Dzień, w którym umilkły głosy. Moja walka ze schizofrenią

Okładka książki Dzień, w którym umilkły głosy. Moja walka ze schizofrenią autorstwa Claire Bergman, Ken Steele
Ken SteeleClaire Bergman Wydawnictwo: Replika biografia, autobiografia, pamiętnik
272 str. 4 godz. 32 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Data wydania:
2022-11-22
Data 1. wyd. pol.:
2001-01-01
Liczba stron:
272
Czas czytania
4 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
9788367295789
Tłumacz:
Danuta Korziuk
Poruszająca opowieść o straszliwej sile schizofrenii

Dręczony strachem, wyszydzany, namawiany do samobójstwa. Sam pośród szeptów. Czternastoletni Ken Steele słuchał radia w swoim domu w Connecticut, kiedy po raz pierwszy pojawiły się głosy, rozkazujące mu, by się zabił. Jak noblista, matematyk John Nash, którego historię życia uwieczniono w Pięknym umyśle, Steele miał przez następne trzydzieści dwa lata żyć z niszczycielskimi objawami schizofrenii: torturowany przez wewnętrzne głosy, niszczony przez paranoidalne złudzenia, ledwo przetrwał na marginesie społeczeństwa.

W tej inspirującej historii Steele opowiada o swoim zwycięstwie nad chorobą i o tym, jak działalność i bycie rzecznikiem chorych psychicznie pomogły mu odzyskać zdrowie oraz przekazać nadzieję innym podobnym do niego.
Średnia ocen
7,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Dzień, w którym umilkły głosy. Moja walka ze schizofrenią w ulubionej księgarni i Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Dzień, w którym umilkły głosy. Moja walka ze schizofrenią



2788 313

Oceny książki Dzień, w którym umilkły głosy. Moja walka ze schizofrenią

Średnia ocen
7,7 / 10
314 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
137
71

Na półkach:

Treść jest bliska mojemu doświadczeniu "szarpania się z umysłem" (chociaż nie choruję na schizofrenię, tylko to odmienna sprawa) oraz innymi tutaj opisanym. Kiedy czytałam, znajdowałam w nich wspólnotę. Opis tego, co przeżywał Steele był dla mnie czymś bliskim, jednakże to, jak wyszedł ze swoich problemów mnie nie przekonał. Końcówka mówi dużo o walczeniu o prawa i godność osób chorych umysłowo, ale nie ma stopniowo pokazane, jak zmieniało się doświadczenie Kena, kiedy odzyskiwał większą klarowność postrzegania rzeczywistości.

Obecnie to już nie jest mój świat, bo (okazało się) poszukuję większej ziemskości w literaturze, więc nie będę jej powtarzać. Chciałam, bo szukałam w niej doświadczenia, które mi wtedy przypadło do gustu oraz chciałam sprawdzić, jaką książkę Steinbecka czytał Ken Steele, ale szukając na różne sposoby, okazało się, że mi się pomieszało w jedno z "Doktor Sen" Stephena Kinga, gdzie jest wspomnienie o Steinbecku i główny bohater też czytał książki jako jego "kotwicę rzeczywistości", kiedy umysł podważał grunt pod nogami.

Oceniam "Dzień, w którym umilkły głosy" jako najlepszą, jako czytałam, jeśli chodzi o oddanie swojego życia i atmosfery swoich najciemniejszych momentów. Jednakże zawodzi w pokazaniu na podobnej zasadzie tego, jak to było, kiedy Ken 'wychodził na prostą'.

Treść jest bliska mojemu doświadczeniu "szarpania się z umysłem" (chociaż nie choruję na schizofrenię, tylko to odmienna sprawa) oraz innymi tutaj opisanym. Kiedy czytałam, znajdowałam w nich wspólnotę. Opis tego, co przeżywał Steele był dla mnie czymś bliskim, jednakże to, jak wyszedł ze swoich problemów mnie nie przekonał. Końcówka mówi dużo o walczeniu o prawa i godność...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1304 użytkowników ma tytuł Dzień, w którym umilkły głosy. Moja walka ze schizofrenią na półkach głównych
  • 910
  • 385
  • 9
126 użytkowników ma tytuł Dzień, w którym umilkły głosy. Moja walka ze schizofrenią na półkach dodatkowych
  • 59
  • 30
  • 16
  • 8
  • 5
  • 4
  • 4

Tagi i tematy do książki Dzień, w którym umilkły głosy. Moja walka ze schizofrenią

Czytelnicy Dzień, w którym umilkły głosy. Moja walka ze schizofrenią przeczytali również

Zbrodnie Josefa Fritzla. Analiza faktów Stefanie Marsh
Zbrodnie Josefa Fritzla. Analiza faktów
Stefanie Marsh Bojan Pancevski
Uff, przebrnęłam. I nie, nie piszę tego, dlatego, że książka była zła. Wręcz przeciwnie - jest to doskonale przygotowana literatura faktu, w której autorzy przedstawili i przeanalizowali zbrodnie Josefa Fritzla kawałek po kawałku, uwzględniając szeroki kontekst historyczny i społeczny. Wydawało mi się, że tę historię znam, że już mnie nic nie zaskoczy, nie poruszy, a jednak Elizabeth z piwnicy mnie prześladowała. Gdy zamykałam oczy, widziałam tę biedną, przerażoną dziewczynę. Gdy odkładałam książkę, by oddać się zwykłym zajęciom, ona stąpała za mną, cicha, przepełniona bólem. Coś jest w tej historii, co porusza i nie pozwala przejść obojętnie. Coś jest w sposobie napisania tej książki, że nie pozwala przejść obojętnie. Wręcz szarpało mną poczucie niesprawiedliwość pomieszane z niedowierzaniem (czy to mogło się stać naprawdę?). Być może to "coś" to element pomijany w wielu reportażach i filmach dokumentalnych, a mianowicie osoba ofiary - jej wewnętrzna walka, uczucia, wątpliwości. W tej książce poznajemy Elizabeth całościowo, śledzimy jej cierpienia od jej najmłodszych lat, a później stajemy przed trudnym zadaniem - wyobrażeniem sobie tego, co mogła czuć dziewczyna uwięziona w piwnicy na wieczność. Bo czy 24 lata to już nie wieczność? Nie znalazłam w całym swoim zainteresowaniu prawdziwymi zbrodniami lepszego opracowania tej sprawy. Sprawy, która, choć minęło tyle lat, nadal boli.
Niku - awatar Niku
ocenił na 9 5 lat temu
Dziecko zwane
Dziecko zwane "niczym" czyli dziecięca wola przetrwania
Dave James Pelzer
---Wstrząsające wspomnienia autora z dzieciństwa, kiedy to przemocowa matka - alkoholiczka na oczach sterroryzowanego ojca i zastraszonych braci znęcała się nad nim, biła, poniżała, podtruwała i głodziła. Trwało to od 6go do 12go roku życia, kiedy w końcu władze szkolne zdobyły się na interwencję... ---Film na podstawie książki nie zrobił na mnie takiego wrażenia, tu natomiast z całą mocą dociera do czytelnika cały ogrom fizycznego i psychicznego cierpienia bezbronnego i niewinnego dziecka. Trudno sobie uzmysłowić, że opisane w książce trwające lata okrucieństwo potrafiła zgotować matka własnemu dziecku! Cytaty: "SŁAST! Mama bije po twarzy i przewracam się na podłogę. Wolę nie stać i nie narażać się na ciosy. Odczułem na własnej skórze, że ona uznaje to za bezczelność, dlatego bije dalej i co najgorsze wyznacza karę dzień bez jedzenia. Wstaję i unikam jej wzroku, gdy tak wrzeszczy mi za uszami. Udaję wystraszonego i przytakuję jej pogróżkom. - Proszę mówię do siebie daj mi tylko jeść. Możesz mnie zbić, ale muszę coś zjeść. Kolejne uderzenie rzuca mnie na kuchenny blat z kafelków. Po twarzy płyną strumieniami łzy udawanej kapitulacji a ona wypada z kuchni, zdaje się i jest z siebie zadowolona. Odliczywszy kroki i upewniając się, że nie wróci wzdycham z ulgą. Udało się. Może zbić mnie na kwaśne jabłko ale nie dałem odebrać sobie woli przetrwania." "Chciałem być silny, ale czuł em, że jestem szmatą. Nie śmiałem stawić czoło suce, więc na wszystko sobie zasłużyłem. Matka przez wiele lat robiła mi pranie mózgu, każąc powtarzać: "Nienawidzę siebie! Nienawidzę siebie!". Jej starania wydały owoce. Tuż przed rozpoczęciem piątej klasy z nienawidziłem siebie do tego stopnia, że pragnąłem umrzeć." "Jest to opowieść o czymś więcej niż o przetrwaniu. To historia o zwycięstwie i jego świętowaniu. Serce bije czule nawet w najbardziej ponurych fragmentach. Ważne jest trwanie ciała, ale jeszcze istotniejsza jest przewaga ducha. To historia tylko i wyłącznie mego życia. Latami siedziałem zamknięty w lochu własnej duszy i serca, samotny, żałosny "nieudacznik". Najpierw chciałem być po prostu taki jak inni, ale do głosu zaczęły dochodzić także odmienne motywy. Pragnąłem "zwycięstwa".
WissQuek - awatar WissQuek
ocenił na 8 1 dzień temu
Uratuj mnie. Opowieść o złym życiu i dobrym psychoterapeucie Rachel Reiland
Uratuj mnie. Opowieść o złym życiu i dobrym psychoterapeucie
Rachel Reiland
Chyba największą zaletą tej książki jest ogromna szczerość autorki. Ma na imię Rachel Reiland, jest Amerykanką, która w latach dziewięćdziesiątych zmagała się z zaburzeniami osobowości. Po jednym z silnych napadów złości i destrukcji emocjonalnej trafia do szpitala psychiatrycznego, gdzie poznaje lekarza, który od tego czasu staje się jej przewodnikiem po życiu emocjonalnym. Opisuje swoje doświadczenia z tych kilku lat – doświadczenia bardzo trudne, pełne cierpienia emocjonalnego, niezrozumiałych sytuacji, które zaczyna do siebie dopuszczać. Autorka opisuje także reakcje swojego otoczenia; męża, lekarza prowadzącego, a także swojej rodziny. Książka jest niesamowita dlatego, że jest bardzo dokładnym zapisem tego, co autorka przeżywała – pewnie dlatego, że napisała ją na podstawie zapisków prowadzonych w czasie terapii, a zgromadziła kilkaset stron notatek, które później ubrała w formę książkową. Choć książka pisana jest z perspektywy dłuższego czasu po zakończeniu psychoterapii, to jednak ma się poczucie, że czyta się dziennik, w którym obserwujemy bardzo dokładne opisy uczuć, stanów, które przeżywała, oraz tego, w jaki sposób chciała w danym momencie sobie z nimi poradzić. Książka w żadnym momencie nie idealizuje autorki – wręcz przeciwnie, miałem poczucie, że jest miejscami bardzo ekshibicjonistyczna, to znaczy otwiera przed czytelnikiem swoje serce i swoje wnętrze, niczego nie ukrywa, niczego nie zostawia dla siebie. Nie idealizuje również czasu terapii – pokazuje go jako okres trudny, pełen zmienności, gdzie na trwały efekt czasem możemy czekać lata. Niemniej jednak uświadamia wszystkim, że zmiana jest możliwa, że życie w zaburzeniach może ulec zmianie, jeżeli człowiek zdecyduje się na zmaganie z tym, co te zaburzenia wywołuje. Książka może być niesamowitym przykładem osoby, której się udało – ale udało się dlatego, że chciała i podjęła ku temu wysiłek. Naprawdę bardzo polecam osobom, które w sercu czują, że potrzebują wsparcia lekarza, psychologa, psychoterapeuty albo psychiatry.
Arek - awatar Arek
ocenił na 8 1 miesiąc temu
Monidło. Życie po Kato-tacie Halszka Opfer
Monidło. Życie po Kato-tacie
Halszka Opfer
Jak ocenić książkę, która jest czyimiś bolesnymi wspomnieniami? Może sposób napisania? Ktoś zarzucał, że sporo było powtórzeń z "Kato-taty", ale ja "Kato-tatę" czytałem tak dawno, że te powtórzenia dla mnie były nawet na plus, jeśli ktoś czytał jedną po drugiej to co innego, natomiast myślę, że to było celowe, żeby "Monidło" mogli przeczytać też ludzie, którzy nie czytali "Kato-taty". No to może bohaterkę? No cóż... tutaj chęć oceny nasuwa się sama z siebie, tylko że jak ktoś sam nie przeżył podobnej przemocy, to nie na miejscu byłoby ocenianie. Chociaż owszem, narażanie dzieci na przemoc, którą się samemu przeżyło jest... no powiedzmy że jest oznaką sporego zagubienia, a jak się o tym czyta, to może to złościć. O ile jednak po "Kato-tacie" miałem bardzo silne wrażenie, że dokładnie wiem co czuje autorka, chociaż zupeeełnie inne przeżycia mieliśmy i nawet poraziło mnie to wtedy, że właśnie można podobnie się czuć mimo zupełnie innych przeżyć, tak tutaj... tutaj miałem już wrażenie, że totalnie autorki nie rozumiem i jak można to wszystko znosić zamiast powiedzieć wszystkim: "Pocałujcie mnie w d..." i zamieszkać samej (z dziećmi), bo przecież samotność to nic złego, a wręcz przeciwnie... no ale tutaj jednak objawiły się różnice naszej sytuacji, dlatego nie chcę oceniać. Ja nawet wierzę, że jak ktoś jest ofiarą, to ciężko wyjść z tej roli ofiary - taki jest mechanizm, ale że wszyscy ludzie wokół zdolni są do takiego znęcania się nad nią, to jest dla mnie prawdziwie niepojęte, bo mam tak różne doświadczenia... Moja rodzina wychowała mnie w klimacie, że trzeba być grzecznym i uprzejmym, pewnie czasem do przesady ;) a tutaj wszyscy jadą po niej jak mogą - mąż, teściowie... no niepojęte, zupełnie inny świat. I jeszcze bardzo niepojęty jest dla mnie opór jej rodziny, otoczenia przed tym żeby opowiadała swoją historię - jak ludzie, nawet ci, którzy też doświadczyli krzywd, mogą się tak bardzo wzbraniać przed ujawnieniem tego? Co to za dziwna lojalność w stosunku do rodziny, która nie zasłużyła na to by jej imię chronić? Gdyby ktoś z mojej rodziny coś złego zrobił, to jakby... co to za różnica czy to moja rodzina czy nie moja, należy takie sprawy ujawniać! Trochę rozczarowało mnie zakończenie, bo wydaje się takie... urwane, niedokończone. Ale z drugiej strony pozwala to mieć nadzieję, że los bohaterki jeszcze może się odwrócić i potoczyć w jakimś szczęśliwym kierunku. Ale: cyt.: "Żeby ratować swoje małżeństwo, zadzwoniłam do pani psycholog i opowiedziałam jej o swoich przeżyciach. Umówiła nas w Ośrodku Interwencji Kryzysowej na terapię. Czy nam się uda i czy dostaniemy kolejną szansę?" - ale to nie brzmi dobrze. Moim zdaniem w takiej relacji naprawdę nie ma czego ratować i zdrowiej byłoby tego małżeństwa NIE podtrzymywać (no i chyba z resztą nie przetrwało jednak). Ogólnie książka mnie ciekawiła i całą przeczytałem z zainteresowaniem, więc oceniam dość wysoko. (czytana/słuchana: 14-15.06.2023) 4/5 [7/10]
lex - awatar lex
ocenił na 7 2 lata temu

Cytaty z książki Dzień, w którym umilkły głosy. Moja walka ze schizofrenią

Więcej

Być chorym umysłowo, to nie to samo, co być umysłowo niekompetentnym - oznajmiłem. - Dlaczego w takim razie my - umysłowo chorzy, pozostajemy na marginesie, kiedy w grę wchodzi tak wiele spraw, które mogłyby wpłynąć na jakość naszego życia?

Być chorym umysłowo, to nie to samo, co być umysłowo niekompetentnym - oznajmiłem. - Dlaczego w takim razie my - umysłowo chorzy, pozostajem...

Rozwiń
Ken Steele Dzień, w którym umilkły głosy. Moja walka ze schizofrenią Zobacz więcej

Z rąk wypadały mi filiżanki i zbierając ich skorupy, czułem się tak, jakbym trzymał w rękach moje rozbite życie.

Z rąk wypadały mi filiżanki i zbierając ich skorupy, czułem się tak, jakbym trzymał w rękach moje rozbite życie.

Ken Steele Dzień, w którym umilkły głosy. Moja walka ze schizofrenią Zobacz więcej

nie mówiłem o nieobecności głosów, po części dlatego, że myślałem, iż ich zniknięcie może być chwilowe. Ale zachowywałem to również dlatego, że chciałem nadal mieć wybór: wrócić do świata, który znałem, tego w którym się mną opiekowano, czy pozostać wolnym od głosów i zmierzyć się z wyzwaniami nowego życia. Wolność, która przyszła wraz z byciem "normalnym", była groźna. Podobnie jak wielu innych uzależniłem się od systemu i wiedziałem tylko jak korzystać z jego opieki.

nie mówiłem o nieobecności głosów, po części dlatego, że myślałem, iż ich zniknięcie może być chwilowe. Ale zachowywałem to również dlatego,...

Rozwiń
Ken Steele Dzień, w którym umilkły głosy. Moja walka ze schizofrenią Zobacz więcej
Więcej