Dziady cz. IV

Okładka książki Dziady cz. IV
Adam Mickiewicz Wydawnictwo: piszmy po książkach utwór dramatyczny (dramat, komedia, tragedia)
80 str. 1 godz. 20 min.
Kategoria:
utwór dramatyczny (dramat, komedia, tragedia)
Format:
papier
Data wydania:
2019-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2019-01-01
Liczba stron:
80
Czas czytania
1 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788395386213
Średnia ocen

                5,9 5,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Dziady cz. IV w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Dziady cz. IV



książek na półce przeczytane 1275 napisanych opinii 879

Oceny książki Dziady cz. IV

Średnia ocen
5,9 / 10
605 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
381
378

Na półkach:

„Dziady” część IV Adama Mickiewicza
1. Dlaczego? Taka robota, znam niby prawie na pamięć, ale zawsze trzeba przejrzeć, cos nowego wymyślić.
2. I jak? Z własnej woli to pewnie nikt nie przeczyta, ale pod przymusem czytane może ostatecznie zainteresować. Ta dramatyczna historia o kimś, kogo status ontologiczny (kocham te słowa!) nie jest jednoznaczny, może i dziś zaciekawić i zainspirować. Posłuchajcie, jak Siksa (ponad 10000 odtworzeń na Spotify – to dla mnie już za mało niszowe) śpiewa o puchu marnym. Warto.
Co wiesz o Kruku, młodu (każdy) czytelniku? Dlaczego zwracasz uwagę na te ludowe mądrości, a Kruka pomijasz? Czy w jakimś podręczniku ktoś wspomina o Kruku? Raczej nie, więc ja o niego zapytam!
I dlaczego współczuć mamy Gustawowi? A ta biedna dziewczyna, którą tak oczernia? Wiemy, że dała mu kosza. A może nie? Skoro Gustaw ma tyle wyobraźni, tyle uczuć, skoro wiemy, ze jego uczucie zaczęło się w głowie (wiemy, wiemy, naczytał się „książek zbójeckich”), to może być tak, że trochę przesadza w swoich opowieściach… Kto najgorsze rzeczy mówi o dziewczynie? Ten pominięty, odtrącony. Nie wierzmy Gustawowi! Dlaczego nie dopuścił do głosu byłej ukochanej? I skąd on, do cholery, wie, że ją „oślepiło złoto”? Jak cię nie chciała, to teraz jedziesz po niej, ze hej. Ot, taka myśl, myślka mała, ze kobiety maja „złą prasę” niekoniecznie ze swojej winy. Nikt ich nie dopuszcza do głosu. I bardziej w konwencję epoki wpisuje się miłość nieszczęśliwa, nawet jeśli ktoś sobie tylko coś ubzdurał. O skutkach nieszczęśliwych miłości romantycznych twórców świetnie pisał Hemar.
3. I co z tego wynika? III część „Dziadów, kto to przeżyje?

„Dziady” część IV Adama Mickiewicza
1. Dlaczego? Taka robota, znam niby prawie na pamięć, ale zawsze trzeba przejrzeć, cos nowego wymyślić.
2. I jak? Z własnej woli to pewnie nikt nie przeczyta, ale pod przymusem czytane może ostatecznie zainteresować. Ta dramatyczna historia o kimś, kogo status ontologiczny (kocham te słowa!) nie jest jednoznaczny, może i dziś zaciekawić i...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

879 użytkowników ma tytuł Dziady cz. IV na półkach głównych
  • 855
  • 24
88 użytkowników ma tytuł Dziady cz. IV na półkach dodatkowych
  • 25
  • 24
  • 10
  • 8
  • 6
  • 6
  • 5
  • 4

Inne książki autora

Adam Mickiewicz
Adam Mickiewicz
Polski poeta, działacz i publicysta polityczny. Obok Juliusza Słowackiego i Zygmunta Krasińskiego uważany za największego poetę polskiego romantyzmu (grono tzw. Trzech Wieszczów) oraz literatury polskiej w ogóle, a nawet za jednego z największych na skalę europejską. Określany też przez innych jako poeta przeobrażeń oraz bard słowiański. Członek i założyciel Towarzystwa Filomatycznego, mesjanista związany z Kołem Sprawy Bożej Andrzeja Towiańskiego. Jeden z najwybitniejszych twórców dramatu romantycznego w Polsce, zarówno w ojczyźnie, jak i w zachodniej Europie porównywany do Byrona i Goethego. W okresie pobytu w Paryżu był wykładowcą literatury słowiańskiej w Collège de France. Znany przede wszystkim jako autor ballad, powieści poetyckich, dramatu Dziady oraz epopei narodowej Pan Tadeusz uznawanej za ostatni wielki epos kultury szlacheckiej w Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Narodowy poeta Polski, Litwy i Białorusi. Działacz niepodległościowy, organizator polskich oddziałów do walki z Rosją, bonapartysta. Jego dzieła L’Église officielle et le messianisme oraz L’Église et le Messie umieszczone zostały w index librorum prohibitorum dekretami z 1848 roku. Adam Mickiewicz debiutował Zimą miejską na łamach „Tygodnika Wileńskiego” w 1818. Ten najwcześniejszy okres twórczości zwykło się określać mianem okresu wileńsko-kowieńskiego, trwającego do 1824. Pozostawał wówczas pod znacznym wpływem Woltera, którego tłumaczył na język polski; młody poeta głosił sceptycyzm poznawczy, zakłamanie historii i wolę racjonalnego poznania. Wynika z tego, że osobowość i światopogląd młodego Mickiewicza, podobnie zresztą jak młodego Juliusza Słowackiego, dorastały w uwielbieniu literatury klasycznej. Prócz tego znaczna większość jego twórczości z lat 1818–1821 była w gruncie rzeczy poetyckim manifestem wciąż na nowo określanego Towarzystwa Filomatycznego. W 1820 opublikował Odę do młodości – utwór przynależący jeszcze do poetyki postklasycyzmu, ale wyłamujący się z ideałów oświecenia. Oda nawoływała do czynnej walki, wyrażała wiarę w moc rewolucyjnego przekształcania rzeczywistości, siłę młodości i zbiorowości. Dzięki temu w XIX wieku bywała często śpiewana podczas powstań narodowych. Przetłumaczona została na prawie wszystkie języki europejskie, wywołując w swoim czasie sporo kontrowersji, np. we Francji. Podobnie ideały ojczyzny, nauki, cnoty, męstwa, pracy i zgody głosiła napisana w rok wcześniej oda klasyczna Hej, radością oczy błysną. Pod koniec roku 1820 drukiem ukazał się kolejny ze znanych wierszy wczesnego Mickiewicza: Pieśń filaretów, którego treść odnosiła się z rewolucyjnym przesłaniem do wszystkich kręgów filareckich (filologów, historyków, chemików, matematyków). Początek utworu był naśladownictwem burszowskiej pieśni niemieckiej: Hej, użyjmy żywota! Wszak żyjem tylko raz; Niechaj ta czara złota Nie próżno wabi nas. A. Mickiewicz, Pieśń Filaretów. Wszystkie trzy pieśni szczególny nacisk kładą na ideał wspólnoty, zwłaszcza w sensie duchowym, oraz gwałtowny aktywizm społeczny. Klasyczna harmonia w szczególny sposób łączy się tutaj z dynamizmem życia, co sygnalizuje przynależność utworów do czasów pośredniczących między dwoma epokami. W 1822 powstał zbiór Ballad i romansów, uważany powszechnie nie tylko za właściwy debiut Mickiewicza, ale również za dzieło oficjalnie rozpoczynające epokę romantyzmu w Polsce. Sporo kontrowersji wywołała w swoim czasie ballada otwierająca cykl, Romantyczność, zwłaszcza śmiałym przełożeniem ludowości nad postęp cywilizacyjny, kreacją nowego typu wzoru moralnego (młoda wiejska dziewczyna zdradzająca skrajną nierównowagę emocjonalną) oraz dość jednostronnie odczytywaną krytyką ówczesnego autorytetu naukowego, profesora samego poety, Jana Śniadeckiego. Był to świadomy i bezpośredni wkład Mickiewicza w polemikę między Kazimierzem Brodzińskim, prekursorem romantyzmu w literaturze polskiej, a Śniadeckim. Zamysł fabularny Romantyczności znalazł w późniejszym czasie rozwinięcie w postaci epizodu z życia Gustawa w IV części Dziadów. Ballady i romanse, oprócz ballad (poważnych i ironicznych), zawierały również przypowiastki sentymentalne. Utwory zbioru cechował typowo romantyczny zwrot w stronę folkizmu i niesamowitości, mocno zaakcentowane moralne przesłanie oraz przekonanie o transcendentnych, metafizycznych powiązaniach między dobrem a złem – zbrodnią i karą. Sentencjonalne, ludowe wyobrażenie moralności było u wczesnego Mickiewicza stale obecne, co najdobitniej pokazuje obrzęd gusła w II części Dziadów. Dalsze wiersze z okresu kowieńsko-wileńskiego z lat 1822–1824 są w dużej mierze swobodnymi przeróbkami utworów Lorda Byrona, Jeana Paula oraz Jeana de La Fontaine’a. Wśród nich znalazł się jednak jeszcze jeden szeroko omawiany wiersz poety – Do Joachima Lelewela. W napisanym w 1822 poemacie poświęconym znanemu wówczas działaczowi politycznemu, Joachimowi Lelewelowi, Mickiewicz starał się trzeźwo ocenić dziedzictwo rewolucji francuskiej oraz rolę rewolucji w ogóle, jako faktu społecznego mającego wpływ na przebieg dziejów. Inną próbą podważenia despotyzmu był poemat heroikomiczny Kartofla – utwór głoszący apoteozę nauki, postępu, rozumu i pracy. Dość wymowna jest tu apostrofa do Adama Chreptowicza, reprezentanta arystokracji litewskiej, „uprawcy ziemlanki”. W 1834 wydał w Paryżu ostatnie wielkie dzieło swego życia – Pana Tadeusza. Ten poemat epicki składa się z 12 ksiąg. Po śmierci autora wydano jego bolesny epilog do poematu. Pan Tadeusz stał się najbardziej popularnym w kolejnych pokoleniach dziełem literatury polskiej. Być może jednym z nielicznych marzeń autora (o dotarciu pod strzechy), które się spełniło. Szereg fragmentów tego dzieła weszło na stałe do polskiego języka potocznego i literackiego, a poszczególne jego części znane są, jako wręcz osobne „dzieła” poetyckie (Inwokacja, Koncert Wojskiego, Epilog i inne). Znany malarz i ilustrator epoki romantyzmu, Michał Elwiro Andriolli był autorem szczególnie popularnych ilustracji do Pana Tadeusza i Konrada Wallenroda. 4 kwietnia 1843 na Collège de France, w ramach tzw. prelekcji paryskich, Adam Mickiewicz wygłosił Lekcję XVI, określaną jako ostatnia teoria dramatu romantycznego w literaturze europejskiej. Wykład dotyczył konkretnie analizy Nie-Boskiej komedii Zygmunta Krasińskiego, która pozwoliła na wyciągnięcie szerszych niż literackie, bo również historiozoficznych wniosków. Całość składała się na koncepcję tzw. dramatu słowiańskiego. Mickiewicz za Percym Bysshe Shelleyem, Samuelem Taylorem Coleridgem, Johannem Gottfriedem Herderem, Gottholdem Ephraimem Lessingiem, Jakobem Michaelem Reinholdem Lenzem oraz Johannem Heinrichem Merckiem głosił, iż odnowa współczesnego teatru nastąpić powinna poprzez zaakcentowanie jego pierwiastków narodowych. ------- Magnetyczna uwodzicielka, wcielenie szatana, wampir. Współcześni i potomni nie szczędzili jej tych „pieszczotliwych” określeń. Kim była tajemnicza Xawera i jaką rolę odegrała w życiu narodowego wieszcza? Zdecydowanie nie można jej zaliczyć do rzędu XIX-wiecznych piękności. Podobno nie była nawet ładna. Przeciwnie, jak pisze Maryla Wolska: Chuda, niepokaźna (…) o smagłej, niby cygańskiej urodzie, (…) cokolwiek “mal faite”, jakby lekko ułomna i tak niska, że siadając do fortepianu kładła na krześle stos nut, aby sięgnąć wygodnie klawiszy. Ale czy rzeczywiście kobieta, która wprowadziła do domu Mickiewiczów niezgodę, zamęt i strach mogła być tak niepozorna? Znane są dwa konterfekty Deybel znajdujące się dziś w Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza w Warszawie. Jeden z nich przedstawia młodą korpulentną dziewczynę o pięknych blond włosach i nieco ordynarnych rysach. Na drugim Xawera to już ciemnowłosa matrona o pociągłej, przeciętnej twarzy. Czy owa zmiana to wynik nieubłaganego upływu czasu czy szatańska zdolność metamorfozy?... Czytaj więcej na: https://ciekawostkihistoryczne.pl/2017/08/22/czy-to-ta-kobieta-wpedzila-mickiewicza-do-grobu/
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Grób Agamemnona Juliusz Słowacki
Grób Agamemnona
Juliusz Słowacki
Pewnego dnia Juliusz Słowacki udał się do rzekomego grobu mitycznego dowódcy spod Troi, Agamemnona. Spodobało mu się tam do tego stopnia, że postanowił napisać o tym wiersz, który tak bardzo spodobał się ludziom, że każdy późniejszy twórca czuł potrzebę przynajmniej w jednym swoim dziele(vide: ,,Wesele", ,,Herostrates") zamieścić jakąś aluzję do ,,Grobu Agamemnona". Wiersz ten uratował życie wielu licealistom. Tak, musiałam to napisać, natykając się przez cały rok w każdym kolejnym utworze nawiązań do ,,Grobu...". Teraz na poważnie. Wiersz wymaga od czytelnika znajomości nie tylko mitologii(samego Agamemnona jest dość mało), ale i historii starożytnej. To alegoria na losy zniewolonej przez zaborców Polski... Ale czy ta niewola wynikła jedynie z żądzy podbojów Austrii, Rosji i Prus? Słowacki przekonuje, że nie, nie boi się krytykować rodaków. To naprawdę piękny, przejmujący wiersz o naszych wadach narodowych i niedostrzeganiu swoich błędów. Sam podmiot liryczny przyznaje się do winy. Bardzo chciałby być bohaterem niczym Leonidas - niestety, nie jest mu to dane. Myślę, że to jeden z najbardziej zapadających w pamięć wierszy z okresu romantyzmu, chociaż nie mój ulubiony Słowackiego(palmę pierwszeństwa dzierży ,,Testament mój"). A żeby wrócić do nastroju z początku recenzji(bo dzisiaj mi wesoło), to radzę przymknąć oko na to, że tytułowy bohater wiersza, Agamemnon, wcale nie był jakimś wodzem z pomników, ale przede wszystkim egoistą, sadystą, wielokrotnym gwałcicielem i dzieciobójcą(taki brytyjski humor mi wyszedł...).
FannyBrawne - awatar FannyBrawne
ocenił na 9 8 lat temu
Lilje Adam Mickiewicz
Lilje
Adam Mickiewicz
✒️Mickiewicz w tej balladzie opisał historię funkcjonującą przez wiele wieków w tradycji ludowej. Opowieść przekazywaną ustnie z pokolenia na pokolenie. Może dzięki temu jeszcze o niej pamiętamy. Zauroczenie folklorem, opowieściami o diabłach, demonach i upiorach, zainicjowane w epoce Romantyzmu, uratowało od niepamięci wiele podobnych historii w całej Europie. 📜Korzenie tej o liliach tkwią we wczesnym średniowieczu. Mąż głównej bohaterki, zanim został zamordowany, brał udział w wyprawie Bolesława Śmiałego na Ruś Kijowską w 1077 roku. Król wybrał się tam, aby obsadzić na tronie swojego protegowanego Izjasława męża ciotki króla niejakiej Gertrudy. Wyprawa miała charakter bratniej interwencji porządkowej. Sprawa była trudna, bo Rusini wciąż pamiętali krwawą jatkę urządzoną w Kijowie przez Chrobrego, więc rzecz trzeba było przeprowadzić sprytnie. Tylko niewielki oddział Polaków asystował Izjasławowi w zdobyciu stolicy i przejęciu władzy, w dodatku pod rygorem zakazu łupienia i mordowania. Stolica Rusi została zdobyta, ale wojów biorących udział w tej misji ogarnęło rozczarowanie z powodu braku łupów. Niektórzy postanowili więc króla nagle opuścić i wrócić do Polski. Rzekomo dlatego, że doszły ich słuchy o tym, jakoby żony podczas długiej nieobecności mężów, szukały pocieszenia w ramionach służby i czeladzi. Jak twierdził Wincenty Kadłubek, zemsta władcy na buntownikach i niewiernych żonach była okrutna. Pominę opisywane przez dziejopisa drastyczne szczegóły. Chociaż relacja mistrza Wincentego jest zapewne ubarwioną i utkaną ze strzępków informacji wersją rzeczywistych wydarzeń, to jednak historycy nie odmawiają jej "ziarna prawdy". ⚔️Czy mąż zabójczyni też był dezerterem? Tego nie wiemy, ale to możliwe. Jeśli zdezerterował, to czekała go śmierć z ręki władcy. Zapewne nie spodziewał się jej z rąk żony. ⚰️Lilie, będące symbolem niewinności, wierności i czystości, pojawiają się w tej balladzie trzykrotnie. Najpierw zostają zasadzone na grobie zamordowanego męża. Mają zamaskować zbrodnię i brak skruchy ze strony zabójczyni, która chce szybko zapomnieć o dokonanym mordzie. Drugi raz pojawiają się w wiankach ofiarowanych kobiecie przez szwagrów zabiegających o jej względy. Stają się tutaj dowodem zdrady jakiej dopuścili się bracia zamordowanego mężczyzny, którzy chcieli zagarnąć jego żonę i majątek. Za trzecim razem lilie pojawiają się w miejscu cerkwi wchłoniętej pod powierzchnię ziemi wraz z morderczynią i braćmi-zdrajcami. Tutaj są symbolem sprawiedliwości. Dowodem na to, że zbrodnia i zdrada nie pozostaną bez kary. 👁️ O zbrodni, dokonanej przez kobietę, wie tylko ona sama i pustelnik, któremu ogarnięta paniką mężobójczyni zdaje relację ze zdarzenia, zaraz po dokonaniu mordu. Równocześnie kobieta odrzuca propozycję mnicha, który mówi, że mógłby naprawić jej błąd i wskrzesić zabitego małżonka. Pustelnik jest zaskoczony brakiem skruchy u kobiety, ale uspokaja ją obietnicą, że tylko zmarły mąż może wyjawić tajemnicę swej śmierci, a on jest przecież martwy. 💩I tak zaproszona zostaje do świata tej opowieści demonologia ludowa przystrojona wedle romantycznej modły. Upiór w bieli przybywa do cerkwi i wyrównuje rachunki z żoną i braćmi. Oczywiście jego nieskazitelna biel jest zupełnie nieuprawniona, ale nie bądźmy zbyt drobiazgowi. ;⁠-⁠) Przeczytane ponownie w ramach lipcowego wyzwania LC: utwór o tytule na literę L
Iwona ISD - awatar Iwona ISD
ocenił na 10 2 lata temu
Nie-Boska komedia Zygmunt Krasiński
Nie-Boska komedia
Zygmunt Krasiński
Można by z tego zrobić całkiem niezłą powieść. Jako dramat "Nie-boska komedia" Zygmunta Krasińskiego nie jest dziełem nieudanym, ale forma – stosunkowo krótka i dialogowa – siłą rzeczy ogranicza możliwość pełnego rozwinięcia psychologii postaci oraz społecznej panoramy konfliktu. Dramat nie daje bohaterowi przestrzeni, by naprawdę „pulsował” emocjami tak, jak mógłby w powieściowej narracji. A przecież ambicją Krasińskiego było ukazanie wielowymiarowego starcia idei, klas i racji historycznych. W efekcie dramat społeczny, który aż prosi się o pogłębione studium motywacji obu stron, zostaje przedstawiony w sposób skrótowy. Największy problem mam z rozłożeniem sympatii i z jednoznacznym określeniem, kto w tym dziele jest protagonistą, a kto antagonistą. Współcześnie, po zwrocie ludowym i postkolonialnym, czytanie „Nie-boskiej komedii” siłą rzeczy różni się od odbioru XIX-wiecznego. Dziś akcenty rozkładają się inaczej, a moralne intuicje przesuwają się w stronę tych, którzy w epoce autora byli postrzegani jako klasa niewykształcona, politycznie niema, nie będąca w stanie wytworzyć własnej tożsamości, myśli czy racji. Konflikt rozgrywa się między szlachtą a rewolucjonistami, w dużej mierze wywodzącymi się z chłopstwa. Hrabia Henryk dostrzega bratobójczy charakter walki i jej destrukcyjny wpływ na naród. Zauważa też niesprawiedliwości systemu: nadużycia władzy, wyzysk, okrucieństwo panów żyjących w luksusie kosztem poddanych. Problem w tym, że to „zrozumienie” ma swoje wyraźne granice. Każde oskarżenie wobec stanu szlacheckiego zostaje natychmiast zrównoważone figurą „dobrego pana” – tego, który pomaga w kryzysie, odbudowuje dom po pożarze, ratuje przed okrutnym zarządcą. Tylko czy takie zachowanie rzeczywiście jest czymś wyjątkowym? W istocie to jedynie moralne minimum, w dodatku często motywowane pragmatyką: zdrowy i najedzony chłop pracuje wydajniej niż wycieńczony. Moralność staje się tu czymś relatywnym, ocenianym na tle innych, bardziej brutalnych właścicieli. Hrabia Henryk, świadomy patologii własnej klasy, mimo wszystko opowiada się po stronie szlachty. Wybiera solidarność stanową ponad realną sprawiedliwość społeczną. Zostaje ukształtowany jako bohater tragiczny, cierpiący za winy zbiorowe, lecz jego wybór nie jest pozbawiony alternatywy. Przywódca rewolucjonistów oferuje mu możliwość zachowania majątku w zamian za neutralność. Decyzja Henryka wydaje się więc raczej kwestią dumy i tożsamości klasowej niż dramatycznego braku wyboru. W tym miejscu ujawnia się ograniczony horyzont emancypacyjny autora. Krasiński dostrzega krzywdy chłopów, przyznaje im prawo do godności, ale nie przekracza granicy systemowej zmiany. Nie postuluje ich rzeczywistej wolności, nie podważa fundamentu pańszczyźnianego porządku – dopuszcza jedynie „łagodniejszą” jego wersję. Chłop ma być traktowany dobrze, lecz wciąż pozostaje podporządkowany. Co więcej, mimo deklarowanego obiektywizmu autor ostatecznie wyraźnie wartościuje strony konfliktu. Hrabia Henryk zostaje przedstawiony jako moralnie wyższy, natomiast rewolucjoniści, choć posiadają logiczne motywacje i momentami autentyczną szlachetność idei, zyskują również rys fanatyczny. Zrywają z katolicyzmem, popadają w bluźnierstwo, organizują quasi-bachanalia i jawią się jako żądni krwi rzeźnicy, którzy w gruncie rzeczy chcą jedynie zamienić się miejscami z dotychczasowymi ciemiężycielami. Krasiński wyrasta więc na moralistę o wyraźnych ograniczeniach. Jego wizja, być może odważna jak na epokę, z dzisiejszej perspektywy wydaje się zachowawcza. Autor dostrzega problem, lecz nie jest gotów ponieść konsekwencji radykalnego rozwiązania. Widać to zresztą po samej biografii autora, który był uległym oportunistą, świadomym napięć społecznych, ale funkcjonującym bezpiecznie w obrębie własnych przywilejów. Mimo tych zastrzeżeń „Nie-boska komedia” pozostaje dziełem ciekawym i wartym lektury, zwłaszcza że jest napisana w dość lekkim i współczesnym stylu. Obecnie wymaga jednak odczytania w zupełnie innym kluczu interpretacyjnym. Ponadto nie jest to utwór na tyle wybitny, by stawiać Krasińskiego na równi z Mickiewiczem czy Słowackim, dlatego osobiście uważam, że kreowanie go na trzeciego wieszcza jest mocno nad wyrost. Ocean 6/10
Kuba - awatar Kuba
oceniła na 6 1 miesiąc temu
Pan Tadeusz XIII Księga (noc poślubna Tadeusza i Zosi) Aleksander Fredro
Pan Tadeusz XIII Księga (noc poślubna Tadeusza i Zosi)
Aleksander Fredro
„XIII Księga Pana Tadeusza” to nietypowy, nieco kontrowersyjny utwór przypisywany Aleksandrowi Fredrze, choć wielu badaczy skłania się ku Włodzimierzowi Zagórskiemu jako prawdopodobnemu autorowi. Ten satyryczny, czasem wręcz rubaszny dodatek do narodowej epopei Adama Mickiewicza oferuje czytelnikom zupełnie nowe spojrzenie na literackie kanony – pełne humoru, przymrużenia oka i poetyckiej swobody. Z właściwym sobie poczuciem humoru autor „XIII Księgi” wprowadza nas w noc poślubną Tadeusza i Zosi, przedstawiając ją w sposób, który znacznie odbiega od klasycznego, poważnego tonu, jakiego można by się spodziewać po „Panu Tadeuszu”. Styl Mickiewicza został tu zachowany, choć jest nasycony bezpośredniością, która nie stroni od wulgaryzmów, a nawet ociera się o groteskę, co sprawia, że całość czyta się z szerokim uśmiechem na twarzy. „XIII Księga” to swoisty „fan fiction” XIX wieku, będący wyrazem buntu przeciwko nadmiernemu patosowi i powadze, które w Polsce często otaczają narodowe dzieła. Obcując z tym tekstem, dostrzegamy, jak ożywcza i potrzebna jest taka satyra w świecie pełnym wzniosłości, pomnikowych postaci i wydarzeń opisywanych z najwyższą powagą. Dla wielu czytelników, szczególnie tych, którzy „Pana Tadeusza” znają głównie z lekcji języka polskiego, ten dodatek jest jak świeży powiew w historii, którą znali na pamięć, lecz której nigdy nie widzieli od tej „swobodniejszej” strony. Co ciekawe, „XIII Księga” zyskała status kultowy i, jak dowodzą liczne anegdoty, krążyła przez dekady wśród młodych czytelników jako nieco nieoficjalna, lecz fascynująca część „Pana Tadeusza”. Dla wielu była ona swoistym „podziemnym” odkryciem, czymś, co nie figuruje na liście lektur, a jednak fascynuje i bawi. Czytając tę wersję losów Tadeusza i Zosi, można dostrzec, że autor umiejętnie operuje stylem Mickiewicza, zachowując oryginalny rytm trzynastozgłoskowca, ale podając treści, których w klasycznej epopei trudno się spodziewać. To połączenie powoduje, że czytelnik, raz po raz parska śmiechem, czytając opisy, które utrzymują Mickiewiczowską formę, lecz zaskakują treścią. Ten nieco zuchwały zabieg literacki w ciekawy sposób łączy powagę narodowej epopei z lekkością, tworząc rozrywkę w najlepszym wydaniu, choć zdecydowanie skierowaną do dojrzałego odbiorcy. „XIII Księga” z pewnością nie jest dla każdego; jej humor, jak i dosadny język, balansują na granicy dobrego smaku, co jednych rozbawi do łez, a innych być może zgorszy. Zaletą tego tekstu jest jednak nie tylko komizm, ale również to, jak doskonale wpisuje się w konwencję literackiego żartu, który ma na celu przypomnieć, że nawet wielcy literaci byli ludźmi z poczuciem humoru i mieli świadomość ówczesnych obyczajów. Warto zwrócić uwagę, że ten nieco frywolny ton pozwala na odświeżenie wizerunku postaci z „Pana Tadeusza”, którzy w wersji Mickiewicza wydają się często nazbyt idealizowani, pozbawieni wad, z przywarami ledwie wspomnianymi. Tutaj natomiast widzimy Tadeusza i Zosię jako parę zwykłych ludzi, których związek nie jest wolny od cielesności i emocji. Ten zabieg pozwala również spojrzeć na narodowe dzieło z większym dystansem, jako na coś, co może być również źródłem satyry, a nie jedynie podniosłej refleksji. Zważywszy na epokę, w jakiej powstała „XIII Księga”, jest ona także dowodem, że humor, a nawet zuchwałość w literaturze istniały także w XIX wieku. W tamtym czasie pisanie o erotyce, szczególnie w kontekście narodowych dzieł, było swoistym tabu, więc popularność i trwanie tego utworu w świadomości kolejnych pokoleń świadczą o jego nietuzinkowym charakterze. Satyra ta jest więc zarazem aktem odwagi, co nadaje jej dodatkowego smaczku. Podsumowując, „XIII Księga Pana Tadeusza” jest wyjątkowym przykładem literackiego żartu, który bawi, ale też intryguje. Wspaniale nadaje się do czytania w kameralnym, przyjacielskim gronie, bo radość z odbioru jest wtedy o wiele większa – tekst ten aż prosi się o wspólne chichoty, co sprawia, że choć to „księga”, to i tak nabiera kameralnego, intymnego charakteru. Warto znać ten tekst jako ciekawostkę literacką, która przełamuje wzniosłość „Pana Tadeusza” i pozwala spojrzeć na narodową epopeję z dystansem, lekkim uśmiechem i świadomością, że nawet XIX-wieczni autorzy potrafili stworzyć dzieło, które bawi, zaskakuje i na długo pozostaje w pamięci.
Bob - awatar Bob
ocenił na 8 1 rok temu
Panny z Wilka Jarosław Iwaszkiewicz
Panny z Wilka
Jarosław Iwaszkiewicz
Krytyk literacki Ryszard Matuszewski w posłowiu do „Wyboru opowiadań” Jarosława Iwaszkiewicza z 1975 roku napisał, że w tym właśnie gatunku „najdobitniej wyraża się jego mistrzostwo”. Pisarz Eustachy Rylski w eseju „Mój Iwaszkiewicz” ze zbioru „Po śniadaniu” uznał „Panny z Wilka” za najlepsze, jego zdaniem, opowiadanie w historii literatury światowej. Nie śmiałabym porównywać się z autorem „Warunku”, który na pewno zna bardzo dużo opowiadań, nie tylko polskich, ale chętnie się z nim zgodzę. To piękny tekst spopularyzowany dodatkowo przez film Andrzeja Wajdy z 1979 roku, nominowany do Oskara, w którym pojawia się Jarosław Iwaszkiewicz. Niewątpliwym walorem „Panien z Wilka” jest niepowtarzalny klimat oddany wspaniałymi i poetyckimi zdaniami. Można wyobrazić sobie dwór w Wilku, dom w Rożkach i ich okolice. Podkreślona zostaje atmosfera przemijania i „bezpowrotności minionego czasu”, jak zauważył Leon Piwiński, krytyk i edytor. Wiktor Ruben, główny bohater, wraca po piętnastu latach do wiejskiego dworu, gdzie był korepetytorem jednej z sześciu mieszkających tam sióstr. Porównuje stan obecny z tym sprzed lat i uświadamia sobie, że niemożliwy jest powrót w przeszłość. Panny wyszły za mąż (Jola, Julcia, Zosia), rozwiodły się (Kazia), zmarły (Fela), zaś Tunia jest jeszcze bardzo młoda i nie pamięta go z tamtych lat. Konfrontacja panien z ich dawnymi wizerunkami nie wypada zbyt korzystnie (Wiktor zdaje się tu być bardzo krytyczny), jedynie Fela wciąż pozostaje w jego pamięci i wyobrażeniach piękna, młoda i naga, bo taką ujrzał ją kiedyś przypadkiem na łące w świetle słońca. Mimo że Kazia uświadamia mu, jak wiele znaczył dla każdej z nich, „widziano go w heroicznym świetle dwudziestej wiosny życia”, teraz żadna z sióstr nie myśli o nim poważnie, są zajęte sobą i swoimi sprawami. Jest tylko wakacyjnym przerywnikiem w ich życiu, przypomnieniem dawnych dni. Wiktor przeżywa rozterki, nie bardzo wie, czy chciałby wyjechać, czy może zostać. Ciotka chciałaby go ożenić z Tunią, ale on zdaje sobie sprawę, że dla niego jest już za późno, poza tym tak naprawdę interesują go raczej mężczyźni. Kiedy czyta się opowiadanie, wydaje się, że bohater ma więcej lat niż w rzeczywistości, a przecież ma ich zaledwie trzydzieści siedem. Po rozmowie z Zosią uświadamia sobie, że „lato się w nim przełamało” i pora wracać do swoich spraw. Jeszcze „przez chwilę” pomyśli, że „wszystko rzeczywiste odbyło się wówczas, piętnaście lat temu, a on o tym nie wiedział”. Pewnie wielu czytelników doświadcza podobnego uczucia, gdy sięga do przeszłości. Jarosław Iwaszkiewicz, tu sięgnę znów do słów Eustachego Rylskiego, „pisze bardzo przejmująco o przemijaniu”. Warto zanurzyć się w tę nostalgiczną atmosferę wilkowskiego dworu, przeczytać opowiadanie, po raz pierwszy lub kolejny, obejrzeć film ze wspaniałymi rolami Daniela Olbrychskiego, Mai Komorowskiej, Anny Seniuk, Stanisławy Celińskiej czy Krystyny Zachwatowicz. Warto też sięgnąć do wydanej niedawno książki Grażyny Stachówny o trzech dworach ( w Byszewach, Wilku, Radachówce ) oraz prawdziwych, literackich i filmowych „Pannach z Wilka”. Znajdziemy tam różne interpretacje opowiadania, przeczytamy o nostalgii pisarza, bohatera i reżysera, obejrzymy wiele bardzo ciekawych zdjęć.
wiesia - awatar wiesia
oceniła na 10 3 miesiące temu

Cytaty z książki Dziady cz. IV

Więcej
Adam Mickiewicz Dziady cz. IV Zobacz więcej
Adam Mickiewicz Dziady cz. IV Zobacz więcej
Adam Mickiewicz Dziady cz. IV Zobacz więcej
Więcej