Dziwny przypadek sir Arthura Carmichaela

Okładka książki Dziwny przypadek sir Arthura Carmichaela
Agatha Christie Wydawnictwo: RTW Cykl: The Hound of Death (tom 9) Seria: Kolekcja Audio RTW kryminał, sensacja, thriller
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
audiobook
Cykl:
The Hound of Death (tom 9)
Seria:
Kolekcja Audio RTW
Tytuł oryginału:
The Strange Case of Sir Arthur Carmichael
Data wydania:
2005-02-15
Data 1. wyd. pol.:
2005-02-15
Język:
polski
ISBN:
9788389200556
Tłumacz:
Grażyna Woyda
Długość:
42 minuty
Lektor:
Krzysztof Gosztyła, Andrzej Ferenc, Joanna Sobieska, Krzysztof Kołbasiuk
Średnia ocen

                6,6 6,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Dziwny przypadek sir Arthura Carmichaela w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Dziwny przypadek sir Arthura Carmichaela

Średnia ocen
6,6 / 10
99 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
810
772

Na półkach: ,

Opowiadanie Dziwny przypadek sir Arthura Carmichaela to średnia pozycja w zbiorze The Hound of Death. Choć fabuła ma potencjał – psychiatra przybywa do domu, gdzie mieszka obłąkany mężczyzna, a w tle pojawia się tajemniczy duch kota – całość wypada dość przeciętnie. Historia zaczyna się od logicznych wyjaśnień dotyczących stanu pacjenta, ale szybko przeradza się w coś bardziej nadnaturalnego, co nie do końca przekonuje. Pomysł na obecność ducha kota jest interesujący, jednak w miarę rozwoju opowieści, fabuła staje się coraz bardziej absurdalna, co może zniechęcić wielu czytelników.

Zaletą tego opowiadania jest właśnie wątek kota, który wprowadza atmosferę grozy i tajemnicy, jednak nie ratuje to całości. Absurdalność niektórych elementów odbiera opowieści powagę i sprawia, że wydaje się ona momentami przesadzona. Choć nie należy do najgorszych w całym cyklu, zdecydowanie lokuje się w dolnej połowie zestawienia. Dziwny przypadek sir Arthura Carmichaela nie jest najsłabszy, ale również nie wybitny, zwłaszcza na tle bardziej udanych historii Christie.

Opowiadanie Dziwny przypadek sir Arthura Carmichaela to średnia pozycja w zbiorze The Hound of Death. Choć fabuła ma potencjał – psychiatra przybywa do domu, gdzie mieszka obłąkany mężczyzna, a w tle pojawia się tajemniczy duch kota – całość wypada dość przeciętnie. Historia zaczyna się od logicznych wyjaśnień dotyczących stanu pacjenta, ale szybko przeradza się w coś...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

268 użytkowników ma tytuł Dziwny przypadek sir Arthura Carmichaela na półkach głównych
  • 140
  • 128
27 użytkowników ma tytuł Dziwny przypadek sir Arthura Carmichaela na półkach dodatkowych
  • 5
  • 5
  • 5
  • 4
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Agatha Christie
Agatha Christie
Córka Clary i Fredericka Miller – angielska autorka powieści kryminalnych. Agatha Christie jest najbardziej znaną na świecie pisarką kryminałów oraz najlepiej sprzedającą się autorką wszech czasów. Wydano ponad miliard egzemplarzy jej książek w języku angielskim oraz drugi miliard przetłumaczonych na 45 języków obcych. We Francji sprzedano 40 milionów jej książek, podczas gdy zajmującego drugie miejsce Emila Zoli – 22 miliony. Pod pseudonimem Mary Westmacott wydała kilka powieści obyczajowych, które również cieszyły się popularnością. Agatha Christie stworzyła słynne postaci literackie dwojga detektywów: Belga Herkulesa Poirota oraz starszej pani, detektyw-amator panny Marple. Będąc jeszcze u szczytu kariery napisała dwie powieści z tymi bohaterami z zastrzeżeniem, że mają się ukazać dopiero po jej śmierci (czyli kilkadziesiąt lat później). Miały to być ostatnie zagadki do rozwiązania dla Poirota i Marple. W ostatniej zagadce belgijskiego detektywa zostaje on uśmiercony, bo, jak wytłumaczyła w swoim pamiętniku, zawsze uważała go za nieznośnego. Natomiast panna Marple, której rysy były wzorowane na babce autorki, po rozwiązaniu tajemnicy "Uśpionego morderstwa" spokojnie powróciła do swojej wioski. Wiele z jej powieści i opowiadań zostało sfilmowanych, niektóre wiele razy (Morderstwo w Orient Expressie, Śmierć na Nilu czy 4.50 z Paddington). Na ich podstawie powstały także seriale telewizyjne i słuchowiska radiowe.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Ostatni seans Agatha Christie
Ostatni seans
Agatha Christie
[...] —Więc nie zażądasz już, bym kiedykolwiek znów grała rolę medium? —Nigdy — odparł Raoul — chyba, że sama będziesz miała na to ochotę, jedynie od czasu do czasu dla starych przyjaciół… —Nie, nie — przerwała wzburzona. — Nigdy więcej. Grozi mi niebezpieczeństwo. Uwierz mi, że czuję to… wielkie niebezpieczeństwo. 𝐊𝐑𝐘𝐌𝐈𝐍𝐀Ł𝐘 𝐃𝐎 𝐏𝐎𝐏𝐎Ł𝐔𝐃𝐍𝐈𝐎𝐖𝐄𝐉 𝐊𝐀𝐖𝐘 ! ☕📖 Radiowa adaptacja klasycznego opowiadania Agathy Christie, którego akcja dzieje się w domu panny Simone, ma niezwykły i przerażający dar komunikowania się i potrafi nawiązać kontakt ze światem zmarłych, a nawet, kosztem własnego organizmu, wywołać na krótko cielesną postać zmarłego, sprawiania, że pojawia się z krwi i kości. Seanse są jednak okropnie wyczerpujące, więc Simone godzi się na ostatni – ma wywołać ducha Amelii – zmarłej córki madam Exe, podchodzi do niej w żałobie po córeczce, Simone niechętnie zgadza się na seans spirytystyczny, co przynosi przerażające skutki i następują pewne komplikacje... A wracając do źródła to "The Hound of Death" w polskim wydaniu nosi tytuł „Ogar śmierci”, którego pierwszym utworem na liście jest „Świadek oskarżenia”. ang. "The Witness for the Prosecution", występujący w oryginale jako siódmy kolejność pozostałych utworów została zachowana. Dla przypomnienia i do znudzenia powielam napiszę, że "Świadek oskarżenia" czyli w wersji angielskiej "The Hound of Death" jest to zbiór 12 opowiadań, które zawierają w swej tematyce zjawiska paranormalne. Autorka Agathy Christie napisała je w 1933 roku. Poruszane są tutaj między innymi takie sprawy jak obłąkanie, kilka osobowości, zdolności medialne, duchy i zjawy. Naprawdę pasjonująco opowiedziane. Szczególnie w wersji audio, której miałam okazję wysłuchać w formie Słuchowiska Polskiego Radia Adaptacja i reżyseria : Janusz Kukuła; Tłumaczenie : Grażyna Woyda; Czas trwania około 29 minut. 𝗪𝗬𝗞𝗢𝗡𝗔𝗪𝗖𝗬 : - Krzysztof Gosztyła - Narrator; -Andrzej Ferenz - Raoul Daubreuil, -Joanna Sobieska - Madame Exe, matka Amelie -Krystyna Królówna - Elise, służąca -Izabella Bukowska - Madame Simone Daubreuil. 𝗣𝗢𝗟𝗘𝗖𝗔𝗠 ! 𝗖𝗭𝗬𝗧𝗔𝗝𝗖𝗜𝗘 - 𝗦Ł𝗨𝗖𝗛𝗔𝗝𝗖𝗜𝗘 - 𝗔𝗚𝗔𝗧𝗛𝗘 𝗖𝗛𝗥𝗜𝗦𝗧𝗜𝗘 𝗭𝗔𝗪𝗦𝗭𝗘 𝗪𝗔𝗥𝗧𝗢 ! ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ 𝗗𝗟𝗔 𝗖𝗜𝗘𝗞𝗔𝗪𝗦𝗞𝗜𝗖𝗛 : Siedem utworów - Czerwony sygnał, Ten czwarty, Radio, Świadek oskarżenia, Tajemnica błękitnej wazy, Ostatni seans, SOS - ukazało się wcześniej, w latach 1924-27, na łamach brytyjskich i amerykańskich czasopism. POWSTAŁ RÓWNIEŻ FILM : Ostatni seans (ang. The Late Show) – amerykańska komedia kryminalna z 1977 roku w reżyserii Roberta Bentona. Zdjęcia kręcono w Los Angeles. Trwa 94 minuty. OBSADA : Art Carney – Ira Wells Lily Tomlin – Margo Sperling Bill Macy – Charlie Hatter Eugene Roche – Ron Birdwell Joanna Cassidy – Laura Birdwell John Considine – Lamar Ruth Nelson – Pani Schmidt John Davey – Sierżant Dayton Howard Duff – Harry Regan
꧁ᙏᗣᙃⱿꙆᗣ꧂ - awatar ꧁ᙏᗣᙃⱿꙆᗣ꧂
ocenił na 7 1 rok temu
Zagadka trzech czwartych Sophie Hannah
Zagadka trzech czwartych
Sophie Hannah
„Zagadka trzech czwartych” to klasyczna powieść detektywistyczna w duchu Agathy Christie, będąca kolejną odsłoną serii, w której Sophie Hannah kontynuuje przygody Herkulesa Poirota. Postać Poirota została sportretowana z dużą dbałością o detale: jego sposób myślenia, maniery, a nawet drobne neurozy są wierne oryginałowi. Jednocześnie można odnieść wrażenie, że jest to Poirot nieco „wygładzony” – mniej ekscentryczny, bardziej zdystansowany emocjonalnie. Dla jednych będzie to zaleta, dla innych wada. Największym atutem powieści jest konstrukcja fabuły. Hannah bardzo konsekwentnie buduje sieć powiązań między bohaterami, myli tropy i stopniowo podnosi stawkę. Rozwiązanie zagadki jest logiczne i spójne, choć dla uważnych czytelników może okazać się mniej zaskakujące niż w najlepszych powieściach Christie. Z drugiej strony, finał daje satysfakcję intelektualną – wszystkie elementy układanki faktycznie do siebie pasują. „Zagadka trzech czwartych” to nie tylko klasyczny kryminał logiczny, ale także opowieść o odpowiedzialności zbiorowej, granicach moralnej obojętności oraz konsekwencjach decyzji, które w chwili podejmowania wydają się błahe. Tytuł ma znaczenie wielowarstwowe i jest kluczem do zrozumienia całej intrygi – zarówno na poziomie fabularnym, jak i moralnym. Ciasto witrażowe pozwala Piorotowi na logiczne uporządkowanie wydarzeń oraz ich konsekwencji w związek przyczynowo skutkowy. „Zagadka trzech czwartych” to pozycja, którą szczególnie docenią miłośnicy tradycyjnych zagadek detektywistycznych i fani Herkulesa Poirota. Nie jest to książka przełomowa ani tak błyskotliwa jak dzieła Christie, ale stanowi inteligentną rozrywkę i godną kontynuację legendy jednego z najsłynniejszych detektywów literatury.
sylwia - awatar sylwia
oceniła na 6 3 miesiące temu
S.O.S. Agatha Christie
S.O.S.
Agatha Christie
Opowiadanie S.O.S. z cyklu The Hound of Death to bez wątpienia jedno z bardziej intrygujących i udanych opowiadań w tym zbiorze. Historia zaczyna się w typowym dla Christie stylu, gdy młody mężczyzna, Mortimer, w wyniku awarii samochodu trafia na odludzie. Zdesperowany, zauważa w oddali światła domu i postanawia tam poszukać schronienia. Zostaje gościnnie przyjęty przez domowników, a dwie córki gospodarza szykują mu pokój. Wtedy odkrywa tajemnicze litery S.O.S. napisane na zakurzonej szafce, co zapoczątkowuje serię napiętych wydarzeń. To krótkie opowiadanie wciąga od pierwszych stron. Właśnie ten narastający niepokój i tajemnica, które stopniowo się rozwijają, tworzą niezwykle gęstą atmosferę. Christie jak zwykle doskonale manipuluje czytelnikiem, umiejętnie budując napięcie. Bohaterowie są ciekawi i dobrze skonstruowani, a cała fabuła, choć prosta, sprawia, że od początku do końca czuje się podskórne napięcie. S.O.S. może nie jest najlepszym opowiadaniem z tego cyklu, ale bez wątpienia dorównuje innym znakomitym historiom, takim jak Czerwony sygnał czy Radio. Fabuła rozwija się dynamicznie, a rozwiązanie zagadki jest klasyczne, ale w pełni satysfakcjonujące, utrzymane w typowym dla Christie stylu. Opowiadanie trzyma czytelnika w napięciu do samego końca, oferując dreszczyk emocji, z którymi autorka zawsze świetnie sobie radziła. Mimo krótkiej formy, Christie umiejętnie tworzy atmosferę niepokoju i tajemnicy, co czyni S.O.S. jednym z bardziej wciągających tekstów w zbiorze.
Bob - awatar Bob
ocenił na 7 1 rok temu
Dr Watson opowiada Arthur Conan Doyle
Dr Watson opowiada
Arthur Conan Doyle
Tego tomu nie posiadam, lecz treść znam z innych. Ocena jest średnią. „Psy się nie mylą” jeden z lepszych, opisałam przy „Harpunie Czarnego Piotra”, poznałam je z tamtej książki. „Człowiek na czworakach” czyli „Przypadek szalonego profesora” Trudne do oceny. Jakby Dr Jekyll i Mr Hyde. Wspomniany naukowiec pracuje nad eliksirem młodości, który wypróbowuje na sobie, skutki są opłakane ... „Garbus” W zamkniętym pokoju zginął pułkownik Barclay, miał rozbitą głowę. Na kanapie leżała jego żona, straciwszy przytomność. Drzwi były zamknięte od wewnątrz, klucz zaginął, duże okno było uchylone. Na twarzy zabitego widać wielki przestrach. Holmes uznaje, że oficer padając rozbił głowę o kominek, co więcej upadł już martwy. Co było przyczyną przestrachu ? - Przez okno ktoś wszedł i następnie nim wyszedł. Musiał mieć ze sobą zwierzę. Miało małe łapki - mówi detektyw. - Pies - rzekł Watson. - Widziałeś kiedyś, żeby pies wspiął się po zasłonie? Znalazłem ślady świadczące o tym, że to stworzenie tak właśnie zrobiło. - To może małpa? - Ale to nie są ślady małpy. - W takim razie cóż to takiego mogło być? - Żadne stworzenie, które dobrze znam. Próbowałem je zrekonstruować na podstawie pomiarów. Oto cztery odciśnięte ślady stworzenia, które stało nieruchomo. Jak widzisz, odległość między przednią a tylną łapą wynosi nie mniej niż piętnaście cali. Jeśli dodamy do tego długość szyi i głowy, okaże się, że stworzenie miało niewiele mniej niż dwie stopy, prawdopodobnie nawet więcej, o ile posiadało ogon. Teraz jednak spójrz na drugi wynik moich pomiarów. Tutaj zwierzę było w ruchu, i długość jego kroku wynosi zaledwie trzy cale, a to wskazuje na długie ciało z bardzo krótkimi nogami. Ten kawałek trochę mnie rozbawił, chociaż dalszy ciąg raczej przykry. Ze śladów Sherlock więcej wyczytał o zwierzątku niż o człowieku. Zdradzę, że była to mangusta. „Tragiczny romans” czyli „Willa o Trzech Daszkach” Dziwne i przykre. Holmes ma właśnie zająć się sprawą tej willi, gdy do jego mieszkania wpada czarnoskóry bokser i próbuje go zastraszyć. Detektyw oczywiście zastraszyć się nie dał, postraszył z kolei intruza. Willę zamierza ktoś nabyć wraz z całym wyposażeniem. Sherlock odkrywa, kto się za tym kryje, lecz jego zwycięstwo wygląda połowicznie. „Sześć popiersi Napoleona” Dobre. W Londynie grasuje przestępca rozbijający kolejne popiersia cesarza. Rozwiązania domyśliłam się jeszcze przed zakończeniem, o czym już raz pisałam, zatem teraz nie zdradzam zakończenia. „Tajemnicza lokatorka” Holmes rozmawia z kobietą, ukrywającą twarz za woalką. Została ongiś poraniona przez lwa, gdy pracowała w cyrku. Chce popełnić samobójstwo, detektyw odwodzi ją od tego. Odniosła obrażenia, gdy zginął jej mąż, jednak nie był to wypadek ... „Wyblakłe oblicze” Opowieść atypowa, gdyż opowiadana przez samego Holmesa, podobnie jak w „Tajemnicy lwiej grzywy”. Fanom i fankom pomysł ten się nie spodobał i w kolejnych przygodach Watson musiał powrócić, bardzo słusznie. Jest zagadka, brak przestępstwa. Raczej słabe, choć z dobrym zakończeniem. „Przygoda w Cooper Beeches” Opisałam to przy „Harpunie Czarnego Piotra”, poznałam to z tamtej książki. Jakby dobre, chociaż zagadka i tak znalazła by rozwiązanie bez udziału detektywa i doktora. „Tajemnica złotego pince-nez” Sekretarz badacza starych rękopisów, profesora Corama, został zabity w jego gabinecie. Zginął od noża do otwierania listów, według pokojówki zdołał powiedzieć: - Profesorze, to była ona ... W rękach ściskał złote binokle. Sherlock wydedukował z nich wygląd zabójczyni. Profesor z lekceważeniem traktuje zeznanie pokojówki, jego zdaniem było to samobójstwo. Oczywiście kłamie, lecz dlaczego?
Piratka - awatar Piratka
oceniła na 6 4 lata temu
Gwiazdka Truman Capote
Gwiazdka
Truman Capote
Cieszę się, że przeczytałam tę książkę, jako że wzbudziła we mnie niemało refleksji i doprowadziła do ciekawych rozważań na temat literatury w ogóle. W związku z tym oceniam, że warto było ją przeczytać, choć prawdopodobnie nie będę już do niej wracać. Zapraszam do przeczytania kilku moich przemyśleń. Czy Buddy był szczery w swoim wyznaniu w liście do ojca, że go kocha? Moim zdaniem nie. Prędzej mogłoby to być wyznanie z litości, podyktowane dziecięcą wrażliwością i empatią wobec nieszczęśliwego ojca. Dzieci będą skłonne do czynienia dobra i do ulżenia komuś w cierpieniu, jeśli tylko będą miały taką możliwość. Jednocześnie Buddy, będąc dzieckiem, mógł pomylić uczucie miłości ze swoją przemożną chęcią posiadania bliskiej relacji z rodzicem. Być może z racji młodego wieku nie był jeszcze w stanie dobrze rozumieć, czym jest miłość; wiedział jedynie, że bardzo chce kochać swojego ojca, jak również czuł do niego faktyczny sentyment (nawet po latach wspominał, że ojciec przechowywał jego list w swym sejfie - gdyby nie miało to dla niego żadnego znaczenia, z pewnością by o tym nie napisał). Białe kłamstwa Historia pełna jest ukrytych kłamstw i kłamstewek. Poza niewinną wiarą w świętego Mikołaja możemy doszukać się fałszywej miłości - między ojcem i jego podstarzałymi partnerkami, między matką a jej kolejnymi sponsorami, jak również między ojcem a synem. Jedynym mianownikiem łączącym te osoby są pieniądze, a materializm odgrywa w ich relacjach nadrzędną rolę. Istnieje pewien paralelizm między "miłością" ojca i syna a wiarą w Świętego Mikołaja. Obie są wyrazem niedojrzałości, chęci trwania w iluzji, strachu przed konfrontacją z rzeczywistością, jak również w gruncie rzeczy są one bardzo niewinnymi kłamstwami. Ostatecznie nikomu krzywdy nie sprawia wiara w Świętego Mikołaja oraz znacznie wygodniejsze i bezpieczniejsze jest udawanie, że ojca i syna łączy prawdziwa ciepła więź. Co ciekawe, kryzys wiary w oba te założenia ma miejsce niemal w tym samym momencie, a zostaje zażegnany dzięki Sook. "Oczywiście, że jest Święty Mikołaj. Tyle że nikt w pojedynkę nie byłby w stanie dokonać wszystkiego, czego on musi dokonać. Dlatego Pan rozdzielił to zadanie między nas wszystkich. I wszyscy jesteśmy Świętymi Mikołajami. Ja. Ty. Nawet twój kuzyn Billy Bob." Objaśnienie niani przywraca poczucie bezpieczeństwa i wiarę w stary porządek rzeczy, a także nadaje jej nową, nieco dojrzalszą, formę. Dlatego też nie tylko Buddy zasypia spokojnie tej nocy, uspokojony odnośnie istnienia Świętego Mikołaja, ale i zostaje zainspirowany do wysłania listu ojcu, w którym czyni mu wyznanie miłości. Niepełnosprawność Sook ukryta pomiędzy wierszami W tekście ani razu nie pada dosłowne potwierdzenie, że stara niania bohatera jest niepełnosprawna. Za to możemy znaleźć wiele wskazówek przemawiających za tą interpretacją. Są nimi np. zdania mówiące o jej zdziecinnieniu czy o ramionach wykręconych pod wpływem jakiejś choroby. Krewni w pewnym momencie zwracają się do niej słowami: "Czyś ty zwariowała do reszty?", co sugeruje, że w ich oczach już wcześniej nie była przy pełni władz umysłowych. Choć była w stanie wykonywać większość prac w kuchni, to jednak pozostawała do pewnego stopnia niesamodzielna i dziecinna, np. nigdy nie oddaliła się więcej niż pięć mil od domu, nigdy nie wybrała się do kina, a samo puszczanie latawców cieszyło ją jak dziecko. Być może była ofiarą jakiejś traumy, gdyż w tekście pada aluzja do jakiegoś bolesnego wspomnienia związanym z innym Buddym, po którym został tak przezwany główny bohater, a który miał być niezwykle istotną osobą w życiu Sook. Nawiasem mówiąc podobny motyw, tj. nazywanie kogoś imieniem osoby, która niegdyś była dla nas bardzo ważna, pojawia się również w "Śniadaniu u Tiffany'ego" Capote'a. Smutek Książkę oceniam jako niezwykle nostalgiczną i melancholijną. Nie budziła ona we mnie ciepła, raczej przypominała mi nowele pozytywistyczne z uwagi na nędzę, w jakiej żyli bohaterowie - Buddy i Sook. Szczególnie była ona widoczna w drugim opowiadaniu. Owszem, scenografia amerykańskiej wsi może nieco przypominać opowieść Harper Lee "Zabić drozda" lub Twainowskiego "Tomka Sawyera", jednak u Capote'a wszystko to jest podszyte smutkiem i nostalgią, której brakuje ostatecznej puenty, jakiegoś rozwiązania pozostawionego dla Czytelnika, który być może identyfikuje się i zmaga z tymi emocjami. I być może dlatego "Zabić drozda" ostatecznie wygrało wyścig nieśmiertelności z dziełami Capote'a - ono te rozwiązania dostarcza. U Capote'a natomiast jest dzielenie się emocjami, wręcz autoterapia autora (jako że opowiadania są bazowane na jego autobiografii), odreagowywanie swoich uczuć - co samo w sobie też nie jest złe. Istnieje jednak przy takim zabiegu ryzyko fetyszyzowania smutku. Taki natomiast ma to do siebie, że występuje jako trend i później przemija. Tak przeminęła wielka sława Capote'a, tak w naszych czasach przeminęła Lana Del Rey i cały inspirowany jej estetyką internetowy trend sad girl ("I'm pretty when I cry").
Loiseleuria - awatar Loiseleuria
oceniła na 6 3 lata temu
Księżycowy kamień Wilkie Collins
Księżycowy kamień
Wilkie Collins
Ta książka to po prostu cudo. Przeczytałem w internecie, że "Księżycowy kamień" jest uznawany za jeden z pierwszych kryminałów i jeden z najlepszych na świecie. Po przeczytaniu "Nawiedzonego hotelu" i nieudanej próbie przebrnięcia przez "Kobietę w bieli" zdecydowałem się rzucić wyzwanie (prawdopodobnie) najsłynniejszemu dziełu Collinsa. Początkowo bałem się, że "Kamień księżycowy" okaże się być leniwym kryminałem - czymś w stylu opowiadań Arthura Conana Doyle'a, gdzie zostajemy wprowadzeni na miejsce zbrodni i Sherlock Holmes genialnie rozwiązuje zagadkę. Zostałem jednak przyjemnie zaskoczony; Collins korzysta tutaj z formuły, za którą tak kocham Agathę Christie, mianowicie rozrzuca wiele wskazówek, które nie wystarczą czytelnikowi, żeby odkryć sprawcę, ale jednocześnie pomagają nam odkryć tyle elementów, że ujawnienie antagonisty jest dla nas momentem eureki. Jedną z najlepszych rzeczy w tej książce jest kilkoro różnych narratorów i to, jak oni wszyscy są nierzetelni i niegodni zaufania. W większości przypadków jest to subtelne, ale widoczne - oni wszyscy pomijają niewygodne fakty albo narzucają swoją interpretację czytelnikowi. Warto jednak zauważyć, że żadne z nich nie kłamie. Rozbijmy to na kawałki: - Gabriel Betteredge jest uprzedzony wobec wszystkich nowinek i sam przyznaje, że jest odporny na logikę. Pozwala innym myśleć za niego i ma mocno uproszczony obraz świata. Przykład: przedstawia Rosannę Spearman jako prostą złodziejkę, a od sierżanta Cuffa dowiadujemy się, że wcale takim drobnym przestępcą wcale nie była. - Drusilla Clack jest fanatyczką religijną, która ma się za lepszą od wszystkich dookoła. W jej opinii Godfrey Ablewhite jest dobry, a reszta - zła albo głupia. Fakty nie wpływają na jej sposób postrzegania świata, chociaż trzeba jej przyznać, że zawsze odnotowuje sytuacje takie, jak były. - Pan Bruff jest dokładnym przeciwieństwem Betteredge'a - jest więźniem logiki. Odrzuca wszystkie teorie, których nie można od razu udowodnić (np. Ezrę Jennings i opium), a także ocenia ludzi na podstawie ich profesji (np. gardzi lichwiarzem Septimusem Lukerem za jego "prostackie" zachowanie, ale ignoruje fakt, że jest on ewidentnie straumatyzowany i przerażony Braminami). - Franklin Blake w większości przypadków mówi prawdę, ale umniejsza swoje wady i cały czas usprawiedliwia swoje złe zachowania (np. ignorowanie Rosanny i walki z wierzycielami). Żaden z narratorów nie mówi zatem czystej prawdy - tak, ich relacje są faktami, ale czytelnikom narzucają już swoje interpretacje. Zostawia to szerokie pole do alternatywnego rozpatrzenia zachowań pewnych postaci - zwłaszcza Rosanny Spearman, która albo jest tragiczną postacią dręczoną za błędy przeszłości, albo kłamliwą oszustką z obsesją na punkcie Franklina. Część relacji narratorów można by uznać za irytującą, gdyby nie była taka zabawna. Zwłaszcza zachowania Betteredge'a i Clack są tak absurdalne, że nie mogłem przestać się uśmiechać. Generalnie nie lubię tego typu postaci, ale tutaj Collins mistrzowsko mnie nimi rozbawił. Podsumowując - gorąco polecam tę książkę. Intryga jest bardzo złożona, i chociaż niektóre elementy wydaja się być wymuszone lub wynikające z braku pomysłów, to jednak jest to tak mistrzowsko wykonane, że stawiam tę książkę na poziomie kryminałów Christie (chociaż nie tak wysoko jak "I nie było już nikogo").
Fox - awatar Fox
ocenił na 8 1 rok temu
Boże Narodzenie Maria Dąbrowska
Boże Narodzenie
Maria Dąbrowska
Maleńkie opowiadanie, ale w moich oczach dobre ku temu, aby odnowić w sobie poczucie wartości świąt Bożego Narodzenia. Dlaczego odnowić? Kto w dzisiejszym świecie poświęca tyle czasu co kiedyś na przygotowanie potraw na stół wigilijny, skoro w marketach pułki uginają się od gotowych dań? Kto traci czas na własnoręczne wykonywanie, swoją drogą nieco prymitywnych, ozdób na choinkę, skoro dziś w oku mgnienia można kupić takie cacka, że wspomniane oko "bieleje"? Kto dziś przywiezienie choinki z lasu i wniesienie jej do domu w dzień wigilijny czyni zachowując swoisty rytuał i namaszczenie, skoro świat już na początku grudnia stawia niemal wszędzie choinki i ubierając je w co tylko możliwe, a odzierając z kontekstu sakralnego i symboliki wiary, która wskazuje na Jezusa Chrystusa? Kto dziś przejmuje się wspólnym śpiewaniem kolęd i usłyszeniem ich treści, skoro dziś już nawet nie potrzeba podnosić się, aby jak kiedyś załączyć płytę czy włączyć kasetę, bo przecież nawet wciąż siedząc przy stole wszystko to mamy dostępne w telefonie; wystarczy poklikać i kolędy będą brzęczeć w tle? A kto dziś jest w stanie wykrzyknąć autentyczne zdziwienie zapachami, które wiążą się z tym dniem: "Ach, figi! — Czy wy pamiętacie jeszcze, jak pachną figi i daktyle wespół z igłami choinki?" Kto wreszcie jest w stanie dziś ujrzeć na niebie "pierwszą gwiazdę", skoro z powodu rozświetlenia miast i ich okolic trudno dojrzeć choćby jedną gwiazdę, nie mówiąc już o teologicznym znaczeniu wypatrywania gwiazdy — komu dziś gwiazda przypomina Trzech Mędrców, którzy szukali Króla i, jak się okazało, wcielonego Boga? W takim świetle ujmując, uważam, że maleńkie opowiadanie Marii Dąbrowskiej "Boże Narodzenie" jest godne uwagi. . P.S. Dostępne na "Wolne lektury".
xPaavils Kamola - awatar xPaavils Kamola
oceniła na 6 2 miesiące temu
Morderstwo w pociągu Jessica Fellowes
Morderstwo w pociągu
Jessica Fellowes
Okładka książki prezentuje się naprawdę dobrze. Głównie dominuje granatowy kolor ze złotymi wstawkami. Nie ma niestety skrzydełek, przez co jest pozbawiona ochrony przed uszkodzeniami mechanicznymi. Odstępy między wersami i marginesy zostały zachowane, jakieś literówki się pojawiły lub błędy składu, ale nie przeszkadzały one w czytaniu. Stronice są kremowe, a czcionka wystarczająca dla oka. Podzielona została na części. Moje drugie spotkanie z autorką i powiem Wam, że mimo iż czytałam pierwszy tom jako drugi, ale po długim czasie, wcale mi to nie przeszkadzało. Z miłą chęcią powróciłam do tego pióra i pochłaniałam kolejne strony. Jessica Fellowes posługuje się lekkim i przyjemnym stylem, który pozwala się odprężyć i zrelaksować podczas czytania. Myślę, że i Wam jej pióro może przypaść do gustu. Od razu wpadłam do opisywanej Anglii i byłam obserwatorem całej fabuły. Jedyne, co „rzuciło” mi się w oczy to fakt, jak zwracała się Nancy do swojego ojca. Uważam, że chyba zbyt nowocześnie i luzacko. Ale to może tylko moje wrażenie. Przecież akcja ma miejsce po pierwszej wojnie światowej... Bohaterów mamy sporo, ale spokojnie, nie pogubicie się. Louise to dziewczyna, która ma od samego początku pod górkę i było mi przykro, gdy czytałam o jej przeszłości... Cieszyłam się, że trafiła na służbę do Nancy, mimo iż dziewczyna miała swoje wady i wpakowywała je w kłopoty. Guy wydawał mi się początkowo takim byle jakim policjantem, takim... Głupiutkim. Później jednak widząc, jak się zachowuje i próbuje rozwikłać zagadkę, zmieniłam zdanie na jego temat. Nancy to dziewczyna z bogatego domu, która pcha się tam, gdzie być nie powinna. Jednak razem z Lou-Lou próbują same rozwiązać zagadkę tajemniczego morderstwa pielęgniarki w pociągu. Ogólnie bohaterowie zostali dobrze wykreowani, nikomu niczego nie brakuje, mają swoje charaktery i uważam, że tacy jak oni mogli istnieć w powojennej Anglii. Może brakowało mi opisów okolicy, ubrań, jakie nosili bohaterowie. Coś było na ten temat, ale trochę za mało... Z drugiej strony to jest kryminał, a nie powieść, która mogłaby to opisywać. Akcja jest odpowiednia - nie mknie na łeb i szyję, raz zwalnia, raz przyspiesza, a wszystko jest wyważone. Ogólnie uważam, że to naprawdę bardzo dobry kryminał, który czytałam z przyjemnością. Poddałam się zagadce i nie próbowałam jej rozwiązywać, byłam ciekawa, kto okaże się zabójcą. I tak bym nie zgadła, bowiem autorka zastosowała plot twist, który zmienił wszystko. Uważam, że to świetny zabieg i był w odpowiednim miejscu. Książkę śmiało polecam wszystkim, w szczególności fanom lżejszych kryminałów, lubiących opowieści z dawnych lat. Ja poczułam tamten klimat i może właśnie między innymi tak mi przypadła do gustu.
Tylkomagiaslowa - awatar Tylkomagiaslowa
oceniła na 7 2 miesiące temu
Całe lato bez Facebooka Romain Puértolas
Całe lato bez Facebooka
Romain Puértolas
Agatha Crispies policjantka z Nowego Yorku zostaje dyscyplinarnie przeniesiona do… Nowego Yorku, ale w stanie Kolorado. Miasteczko liczy 150 mieszkańców i ma 198 rond. Poza zawrotami głowy na trasie, w miasteczku niewiele się dzieje, po przekroczeniu jego granic, magicznie ginie wifi i nie ma dostępu do facebooka. Agatha nie ma dużo do roboty, głównie je czekoladowe donaty i próbuje mieszkańców do czytania książek, z czego zdecydowanie lepiej wychodzi jej jedzenie pączków. Jednak pewnego dnia spokojnym miasteczkiem wstrząsa straszna zbrodnia, morderstwo dokonane ze szczególnym okrucieństwem. To jest moment, w którym Crispies może się wykazać a korpulentna policjantka zrobi wiele by wrócić do Nowego Yorku w stanie Nowy York i odzyskać swoje poprzednie życie oraz dostęp do facebooka oczywiście. Oj przeleżała ta książka u mnie na półce, "Całe lato bez facebooka" czekało na swój moment prawie dwa lata, a szkoda bo okazało się, że francuzi mają jednak poczucie humoru, co jest o tyle dziwne, że przypuszczałam, że francuski żart skończył się na "Mikołajku" i "Asterixie", parafrazując Obelixa: "Ale głupia ta Karolina", Romain Puértolas napisał zabawną powieść kryminalną, która wywołała na mojej twarzy uśmiech. Może nie tarzałam się ze śmiechu po plaży, może moje oba boki nie są naderwane, ale naprawdę dobrze się bawiłam i zarówno żarty, jak i sama fabuła kryminalna były trafione w punkt. "Zamówiła sok ze świeżych pomarańczy. Ponieważ go nie serwowano, zdecydowała się na dwa piwa, po których wypiła jeszcze trzy kieliszki czerwonego wina- ściśle trzymając się zaleceń swojej dietetyczki z Nowego Jorku w stanie Nowy Jork, której odebrano uprawnienia lekarskie z powodu pijaństwa" No mnie bawi. Przy okazji autor raczy czytelnika dużą dawką informacji z zakresu literatury, a dla mnie jako fanki książek było to jak dobry obiad po tym jak wyszłam z domu bez śniadania. Rozbrajające jest również to jak Romain bawi się nazwiskami bohaterów kryminału, Crispies, McDonald, Scholle to tylko przykłady, które w sytuacjach opisanych w książce robią robotę i wywołują parsknięcia pod nosem. Nie jest to lektura, którą przeczytam ponownie, bo nie będę w stanie w niej odkryć niczego więcej, ale dla każdego kto lubi lekko absurdalne poczucie humoru, ironie i abstrakcję będzie to lektura idealna.
Na_polce_z_ksiazkami - awatar Na_polce_z_ksiazkami
ocenił na 6 5 lat temu

Cytaty z książki Dziwny przypadek sir Arthura Carmichaela

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Dziwny przypadek sir Arthura Carmichaela