Bajka o końcu świata

Okładka książki Bajka o końcu świata
Ava Reid Wydawnictwo: Nowe Strony fantasy, science fiction
346 str. 5 godz. 46 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Fable for the End of the World
Data wydania:
2025-04-29
Data 1. wyd. pol.:
2025-04-29
Liczba stron:
346
Czas czytania
5 godz. 46 min.
Język:
polski
ISBN:
9788383629544
Średnia ocen

                6,4 6,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Bajka o końcu świata w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Bajka o końcu świata



książek na półce przeczytane 1222 napisanych opinii 659

Oceny książki Bajka o końcu świata

Średnia ocen
6,4 / 10
192 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
743
219

Na półkach: , , ,

Bajka o końcu świata to książka, która z automatu skojarzyła mi się z Igrzyskami Śmierci, mamy tutaj ofiarę, która ma zginąć, mamy również konkretnego zabójcę. Anioły są cyborgami, których mózgi i organizmy zostały ulepszone, poprzez liczne operacje, usuwanie pamięci, a tym samym emocji. Myślę, że można tutaj powiedzieć, że Anioły nie mają swojej osobowości, to znaczy, nie mają wspomnień, które mogły wpłynąć na ich rozwój. W momencie, gdy Melinoe zostaje wybrana, aby zabić baranka, jest zimnym, pozbawionym emocji potworem, jednak to co dzieje się póżniej i to czego doświadcza podczas Wyzwania sprawia, że jej osobowość powoli zaczyna się klarować, a jej wspomnienia, które jej zabrano, powoli wracają. W momencie, gdy dziewczyny zbliżają się do siebie na poziomie emocjonalnym zmienia się cały ich świat. Przez krótką chwilę doświadczyć mogą pozytywnych uczuć, pożądania, pragnienia, nawet miłości. Szkoda tylko, że w postapokaliptycznym świecie Caerusa nie ma zbyt wiele miejsca na tego typu emocje.

Powieść jest smutna, pełna bólu i cierpienia, nie kończy się też wcale dobrze. Porusza trudne tematy, takie jak modyfikacja genetyczna, zmiana osobowości człowieka, oraz usuwanie jego wspomnień wbrew jego woli. W tym świecie ci, których na to stać mogą usunąć wszystko co złe w swoich umysłach. Jest to dystopia ukazująca najgorsze oblicze człowieka, jego żądzę mordu i przemocy, jego zimny umysł kalkulujący co by tu zrobić, aby osiągnąć władzę i potęgę - w postaci pieniądza między innymi. Historia też niestety nie kończy się dobrze. Poprzez zło i okrucieństwo człowieka przebija się czasem dobroć, empatia i szacunek dla drugiej osoby, są one jednak w mniejszości i nie wiadomo jak długo uda im się przetrwać. Bajka o końcu świata to książka skłaniająca do przemyśleń i myślę, że jest to najlepszą jej cechą.

Bajka o końcu świata to książka, która z automatu skojarzyła mi się z Igrzyskami Śmierci, mamy tutaj ofiarę, która ma zginąć, mamy również konkretnego zabójcę. Anioły są cyborgami, których mózgi i organizmy zostały ulepszone, poprzez liczne operacje, usuwanie pamięci, a tym samym emocji. Myślę, że można tutaj powiedzieć, że Anioły nie mają swojej osobowości, to znaczy, nie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

431 użytkowników ma tytuł Bajka o końcu świata na półkach głównych
  • 214
  • 212
  • 5
98 użytkowników ma tytuł Bajka o końcu świata na półkach dodatkowych
  • 28
  • 26
  • 18
  • 9
  • 6
  • 6
  • 5

Tagi i tematy do książki Bajka o końcu świata

Inne książki autora

Ava Reid
Ava Reid
Ava Reid urodziła się na Manhattanie, wychowała po drugiej stronie rzeki Hudson w Hoboken, a obecnie mieszka w Palo Alto, gdzie pogoda jest zbyt słoneczna, a ludzie zbyt przyjaźni. Ukończyła nauki polityczne w Barnard College, ze specjalizacją w religii i etnonacjonalizmie. Pracowała dla organizacji zajmującej się przesiedlaniem uchodźców, dla senatora USA, a ostatnio dla startupu zajmującego się robotyką AI.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Tam, gdzie trwa noc A.B. Poranek
Tam, gdzie trwa noc
A.B. Poranek
Tam, gdzie trwa noc to książka, która porwała mnie od pierwszych stron. Mocno inspirowana słowiańską mitologią historia o miłości i poświęceniu, magii oraz tajemnicach. Fabuła jest bogata w metafory a także mówi o przemianie, nie tylko tej fizycznej ale przede wszystkim duchowej. Można zmienić swoje zachowanie i nastawienie do życia kiedy popełnia się błędy, zwłaszcza wtedy, kiedy mamy do dyspozycji setki lat, jak Leszy. Leszy był kiedyś człowiekiem, magiem o wątpliwej jakości umiejętnościach, który zazdrościł innym mocy. Wszedł więc w układ z jednym z bogów ale to miało swoją cenę... Wydaje się, że jego pokuta trwała bez końca a cena jaką musiał zapłacić za utrzymanie demonów w lesie była wygórowana. Do czasu, aż do jego życia trafia niezwykła dziewczyna, Liska. Sama posiada magiczne moce, przez co mieszkańcy wioski ją stygmatyzują. Jest odludkiem a może liczyć jedynie na swoją mamę i kuzynkę oraz nowego księdza. Postanawia pozbyć się swojej magii dzięki znalezieniu kwiatu paproci ale tam czeka na nią niespodzianka i zawiera układ z demonem. Tylko czy on naprawdę nim jest? Slow burn romance bez zbędnych słówek i zapychaczy, w otoczeniu natury i mitów słowiańskich. Mamy w książce demony takie jak rusałki, wąpierze i inne a to wszystko spowite magią i tajemnicą, ukryte w leśnej gęstwinie oraz tajemniczej posiadłości. Ta książka magnetycznie mnie przyciągała, była wręcz eteryczna mimo zagrożeń, które czyhały na bohaterów, nie mogłam przestać jej czytać i mimo, że minęło już trochę czasu odkąd skończyłam ją to nadal mam wszystko w pamięci świeżo, jakby to było wczoraj. Piękne wydanie ale także piękne wnętrze. Autorka zwraca uwagę na to, co ważne. Że nie wszystko, czego się boimy jest złe, nie wszystko też jest takim, na jakie wygląda. Nie dostrzegamy, co dla nas robią inni, wolimy ich wytykać palcami, boimy się poznać nieznanego a demonizujemy nie tych co trzeba. Relacja Liski i Leszego rozwijała się powoli, poznawali się kawałek po kawałku, stopniowo ukazując swoje warstwy, jakie ukryli głęboko w środku. Ona ma swoje mroczne tajemnice ale i on także je ma a kiedy wychodzą na jaw, wydają się otworzyć drzwi do nowych możliwości.
Bookszonki - awatar Bookszonki
ocenił na 9 1 miesiąc temu
Zagłada puka do drzwi T. Kingfisher
Zagłada puka do drzwi
T. Kingfisher
To książka-pocieszycielka dla samców, którzy myślą, że nie mają szansy zdobyć atrakcyjnej samiczki, bo są kurduplami. Chodzi mi konkretnie o gąsiory, ale jeśli ktoś uważa, że może tyczyć się i ludzi – szerokiej drogi w tej interpretacji. A tak serio „Zagłada puka do drzwi” urzekła mnie od początku. Najpierw zaintrygowała motywem wymuszonego (magią) posłuszeństwa, potem oczarowała humorem oraz podaną w lekkiej, przystępnej formie mądrością. I gęsiami. Jak można przeczytać w opisie, to retelling baśni o gęsiareczce, a ja bym do tego nazwała ją cosy fantasy. Ale nie cosy w stylu kołderkowym, tylko – jakkolwiek to brzmi – bezpiecznym. Nie ma w treści wulgaryzmów ani scenek posuwistych, a gdybym miała celować w grupę wiekową, typowałabym od nastolatków do stulatków. To jedna z tych pozycji, która spodoba się młodzieży, ale spokojnie mogą sięgnąć po nią dorośli. „Zagłada…” opowiada o matce i córce oraz łączącej je toksycznej relacji. Słowo „toksyczna” idealnie odzwierciedla ich więź, gdyż matka traktuje Cordelię jak niewolnicę, cały czas przy tym wmawiając, że wszystko, co robi, robi dla jej dobra. Wyjeżdżają w podróż (przypominającą bardziej ucieczkę), trafiają do domu bogatego rodzeństwa, gdzie matka zagina parol na gospodarza. Cordelia w międzyczasie zbliża się do jego siostry Hester i zaczyna powoli otwierać. Gdy zdradza, kim jest jej matka oraz jakie ma plany względem Dziedzica, kobieta prosi o wsparcie starych przyjaciół. Wspólnie obmyślają strategię uratowania przed zgubą brata – i młodziutkiej bohaterki. Książkę czyta się szybko, bo wciąga i ma prosty styl. Miejscami bywa przewidywalna, ale jej wybaczam. Niektóre problemy rozwiązują się zbyt łatwo, ale to też mi nie przeszkadza. Poczucie humoru Hester oraz cudowne, waleczne gęsi wynagradzają wszystko. Przyznam, że spodobał mi również chowaniec Falada, piękny biały koń (czy raczej „koń”), świetnie opisany i jeżący włos na głowie. Cały czas miałam przy nim skojarzenie z koniem z filmu o braciach Grimm (z Heathem Ledgerem). Nigdy nie zapomnę sceny, w której wybiegał ze stajni z gigantycznym brzuchem, a gdy otworzył pysk, można było zobaczyć, kogo przed chwilą pożarł. Nieco chaotyczna ta moja quazi recenzja, ale chyba wyszłam z wprawy ;) Miałam ostatnio wielki zastój pisarski i dopiero w weekend go – mam nadzieję na dobre – pokonałam. Bez względu na to „Zagładę…” mocno polecam i chętnie przeczytam inne książki autorki. Jeśli lubicie fantasy, które nie jest brutalne, za to bywa urocze i słodkie, zachęcam do testów. "Pokrzywę i Kość" też polecam, za dokładnie te same rzeczy.
KenG - awatar KenG
ocenił na 8 18 dni temu
Szkarłatna alchemiczka Kylie Lee Baker
Szkarłatna alchemiczka
Kylie Lee Baker
4,5/5 ⭐ Brakowało mi jakiejś dobrej azjatyckiej fantastyki, bo w końcu nie można w kółko czytać kilku tych samych książek. Miałem cichą nadzieję, że Czyste serce trafi do tego grona, ale niestety okazało się niewypałem. Więc następna w kolejności była Szkarłatna alchemiczka. I jakie to było dobre! System magiczny stosunkowo prosty, ale ciekawie wykorzystany i dobrze opisany sprawił, że słuchanie tej książki było czystą przyjemnością. Do tego nieprzewidywalna fabuła z plot twistami, które nie próbują być czymś wielkim, bo również są proste, a przy tym logiczne. Momentami było trochę (bardzo) brutalnie, ale po notce na końcu książki z tłem historycznym nabrało to sensu, w końcu postać Cesarzowej była inspirowana Wu Zetian, a autorka też chciała stworzyć coś podobnego do Wojen makowych. W kwestii Wojen, podobieństwa, które mi się rzuciły w oczy, to (oczywiście) brutalność I szczegółowe opisy niezbyt ciekawych elementów (zwłoki, zabijanie, przemoc) oraz same egzaminy. Podobało mi się, że chociaż bohaterowie mieli sporo do zrobienia na początku (zdanie egzaminów) oraz później, to nie przychodziły im te rzeczy z łatwością i nie dostawali pomocy od magicznych wróżek, których pojawienie się nie było w żaden sposób logiczne. Stawali przed trudnościami, szczęście im nie sprzyjało i jakoś musieli sobie z tym radzić, bez załamywania się. Do tego wszystkiego odrobina humoru i poboczny wątek romantyczny stanowiły idealny dodatek, który balansował tę brutalność. Ma ta książka swoje minusy, chociaż teraz mi nie przychodzą żadne konkretniejsze do głowy. Na pewno brakowało mi tutaj jakichś dokładniejszych, bardziej rozbudowanych opisów, ale jak się nad tym zastanowić, taki styl narracji wcale nie odejmował książce, raczej dodawał jej akcji. Brakowało mi też napięcia, ale to pewnie dlatego, że słuchałem na przyspieszeniu i nawet nie miałem czasu się jakąś trudną sytuacją bardziej przejąć. Co do samego audiobooka nie mam zastrzeżeń, lektorka czytała książkę z sensowną prędkością, więc nie musiałem jej dać na 3.0 i ubolewać nad tym, że 3.0 to limit. Chyba tyle, niedługo się zabiorę za drugi tom, bo to zakończenie sprawia, że chcę krzyczeć, BO CO TO MIAŁO BYĆ ZILAN???
Paweł - awatar Paweł
ocenił na 8 1 miesiąc temu
Słony mech Monika Grabowska
Słony mech
Monika Grabowska
Mara wraz z przyjaciółmi wygrywa konkurs architektoniczny, którego główną nagrodą jest wyjazd do Wierzbowego Dworu. Z tym hotelem wiąże się niepokojąca historia, którą poznajemy szerzej w kolejnych rozdziałach, jednak już przed wyjazdem głównej bohaterce towarzyszą złe przeczucia. W dniu wyjazdu odkrywa, że osobą nadzorującą ich projekt jest jej były chłopak, Leon – postać, z którą również wiążą się niepokojące wspomnienia. „Słony mech” to nietypowa powieść, w której od pierwszych stron wyczuwalne jest napięcie wiszące w powietrzu. Historia Mary pełna jest niedomówień, które czytelnik odkrywa stopniowo, wraz z rozwojem fabuły. Dawne grzechy wychodzą na jaw. Przyjaźń oraz skomplikowane, momentami toksyczne relacje między bohaterami zostają wystawione na próbę. Główna bohaterka w przeszłości cierpiała na zaburzenia psychiczne, których echo towarzyszy jej do dziś. Czytelnik gubi się wraz z nią w emocjach i tym, czego doświadcza – a może jednak nie? – w Wierzbowym Dworze. W hotelu, otaczającym go lesie, a nawet pobliskim miasteczku dzieją się dziwne, niewytłumaczalne rzeczy. Rzeczywistość miesza się z fikcją. Czy to Mara ma problem z odróżnieniem jawy od szaleństwa? Autorka przykłada dużą wagę do opisów, które w tej historii odgrywają istotną rolę, choć momentami mogą przytłaczać czytelników, którzy – w przeciwieństwie do mnie – nie przepadają za takimi detalami. Mimo wszystko nadają powieści klimat: dziwny, mroczny, duszny, pełen szaleństwa. Język książki jest przystępny, momentami udziwniony, ale zdecydowanie lepszy niż w debiutanckiej powieści autorki. Choć nie brakuje dynamicznych momentów, fabułę określiłabym jako niespieszną. To nie jest typowa powieść akcji, jednak napięcia i grozy w niej nie brakuje. Podobało mi się, że tajemnice odkrywaliśmy stopniowo – nie tylko te dotyczące głównych bohaterów, ale również postaci drugoplanowych. W tym nietypowym gronie trudno znaleźć choćby jedną krystalicznie dobrą osobę, która nie ukrywałaby swoich „brudów” przed resztą – a przecież nazywali się przyjaciółmi. Mara to bohaterka tajemnicza i intrygująca. Jej zachowanie trudno było przewidzieć, a momentami podejmowała nielogiczne decyzje, które jednak w jakiś sposób pasowały do klimatu książki. Czuła potrzebę powrotu do Wierzbowego Dworu, mimo że wiązały się z nim traumatyczne wspomnienia. Była gotowa skonfrontować się z przeszłością i dawnym chłopakiem Leonem, do którego wciąż coś czuła… miłość, pożądanie, a może coś więcej? Momentami miałam wrażenie, że wszyscy mieli obsesję na punkcie Mary – szczególnie jej były chłopak Leon oraz bardzo zaborcza przyjaciółka (?). Finałowe sceny rozwiały moje wątpliwości i wyjaśniły nietypowe zachowania bohaterów. Zakończenie było bardzo emocjonujące i satysfakcjonujące. „Słony mech” to oryginalna historia o mrocznym, psychotycznym klimacie, dlatego mam pewne obiekcje co do sugerowanej kategorii wiekowej (15+). Bohaterowie nie są nastolatkami, lecz studentami. Przejawiają szereg nietypowych zachowań (których nie wymienię, by nie spoilerować), robią mnóstwo niewłaściwych rzeczy (tu też się powstrzymam) i nieustannie imprezują. Nawet Mara, która miała już złe doświadczenia z nadużywaniem alkoholu w tym konkretnym miejscu, nie stroniła od używek. Gdyby historia została skierowana do dorosłych czytelników, moja ocena byłaby wyższa.
SomniaVenatrix - awatar SomniaVenatrix
ocenił na 7 1 miesiąc temu
Snowglobe  Soyoung Park
Snowglobe
Soyoung Park
„Snowglobe” Park So Yong to młodzieżowa dystopia osadzona w świecie po katastrofie klimatycznej. Ziemia została skute lodem, a temperatura spada nawet do –45°C. Większość ludzi żyje w trudnych warunkach, w małych osadach, pracując w elektrowniach napędzanych siłą ludzkich mięśni. Jedyną ucieczką od tej surowej rzeczywistości jest oglądanie reality show. Wszystkie transmitowaną są ze Snowglobe (miasta ukrytego pod ogromną kopułą, gdzie panuje ciepło, dostatek i pozornie idealne życie). Luksus ma jednak swoją cenę, bo mieszkańcy Snowglobe żyją nieustannie pod okiem kamer, a ich codzienność jest częścią spektaklu oglądanego przez miliony widzów. Czytając tę książkę, miałam wrażenie, że patrzę na dwa zupełnie różne światy oddzielone nie tylko lodem, ale też marzeniami. Z jednej strony surowa rzeczywistość - zimno, ciężka praca i walka o przetrwanie. Z drugiej błyszcząca kopuła, która z daleka wygląda jak obietnica lepszego życia. A jednak im dłużej o tym myślę, tym bardziej czuję, że ta historia mówi o czymś znacznie głębszym niż tylko dystopijna wizja przyszłości. Najbardziej poruszył mnie sam pomysł na ten świat. Kontrast między lodową pustką a ciepłym, perfekcyjnie wykreowanym Snowglobe działa na wyobraźnię, ale też skłania do refleksji. Bo tak naprawdę to nie tylko opowieść o przyszłości. To trochę historia o nas - o tym, jak bardzo potrafimy wierzyć w obrazy, które ktoś dla nas stworzył. O tym, jak łatwo zachwycić się idealnym światem, nie widząc ceny, którą ktoś za niego płaci. Wątek życia pod ciągłą obserwacją kamer wydał mi się szczególnie niepokojący. W Snowglobe prywatność właściwie nie istnieje, a życie staje się spektaklem dla milionów widzów. Zaczęłam się zastanawiać, gdzie właściwie kończy się prawdziwe „ja”, a zaczyna rola, którą gramy dla innych. I czy człowiek może naprawdę być sobą, kiedy wie, że ktoś patrzy na każdy jego ruch. Bohaterka, Chobahm, też bardzo mnie zainteresowała. Na początku jej marzenie wydaje się tak ludzkie i zrozumiałe – kto z nas nie chciałby wyrwać się z trudnej rzeczywistości i dostać szansę na coś lepszego? Jednak im dalej w historię, tym bardziej widać, że spełnienie marzeń bywa skomplikowane. Czasem okazuje się, że to, czego tak bardzo pragnęliśmy, wcale nie daje nam wolności. Mam jednak wrażenie, że świat przedstawiony mógłby być pokazany jeszcze głębiej. Chciałabym dowiedzieć się więcej o tym, jak dokładnie funkcjonuje Snowglobe i co doprowadziło do tak drastycznej zmiany klimatu. W drugiej połowie książki akcja momentami przyspiesza i niektóre wątki wydają się tylko lekko zarysowane, choć aż prosiły się o rozwinięcie. Warto też zaznaczyć, że choć książka bywa reklamowana jako historia dla fanów „Squid Game” czy „Igrzysk śmierci”, w praktyce trudno znaleźć tu podobny klimat czy bezpośrednie nawiązania. „Snowglobe” nie skupia się na brutalnej rywalizacji ani widowiskowej walce o przetrwanie, lecz raczej na refleksji nad światem mediów, iluzją idealnego życia i ceną, jaką płaci się za bycie nieustannie obserwowanym. Mimo to książkę czytało mi się bardzo dobrze. Ta historia ma w sobie coś wciągającego, ale też trochę melancholijnego. Co więcej, zostawiła mnie z myślą, że czasem to, co wygląda jak raj, może być tylko pięknie oświetloną sceną. Myślę, że mimo pewnych niedociągnięć to naprawdę ciekawa dystopia. A ja z czystej ciekawości chętnie sięgnę po drugi tom, żeby zobaczyć, dokąd on zaprowadzi.
obszyte_slowami - awatar obszyte_slowami
ocenił na 8 1 miesiąc temu

Cytaty z książki Bajka o końcu świata

Więcej
Ava Reid Bajka o końcu świata Zobacz więcej
Ava Reid Bajka o końcu świata Zobacz więcej
Ava Reid Bajka o końcu świata Zobacz więcej
Więcej