rozwiń zwiń

Astronomia dla każdego

Okładka książki Astronomia dla każdego
Detlev Block Wydawnictwo: Świat Książki astronomia, astrofizyka
190 str. 3 godz. 10 min.
Kategoria:
astronomia, astrofizyka
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Astronomie als Hobby
Data wydania:
1995-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1992-01-01
Liczba stron:
190
Czas czytania
3 godz. 10 min.
Język:
polski
ISBN:
8371291000
Tłumacz:
Teresa Giedrojć-Rudawy
Średnia ocen

                6,5 6,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Astronomia dla każdego w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Astronomia dla każdego

Średnia ocen
6,5 / 10
37 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
391
284

Na półkach: ,

Jest to dosyć ciekawa książka o astronomii. Jej tytuł jest bez wątpienia zwodniczy. Ja osobiście mam spore wątpliwości czy jej lektura jest dla każdego. Są w niej zawarte podstawowe informacje, które można uważać za dosyć dobre wprowadzenie do szerszego poznania astronomii jako nauki, jednak uważam, że aby w pełni ją zrozumieć i nie umrzeć z nudów w potoku terminów astronomicznych i naukowych, należy mieć już jakąś elementarną wiedzę na poruszany temat. Oprócz historii astronomii, opisu Słońca, księżyca czy innych planet znajdziemy w niej wiedzę na temat gwiazd wraz z ich układami, podstawowe informacje na temat obserwacji astronomicznej, informacje dotyczące sprzętu oraz mnogość tabel, które niedoświadczonemu czytelnikowi nic a nic nie powiedzą. Ja sam w niektórych momentach lektury czułem się przytłoczony tymi informacjami. Kolejnym problemem tego typu publikacji jest to, że wraz z rozwojem nauki, który de facto jest niezwykle dynamiczny, książki dezaktualizują się. Dla przykładu można podać, że w tej książce Pluton uważany jest za planetę oraz to, że naukowcy podejrzewali istnienie 10 planety w Układzie Słonecznym. Dzisiaj oczywiście wiele informacji zmieniło się nieco, ale nie można powiedzieć, że książka w całej rozciągłości jest przestarzała. Warte podkreślenia jest jeszcze to, że w książce znajduje się wiele schematów i fotografii co pozwala na lepsze zrozumienie tematu. Reasumując - dla laików w temacie astronomii proponowałbym najpierw jakąś nieco prostszą w odbiorze książkę. Tą książkę można uznać za podręcznik dla osoby wprawdzie początkującej, jednak już z pewną wiedzą.

Jest to dosyć ciekawa książka o astronomii. Jej tytuł jest bez wątpienia zwodniczy. Ja osobiście mam spore wątpliwości czy jej lektura jest dla każdego. Są w niej zawarte podstawowe informacje, które można uważać za dosyć dobre wprowadzenie do szerszego poznania astronomii jako nauki, jednak uważam, że aby w pełni ją zrozumieć i nie umrzeć z nudów w potoku terminów...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

99 użytkowników ma tytuł Astronomia dla każdego na półkach głównych
  • 67
  • 30
  • 2
44 użytkowników ma tytuł Astronomia dla każdego na półkach dodatkowych
  • 34
  • 4
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Królowa bez Nobla. Rozmowy o matematyce Krzysztof Ciesielski
Królowa bez Nobla. Rozmowy o matematyce
Krzysztof Ciesielski Zdzisław Pogoda
Nie będę powielał szczegółowych i długich recenzji (tych pozytywnych) napisanych przez innych czytelników, ponieważ zawierają one znakomitą większość tego, co chciałbym o tej książce napisać. Będzie więc w miarę krótko. Jest to jedna z lepszych książek popularyzujących matematykę na polskim rynku wydawniczym. Wyjątkowo estetycznie wydana: twarda okładka, papier kredowy, piękne i kolorowe ilustracje. Napisana w formie luźnego, gawędziarskiego dialogu nowicjusza z ekspertem, bez naukowego i suchego dyskursu, z nierzadko wtrąconymi zabawnymi anegdotami. Książka stara się przedstawić matematykę, przede wszystkim, jako naukę o praktycznych zastosowaniach w codziennym życiu, a nie jako naukę sprowadzającą się tyko do rozwiązywania szkolnych zadań. Poziom trudności materiału oscyluje w granicach szkoły średniej (profil matematyczno-fizyczny), wyjątkowo pojawia się matematyka wyższa (geometria różniczkowa: rachunek tensorowy, rozmaitości; algebra: liczby zespolone; topologia: homeomorfizm, przestrzenie Banacha; analiza matematyczna: fraktale). Oprócz opisu praktycznych zastosowań matematyki, autorzy przedstawiają nierozwiązane problemy matematyczne, takie jak hipoteza Goldbacha i Riemanna. Całość tworzy spójną, bardzo ciekawą i wciągającą lekturę, która powinna zainteresować nawet matematycznych indolentów (określających się humanistami, mimo, iż również z nimi nie mają nic wspólnego). Jaki jej fragment najbardziej utkwił w mojej pamięci (i bez wątpienia w niej pozostanie)?: „Matematyka nie jest niewzruszoną konstrukcją z granitu, lecz żywym, ciągle rozwijającym się organizmem.” (Z. Pogoda). Myślę, że jest to również puenta (pointa?!) tej książki i jej „morał”. Zdecydowanie polecam tą lekturę wszystkim, od matematyków z wykształcenia po wszelkiej maści ‘humanistów”.
Grabarz - awatar Grabarz
ocenił na 8 7 lat temu
Czarne dziury i wszechświaty niemowlęce oraz inne eseje Stephen Hawking
Czarne dziury i wszechświaty niemowlęce oraz inne eseje
Stephen Hawking
Rozmyślając ostatnimi czasy, wraz z rytmem najnowszych odkryć związanych z faktycznym istnieniem czy też - inaczej to ujmując - potwierdzeniem fizycznego istnienia Czarnych Dziur, które to jako zjawiska kosmiczne można by określić swego rodzaju ,,kosmiczną bolączką” bądź ,,Odkurzaczem nadproduktywności Wszechśwata”, natchnęła mnie pewna myśli i zarazem chęć nakreślenia pewnego wniosku: Wszechświat jest paradoksem ,,przez wielkie p". A dlaczego? Przede wszystkim nasz Kosmos, a raczej Wszechrzecz stanowi niewyobrażalnie rozległe i, co z przykrością to stwierdzam, nudne ,, miejsce". Powiedziałbym, że przypomina on bardziej jakąś meta płaszczyznę bez granic, nazwijmy to z braku lepszego określenia: ,,zamkniętych ram terytorialnych". Mówiąc o Wszechświecie, jako o ,,miejscu” należy mieć na myśli Kosmos jako ,,arcy-rozległe coś”, co stanowi ,,miejsce" aczkolwiek w innym, nie klasycznym ujęciu i rozumieniu tego słowa, o zupełnie innej kategorii rozumowania. Z drugiej strony, my istoty ludzkie, miejmy nadzieję, również obce inteligentne cywilizacje bądź struktury społeczne istot, żyjemy w miejscu pięknym, osobliwym, funkcjonującym w sposób tak anormalny, że to, co się w nim ,,odbywa”, przydarza, rozwija, opisuje; to, jak każda nawet najmniejsza cząstka odnajduje tu swe miejsce i zastosowanie, jakby w konkretny, określony sposób (Wszechświat antropiczny; Wszechświat superdeterministyczny), każe nam sądzić, że żyjemy w Kosmosie o super zorganizowanej naturze, uporządkowanej na każdym poziomie egzystencji i ,,szkieletu” - od mikroskali kwantów do makroskali zjawisk nam ludziom doświadczalnych. Czy zatem z powyższych akapitów stanowiących odpowiednio solidne i stonowane wejście tudzież wstęp do pewnych rozważań nad Czarnymi Dziurami i jednocześnie do dalszego niniejszego ustępu związanego ściśle z recenzją publikacji popularnonaukowej z gałęzi rozległej i fascynującej wiedzy kosmologicznej, wynika, że ta przypadkowość i chaos – wypadkowe i procesy stojące za ,,Wielkim Wybuchem/Odbiciem", które to mogłyby być przed tym kosmologicznym zjawiskiem, jak i po nim, mogły by pójść w odstawkę? Czy w związku z tym wraz z aktem wyłonienia się Wszechświata z ,,niczego" bądź z ,,nicości", naukowcy mogą mówić o ,,nieuporządkowaniu w nicości"? Czy wirtualne cząstki, pola, spontaniczne fluktuacje - w rozumieniu ,,przed-wszechświatowym" - można by określić chaosem, jako tym nieuporządkowanym, przypadkowym związkiem/relacją w tymże wirtualnym pre-świecie? A może przyjmijmy zasadę, że każde prawdopodobieństwo, przypadek, spontaniczność, to reguła uporządkowanego od prapoczątków aż do teraz Wszechświata? Jak w tym wszystkim odnajdują się Czarne Dziury oraz Wszechświaty Niemowlęce, jak wpisują się one w proces wyłonienia, ewolucji i adaptacji Wszechświata? Ku rozumieniu tego typu, jak określiłem wcześniej, ,,bolączek informacyjnych” przychodzi genialny umysł świętej pamięci Stephena Hawkinga, jednego z najwybitniejszych fizyków i kosmologów w dziejach ludzkości. Jego odkrycia na polu naukowym Czarnych Dziur, w tym niesłabnącego istotą swego wyłonienia się odkrycia ,,promieniowania Hawkinga” są w bezmiar, w sposób nieokreślony kluczowe dla ewolucji nauk ścisłych i odkrycia kolejnej karty, którą Wszechświat przed nami skrywa, że nie można choćby i ze strony fascynata – geeka nauki – odstawić ów temat na bok i o tym zapomnieć. Ba!, Hawking pracami nad kosmicznymi głodomorami tak zjednał sobie serca ludzi – w tym swoją walecznością, pięknym i potężnym umysłem mimo uporczywego i nieznośnego kalectwa – że nie da się nie sięgnąć po jedną z jego ważniejszych prac skierowanych do szerszego grona czytelników, ukierunkowaną na Czarne Dziury właśnie. I mimo iż książka ta ma swoje lata, niedługo minie 30 lat od daty jej światowej premiery, to tym co zawiera, z jaką intuicją zostało to niniejszym zapisane, również w jakim stylu, jak rozważnie kartka po kartce, rozdział po rozdziale zostało wszystko to w całości zaprojektowane, dorównuje niezwykłości i geniuszowi współczesnym bestsellerom w literaturze popularno-naukowej poświęconej tej tematyce. Zanim przejdę do omówienia tudzież zrecenzowania "Czarne Dziury i Wszechświaty Niemowlęce", bo o tej publicystyce mowa, chciałbym pochylić się nad pewnym zagadnieniem, które bardzo mocno ,,uczepiło się” Czarnych Dziur, o którym to warto wspomnieć chociażby ze względu na fakt iż nie tak dawno poprzez długi ,,proces fotograficzny” potwierdzono, jakby to powiedział Hubert Urbański prowadzący ,,Milionerów”, ostatecznie i definitywnie trwanie w naszej Wszechrzeczy kosmicznego ekstremum jakim jest Czarna Dziura. I tym zagadnieniem jest tak zwany ,,paradoks informacyjny", związany z wpadaniem i wydostawaniem się z Czarnych Dziur informacji; przeczy on temu, że Wszechświat da się opisać, ukształtować, odkryć prawami fizyki. Że jedynie te prawa, które wyrażają czym jest to, co nas otacza, jest jedynie czubkiem góry lodowej, której cała materia skryta jest bardzo głęboko pod powierzchnią. Sam świętej pamięci Stephen Hawking odniósł się do tego paradoksu, twierdząc, że skoro Czarna Dziura potrafi manipulować informacją do niej ,,wpadającą", to może ludzie powinni podważyć naturę informacji i relacji, których doświadczają na co dzień. Bo może nasze wspomnienia, ba, cała przeszłość, która nas spaja, mogła by ulec dezinformacji, stać się w ten sposób iluzją, wypaczającą spójne obiektywne pojęcie Wszechświata. Tak między innymi sam siebie zapyta czytelnik niniejszej pozycji, po jej przeczytaniu. Paradoks Informacyjny ,,galaktycznych odkurzaczy” daje nam pewną myśl, której nie warto się wstydzić, by o niej gdzieś napomknąć gdy zajdzie taka potrzeba: bardzo, ale to bardzo realne jest to, że nasza rzeczywistość – ów fundament, w którym jesteśmy zanurzeni - to nic innego jak tylko: wypaczenie... funkcjonującego w ultra-dziwny sposób brzegu Czarnej Dziury. Objętość, której doświadczamy natomiast - głębia, tak zwany wymiar 3D nadający przestrzeni wyrazu, czy pierwiastka tego, czym w ujęciu człowieka przestrzeń być powinna - wywodzi się właśnie z tego właśnie brzegu, będąc jej ,,skutkiem”/,,pochodną”. O ironio ,,Zasada Holograficzna" nie jest wcale pozbawiona sensu! Choć na pierwszy rzut oka może się wydawać inaczej. Hawking w "Czarnych Dziurach i Wszechświatach Niemowlęcych" udowadnia, że horyzont zdarzeń takiego kosmicznego bytu zachowuje się jak płaska powierzchnia generująca trójwymiarowy obraz, analogicznie do niewielkiej płytki na tyle karty kredytowej. Pola na brzegu Czarnej Dziury mają tak wysmakowaną strukturę, że stanowiłyby według założeń tejże Zasady/Teorii reprezentację całego Wszechświata. I weź tu obejmij tak niepokojąco realne, z wydźwiękiem miażdżącym nasze kilku tysiącletnie rozumowanie o rzeczywistości, zagadnienie; weź dokonaj tego tym wątłym ludzkim gąbczastym umysłem! Trzeba by przetunelować swoją świadomość do innego wymiaru czy osiągnąć inny stan jaźni/umysłu, aby nie tyle co zrozumieć ,,Zasadę Holograficzną", ale zdać sobie sprawę z tego, co dla ,,Homo Sapiens Sapiens" i innych inteligentnych istot oznacza. Tak właśnie – zarówno na fali ekscytacji, i jakiegoś niepojęcia – reaguje osoba chwytająca za treść tejże publikacji, tworu pisanego przystępnym językiem, jakby to powiedział Hawking ,,bez żadnych umieszczanych równań, które mogły by zniechęcić czytelników, bo tak każe wydawca”. Problemem w przypadku niniejszym omawianej książki Hawkinga jest to, czy bardziej chwalić i doceniać ją za wartości merytoryczne i treść, które ze sobą niesie, które to są częściowo adekwatne (częściowo, gdyż w temacie prac, którym poświęcał się śp. Hawking zaszły już bardzo duże zmiany, wprowadzono nowe poprawki, a baza informacji na dobre została zaktualizowana), bo nakreślone prawie trzy dekady temu, czy prawić ku niej peany, oceniać bardzo, ale to bardzo pozytywnie raczej za tą drugą jej stronę: za ogrom inspiracji, odwagi i tytanicznej niezłomności autora, która niszczy pojęcie ,,kalectwa” w przypadku Hawkinga, które to cechy sprawiły, że ów uczony osiągnął przez wiele dziesięcioleci życia z tą chorobą po prostu.... ogrom: od napisania "Krótkiej historii Czasu" czy omawianej publikacji, aż po odkrycie, że ,,czarne dziury nie są czarne”, i próbę nauczenia świata, że teoria ,,Czasu Urojonego” i ,,Sumy po historiach” są tak samo bardzo ważne dla zrozumienia powstania Wszechświata, jego obecnej i przyszłej ewolucji i rewolucji, jak klasyczny ,,Wielki Wybuch” czy w Kosmologii ,,Inflacja”. Nie możemy oceniać, a tym bardziej, negatywnie przyjmować tej pracę brytyjskiego fizyka, głównie za to, że powstała te ,,entej lat temu” w stosunku do aktualnego stanu wiedzy ludzkości w dziedzinach ścisłych, w tym astronomii, astrofizyki i kosmologii. Pan Hawking nadając książce takiego a nie innego tonu, nie stroniąc przy tym od żartów (pewien ,,suchy żart”, który może naprawdę zwalić z nóg, znalazł się gdzieś w okolicach ¾ objętości pracy i dotyczy on Inflacji Wszechświata na jego wczesnym etapie rozrostu i porównania takowej inflacji do Inflacji w ekonomii współczesnych państw). Profesor przemawiał do nas w języku prostym, ale i profesjonalnym, wyprzedzał on tym samym swoją epokę, wiedząc, że odbiorcą książek mogą być zwykli laicy, jak i specjaliści mu podobni nie tylko obecnie, ale i za wiele dekad w przód. Zresztą sama konstrukcja tytułu "Czarne dziury i Wszechświaty Niemowlęce" w pewien sposób to potwierdza: Hawking nakierowuje nasze myślenie, zdolności łączenia informacji i wyciągania wniosków, tak, aby przedstawiony przez niego problem/zagadnienie było zrozumiane, i aby w razie czego ,,zwykłego Kowalskiego, pracującego w piekarni” zarazić szukaniem z własnej inicjatywy rozleglejszej wiedzy w takim a nie innym obszarze.
karpatkadobra - awatar karpatkadobra
oceniła na 8 3 lata temu
Kosmologia kwantowa Michał Heller
Kosmologia kwantowa
Michał Heller
Niełatwo czyta się tę "Kosmologię". Przegląd dokonań fizyki teoretycznej nie jest co prawda przegadany i nie ma w nim formalizmów. Jednakowowoż, kiedy się już za tę książkę chwyta, to trzeba nieco odświeżyć elementarium relatywistyki, pojęcia i terminologię Kosmologii. Dobrze jest przyjąć też dawkę teorii kosmologicznych usiłujących tłumaczyć z czego i z skąd się Wszechświat począł. Wszystko u mnie szło całkiem dobrze (nadążałem) do entropii, a ściślej mówiąc do entropii Wszechświata. Tu poległem i musiałem ten rozdział powtórzyć ze dwa razy nim dotarłem do sedna wywodu Autora - geometrii naprzemiennej oświetlającej ponoć drogę ku teorii wszystkiego (unifikacji grawitacji i pozostałych już oddziaływań, które fizyka już uważa za okiełzane). Od geometrii już było tuż-tuż do przedstawienia autorskiego pomysłu na wskazanie, kto we Wszechświecie rządzi. Oczywiście, że Planck. To początek i koniec, a na tym nie koniec. Znajdziecie to już jednak w książce sami. Podpowiem tylko, że najbardziej wywracające głowę jest pojęcie bezczasu (tak, czas może nie istnieć - przynajmniej w teorii, o której przeczytacie). Książka ma swoje lata i daje się to odczuć, bo od roku wydania (2001) fizyka teoretyczna pokonała spory dystans ku kwantowej grawitacji mającej tłumaczyć nasz Wszechświat w skali kosmologicznej. Jeśli więc skusicie się na tę książkę, to na niej skończyć przygody z Kosmologią i Fizyką po prostu nie wolno.
reversed - awatar reversed
ocenił na 6 2 lata temu
Granice kosmosu i kosmologii Michał Heller
Granice kosmosu i kosmologii
Michał Heller
To pierwsza książka Michała Hellera, jaką przeczytałem. Muszę przyznać, że to chyba najlepsza z ok. dwudziestu tego autora, jakie przeczytałem do tej pory. Zaryzykuję nawet opinię, że to może nawet jedna z kilku najlepszych spośród ponad 60, jakie autor napisał. Autor traktuje to dzieło i czytelnika bardzo poważnie i systematycznie wykłada ewolucję Kosmosu i kosmologii (tak brzmiał tytuł I wydania). Dzięki temu książka może być i dziełem popularnym, i podręcznikiem akadmickim z podstaw tematu. Chyba służyła w tej roli na Wydziale Fizyki UW, bo w bibliotece wydziałowej znalazłem bardzo dużo egzemplarzy. To o wiele bardziej systematyczne i rzetelne dzieło niż np. bestsellerowe książeczki Hawkinga (Kaku pewnie też). Są cenne, ale przez natłok błędów i osobistych komentarzy autorów potrafią laikowi dużo namieszać, a sensacyjne hipotezy (jak promieniowanie Hawkinga, kwantowa ochrona chronologii, brany kosmiczne itd.) przesłaniają cenne fakty (jak np. dzieje badania promieniowania tła). U Hellera jest odwrotnie. Nie brakuje prawie niczego (może poza hipotezami kosmologicznymi przed XX w., o których autor pissał w „Granicach nauki”). Pomagają też liczne ilustracje. Dla niecierpliwych śmiałe spekulacje (jak chaotyczna inflacja Lindego) są podane na końcu. We wspomnianych „Granicach nauki” autor pisze, że przeczytał większość prac kosmologicznych napisanych do lat 60., bo była na tyle niszowa. Chyba mało który popularyzator może tym się pochwalić. Można powiedzieć, że ta książka to jednocześnie początek dwóch trylogii. Pierwsza z nich zawiera też książeczki popularne „Kosmologia kwantowa” (wspomniana w przypisie) i „Początek jest wszędzie”. Druga trylogia jest specjalistyczna: obejmuje też „Teoretyczne podstawy kosmologii” i „Osobliwy Wszechświat”, do których zrozumienia potrzeba chyba studiów doktoranckich z teorii względności. Jakimś uzupełnieniem dziejów kosmologii jest też malutka „Kosmologia Lemaître’a”. Ta siódemka tworzy pewien komplet, cenny w arsenale każdego kosmologa. To miłe, że autor doczekał się następców i tę siódemkę rozszerzają jeszcze trzy rztelne książki o Kosmosie: „Niedomknięty bilans Wszechświata” Pabjana oraz „Przekrój przez Wszechświat” i „Granice kosmosu – granice kosmologii” Lamży. Polecam każdemu: uczniom, studentom, dydaktykom, naukowcom, laikom. Szkoda, że książka nie doczekała się wydań zagranicznych, bo zasługuje na bycie bestsellerem i edukacyjnym klasykiem w tej dziedzinie.
Michał Tarnowski - awatar Michał Tarnowski
ocenił na 8 9 lat temu
Od splątania cząstek do kwantowej teleportacji Anton Zeilinger
Od splątania cząstek do kwantowej teleportacji
Anton Zeilinger
Czytałam ze względu na tę "teleportację". I Anton Zeilinger, prowadząc mnie szczegółowo i powoli przez swój eksperyment faktycznie co dziś kryje się pod hasłem kwantowej teleportacji opowiedział. Jest to też całkiem niezła książka gdy potraktuje się ją jako wprowadzenie do świata kwantów. Zeilinger niektóre mechanizmy oddziaływań w świecie cząstek elementarnych tłumaczy bardzo skrupulatnie. Natomiast dydaktykiem, przynajmniej na podstawie tej książki, wydaje mi się austriacki fizyk bardzo słabym. Po pierwsze nie wie kiedy przestać, kiedy już jakiś temat wyczerpał i czas przejść do następnego, po drugie ma dar do komplikowania nawet prostych pojęć (realizm lokalny i samo zjawisko lokalności, jako pojęcia z naszego makroskopowego świata są całkiem proste, Zeilingerowi udało się poświęcić im cały rozdział i wyłącznie gmatwać, podobnie z "nierównością Bella dla laików": dobrze rozpisany we wzorze przykład, tłumacząc tylko zaciemnia). Po trzecie nie umie przejść od szczegółu do ogółu, nie wie, kiedy odejść od swojego biurka (tzn. eksperymentu) i spojrzeć na świat kwantowy szerzej. Wiele razy w trakcie czytania tej książki nie dostawałam odpowiedzi na pytania które mnie intrygowały, albo odpowiedź nadchodziła za kilkadziesiąt stron. Sam zabieg fabularyzacji treści (Zeilinger wprowadza nam bohaterów, studentów fizyki, którzy tak jak czytelnik, nic na początku nie wiedzą o naturze eksperymentu) jest okropny. Czułam zażenowanie kiedy Bob po raz kolejny wykrzykiwał coś ze zdumieniem, a Alicja znowu zakręcała kosmyk włosów na palcu. I niestety zdumiewająco konsekwentnie zadawali inne pytania niż ja bym chciała zadać. Chętnie omijałabym całe strony dialogów, ale niestety nie miałam pewności, czy przypadkiem nie padnie tam jakaś kluczowa informacja. Niemniej to interesująca pozycja. Zdecydowanie na plus zaliczyłabym sam pomysł opowiedzenia praw fizyki kwantowej na podstawie konkretnego eksperymentu. O co chodzi w teleportacji kwantowej można nie tylko się dowiedzieć, ale i zrozumieć, szczegółowo wytłumaczone jest zjawisko splątania i podstawowe różnice między światem naszych zmysłów i światem kwantowym. A dodatkową dla mnie korzyścią było, że książka ta okazała się niezłym merytorycznym wstępem do kolejnej, dużo ciekawszej lektury (Duch w atomie).
Agnieszka - awatar Agnieszka
oceniła na 6 6 lat temu
Ciemna strona wszechświata Richard Panek
Ciemna strona wszechświata
Richard Panek
Czytając opinie o tej książce widać dużo rozczarowań, szczególnie adresowanych do tego, że książka jest pisana przez dziennikarza, a nie naukowca, czy popularyzatora nauki. Nie widziałem większej bzdury. Książka może nie jest stricte popularnonaukowa, nie opisuje konkretnego odkrycia, czy dziedziny nauki, opisuje za to historię odkryć prowadzących do odkrycia (o ile można tak to nazwać) ciemnej energii i materii. Nie wiem, jakie wydania czytali poprzednicy, ale na moim jasno na okładce pisze "historia odkrycia". A teraz odnośnie samej książki. Oczywiście widać, że jest to utwór pisany przez dziennikarza. Książka ma strukturę bardziej reportażu, czy relacji, gdzie poza samym przedmiotem w postaci poszczególnych odkryć i doświadczeń dużą wagę przywiązuje się do tego kto, gdzie, w jakich warunkach i dlaczego coś zrobił. I jeżeli patrzeć na nią przez pryzmat tego, książka spełnia wszystkie warunki, żeby nazwać ją książką popularnonaukową. Jeżeli chodzi o sam przedmiot, czyli prace prowadzące do samego odkrycia ciemnej energii i materii, to dla mnie, jako osoby interesującej się fizyką cząstek... było dosyć nudnawo. Większa część książki opowiada o mozolnych obserwacjach supernowych, co doświadczalnie jest może ciekawe, ale wg mnie nie jest to wdzięczny temat do opisywania. Niemniej książka warta polecenia, a dla ludzi interesujących się astronomią czy astrofizyką tym bardziej.
Hubert Lewiński - awatar Hubert Lewiński
ocenił na 7 12 lat temu

Cytaty z książki Astronomia dla każdego

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Astronomia dla każdego