Andromacha

Okładka książki Andromacha autorstwa Jean Racine
Okładka książki Andromacha autorstwa Jean Racine
Jean Racine Wydawnictwo: M. Kot Seria: Biblioteka arcydzieł poezji i prozy utwór dramatyczny (dramat, komedia, tragedia)
64 str. 1 godz. 4 min.
Kategoria:
utwór dramatyczny (dramat, komedia, tragedia)
Format:
papier
Seria:
Biblioteka arcydzieł poezji i prozy
Tytuł oryginału:
Andromaque
Data wydania:
1949-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1949-01-01
Liczba stron:
64
Czas czytania
1 godz. 4 min.
Język:
polski
Tłumacz:
Feliks Płażek
Tragedia w pięciu aktach słynnego francuskiego dramaturga, czerpiąca motywy z mitologii greckiej i bazująca na dramacie Eurypidesa o tym samym tytule.
Średnia ocen
7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Andromacha w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Andromacha

Średnia ocen
7,1 / 10
23 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Andromacha

Poznaj innych czytelników

118 użytkowników ma tytuł Andromacha na półkach głównych
  • 72
  • 46
25 użytkowników ma tytuł Andromacha na półkach dodatkowych
  • 11
  • 3
  • 3
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Andromacha

Inne książki autora

Jean Racine
Jean Racine
Jean Racine urodził się 22 grudnia 1639 roku. Był francuskim dramaturgiem reprezentującym okres późnobarokowego klasycyzmu. Kształcił się w słynnej szkole w Port-Royal. Początkowo planował bycie duchownym lecz poświęcił się literaturze. W 1660 zwrócił na siebie uwagę Ludwika XIV odą "La nymphe de la Seine". Dzięki takiemu poparciu zrobił szybka karierę na królewskim dworze. Został uznany za... największego z tragików wszech czasów. Tworzył pesymistyczne sztuki, mistrzowsko przedstawiając kobiecą psychikę. Był członkiem Akademii francuskiej, jest zaliczany do trójki największych francuskich dramatopisarzy obok Moliera i Corneille'a. Zmarł w 1699 roku w Paryżu.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Pocieszne wykwintnisie Molier
Pocieszne wykwintnisie
Molier
autopromocja: www.facebook.com/statekglupcow/ __________________________________________________ O długiej drodze, jaką przebył Molier od swojej młodości, aż do bram Paryża, napisaliśmy i naczytaliśmy się już dosyć, już wystarczy. W końcu jednak nastąpił ten moment i ten obcy i zagadkowy przybysz z prowincji w końcu wkroczył w podwoje wielkiego świata. Jak to było? Był rok 1658. W trakcie wędrówek po całej Francji, wraz ze swoją trupą, trafił Molier do Rounen, w pobliże stolicy. I tak jak w przeszłości artystom udawało się znaleźć mniej lub bardziej znacznych protektorów, tak udało się i wtedy – grupa trafia pod skrzydła królewskiego brata. Stąd droga na szczyt była już prosta (ale czy łatwa?) – już w listopadzie tego samego roku, miał miejsce występ przed samym królem i jego dworem. Wystawiono jakąś tragedię, która, podobno, nie udała się najlepiej. Po niej jednak następuje moment przełomowy. Molier prosi władcę o możliwość przedstawienia jednej z własnych fars. Odegranie Doktora Zakochanego (sztuki dzisiaj niestety nieznanej) stanie się jednym z ważniejszych momentów w jego życiu. Król spada z tronu (ze śmiechu i nie dosłownie, rzecz jasna – tak sobie to tylko wyobrażam),a młody komediopisarz łapie samego Boga za nogi. Staje się królewskim ulubieńcem, szturmem zdobywa najważniejsze sceny świata, zaprowadza na nich nowe porządki. Paryż jest oniemiały, Wartogłów i Zwady miłosne podbijają stolicę. Z okolicznych miejscowości ciągną „pielgrzymki”, bo nie znać Moliera, tego zuchwałego dzikusa, to jest nietakt i gafa! A jeśli w XVII wieku zdobyłeś Paryż, to tak naprawdę zdobyłeś cały świat. Ale ta wielka radość dla Króla i Moliera i tłumów widzów, na salonach przyjęta zostaje jako trzęsienie ziemi. Królewski pupil zjawia się znikąd, lekce sobie waży panujące w stolicy porządki i ustanawia własne. Trudno sobie wyobrazić jakie zamieszanie zapanowało wśród paryskich elit! W swoim wstępie do Pociesznych Wykwintniś, Boy w świetny (jak to Boy) sposób kreśli krajobrazy i mapy życia francuskich salonów połowy XVII wieku. Egzaltowane kluby kulturalne, zamknięte spotkania, otaczanie się wpływowymi postaciami i stopniowe, stopniowe odcinanie się od świata. Opisany zostaje salon margrabiny de Rembouillet i podobne, naśladujące go. Były to grupy na tyle elitarne i ociekające swego rodzaju snobizmem, że w ich członków, poznawałeś po zniekształconej, sztucznie uszlachetnianej mowie. Jak w ich oczach wyglądać musiał prowincjonalny komediant, tanią farsą zdobywający sobie królewskie uznanie! Molier nie zamierzał się nikomu kłaniać, wchodzić w zawiłe gry i zakładać maskę, by zdobyć uznanie w wysokich sferach. On wypowiedział im otwartą wojnę. Od tego momentu, walka z zakłamaniem, nieszczerością i obłudą stanie się jego nadrzędną misją. A jako, że próżno szukać szpady ostrzejszej niż śmiech, właśnie śmiechem wyprowadzał zabójcze (bo do dziś aktualne!) ataki. Na pierwszy ogień idą owe wielkie salony, wysokie sfery, jaśnie panie i jaśnie panowie. Sztukmistrz z prowincji nie bierze jeńców – do wyśmiania owych najwyższych, niemalże niebieskich kręgów paryskich elit (a raczej całej zgrai naśladowczyń, za wszelką cenę podążających za modą, co podkreślone zostaje we wstępie autora),zbroi się Molier w sposób prawdziwie przewrotny! Otóż Pocieszne Wykwintnisie, mające godzić w sztucznie napompowane sfery miłośniczek najwyższej kultury, przybierają formę zwykłej farsy, zaczerpniętej wprost z pogranicza francuskiej i włoskiej prowincji, z samego serca ludowości! Pisane prozą, zamknięte w jednym akcie, już przez samą swą formę są policzkiem wymierzonym najwyższym w Paryżu! Molier nie zapisał jeszcze żadnego słowa, a sama forma, którą sobie pomyślał, była już mistrzostwem zuchwalstwa! Co za hultaj! Ale sceny rozwijają się, słowa już płyną, postaci przemierzają wzdłuż i wszerz scenę, a Molierowe zuchwalstwo rośnie z każdym wypowiedzianym zdaniem! Oto dwie przybyłe ze wsi panienki, za wszelką cenę chcą się dostać na salony. Głupim gąskom woda sodowa udeża do głowy i już po kilku dniach widzą w sobie jaśnie panie, klejnoty w koronie paryskich elit. Autor wyśmiewa tu nie tylko same elity, ale i powszechną modę na upodabnianie się do nich. Robi to nie tylko samymi postaciami, ale także językiem, jaki wkłada w ich usta – ten ma być otwartą parodią udziwnionego bełkotu powstającego w owych klubach wysokiej kultury. Widz siedział, słuchał i wiedział, że to jest mowa o niczym. W ludowej farsie dość powszechnym zabiegiem było dobieranie imion bohaterów tak, by były jednocześnie imionami grających je aktorów. Boy tłumaczy, że Magdusia i Kasia, dwie próżne gąski z farsy Moliera, dziedziczące imiona po Magdalenie Bejart i Katarzynie de Brie, wskutek dziwnego zbiegu okoliczności (tak?) były również imionami dwu znacznych figur w salonie pałacu Rambouillet. Ale wróćmy do samej treści, bo ta okazuje się być klejnotem całej tej farsy. Dwie panienki, aspirujące do rangi jaśnie pań, wyśmiewają i obrażają dwu zalotników, którzy postanawiają się zemścić. Wyślą do nich swoje sługi – w tym zaprawionego w wysokim mniemaniu o sobie i w gadulstwie Maskaryla. Ten odegra przed panienkami rolę jaśniepana, bywalca salonów, wielkiego artysty, na co dziewczęta zareagują z największym zachwytem, chichocząc i z wielkimi oczami przyjmując każdą, nawet największą głupotę, jaką przebrany za pana sługa wypowie. Wszystkie te dyrdymały, język, jakim zostaną wypowiedziane, napuszone pozy, snobizm i pozorna elitarność, wszystko to obnaża płytkość całej tej mody, naiwność podążających za nią tłumów... W końcu przychodzi finał. Maski spadają a Molier wyciąga swoją najostrzejszą, obok gromkiego śmiechu, broń: prawdę. Kulminacją nie jest tu wcale głupota i naiwność – ta przychodzi dopiero z ich obnażeniem, z pokazaniem ich prawdziwego oblicza im samym! Wszyscy, wszyscy są bezbronni wobec nagiej i ostrej prawdy. Wybuchy śmiechu, rumieńce wstydu, zawiść i złość. Wszystko jest widoczne jak na dłoni. Tak na scenie, jak i na widowni. Prawda Moliera przekracza linię scenicznych desek, wchodzi w świat rzeczywisty. Obnaża, demaskuje, uderza... naprawia? Cios został zadany, wojna wypowiedziana. Kolejne lata przyniosą następne, coraz cięższe potyczki, z których nie uda się ujść bez ran. Wykwintnisie i ich salony nie zapomną Molierowi ani słowa, a on, jak na jednego z największych hultajów literatury przystało, ciosy będzie wyprowadzał coraz celniejsze, coraz boleśniejsze! Wszystko przed nami!
tivrusky - awatar tivrusky
ocenił na88 lat temu
Opowieści kanterberyjskie (Wybór) Geoffrey Chaucer
Opowieści kanterberyjskie (Wybór)
Geoffrey Chaucer
Średniowiecze kojarzy się Wam wyłącznie z religią i świętym trybem życia? Po lekturze tej książki będziecie musieli zmienić zdanie. Fakt, religia odgrywała wtedy ogromną rolę. Ta książka pokazuje jednak, że nawet podczas pielgrzymki myśli prostych ludzi mogą być zajęte o wiele bardziej przyziemnymi i niejednokrotnie grzesznymi sprawami. W ramach wakacyjnego nadrabiania lektur (a także sierpniowego wyzwania lubimy czytać) postanowiłam dokończyć ledwo tknięte tuż przed sesją Opowieści kanterberyjskie. Jestem miło zaskoczona, jak przyjemnie się to czyta! Z pewnością jest to zasługa doskonałego tłumaczenia Heleny Pręczkowskiej. W skrócie - Opowieści kanterberyjskie to piętnastowieczny zbiór opowiadań. Jak to zwykle w zbiorach bywa - czasem ciekawych, czasem mniej, a często zaskakujących (bo jak to - takie rzeczy w średniowieczu?) Główny zamysł fabularny jest dość prosty. Grupa pielgrzymów podąża do Canterbury. By umilić sobie drogę, postanawiają zorganizować konkurs na najciekawszą opowieść. Mamy tu przedstawicieli różnych stanów, i tak jak zróżnicowani są bohaterowie, tak różne są ich opowieści. Spisana ładnym wierszem, więc przyjemnie się czyta. Niektóre partie mają mocny wydźwięk moralizatorski - te mogą zniechęcać, bo są dla współczesnego czytelnika po prostu nudne i nieatrakcyjne. W średniowieczu jednak exempla cieszyły się dużą popularnością, więc autor wplata je w paru miejscach. Jeśli lubicie klasykę, historie pisane wierszem albo po prostu chcecie spróbować czegoś nowego - polecam. Mam jednak świadomość, że nie każdemu przypadnie do gustu.
andeś - awatar andeś
ocenił na65 lat temu
Ifigenia w Taurydzie Johann Wolfgang Goethe
Ifigenia w Taurydzie
Johann Wolfgang Goethe
Odżyły we mnie wspomnienia młodości,gdy jako dwudziestolatek zachwycałem się bohaterami z pod Troi,których przywódcę sławnego Agamemnona syna Atreusza odnajdujemy pośrednio na kartach sztuki Goethego w postaciach jego dzieci :Ifigenii i Orestesa ,których los i wyroki bogów pchnęły na Taurydę (obecnie Krym),rządzoną przez dzielnego i szlachetnego króla Thoasa.Obraz Ifigenii ,to obraz kobiety doskonałej ,niezwykle wrażliwej,mądrej i opanowanej,ceniącej spokój i harmonię ,potrafiącej spokojną perswazją i ujmującym stylem wymowy opanować najbardziej rozgrzane męskie umysły dążące do tragicznej w skutki konfrontacji.Dzieło Goethego swoim stylem i wielkością w niczym nie ustępuje dziełom starożytnych a w moim mniemaniu nawet je przewyższa pod wieloma względami, min.tym ,że w sposób niezwykle precyzyjny i wiarygodny opisuje stan duchowy bohaterów nie umniejszając przy tym nic z piękna i tajemniczości czasów antycznych.Dzieło Goethego do lekkich nie należy,wymaga od czytelnika wnikliwości i skupienia,oferując w zamian bogactwo doznań duchowych oraz przyjemność obcowania z literaturą ponadprzeciętną o wysokich walorach duchowych i poznawczych,przenoszącą czytelnika do innego wymiaru,nieco zapomnianego,wypieranego we współczesnym świecie przez rzeczy :szybkie,łatwe i przyjemne,od których tylko jeden krok do :bylejakości,tandety i przeciętności,na które ograniczeni znikomą ilością danego nam czasu nie powinniśmy sobie pozwalać.
Bolesław Rychlik - awatar Bolesław Rychlik
ocenił na85 lat temu
Antologia tragedii greckiej Sofokles
Antologia tragedii greckiej
Sofokles Ajschylos
Z powyższego zbioru znałem wcześniej tylko „Króla Edypa” , jedną z najsłynniejszych w ogóle z greckich tragedii antycznych. Któż by nie słyszał o kompleksie Edypa? Mimo, iż to określenie na trwałe się zapisało w historii literatury i mowie potocznej to osobiście nie uważam, go za najtrafniej dobrane. Sam zwrot znaczący pociąg seksualny syna do matki z jednoczesną wrogością ku ojcu dość karkołomnie odpowiada literackiemu pierwowzorowi, gdyż u Sofoklesa nie mamy do czynienia z celowym działaniem, ale z POMYŁKĄ – Edyp jest nieświadomy zarówno co do małżeństwa z własną matką jak i tego iż osobą, którą pozbawia życia jest jego ojciec. Centralną siłą, która determinuje akcje jest przeznaczenie, przepowiednia, natomiast samo działanie, wola bohaterów ma marginalne znaczenie, gdyż tak czy inaczej musi być podporządkowane działaniu ponad naturalnej potęgi. Zdecydowanie największe wrażenie zrobiła na mnie „Antygona” z wszystkich utworów zawartych w antologii. O ile „Królowi Edypowi” zarzucam pewną schematyczność, ubezwłasnowolnienie bohaterów skrępowanych wyrokami opatrzności, o tyle właśnie w „Antygonie” mamy wybornie ukazane silne osobowości głównych bohaterów suwerennie podejmujących decyzje mające kolosalne znaczenie. Z jednej strony Kreon – kult państwa, praworządności, przestrzegania prawa, ale także małostkowość, brak elastyczności, nakazu rozsądku. Z drugiej dumna Antygona – poczucie honoru, religijność, więź rodzinna. Konflikt interesów państwa z prawem jednostki. „Prometeusz skowany” to przesiąknięta ideami humanitaryzmu tragedia antyczna oparta na micie o tytułowym bohaterze, który uszczęśliwiając ludzkość unieszczęśliwił siebie samego. Ostatni, najdłuższy utwór „Oresteja” to trylogia antyczna Ajschylosa. Pierwsza część (Agamemnon) opowiada o zemście żony na niewiernym mężu, który własne dziecko poświęcił dla dobra państwa. Druga część (Ofiarnice),to z kolei zemsta syna na matce, winnej zabójstwa ojca. Trzecia część (Eumenidy) to natomiast sąd nad matkobójcą. O sprawiedliwy wyrok możemy być spokojni, bo sędzią jest być może najmądrzejsza kobieta świata – boska Atena.
Grot - awatar Grot
ocenił na108 lat temu

Cytaty z książki Andromacha

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Andromacha