Czarne róże

Okładka książki Czarne róże
Margit Sandemo Wydawnictwo: Pol-Nordica Cykl: Saga o Królestwie Światła (tom 10) fantasy, science fiction
231 str. 3 godz. 51 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Saga o Królestwie Światła (tom 10)
Tytuł oryginału:
Nattsvarte roser
Data wydania:
1998-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1998-01-01
Liczba stron:
231
Czas czytania
3 godz. 51 min.
Język:
polski
ISBN:
8387441090
Tłumacz:
Anna Marciniakówna
Średnia ocen

                6,9 6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Czarne róże w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Czarne róże

Średnia ocen
6,9 / 10
334 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1751
1367

Na półkach: ,

Wreszcie rozpoczęta wyprawa to zupełnie nowe oblicze wyzwań i niebezpieczeństw. Autorka wrzuca naszych bohaterów na głębo9ką wodę i nie daje im odpocząć od ciągłych trudów. Barwne i klimatyczne opisy świetnie oddają to, z czym zmagają się ekspedycja, historia pełna jest uczuciowości i bardzo wciąga. Polecam :)

Wreszcie rozpoczęta wyprawa to zupełnie nowe oblicze wyzwań i niebezpieczeństw. Autorka wrzuca naszych bohaterów na głębo9ką wodę i nie daje im odpocząć od ciągłych trudów. Barwne i klimatyczne opisy świetnie oddają to, z czym zmagają się ekspedycja, historia pełna jest uczuciowości i bardzo wciąga. Polecam :)

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

889 użytkowników ma tytuł Czarne róże na półkach głównych
  • 738
  • 151
197 użytkowników ma tytuł Czarne róże na półkach dodatkowych
  • 103
  • 26
  • 17
  • 16
  • 12
  • 10
  • 9
  • 4

Tagi i tematy do książki Czarne róże

Inne książki autora

Margit Sandemo
Margit Sandemo
Margit Sandemo jest norweską pisarką, znaną przede wszystkim z bestsellerowej serii Saga o Ludziach Lodu. Jej książki łączą w sobie romans, kryminał, powieść historyczną i fantastykę. Margit Sandemo jest drugą córką Andersa Underdala i jego żony Elsy Reuterskiöld. Ojciec Margit był Norwegiem, a matka Szwedką, szlachcianką, spokrewnioną ze szwedzkimi rodami Oxenstierna i Waza. Elsa Reuterskiöld zapłaciła za swoje małżeństwo z Andersem Underdalem utratą tytułu szlacheckiego. Poza Margit, małżeństwo Underdal miało czworo dzieci: najstarszą córkę Evę i trzech synów: Andersa, Axela i Embrika. Anders Underdal kupił drobne gospodarstwa Huldrehaugen w Grunke i Moen niedaleko Fagernes. Tam Margit spędziła najwcześniejsze dzieciństwo, tam nasiąkła norweską kulturą ludową, nauczyła się miłości do natury. Małżeństwo rodziców niestety kulało, matka tęskniła za swoimi stronami i ostatecznie wraz z dziećmi wróciła do rodzinnego kraju. Margit dorastała między Szwecją a Norwegią, co zaowocowało m.in. doskonałą znajomością zarówno norweskiego, jak i szwedzkiego. W dzieciństwie Margit Sandemo trzykrotnie stała się ofiarą gwałtu. Wkrótce po pierwszym gwałcie (miała wówczas mniej więcej osiem lat) pojawiły się wizje. Margit Sandemo dostrzegała postaci zmarłych oraz istoty z innych wymiarów, a także tych, których nazywa się duchami opiekuńczymi ludzi, słyszała głosy. Popełniła jednak, jak twierdzi, błąd, opowiadając o tym i trafiła do szpitala dla psychicznie chorych. Powtórzyło się to kilkakrotnie. Dopiero ostatni lekarz, podszedł do problemu z innej strony. Jego diagnoza była krótka: Margit nie jest chora, nigdy nie była. Ma za to dar jasnowidzenia i jedyne, co może zrobić, by odzyskać spokój, to zaakceptować wrodzone zdolności. Miała dwadzieścia jeden lat, kiedy po wojnie wróciła do Valdres, by szukać swoich korzeni. Tam właśnie poznała Asbjørna Sandemo, starszego od niej o osiem lat hydraulika. Ich ślub odbył się w Strängnäs w Szwecji 29 marca 1946. Jak sama napisała w autobiograficznej części ostatniego tomu Sagi o Ludziach Lodu, nie da się przecenić tego, co mąż dla niej uczynił: pomógł jej uporządkować zawikłane, pełne kłopotów i niejasności życie: "Asbjørn to mój punkt oparcia, moje bezpieczeństwo. Bez niego byłabym bezradna". Przez ponad pięćdziesiąt lat byli nierozłączni. Urodziło im się troje dzieci, córka Tove oraz dwaj synowie, Henrik i Bjørn. Asbjørn Sandemo zmarł w 1999 roku. Margit Sandemo, wnuczka norweskiego noblisty Bjørnstjerne Bjørnsona, zaczęła pisać po czterdziestym roku życia. Twierdzi, że gdy zasiadła do swojej pierwszej książki, miała już w głowie trzydzieści gotowych powieści. Tę pierwszą księżkę (De tre friarna, w Polsce znana pod tytułem Fatalna miłość) zakupiło czasopismo, gdzie ukazywała sie w odcinkach. Książki Margit Sandemo znane są przede wszystkim w Norwegii, Szwecji, Danii, Islandii, Finalndii, Polsce, na Węgrzech i w Niemczech. Przede wszystkim, gdyż jedną z nich wydano na Sri Lance; poza tym istnieje pirackie wydanie Sagi o Ludziach Lodu w Rosji.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Trzęsawisko Guy N. Smith
Trzęsawisko
Guy N. Smith
"Trzęsawisko" ma kiepskie recenzje nawet jak na Guy N. Smitha. Nadto to jedna z jego najwcześniejszych powieści, a sam Smith w swej "Writing Horror Fiction" postawił tezę (w jego wypadku zasadniczo słuszną), że Autor dojrzewa wraz z każdą kolejną napisaną książką, gdy i jego pomysły i warsztat nabierają stopniowo wyrazu. Biorąc powyższe zastrzeżenia pod uwagę, "Trzęsawisko" ("Sucking Pit") z 1975 roku nie jest takie najgorsze. Nie, no żeby było jasne, jest naprawdę bardzo, bardzo średnio, ale nie jest to całkowita katastrofa. Na początek oddam głos samemu Smithowi : "When I was a very small boy my grandfather used to take me for walks in Hopwas Wood most Sunday afternoons. During the war an enemy bomb (...) exploded on the edge of the wood, leaving a sizeable crater which filled up with water and then became covered in algae. It fascinated me but, concerned that I might one day venture there on my own, my grandfather told me that it was a bottomless pit and anybody who fell in there would never be seen again". Guy uznał opowieść dziadka za wystarczająco dobrą, by na jej podstawie napisać "Sucking Pit". W Lesie Hopwas jest mnóstwo tajemniczych, pełnych grozy miejsc. W zakątku zwanym Lasem Wisielców noca skrzypią sznury i słychać spadające gnijące ciała rojalistów powieszonych niegdyś przez wojska Cromwella. W innym miejscu - Garderobie Diabła, sam Szatan zwykł był, podobno, przybywać na ziemię. A już najgorszy jest Ssący Dół (w sumie nie dziwię się tłumaczce, że wybrała "Trzęsawisko"...) - mroczne, cuchnące bagno, obiekt kultu i cmentarzysko miejscowych grup cygańskich. Do leśniczego w Lesie Hopwas przybywa z cotygodniową wizytą bratanica. Znajduje ona konającego wuja i jego tajemniczą książeczkę - spis cygańckich czarów. Bijące z książeczko Zło opanowuje młode dziewczę - z miejsca przystepuje ona do sporządzenia Magicznego Napoju, a po jego spożyciu zmienia się w żądną seksu i krwi (no jeszcze by nie - toż to książka Guya N. Smitha!) cygańską czarownicę. Panna zaspokaja swe potrzeby szybkim aktem seksu i morderstwem, następnie (kolejna scena łóżkowa) rzuca swego chłopaka, uwodzi miejscowego bogacza, właściciela lasu i, w końcu, poznaje Wodza Cyganów. Razem z nim knują Chytry Plan, oczarowany temperamentem swej kochanki bogacz przepisze na nią własność całego lasu (wraz z Ssącym Dołem), tak by Cyganie mogli gromadzić się w Hopwas. Tymczasem porzucony chłopak nawiązuje znajomość (tak, błyskawicznie przerodzi się ona w romans) ze zdradzaną żoną właściciela. Zamiast cieszyć się swym uczuciem para postanawia śledzić swoich byłych - co prowadzi do pełnego przemocy, krwi i trupów finału nad brzegami Ssącego Dołu. Na plus wypada zaliczyć Smithowi nastrój - nocny, spowity snującymi się mgłami las, ponury, cuchnący Ssący Dół, do tego,mroczna cygańska magia. Zapewniona jest również odpowiednia dla puply dawka przemocy i seksu, a akcja żwawo mknie przed siebie. Irytującym problemem natomiast jest całkowity brak kierunku w którym rozwijać się miała fabuła - elementarnego sensu powieści. Każda, nawet najlichsza książka powinna opowiadać jakąś historię, mieć początek, środek i koniec, tymczasem "Trzęsawisko" jest, nawet na tle codziennej smithowej pulpowości, zaskakująco o niczym. PS. No i sam Ssący Dół ma w powieści znaczenie drugoplanowe. Z wysiłkiem, dodając stałe bonusy za nazwisko, za pulpowość i whatever else, oceniam "Sucking Pit" na 6/10.
Galfryd - awatar Galfryd
ocenił na 6 8 lat temu
Perła we mgle Virginia Cleo Andrews
Perła we mgle
Virginia Cleo Andrews
W końcu się doczekałam i przeczytałam ,,Perłę we mgle". Nie zajęło mi to dużo czasu, bo powieść jest mega wciągająca. Ta część podobała mi się nieco mniej niż ,,Ruby", ale i tak bardzo ją polecam. Ruby i jej kaleka siostra bliźniaczka Giselle rozpoczynają naukę w Greenwood - prywatnej szkole dla dziewcząt. Tam jednak Ruby nie odnajduje upragnionego spokoju. Dziewczyna zdobyła miłość ojca, rozwija swój talent malarski, znajduje przyjaciółkę, tworzy parę z Beau i wydaje się, że unormowała stosunki z Paulem, zakochanym w niej przyrodnim bratem. Jednak to tylko pozory. Giselle i macocha Daphne nie mają zamiaru pozwolić bohaterce na cieszenie się życiem, a nowa szkoła okazuje się wielkim wyzwaniem dla przepełnionej dobrocią Ruby. Nowa część to nowe intrygi, tajemnice i zawirowania w życiu Ruby. W tej powieści jest wiele zagadek i sekretów, nie tylko z życia Ruby, ale i innych postaci. Ubolewam jednak, że niektóre wątki zostały zbyt pospiesznie zakończone. I nie rozumiem postaci Luisa. Jego relacja z Ruby była dziwna, podobnie jak cały on, dziwię się naszej bohaterce, że tak szybko przyszła do siebie po tym, co jej wyznał. Ale to Andrews i jeśli myślicie, że nie będzie patologicznych sytuacji, to się mylicie. Ja już się przyzwyczaiłam. Jeśli chodzi o postacie to Ruby mnie irytuje. Tak bardzo pragnie uszczęśliwić wszystkich dookoła, że chwilami nie myśli logicznie, jest naiwna. Ale jednak w jakiś dziwny sposób ją lubię, cóż, taki ma charakter. Bardzo polubiłam tutaj Beau. Wydaje mi się, że zmienił się na lepsze(ciekawe tylko, jak wyjaśni się jego wątek). Jego miłość z Ruby bardzo mnie poruszyła. Czasem narzekam, że w książkach V.C. Andrews jest za dużo erotyzmu. Tutaj też jest sporo, ale jest to opisane bardzo ładnie i romantycznie. Bardzo spodobała mi się też Abby, przekonałam się też do Paula, choć nadal uważam, że dla własnego dobra powinien dać Ruby spokój. Ta książka to typowa historia Kopciuszka dla starszych dziewczynek, więc oczywiście są czarne charaktery, i to tak opisane, że z miejsca budzą odrazę. Co najmniej podobało mi się w ,,Perle..."? Schematyczność. Powtarza się mnóstwo wątków z rodziny Casteel. Nie tylko kazirodztwo, ale też zła siostra, macocha(w tamtej serii opiekunka), ukochana nauczycielka i babcia, pensja dla dziewcząt. Jednak trzeba to po prostu zaakceptować, bo inaczej nie spędzicie miło czasu z panią Andrews. Denerwuje mnie też, że na każdym kroku wszyscy podkreślają urodę bohaterki, która oczywiście musi mieć szalone powodzenie u wszystkich mężczyzn. Druga część serii o rodzinie Landry ostatecznie spełniła swoje zadanie - wciągnęła mnie, zaintrygowała, dostarczyła wielu emocji i wzruszeń. Bardzo polecam, ale trzeba podejść z dystansem do tych wszystkich schematów i patologii. Mi się to udaje. ,,To, co cię nie złamie, doda ci sił. Nasze ciężary w dziwny sposób nas umacniają, o ile przedtem nas nie zabiją."
FannyBrawne - awatar FannyBrawne
ocenił na 8 9 lat temu
Pani Avalonu Marion Zimmer Bradley
Pani Avalonu
Marion Zimmer Bradley
Ponownie zanurzyłam się w mglisty i mroczny świat Avalonu. Po dramatycznych wydarzeniach poprzedniego tomu idziemy niejako z historią do przodu, jednak wydarzenia w życiu poszczególnych bohaterów, ich decyzje, a także zgoda na to żeby kierował nimi ślepy los i magiczne przepowiednie są dla mnie zdumiewające i przyprawiają wręcz o ciarki. Autorka tak kieruje tą historią, że ciężko jest się przyzwyczaić do któregokolwiek z bohaterów, nie mówiąc już o poznaniu ich, co jest dla mnie osobiście niemiłą odmianą po pierwszym, zachwycającym tomie całej serii. Nadal towarzyszymy poszczególnym kobietom na drodze kapłańskiej oraz mężczyznom w podbijaniu świata podczas niezliczonych wojen, poznawaniu tajemnic przyszłości i układaniu losów świata (w przedziwny i zagmatwany sposób). Towarzyszą temu tajemne, mniej lub bardziej absurdalne obrządki, które tak wiele znaczą dla ludzi z przeróżnych warstw społecznych a są nieodzowną częścią życia kapłanek. Marion zdecydowanie nie lubi religii chrześcijańskiej i jej przywódców (przynajmniej w tamtym etapie swojego życia), widać to po jadzie kapiącym z jej pióra kiedy opisuje spotkania kapłanek z niektórymi przedstawicielami chrześcijan. Innych jednak opisuje jako szalenie tolerancyjnych i przez to dobrych ludzi, ciekawie się o tym czyta widząc zagorzałość w opiniach autorki. Akcja rozgrywa się bardzo powoli i w zasadzie jest jej dość niewiele, mamy tutaj głównie opisy przepychanek o władzę, przyuczania się do zawodu kapłanki (jakkolwiek miałby on nie wyglądać, bo nie każda z dziewczyn przechodzi przez tą samą drogę), zniszczone miłości, nieudane relacje międzyludzkie i ogólnie ogromny smutek i zawieruchę. Nie powiedziałabym że książka jest fascynująca ale z pewnością ma niezły klimat (autorka naprawdę potrafi przenieść czytelnika w inne czasy) i specyficzne tempo które ja akurat polubiłam. Ten tom nie nazwałabym wybitnym ale z pewnością wyjaśnia sporo rzeczy potrzebnych do lepszego zrozumienia wydarzeń i zachowania osób z tomu pierwszego, co dla fanów z pewnością jest całkiem przyjemnym rozwiązaniem. Książkę polecam osobom zakochanym w serii i lubiącym powolne tempo książek fantasy, gdzie tylko powierzchownie nic się nie dzieje bo treść skupia się na czymś kompletnie innym. Jak wspomniałam, nie jestem nią tak zachwycona jak tomem pierwszym, ewidentnie autorka nie dotrzymała poziomu, możliwe że nie do końca przemyślała strukturę tej opowieści. Niemniej jednak polecam się zapoznać, to kawałek naprawdę dobrego fantasy.
czytowege - awatar czytowege
ocenił na 6 4 lata temu
Cashelmara Susan Howatch
Cashelmara
Susan Howatch
Na tle przeczytanych dotąd powieści Pani Howatch Cashelmara wyróżnia się dojrzałością stylu i spójnością. Uznałam tę powieść za bardziej dopracowaną niż pozostałe sagi Autorki. W porównaniu z Bogatymi i Grzechami pozbawiona jest kiczowatego blichtru, epatowania opisami seksualnych harców jej bohaterów i płycizny w opisie charakterów powieści. Jakże więc byłam zaskoczona, gdy okazało się, że Cashelmara została popełniona przed Bogatymi i Grzechami. Myślałam, że lepsze powieści powstają po wprawkach, ale nie. Gorsze prawdopodobnie powstają po lepszych, gdy jest zapotrzebowanie na soap opery i inne dzieła typu Moda na sukces. To się po prostu lepiej sprzedaje. Moim zdaniem Cashelmara jest też lepsza od poprzedzającego ją dzieła. Powstała trzy lata póżniej po Penmarric, ale charakteryzuje ją ten sam zabieg, jaki Pani Howatch tamże zastosowała. Historia zainspirowana jest dziejami rodziny Plantagenetów, a dokładnie trzech Edwardów. Powiem krótko. Dzieje się. Głównie w Irlandii, troszeczkę w Anglii, ważny jest też krótki amerykański epizod, a wręcz dwa. To bohaterowie opowiadają swoje dzieje i niezależnie przedstawiają swoje subiektywne punkty widzenia. Znając dzieje trzech Edwardów nie mogłam się doczekać, jak ta inspiracja wpłynie na rozwój powieści i nie byłam ani przez chwilę zawiedziona. Wskoczyłam w tę historię niczym do rzeki, dałam się porwać nurtowi i wcale nie chciałam z niej wychodzić. Było to lepsze niż jakikolwiek serial, wręcz teraz ciężko mi się zabrać za jakieś tv story, no bo po prostu przy tej powieści nic nie leży w odległości co najmniej kilometra. Gorąco polecam. Myślę, że kolejność czytania, którą ja przypadkowo obrałam, była idealna. Zamknęłam serię sag tą najlepszą. Teraz zabieram się za Starbridge series i już umieram z ciekawości, co mnie tam spotka. Oczywiście, nie omieszkam się wrażeniami podzielić 😊
IzaKlara - awatar IzaKlara
oceniła na 8 1 rok temu

Cytaty z książki Czarne róże

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Czarne róże