rozwiń zwiń

Dopóki rosną cytrynowe drzewa

Okładka książki Dopóki rosną cytrynowe drzewa autora Zoulfa Katough, 9788367551786
Logo Lubimyczytac Patronat
Logo Lubimyczytac Patronat
Okładka książki Dopóki rosną cytrynowe drzewa
Zoulfa Katough Wydawnictwo: We need YA literatura młodzieżowa
414 str. 6 godz. 54 min.
Kategoria:
literatura młodzieżowa
Format:
papier
Tytuł oryginału:
As Long as the Lemon Trees Grow
Data wydania:
2023-08-09
Data 1. wyd. pol.:
2023-08-09
Data 1. wydania:
2022-09-13
Liczba stron:
414
Czas czytania
6 godz. 54 min.
Język:
polski
ISBN:
9788367551786
Tłumacz:
Dominik Górka
Średnia ocen

                8,0 8,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Dopóki rosną cytrynowe drzewa w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Wyróżniona opinia i

Dopóki rosną cytrynowe drzewa



książek na półce przeczytane 402 napisanych opinii 401

Oceny książki Dopóki rosną cytrynowe drzewa

Średnia ocen
8,0 / 10
492 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
13
4

Na półkach:

Książka po pierwsze edukacyjna, ponieważ opowiada o czymś co na własne oczy widziałam w mediach, ale czego nie rozumiałam i znów widzę w mediach tylko, że dzieje się to w innym państwie.

Po drugie jest to przepięknie napisana historia, nawiązująca do pewnych zabiegów znanych nam z Jane Austen. Na narracji pierwszoosobowej nigdy nie można polegać i muszę pochwalić plot twist związany z takim narratorem wykorzystany w tej książce.

Warta przeczytania lektura.

Książka po pierwsze edukacyjna, ponieważ opowiada o czymś co na własne oczy widziałam w mediach, ale czego nie rozumiałam i znów widzę w mediach tylko, że dzieje się to w innym państwie.

Po drugie jest to przepięknie napisana historia, nawiązująca do pewnych zabiegów znanych nam z Jane Austen. Na narracji pierwszoosobowej nigdy nie można polegać i muszę pochwalić plot...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

2075 użytkowników ma tytuł Dopóki rosną cytrynowe drzewa na półkach głównych
  • 1 494
  • 556
  • 25
228 użytkowników ma tytuł Dopóki rosną cytrynowe drzewa na półkach dodatkowych
  • 114
  • 36
  • 19
  • 17
  • 15
  • 14
  • 13

Tagi i tematy do książki Dopóki rosną cytrynowe drzewa

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Yellowface Rebecca F. Kuang
Yellowface
Rebecca F. Kuang
Powieść "Yellowface" autorstwa R. F. Kuang zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Dla mnie to po prostu genialna książka, w której wszystko gra, jak powinno w dobrej literaturze - pomysł, wykonanie, to jak autorka rozkłada na czynniki pierwsze rynek wydawniczy, mechanizmy popularności i ludzką potrzebę uznania. To historia, która wciąga, i którą czyta się bardzo szybko. Kuang pokazuje coś, co niby wiemy, ale nie zawsze chcemy przyjąć, a mianowicie fakt, że dziś nie wystarczy napisać dobrą książkę. Liczy się opakowanie, narracja wokół autora, tożsamość, historia „do sprzedania”, czasem bardziej niż sama treść. Słaba książka z dobrym marketingiem sprzeda się lepiej niż dobra bez marketingu. Ale najlepsze książki, które zostają w głowie czytelników na lata, prawie zawsze mają jednak coś więcej, niż tylko dobrą kampanię. Sukces też nie zawsze oznacza talent, a brak sukcesu nie znaczy, że tego talentu nie ma. Sam tytuł również jest trafiony w punkt. Niby chodzi o zjawisko „yellowface”, ale tak naprawdę o coś głębszego, o zawłaszczanie, udawanie i sprzedawanie cudzej historii jako swojej, i o to, jak łatwo przekroczyć granicę, nawet tego nie zauważając. Jak łatwo uwierzyć we własną wersję wydarzeń, aż kłamstwo zaczyna żyć własnym życiem. Mocny jest tu wątek internetu i hejtu, który napędza całą historię i krok po kroku rozbija bohaterkę psychicznie. Istotne jest to, że autorka nie opowiada się po żadnej stronie. Nie broni June, ale też nie robi z niej jednoznacznie negatywnej postaci. Zamiast tego pokazuje chaos, który szybko wymyka się spod kontroli, gdzie każdy mówi swoje, ale nikt już nikogo nie słucha. Z biegiem wydarzeń odsłaniają się również niezabliźnione rany, które June nosi w sobie, co oczywiście jej nie usprawiedliwia, ale pozwala zrozumieć, że jej potrzeba uznania nie bierze się znikąd. Jest osobą, która długo czuła się niewystarczająca i niedoceniana, nawet przez najbliższych. Brak wsparcia tylko ją napędza, chce coś udowodnić za wszelką cenę. Dochodzi do tego bolesne doświadczenie przemocy seksualnej, które zmienia sposób, w jaki June patrzy na siebie i rzuca cień zarówno na kradzież rękopisu Atheny, jak i na ocenę jej postaci. Bardzo podobało mi się też to, jak prowadzona jest narracja. Dzięki niej łatwiej wejść w motywacje June oraz emocje jej i innych postaci, nawet jeśli są moralnie wątpliwe. Do tego jest błyskotliwa i podszyta ironią, którą szczególnie cenię. Autorka wykorzystuje ją jako narzędzie do odsłaniania absurdów, używając jej tak, żeby czytelnik to wychwycił. Ta książka nie daje prostych odpowiedzi. Zostawiła mnie z refleksją: gdzie kończy się empatia, a zaczyna usprawiedliwianie, jak łatwo można zawłaszczyć czyjś głos, jak bardzo potrzebujemy uznania, i jak cienka jest granica między ambicją a momentem, w którym wymyka się ona spod kontroli i zamienia w presję albo ślepe dążenie do celu za wszelką cenę? To nie jest historia, która ma się po prostu podobać. Ona ma razić, wbijać szpilę i zmuszać do myślenia, co robi z powodzeniem.Piszę o książkach od sześciu lat i widzę mechanizmy, o których pisze Kuang. Myślę, że dla wielu czytelników ta opowieść stanie się impulsem do zmiany spojrzenia nie tylko na literaturę, ale też na ludzi i historie, które za nimi stoją. W mojej głowie zostanie na długo. Polecam.
Patrycja - awatar Patrycja
oceniła na 9 23 godziny temu
Frankie Maxim Leo
Frankie
Maxim Leo Jochen Gutsch
,Frankie" to książka, którą wyhaczyłam w przecenowym stosiku, ale tym razem w Intermarche. Nie żałuję ani sekundy z tą historią. Cała jest przedstawiona z perspektywy kota, który przypadkiem znajduje się pod opieką smutnego pana Golda. Ten przypadek sprawia, że tym samym ratuje go przed... no przed czymś głupim. Tylko czy kiedy człowiek jest na skraju załamania i walczy z depresją myśli o tym, co jest głupie, a co nie? Przecież i tak nic nie ma sensu. Książka nie jest napisana wybitnie pod względem stylistycznym, ale to pewnie wynika z jej charakteru, w końcu cala fabula to widok oczami Frankiego. Prostota języka i powtórzenia są dlatego naturalne. Czyta się bardzo lekko. Tego kota i jego przyjaciół nie da się nie lubić. Przemyca w prosty sposób nie jedną refleksję o tym, jak my ludzie czasem sami wszystko sobie komplikujemy. Fabuła skutecznie, ale subtelnie dotyka tematu depresji oraz śmierci. Nie brakuje w niej humoru, czasem gorzkiego, ale ujmującego czułe punkty. Chciałabym zostać takim kotem i mieć beztroskie podejście do życia jak Frankie. Jest tutaj ciekawy zabieg, o którym muszę wspomnieć, bo to on sprawia, że ta historia ma jeszcze lepszy vibe. Frankie mówi po ludzku! Niesamowita to była przygoda! Uwielbiam sięgać po takie książki na spontanie i kupowane w dziwnych, losowych momentach oraz sklepach. 🫣 Najczęściej to one dają mi największą radość.
Marta Langowska - awatar Marta Langowska
oceniła na 8 30 dni temu
Czarny tort Charmaine Wilkerson
Czarny tort
Charmaine Wilkerson
Niektóre rodziny dziedziczą nieruchomości, inne biżuterię, a bohaterowie powieści Charmaine Wilkerson otrzymują w spadku mrożone ciasto i nagranie głosowe, które wywraca ich świat do góry nogami. „Czarny tort” to wielopokoleniowa saga, która z rozmachem kreśli mapę karaibskiej diaspory, łącząc wątki kryminalne z głęboką analizą tożsamości. Przyznając tej książce ocenę 7/10, doceniam jej niezwykłą zmysłowość i konstrukcję, choć momentami odczuwam przesyt zbyt licznymi wątkami pobocznymi. Przepis na tajemnicę Punktem wyjścia jest śmierć Eleanor Bennett. Jej skłócone dzieci – Byron i Benny – spotykają się u prawnika, by wysłuchać ostatniej woli matki. Zamiast standardowego testamentu, otrzymują ośmiogodzinną opowieść o kobiecie, której nie znali: o ucieczce z wyspy, zmianie tożsamości i morderstwie, które rzuciło cień na całe jej życie. Wilkerson genialnie wykorzystuje tytułowy „czarny tort” (tradycyjne karaibskie ciasto z owocami moczonymi w alkoholu) jako metaforę rodziny: jest on ciemny, gęsty, wymaga czasu, by dojrzeć, a jego receptura jest przekazywana z pokolenia na pokolenie, niosąc ze sobą smaki kolonizacji, niewoli i przetrwania. Autorka z wielką sprawnością porusza się między latami 60. na Karaibach a współczesną Kalifornią i Londynem. „Czarny tort” to przede wszystkim opowieść o tym, jak bardzo nasze „tu i teraz” jest zakorzenione w przemilczanych historiach naszych przodków. Wilkerson stawia trudne pytania: czy mamy prawo do sekretów przed własnymi dziećmi? I jak bardzo zmiana imienia zmienia naszą duszę? Postacie Byrona i Benny są nakreślone wiarygodnie – ich zagubienie w obliczu rewelacji matki pozwala czytelnikowi współodczuwać szok związany z dekonstrukcją rodzinnego mitu. Moja ocena odzwierciedla uznanie dla warsztatu pisarskiego Wilkerson, która potrafi pisać o jedzeniu i krajobrazach w sposób niemal namacalny. Książka ma w sobie magię klasycznych sag, ale posiada też wady typowe dla ambitnych debiutów. Autorka próbuje poruszyć zbyt wiele ważnych tematów naraz: od rasizmu i homofobii, przez ochronę środowiska, aż po skomplikowane meandry prawa adopcyjnego. Powoduje to, że niektóre rozwiązania fabularne wydają się zbyt pośpieszne lub oparte na mało prawdopodobnych zbiegach okoliczności, co nieco osłabia emocjonalny ciężar finału. „Czarny tort” to lektura soczysta, aromatyczna i wciągająca. To książka, która przypomina, że każda rodzina to skomplikowany splot kłamstw i poświęceń, a prawda, choć bywa gorzka, jest jedynym sposobem na prawdziwe pojednanie. Charmaine Wilkerson stworzyła debiut, który czyta się z zapartym tchem, marząc o kawałku tradycyjnego ciasta i mając nadzieję, że nasze własne rodzinne historie są choć odrobinę mniej skomplikowane. To solidna „siódemka” – idealna dla fanów prozy Isabel Allende czy mądrych, wielowątkowych opowieści o kobietach, które musiały wymyślić się na nowo.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 7 23 dni temu
Babetta Nina Wähä
Babetta
Nina Wähä
Nina Wähä, która zachwyciła czytelników sagą „Testament”, w swojej kolejnej książce pt. „Babetta” porzuca surową fińską prowincję na rzecz dusznego, skąpanego w słońcu luksusu Lazurowego Wybrzeża. To radykalna zmiana scenerii, ale autorka pozostaje wierna swojemu zainteresowaniu skomplikowanymi, często toksycznymi więziami międzyludzkimi. Przyznając tej powieści ocenę 7/10, doceniam jej gęstą atmosferę i bezlitosną sekcję zwłok kobiecej przyjaźni, choć dostrzegam pewne mielizny w tempie prowadzenia akcji. Sceneria willi na południu Francji odgrywa w powieści kluczową rolę. Upał jest tu niemal namacalny, a błękit basenu wydaje się sztuczny i niepokojący. Wähä stosuje liczne nawiązania do klasyki kina (m.in. do filmu „Basen” z Romy Schneider), co nadaje książce specyficzny, noir-owy sznyt. To opowieść o „patrzeniu” i „byciu widzianym”. Katja obserwuje Lou z mieszanką podziwu i nienawiści, a czytelnik wraz z nią daje się wciągnąć w tę spiralę domysłów i niepewności. Autorka świetnie portretuje świat elit – znudzonych, powierzchownych, a jednocześnie tragicznie samotnych w swoim narcyzmie. Katja: Cień w blasku jupiterów Główna bohaterka jest osobą, którą łatwo zlekceważyć, co autorka wykorzystuje do budowania napięcia. Jako niespełniona aktorka, Katja patrzy na świat przez pryzmat ról, których nie dostała, i scen, w których nie zagrała. Jej przyjazd do willi Lou nie jest zwykłą wizytą u przyjaciółki – to podróż do jaskini lwa, gdzie każdy luksusowy przedmiot i każde spojrzenie Lou przypomina jej o własnej porażce. Wähä kreuje Katję jako „profesjonalną obserwatorkę”. Bohaterka niemal kompulsywnie analizuje każdy gest swojej sławnej przyjaciółki, próbując zrozumieć fenomen jej sukcesu. Czy to talent? A może tylko kwestia oświetlenia i odpowiedniego kąta patrzenia? Ta obsesja sprawia, że Katja staje się postacią niepokojącą – jej lojalność miesza się z drapieżną chęcią posiadania choćby cząstki życia Lou. Mechanizm wyparcia i pożądania To, co w głównej bohaterce najciekawsze, to jej wewnętrzny monolog. Katja nieustannie toczy walkę między miłością do Lou a głęboką urazą. Jest mistrzynią racjonalizacji; potrafi usprawiedliwić upokorzenia, których doświadcza, tylko po to, by móc dalej pławić się w blasku bijącym od gwiazdy. Jednocześnie Nina Wähä pokazuje, że Katja nie jest jedynie bierną ofiarą. W jej uległości kryje się pewna forma władzy – to ona jest jedynym świadkiem prawdziwego, niespójnego oblicza Lou, co czyni ją powierniczką i zagrożeniem w jednym. Katja to ucieleśnienie naszych najmroczniejszych instynktów – tej części natury, która każe nam porównywać się z innymi i czuć ukłucie zazdrości na widok cudzego triumfu. Dzięki niej „Babetta” przestaje być tylko opowieścią o celebrytach, a staje się uniwersalnym studium kompleksów i desperackiej potrzeby bycia zauważonym.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 7 24 dni temu
To, czego nie mówię Erin Stewart
To, czego nie mówię
Erin Stewart
” Erin Stewart w swojej powieści „To, czego nie mówię” podejmuje temat, który w literaturze young adult staje się coraz ważniejszy, ale wciąż wymaga ogromnej delikatności: zdrowie psychiczne. Autorka nie lukruje rzeczywistości, pokazując, że walka z lękiem i traumą to nie jednorazowy akt odwagi, ale żmudny proces. Przyznając tej książce ocenę 7/10, doceniam jej emocjonalny autentyzm i odwagę w portretowaniu trudnych relacji rodzinnych, choć zauważam pewne fabularne uproszczenia w finale. Perfekcja jako maska Główna bohaterka, Lily, to dziewczyna, która opanowała do perfekcji sztukę kamuflażu. Jest wzorową uczennicą, utalentowaną artystką i wsparciem dla bliskich. Jednak pod tą idealną powłoką kryją się ataki paniki i narastający lęk, który nasilił się po próbie samobójczej jej starszej siostry, Alice. Lily czuje, że musi być „tą zdrową”, by nie dokładać ciężaru rodzicom, co prowadzi ją na skraj wytrzymałości. Stewart fenomenalnie opisuje mechanizm wypierania własnych potrzeb na rzecz ratowania innych – to portret psychologiczny, w którym przejrzy się wielu młodych ludzi żyjących pod presją oczekiwań. Kluczowym elementem książki jest postać Micaha, chłopaka, którego Lily poznaje w szkole. Wspólnie zaczynają tworzyć projekt artystyczny, który staje się dla nich formą autoterapii. Wątek sztuki – listów pisanych do samej siebie, kolaży i instalacji – nadaje powieści unikalny, niemal sensoryczny charakter. Autorka pokazuje, że to, czego nie potrafimy ubrać w słowa, często znajduje ujście w obrazie czy symbolu. Relacja Lily i Micaha jest subtelna i daleka od toksycznych schematów; to raczej wspólne poszukiwanie światła w mroku, co czyni ich więź niezwykle wartościową dla czytelnika. Dlaczego 7/10? Siódemka to ocena dla książki bardzo potrzebnej i mądrze napisanej, która jednak momentami wpada w pewne dydaktyczne tony. O ile stany lękowe Lily są opisane po mistrzowsku, o tyle rozwiązanie niektórych konfliktów rodzinnych wydaje się nieco zbyt gładkie i szybkie, biorąc pod uwagę kaliber problemów, z jakimi mierzą się bohaterowie. Momentami tempo akcji zwalnia na rzecz wewnętrznych monologów, co może znużyć czytelników szukających bardziej dynamicznej narracji. Mimo to, siła przekazu i głębokie zrozumienie dla nastoletniej psychiki bronią tę pozycję. „To, czego nie mówię” Erin Stewart to bolesna, ale ostatecznie dająca nadzieję opowieść o tym, że nie musimy być doskonali, by zasługiwać na miłość i pomoc. To solidne 7/10 – pozycja, która powinna znaleźć się na półce każdego nastolatka (i rodzica), przypominając, że milczenie o bólu tylko go potęguje. Stewart udowadnia, że najtrudniejsze słowa są jednocześnie tymi, które mają największą moc uzdrawiania. To lektura, która zostaje w głowie i sercu, zachęcając do szczerości wobec samego siebie.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 7 23 dni temu

Cytaty z książki Dopóki rosną cytrynowe drzewa

Więcej
Zoulfa Katough Dopóki rosną cytrynowe drzewa Zobacz więcej
Zoulfa Katough Dopóki rosną cytrynowe drzewa Zobacz więcej
Zoulfa Katough Dopóki rosną cytrynowe drzewa Zobacz więcej
Więcej