Czerwone chustki

Okładka książki Czerwone chustki autorstwa Roberta Marasco
Roberta Marasco Wydawnictwo: Dwukropek literatura młodzieżowa
196 str. 3 godz. 16 min.
Kategoria:
literatura młodzieżowa
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Fazzoletti rossi
Data wydania:
2021-09-29
Data 1. wyd. pol.:
2021-09-29
Liczba stron:
196
Czas czytania
3 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381413619
Tłumacz:
Barbara Bardadyn
Camilla jest niepewną siebie trzynastolatką, która jakiś czas temu straciła mamę i nie potrafi odnaleźć się w nowej rodzinie. Nie znajduje nici porozumienia ani z przyszywaną siostrą, ani z uczniami szkoły, do której trafia. Luna z kolei to klasowa gwiazda, popularna tiktokerka uwielbiana przez swoich fanów. Nic nie wskazuje na to, aby pomiędzy dziewczynami mogła nawiązać się nić porozumienia. Wszystko zmienia się, gdy do mediów społecznościowych trafia wideo, na którym Camilla opowiada o doświadczeniach związanych z pierwszą miesiączką. Wideo, którego sama tam nie umieściła…
Średnia ocen
7,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Czerwone chustki w ulubionej księgarni i Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Czerwone chustki



755 16

Oceny książki Czerwone chustki

Średnia ocen
7,7 / 10
65 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
121
111

Na półkach:

“Czerwone Chustki,, Roberta Marasco

Absolutnie chyba jedna z najlepszych pozycji tego roku! Jestem tak dumna że ta książka powstała i może uczyć i nieść w sobie wiedzę i siłę dla młodych dziewczyn. Jestem tak szaleńczo w niej zakochana że na pewno dam tą pozycję wszystkim moim bliskim do przeczytania. Zaczynając od młodszej siostry a kończąc na babci hah

Historia niby banalnie prosta ponieważ skupia się na perypetiach i problemach nastolatek a takich książek jest mnóstwo na półkach w księgarniach. Mimo tej stereotypowej fabuły w książkach młodzieżowych ta wyróżnia się na tle innych. Uczy młode kobiety akceptacji swojego ciała czy łamie tematy tabu jakimi są np rozmowy o miesiączkowaniu.

"Czerwone chustki" to potrzebna,mądra i prosto napisana historia która podejmuje tematy naturalne czasami ciężkie ale i jednocześnie ludzkie.Przedstawia z czym zmagają się dojrzewające dziewczynki i nie tylko bo miesiączkowanie dotyczy każdej z nas! Książka na pewno pomoże w akceptacji nowych dla ciebie sytuacji a przede wszystkim dostarczy wsparcie które nie zawsze każdy może dostać na przykład od strony rodzica. Bardzo żałuje żę nie przeczytałam tej książki wcześniej dlatego też bardzo wam ją polecam !

PS: A teraz lecę dać tą lekturę mojej siostrze!!

Recenzja z mojego ig @zuziawydro

“Czerwone Chustki,, Roberta Marasco

Absolutnie chyba jedna z najlepszych pozycji tego roku! Jestem tak dumna że ta książka powstała i może uczyć i nieść w sobie wiedzę i siłę dla młodych dziewczyn. Jestem tak szaleńczo w niej zakochana że na pewno dam tą pozycję wszystkim moim bliskim do przeczytania. Zaczynając od młodszej siostry a kończąc na babci hah

Historia niby...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to video - opinia

Poznaj innych czytelników

172 użytkowników ma tytuł Czerwone chustki na półkach głównych
  • 93
  • 77
  • 2
29 użytkowników ma tytuł Czerwone chustki na półkach dodatkowych
  • 14
  • 5
  • 4
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Czytelnicy Czerwone chustki przeczytali również

Preskot Katherine Applegate
Preskot
Katherine Applegate Sara Olszewska
O twórczości Katherine Applegate słyszałam już jakiś czas temu, jednak do tej pory nie miałam okazji sięgnąć po którąś z jej powieści. Teraz przyszła pora, by to zmienić, a mój wybór padł na Preskota, który tęsknym wzrokiem spoglądał już z półki w moją stronę. Czy ta historia okazała się dobra i godna polecenia? O tym w recenzji poniżej. Pewnego dnia w życiu Jacksona pojawił się on – Preskot. Trochę kot, trochę tygrys, trochę łasuch na fioletowe żelki. Kłopot w tym, że jest niewidzialny. Zjawia się w życiu chłopca akurat w momencie, kiedy w jego rodzinie pojawiają się poważne problemy — kłótnie rodziców szeptem, rosnące stosy rachunków na stole i wiecznie pusta lodówka nie są zapowiedzią pozytywnych zmian. Czy sytuacja Jacksona i jego rodziny ulegnie zmianie? Czy Preskot będzie miał na to realny wpływ? Pierwsze strony powieści wywołały we mnie różne emocje. Z jednej strony miałam świadomość tego, że jest to pozycja kierowana bardziej do młodszych odbiorców, ale z drugiej sam główny bohater wydał mi się aż za bardzo dojrzały, jak na swój wiek, przez co jego postać odrobinę kłóciła się w mojej głowie z myślą, że to historia opowiedziana oczami jeszcze dziecka. Mimo tego jednak nie uważam, że jest to słaba książka, a wręcz przeciwnie. Główny bohater został wykreowany bardzo ciekawie. Jackson to chłopiec, który bardzo poważnie podchodzi do otaczającego go świata — w jego pojmowaniu rzeczywistości nie ma miejsca na niewyjaśnione zagadki, a nauka jest kluczem do wszystkiego. Chłopiec nie do końca potrafi wyjaśnić sobie, dlaczego tak często spotyka Preskota i dlaczego postać ta zachowuje się tak, a nie inaczej. Czytanie o tym, jak postrzega swoich rodziców, ich decyzje czy też w jak racjonalny sposób podchodzi do życia, było naprawdę interesujące. Tytułowy Preskot to z pewnością równie ciekawa postać. Nie wiem, skąd u autorki pomysł na stworzenie takiego bohatera, ale jestem nim zachwycona. Przyznaję się bez bicia, że obecność zwierzaka skutecznie przyciągała moją uwagę i co więcej, wzbudzała coś na podobieństwo współczucia — podświadomie, nawet nie znając jeszcze dalszego ciągu tej historii, przeczuwałam już, co jego obecność może zwiastować. Pióro Katherine Applegate uważam za bardzo dobre. Choć historia kierowana jest do tych młodszych czytelników, to autorka za pomocą swoich umiejętności sprawiła, że i starsi poczują się usatysfakcjonowani lekturą tej pozycji. Bohaterowie są bardzo ciekawi, a sama historia... okrutnie poruszająca i na swój sposób trudna. Autorka ukazuje tutaj trudy życia dalekiego od wygodnego – tutaj bohaterowie muszą mierzyć się z problemami finansowymi, brakiem własnego kąta czy po prostu brakiem możliwości zaspokojenia podstawowych ludzkich potrzeb. Preskot to z pewnością książka, która trafia wysoko w moim zestawieniu powieści dla młodych czytelników. To taki tytuł, którego lektura pozostawia w czytelniku pewnego rodzaju pustkę i sprawia, że chce się zrobić coś, cokolwiek, byleby pomóc głównym bohaterom. Jeżeli lubicie poruszające historie o mocy dziecięcej wyobraźni i poszukiwaniu nadziei, to ta z pewnością trafi w Wasz gust.
Inthefuturelondon - awatar Inthefuturelondon
ocenił na 7 1 rok temu
Żywicielka Deborah Ellis
Żywicielka
Deborah Ellis
Ból, strach, głód, niemoc. Życie odarte z człowieczeństwa, opierające się na instynktach, zamglonej tęsknocie za bliskimi i normalnością, tak odległą, że wręcz nierealną. Życie Parvany było naznaczone wojną, pętane kolejnymi ograniczeniami, tak smutne i przerażające, że aż trudno uwierzyć, że jest codziennością milionów dzieci każdego dnia… „Żywicielka” to poruszająca do głębi, pozostawiająca trwałe ślady w czytelniczej pamięci powieść o losach afgańskich dziewcząt próbujących przetrwać w owładniętym wojną kraju. Parvana wciąż jest dzieckiem, więc z powodzeniem może przywdziać chłopięcy strój nieżyjącego brata i wyjść na ulice miasta, aby ciężką pracą zarabiać na jedzenie dla uwięzionych w murach mikrego mieszkanka matki, sióstr i małego braciszka. Jej losy przyprawiają o dreszcze przerażenia, ciche jęki niedowierzania i przepełniające serce współczucie. To zbiorcze wydanie trzech tomów opisujących losy Parvany i jej przyjaciółki Shauzii, których losy krzyżują się na ulicy, gdzie obie udają chłopców, by potem rozdzielić się i wieść dwoma, równie dramatycznymi ścieżkami. Na kartach tych powieści skrywa się cała ludzka niemoc wobec grozy wojny, jej bestialstwa i odczłowieczenia, a to wciąż nie wszystko, co może ona ze sobą nieść, a mimo to, o wiele za dużo jak na barki dzieci. Chociaż książkę czyta się szybko, to wymaga ona pozostawiania przestrzeni na złapanie dystansu, bo chociaż autorka nie epatuje nadmiernie brutalnością, to sam los dziewcząt jest tak trudny, że niełatwo się z nim pogodzić. To opowieść przez którą przewija się strach, ból, miażdżąca serce tęsknota, niepewność i zobojętnienie, ale w której gdzieś bardzo głęboko wciąż tli się iskierka nadziei i chęci przeżycia. To mocna, głęboka i niełatwa opowieść, lecz bardzo ważna i warta uwagi.
poczytajmy_razem - awatar poczytajmy_razem
ocenił na 8 1 rok temu
Targ mięsny Juno Dawson
Targ mięsny
Juno Dawson
[ współpraca reklamowa ] Cieszę się, że to właśnie z tą pozycją skończyłam swój 2021 rok, ponieważ skończyłam go z naprawdę dobrą i potrzebną pozycją, która zasługuje na 5 gwiazdek. Czemu, więc tyle nie dostała? No cóż... Zacznę od jedynego zarzutu, jaki do niej mam. Była napisana chyba trochę zbyt lekkim językiem. Nie wiem, czy uda mi się to wam wytłumaczyć. Chodzi mi o to, że czytałam o okrutnych rzeczach, wiedziałam o tym jak złe to jest, ale problem polegał na tym, że ja tego nie czułam kompletnie. "Targ mięsny" miejscami był napisany w taki sposób, że te problemy wydawały się być błahe. Nie zmienia to jednak tego, że jest to książka potrzebna, zwłaszcza, że jest ona skierowana do młodych osób. Ona nam pokazuje, a właściwie przypomina o tym, że show biznes wcale nie jest taki piękny i bez wad, ponieważ to tak naprawdę niezwykle mroczne miejsce. Tyle, że właśnie odnoszę wrażenie, że na co dzień o tym zapominamy. Nie dziwię się temu. Powiem wam, iż ta pozycja uświadomiła mi pewne rzeczy, co mnie wręcz przeraziło. Widzicie w chwili, w której czytałam jak gówniany jest ten świat sławy, zdawałam sobie z tego sprawę... W tym samym czasie pomyślałam sobie, że chciałabym stać się jego częścią, poczułam to pragnienie w sercu i to jest właśnie niezwykle niepokojące w tym wszystkim. "Targ mięsny" niby pokazuje nam coś, co znamy, wiele rzeczy jest dla nas oczywistych, niby rozumiemy postępowanie Jany, ale łapiemy się za głowę zastanawiając się, czemu ona to robi. No tak... Tylko, że patrzę na to osobami dorosłej osoby. ale gdy myślami wracam do tego szesnastoletniego dzieciaka, którym jeszcze niedawno byłam uświadamiam sobie, że byłam tak samo naiwna oraz nieświadoma jak ona. Przez pewne tematy oraz wydarzenia w książce to prawdopodobnie nie będzie pozycja dla wszystkich. Myślę, że trzeba do niej podejść z pewną dojrzałością, trudno mi to wyjaśnić. Powtórzę się, ale to naprawdę pozycja, która jest potrzebna.
Sarcastic Books - awatar Sarcastic Books
ocenił na 8 1 rok temu
Lalani z dalekich mórz Erin Entrada Kelly
Lalani z dalekich mórz
Erin Entrada Kelly
Twórczość autorstwa Pani Erin Entrada Kelly nie jest mi do tej pory znana, lecz chciałam odkryć poniekąd, jak filipiński folklor wpłynie na codzienne życie wszystkich występujących w tej powieści pt. ''Lalani z dalekich mórz'' bohaterów odsłaniających smaki morskich głębin, kiedy to los zależy od wodza i podporządkowania się mu. Interesowało mnie najbardziej, który bohater był wyrazisty, czy jako czytelniczka odnajdę się w splocie wszystkich otaczających wydarzeń, czy poczuje odrobinę gwiezdnego pyłu magii? Czy polubię Lalani główną bohaterkę i co w jej zachowaniu ujmie mnie pozytywnie, a co negatywnie oraz czy na podstawie tekstów dialogowych mogłam zanalizować, jak przebiegnie dalszy ciąg przygód, czy jednak nie było to możliwe? Podoba mi się to, że mogę wyobrazić sobie w trakcie czytania, jak to jest, gdy należy podejmować szybko decyzje, od których tak wiele zależy, a mieszkam na wyspie Salangita towarzyszą mi przyjaciele, ale czy czuje się szczęśliwa, czy jest coś, co powoduje, że muszę pokonać własne słabości, aby móc na szacunek u innych zapracować sama, a może pojawią się pytania, rozterki, z którymi sobie nie poradzę, czy muszę wcześniej dorosnąć, a może wyruszę w podróż, z której nie ma wyjścia i spotkam po drodze coś niezwykłego, z czym będzie mi nieco łatwiej przejść lub muszę poznać przeszłość, z którą nie każdy wygrał, pokonując ją w pojedynkę. Powieści tej nie czyta się szybko, nie posiada rozdziałów. Z czasem należy zrozumieć przekaz, choć nie zawsze bohaterowie potrafią prowadzić ze sobą dialogu. Charaktery mają bardzo różne. Nie da się ich zaakceptować po pierwszym zetknięciu się z nimi, ale za to umieją wyrazić z entuzjazmem emocjonalność i nie ukrywają jej. Zło mocno daje o sobie znać, a szczególnie żądza władzy, pracowitość mamy Lalani, która cierpi skrycie z powodu niewłaściwego zachowania i traktowania niegodnego ze strony syna szwagra, będącego obecnie jej mężem. Mama Lalani jest osobą pełną miłości dla męża i jego syna, choć wieje od niej chłodem w wyrażaniu uczuć wobec córki. U Lalani podoba mi się najbardziej to, że łączy ją z mamą niezwykła więź, pomimo tego, że mama nie zawsze ma chęć, aby poświęcić dla niej czas ze względu na pracę szwaczki, którą wykonuje. Ceni sobie przyjaźń z Veydą oraz jej bratem Hetsbi. Potrafi uważnie słuchać dawnych opowieści z przeszłości. Jest pomocna, wrażliwa, towarzyska, lecz czy to wystarczy pokonać przeszkody, które obecnie się pojawiają i czy uleczy na czas chorą mamę nie mówiąc nikomu o tym, kogo spotkała po drodze wędrując ku dalekim mórz. Nie zawsze jest, tak jakbyśmy tego chcieli i zadanie, które mamy do wykonania bywa łatwe, lecz trudne. Przy ogromnej posiadanej chęci do dzielnego wytrwania od samego początku ku zmierzającego ku zakończeniu jest to wszystko realne, jeśli jest ktoś, kto ma ochotę pomóc, aby nie pozostawić głównej bohaterki działającej w pojedynkę czy tak się właśnie stanie należy się o tym przekonać czytając tę powieść.
Anna - awatar Anna
oceniła na 8 5 miesięcy temu
Wojna skowronków Hilary McKay
Wojna skowronków
Hilary McKay
Powieść „Wojna skowronków” autorstwa Hilary McKay to jedna z tych rzadkich książek, które – choć skierowane do młodszego czytelnika – posiadają emocjonalny ciężar i głębię godną największych dzieł literatury pięknej. To niezwykle subtelna, a zarazem poruszająca opowieść o dorastaniu w cieniu nadchodzącej katastrofy, jaką była I wojna światowa. McKay z niesamowitą maestrią kreśli obraz świata, który bezpowrotnie odchodzi w przeszłość, ustępując miejsca brutalnej rzeczywistości okopów. Fabuła koncentruje się na losach Clarry, dorastającej w surowym, edwardiańskim domu, gdzie brak miłości ojca rekompensuje jej jedynie głęboka więź z bratem, Peterem. Ich życie nabiera barw podczas corocznych wyjazdów do Kornwalii. Tam, w blasku słońca i szumie fal, buduje się ich nierozerwalna przyjaźń z kuzynem Rupertem. Wspólnie tworzą świat pełen swobody, marzeń i dziecięcych wyzwań. Jednak beztroska kończy się gwałtownie wraz z nadejściem 1914 roku. Rupert wyrusza na front do Francji, a Clarry, mimo oporu ojca, podejmuje walkę o edukację. Listy z okopów stają się jedynym łącznikiem z dawnym życiem, a tragizm wojny na zawsze weryfikuje ich marzenia o przyszłości. Autorka po mistrzowsku buduje atmosferę tych letnich miesięcy – czuć tu zapach morskiej soli, ciepło piasku i dziecięcą beztroskę, która wydaje się wieczna. To właśnie w tym kontraście tkwi największa siła powieści: sielankowe dzieciństwo zostaje brutalnie przerwane przez wybuch wojny, która zmienia Ruperta z beztroskiego chłopca w żołnierza, a Clarry z marzycielki w młodą kobietę szukającą swojego miejsca w świecie, który nagle przestał być bezpieczny. Postać Clarry jest sercem tej książki. Jej determinacja, by zdobyć wykształcenie w czasach, gdy od kobiet oczekiwano jedynie posłuszeństwa, jest opisana z niezwykłą delikatnością. To bohaterka, której nie da się nie kochać – inteligentna, lojalna i pełna cichej odwagi. McKay nie oszczędza jednak czytelnika. Wojna w jej wydaniu nie jest przygodą; to lęk o listy, które nie przychodzą, to puste miejsca przy stole i traumy, których nie da się uleczyć. Autorka potrafi pisać o śmierci i stracie w sposób przystępny dla młodzieży, nie tracąc przy tym nic z tragizmu tych wydarzeń. Styl Hilary McKay jest zachwycający – pełen brytyjskiego dystansu, inteligencji i humoru, który rozjaśnia nawet najsmutniejsze fragmenty. Dialogi są żywe, a relacje między rodzeństwem i kuzynem nakreślone z ogromną psychologiczną wiarygodnością. To książka o więziach, które są silniejsze niż strach, i o nadziei, która – niczym tytułowy skowronek – śpiewa nawet nad polami bitew. „Wojna skowronków” to lektura obowiązkowa. To przepiękna, mądra i wzruszająca saga, która uczy empatii i pokazuje, jak wielką wartość ma rodzina i przyjaźń w czasach próby. Po odłożeniu tej książki na półkę, czytelnik jeszcze długo pozostaje pod jej urokiem, niosąc w sobie obraz kornwalijskiego słońca i dźwięk skrzydeł skowronka. To absolutne arcydzieło współczesnej literatury dziecięcej i młodzieżowej, które zachwyci również każdego dorosłego.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 8 2 miesiące temu
My dwie, my trzy, my cztery Sarah Crossan
My dwie, my trzy, my cztery
Sarah Crossan
Powieść Sarah Crossan, „My dwie, my trzy, my cztery” , to literackie zjawisko, które wymyka się prostym klasyfikacjom. Napisana białym wierszem historia syjamskich bliźniaczek, Grace i Tippi, to jedna z najbardziej poruszających i intymnych opowieści o tożsamości, jakie kiedykolwiek powstały w nurcie literatury młodzieżowej. Moja ocena to mocne 8/10 – to książka, która fizycznie boli podczas lektury, ale jednocześnie leczy duszę, celebrując każdą minutę istnienia. Grace i Tippi są zrośnięte w pasie. Mają oddzielne głowy, serca i płuca, ale dzielą wspólny dół ciała. Ich życie to nieustanny kompromis, taniec synchronizacji i walka o prawo do bycia postrzeganymi jako dwie odrębne jednostki, a nie jako medyczna ciekawostka. Fabuła nabiera tempa, gdy sytuacja finansowa rodziny zmusza dziewczyny do opuszczenia bezpiecznego nauczania domowego i pójścia do publicznego liceum. Tam muszą zmierzyć się z ciekawskimi spojrzeniami, okrucieństwem rówieśników, ale także z pierwszymi smakami przyjaźni i rodzącej się miłości. Największy dramat zaczyna się jednak w sferze medycznej. Gdy zdrowie jednej z nich zaczyna podupadać, pojawia się pytanie, którego obie bały się przez całe życie: czy operacja rozdzielenia, dająca szansę na przetrwanie choćby jednej, jest aktem ratunku, czy morderstwem ich wspólnej tożsamości? Crossan po mistrzowsku buduje napięcie, skupiając się nie na technicznych aspektach medycyny, ale na emocjonalnym rozdarciu bohaterek, które nie potrafią wyobrazić sobie świata bez obecności „tej drugiej” tuż obok. Forma: Poezja w prozie życia Mocną stroną powieści jest jej unikalna forma. Zastosowanie wiersza wolnego pozwala autorce na ogromną kondensację emocji. Krótkie frazy, duża ilość światła na stronie i rytm tekstu sprawiają, że czytelnik wchodzi w głowę Grace (narratorki) niemal natychmiast. Ta forma idealnie oddaje fragmentaryczność wspomnień, ulotność chwil i duszność sytuacji, w jakiej znajdują się bliźniaczki. Styl Crossan jest surowy, pozbawiony sentymentalizmu, a przez to niszczycielsko skuteczny w wyciskaniu łez. Najważniejsze wnioski i rady płynące z tej lektury to: Indywidualność to stan umysłu: Dziewczyny uczą nas, że bycie sobą nie zależy od fizycznej niezależności, lecz od wewnętrznej siły i odrębności myśli. Czas jest jedyną prawdziwą walutą: Najważniejszą lekcją jest celebracja „teraz”, ponieważ nikt nie ma gwarancji na „jutro”, zwłaszcza w obliczu kruchego zdrowia. Empatia zamiast litości: Powieść zmusza do refleksji nad tym, jak traktujemy osoby z niepełnosprawnościami – jako obiekty współczucia czy jako partnerów do rozmowy. Książka została przeze mnie wysoko oceniona za brawurowy pomysł i fenomenalne wykonanie. To literatura, która zmienia sposób patrzenia na drugiego człowieka. Brakujące dwa punkty wynikają z pewnej schematyczności wątków pobocznych (problemy finansowe rodziców, alkoholizm ojca), które wydają się nieco zbyt typowe dla literatury Young Adult. Niemniej jednak, finałowa część książki jest tak emocjonalnie druzgocąca, że wymazuje wszelkie drobne niedociągnięcia. „My dwie, my trzy, my cztery” to poemat o miłości siostrzanej, która przekracza granice biologii. Sarah Crossan napisała książkę, po której trudno wrócić do normalności, bo nagle fakt, że możemy odejść od kogoś w dowolnym kierunku, wydaje się niewiarygodnym przywilejem.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 8 1 miesiąc temu
Potwór Walter Dean Myers
Potwór
Walter Dean Myers
Książka „Potwór” (Monster) autorstwa Waltera Deana Myersa to jedna z najbardziej innowacyjnych i poruszających powieści z gatunku literatury dla młodzieży (Young Adult), która mimo upływu lat nie traci na aktualności. Myers, mistrz realizmu ulicznego, stworzył dzieło, które wykracza poza ramy zwykłego kryminału, stając się głębokim studium tożsamości, winy oraz niesprawiedliwości systemowej. Głównym bohaterem jest szesnastoletni Steve Harmon, czarnoskóry chłopak z Harlemu, który staje przed sądem oskarżony o współudział w napadzie na drogerię, zakończonym morderstwem właściciela. Steve to pasjonat filmu, dlatego całą swoją traumatyczną sytuację – pobyt w areszcie i proces – zapisuje w formie scenariusza filmowego. Ten zabieg narracyjny jest genialny; pozwala czytelnikowi spojrzeć na rzeczywistość oczami chłopaka, który próbuje zdystansować się od własnego cierpienia, patrząc na nie przez obiektyw wyobrażonej kamery. Scenariusz przeplatany jest osobistymi zapiskami w dzienniku, co tworzy intymny, bolesny portret zagubionego nastolatka. Kluczowym pytaniem powieści jest to, kim tak naprawdę jest Steve. Prokurator nazywa go „potworem”, starając się przekonać ławę przysięgłych, że chłopak jest częścią bezwzględnego świata przestępczego. Myers po mistrzowsku pokazuje, jak łatwo system sprawiedliwości potrafi odhumanizować jednostkę, szczególnie gdy w grę wchodzą uprzedzenia rasowe. Steve sam zaczyna w to wierzyć – przegląda się w oczach innych i boi się, że pod maską „dobrego ucznia” rzeczywiście kryje się potwór. Ta wewnętrzna walka o zachowanie własnej godności i prawdy o sobie jest sercem książki. Autor nie daje jednak łatwych odpowiedzi. Czytelnik do końca nie ma pewności, jaka dokładnie była rola Steve’a w tragicznym zdarzeniu. Myers zmusza nas do refleksji nad tym, czym jest wina: czy to tylko pociągnięcie za spust, czy może samo znalezienie się w niewłaściwym miejscu z niewłaściwymi ludźmi? Powieść brutalnie obnaża mechanizmy działania amerykańskiego sądownictwa, w którym młodzi, czarnoskórzy chłopcy często traktowani są jako statystyka, a nie ludzie z marzeniami i planami na przyszłość. Warsztatowo „Potwór” to lektura gęsta, surowa i niezwykle dynamiczna. Dzięki formie scenariusza tekst czyta się błyskawicznie, a didaskalia budują duszny klimat sali sądowej i więziennej celi. To książka, która zostawia czytelnika z niepokojem i mnóstwem pytań o naturę sprawiedliwości. To obowiązkowa pozycja dla każdego, kto chce zrozumieć, jak łatwo w dzisiejszym świecie można stracić twarz i zostać nazwanym potworem tylko dlatego, że nie pasuje się do narzuconego schematu.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 6 2 miesiące temu
Wielka Panda i Mały Smok James Norbury
Wielka Panda i Mały Smok
James Norbury
„WIELKA PANDA I MAŁY SMOK” – JAMES NORBURY „Wielka Panda i Mały Smok to książka, którą czytałam dwa lata temu, ale przy okazji świątecznej cudownej atmosfery i noworocznych postanowień wpadła po raz kolejny w moje ręce i przekartkowałam sobie jej strony. Zachwyt, zachwyt i jeszcze raz zachwyt! Prosty przekaz malowniczy, tak cudowny, że serce drży każdą nutą nad mądrością słów spisanych przez Jamesa Norbury’ego. Autor James Norbury cały czas zachwyca się życiem i dzieli się z nami czytelnikami zdobytą wiedzą w trudnym okresie swojego życia. Wówczas natknął się w antykwariacie na książkę o buddyzmie, zachwycił się tym, o czym opowiadała. Dzięki niej zaczął zgłębiać zagadnienia duchowości i medytacji. A im więcej się dowiadywał tym bardziej zdawał sobie sprawę, że nie musi poddawać się nękającym go myślom, że może wszystko co najgorsze przetrwać i przezwyciężyć. Odkrył to, co pozwoliło mu się poczuć szczęśliwym i nie zostawił tego tylko dla siebie. Zapragnął z całego serca podzielić się tym z innymi, stąd ta książka w moich rękach i być może w waszych. Serdecznie ją polecam. To magiczna piękna chwila. Strony z cudownymi ilustracjami, ot taka Panda i Mały Smok wędrują i rozmawiają, są w podróży przez świat, a może przez życie, analizują filozofują udzielają cennych wskazówek, na szczęście na miłość… Dają sporą dawkę inspiracji i wiele bogatych treści choćby takich, że nie tyle ważny jest cel podróży, lecz droga. A jeśli droga to oczywiście w dobrym towarzystwie. Nie ważne dokąd idę, najważniejsze to z kim. Kto jest u mojego boku, że wspólnie razem pokonujemy przeciwności, wspólnie doświadczamy, wspieramy się, trwamy i jesteśmy. Jedną z głównych wartości tej książki, to oprócz bogatej treści są oczywiście niesamowite ilustracje wykonane przez samego autora, to ogromny talent, świetna kreska, prostota kolorów, a mimo to robi niebanalne wrażenie. Wydobywa esencję, smakuje jak dobra herbata, o której tak często rozmawiają Panda z Małym Smokiem. Te ilustracje pomogły wielu ludziom na całym świecie przetrwać ciężki czas w życiu. W każdą ilustrację James Norbury włożył całe swoje serce, dlatego tak bardzo przemawiają do tylu osób. Przekazał dobroć dzięki tez zdobytemu doświadczeniu, kiedy pomagał osobom samotnym, trwającym w leku i depresji. Zszokowało go ogromne ludzkie cierpienie, chciał coś zmienić. Chciał stworzyć lokalną grupę wsparcia, ale zamiast tego zaczął malować i pisać przekazując mądre idee w najprostszy możliwy sposób. Udało się, jest sukces! Książka inspiruje, bohaterowie niczym Mały Książę snują opowieści, podróżują i mimo zgubionej drogi, odkrywają jej piękno. Często rzeczy niezaplanowane potrafią nas zachwycić, oczarować i przemienić. Dostrzegają wspaniałości, których zazwyczaj nikt nie zauważa. Tak często przechodzimy obojętnie wokół czegoś lub kogoś nie zdając sobie sprawy ileż może być szczęścia w niedostrzeżonym momencie życia. Pozostawię kilka cytatów, niech Was zachwycą i zachęca do sięgnięcia po tę wspaniałą książkę. - „Niektórzy ludzie są jak świece. Spalają się, żeby przynieść światło innym”. - „Mały Smoku, czy słyszysz wiatr, który szumi w gałęziach drzew? To natura mówi nam, żebyśmy zatrzymali się na chwilę, oddychali i po prostu byli”. - „Czasem myślę, że nie jestem wystarczająco dobry - zwierzył się Mały Smok. Drzewo wiśni nie porównuje się z innymi drzewami - odrzekła Wielka Panda. Po prostu rozkwita”. - „Wszystkie rzeczy przemijają, mój mały. To właśnie czyni je tak cennymi”. - „- Liście umierają - zauważył Mały Smok. - Nie smuć się z tego powodu - odparła Wielka Panda. – Jesienią natura pokazuje nam, jak piękne może być przemijanie”. - „Jedną z najważniejszych rzeczy, jakie można zrobić dla drugiej osoby, to słuchać jej z uwagą”. - „Kiedy zapalasz latarnię dla kogoś innego, tak naprawdę oświetlasz własną ścieżkę”. Życzę samych przyjemności z czytania, wyruszcie w drogę z Wielką Pandą i Małym Smokiem. Miłej lektury 😊
PrzyczajonyPompon25 - awatar PrzyczajonyPompon25
ocenił na 9 3 miesiące temu
Lotta, czyli jak wychować ludzkie stado Zofia Stanecka
Lotta, czyli jak wychować ludzkie stado
Zofia Stanecka Marianna Sztyma
Ta książka autorstwa Zofii Staneckiej kupiła mnie w całości. Podczas lektury, śmiałam się, wzruszałam, kiwałam sobie w myślach do samej siebie głową szepcząc-"tak właśnie jest, gdy człowiek ma psa, a pies-człowieka". 🐕 Tytułowa Lotta jest autentyczną psicą autorki, a jej zdjęcia można bez problemu obejrzeć na koncie Zofii Staneckiej. Pomysł na fabułę polegał na tym, żeby główną bohaterkę osadzić w fikcyjnej rodzinie i na tym tle pokazać jej życie, takie jakim ono było przez ostatnich dziesięć lat. 🐕 Warto zaznaczyć, że z historią Lotty, mocno sprzężona jest biografia jamnika Drania, pierwszego psa autorki, który uczył ją umiejętności rozumienia psiego języka i psich spraw. 🐕 „Lotta. Czyli jak wychować ludzkie stado”, to nie tylko opowieść o psich przygodach z ludzkim stadem – to portret psychologiczny psa ze wszystkimi jego jasnym i ciemnymi stronami. Opieka nad psem to bowiem nie tylko zabawa i przytulanie, ale i również poważne obowiązki od wychowania, przez opiekę medyczną, na ponoszeniu odpowiedzialności za szkody kończąc. Mamy tutaj pierwszoosobową narrację, prowadzoną z perspektywy dziewczynki, a nie zwierzaka.Ta życiowość fabuły sprawiła, że w trakcie głośnego czytania, moje dzieci nadstawiały ucha, żeby wychwycić jak najwięcej smaczków z życia niesfornej Principiessy. 🐕 Poręczne wydanie, znakomicie dopełniają rysunki Marianny Sztymy, która niezwykle trafnie przedstawia psio-ludzkie relacje.Lotta urzeka subtelnością, emocje przekazuje całą sobą. Kolorowe rysunki właśnie po to są, żeby pokazać te emocje, te elektryzujące bycie razem w różnych sytuacjach.Obok proste, komiksowe szkice Lotty otoczone wianuszkiem psich rozważań. 🐕 Opowieść o przygodach Lotty jest jedną z cudowniejszych książek, jakie miałam przyjemność czytać.Szalenie zabawna, urocza i niewiarygodnie wręcz autentyczna.Przeczytacie tu o dzikich pogoniach za okolicznymi kotami, przebiegłych sposobach na leżakowanie na kanapie oraz tysiącach dróg, prowadzących wprost to psich przysmaków.Każdy rozdział jest potężną dawką dobrego humoru, a historie podane są w przezabawny i przyjemny sposób. 🐕 Gorąco polecam przygody Lotty absolutnie każdemu, bo jest to opowieść, z której się nie wyrasta. @bajkowy.zawrot.glowy
Basia Ott - awatar Basia Ott
ocenił na 8 1 rok temu
Niewidzialny Eloy Moreno
Niewidzialny
Eloy Moreno
Zaciekawiła mnie ta przemoc rówieśnicza w kontekście "bycia niewidzialnym" (choć trochę się można domyślić jak to rozumieć)... Ok, zacznijmy od tego, że rozdziały są króciutkie i każdy zaczyna się od połowy nowej strony, co sprawia, że książka nie ma wcale 320 stron, a tak max ze 180 jak by ścisnąć, nie chciałbym powiedzieć, że połowa jest pusta, no ale nie daję jej więcej niż 180 stron ;) Przez to czyta się tak szybko, że przeczytałem w jeden dzień, mimo że to książka papierowa ;) Zacząłem w pracy, skończyłem w domu... Ale początek mocno mnie zezłościł - krótkie zdania, dużo tajemnic, brak podanych imion - no nie mój styl. Ja wiem, że to tak miało być, że to miało dodawać silnego wrażenia pewnie, aale moim zdaniem przesada. Przyzwyczaiłem się w miarę czytania i tajemnicy się wyjaśniały, ale i tak za dużo tego chaosu. No to ponarzekałem sobie ale to już wszystko co jest negatywne. Książka wciąga bardzo (inaczej bym nie dał rady machnąć w jeden wieczór - wiadomo), szybko się czyta, no a co do treści... to tak - jest dobra, i tak - jest prawdziwa i wyjątkowo celnie opisuje sytuację... ale też nic nie zmieni... Chociaż nie wiem, może... Może jednak każda taka książka, to szansa, że ktoś jednak zareaguje, więc chyba zawsze warto żeby takie powstawały. "- Ale dlaczego pozwalasz, żeby ci ją zabierał? - pytała Kiri, pytała mnie jej przyjaciółka, pytało kilku moich kolegów. A dlaczego mi nie pomożecie?, myślałem." (str. 135) "Wszyscy potrafią odróżnić dobro i zło, żarty i dręczenie, zabawę i szykanowanie... Nikt jednak nie wie, jak to zatrzymać, tak żeby samemu nie ucierpieć." (str. 191) - o ile pierwszy cytat, to taka irytująca postawa, tak drugi właśnie na to pytanie odpowiada... Ludzie po prostu nie wiedzą co mogliby zrobić, jak mieliby to zrobić... "- Posłuchajcie, świat jest pełen wojowników. Kłopot polega na tym, że tych odważnych jest niewielu, natomiast tchórzliwi są wszędzie: na ulicy, w pracy, w szkole (…)" (str. 228) "Będzie widzialny dla wszystkich swoich kolegów. Dla tych, którzy nawet go nie znali, i dla tych, którzy wiedząc, co się działo, nie zrobili nic, żeby temu zapobiec. Dla tych wszystkich, którzy przygotowywali prace, projekty, murale dotyczące „pokoju na świecie”, „pomocy słabszym", „zgody między narodami”..., ale nie wiedzieli, jak pomóc komuś, kogo mieli obok siebie." (str. 312) (czytana: 25-26.02.2026) 5-/5 [7/10]
lex - awatar lex
ocenił na 7 2 miesiące temu

Cytaty z książki Czerwone chustki

Więcej

Chciałabym, żeby (...) miesiączka nie była już żadną tajemnicą, przeciwnie: żeby miesiączkowanie było czymś tak ważnym, że wszystkie dziewczyny nosiłyby na przykład czerwone chustki, żeby się tym chwalić. Dzięki temu ja też mogłabym zawiązać sobie czerwoną chustkę i nie musiałabym już mówić, że boli mnie brzuch, ani chować podpaski w plecaku tak, żeby nikt jej nie zauważył. Nie musiałabym się już wstydzić, jeśli się pobrudzę albo wycieknie mi krew. Bi miałabym swoją czerwoną chustkę, którą nosiłabym z dumą.

Chciałabym, żeby (...) miesiączka nie była już żadną tajemnicą, przeciwnie: żeby miesiączkowanie było czymś tak ważnym, że wszystkie dziewcz...

Rozwiń
Roberta Marasco Czerwone chustki Zobacz więcej

Ten człowiek twierdzi, że jesteśmy filarem rodziny, ale czy najpierw nie powinien nas zapytać, czy my się na to zgadzamy? Zapytać, co my o tym myślimy, a nie decydować za nas? (...) Bo jeśli nikt nas nie pyta, nikt nas nie słucha, jeśli wszyscy wypowiadają się za nas, to nabieramy przekonania, że jesteśmy głupie i bezwartościowe. I stajemy się niewidzialne.

Ten człowiek twierdzi, że jesteśmy filarem rodziny, ale czy najpierw nie powinien nas zapytać, czy my się na to zgadzamy? Zapytać, co my o t...

Rozwiń
Roberta Marasco Czerwone chustki Zobacz więcej
Więcej