rozwińzwiń

To nie jest fajka

Okładka książki To nie jest fajka autora Michel Foucault, 839050636X
Okładka książki To nie jest fajka
Michel Foucault Wydawnictwo: słowo/obraz terytoria Seria: Eseje o Sztuce sztuka
72 str. 1 godz. 12 min.
Kategoria:
sztuka
Format:
papier
Seria:
Eseje o Sztuce
Tytuł oryginału:
Ceci n’est pas une pipe
Data wydania:
1996-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1996-01-01
Liczba stron:
72
Czas czytania
1 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
839050636X
Tłumacz:
Tadeusz Komendant
Średnia ocen

6,8 6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup To nie jest fajka w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki To nie jest fajka

Średnia ocen
6,8 / 10
39 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce To nie jest fajka

Sortuj:
avatar
640
501

Na półkach:

Motyw fajki z obrazu Magritte'a, posłużył Focaultowi do pokazania, iż akt twórczy, to nic innego jak świadoma wizualizacja naszej podświadomości

Motyw fajki z obrazu Magritte'a, posłużył Focaultowi do pokazania, iż akt twórczy, to nic innego jak świadoma wizualizacja naszej podświadomości

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

300 użytkowników ma tytuł To nie jest fajka na półkach głównych
  • 236
  • 61
  • 3
24 użytkowników ma tytuł To nie jest fajka na półkach dodatkowych
  • 9
  • 5
  • 3
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki To nie jest fajka

Inne książki autora

Michel Foucault
Michel Foucault
(1926–1984),francuski filozof i historyk, od 1970 roku profesor College de France. Utwierdził w naukach humanistycznych pojęcie nieciągłości epistemologicznej, zapożyczone od Georges’a Canguilhema, pod którego kierunkiem pisał pracę doktorską Historia szaleństwa w dobie klasycyzmu (1961). Nowatorskie podejście Foucaulta do humanistyki zaowocowało serią publikacji, które przyniosły mu międzynarodową sławę: Narodziny kliniki. Archeologia spojrzenia medycznego (1963),Archeologia wiedzy (1969) Nadzorować i karać. Narodziny więzienia (1975),Historia seksualności (1976, 1984) i najsłynniejsze Słowa i rzeczy. Archeologia nauk humanistycznych (1966). Foucault interpretuje rozwój humanistyki jako serię nawarstwiających się poziomów wiedzy, z których każdy stanowi odrębne pole epistemologiczne. Uwrażliwiony na wszelkie postacie wykluczania z życia społecznego jego form nietypowych, nie tylko wzbogacił humanistykę o obserwacje i analizy „marginesów” społeczeństwa, był również znaczącą postacią wśród francuskich intelektualistów walczących o wolność ekspresji. Był może ostatnim z Francuzów, którzy, śladem Montaigne'a, uważali duszę i papier, wino i chleb, umysł i kostium, ciało i tekst za próby.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Sztuka i złudzenie. O psychologii przedstawienia obrazowego Ernst Hans Josef Gombrich
Sztuka i złudzenie. O psychologii przedstawienia obrazowego
Ernst Hans Josef Gombrich
Po zapoznaniu się z tą książką, powiedzenie : „Gadał dziad do obrazu a obraz doń ani razu” traci sens. Bo dzieła sztuki mówią a i odbiorca prowadzi z nimi ciągły dialog, wystarczy tylko znaleźć wspólny język. A nie jest to takie trudne, bo Autor uświadamia nam oczywisty fakt, że wszyscy – i artyści i widownia, podlegają tym samym prawom psychologii oraz fizjologii widzenia, czucia i innych zmysłów niezbędnych do odbioru sztuki. Autor wplata w dzieje sztuki współczesne Mu osiągnięcia psychologii i za ich pośrednictwem stara się tłumaczyć fenomen powstawania dzieła i jego odbioru przez widownię. Zarzeka się też, że to nie jest kolejny podręcznik z historii sztuki, a jednak, moim zdaniem na swój sposób historią sztuki jest. Historią dochodzenia do wniosku, że sztuka daje klucz do ukrytego świata ukrytych doznań psychicznych i lepszego poznawania siebie i otoczenia. I byłyby to doprawdy „oczywiste oczywistości”, gdyby nie piękny styl, ogromna wiedza, erudycja, jasność wyrażania się i bijące z książki jakieś nieokreślone, ciepłe poczucie humoru i sympatia do czytelnika. Jeśli Autor był takim samym wykładowcą jak pisarzem, na zajęciach musiał mieć tłumy! W trakcie przedzierania się przez gombrichową interpretację malarstwa uderzyło mnie sporo ciekawych myśli. Przede wszystkim – że człowiek nie jest w stanie pojąć tego, z czym się wcześniej nie spotkał. Więc sztuka nie rodzi się z niczego a bazuje na ciągłych powtórzeniach i twórczych interpretacjach tego, co stworzyli inni. Od lat nauka malarstwa polegała na terminowaniu u mistrzów i wieloletnim kopiowaniu - a to starych obrazów, a to z natury. Ten tom niestety nie doczekał się nowszego wydania niż z 1981 roku, ilustracje w nim zawarte są gorsze niż złe, ucięte, czarno-białe i ziarniste ale są też merytorycznie bezcenne. Okazuje się, że dawni mistrzowie pozostawili po sobie nie tylko skończone dzieła ale całą masę szkicowników, szablonów, wzorników, prób narysowania stóp, uszu, głowy, dziecięcych postaci, dorosłych sylwetek rozrysowanych na szczegółowe proporcje, zwierząt w spoczynku i w ruchu, tak, że w wielu wypadkach spore fragmenty obrazu powstawały niejako na zasadzie „kopiuj-wklej”. To tłumaczy, czemu na tak wielu starych obrazach amorki, aniołki lub Dzieciątka są podobne do siebie i puciate jakby chorowały na świnkę! Kopiuj-wklej… Co oczywiście nie znaczy, że wystarczy namazać w odpowiednich proporcjach różne kawałki ciała żeby otrzymać Monę Lisę. I nie jest prawdą, że najdawniejsza, starożytna sztuka była bardziej „prymitywna” z powodu braków warsztatowych twórców. Określona maniera to wynik niechęci do innego schematu, wymagań ducha epoki, oczekiwań odbiorców. Świadczą o tym przepiękne ponadczasowe zgodne z anatomią szkice w „brudnopisach” egipskich czy wczesnośredniowiecznych które dowodzą, że artyści od zawsze umieli „w sztukę” ale z ważnych powodów tworzyli w zrytualizowany sposób. Oczywiście zawsze rodzi się grono twórców buntujących się przeciwko schematom i starej manierze . Każde pokolenie patrzy na osiągnięcia poprzedników i czerpie z tradycji – płynie z nią lub ja obala, ale nigdy nie zdoła zniszczyć. Bo jeśli już planujemy jakiś twórczy bunt to trzeba wiedzieć z czym się nie zgadzać. Taki Constable na przykład przed malowaniem nowego obrazu starał się „zapomnieć” o jakichkolwiek wcześniejszych malowidłach. Nic z tego, nie zapomniał – ale udało Mu się stworzyć nowe, świeże, oryginalne dzieła. Bez wątpienia psychologia przybliża i tłumaczy fenomen widzenia, rozumienia, rozpoznawania znanych motywów, ukazuje jak łatwo i chętnie dajemy się omamić iluzją trzeciego wymiaru na płaskiej powierzchni, iluzją ruchu na nieruchomym płótnie, iluzją oddalenia, perspektywy, iluzją koloru zależnie od nałożonego tła. Ale jeśli chodzi o uzyskanie „przepisu na arcydzieło” – nadal go nie otrzymujemy. I to chyba dobrze, bo dzięki temu artyści wciąż muszą przeżywać twórcze męki żeby je stworzyć a odbiorcy starać się ze wszystkich sił rozpoznawać te wybuchy geniuszu.
Katarzyna Anna - awatar Katarzyna Anna
oceniła na91 rok temu
Czas utrwalony Andriej Tarkowski
Czas utrwalony
Andriej Tarkowski
Książka zmotywowała mnie do obejrzenia kilku obrazów, wszystkim dobrze już znanego reżysera. Niekiedy raził mnie jej nadmierny, bezkompromisowy idealizm, który lepiej wyraża się w postaci obrazów na ekranie, niż w formie teoretycznych dywagacji. Fantazje autora rekompensuje dążenie do uchwycenia bezpośredniego doświadczenia oraz zbijanie wszelkich pytań o symbolikę w jego filmach: „Bardzo trudno było mi wyjaśnić osobom, które obejrzały Zwierciadło, że w filmie, oprócz pragnienia wyrażenia prawdy, nie ma innego ukrytego, zaszyfrowanego sensu”. Tarkowski stara się scharakteryzować estetykę sztuki filmowej nadając jej ontologicznego kształtu. Pojęciem wiodącym w jego teorii jest czas filmowy wyznaczony przez rytm poszczególnych ujęć zamkniętych w ściśle określonej przestrzeni (montaż pełni drugorzędne znaczenie). W ten sposób kino zbliża się do życia, jest „realnością emocjonalną”. Nie jestem teoretykiem filmowym, ale świadomość artysty jest w tym wypadku zdumiewająca. Cześć omawiająca strukturę obrazu filmowego to najmocniejsza strona książki. W zakończeniu autor pozwala sobie na ocenę kondycji duchowej ludzki, która, jak pewnie nikogo nie zaskoczy, znajduję się obecnie w kryzysie. Zagrożeniem dla jednostki jest wszechobecny materializm. Mamy tu do czynienia z chrystusową rolą artysty, który wskazuję zagubionym jednostkom właściwy kierunek rozwoju. Wydaję mi się, że to nieco przestarzała idea zabarwiona megalomanią autora. Tarkowski zapomina, że pełny rozrost duchowy możliwy jest w optymalnych warunkach materialnych. Podsumowując – rosyjski reżyser to o wiele lepszy autor przenikliwych obrazów filmowych, niż teoretyk. Niektóre, toporne fragmenty zostają jednak usprawiedliwiona imponującą świadomością artystyczną Andrieja Tarkowskiego.
Maciek Pogas - awatar Maciek Pogas
ocenił na74 lata temu
Punkt i linia a płaszczyzna Wassily Kandinsky
Punkt i linia a płaszczyzna
Wassily Kandinsky
Jak to miło być hobbystą, czytać mądre książki i nie musieć zaliczać ich na kolokwium albo tworzyć prac na ich podstawie! Bo ten Kandinsky z Bauhausu to z jednej strony solidny podręcznik z dziedziny malarstwa i grafiki - chudy ale gęsty od treści (złoty, a skromny - jak mówi mój znajomy),a z drugiej cudny materiał do przemyśleń o sztuce współczesnej i świecie w ogóle. Do tego napisany bardzo przystępnie. Do tego mój egzemplarz biblioteczny opatrzony ołówkowymi notatkami jakiegoś pasjonata - raj! (i nie wmawiajcie mi, Obywatele, że po książkach się nie maże, bo to cud prawdziwy napotkać w starym tekście notatki mądrego czytelnika!) Podobno W. Kandinsky był zwolennikiem teorii syntezy sztuk - czyli wszystko kojarzyło Mu się ze wszystkim; malarstwo abstrakcyjne z muzyką, muzyka z matematyką, matematyka z geometrią, geometria z kolorami, kolory z dynamiką przekazu, dynamika z układem punktów, punkty z zapisem nutowym, zapis z liniami, linie z kątami i łukami, te z kolei z liryzmem i dramatyzmem, stąd już blisko do tańca; jeszcze pasywność i aktywność, gęstość, ciężar i lekkość, niebyt, zimno i gorąco, smutek i radość; dodajmy jeszcze pasywne (niebieski),aktywne (żółty) i nieme (czarny-biały) kolory - uffff! Mamy cudną teorię współczesnego malarstwa, która pewnie zatruła żywot niektórym studentom a innym laikom nieco otworzyła oczy na fenomen ciapków, bryzgów, kątów prostych i rozwartych, kwadratów Malewicza, punktów i linii, które na abstrakcyjnych dziełach wcale nie są kakofonią kolorowych przychlastów, przypadkowych zestawień, tworzonych zapewne pod wpływem substancji zakazanych. Twórco - uważaj, gdzie stawiasz kleksa, Widzu - bądź wrażliwy na kierunki linii na płaszczyźnie i wzbogacaj się nimi!
Katarzyna Anna - awatar Katarzyna Anna
oceniła na81 rok temu

Cytaty z książki To nie jest fajka

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki To nie jest fajka