rozwiń zwiń

Akacja

Okładka książki Akacja
David Anthony Durham Wydawnictwo: Mag Cykl: Trylogia Akacja (tom 1) fantasy, science fiction
400 str. 6 godz. 40 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Trylogia Akacja (tom 1)
Tytuł oryginału:
Acacia: The War with the Mein
Data wydania:
2010-11-26
Data 1. wyd. pol.:
2010-11-26
Liczba stron:
400
Czas czytania
6 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788374801805
Tłumacz:
Agnieszka Sylwanowicz
Średnia ocen

                6,2 6,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Akacja w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Akacja



książek na półce przeczytane 837 napisanych opinii 605

Oceny książki Akacja

Średnia ocen
6,2 / 10
82 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
146
101

Na półkach: ,

"Akacja" łudząco przypomina "Pieśń Lodu i Ognia" i może z tego powodu tak bardzo mi się podobała. Oczywiście Gra o Tron jest nieporównywalnie lepsza, jednak książkę Durhama czytałam praktycznie bezustannku, aż dotarłam do końca. Co prawda z początku ciężko zorientować w tych wszystkich nazwiskach, imionach i miejscach, ale z każdą kolejną kartką wszystko zaczyna się rozjaśniać.
Fabuła potrafi momentami bardzo zaskoczyć, jest interesująca i wciągająca. Z zapartym tchem śledziłam losy głównych bohaterów i denerwowałam się, gdy ich życie było zagrożone. Bohaterzy są tak stworzeni, że każdy z nich posiada wady i zalety. Takim sposobem można polubić tych, którzy odgrywają rolę tak zwanych czarnych charakterów, jak Meinowie.
Jedyne, co mi się nie podoba, to opis, ten umieszczony z tyłu książki. Jak dla mnie zdradza za dużo szczegółów z treści. Byłabym o wiele bardziej zaskoczona, gdybym wcześniej nie wiedział, że Leodan zostanie zamordowany, a jego dzieci rozesłane w różne części kraju z jego polecenia.
Myślę, że jest to godna polecenia!

"Akacja" łudząco przypomina "Pieśń Lodu i Ognia" i może z tego powodu tak bardzo mi się podobała. Oczywiście Gra o Tron jest nieporównywalnie lepsza, jednak książkę Durhama czytałam praktycznie bezustannku, aż dotarłam do końca. Co prawda z początku ciężko zorientować w tych wszystkich nazwiskach, imionach i miejscach, ale z każdą kolejną kartką wszystko zaczyna się...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

248 użytkowników ma tytuł Akacja na półkach głównych
  • 141
  • 102
  • 5
79 użytkowników ma tytuł Akacja na półkach dodatkowych
  • 64
  • 5
  • 4
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Akacja

Inne książki autora

Okładka książki Unfettered Peter V. Brett, Terry Brooks, Jacqueline Carey, David Anthony Durham, Robert Jordan, Mark Lawrence, Naomi Novik, Patrick Rothfuss, Robert Anthony Salvatore, Brandon Sanderson
Ocena 9,0
Unfettered Peter V. Brett, Terry Brooks, Jacqueline Carey, David Anthony Durham, Robert Jordan, Mark Lawrence, Naomi Novik, Patrick Rothfuss, Robert Anthony Salvatore, Brandon Sanderson

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Głupcy Pat Cadigan
Głupcy
Pat Cadigan
Wyborna gimnastyka dla umysłu, wypchana po brzegi nieszablonowo krojonymi zdaniami (brawa dla tłumacza) i rozświecana co pewien czas wrednym humorem oraz ciętymi słownymi przepychankami. To jedna z tych książek, które kreują na tyle zwariowany świat i proponują tak pokrętną intrygę, że zaraz po dobrnięciu do końca ma się ochotę przeczytać całość jeszcze raz, żeby wyłowić przeoczone pierwotnie detale i dokładniej zrozumieć autorski zamysł. A przecież na pierwszy rzut oka wszystko wygląda niewinnie - w świecie przyszłości, gdzie kwitnie handel pozyskanymi legalnie lub (rzadziej) kradzionymi wspomnieniami i wręcz całymi osobowościami, pewna wspomnieniowa ćpunka z podmieścia orientuje się nagle, że ma tygodniową lukę w pamięci. Świadoma, że zawaliła jakąś robotę dla lokalnego rekina przestępczego światka i cała sprawa może się dla niej skończyć tragicznie, próbuje zorientować się, co wspólnego z jej zniknięciem miała pewna wschodząca gwiazdka teatru, której osobowość najwyraźniej siedzi gdzieś w głowie ćpunki. Nic tutaj nie jest podane na tacy, część elementów jest wręcz świadomie zostawiona bez dopowiedzenia, a niektóre wnioski trzeba własnoręcznie wyrywać z narracji i składać sobie w głowie w wirtualne puzzle. Książka wymaga więc odbiorcy skłonnego do rozpoczęcia z autorką swego rodzaju gry logicznej. Odbiorcy potrafiącego się skupić na zadaniu, inaczej bowiem skończy jak jedna z bohaterek, dla której "Myślenie jest jak sprint w powidłach ze śliwek." Przy spełnieniu podanych wyżej warunków "Głupcy" będą w stanie zaoferować dużo frajdy, szczególnie że Cadigan zadbała o to, by wszystko w finale się logicznie zazębiło, a także by każda z przewijających się na kartach powieści postaci miała swój indywidualny rys charakteru.
Jale - awatar Jale
ocenił na 8 9 lat temu
Ostatni Charlie Fletcher
Ostatni
Charlie Fletcher
Emocjonujące zakończenie znakomitej trylogii. Czytałam niemalże z wypiekami na twarzy. Co prawda początkowo miałam poczucie, że zbyt długi zrobiłam sobie odstęp, między drugim, a trzecim tomem. Kilka szczegółów, ważnych dla akcji, wyleciało mi przez ten czas z pamięci i dlatego nie ‘wskoczyłam’ ponownie w ten świat, tak gładko jak się spodziewałam. Jednak odrobina cierpliwości, którą z siebie wykrzesałam, zaowocowała 😉 i ponownie dałam się porwać wspaniałej narracji i oryginalności tej historii. Nie podejmuję się opisywać fabuły, nawet w największym skrócie, ponieważ jest ona tak bogata w wydarzenia i tak ściśle zazębiona z poprzednimi częściami, że nie miałoby to streszczenie najmniejszego sensu. Nie jestem ekspertem, jeśli chodzi o literaturę fantastyczną, ale czytam jej na tyle dużo, żeby docenić tutaj zarówno pomysł, jak i wykonanie, które jest moim zdaniem doskonałe. Cykl jest bardzo spójny jako całość, a każda część z osobna wnosi w tą całość odpowiedni ładunek zainteresowania i emocji, żeby przykuć uwagę na dłużej. Lubię robić sobie długie przerwy między poszczególnymi częściami w cyklach, żeby nie ulec znużeniu i wydłużyć sobie czas przyjemności czytelniczej, jeżeli coś jest bardzo dobre. Stwierdzam jednak, że w tym konkretnym przypadku przerwy były zdecydowanie zbyt długie😊 Zapewniam, że Trylogia Nadzoru nie będzie nużyć nawet przy czytaniu wszystkich tomów po kolei, bez przerw. A przyjemność podczas czytania jest gwarantowana. Sprawna narracja, doskonała dynamika zdarzeń, zaskakujące rozwiązania fabularne, oryginalność i niezwykłość świata przedstawionego oraz perfekcyjnie wykreowane postaci. Wszystkie te cechy sprawiły, że Trylogia Nadzoru mnie zachwyciła, a autora wpisuję do swoich ulubionych.
Kasiag - awatar Kasiag
ocenił na 10 1 rok temu
Maszyna różnicowa William Gibson
Maszyna różnicowa
William Gibson Bruce Sterling
Do „Maszyny Różnicowej” podchodzę z mieszanymi uczuciami. Początek lektury, obejmujący pierwsze 20% książki, okazał się dla mnie sporym wyzwaniem – narracja była chaotyczna i trudno było wciągnąć się w przedstawiony świat. Jednak od połowy powieść zdecydowanie zyskała na dynamice, a klimatyczne opisy i intrygująca fabuła pochłonęły mnie bez reszty. Książka osadzona jest w alternatywnej wersji Londynu w 1855 roku, w czasach wielkich odkryć i rewolucji technologicznej. To świat steampunka, gdzie rozwinięta technologia na początku XIX wieku zderza się z industrialną rzeczywistością. Londyńskie ulice tętnią życiem: parowe wozy, autobusy i metro są codziennością, a policja i służby korzystają z zaawansowanych maszyn oraz komputerów do zwalczania przestępczości. Autorzy sprawnie kreślą wizję świata na progu technologicznej rewolucji, gdzie wynalazki współistnieją z odkryciami – w tym z paleontologią, która ma w fabule istotne znaczenie. Historia zaczyna się od kradzieży ważnych dokumentów, w którą wplątany zostaje doktor Mallory, odkrywca brontozaura. Sprawy szybko nabierają tempa, gdy okazuje się, że kradzież i morderstwo są zaledwie wierzchołkiem góry lodowej. Za kulisami działań bohaterów kryją się próby dokonania politycznego przewrotu w Londynie. Rozwija się też wątek rywalizacji między agentami państwowymi a rewolucjonistami. Choć początkowe rozdziały bywają chaotyczne i wymagają od czytelnika dużego skupienia, stopniowo fabuła nabiera spójności, a wątki zaczynają się przeplatać w satysfakcjonujący sposób. Ostateczne rozwiązanie akcji – choć niepozbawione pytań – daje poczucie zamknięcia i jest logiczną konsekwencją wydarzeń. „Maszyna Różnicowa” to nie tylko kryminał z wątkiem politycznym. Książka porusza także temat inwigilacji społecznej oraz przedstawia wizję świata, w którym technologia zmienia dynamikę władzy i wpływ na społeczeństwo. Atmosfera industrialnego Londynu została oddana z niezwykłą dbałością o szczegóły, co przypadnie do gustu fanom gatunku steampunka. „Maszyna Różnicowa” to powieść, która wymaga cierpliwości, zwłaszcza na początku, ale w zamian oferuje bogaty, szczegółowy świat oraz wciągającą fabułę. To doskonały wybór dla fanów steampunka, historii alternatywnych i kryminałów z politycznym tłem. Choć niepozbawiona wad, książka pozostawia czytelnika zadowolonego i zaintrygowanego przedstawioną rzeczywistością. Czytajcie.
mikroczytelnia - awatar mikroczytelnia
oceniła na 7 1 rok temu
Karmiciel kruków Łukasz Malinowski
Karmiciel kruków
Łukasz Malinowski
Ciężko mi ocenić tę książkę. Mam dylemat między oceną 6 a 7, a o to dlaczego. Historia wydała mi się dość pomysłowa i osobiście wcześniej nie spotkałam się, aby to bard (bo tym jest skald) był głównym bohaterem. Początkowo spodziewałam się kogoś podobnego do Jaskra z Wiedźmina, lecz mimo podobieństwa w ciętym humorze i geniuszu literackim na tym ono się kończy. Nasz bohater jest wikingiem z krwi i kości. Uwielbia bijatyki, alkohol i kobiety. Jest jednakże jednym z inteligentniejszych i uzdolnionych w słowie. Co ciekawe nie można uznać go całkiem za dobrego człowieka. Ostatnim razem, gdy czytałam książkę, gdzie główny bohater był wątpliwej moralności zawiodłam się przeogromnie. Zaczynając poznawać Skalda bałam się, że dostanę kolejnego Mordimera z serii "Ja inkwizytor" ale na całe szczęście autor nie przesadził tak bardzo jak Pan Piekara. Skald myśli głównie o sobie i o swoich korzyściach, jest przebiegły i nie cofnie się przed zdradą, aby osiągnąć to, czego chce. Jednakże nie jest całkowicie zepsuty, co widzimy z biegiem historii. Miałam również wątpliwość co do podejścia do kobiet w tej pozycji. Nie czytałam ich tak wielu, ale zaczynam odnosić wrażenie, że Polscy pisarze fantasy mają pewne problemy z kobietami... Już kolejny autor sprowadza rolę kobiety w historii do zaspokajania potrzeb mężczyzny. Na całe szczęście nie było to tu tak tragiczne. Skald, jak i inni bohaterowie, postrzegają tu kobiety głównie jako obiekt seksualny, lecz na szczęście wykorzystanie kobiety wbrew jej woli jest postrzegane jako naganne. Niby logiczne, ale jak się okazało nie każdy autor ma to na uwadze.... Ostatecznie temat nie raził tak bardzo. Jestem w stanie uwierzyć, że był zgodny z ówczesnymi realiami wikingów jednocześnie wzięto poprawkę na czasy współczesne. Mimo to wciąż dla mnie to mały minusik do tej serii. Sama książka napisana jest w formie 3 opowiadań. Mimo, że wydarzenia w nich następują po sobie chronologicznie, to nie ma tej ciągłości wydarzeń a raczej przeskakujemy z wydarzenia do wydarzenia, które może dzielić np. kilka lat. Losy Skalda mnie zaciekawiły dlatego też zamierzam sięgnąć po kolejne części. Książkę czyta się płynnie i szybko. Ma przyjemny styl pisania. Autor używa wielu słów z języka staroskandynawskiego, lecz wszystko jest zwięźle tłumaczone. Z początku trochę skołowało mnie nazewnictwo i odniesienia do mitologii, gdyż nie zgadzały mi się nazwy bogów czy postaci, z tymi, które z nam, jednakże i ten zabieg został wyjaśniony przez autora w dodatku na końcu książki. Myślę, że warto dać tej pozycji szansę, gdyż wydaje mi się ona mało znana. Bawiłam się przy niej bardzo dobrze, lecz ocenie ujmują te drobne minusy.
Daria97 - awatar Daria97
ocenił na 6 4 lata temu
Pies Miha Mazzini
Pies
Miha Mazzini
„Boimy się tylko tego, co jesteśmy sobie w stanie wyobrazić, a wierzymy tylko w to, co potrafimy zrozumieć”. Kto by pomyślał, że tak głęboka myśl może zrodzić się w tak brzydkim mężczyźnie. Przecież żył w społeczeństwie, którego oczekiwania w stosunku do pojedynczych osobników sprowadzały się do jednego – „głupi mają być brzydcy mężczyźni i piękne kobiety”. Główny bohater był brzydki. Bardzo brzydki. No dobrze, nie będę delikatna – ohydny i odrażający. Jego widok zawsze przyciągał ciekawski wzrok, by po chwili zamienić się w wyraz obrzydzenia. Ewidentnie zakłócał poczucie estetyki patrzącego. Każde spojrzenie na niego „wyrażało zdziwienie, jak może istnieć coś tak potwornie szkaradnego i dlaczego t o stoi przed nim, psując mu widok”. W jego pracy brzydota była jednak atutem. Należał do świty Maestra. Miejscowego mafiosa świata przestępczego. Człowiekiem niezastąpionym w wymuszaniu długów i haraczy. Wystarczyło, że stanął pod drzwiami lokalu dłużnika i chwilę popatrzył, by natychmiast otrzymać żądaną kwotę. To pozwalało mu na prowadzenie niezależnego, ustabilizowanego życia z dala od ludzi, w którym rutyna była tym, co cenił sobie najbardziej. Aż do nietypowego zlecenia. Maestro powierzył jego pieczy młodą kobietę Hanę. Bardzo ważnego świadka będącego alibi dla szefa. Miał opiekować się nią i pilnować do rozprawy sądowej. Tylko tydzień i aż tydzień! Relacjonowany przez głównego bohatera, dzień po dniu i godzina po godzinie, przypominający formą narracji dziennik, stał się historią przemiany bezwzględnego, brutalnego, cynicznego, pełnego nienawiści do ludzi autsajdera w człowieka, który odkrył w sobie pozytywne uczucia. Wśród nich największe – miłość do swojego pracodawcy. Kochał go tak, jak pies swojego właściciela. Tej dramatycznej, a momentami komicznej, przemianie towarzyszył koktajl emocji przeżywanych i opisywanych przez głównego bohatera, który bardzo mało mówił i tylko, kiedy musiał, ale za to bardzo dużo myślał. Jego wewnętrzne monologi, komentarze, wnioski, wspomnienia z przeszłości stanowiły swoistą mieszankę filozofii, sarkazmu, ironii, moralizatorstwa i czarnego humoru przez łzy, by ostatecznie pozostawić mnie z myślami pełnymi goryczy. Dotyczącymi współczesnego społeczeństwa. Tak naprawdę ta opowieść o losach jednego człowieka wyrzuconego przez ostracyzm na margines społeczny była pretekstem do zawarcia w niej krytyki ludzkiego systemu wartości hołdującemu urodzie, konsumpcjonizmowi, globalizacji i wychowującemu jeden pożądany model obywatela – niezauważalnego. „Człowieka, który nie będzie się głośno śmiał, płakał, skakał, nie będzie hiperaktywny, tylko będzie siedział na jednym, odgórnie przydzielonym miejscu i robił swoje. Niewzruszony lub – jak zwykło się to określać – kulturalny i dobrze ułożony. Niczym nie wolno mu się wyróżniać”, za to żyć długo i płytko. Miał być wierny jak pies. Tylko takim przeciętniakom, miernym, biernym, ale wiernym, społeczeństwo daje szansę wolności wyboru. Problem w tym, że tacy ludzie nie potrafią z niej korzystać, bo gdyby potrafili, nie byliby przeciętni. Wielu tkwi w tej społecznej pułapce tak, jak tytułowy pies i jak pies traktowanych. Cokolwiek by nie zrobili dla swojego pana. naostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na 7 6 lat temu
Bitwa Patrick Rambaud
Bitwa
Patrick Rambaud
Paradoksalnie dwudniowa bitwa pod Aspern–Essling (21-22.05.1809 r.) należy do rzadziej wspominanych z czasów wojen napoleońskich. Ale bez tego niezwykle krwawego starcia (łącznie 54 tys. poległych po obu stronach) nie byłoby wiktorii pod Wagram. Jednocześnie to początek zmierzchu gwiazdy Napoleona – coraz częściej bitwy nierozstrzygnięte lub sukcesy okupione hekatombą ofiar. Coraz większe znużenie weteranów, pierwsze poważne szczerby w gronie generalicji (Espagne, Saint Hilarie) oraz marszałków – (Lannes). W sumie gdyby nie talent i opanowanie marszałka Masseny straty byłyby dużo większe… Powieść „Bitwa” to literackie spojrzenie na walki w rejonie Aspern oraz Essling. Większy nacisk położono na okropności wojny, na gwałty względem ludności cywilnej. Czytelnik widzi oczami wyobraźni odnoszone rany, stosy amputowanych kończyn, obłęd ocalałych, wręcz słyszy jęki ciężko rannych. Sceny, w których giną maszerujący w czworobokach żołnierze w austriackich i francuskich niezwykle realistyczne. Autor nie miał też wahań, aby pokazać wzajemną niechęć między francuskimi dowódcami, czy antypatyczność Cesarza. A jednak… miałem uczucie pewnego niedosytu. Nie przekonał mnie wątek z zamachowcem Friedrichem Stapsem – w rzeczywistości zamach nastąpił kilka miesięcy po bitwie. Nicolas Oudinot został marszałkiem dopiero po Wagram. Nie mogę przyznać najwyższej noty, ale ze względu na zamiłowanie do epoki napoleońskiej, oceniam jako interesującą publikację.
Kedar - awatar Kedar
ocenił na 6 1 rok temu
Mediapolis Tomasz Kopecki
Mediapolis
Tomasz Kopecki
“Media Polis” to tytuł, na który trafiłem przypadkiem na wyprzedaży za ok. 10 zł. Opis z tyłu nie był jakoś strasznie zachęcający, ale coś mnie podkusiło i wziąłem. Bardzo lubię klimaty Blade Runnera, więc muszę przyznać, iż nie zawiodłem się. Jeśli mam być szczery, to w przeciwieństwie do Madzi, bardzo lubię twórczość naszych rodzimych polskich autorów. Dlatego też staram się podchodzić neutralnie do nawet najbardziej “niszowych” pozycji, bo może akurat się zadziwie. Tomasz Kopecki w swojej książce prezentuje nam przyszłość, ale nie taką fajną, tylko brudną, brutalną, pełną nienawiści, tyrani, propagandy, podporządkowania i prania mózgów. Miejscem, w którym rozgrywa się cała akcja (Złota Republika), włada jej najwyższa Świetlistość, czyli Pierwszy Kapłan, któremu, jak możemy się domyśleć, podpadł nasz główny bohater Abel. Abel nie zgadza się z poglądami, które rządzą w republice i wykonuje pewien krok, który zmienia wszystko. Pierwszy Kapłan nie toleruje żadnego sprzeciwu, co też nasz bohater odczuje dosyć intensywnie na własnej skórze. Poza wątkiem sprzeciwu przeciwko władzy, mamy także temat zaginięcia dziewczyny głównego bohatera, co także powoli z czasem nabiera tempa. Książka jest pełna akcji, historia płynie i nie zatrzymuje się ani na moment. Świat wykreowany może kojarzyć się nam z tym znanym z wielu filmów i innych pozycji książkowych, ale został tutaj na tyle dobrze wykreowany, że chce się go poznawać coraz więcej. Zwłaszcza, to co jest za murem… Coś co wywarło na mnie duże wrażenie, to zakończenie po którym miałem ochotę na więcej. Może to kwestia mojej bujnej wyobraźni, ale po lekturze bardzo chętnie zobaczyłbym ekranizację tej powieści lub chociaż przeczytał kontynuacje… ~ Dawid Po więcej recenzji zapraszamy na: www.instagram.com/shaggy.books/
shaggy_books - awatar shaggy_books
ocenił na 8 3 lata temu

Cytaty z książki Akacja

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Akacja