rozwiń zwiń

Berneter

Okładka książki Berneter autorstwa Łukasz Burdziński
Łukasz Burdziński Wydawnictwo: Ridero horror
374 str. 6 godz. 14 min.
Kategoria:
horror
Format:
papier
Data wydania:
2023-10-05
Data 1. wyd. pol.:
2023-10-05
Liczba stron:
374
Czas czytania
6 godz. 14 min.
Język:
polski
ISBN:
9788383517339
W Mostkowie od lat dochodzi do dziwnych zdarzeń. Przez miasto przechodzi co kilka lat fala zaginięć, a znalezione kilka ciał na przestrzeni lat, zamiast rozjaśnić sprawę, jeszcze bardziej ją skomplikowały.

"Berneter" to powieść grozy z elementami przygody. Grupka nastoletnich przyjaciół, których łączy wspólna pasja, dociera do mrocznych tajemnic, skrywanych od lat w ich mieście. Przypadkiem uwalniają zło, które zagraża im wszystkim. Tylko czy aby na pewno to wszystko było przypadkiem?
Średnia ocen
6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Berneter w ulubionej księgarni i Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Berneter



506 441

Oceny książki Berneter

Średnia ocen
6,9 / 10
19 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
690
593

Na półkach: ,

Rzadko sięgam po horrory, a to dlatego, że ten gatunek po prostu do mnie nie przemawia 😅. Jednak raz na jakiś czas, lubię wyjść ze swojej strefy komfortu i poczytać coś innego. Dlatego, jest mi tym bardziej miło, że publikacja właśnie z tego gatunku, objęta została moim patronatem medialnym. Ciekawi jesteście, o czym jest "Berneter" I jakie są moje wrażenia po lekturze? Jeśli tak, to zapraszam Was serdecznie do zapoznania się z moją patronacką opinią.

Mostkowo. W tym małym miasteczku od zawsze źle się działo. Bowiem bez śladu znikały dzieci. W różnym wieku. Wszelkie tropy po nich ginęły. Policja robiła co mogła, jednak nie umiała znaleźć nikogo, kto byłby odpowiedzialny za te porwania i morderstwa. Grupa przyjaciół - nastolatków, postanawia udać się w pobliże opuszczonej fabryki tkanin, aby nagrać świetny film grozy. Nie spodziewają się, że tajemnice, które przypadkiem odkryją, całkowicie odmienią ich życie... Uwolnione przez nich zło, zagraża całej społeczności miasta a przy tym ciężko jest przewidzieć jakikolwiek jego ruch. Czy jednak na pewno to był tylko nieplanowany epizod? A może prawda leży całkowicie gdzie indziej? Jakie tajemnice odkryją nastolatkowie? Kim okaże się tytułowy "Berneter"? Czy znajdzie się sposób, aby go pokonać? Kto jest odpowiedzialny za jego stworzenie? Kto tak naprawdę przyczynił się do zaginięć i śmierci tak wielu dzieci? Zaciekawieni? Mam nadzieję, że tak ;) A odpowiedzi na zadane przeze mnie pytania, znajdziecie podczas czytania lektury.

Przyznam się szczerze, że trochę się obawiałam tej książki. A to dlatego, że tak jak wspomniałam Wam na początku, nie czytam horrorów zbyt często. Bałam się, że nie będę mogła spać albo, że będę miała nocne koszmary. Na szczęście, żadna z tych okoliczności nie miała miejsca. A ja całkiem dobrze spędziłam czas z tą publikacją. Podobała mi się cała ta historia. Bo oprócz typowej literatury grozy, są tutaj zawarte elementy przygodowe a także, zjawiska paranormalne, które mnie w jakimś stopniu fascynują😅 Cala historia, choć mocno ocieka krwią, to jest intrygująca. Można się bać, ale też kibicować bohaterom i trzymać za nich kciuki, aby udało im się rozwiązać całą zagadkę. Nie mam zbyt dużego porównania, dlatego ciężko mi się odnieść. Ale jeśli lubicie mroczne historie i lubicie krwawe jatki, to myślę, że ta historia przypadnie Wam do gustu ;)

Muszę też wspomnieć o jednej wadzie tej publikacji. Mianowicie, Autor absolutnie nie miał szczęścia co do korektora. Niestety, ilość literówek jest porażająca. To znacząco wpływa na minus w odbiorze całej historii. Ale to moje jedyne zastrzeżenie, a cała historia jest warta poznania.

Ogólnie jestem zadowolona, że mogłam poznać tę opowieść. Choć powiem Wam, że miałam nadzieję, iż cała historia zakończy się jakoś inaczej... Jednak widać ewidentnie, że marna że mnie czytelniczka literatury grozy😅 no ale nic nie poradzę. Wiem za to na pewno, że na pewien czas (raczej dłuższy niż krótszy 😁) jednak zaprzestanę czytania tego typu literatury. Tak jak wspomniałam na początku, raz na jakiś czas można wyjść ze strefy komfortu, ale jednak nie za często 😁 Mimo wszystko, zachęcam Was do zapoznania się z "Berneterem", bo myślę, że jest to ciekawa opowieść. Bardzo dziękuję Autorowi za zaufanie i za egzemplarz patronacki. Polecam i przyznaję 8 ⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐/ 10 punktów 😃.

Rzadko sięgam po horrory, a to dlatego, że ten gatunek po prostu do mnie nie przemawia 😅. Jednak raz na jakiś czas, lubię wyjść ze swojej strefy komfortu i poczytać coś innego. Dlatego, jest mi tym bardziej miło, że publikacja właśnie z tego gatunku, objęta została moim patronatem medialnym. Ciekawi jesteście, o czym jest "Berneter" I jakie są moje wrażenia po lekturze?...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

55 użytkowników ma tytuł Berneter na półkach głównych
  • 34
  • 21
10 użytkowników ma tytuł Berneter na półkach dodatkowych
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Krew, strach i łzy Łukasz Burdziński, Luke Chambers, Marianna Góralska, Dan Henk, Justyna Kozłowska, Tomasz Wojciechowski, Nadia Wolińska, Paulina Ziarko
Ocena 7,1
Krew, strach i łzy Łukasz Burdziński, Luke Chambers, Marianna Góralska, Dan Henk, Justyna Kozłowska, Tomasz Wojciechowski, Nadia Wolińska, Paulina Ziarko
Okładka książki Antyświęta Łukasz Burdziński, Martyna Dębska, Jakub Fornagiel, Justyna Kozłowska, Agnieszka Kusiak, Monique Oldon, Katarzyna Polkowska
Ocena 7,7
Antyświęta Łukasz Burdziński, Martyna Dębska, Jakub Fornagiel, Justyna Kozłowska, Agnieszka Kusiak, Monique Oldon, Katarzyna Polkowska
Łukasz Burdziński
Łukasz Burdziński
Fan horroru w każdej postaci. Od dziecka zaczytuje się w twórczości takich autorów jak Stephen King, Clive Barker czy Graham Masterton. Pisze opowiadania w klimatach grozy. Prywatnie pasjonat starych gier i włoskiej piłki nożnej. Wcześniej redaktor kilku portali internetowych i redaktor naczelny w czasopiśmie komputerowym.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Ballada o koszmarze Patrycja Giesecke
Ballada o koszmarze
Patrycja Giesecke
Próbowałam sobie przypomnieć wszystkie filmowe horrory z motywem transplantacji organów, ale do głowy przychodzi mi tylko azjatyckie i amerykańskie „Oko”. Mimo to jestem przekonana, że swojego czasu, jakieś 15 lat temu, był to bardzo popularny motyw grozy, który wziął się z fascynacji dziedziną medycyny gwałtownie nabierającą tempa. Byłam jednak bardzo zdziwiona, gdy natknęłam się na niego w powieści z kwietnia 2023, choć dość szybko staje się jasne, że jest w niej tylko pretekstem. Mamy tu bowiem historię o mrocznej konspiracji, rozpełzającej się po małym górskim miasteczku, która zaczyna się jak typowa opowieść o duchach, w stylu staromodnej już dziś „Gothiki” czy „Stir of Echoes”. Mam tu na myśli takie fabuły, w których wstrząsające nadnaturalne staje się dla bohaterów swojego rodzaju przewodnikiem po całym tym złu, które czynią ludzie ludziom. Emanacją rozpaczy, strachu i zemsty. Wątek folk-grozy rozczarowuje i powiela chyba wszystkie najpopularniejsze klisze dla fabuł o motywowanym religijne „układzie” w miasteczku. Niezwykle szkoda, że nie ma tu odcieni szarości: źli są tak zepsuci i antypatyczni, że nie ma żadnej wątpliwości, że są źli. Dobrzy z kolei są oczywiście piękni i mądrzy. I tylko główny bohater jest posępny i bez charakteru, a jego tragiczne i często przywoływane backstory nie pełni żadnej sensownej roli w tej opowieści. Trochę zmarnowany potencjał. To nie była zła książka, tylko chwilami niespójna i trochę przeładowana, przez co większość całkiem niezłych rozwiązań fabularnych zostało tylko polizanych przez papierek. W wielu momentach miałam też odczucie fałszu, że prawdziwi ludzie nie zachowują się w opisany sposób a przecież „Ballada” nie jest groteską, nie wyolbrzymia i niczego nie wyśmiewa. Bawiłam się jednak przyzwoicie i chętnie przeczytałbym inny horror tej samej autorki za kilka lat. Mam bowiem wrażenie, że kierunek jest dobry, tylko jeszcze warsztatu zabrakło.
Asia Wiewiórska - awatar Asia Wiewiórska
oceniła na 6 2 lata temu
Tajemnica jeziora Małgorzata Bloch
Tajemnica jeziora
Małgorzata Bloch
73/52/2023 ig: @liber.tinea "Tajemnica jeziora" autorstwa Pani Małgorzaty Bloch to horror, który od pierwszych rozdziałów trzyma dosyć dobry poziom w klasyfikacji swojego gatunku. Mała hermetyczna społeczność, jakaś dawna, mroczna tajemnica, nadchodząca zima stulecia niosąca za sobą nie tylko widmo zagrożenia ogromnym chłodem, ale również przyciągająca nieznane istoty, które pojawiają się od strony jeziora… Nawet teraz, w środku lata, podczas czytania tej historii czułam zimny dreszcz przebiegający raz po raz po moim karku. Książka rozpoczyna się ciekawie, jednak ma też swoje słabsze momenty. Niestety nie utrzymuje cały czas równego poziomu. Sam pomysł stworzenia opowieści na kanwie nawiedzonej wioski ze słowiańskimi naleciałościami jest bardzo interesujący, choć podobne już się pojawiały zarówno w literaturze jak i w kinematografii. Całość kompozycji osłabiali tutaj w moim odczuciu bohaterowie (może poza główną postacią, ta była w porządku) oraz zdarzające się im okrutnie niedorzeczne i czasami bezsensowne zachowania. Jagoda jest dojrzałą kobietą koło czterdziestki, mieszkającą w domu nad jeziorem razem ze swoją mamą i babcią. Kobieta od lat przebywała w rodzinnym siedlisku tylko w letnim sezonie, aby prowadzić w nim pensjonat, a na zimę zwykle wyjeżdżała, albo raczej była odsyłana przez protoplastki, do swojej ciotki. Tym razem postanawia pozostać, aby zaopiekować się niedomagającymi kobietami w nadchodzących trudnych miesiącach i nieco podreperować budżet przez niezamykanie hoteliku nawet zimą. Dziwnym trafem, ktoś naprawdę chce spędzić mroźne tygodnie w tym odciętym od świata miejscu. Okazuje się, że tą osobą jest pewien pisarz, potrzebujący ciszy i spokoju do opracowania swojej nowej książki. Choć wszystko co się dzieje początkowo wydaje się niewinne i zwyczajne, to z każdą stroną niepokój, który wprowadziły przedstawione w prologu wydarzenia, zaczyna kiełkować i nieustannie rosnąć. Choć czujemy się stosunkowo bezpiecznie, to od początku niesamowity, duszny klimat podsyca ten drobny dyskomfort z tyłu głowy Czytelnika, aż w końcu wewnętrzna lampka zapala się na czerwono. Prognozy pogody na najbliższe dni zapowiadają bardzo znaczny spadek temperatury, aż do minus trzydziestu stopni. Piec centralnego ogrzewania z racji swojego wieku ledwie daje już radę ogrzać dom. Prawie stuletnia babcia zaczyna majaczyć o tajemniczych, zimnych istotach z lokalnych legend, wierząc, że tym razem na pewno one do nich przyjdą, a wtedy wszyscy zginą… Dodatkowo matka Jagody zdaje się wiedzieć o czymś bardzo ważnym, ale nie chce powiedzieć co to takiego... Ten psychodeliczny stan narastającego niebezpieczeństwa powodował, że dosłownie nie mogłam oderwać się od lektury. “Tajemnica jeziora” to moje pierwsze spotkanie z twórczością Pani Małgorzaty Bloch, więc siłą rzeczy trudno odnieść mi się do pozostałych książek z jej dorobku. Jednak w tej jednej widzę konkretny wpływ, jaki zapewne wywarły na twórczość pisarki znane i lubiane dzieła. W początkowych rozdziałach nie mogłam się opędzić od uczucia podobieństwa z pewnymi wątkami dosyć popularnego serialu: “Gry o tron”. Z kolei z końcowych wychylały się sceny przypominające mi coś z kultowego “Piątego elementu”. Muszę jednak przyznać, że Autorka w bardzo ciekawy sposób potrafiła wykorzystać te powszechne motywy i stworzyć odrębną powieść, która od deski do deski zapewniła mi całą paletę wrażeń czytelniczych. Po jej lekturze z pewnością będę nieco inaczej spoglądać w przyszłości na jeziora w otoczeniu lasu, kiedy termometry za oknem zaczną pokazywać siarczyste mrozy.
LiberTinea - awatar LiberTinea
oceniła na 7 2 lata temu
Pan Kanapka Marcin Piotrowski
Pan Kanapka
Marcin Piotrowski Patryk Bogusz
"Pan Kanapka" Patryk Bogusz, Marcin Piotrowski "Pan Kanapka" to zbiór 3 opowiadań, które ewidentnie kojarzą mi się z dobrymi lecz brutalnymi i obleśnymi horrorami, które kiedyś oglądałam. Nie jest to lektura dla ludzi o słabych nerwach i żołądku. Muszę stwierdzić, że w pewnym momencie nawet i mój żołądek zaczął się dziwnie zachowywać. Pierwsze opowiadanie o tytułowym Panu Kanapce skupia się na postaci seryjnego mordercy Josepha Matheny'ego, który znany był z mielenia swoich ofiar i podawaniu ich w postaci burgera - pysznie prawda? Autor dodatkowo przeniósł seryjniaka w polskie realia. Lekko się zawiodłam z zakończeniem opowieści - liczyłam, że policję też przerobi na burgera 🤣 Drugie opowiadanie jest skupione na chorej rodzinie mieszkającej w mrocznym lesie, zabijającej swoje ofiary w celu wskrzeszenia danej osoby. Ostatnie opowiadanie to dziwna historia o przestępcy osadzonym w areszcie, który przez przypadek jest świadkiem obrządku satanistycznego przeprowadzonego przez więzienny personel medyczny. Książka jest króciutka. Idealna dla miłośników dużej ilości krwi, mięcha oraz potężnej brutalności. Moja ocena : 7/10 #recenzja #book #booklover #bookstagrammer #bookstagram #bookstagrampl #czytambolubie #czytamkryminaly #czytamthrillery #thriller #kryminał #horror #creapy #atrament_mroku #myszaczyta #parabookstagrama #pijackawe_czytam
pijackawe_czytam - awatar pijackawe_czytam
ocenił na 7 1 rok temu
Strachy codzienności Alexander Moritz Frey
Strachy codzienności
Alexander Moritz Frey
O ile twórczość Meyrinka, Ewersa czy Strobla jest w grozowych kręgach raczej znana polskiemu czytelnikowi tak ten pacyfistyczny wojenny kompan (służyli w jednym pułku w I Wojnie Światowej) Hitlera jest stosunkowo mało rozpoznawany. Zbiór 11 opowiadań (oryginalny tytuł każdego z nich zaczyna się na literę V – jakie to uroczo niemieckie, lwie...) Spuk des Alltags jest pierwszym pełnokrwistym wydaniem na naszym rynku, i jest to bardzo konkretne powitanie tego autora. Opowiadania są utrzymane w konwencji niemieckiej fantastyki czy też realizmu magicznego wczesnych lat XX wieku z naciskiem na pierwiastek weirdowy. Choć różny od typowo amerykańskiej odmiany mamy tu dużo inspiracji np. Edgarem Allanem Poe, przefiltrowanej przez wrażliwość niemieckiego społeczeństwa tamtych czasów. Poruszana tematyka dotyczy wyzwań i problemów owego, ale skupiająca się na tej bardziej niewidzialnej, podświadomej sferze, gdzie wręcz egzystencjalna groza dosięga jednostek, które bezwiednie zostały uwięzione w takich niekomfortowych rejonach i nie za bardzo mogą sobie to wszystko poukładać, zracjonalizować i sobie z tym wszystkim poradzić. Mamy więc opowiadania prowadzone z perspektywy ludzi z nakreślonymi dość ponurymi i patologicznymi rysami psychologicznymi, np. mordercy, szaleńca, człowieka przedwcześnie uznanego za zmarłego i nie będącego pewnym swojego istnienia, opętanego żądzami, pogrążonego w traumie itd.; jest to pewna eksploracja rejonów ludzkiej psychiki, które nie były jeszcze wtedy tak często i dosłownie brane na tapet, a tu są one postawione w centrum wydarzeń. Klimat jest często oniryczny, irracjonalny, będący mieszaniną snu, jawy i halucynacji na granicy poczytalności. Nie zawsze wiadomo co jest prawdą, a co fałszem, co jest wrażeniem i interpretacją umysłu, a co rzeczywistością wychodzącą poza granice pojmowania głównych bohaterów. Jest bardzo gęsto od paranoi, której nie powstydziłby się Roman Polański, Roland Topor i wspomniany Poe. Uzupełniają to świetne rysunki dodane do każdego opowiadania. Nie brak też elementów humorystycznych i można niektóre opowiadania odczytywać jako satyrę na wybrany temat. Styl jest momentami dość ekwilibrystyczny, a choć zastosowana forma literacka może dziś lekko trącić myszką to lektura jest zajmująca i płynna. Jednak przede wszystkim zaletą i przesłaniem książki jest oddanie cześci ludzkiemu umysłowi i jego rozmaitym stanom klasyfikowanym w obrębie tabu, o których nie zawsze się tak jawnie mówiło, ale które w jakimś zakresie dotyczą każdego z nas, nawet jeżeli się do tego nie przyznamy.
nadęta_waltornia - awatar nadęta_waltornia
oceniła na 7 1 rok temu
Duch Thomas Page
Duch
Thomas Page
Duch (z ang. The Spirit) jest doskonałym przykładem lekkiego horroru, który jest niegłupi, świetnie napisany i zostawiający po lekturze trochę nowych faktów w głowie i ciekawych wrażeń. Tytułowe stworzenie jest czymś na kształt amalgamatu mglistych pojęć jak Yeti, Sasquatch czy Wielka Stopa. Otacza go aura tajemnicy, jest symbolem strachu i grozy, ale też na swój sposób jest wyrazem ludzkich pragnień i punktem odniesienia do naszych wartości. Poznajemy Indianina Johna Moona, dla którego podążanie jego ścieżką jest misją duchową, i którego z czasem coraz bardziej zaczyna irytować debilizm jego Przewodnika, jak i coraz bardziej narastające uczucie własnego obłędu po uczestnictwie w wojnie w Wietnamie. Drugim głównym bohaterem jest Amerykanin, łowca Raymond Jason, którego ścieżkę duchową wypełnia polowanie na Ducha, a którego z czasem zaczyna irytować wszystko: jego cel, Indianin i on sam. Wreszcie sam Duch, który jest jedną z ciekawiej przedstawionych tego typu kreatur jakich historie czytałem. Jego zachowanie jest często kompletnie irracjonalne, niekiedy wykazuje sporą inteligencję (rzuca grzechotnikami) by za chwilę zaplątać się w suszące się pranie, nadrabia to brutalną siła, którą wie jak, często dość finezyjnie, wykorzystywać by wyeliminować swoich upierdliwych wrogów. Jego zwierzęcy rys jest wymieszany z zachowaniami bliższymi człowiekowi, w toku samej fabuły dowiadujemy się różnych hipotez na temat genezy jego pochodzenia - jest tu sporo wątków antropologicznych, biologicznych (genetyczne teorie na temat pochodzenia i możliwości istnienia takich istot) i związanych z wierzeniami ludowymi. Wszystko to jest zgrabnie wplecione w fabułę, która śmiało idzie do przodu, nie przyzwyczajając czytelnika do jednej konwencji. To nie jest typowy (kwazi) animal slasher, gdzie schemat jest naznaczony kolejnymi trupami. Jest trochę refleksji, naprawdę dobrego humoru i przede wszystkim nieustanne wrażenie tajemniczości powodującej, że możemy wczuć się w zasadzie w każdą z przedstawionych postaci. Całość uzupełniają dające do wyobraźni scenerie, jak wielkie lasy, kopalnie w górach czy kurorty narciarskie oraz znakomita okładka polskiego wydania. Duch przygody miesza się w tej powieści z horrorem tak zgrabnie, że aż człowieka ogarnia duch zdziwienia jak to mogło nie ukazać się w złotych czasach pulpy początku lat 90.
nadęta_waltornia - awatar nadęta_waltornia
oceniła na 7 1 rok temu
Santa Clown Julius Throne
Santa Clown
Julius Throne
Witajcie moi kochani Groza w klimacie świąt? Jak najbardziej tak. Więc dziś przyszedł czas na przedstawienie Wam świątecznej grozy. Tytuł: Santa Clown Autor: Julius Throne Wydawnictwo: Papierowy księżyc Jest rok 1985 i zbliżają się święta Bożego Narodzenia. Z tej właśnie okazji w sklepach pojawiają się niesamowite i niepowtarzalne zabawki dragondoll oraz dragoncar. Jednakże w tym samym czasie w mieście dochodzi do licznych napadów rabunkowych, za które odpowiedzialny jest wyjątkowy Święty Mikołaj oraz jego Elfy. Jednak ówczesny problem powiązania niesamowitych zabawek z nietuzinkowym Świętym Mikołajem dostrzegają tylko nieliczni, a mianowicie troje dzieci. Na szczęście mogą oni liczyć na wsparcie emerytowanego policjanta oraz detektyw zajmującej się sprawą. Tak więc postanawiają połączyć siły i uratować święta. To była bardzo dobra książka. Jednakże rozpoczynając lekturę miałam wobec niej pewne oczekiwania. Najpierw urzekła mnie okładka. I sugerując się właśnie nią oraz gatunkiem książki miałam nadzieję, że przeczytam powieść mroczną oraz pełną grozy z domieszką humoru. Powiedziałam bym, że oczekiwałam horroru bądź slashera. Mimo wszystko najbardziej oczekiwałam grozy i uczucia niepokoju. I tradycyjnie niepotrzebnie narobiłam sobie nadziei. Ponieważ już po lekturze i kilkudniowych przemyśleniach stwierdzam, iż był to taki slasher. Owszem trochę grozy było w postaci Santa Clowna i jego elfów, ale był też wątek obyczajowy oraz nastoletniej przyjaźni i walki ze złem. Więc to nie była typowa groza, lecz bardziej komfortowa i przyjemna powieść z nutą grozy, ale również i humoru. Postać Santa Clowna była niesamowita i bardzo żałuję, iż było go tak niewiele. W tym aspekcie mam ogromny niedosyt. Niestety w moim odczuciu wątek relacji Betty oraz Francisa zdominował trochę historię, przeplatając się z wątkiem trojga przyjaciół walczących ze złem. Dlatego właśnie czuję, że była to powieść z nutą grozy. Na szczęście, gdy już groza zawładnęła sceną to było ciekawie. Najbardziej urzekły mnie rymowanki Santa Clowna. Czuć w nich było emocje i czyste zło. Ogólnie rzecz ujmując fabuła zaciekawiła mnie na tyle, że bardzo chciałam poznać dalsze losy bohaterów. Akcja rozwijała się powoli, dawkując informacje i przeplatając wątki między sobą. Co zdecydowanie pozytywnie wpłynęło na mój odbiór historii. Pod względem bohaterów to naturalnie najbardziej zainteresował mnie Santa Clown, ale z chęcią poznawałam historię reszty bohaterów i nie ukrywam, iż z zaciekawieniem śledziłam ich poczynania. Zakończenie historii zrekompensowało mi pewne kwestie. Lecz mimo wszystko żałuję, że nie doznałam mocniejszych i mroczniejszych wrażeń. Brakowało mi tego obłąkańczego szaleństwa Santa Clowna. Jednakże i tak uważam, że była to bardzo dobra lektura. Czytało się ją lekko i przyjemnie. Także śmiało mogę stwierdzić, że była to dla mnie bardzo komfortowa lektura. Może slasher to złe określenie, nie chciałabym tej powieści zaszufladkować. Chodzi mi o to, że powieść ta była dla mnie tak przyjemna i komfortowa, jak slashery. Z przyjemnością do niej powrócę w przyszłości i przeczytam ponownie. Bo tak jak slashery mogę oglądać w kółko te same, tak z tą książką będzie tak samo. Serdecznie polecam, strona.394
strona-394 - awatar strona-394
ocenił na 7 3 miesiące temu
Puste mogiły Dominik Łuszczyński
Puste mogiły
Dominik Łuszczyński
Dominik Łuszczyński to dla mnie autor nowy i napisał książkę prawie 10/10. Prawie, bo w pewnym momencie postanowił zrobić klasyczne seppuku. Początek przypomina “Bigheada” Edwarda Lee, ale potem historia skręca w inną stronę. Nie zmienia to faktu, że ma podwaliny by być extremą. Nie jedna fabuła jest sztucznie wydłużona by książka miała więcej objętości, ale tu tego nie zaznamy. Autor poprowadził wszystko tak by skupić się tylko na historii i z każdą kolejną stroną wciągać czytelnika w swoją opowieść. Mała osada i motyw klątwy to przepis na sukces. A gdy do tego roztoczyć nad tym wszystkim odpowiedni klimat to nawet podwójny sukces. Poruszamy się głównie w dwóch strefach czasowych - przeszłość (1999) i teraźniejszość (2019) z krótkim epizodem w 1899 roku. Weronika Sobczyk - pisarka, kobieta ciężarna, postać podwójnie tragiczna (klątwa i zemsta). Adrian Ostaszewska to kochający facet mający swoje demony i ukryty plan. Stanisław Wareszczuk chce po swojemu zwalczyć zabobony w Siedlanach. Seweriusz Tochman jest nie pisanym przywódcą, który wraz ze swoimi wyznawcami zrobi wszystko by zdjąć klątwę. I gdy cieszysz się że wszystko jest idealnie autor na koniec zakończenia postanowił wszystko zniweczyć. Stworzył logiczny błąd, który po prostu niszczy wszystko to co wypracował wcześniej i wybrał najgorszą możliwą ścieżkę. Osobiście czuje się rozczarowany. Jednakże autor pozostawił po sobie na tyle dobre wrażenie bym zaznajomił się z innymi jego książkami. Do Siedlan wprowadza się Weronika. Pisarka oczekująca dziecka. Towarzyszy jej agent, a zarazem przyjaciel Adrian. Dziwi ich zachowanie mieszkańców wobec nich. Nie wiedzą jeszcze, że miejscowi widząc Weronikę obawiają się powrotu klątwy i zrobią wszystko by do niej nie doszło.
Hendoslaw - awatar Hendoslaw
ocenił na 8 1 rok temu
Uwodziciel Jon Athan
Uwodziciel
Jon Athan
Kiedyś, dawno temu zaczytywałam się horrorami. Nie są mi więc obce przerażające i makabryczne opisy. Kiedy natknęłam się na nazwisko autora, wiedziałam, że chcę to przeczytać, niestety na chwilę obecną książka jest nie do zdobycia. Ucieszyłam się więc, że mogę wziąć udział w tzw. booktour. Nie do końca jednak zdawałam sobie sprawę na co się piszę. Jest to bowiem ekstremalny horror i treści jakie przekazuje są momentami nie do udźwignięcia, szczególnie, że dotyczą dzieci. Mnie jako matce, dorosłej co prawda młodzieży, trudno było znieść skalę brutalności, plugastwa i bezwzględnej przemocy, jaką autor opisuje. Ciekawi mnie jednak, co musi mieć w głowie osoba, która to pisze. Jak się sam tłumaczy na końcu książki, zagłębiał się w tematykę prawdziwych przestępstw, metod przesłuchań sprawców i badań nad "hurtcore". Zdaję sobie sprawę, że takie rzeczy się dzieją i ważne jest mówienie i pisanie o tym, ale tu wyżyny brutalności mnie niemal pokonały. Musiałam przerwać czytanie, żeby opanować mdłości. Zakończenie wbija wręcz w fotel swoją obrzydliwością. Poziom literacki tej książki jest żaden. Nie jest nawet mierny jeśli chodzi o słownictwo, dialogi, przemyślenia głównego bohatera. Ton jego wypowiedzi w ekstremalnych sytuacjach jest biadoląco jęczący i nie mam tu na myśli tego, że dotyczy go fizyczne cierpienie. A już forma raz męska, raz żeńska w tłumaczeniu jest nie do przyjęcia. Pokonałam treść, ona pokonała mnie, sponiewierała, przeżuła, wypluła i na pewno muszę to odreagować. Za extreme 10/10, za szerzenie prawdy 10/10, za ubogość literacką 5/10, za płytkie sylwetki bohaterów 5/10, za tłumaczenie 2/10, czyli średnia 6/10. I za więcej podziękuję, nie sięgnę.
Kamela21 - awatar Kamela21
ocenił na 6 1 rok temu
Wyspa rozkładu Michał Ferek
Wyspa rozkładu
Michał Ferek
Książkę rozpoczyna opis aktu seksualnego kobiety ze stadem knurów. W wyniku tej sytuacji po 4 miesiącach rodzi się chłopiec ze świńską twarzą - Roy Orson. Jest legendą w okolicy. Przedstawiany jako potwór, w końcu stał się potworem. Mieszka wraz z synkiem na jednej z wysp na jeziorze Winnipesaukee, gdzie może się ukrywać przed społeczeństwem, które jest przekonane, że Świntuch popełnił samobójstwo w wieku nastoletnim. On tymczasem porywa kobiety, więzi je w klatkach po to, żeby z nimi kopulować oraz je jeść. Roy Orson jest wyjątowo okrutny, ale z biegiem książki dowiadujemy się, że stał się taki w wyniku prześladowania przez rówieśników gdy był dzieckiem. Książka ta wpadła mi w ręce na targach książki. Wcześniej nie miałam do czynienia z horrorem ekstremalnym, to myślę sobie - kupię. Sprzedawca kilkukrotnie mnie ostrzegał. Ba! Mój chłopak widząc okładkę patrzył na mnie ze zdziwieniem, ale ja byłam przekonana, że spełniam wszystkie wymogi autora, które zawarł w ostrzeżeniu tj. mocny żołądek i lekko zwichrowana psychika. Ta książka była obrzydliwa. Obleśna. Okropna. Ale przez to wciągająca i naprawdę trudno było się oderwać! I takie chyba reguły gry w horrorze ekstremalnym. Niby według logiki Roy powinien się mścić raczej na tych osobach, które go gnębiły w przeszłości. Ale ten wątek idzie sobie bokiem, a Świntuch krzywdzi każdego, kto się nawinie. To chyba też taka zasada gatunku. Odjęłam gwiazdki za to, że czasem ciężko nadążyć za wyobraźnią autora. To co opisuje to raczej niecodzienne zdarzenia i wymagają większej precyzji. Wprowadzenie danej postaci lub np. Przerażacza nic nie dawało, a jedynie zatrzymywało akcję. P.S. Wykonanie książki - 10/10. Okładka, ilustracje, grube strony, duża czcionka.
Simplytheworst - awatar Simplytheworst
ocenił na 7 7 miesięcy temu
Gabinet figur woskowych Gustav Meyrink
Gabinet figur woskowych
Gustav Meyrink
Albinos - o pysznych zakonnikach, którzy zapominają o wielkiej cierpliwości zemsty. Groteskowe. *znak jakości. Wytworny Wielbłąd Tschitrakarna - życie dzikich zwierzaków zaburzone przez koncepcję bushido. Cóż, bushido nie jest dla wielbłądów. Wyparowany Mózg - o robieniu kręcioła z mózgów, które są i sztuczne i prawdziwe, kto by to rozróżniał? Budda jest moim ratunkiem - o nieprawdziwości egzystencji, którą prowadzimy. Urna z Saint-Gingolph - o sercu twardszym od kamienia. Czy coś. Tajemnica Zamku Hathaway - tytuł bardziej tajemniczy od treści. Pewien somnambulik ma widzenia o księgach wieczystych *ziewa*. Baranoglobina - o czynniku X powodującym super patriotyzm. Jak zwykle testy na małpach nie idą po myśli... Bal Macabre - halucynogenny odlot w klubie nocnym. Pamiętaj, nie bierz nic od karłów w maskach! ***znak jakości. Wiedza Pewnego Bramina --- Pewnego Bramina - nie wiem o czym to było. Nic nie zrozumiałem, nic nie zrozumiałem. *znaczek jakości. Historia Lwa Alojzego - o lwie wychowanym przez owce. Meeee. Pierścień Saturna - przypomina mi ta powieść słynną odpowiedź w wywiadzie ulicznym na pytanie "czym się różni lesbijka od geja?". A więc... *znaczek jakości. Fijołki doktora Kopciuszka - o podróżach poza ciałem. Cóż, powinno się zostawać na noc w domu na ten wypadek. *znaczek jakości. W Rzeczy Samej - o okultystycznej dyskusji o fotografiach przepowiadających przyszły zgon. **znaczek jakości. Gabinet figur woskowych - the Substance finale w przerażającym widowisku karykaturalnych stworzeń-golemów. ***znaczek jakości. _______ Nie, żeby mnie ten zbiór zawiódł, ale spodziewałem się więcej Chambersa i Meyrinka z "Golema" a mniej Schulza ze "Sklepów Cynamonowych". Bardziej osnute mgłą otępienia niż nostalgii i wspomnień jak u Schulza. Gdzieś obok czai się postać z obuchem w ręku, która czyha tylko, aż mgła zajmie się mną na dobre.
redrumfoeceip - awatar redrumfoeceip
ocenił na 6 1 rok temu

Cytaty z książki Berneter

Więcej

Dzieckiem jesteśmy tylko przez moment, później pozostaje jedynie dorosłe życie. Będąc w wieku nastoletnim, można jednak liczyć na przywilej balansowania pomiędzy tymi dwoma.

Dzieckiem jesteśmy tylko przez moment, później pozostaje jedynie dorosłe życie. Będąc w wieku nastoletnim, można jednak liczyć na przywilej ...

Rozwiń
Łukasz Burdziński Berneter Zobacz więcej

Czasami największe bitwy toczy się we własnym sercu, nawet jeśli na zewnątrz czujemy się zbyt słabi, aby stawić czoła przeciwnościom.

Czasami największe bitwy toczy się we własnym sercu, nawet jeśli na zewnątrz czujemy się zbyt słabi, aby stawić czoła przeciwnościom.

Łukasz Burdziński Berneter Zobacz więcej

Człowiek, który jest głodny, może zjeść i w ten sposób zaspokoić swój głód, aby znów poczuć się lepiej. Z przygnębieniem jest jednak inaczej. Przygnębiony człowiek zaczyna dużo rozmyślać, a myśli te nie nasycają go, a wręcz to przygnębienie wzmagają. To trochę tak, jakby jedząc, głód zwiększał się z każdym kęsem.

Człowiek, który jest głodny, może zjeść i w ten sposób zaspokoić swój głód, aby znów poczuć się lepiej. Z przygnębieniem jest jednak inaczej...

Rozwiń
Łukasz Burdziński Berneter Zobacz więcej
Więcej