Assassin's Creed Valhalla. Zapomniane mity

Okładka książki Assassin's Creed Valhalla. Zapomniane mity
Alexander FreedMartin Tunica Wydawnictwo: Egmont Polska Cykl: Assassin's Creed Valhalla (tom 2) komiksy
72 str. 1 godz. 12 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Assassin's Creed Valhalla (tom 2)
Tytuł oryginału:
Assassin's Creed Valhalla: Forgotten Myths
Data wydania:
2023-12-06
Data 1. wyd. pol.:
2023-12-06
Liczba stron:
72
Czas czytania
1 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328164383
Tłumacz:
Jacek Drewnowski
Średnia ocen

                6,6 6,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Assassin's Creed Valhalla. Zapomniane mity w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Assassin's Creed Valhalla. Zapomniane mity

Średnia ocen
6,6 / 10
16 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
818
741

Na półkach:

Mit o poświęceniu Balrdra przekazany w bardzo przystępnej, komiksowej formie. Opowieść sygnowana jest logiem serii "Assassin's Creed", przedstawia się ją także jako prequel DLC jednej z części tej gry. W mojej opinii świetnie sprawdza się jednak jako samodzielny tekst, nie spotkamy tu bowiem zakapturzonych zabójców. Krótko, szybko, nieco po łebkach, ale dzieje się naprawdę dużo.

Moją pełną recenzję znajdziecie tutaj - https://ostatniatawerna.pl/podroz-w-glab-nordyckich-mitow-recenzja-komiksu-assassins-creed-valhalla-zapomniane-mity/

Mit o poświęceniu Balrdra przekazany w bardzo przystępnej, komiksowej formie. Opowieść sygnowana jest logiem serii "Assassin's Creed", przedstawia się ją także jako prequel DLC jednej z części tej gry. W mojej opinii świetnie sprawdza się jednak jako samodzielny tekst, nie spotkamy tu bowiem zakapturzonych zabójców. Krótko, szybko, nieco po łebkach, ale dzieje się naprawdę...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

31 użytkowników ma tytuł Assassin's Creed Valhalla. Zapomniane mity na półkach głównych
  • 21
  • 10
17 użytkowników ma tytuł Assassin's Creed Valhalla. Zapomniane mity na półkach dodatkowych
  • 8
  • 3
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Star Wars: Z pewnego punktu widzenia. 40 opowieści na 40-lecie "Imperium kontratakuje" Tom Angleberger, Sarwat Chadda, Shannon A. Chakraborty, Mike Chen, Adam Christopher, Katie Cook, Zoraida Córdova, Delilah S. Dawson, Tracy Deonn, Seth Dickinson, Rebecca F. Kuang, Alexander Freed, Jason Fry, Christie Golden, Hank Green, Rob Hart, Lydia Kang, Michael Kogge, C. B. Lee, Mackenzi Lee, Mark Oshiro, John Jackson Miller, Michael Moreci, Daniel José Older, Amy Ratcliffe, Beth Revis, Lilliam Rivera, Cavan Scott, Emily Skrutskie, Karen Strong, Anne Toole, Catherynne M. Valente, Austin Walker, Martha Wells, Django Wexler, Kiersten White, Gary Whitta, Brittany M. Williams, Charles Yu, Jim Zub
Ocena 6,6
Star Wars: Z pewnego punktu widzenia. 40 opowieści na 40-lecie "Imperium kontratakuje" Tom Angleberger, Sarwat Chadda, Shannon A. Chakraborty, Mike Chen, Adam Christopher, Katie Cook, Zoraida Córdova, Delilah S. Dawson, Tracy Deonn, Seth Dickinson, Rebecca F. Kuang, Alexander Freed, Jason Fry, Christie Golden, Hank Green, Rob Hart, Lydia Kang, Michael Kogge, C. B. Lee, Mackenzi Lee, Mark Oshiro, John Jackson Miller, Michael Moreci, Daniel José Older, Amy Ratcliffe, Beth Revis, Lilliam Rivera, Cavan Scott, Emily Skrutskie, Karen Strong, Anne Toole, Catherynne M. Valente, Austin Walker, Martha Wells, Django Wexler, Kiersten White, Gary Whitta, Brittany M. Williams, Charles Yu, Jim Zub
Okładka książki Star Wars: Z pewnego punktu widzenia. 40 opowiadań na 40-lecie Nowej nadziei Ben Acker, Renée Ahdieh, Tom Angleberger, Ben Blacker, Jeffrey Brown, Pierce Brown, Meg Cabot, Rae Carson, Adam Christopher, Zoraida Córdova, Delilah S. Dawson, Kelly Sue DeConnick, Paul Dini, Ian Doescher, Ashley Eckstein, Matt Fraction, Alexander Freed, Jason Fry, Kieron Gillen, Christie Golden, Claudia Gray, Pablo Hidalgo, Emily Kate Johnston, Paul S. Kemp, Mur Lafferty, Ken Liu, Griffin McElroy, John Jackson Miller, Nnedi Okorafor, Daniel José Older, Mallory Ortberg, Beth Revis, Madeleine Roux, Greg Rucka, Gary D. Schmidt, Cavan Scott, Charles Soule, Sabaa Tahir, Elizabeth Wein, Glen Weldon, Richard William Wheaton, Gary Whitta
Ocena 6,7
Star Wars: Z pewnego punktu widzenia. 40 opowiadań na 40-lecie Nowej nadziei Ben Acker, Renée Ahdieh, Tom Angleberger, Ben Blacker, Jeffrey Brown, Pierce Brown, Meg Cabot, Rae Carson, Adam Christopher, Zoraida Córdova, Delilah S. Dawson, Kelly Sue DeConnick, Paul Dini, Ian Doescher, Ashley Eckstein, Matt Fraction, Alexander Freed, Jason Fry, Kieron Gillen, Christie Golden, Claudia Gray, Pablo Hidalgo, Emily Kate Johnston, Paul S. Kemp, Mur Lafferty, Ken Liu, Griffin McElroy, John Jackson Miller, Nnedi Okorafor, Daniel José Older, Mallory Ortberg, Beth Revis, Madeleine Roux, Greg Rucka, Gary D. Schmidt, Cavan Scott, Charles Soule, Sabaa Tahir, Elizabeth Wein, Glen Weldon, Richard William Wheaton, Gary Whitta
Okładka książki Dragon Age: The First Five Graphic Novels Michael Atiyeh, Carmen Carnero, Nunzio DeFilippis, Alexander Freed, David Gaider, Chad Hardin, Terry Pallot, Greg Rucka, Christina Weir
Ocena 7,6
Dragon Age: The First Five Graphic Novels Michael Atiyeh, Carmen Carnero, Nunzio DeFilippis, Alexander Freed, David Gaider, Chad Hardin, Terry Pallot, Greg Rucka, Christina Weir
Alexander Freed
Alexander Freed
Autor powieści „Eskadra Alfabet”, „Battlefront”, „Kampania Zmierzch” oraz „Łotr 1. Star Wars historie”, a także wielu opowiadań, komiksów i scenariuszy gier komputerowych. Urodzony w Filadelfii, obecnie mieszka w San Francisco w Kalifornii. Jest zafascynowany historią, kulturą i tajemnicami tego miasta, choć nadal tęskni za śniegiem.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Ukryta Księga. Assassin's Creed Valhalla Mathieu Gabella
Ukryta Księga. Assassin's Creed Valhalla
Mathieu Gabella Paolo Traisci
POPKulturowy Kociołek: https://popkulturowykociolek.pl/assassins-creed-valhalla-ukryta-ksiega-recenzja-komiksu/ Tytuł jak sama nazwa wskazuje, jest powiązany z growym hitem Ubisoftu. Po komiks bez większych przeszkód może jednak sięgnąć każdy. Akcja albumu rozgrywa się bowiem po zakończeniu głównego wątku gry. Fabuła koncentruje się na Eivor która za wszelką cenę chce odnaleźć brata. Swoje miejsce znajdą tu również dwie inne wyraziste i ciekawe postacie. Jedną z nich jest klasztorny kopista Edward, który pragnie zdobyć wiedzę, nawet jeśli będzie ona dla niego bardzo niebezpieczna. Przewracając kolejne strony Assassin’s Creed Valhalla: Ukryta księga zanurzamy się więc w historii pełnej akcji, tajemnic, mistycyzmu, śmierci, przemocy i mitów. Wszystko to zostało sprawnie połączone w zwartą i dość przyjemną w odbiorze całość. Historia jest wartka, poprawnie prowadzona z kilkoma mocniejszymi (chociaż niekoniecznie zaskakującymi) zwrotami akcji oraz trzema naprawdę dobrze napisanymi głównymi bohaterami. Pozytywny odbiór tytułu nie sprawia jednak, że album staje się pozycją wybitną. Mathieu Gabella stworzył ciekawe i dość angażujące dzieło, o którym szybko się jednak zapomni po odłożeniu komiksu na półkę. Całość historii została zamknięta na zaledwie 88 stronach. Fabuła więc dość szybko mknie do przodu nie pozwalając sobie na zbyt mocne zgłębianie poruszanych wątków. Wydarzenia stają się przez to dość przewidywalne i fani tego typu twórczości raczej nie znajdą tu nic, co by ich mocno zaskoczyło....
PopKulturowy - awatar PopKulturowy
ocenił na 7 2 lata temu
Assassin's Creed Valhalla. Pieśń chwały Cavan Scott
Assassin's Creed Valhalla. Pieśń chwały
Cavan Scott Martin Tunica
Od dawna nic mnie tak nie zachwyciło pod względem kolorystyki, jak ta historia rysunkowa. Dlaczego? Komiks jest prequelem bestsellerowej gry wideo od studia Ubisoft — Assassin’s Creed® Valhalla, której niestety nie miałem okazji ograć. Choć po takiej lekturze chęć sięgnięcia po tę produkcję jedynie się spotęgowała. Akcja rozgrywa się w IX wieku w Norwegii, a główną bohaterką jest Eivor (zwaną Wilczą Paszczą) – wikińska wojowniczka – będąca świadkiem ataku na swoją wioskę przez najeźdźców z sąsiedniego królestwa. Nie bacząc na konsekwencje, kobieta angażuje się w walkę, w której zwycięstwo może okazać się jej klątwą. Adoptowana córka króla Styrbjorna chce zostać zapamiętana oraz być godną następczynią tronu. W innym miejscu gdzieś na wschodzie wiking Sigurd wyrusza na poszukiwanie kolejnej zdobyczy, miecza wykonanego z tyglowej stali. Ten komiks to perełka. Od pierwszej strony Pieśń chwały mnie oczarowała swoją kolorystką, która nie jest przypadkowa. Odcienie pomarańczy odnosiły się do życia wikingów – ludzi żyjących w ciągłym ruchu i poszukiwaniu przygód, błękit symbolizuje wodę i morze – handel morski, zielony kojarzony z naturą i lasami, które odgrywały w ich wierzeniach ważną rolę oraz szary, o ile się nie mylę, może być związany z kamieniami. Doceniam, że nic w komiksie stworzonym przez Cavana Scotta i Martina Tunica nie jest przypadkowe. Assassin’s Creed Valhalla. Pieśń chwały to ciekawa propozycja od wydawnictwa Egmont, która może zachwycić lub wręcz przeciwnie – rozczarować. Dlaczego? Niektórzy mogą poczuć się zawiedzeni historią, która jest dość płytka. Nie zawiera ciekawych retrospekcji, zero chemii pomiędzy bohaterami. Więcej na: CzasoStrefa
CzasoStrefa - awatar CzasoStrefa
oceniła na 8 2 lata temu
Międzywymiarowa Liga Sprawiedliwości Brandon Petersen
Międzywymiarowa Liga Sprawiedliwości
Brandon Petersen Joshua Williamson Andrei Bressan Dennis Culver
Międzywymiarowa Liga Sprawiedliwości. W pewnym świecie należącym do multiwersum na niebie otwiera się gigantyczna wyrwa. Przez nią Darkseid porywa Barrego Allena i, jak to ma w zwyczaju, knuje plan przejęcia władzy nad… wszystkim. Superman i Batman, nie tracąc czasu na zbędne formalności, zbierają więc nową Ligę Sprawiedliwości i ruszają w podróż przez kolejne alternatywne Ziemie oraz dziwaczne wymiary, żeby ratować kolegę i powstrzymać kosmicznego tyrana. Twist polega na tym, że w tej Lidze nie ma naszych klasycznych herosów, a zamiast tego dostajemy ich rozmaite wersje z równoległych rzeczywistości. Efekt? Typowa multiversowa młócka: odrobinę fascynująca, miejscami absurdalna, a momentami kompletnie niezrozumiała. Chaos wylewa się z kadrów, pseudo-naukowe gadki o strukturze rzeczywistości potrafią spalić zwoje mózgowe, a narracja gubi się gdzieś między jednym portalem a drugim. Czy to źle? Nie do końca. Nie jest to katastrofa, ale bywa, że człowiek czyta i nie do końca wie, co się właściwie dzieje. Z drugiej strony jeśli potraktować to jako czystą, bezpretensjonalną akcję z efektownymi rysunkami, to miejscami można się naprawdę dobrze bawić. To nie jest komiks, który zmieni Twoje życie, a raczej szybki, głośny i kolorowy akcyjniak na raz, po którym zostaje lekki uśmiech i trochę skołowana głowa. Komiks możesz zobaczyć na moim Instagramie: Lukkegeek https://www.instagram.com/p/DNc8_0oMtlr/?igsh=MXh5djc1MTdsZzBxaA==
LukkeGeek - awatar LukkeGeek
ocenił na 6 7 miesięcy temu
Inna historia uniwersum DC Giuseppe Camuncoli
Inna historia uniwersum DC
Giuseppe Camuncoli John Ridley
Uniwersum DC kojarzy się przede wszystkim z zamaskowanymi herosami oraz z problemami o wielkiej, wręcz kosmicznej skali. Dylematy, z którymi mierzą się superbohaterowie, by ocalić zagrożoną ludzkość, mają nierzadko olbrzymią wagę, a skala ich działań jest niezwykle szeroka – najczęściej muszą mieć na uwadze dobro całej planety, a zapewnienie jej mieszkańcom bezpieczeństwa to nie lada wyzwanie. Łatwo wtedy stracić z oczu coś innego, znacznie mniej spektakularnego, lecz nie mniej istotnego – człowieka. Bo prawdziwe dramaty przeżywane są nie tylko w skali makro. „Inna historia Uniwersum DC” to opowieść o tych, którzy doświadczyli niesprawiedliwości i postanowili zrobić coś, żeby inni mogli tego uniknąć. „Inna historia Uniwersum DC” składa się z pięciu rozdziałów. To pięć opowieści o ludziach, którzy choć zazwyczaj stali w cieniu najbardziej znanych bohaterów, to także mają wiele do opowiedzenia. Ich doświadczenia często stoją w sprzeczności z pojęciem „amerykańskiego snu”, bo jak się okazuje, trudno, by się spełnił, gdy podchodzi się do jego realizacji z pozycji znacznie mniej uprzywilejowanej niż ci, którym udało się wejść na szczyt. Żyjemy w czasach, kiedy ludzie zaczęli w końcu dostrzegać, że uciskane przez lata bądź dekady mniejszości doznały wielu krzywd z rąk tych, którzy zawłaszczyli pojęcie „normalność” i wyrzucili poza społeczny nawias każdego, kto nie pasował do ich definicji tego słowa. Z ciemnych kart historii trzeba się oczywiście rozliczyć i nie ma co do tego żadnych wątpliwości, ale w pewnym momencie przepraszanie poszło za daleko, w efekcie czego obecnie jesteśmy świadkami wykoślawienia tej szlachetnej idei, co skutkuje zauważalnym zmęczeniem wielu osób tym tematem oraz bagatelizowaniem zjawiska, co sprawia z kolei, że łatwo ponownie wpaść w błędne koło lekceważenia punktu widzenia innej osoby. To nigdy nie jest dobre rozwiązanie, dlatego tak istotna wydaje się być empatia. Próba zrozumienia, próba dialogu. Taką drogą stara się iść John Ridley na kartach „Innej historii Uniwersum DC”. Co zaskakuje, dzieło Ridleya na dobrą sprawę nie jest komiksem superbohaterskim. Owszem, występują tu Superman czy Batman, ale stanowią ledwie tło, punkt odniesienia dla zaprezentowania historii tych, których na co dzień albo nie widać albo którzy stanowią dodatek do przygód tych najbardziej rozpoznawalnych. To strzał w dziesiątkę, bo przeniesienie uwagi na postaci drugo- czy nawet trzecioplanowe odziera je z anonimowości i w końcu daje im głos. A są to opowieści warte usłyszenia. Pełno w nich niesprawiedliwości, przemocy, doświadczeń, które mogą położyć się cieniem na całym dorosłym życiu – potrafią podciąć skrzydła i odebrać motywację. A jednak, paradoksalnie, „Inna historia Uniwersum DC” mówi o prawdziwych bohaterach. Bo są to ludzie, którzy chcieli zmienić coś na lepsze nawet mimo tego, że sami nie dostali od świata nic, za co mogliby go pokochać. Mimo tego i mimo upadków, które zdarzały się po drodze, byli w stanie dać społeczeństwu wiele od siebie. Każdy z pięciu rozdziałów tego albumu dotyczy postaci pełnych wad, ale w pewnym sensie każda z nich jest większym bohaterem niż kuloodporny kosmita z Kryptona. Widzimy tu ludzkie oblicze Uniwersum DC, które świeci pełnym blaskiem i odbudowuje wiarę czytelnika w siłę empatii, w siłę zwykłego człowieka. Nawet jeśli czasem życie musi przeczołgać go po zalegającym na ulicach brudzie. Czy w przypadku „Innej historii Uniwersum DC” można mówić o politycznej poprawności? Na upartego można. Czy ma to sens? Niespecjalnie. Jestem uczulony na przesadzone próby wpisania się w dominującą obecnie narrację, bo potem człowiek może się tylko uśmiechnąć z politowaniem i zażenowaniem, kiedy wychodzą z tego takie kwiatki, jak czarnoskóra Anna Boleyn w „historycznym” serialu czy obowiązkowe lokowanie postaci ze społeczności LGBT+ w absolutnie każdym dziele popkultury (czy wedle tej narracji to dalej jest mniejszość?), nie mówiąc już o zmianach koloru skóry kolejnych znanych bohaterów (oczywiście tylko w jednym kierunku, swoją drogą – wyzywam przemysł filmowy, żeby zmienił kolor skóry Tarzana!) – są to rzeczy absurdalne i trudno tego nie zauważać. Tyle że w „Innej historii Uniwersum DC” nie chodzi o głaskanie mniejszości po główkach. Ridley podchodzi do zagadnienia kompleksowo, próbuje rzeczywiście diagnozować to, z czym mierzą się postaci, o których pisze. Choć „Inna historia Uniwersum DC” została wydana w ramach linii „DC Deluxe”, nie sposób powiedzieć, by była klasycznym komiksem. Zdecydowanie lepiej pasuje do niej określenie „powieść graficzna”. John Ridley przedstawia losy pięciorga bohaterów w formie swego rodzaju monologu, któremu towarzyszą ilustracje. Zastosowanie tego manewru pozwoliło autorowi bardzo głęboko wejrzeć w ich psychikę i dokładnie określić okoliczności, jakie ich ukształtowały. Podczas lektury widać, że to na ten aspekt został położony najmocniejszy nacisk i w mojej opinii wyszło to świetnie i bardzo przekonująco. Warstwa graficzna omawianego albumu prezentuje się naprawdę solidnie, trzeba jednak zwrócić uwagę na fakt, że nie są to typowe komiksowe ilustracje. Grafiki towarzyszą tekstowi i to on pełni w tym dziele rolę nadrzędną. Nie sposób powiedzieć, żeby rysunki były zupełnie nieistotne, warto jednak mieć świadomość, że funkcjonują one w swoisty sposób. Gdy przyjmiemy to już do wiadomości, wtedy nietrudno będzie docenić kunszt artystyczny twórców, bo poszczególne strony pełne są grafik, które śmiało można uznać za dzieła sztuki. Zdecydowanie jest na czym zawiesić oko. Nie spodziewałem się, że powieść graficzna o takiej charakterystyce, jak „Inna historia Uniwersum DC”, okaże się aż tak dobra i nie będę miał prawie żadnych zastrzeżeń. Przekonałem się, że można podejść do tematu inaczej, niż robi to obecnie popkulturowy mainstream i dać czytelnikowi dzieło, które nie wali po głowie obuchem politycznej poprawności, zamiast tego prowokuje do przemyślenia tego, z czym mogą się borykać ludzie inni niż my. W pewnych okolicznościach łatwo odmówić im pełni praw i sprawić, że ich życie stanie się dalece mniej komfortowe niż nasze. Warto jednak pamiętać, że wszyscy jesteśmy po prostu ludźmi i powinniśmy otrzymać swoją szansę na szczęście. Recenzja do przeczytania także na moim blogu - https://zlapany.blogspot.com/2024/06/inna-historia-uniwersum-dc-recenzja.html oraz na łamach serwisu Szortal - https://www.facebook.com/Szortal/posts/pfbid0gRa55MQMcVLpumjp3J2DhHmCixh28y3DbYomdWx1MWCpnaR7aWZjEeXKo61HLdesl
Marek Adamkiewicz - awatar Marek Adamkiewicz
ocenił na 8 1 rok temu
Dragon Ball Full Color Saga 3 tom 2 Akira Toriyama
Dragon Ball Full Color Saga 3 tom 2
Akira Toriyama
Drugi tom pełnokolorowej Sagi Saiyan autorstwa Akiry Toriyamy stanowi kulminację intensywnych przygotowań bohaterów i prowadzi do jednych z najbardziej pamiętnych starć w całym Dragon Ballu. Po miesiącach wyczekiwania na nadchodzące zagrożenie, Ziemię najeżdżają Saiyanie: bezlitosny Nappa i dumna elita wojowników – Vegeta. Ich przybycie nie tylko stawia planetę w obliczu nieuchronnej zagłady, ale i pokazuje, jak wielka jest różnica w mocy między Ziemianami a Saiyanami. Przybyli w zemście za poległego Raditza, planują również odnaleźć Smocze Kule, aby zapewnić sobie nieśmiertelność. Ten tom koncentruje się na pełnych napięcia walkach, które stopniowo ukazują niesamowitą różnicę w sile pomiędzy przeciwnikami, a jednocześnie wyzwalają ogromny potencjał ziemskich wojowników. Zespół, znany jako Z-Fighters, stawia czoła Nappie, podejmując heroiczną walkę o każdy centymetr ziemi. Tymczasem Goku, który przeszedł wyczerpujący trening u Północnego Króla Światów, spieszy na pomoc przyjaciołom, walcząc nie tylko z czasem, ale i własnymi ograniczeniami, by powrócić na czas. Toriyama serwuje tu nie tylko niesamowitą akcję, ale także dawkę humoru, dramatycznych momentów i wzruszeń. Każdy pojedynek przeplata dialogi i sceny ukazujące więzi, lojalność oraz poświęcenie bohaterów. Zarówno przegadane fragmenty, jak i intensywne sekwencje walki – z misternie dopracowanymi rysunkami – budują napięcie i wciągają bez reszty. Kolorowa wersja tego tomu dodatkowo podkreśla dynamikę pojedynków i uwydatnia emocje bohaterów, czyniąc lekturę prawdziwą gratką dla fanów. Kulminacją jest starcie Goku z Vegetą, które ustanawia nowy poziom intensywności i stanowi jeden z najważniejszych momentów całej serii. Ta walka, pełna determinacji, dumy i widowiskowych technik, nie tylko zrewolucjonizowała japońską popkulturę, ale do dziś pozostaje symbolem tego, za co fani kochają Dragon Ball.
Bob - awatar Bob
ocenił na 9 1 rok temu
Star Wars: Łowcy Nagród. Tom 4: Szkarłatne rządy Ramón F. Bachs
Star Wars: Łowcy Nagród. Tom 4: Szkarłatne rządy
Ramón F. Bachs Ethan Sacks Paolo Villanelli
Recenzja książki „Star Wars: Łowcy Nagród. Tom 4: Szkarłatne rządy” – Ethan Sacks, Paolo Villanelli Po epickiej „Wojnie Łowców Nagród” galaktyczne podziemie nie zaznało spokoju. Crimson Dawn, pod przywództwem Qi’ry, przejmuje władzę nad światem przestępczym, a Beilert Valance ponownie trafia w sam środek chaosu. Czy czwarty tom „Łowców Nagród” podtrzymuje napięcie i emocje? Fabuła Wraz z upadkiem Huttańskiego Sojuszu i rosnącą dominacją organizacji Szkarłatny Świt (Crimson Dawn), układ sił w galaktyce ulega zmianie. Beilert Valance zostaje zmuszony do współpracy z samym Imperium, stając się częścią elitarnej jednostki Dartha Vadera. Tymczasem T’onga i jej ekipa łowców nagród próbują odbić rodzinę słynnej gangsterki Cadeliah, co prowadzi do śmiertelnie niebezpiecznej misji. Galaktyka staje się areną zdrad, politycznych rozgrywek i brutalnych starć, a każda frakcja walczy o przetrwanie. Valance musi zdecydować, czy jego lojalność wobec Imperium ma jakiekolwiek granice – i czy warto jeszcze walczyć o coś więcej niż tylko własne życie. Wrażenia Czwarty tom „Łowców Nagród” wprowadza nową dynamikę do serii. Beilert Valance, zamiast działać jako samotny wilk, zostaje zmuszony do współpracy z Imperium, co tworzy ciekawy kontrast do jego dotychczasowej niezależności. Wątek T’ongi i jej ekipy dodaje historii emocjonalnego ciężaru, a sam Szkarłatny Świt staje się realnym zagrożeniem dla wszystkich frakcji. Ethan Sacks wciąż trzyma tempo opowieści na wysokim poziomie, choć momentami historia wydaje się rozciągnięta. Komiks jednak nadrabia to świetnie napisanymi postaciami i intrygami, które sprawiają, że czytelnik chce więcej. Rysunki Paolo Villanellego ponownie robią wrażenie – dynamiczne sceny akcji, szczegółowe lokacje i świetnie uchwycony mroczny klimat galaktycznego podziemia sprawiają, że każda strona wygląda spektakularnie. Kolorystyka podkreśla surowość świata, w którym każdy walczy o własne przetrwanie. Podsumowanie „Szkarłatne rządy” to mocna kontynuacja serii, rozwijająca wątki rozpoczęte w poprzednich tomach i wprowadzająca nowe, interesujące konflikty. Historia nieco zwalnia, ale nadrabia to rozbudowaną intrygą i świetnie napisanymi postaciami. Jeśli podobały Ci się poprzednie części, ten tom na pewno nie zawiedzie.
TerroR - awatar TerroR
ocenił na 7 1 rok temu
Dragon Ball Super #20: Wszystkie ręce na pokład Akira Toriyama
Dragon Ball Super #20: Wszystkie ręce na pokład
Akira Toriyama Toyotarou
Tom 20 ma świetną okładkę z Goku i Bardockiem jakby szli ramię w ramię, tylko że to jest obietnica, której sama treść nie spełnia, więc już na starcie czuję lekki zgrzyt między tym, co widzę, a tym, co dostaję. Pierwsza połowa wreszcie domyka walkę z Gazem w sposób, który mogę czytać bez przewracania oczami co kilka stron, bo poświęcenie Gazu i poziom ultra instynktu Goku nadają starciu bardziej konkretny ciężar, jest mniej „wymyślonych narzędzi”, więcej starcia o wynik, nie jest to najciekawsza walka w serii, ale przynajmniej ma rytm, w którym czuję, że strony prowadzą do końca, a nie kręcą się w kółko. Najmocniejsze wejście ma Freezer, bo jego pojawienie się i pokaz mocy to prawdziwy strzał energii, taki moment, który nagle przestawia skalę i przypomina, jak działa przeciwnik z charyzmą i własnym planem, bez moralnych pogadanek i bez proszenia się o „uczciwą rundę”, i to jest dla mnie najciekawszy fragment całego tomu. Zainteresowało mnie też to drobne pytanie o Komnatę Ducha i Czasu, czy te miejsca są w jakiś sposób połączone, bo seria rzuca tu mały haczyk na zasady świata, który zostaje w głowie dłużej niż część wymian ciosów. Domknięcie „Sagi Granoli” wypada wreszcie jak domknięcie, a zaraz potem dostaję spokojniejszy, przejściowy odcinek, pomost do tego, co kojarzę z „Super Hero”, i rozumiem funkcję, ale druga część tomu mnie rozczarowuje, bo mimo że jest narysowana bardzo ładnie, ton robi się dziecinny, dokładnie taki, jaki pasuje do Trunksa i Gotena, tylko że po tej sadze ja nie mam ochoty na tak lekką zabawę, wolę, kiedy przejście buduje napięcie albo przynajmniej niesie jakąś nową stawkę. Jedno zdanie: finał ratuje wejście Freezera, a reszta tomu jest jak ładnie narysowany dopisek, który nie potrafi utrzymać temperatury po zamknięciu sagi.
Bob - awatar Bob
ocenił na 7 1 rok temu

Cytaty z książki Assassin's Creed Valhalla. Zapomniane mity

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Assassin's Creed Valhalla. Zapomniane mity