rozwińzwiń

Pozostań sobą

Okładka książki Pozostań sobą autora Elizabeth Berg, 8373113835
Okładka książki Pozostań sobą
Elizabeth Berg Wydawnictwo: Libros Seria: Historie Ludzkie literatura piękna
207 str. 3 godz. 27 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
Historie Ludzkie
Tytuł oryginału:
Never change
Data wydania:
2002-08-08
Data 1. wyd. pol.:
2002-08-08
Liczba stron:
207
Czas czytania
3 godz. 27 min.
Język:
polski
ISBN:
8373113835
Tłumacz:
Małgorzata Grabarczyk
Średnia ocen

6,5 6,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Pozostań sobą w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Pozostań sobą

Średnia ocen
6,5 / 10
46 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Pozostań sobą

avatar
1591
1466

Na półkach:

Elizabeth znalazła sposób, by w bezpretensjonalny, lekki sposób opowiadać o bardzo trudnych tematach - osamotnieniu, chorobie leku przed śmiercią , autentyczności w relacjach. Główna bohaterka jest pielęgniarką, jaką każdy życzyłby sobie w trudnych chwilach. Jej sposób obcowania z podopiecznymi jest wspaniały co docenił umierający na raka dawny kolega ze szkoły - obiekt dawnych westchnień Miry. Bardzo silnym atutem pisarstwa Berg są autentyczne postaci i bardzo dobre dialogi. Jedynym minusem było dla mnie nagromadzenie krótkich scenek, w których wszystko było ważne i skłaniające do refleksji. Zabrakło oddechu choćby w rozbudowaniu pewnych wątków czy pogłębionych opisach.

Elizabeth znalazła sposób, by w bezpretensjonalny, lekki sposób opowiadać o bardzo trudnych tematach - osamotnieniu, chorobie leku przed śmiercią , autentyczności w relacjach. Główna bohaterka jest pielęgniarką, jaką każdy życzyłby sobie w trudnych chwilach. Jej sposób obcowania z podopiecznymi jest wspaniały co docenił umierający na raka dawny kolega ze szkoły - obiekt...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2854
2263

Na półkach:

Poruszająca i smutna. Bardzo nawet smutna. Opowieść o tęsknocie, samotności i smutku. Bohaterka jest osobą, którą chciałoby się przytulić, ukoić jej smutek i naprawdę odmienić jej życie.

Poruszająca i smutna. Bardzo nawet smutna. Opowieść o tęsknocie, samotności i smutku. Bohaterka jest osobą, którą chciałoby się przytulić, ukoić jej smutek i naprawdę odmienić jej życie.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1552
586

Na półkach:

Bardzo smutna książka o ogromnej samotności, śmierci, odtrąceniu, chorobie, ale także o miłości, nadziei, dobroci. Odbiór zależy zapewne od tego, co sami wnosimy do lektury - ale autorka nie owija w bawełnę. Nie jest łatwo, życie przemija, śmierć nie jest niczym przyjemnym, ale jest też czymś jak najbardziej naturalnym, czego nie warto się bać.
51-letnia pielęgniarka środowiskowa Myra spotyka swoją dawną miłość ze szkoły - mężczyzna ma terminalną postać guza mózgu i nie zamierza poddawać się dalszej terapii. Kobieta robi wszystko, by mu pomóc przetrwać ostatnie miesiące.

Bardzo smutna książka o ogromnej samotności, śmierci, odtrąceniu, chorobie, ale także o miłości, nadziei, dobroci. Odbiór zależy zapewne od tego, co sami wnosimy do lektury - ale autorka nie owija w bawełnę. Nie jest łatwo, życie przemija, śmierć nie jest niczym przyjemnym, ale jest też czymś jak najbardziej naturalnym, czego nie warto się bać.
51-letnia pielęgniarka...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

99 użytkowników ma tytuł Pozostań sobą na półkach głównych
  • 63
  • 34
  • 2
19 użytkowników ma tytuł Pozostań sobą na półkach dodatkowych
  • 13
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Pozostań sobą

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Pani Kimble Jennifer Haigh
Pani Kimble
Jennifer Haigh
Wróciłam zmęczona do domu z myślą, że zjem cokolwiek i mknę pod kołdrę. Zabrałam ze sobą książkę, która czekała na swoją kolej na półce chyba z pół roku. Oczy same mi się zamykały, ale zaczęłam czytać (żeby dobić się już do końca) i... nie mogłam się od niej oderwać. Wciągnęła mnie już od pierwszej strony jak dobry kryminał, a miała być przecież "zwykłą" obyczajówką. Gdyby nie zmęczenie, skończyłabym ją późno w nocy. Była pierwszą rzeczą, po którą sięgnęłam, kiedy tylko otworzyłam oczy następnego dnia. Taka to była zwykła obyczajówka. Już dawno żadna książka nie zrobiła na mnie tak dużego wrażenia. Kiedy przeczytałam, że "Pani Kimble" to debiut amerykańskiej pisarki, mój szacunek do jej dzieła jeszcze się zwiększył. (A potem złapałam się na myśli, że czemu właściwie traktuje się debiuty tak, jakby autor dopiero uczył się pisać? Przecież mógł tworzyć od lat, tylko zdecydował się na wydanie własnej książki dopiero teraz. Podobnie jest na forach, gdzie nowy użytkownik jest często traktowany jak mały niemądry żuczek, a może mieć o wiele szerszą wiedzę niż połowa forumowiczów razem wzięta. Ot, taka dygresja.) Jennifer Haigh stworzyła bardzo gorzką powieść o trzech kobietach, które związały się z tym samym mężczyzną. Tytuł mógłby brzmieć właściwie "Panie Kimble", bo każda z nich była jego żoną. Każda żyła z nim w innym czasie i przy każdej udawał kogoś innego, a wszystkie łączył rozpaczliwy głód miłości, którą - jak im się wydawało - znalazły w jego niesamowicie niebieskich oczach. Jennifer Haigh opowiedziała nam historie trzech żon Kena Kimble'a. Tak niby różnych, a jednak podobnych. Pierwszą żonę, śliczną i młodziutką, poznał w czasach, kiedy nie wolno jej było "nosić szortów, odsłaniać zasłon ani słuchać radia podczas prac w domu". Nie mówiąc o bliższych kontaktach z ciemnoskórymi. Druga, niezależna i zamożna, zaufała mu, pokonując wstyd i strach, że już jej nikt nie zechce. Osobiście uważam, że to ona została przez niego skrzywdzona najbardziej. Trzecią, niczym diament, doszlifował, żeby mogła błyszczeć u jego boku. Spędziła z nim najwięcej czasu, szybko wpajając sobie "podstawową prawdę o charakterze jej męża: Ken nie lubił nieatrakcyjnych ludzi." Ja, jako czytelnik, wiedziałam więcej. Mogłabym się denerwować na naiwność każdej z żon, na przymykanie oczu na niepokojące sygnały, począwszy od szeptanych pokątnie ploteczek, przez głos rodziny, proszący o rozsądek, a skończywszy na milczącej zgodzie na bycie ozdobą na przyjęciach. Każda z nich widziała rysy, pojawiające się coraz liczniej na kryształowej postaci Kena Kimble'a, ale każda starała się je ignorować, okłamując innych, a przede wszystkim samą siebie. "Męża nie ma w domu. Pojechał do Missouri odwiedzić rodziców." "Kena nie obchodzą pieniądze, ma pracę. (Koszenie trawników?) To tymczasowe. Szuka innej pracy." "Kupuje stare domy, remontuje je i odsprzedaje tanio biednym rodzinom. Nie zarabia na tym złamanego grosza." Mogłabym się irytować naiwnością, zaślepieniem czy wręcz głupotą każdej z żon. Mogłabym. Ale czy dziś nie ma takich kobiet - łaknących uczucia, zachwyconych zainteresowaniem, jakim darzy je mężczyzna, być może pierwszy, który zwrócił na nie uwagę? Czy na damskich forach nie ma setek wątków rozżalonych użytkowniczek, które nie mogą (nie chcą) pojąć, że są źle traktowane, nieszanowane, wykorzystywane i okłamywane, i to nie z nimi jest coś nie tak? I problemem nie jest (nie powinno być) to, jak się zmienić, żeby ON był zadowolony, tylko jak pozbyć się z życia kogoś tak toksycznego. Autorka to bardzo wnikliwy obserwator. Świetnym, plastycznym językiem kreuje rzeczywistość, którą można poczuć i dotknąć - jak wiatr od oceanu na Florydzie czy duchotę upału w Wirginii. Pokazuje niespełnione marzenia i ból, jaki towarzyszy zderzeniu bohaterek z rzeczywistością. Tęsknotę za przeszłością i świadomość dokonania złych wyborów. Czas, który niszczy, ale i buduje. Choćby na ruinach. Bez dwóch zdań polecam wszystkim, którzy lubią czytać dobre książki o (trudnym) życiu. http://kotekksiazkowy.blogspot.com/2018/04/pani-kimble-jennifer-haigh.html
KenG - awatar KenG
ocenił na87 lat temu
Trafiona-zatopiona Anna Fryczkowska
Trafiona-zatopiona
Anna Fryczkowska
O tym, że popłynęła nagle wielka ciemna woda, co jest wyraźnym znakiem, że czas zmienić swoje życie. Pewnej nocy wylewa Wisła, odcinając Powiśle od reszty Warszawy. Wśród koczujących mieszkańców jednego z bloków nieco przypadkiem znajduje się Tomasz - zapracowany chirurg onkolog, natomiast w niezalanej części miasta zostaje jego żona, Besia, która wobec braku jakiegokolwiek kontaktu z mężem, dochodzi do przekonania, że ten ją opuścił. Wątek tego stojącego na krawędzi rozstania małżeństwa wydaje się być centralną częścią opowieści. Besia jest kurą domową, która poświęciła karierę zawodową dla wychowywania dzieci - z jednej strony czuje, że jej życie jest puste i brakuje jej w nim jakiegoś istotnego elementu, a z drugiej trudno jej się zmobilizować do zmiany tego układu, bo mimo wszystko jest jej w nim całkiem wygodnie. Tomasz z kolei jest takim typowym mężem, którego główną funkcją jest przynoszenie pieniędzy do domu - z rodziną widuje się głównie w weekendy i nawet wtedy stara się specjalnie nie angażować ani w zabawy z dziećmi, ani w rozmowy z żoną. Istotnym tutaj jest fakt, że w pewnym momencie ci małżonkowie zrezygnowali z elementu, który w ich związku był kluczowy, a nie zdołali sobie wypracować żadnych innych metod okazywania bliskości i przywiązania, co się bardzo odbiło na ich więzi. To byłby bardzo ciekawy wątek, ale trochę brakuje mu pogłębienia i przede wszystkim solidnego, satysfakcjonującego rozwiązania, bo miejsce na to zabierają wątki poboczne. Oprócz Tomasza w bloku znajduje się m.in. jego pacjentka Agata - która uciekła od swojej rodziny ze wsi, oraz jej sąsiad Chudy - cierpiący na patologiczny lęk przed śmiercią. Kompletnym nieporozumieniem jest odklejona od czegokolwiek i zupełnie zbędna pod każdym względem postać "matki karmiącej" (tak jest w narracji nazywana),która nie wprowadza do książki nic poza okazjonalnymi i zupełnie nie trafionymi elementami humorystycznymi. Zgrzytają również postaci dzieci, wysławiające się kompletnie nie po dziecięcemu - dziewczynka w wieku przedszkolnym buduje zdania typu "boję się, że nie zrealizują się moje marzenia". Bardzo ważną postacią w tej książce jest również Bóg, który przewija się w zasadzie we wszystkich historiach, a najbardziej uwidocznia się w wątku Besi i Tomasza. Jest to Bóg rozumiany jako czarodziej, który może spełnić każdą prośbę, jeśli będzie się dostatecznie grzecznym, ale też na pewno ześlę plagę, gdy się zrobi coś złego. Książka nieco mimochodem krytykuje fanatyzm religijny i magiczny sposób myślenia o wierze. Ogólnie mam wrażenie, że mogło to być coś zdecydowanie lepszego, niż ostatecznie wyszło.
niedź - awatar niedź
ocenił na67 miesięcy temu
Zastąpić Carlę Joanna Hines
Zastąpić Carlę
Joanna Hines
Urlop sprzyja nawiązywaniu nowych znajomości. Czy są one dla was ważne, czy może to nic nie znaczące epizody? Helen poznała Carlę podczas greckich wakacji. Dwie samotnie podróżujące kobiety, które miło spędzały razem czas. Teoretycznie, po zakończeniu turnusu, każda powinna odlecieć w kierunku swojej codzienności, jednak ta znajomość zmieni życie Helen o 360 stopni. Opęta ją siecią strachu i obsesji. Fabuła Helen poznaje Carlę podczas urlopu w Grecji. Kobiety postanawiają kontynuować urlop wspólnie. Morze, plaża, drinki, zwiedzanie- czas poświęcają na relaks. Carla wydaje się trochę niespokojna, ale koleżanka nie chce być wścibska. Być może warto było lepiej poznać towarzyszkę, bo pewnego poranka Helen znajduje ją martwą, a do tego nie pamięta co się wydarzyło. Sielanka przeradza się w dramat. "Zastąpić Carlę" to thriller psychologiczny. Joanna Hines wspaniale wykorzystała narrację pierwszoosobową do wprowadzenia tego dreszczyku, za który kochamy ten gatunek. Wchodzimy w umysł kobiety, która walczy z wyrzutami sumienia, którą owe wyrzuty doprowadziły do obsesji na punkcie zmarłej koleżanki i niemożności poukładania sobie życia. Oddanie narracji Helen gwarantuje poczucie niepokoju. Znacie to uczucie, kiedy w nocy zaskrzypi w domu jakiś mebel, a my zaczynamy wyobrażać sobie, że grozi nam jakieś wielkie niebezpieczeństwo? Takie są myśli Helen. Kobieta nie pamięta momentu śmierci koleżanki. Stara się poukładać sobie wspomnienia. Nie jest pewna, czy wydarzenia, które miały miejsce poprzedzającej tragedię nocy, odbyły się naprawdę, czy może są wytworem jej wyobraźni. Niektóre wspomnienia wyolbrzymia, inne jej umykają i dopiero ktoś inny je budzi. Helen czuje się zagubiona, przerażona, osaczona. Chciałaby, ale nie potrafi, odciąć się od wydarzeń minionego lata. Jeszcze jedna rzecz zafascynowała mnie w powieści "Zastąpić Carlę", mianowicie to, w jaki sposób poznajemy tytułową Carlę. Kiedy kobieta żyje może kreować swoje ja i być tym kim chce. Dopiero po jej śmierci udaje nam się podejrzeć jej życie, poznać realia w jakich funkcjonuje. W tym miejscu muszę dodać, że wkraczamy w egoistyczny świat. Dostajemy wachlarz dominujących postaci, które lubią, kiedy ich jest na górze. Bardzo podoba mi się, jak Joanna Hines je wykreowała. Tutaj nie ma pustych imion. Każdą postać się zapamiętuje, każda wzbudza jakieś emocje. Podsumowanie Być może nad wyraz chwalę powieść "Zastąpić Carlę". Trzeba uczciwie przyznać, ze jest w niej kilka momentów, które mogą być nużące np. kiedy Helen zachwyca się kąpielą w morzu, czy podziwia krajobraz, ale taka ona jest. To jest część jej charakteru, jej wrażliwości i żeby ją dobrze poznać musimy wysłuchać jej całego monologu. Ja pokochałam tę powieść za niepokojący klimat i dobrze wykreowanych bohaterów. Dzięki temu czytanie jej było przyjemnością. Moim zdaniem to nie tylko thriller psychologiczny, to bardzo dobry thriller psychologiczny, a Joanna Hines udowodniła, że wie o co w tym gatunku chodzi.
Asia_czytasia - awatar Asia_czytasia
oceniła na95 lat temu
Ciężar wody Anita Shreve
Ciężar wody
Anita Shreve
Jean James jest fotografką, która otrzymuje zlecenie przygotowania obszernego materiału z feralnej zbrodni z 5 marca 1899 r. Wraz ze swoim mężem oraz córeczką, Bille oraz szwagrem i jego partnerką dryfują po wodach oceanów, przepływają zatoki swoim statkiem po to, aby Jean mogła przygotować wedle jej koncepcji materiał. Jeśli chodzi o samą pracę, Jean jest zadowolona, udaje się zdobyć w miejskiej bibliotece pozostałości po mieszkańcach domu, a raczej jego zgliszczy, w którym popełniono morderstwo. Dodatkowym atutem w przygotowaniu reportażu okazują się osobiste notatki dziewczyny, której udało się przeżyć tę okrutną noc.. W trakcie tej przygody, rejsu, jakiego podjęła się rodzina, życie toczy się swoim rytmem. Każdy z osobna spędza po swojemu czas. Dziewczynka stale zwraca na siebie uwagę, prosząc o zainteresowanie się nią. Mąż Jean popija spędzając czas w kokpicie, próbuje coś wymyślić twórczego z racji tego, że, na co dzień ima się pisarstwem, – bo tak właśnie Jean poznała swojego obecnego męża, podczas wieczorku poetyckiego. Jean wraz z Richem, bratem Thomasa spędzają ze sobą najwięcej czasu, nie będąc do końca świadomymi, że tak naprawdę od dawna, od samego początku poznania się Jean z Thomasem, oboje coś do siebie czują. Ale jako, że każde poszło we własnym kierunku, obrało własną ścieżkę życia, ewentualne romanse nie wchodzą w rachubę. Mimo wszystko tych dwojga dorosłych miło spędza ze sobą czas, na pogawędkach czy wspólnym spędzaniu czasu podczas pobytu na wyspie, kiedy to Jean nocami zwłaszcza przygotowuje różne klatki zgliszcz domu i otaczających ją zewsząd wody, samego terenu wyspy. Właściwie Jean podejrzewa, że Thomas flirtuje potajemnie z partnerką szwagra, ale nie ma odwagi zapytać oto wprost. Choć bywa zazdrosna i czasem kąśliwie odpowie na uwagę Adeline – milczy. A córeczka, pochłonięta zajęciami, których chętnie podejmuje się sama Adeline, nie ułatwia jej zadania i w kobiecie wprost się gotuje. Na dodatek nie potrafi pomóc mężowi, wydaje się, że jest nieszczęśliwa w tym małżeństwie, obwiniając się, że została w tę relację nieco nieświadomie wplątana. Nie do końca Jean jest spełniona, ma kochającą, wspaniałą i ciekawa świata córkę. Ma pracę. Ale czy jest szczęśliwa? W głębi duszy może tak, ale z wierzchu pogubiona, dlatego tym więcej uwagi podziela na czytanie zapisków kobiety, której w 1899r. udało się zbiec i uchronić przed niebezpiecznym mordercą. Tak naprawdę historia ocalałej dziewczyny tak bliska jest temu, co odczuwa sama Jean. Na pewno myślami jest blisko młodej Maren Hontvedt, która prędko wyszła za mąż, za mężczyznę zalecającym się do niej od dłuższego czasu. Do potwierdzenia związku ślubnego doszło szybko, nie do końca w sposób przemyślany. Dziewczyna jest nieszczęśliwa, ponieważ rozstała się z jej bliskim bratem, a starsza siostra potępia jej każdy krok, zwraca uwagi, wyśmiewa ją i pogrąża w swoim i tak kruchym i ledwo trzymającym się w ryzach świecie. Kiedy Maren i Jan uciekają się na wyspę, aby zacząć nowe życie, Maren czuje się wprost zawiedziona. Oczekuje zupełnie czegoś innego a niezaniedbanego domu, pustki wokół a przede wszystkim samotności, bo przecież nikt nie mieszka w promieniu mil, a żeby dostać się do domu, należy opłynąć solidny odcinek trasy.. Zakończenie, jak to bywa w powieściach, a ostatnio dość mocno zaskakuję się – jak życie bywa przewrotne, nieprawdaż? - Również mną delikatnie mówiąc, wstrząsnęło. Zamykając książkę, zrozumiałam jak niewiele zmieniło się na przełomie kolejnych lat, wieków. Ludzie są tacy sami, choć żyją w zupełnie różnych warunkach, mają inne możliwości, na pewno większe. Jedno jest jednak pewne, ludzie ciągle staczają największe bitwy o własną osobowość, o „ja”. I często wiele decyzji, życiowych błędów i porażek po prostu nas gubi, a nie korzystając z pomocy a przede wszystkim nie rozmawiając, a zamykając się w swoim szczelnie zamkniętym świecie, doprowadzamy do największych tragedii, o czasem, jakich na pewno byśmy samych siebie nie posądzali. A jednak, potrafimy nawet siebie zaskoczyć i doprowadzić do zupełnej ruiny. I kiedy już chcemy podnieść rękę, wzywając pomocy, okazuje się, że nasz krzyk jest niemy, nikt go nie może dosłyszeć. Po prostu jest za późno na jakiekolwiek decyzje, a niestety, przyczyna zawsze ma swój skutek. My musimy ponieść konsekwencje naszych, jak nam się wydaje, dobrych wyborów..
Kinga Ortyl - awatar Kinga Ortyl
ocenił na69 lat temu
Toksyczne związki rodzaju męskiego Maira Papathanasopoulou
Toksyczne związki rodzaju męskiego
Maira Papathanasopoulou
Przeczytać i podać dalej. Kumpela kiedyś powiedziała: W grecji czas płynie w poprzek; nie stoi w miejscu, bo to niemożliwe, ale płynie w poprzek. Tyczy się to wszystkich śródziemnomorskich krain, lecz ze szeczególnym wskazaniem na grecką. Trudno oddać to w słowie pisanym, ale duch odmiennego wymiaru czasowego czujnie krąży na kartach książki. Bez złudzeń: to współczesne romansidło - na co wskazuje już tytuł - autorstwa greckiej Chmielewskiej dla dorosłych. Fantastyczne żąglowanie słowami na gruncie realiów i kultury helladziej. Zawieszanie myśli w idealnych momentach i odraczanie kontynuacji na później. Znaczące również imiona i nazwiska bohaterów - jeśli ktoś zada sobie trud znalezienia polskich odpowiedników. I ten rozbrajający humor godny wygrania przez AEK ligi miszczuf. Mimo licznych perypetii osób występujących lekka i pełna optymnizmu, z przewrotym hepiendem, nieczytelnym dla większości ludzi z północy (i ze środka) Europy, przyzwyczajonych do rozwiązań 0/1-kowych, dla których motto "póki oddycham mam nadzieję" to pusty slogan. Trochę jak 'Cambio tutto' z 2020 r. Nobel za tłumaczenie dla Ewy T. Szyler, a przynajmniej - czapki z głów! Więc czemu nie 10?.. - Przecież to romansidło! ps. Nie sposób orzec czy autorka w jakikolwiek sposób tym się kierowała, ale relacje między czwórką głównych bohaterów przypominają bramki logiczne: NOT, AND, OR, NAND i NOR - jedna podwójnie.
Allmighty Eternally - awatar Allmighty Eternally
ocenił na91 rok temu
Tulipany Alice Sandra Dallas
Tulipany Alice
Sandra Dallas
Bardzo ubawiłam się przy lekturze powieści „Tulipany Alice” Sandry Dallas. Jednak nie tylko ubawiłam, ale i wzruszyłam. Przyznam, że nie wiem, w jakim stopniu dostępna jest teraz ta powieść, bo wydano ją w Polsce tylko raz, niemal 20 lat temu. Naczekała się na mnie na moim Regale Czytelniczej Hańby, oj, naczekała… 😊 Akcja tej powieści rozgrywa się podczas wojny secesyjnej. Tytułowa bohaterka to postrzelona, zbuntowana młoda mężatka, która po ślubie trafiła z dużego miasta na zapyziałą amerykańską Fiołkową Farmę. Wkrótce potem jej małżonek, Charlie, zaciąga się do wojsk Unii i zostawia ją ze swoją matką, którą Alice uważa na największą na świecie sekutnicę. Jedyną rozrywką młodej kobiety są nieliczne spotkania w gronie kobiet z okolicy, które zajmują się z wielką pasją patchworkowym szyciem kołder. Okazuje się jednak, że małe pobliskie miasteczko to siedlisko plotek i zakłamania, o czym Alice systematycznie pisze w listach do swojej siostry, Lizzie. Jak to w przypadku literatury epistolarnej bywa, w ten sposób poznajemy codzienność głównej bohaterki, ale także jej przeszłość oraz życie bliskich, znajomych oraz przygodnie spotykanych ludzi. Pyskata Alice w listach do siostry nie przebiera w słowach, jej język (zwłaszcza porównania) to właśnie powód, dla którego nieraz uśmiałam się do łez. Nie jest to idealna bohaterka, ma wiele wad i nie ze wszystkich zdaje sobie sprawę, ale jest tak rozbrajająca w swej szczerości, że nie sposób jej nie polubić. Gdy w pewnym momencie Alice zostaje oskarżona o morderstwo, sprawy się komplikują. Robi się i śmieszno, i straszno, bo autorka podejmuje w tym przypadku ponadczasowy temat przemocy wobec kobiet (więcej nie zdradzę, by nie spojlerować). Dodam tylko, że ta powieść pokazuje także jak wielkim złem jest wojna. Temat wciąż aktualny i pewnie nigdy nie przestanie taki być. Staram się od niego uciekać, ale wciąż to mi się nie udaje… „Tulipany Alice” czyta się szybko, lekko, ale od pewnego momentu również refleksyjnie, tym bardziej, że pewni bohaterowie dają się poznać z innej strony niż na początku. To na pewno gratka dla tych, którzy lubią i cenią książki Fannie Flagg, autorki kultowych „Smażonych zielonych pomidorów” – podobny klimat (chociaż akcja rozgrywa się w innych czasach) , podobne poczucie humoru. Polecam z czystym sumieniem!
allison - awatar allison
ocenił na83 lata temu

Cytaty z książki Pozostań sobą

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Pozostań sobą