony do zagrywki z dużymi kadrami. Być może jest tak, że te późniejsze mają większą siłę przebicie, treść lepiej wybrzmiewa, czytelnik nie dostaje planszy upstrzonej akcją. Ale to po prostu inny format, styl jest przecież zachowany, treść na takim samym wysokim poziomie. Jason potrafi w jednym kadrze zamknąć coś bardzo istotnego, coś czym czytelnik chciałby się podzielić, puścić dalej, udostępnić. Jason bowiem nadaje się do tego, jego rysunki i teksty w dymkach to nierzadko trafny komentarz do wielu sytuacji. Polecam. Jest zabawny, potrafi wzruszyć, a już na pewno wprowadzić w pewien stan, w którym myśli skupiają się tylko na danym opowiadaniu.
Patryk Karwowski - awatar Patryk Karwowski
ocenił na 7 10 miesięcy temu
Giant Mikaël Suivre
Giant
Mikaël Suivre
Kojarzycie to zdjęcie z grupą mężczyzn siedzących na metalowej belce gdzieś ponad rozrastającym się miastem? To jeden z tych obrazów, który żyje już własnym życiem, stał się popkulturową ikoną wyjętą poza rzeczywisty kontekst. Jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się, kim są ci ludzie, jak się tam znaleźli, powinniście przeczytać rewelacyjną powieść graficzną Giant, w której za scenariusz i rysunki odpowiada Mikaël Suivre. To rewelacyjna historia osadzona w czasach wielkiego kryzysu, kiedy do Nowego Jorku wciąż napływały fale imigrantów, a jednocześnie o pracę było coraz trudniej. W tym świecie załapanie się do pracy na budowie drapacza chmur, bez kwalifikacji, było jak manna z nieba. Mikael wciąga w tę historię, zaczynając od mocnego akcentu, jakim jest śmierć jednego z robotników. Motyw ten jest nie tylko próbą uchwycenia uwagi czytelnika, ale i punktem wyjścia do całej opowieści. Autor świetnie buduje klimat swojej opowieści. Po pierwsze - graficznie, decydując się na utrzymanie całej opowieści w palecie barw kojarzonych ze starymi zdjęciami w sepii, ale też kreską nieco przypominającą szkice rysowników z gazet. Mikaelowi udaje się też w oszczędny sposób ożywić całe tło fabularne, pojedynczymi scenami oddając atmosferę czasów - nędzne mieszkania robotników, często zbiorowe, proste przyjemności, popijawy i inne "uciechy" w kontaktach towarzyskich. Wystarczy kilka kadrów, by odwołać się do tego, co czytelnik już wie, widział, o czym czytał, a dzięki temu sama historia pozostaje nieprzegadana. To opowieść, która paradoksalnie mocno wybrzmiewa właśnie teraz, kiedy obserwujemy wszystko, co dzieje się w Stanach Zjednoczonych. Ponieważ opowieść Mikaela przypomina, że Ameryka to kraj budowany rękami imigrantów, zasilany ich marzeniami i pracą. Choćby dla tak banalnego przypomnienia warto po tę historię sięgnąć. Ale nie tylko. Obok obrazu codzienności najniżej w hierarchii stojących robotników budowlanych, pracujących bez zabezpieczeń, za marne stawki, ale wdzięcznych za jakąkolwiek pracę, mamy też historię samotnego mężczyzny, który izoluje się od wszystkich. Nieprzystępny, wzbudzający ciekawość wielkolud, skrywa wrażliwe wnętrze i z czasem objawia się jako człowiek zamknięty we własnym bólu. Jego historia osobista jest przypomnieniem też o bolesnych kartach historii Irlandii i ranach, które zmęczeni walką imigranci zabrali ze sobą do nowego świata. Mikael zdaje się operować na znanych schematach fabularnych, ale operuje nimi z takim rozmysłem, że udaje mu się stworzyć opowieść emocjonalnie angażującą i wciągającą. To opowieść, która jest przypomnieniem przeszłości, uniwersalnym odbiciem historii, a jednocześnie pozostaje jednostkowa. Przepięknie wybrzmiewa w niej ludzka niedoskonałość, samotność, która staje się skorupą odgradzającą od bólu, ale też potrzeba relacji z drugim człowiekiem, nawet jeśli ze świadomością, że jest ona złudna. W strukturze opowieści ujawnia się scenariuszowy talent autora, który zamyka historię robotników w klamrze radiowego głosu komentującego rzeczywistość. Jednocześnie autor nie napędza biegu wypadków przesadnym nagromadzeniem twistów. W tej historii rozwija się społeczno-obyczajowe tło, jak i tajemnica skrywana przez tytułowego bohatera. Oba te plany ze sobą współgrają, przeplatają się i rozwijają w nieco gawędziarskim rytmie, podkręconym choćby przez pojawienie się dociekliwej dziennikarki. Mikael postawił na proste emocje, na historię, która wyda się znajoma nam wszystkim, jednocześnie oddając autentyzm zamknięty w fikcji. Wizualnie komiks również przemawia prosto, ale dobitnie. Kolorem, kreską, ale też kadrami. Udaje się w nich zamknąć zarówno codzienną rutynę, jak i dynamiczne, zaskakujące zdarzenia. Starannie rozłożone akcenty i pomniejsze sceny budują autentyczne tło dla fikcyjnych zdarzeń i nie ma tu miejsca na przypadkowe, zbędne sceny. Kadry wizualnie osadzają czytelnika w strukturze opowieści i jej atmosferze. Niemal filmowo zderzają ze sobą metaforyczną przyziemność życia budowniczych Nowego Jorku z rozpasaną, sięgającą nieba ambicją możnych. To komiks przypominający czytelnikowi o tym, że ambicje jednych okupione były często ciężką pracą innych. O zderzeniu nadziei z rzeczywistością. O jednostkowych tragediach, które wpływały na wielu ludzi. Świetnie opowiedziana obrazem i słowem historia.
zaczytASY - awatar zaczytASY
ocenił na 7 1 miesiąc temu
Tunele Rutu Modan
Tunele
Rutu Modan
Zostałem wielkim fanem Rutu Modan przy okazji “Ran wylotowych”, które zachwyciły mnie kameralnością, pisaniem relacji i zgrabnością scenariusza. Toteż długo nie czytałem z zamówieniem kolejnego komiksu autorki. “Tunele” są wyraźnie inne. Już sama kreska jest bardziej przerysowana, koślawa, ciut bardziej eksperymentująca z formą, ale jednocześnie lekko skręcająca w stronę komiksu humorystycznego. Którym notabene “Tunele” nie są, ale mają wyczuwalnie lżejszy ton. O cóż tu chodzi? W ręce córki znanego (choć już starego i nie do końca kontaktującego) archeologa trafia prawdziwy rarytas: tablica ze wskazówkami jak odnaleźć Arkę Przymierza. Kobieta bez dłuższego pomyślunku pakuje manatki, załatwia ekipę, zabiera dzieciaka ze szkoły i jedzie. Kopać. A tak się składa, że kopać muszą pod murem bezpieczeństwa na terenie Izraela, z arabską wioską po drugiej stronie. Autorka kopie tu tunele, kopie w przeszłości bohaterów, ale i w ich teraźniejszości. Cały komiks to trochę wielkie równanie relacji między przeróżnymi postaciami, które czytelnik stopniowo rozwiązuje, poznając coraz więcej zmiennych. Mnóstwo tu gierek, zdrad, rodzinnych niesnasek, rodzinnych pogodzeń, rozważań i relacji na tle religijnym i kulturowym, niektórych wcale nie tak oczywistych i zero-jedynkowych jak można by się spodziewać. Najbardziej urzekł mnie tu ton historii. Niejednoznaczny, nie stroniący od wyolbrzymień, dystansu i elementów humorystycznych, jednocześnie ani trochę nie bagatelizując poruszanych tematów, których wachlarz jest tu naprawdę szeroki. Jest tu miejsce na komiks przygodowy, dramat rodzinny, historię sensacyjną, komedię, a wszystko ładnie się zazębia wokół bardzo zgrabnej i mądrej opowieści. Rutu Modan wciąż na tak. Mniej niż w “Ranach wylotowych”, ale wciąż bardzo na tak. Po więcej recenzji zapraszam na Instagram: @traczytanko
Krzysztof Traczyk - awatar Krzysztof Traczyk
ocenił na 7 7 miesięcy temu

Cytaty z książki Epilog

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Epilog