Dziennik zarazy

Okładka książki Dziennik zarazy
Michael D. O'Brien Wydawnictwo: Znak Seria: Powieść z Duszą literatura piękna
272 str. 4 godz. 32 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
Powieść z Duszą
Tytuł oryginału:
Plague Journal
Data wydania:
2009-11-02
Data 1. wyd. pol.:
2009-11-02
Liczba stron:
272
Czas czytania
4 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324012701
Tłumacz:
Maksymilian Tumidajewicz
Średnia ocen

                8,0 8,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Dziennik zarazy w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Dziennik zarazy

Średnia ocen
8,0 / 10
39 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1050
528

Na półkach: , ,

Wstrząsające. Poniekąd, bo jestem już dorosła i powinnam być świadoma tego, że świat to swego rodzaju pułapka i albo się spodobamy i zostaniemy ocaleni albo nie zaliczając się do ogółu zostaniemy w życiowej grze zdyskwalifikowani.

"Jak często błagałem o wiedzę, a otrzymywałem dar niewiedzy? Nie zdawałem sobie sprawy, że to największy dar ze wszystkich."

Ten cytat wyjątkowo mi przyświeca obecnie. Nathaniel Delaney swoim postępowaniem zakrawał o postawę paranoika. To przez jego nadmierną dziennikarską dociekliwość, która go poniekąd zgubiła.

Nieświadomi jesteśmy bezpieczni.
Świadomi czujemy dyskomfort i niekiedy ogłaszamy to całemu światu lub prowadzimy niebezpieczne dysputy.
Nadmiernie świadomi zaczynamy żyć na krawędzi, a tak właśnie było w przypadku Delaneya.

Igrał z rządem i władzami przedstawiając tylko swoje opinie w małomiasteczkowej gazecie. Kto by pomyślał, że skończy się to przymusową ucieczką w głąb kanadyjskiej dziczy z narażeniem życia swojego i swoich bliskich? Kto by pomyślał, że ta ciężka sytuacja zweryfikuje dotychczas zawierane przyjaźnie? Kto by pomyślał, że można od nowa spojrzeć na relacje rodzinne, że można przebudować swój światopogląd, że można wyzbyć się zawiści i nauczyć się wybaczać mimo głębokich ran i doświadczonych krzywd? Warunkiem są odpowiedni ludzie, a "ludzkich" ludzi, jest w dzisiejszym świecie coraz mniej.

Pomijając przydługie fragmenty, które bynajmniej nie ułatwiały i nie umilały lektury, polecam. Warto się z tą historią zapoznać.

Wstrząsające. Poniekąd, bo jestem już dorosła i powinnam być świadoma tego, że świat to swego rodzaju pułapka i albo się spodobamy i zostaniemy ocaleni albo nie zaliczając się do ogółu zostaniemy w życiowej grze zdyskwalifikowani.

"Jak często błagałem o wiedzę, a otrzymywałem dar niewiedzy? Nie zdawałem sobie sprawy, że to największy dar ze wszystkich."

Ten cytat...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

123 użytkowników ma tytuł Dziennik zarazy na półkach głównych
  • 74
  • 49
30 użytkowników ma tytuł Dziennik zarazy na półkach dodatkowych
  • 17
  • 4
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Dziennik zarazy

Inne książki autora

Michael D. O'Brien
Michael D. O'Brien
kanadyjski pisarz, autor bestsellerowych powieści. W USA, Wielkiej Brytanii i Kanadzie znany jest jako bezkompromisowy krytyk antychrześcijańskich trendów we współczesnej polityce i kulturze. Obok pisania powieści, O’Brien maluje także ikony. Mieszka w Ontario.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Rozważania o psalmach C.S. Lewis
Rozważania o psalmach
C.S. Lewis
Trochę pereł i trochę wieprzy. Jedne i drugie wynikają z klasycznego wykształcenia Lewisa, które powoduje, że część problemów opisuje ze względu na jego znajomość grecko-rzymskiej Starożytności ciekawie i ze zrozumieniem, a część jest zupełnie nietrafiona. Na przykład nazywanie Eklezjastesa dziełem nihilistycznym albo oburzanie się na okrutne wołania o zemstę w psalmach lamentu wskazują na brak znajomości kultury hebrajskiej i kontekstu. Te drugie mają zapewne źródło we wnioskach gromadki deliberującej nad idealnym kształceniem młodzieży w "Politei" na temat wyczyszczenia dzieł Homera z gorszących, nie pasującego do późniejszego o cztery wieki gustu relacji o złym prowadzeniu się bogów w trakcie oblężenia Troi. Lewis wspomina też bezpośrednio o Platonie w tekście, więc jego pisma wyraźnie były dla niego ważnym punktem odniesienia. To zresztą ciekawa koincyndencja, ponieważ Dawid, który jest autorem części psalmów lamentów musiał się zmierzyć z potomkami burzycieli miast takich ja Troja. Goliat był Filistynem, a więc potomkiem Peleset/Pelast/Pelazgów/protogreków, jednego z plemion które zmiotły cywilizację Epoki Brązu niecałe 200 lat przed Dawidem. Dzieła Homera powstały około 400 lat po upadku Troi, psalmy Dawida niecałe 200. Biorąc pod uwagę to, ze Filistyni nie zmienili zbytnio swoich zwyczajów, należy uznać że psalmy i tak są wyjątkowo grzeczne. Wystarczy przeczytać jeden rozpaczliwy opis głodującego i umierającego miasta ze względu Peleset, którzy przerwali łańcuch dostaw, żeby nie pochylać się nad nimi z czułością tak jak nie pochylamy się nad cierpieniami Armii Czerwonej w trakcie "wyzwolenia". Mimo, a nawet dzięki tym wadom warto przeczytać tę książkę - Lewis ma wiele wnikliwych spostrzeżeń kogoś, kto studiuje Biblię oraz świetne, współczesne porównania jak te z mikroskopem i jego funkcją albo poezją i znakami na papierze. Jego problemy z odczytaniem tekstów z tradycji hebrajskiej, które są w wyraźnej wojnie idei z tekstami greckimi, które stanowiły fundamenty wykształcenia Lewisa są w dużym stopniu także naszymi współczesnymi problemami.
Fija - awatar Fija
oceniła na 6 2 lata temu
Ojciec Eliasz. Czas Apokalipsy Michael D. O'Brien
Ojciec Eliasz. Czas Apokalipsy
Michael D. O'Brien
Dość trudno ocenić wartość tej książki. Z jednej strony uważam, że warto ją przeczytać, bo w ogromnej większości jest po prostu dobra i zawiera wartościowe przemyślenia autora opakowane w ciekawą fabułę, zawierającą liczne odniesienia do Pisma Świętego, korzystającą z symboliki religijnej i komentującą w sposób trafny wydarzenia dotyczące współcześnie Kościoła. Jednak jak w zasadzie autor definiuje Kościół Chrystusowy, który w czasie apokalipsy ma doznawać prześladowań ze strony anty-kościoła i głosicieli anty-ewangelii? Michael D. O'Brien kilkukrotnie mówi o judeochrześcijaństwie. A cóż to za twór? Tytułowy bohater, w mojej ocenie, prezentuje duchowość charakterystyczną dla duchowości charyzmatycznej, katolicyzm w wydaniu protestanckim, czyli dość po amerykańsku. Widać to już w tej części serii o o. Eliaszu, ale jeszcze bardziej jaskrawo w kolejnej. Przed przeczytaniem tej książki warto przypomnieć sobie kilka ksiąg Pisma Świętego, przede wszystkim Apokalipsę wg. św. Jana i Księgi Królewskie. Wiele wątków i dialogów bardzo dobrze nakreślonych, np. wątek Smokreva. Ciekawy fragment, opisujący w jaki sposób stopniowo zmienia się narracja w prasie uważanej powszechnie za katolicką, a która zaczyna 'przemycać' do debaty o kierunku i kształcie Kościoła kolejne udziwnienia i liberalne postulaty. Mocno mnie dotknął ten krótki fragmencik, który w zasadzie opisuje dokładnie to, co faktycznie postulowano w Synodzie o synodalności za Franciszka. A przecież książka została napisana zaledwie 30 lat wcześniej. "W związku z zamieszaniem wokół Smitha Eliasz śledził wydarzenia bardzo uważnie. Na początku sierpnia przeczytał takie oto tytuły i nagłówki w ostatnim numerze: "Rzym odrzuca tłumaczenie Biblii używanej w anglojęzycznych krajach"; "Światowa Konferencja Zakonna domaga się większego udziału kobiet w procesie legislacyjnym Kościoła"; (...) "Katolicka edukacja musi zakazać używania tyko męskich form, na przykład w odniesieniu do Boga mówić należy także ona"; "Powstrzymać dyskryminację kobiet- apeluje arcybiskup do synodu"; "Niemieccy biskupi krytykują watykańską odmowę udzielania komunii świętej rozwiedzionym i parom żyjącym w nowych związkach"; "Potrzeba więcej nowych form duchowości w zachodnim Kościele(...)"; "Demokracja jest niezbędna w Kościele- donosi konferencja świeckich liderów"."/395 "Chcesz zostać świętym, Billy. Ale chcesz zostać świętym na własnych zasadach. Chcesz chwalebnych zwycięstw przez swój miecz, choć tak naprawdę najbardziej pragniesz zwycięstw nad swoimi osobistymi słabościami i upadkami. - Co w tym złego? - To jest dobre pragnienie, ale może też być pewnego rodzaju idealizmem maskującym pychę. - To jest dla mnie za bardzo skomplikowane. - Kim jest święty? Czy to ten, który jest posłuszny Bogu, pomimo swoich słabości, czy ten, kto żąda posiadania każdej podziwianej cechy, zanim uda się na misję?"/131
LaCucaracha - awatar LaCucaracha
oceniła na 7 8 miesięcy temu
Pamiętnik wiejskiego proboszcza Georges Bernanos
Pamiętnik wiejskiego proboszcza
Georges Bernanos
Non sciunt quod facient - jak on pisał, słowa można by rzec dziecinne, niezrozumiałe przez złe duchy, zamykające niewinną ręką nad nimi otchłań. Choć się na tym dobrze nie znam i bije ze mnie światło raczej mętne ta powieść była jak piękna modlitwa: nagie, drżące wyznania wychodzące prosto z serca, urwane frazy, wydarte strony godne milczenia. Doznanie głębokiej wiary poprzez niewinność i kruchość odnalezioną w samotności, ubóstwie, pokorze wiejskiego księdza, pogardzie parafian, obojętności ich duchowego zmęczenia. Dotyk ręki Boga na jego ustach - jestem smutny, bo Bóg nie jest kochany. Ten chłód, który go spowija zastępuje mu sen. Ból nie do zniesienia, woda o smaku łez. Stańcie się jak dzieci, cóż to szkodzi. Hołd dla dusz zdolnych znaleźć w niesprawiedliwości, której są ofiarami, podstawę do siły i nadziei. Nieszczęściem niesłychanym tych co nie kochają jest, że oni już niczym nie mogą się dzielić. Śpiew światła; świętość jest cicha, łaska dyskretna - tak kochać bezinteresowną miłością uważności i czystości serca. Już zmierzch, wicher, deszcz, uderzenie dzwonu ze szczytu wieczoru. Słowa ostatnie: wszystko jest łaską. W oknie jeszcze pełnym mroku zaczyna płonąć zorza. Jakie to wszystko było rześkie, dobre. Szept duszy to był, jak przeciągły szmer liści poprzedzający świtanie. Jaki świt we mnie wstanie? Jedna z najpiękniejszych książek jakie przeczytałem.
Yulquen - awatar Yulquen
ocenił na 10 3 miesiące temu
Dom Sophii Michael D. O'Brien
Dom Sophii
Michael D. O'Brien
Książka ukazała się w serii: Powieść z duszą. Rzeczywiście o bolączkach duszy głównego bohatera - Pawła Tarnowskiego jest tu sporo i aż nadto. Kim jest Paweł Tarnowski? Wrażliwym młodzieńcem, niedoszłym zakonnikiem, niespełnionym artystą, malarzem, pisarzem, marzycielem. Jest także właścicielem odziedziczonego po wuju przedwojennego, warszawskiego antykwariatu zwanego ,,Domem Sophii". Kim jestem? Na to pytanie próbuje znaleźć odpowiedź sam główny bohater. Pogrążając się w beznadziei własnej samooceny, biedując nad własnym losem i brakiem miłości zdaje się dążyć do autodestrukcji. Zrządzeniem losu jesienią 1942 roku w jego księgarni pojawia się niespodziewanie młody uciekinier z getta - Żyd Dawid Schäfer. Udzielając mu schronienia Paweł dokonuje w sobie wewnętrznej przemiany. Jego życie nabiera wreszcie sensu i znaczenia. Książka składa się jakby z dwóch warstw fabularnych. Jedna to historia okupacyjna opowiadająca o przyjaźni ludzi z dwóch odrębnych kultur, którzy znajdują wspólny język dzięki odkrywaniu na nowo pojęcia ,,człowieczeństwo". Druga warstwa, o wiele trudniejsza do przebrnięcia, to zanurzanie się w filozoficzno, religijno, egzystencjalne rozważania obrazujące wewnętrzne cierpienia głównego bohatera. Dużym plusem są niewątpliwie wiernie oddane, historyczne realia dotyczące Warszawy w czasie okupacji opisane bądź co bądź przez kanadyjskiego pisarza. Oczywiście plus także za to, co bardzo lubię, czyli historię z księgarnią w tle.
Pan Książka - awatar Pan Książka
oceniła na 7 2 lata temu
Kula i krzyż Gilbert Keith Chesterton
Kula i krzyż
Gilbert Keith Chesterton
Książka, której wydanie w 1967 roku zostało zablokowane przez Główny Urząd Kontroli Publikacji i Widowisk, jako zbyt wywrotową, zasługuje na poznanie. Powieść powstała w 1909 roku i miejscami trąci myszką, chociaż jej temat jest bardzo aktualny. Ratuje ją wartka akcja, wspaniały język i jak zwykle doskonały angielski humor. Zaczyna się porwaniem mnicha Michaela przez profesora Lucyfera i ich dyskusją na temat wiary i niewiary. Profesor Lucyfer opowiada się po stronie racjonalizmu, chociaż sam jest jego zaprzeczeniem. W statku powietrznym, w kulminacji swojej dyskusji znajdują się nad Katedrą św. Pawła w Londynie, którą zwieńcza kula a na niej krzyż. Tytuł książki nawiązuje do tego symbolu, gdzie krzyż jest symbolem wiary, a kula racjonalności. Co ciekawe, mnich zostaje wyrzucony ze statku powietrznego i przed śmiercią ratuje go krzyż i kula. Jest to prolog do całej historii, chociaż obaj bohaterowie jeszcze się pojawią w tej opowieści. Na jednej z ulic Londynu ateista i socjalista, Turnbull, wydaje gazetę, w której atakuje religię. On, jak i jego gazeta nikogo nie interesuje. Wszystko się zmienia, gdy pojawia się katolik Maclan, krewki Szkot, który staje w obronie swojej wiary. Obaj są dżentelmenami, a więc pragną rozstrzygnąć swój spór w trakcie pojedynku na szpady. Wydaje się, że nic prostszego, wystarczy spokojna łąka i zostanie rozstrzygnięte w trakcie pojedynku czy Bóg istnieje, czy nie. Nic mylnego. Władze nie chcą dopuścić do tego pojedynku, aby tym sporem nie zainteresowało się społeczeństwo. Żeby móc doprowadzić do pojedynku przemierzają cały kraj ścigani przez policję. W trakcie tej ucieczki często się sprzymierzają, aby nie zostać pojmanym. Prowadzą też ciekawe rozmowy na temat wiary i ateizmu i rodzi się między nimi nić porozumienia. Jednak ta wyprawa jest pełna sensacyjnych wydarzeń i komicznych sytuacji. Na swej drodze spotykają ciekawe postacie, które ubarwiają całą opowieść. Czy dojdzie do tego pojedynku i jaki będzie jego wynik? Jaką rolę odegrają w tym pojedynku mnich Michael i profesor Lucyfer? Zakończenie jest zaskakujące. Chesterton stworzył alegoryczną opowieść z dwójką sympatycznych bohaterów. To świat wokół nich, który pragnie ich uciszyć, jest wrogi i nieprzyjemny. Oni mają mnóstwo wad, ale też zalet, błądzą, mylą się, nie zawsze postępują mądrze, ale głęboko wierzą w swe ideały. Jednak nawzajem siebie szanują i są nawet gotowi oddać za siebie życie. Czytelnik sam musi dokonać wyboru.
jatymyoni - awatar jatymyoni
ocenił na 8 5 lat temu
Mąż z Nazaretu Szalom Asz
Mąż z Nazaretu
Szalom Asz
Czytana kilka lat temu. Wrażenia pozytywne. Mniej więcej w tym samym czasie literowane "Listy Nikodema" w rywalizacji z "Mężem z Nazaretu" raczej przegrały. Nie wnikając w prawdę historyczną o tamtych wydarzeniach (zresztą powieści nie są od tego), nie siląc się też na kurtuazję wobec osoby autora muszę napisać, że Żyd Asz napisał dobrą powieść o życiu Jezusa Chrystusa ( jak dla mnie materiał na niezły scenariusz filmowy, ale niekoniecznie amerykański), ale też o tamtej epoce. A były to bardzo pogmatwane czasy. Z tego co wiem, książka wzbudziła w momencie wydania protesty chrześcijan, ale też i Żydów, czyli zarzut stronniczości wysuwany wobec autora raczej jest bezzasadny. Coś na co zwróciłem szczególną uwagę? Przede wszystkim bardzo zmysłowa poetyka opisu osoby Marii Magdaleny. Asz zamiennie nazywa ją (spotkałem się tym po raz pierwszy) Marią z Magdali. Rozdziały zatytułowane: "Ogród wonności Marii z Magdali" i "Olejki Marii Magdaleny" to mistrzostwo. Druga rzecz to opis postaci Judasza. Nie stanowi tajemnicy, że osoba nie ma ogólnie dobrego pijaru, ale Asz z jednowymiarowej postaci, uczynił naprawdę bardzo ciekawą, aczkolwiek nieco "nawiedzoną" ( ale raczej w dobrym tego słowa znaczeniu) osobę, w której znana historia z wydaniem Chrystusa nabiera dramatycznego, ale i ludzkiego wymiaru. Ja przynajmniej wersję Asza jeżeli nie bezwarunkowo zaakceptowałem to przynajmniej uznałem za sensowną. Ogólnie książkę polecam. Nawet wyznawcom Buddy.
werblista - awatar werblista
oceniła na 7 2 lata temu
Moc i chwała Graham Greene
Moc i chwała
Graham Greene
🕯️⚖️ Wiara ściga wiarę — tylko przebraną w inne słowa ⚖️🕯️ ⭐ Moja ocena: 6/10 — dobra, momentami naprawdę mocna literatura, ale bardziej cenię tu styl, rytm i głębię niż samo uderzenie. Czuję, dlaczego ta powieść była ważna i dlaczego Greene uchodzi za wielkiego pisarza, ale we współczesnym odbiorze ten konflikt nie niesie już aż takiej siły, jak pewnie niósł kiedyś. Ksiądz-grzesznik, alkohol, wina, ściganie w imię prawa, męczeństwo — to wszystko jest tu literacko bardzo dobrze rozegrane, tylko dziś nie wbija się już we mnie z pełną dawną mocą. 🥃 Ksiądz, który nie pasuje do ołtarza 🥃
 Najciekawsze jest to, że Greene nie daje tu kapłana z pomnika. To człowiek słaby, uwikłany w alkohol, lęk, poczucie winy i własną marność. Ucieka, chce ocaleć, myśli o sobie, a jednocześnie co chwilę wraca do cudzej potrzeby — do chrztu, spowiedzi, ostatniej posługi. Nawet kiedy pojawia się szansa ucieczki, coś znowu ściąga go z drogi. I właśnie na tym ta postać stoi najmocniej: nie jako święty, tylko jako ktoś wewnętrznie pęknięty, a jednak do końca niezdolny całkiem porzucić swojej roli. ⚖️ Po drugiej stronie też nie ma tektury ⚖️
 Dobre jest również to, że porucznik nie jest zwykłym czarnym charakterem. Ściga księdza w imię prawa, porządku i własnej twardej idei sprawiedliwości. W jego oczach Kościół nie jest ostoją dobra, tylko instytucją żerującą na biedzie, strachu i przyzwyczajeniu. I właśnie dlatego ten konflikt nie jest prosty: tu nie ma czystej niewinności po jednej stronie i czystego zła po drugiej. Są racje, które w starciu z życiem szybko się brudzą. 🌵 Kurz, upał i zaszczucie 🌵
 Bardzo dobrze działa też samo tło: bagna, rzeka, port, zakurzone miasteczka, nędza, upał i ciągłe poczucie osaczenia. Ten świat nie jest dekoracją — on ciśnie bohaterów, męczy ich i spycha do decyzji, które nigdy nie są naprawdę czyste. Motyw nieudanej ucieczki statkiem i późniejszego powrotu do wezwania przy konającym człowieku dobrze pokazuje, że ta powieść jest właściwie jednym długim ruchem między tchórzostwem a obowiązkiem. 🧠 Literatura mocniejsza niż sam cios 🧠 I tu chyba leży sedno mojego odbioru. Bardziej niż sama historia działało na mnie to, jak Greene to napisał. Jest rytm, jest gęstość, jest bardzo dobra kontrola tonu, jest poczucie powagi bez nadęcia. To nie jest książka efekciarska ani przegadana. Po prostu czuć klasę. Tyle że u mnie bardziej przełożyło się to na uznanie dla warsztatu niż na prawdziwy wstrząs. ⛪ Męczeństwo, które trochę straciło dawny żar ⛪
 Być może po prostu zmienił się czas czytania. Kiedyś figura księdza-grzesznika, który mimo wszystko niesie łaskę, mogła mieć siłę niemal wstrząsającą. Dziś jest w niej więcej literackiej jakości niż duchowego rażenia. Nie znaczy to, że powieść się zestarzała źle — raczej że część jej dawnej mocy przeszła z poziomu egzystencjalnego ciosu na poziom dobrze napisanej, poważnej literatury. 🏁 Na koniec 🏁
 To dla mnie książka bardziej do szacunku niż do zachwytu. Widać klasę Greene’a, widać głębię, widać, że to nie jest zwykła opowieść o wierze i pościgu, tylko rzecz o winie, słabości, obowiązku i człowieku, który jest za mały do swojej roli, a jednak nie potrafi jej całkiem porzucić. Dobra, inteligentna, dobrze napisana — ale u mnie już bardziej 6/10 z uznaniem niż wielkie literackie olśnienie.
Endryou Poczopko - awatar Endryou Poczopko
ocenił na 6 24 dni temu
Chwała córy królewskiej Bruce Marshall
Chwała córy królewskiej
Bruce Marshall
Bruce Marshall snuje swoją opowieść, wydaje się jakby tę samą z książki na książkę: Szkocja, I połowa XX w. I i II wojna światowa, płonne nadzieje na przełom duchowy, zmiany cywilizacyjne wyznaczane przez kino, samochody, aeroplany i krótkie spódniczki. A w tym wszystkim Kościół katolicki - owa tytułowa "córa królewska odziana w złotogłów" - ukazywany poprzez sylwetki duchownych w ich wierze, codziennej posłudze i zmaganiach z coraz bardziej odległą od tradycji rzeczywistością. I zarazem wierność swojej misji oraz poszukiwanie dla niej nowego wyrazu bez porzucania istoty. Ta książka jest piękną i mądrą apologią chrześcijaństwa i Kościoła w codzienności. Powiecie: autor się powtarza, tkwi w tym samym schemacie. Tak, powtarza się, bo kocha to, o czym opowiada. Powtarza się, jak nasze mamy wykonujące codziennie te same gesty miłości, jak babcie, które zawsze miały utulenie i ciasto na pociechę, jak dobrzy nauczyciele, zarazem serdeczni i uczący dyscypliny - oni wszyscy, bez ekstrawagancji, bez intelektualnych wyżyn, prosto z serca robiący to, co należy. I oby zawsze byli też tacy księża, jak wrażliwy ksiądz Thomas Smith, jak hałaśliwy i dobry prałat O''Duffy, rozważny a pracowity biskup najlepiej na świecie piekący kiełbaski, i takie zakonnice, jak rozmodlone siostry z Francji ze swoją szkołą, kwiatami i papugą. Nie myślcie, że ich czas minął. Na szczęście ciągle jeszcze są wśród nas pod innymi imionami.
Vincentius - awatar Vincentius
ocenił na 7 2 lata temu
W cieniu kolegiaty Władysław Jan Grabski
W cieniu kolegiaty
Władysław Jan Grabski
Powieść wywołuje duże wrażenie, niejako łudzi spokojem pod którym grają emocje, te czysto ludzkie, i te religijne. Język jest dość specyficzny, inteligencji, taki w starym stylu, przez co nie czyta się tego lekko. Dla mnie to plus. Autor skupia nasza uwagę tylko na tym co chce pokazać, bez dygresji, czy wątków rozpraszających. Akcja jest zawieszona w czasie i przestrzeni. Wiemy że jest to koniec dwudziestolecia międzywojennego, gdzieś na mazowieckiej prowincji, gdzie nazwa miasteczka nie ma znaczenia. (W tym motywie powieść jest podobna do "Karierowicza" Józefa Mackiewicza - tam również jest dość niestandardowe zakończenie). Znaczeni ma tutaj tytułowa kolegiata, i to ona jako dom Boży, łączy ludzi. Grzesznych i mniej grzesznych. Łączy ich poprzez wieki historii, i na ścieżkach codzienności. Jest to powieść o wierze katolickiej, takiej jaką autor rozumiał, twardej, odciągającej nas od codziennego trudu, gdzie zakończenie, choć nagłe i tragiczne, zdaje się być szczęśliwe. Głównym bohaterem jest brat Sadok. Taka Boża pierdoła. Wierzący, szanowany, ale człowiek nieco nieszczery, zagubiony, jakby uciekający od swoich obowiązków stanu. Dla niego Bóg, i nieporadna jemu służba, stała się ucieczką od.... samego Boga. Tak wiara potrafi nam zaszkodzić. Przy Sadoku, przypominają mi się słowa mądrego księdza: Zawsze trzeba chodzić jedną nogą na ziemi (wypełniać obowiązki stanu i dbać o bliźnich), a drugą po niebie (żyć w stanie łaski uświęcającej). Z pewnością powieść zostaje w pamięci i zmusza do zastanowienia czym jest świętość.
Krzysztof - awatar Krzysztof
ocenił na 6 1 rok temu

Cytaty z książki Dziennik zarazy

Więcej
Michael D. O'Brien Dziennik zarazy Zobacz więcej
Michael D. O'Brien Dziennik zarazy Zobacz więcej
Michael D. O'Brien Dziennik zarazy Zobacz więcej
Więcej