Hollywood: Romanse i skandale

Okładka książki Hollywood: Romanse i skandale autorstwa Peter Beresford
Okładka książki Hollywood: Romanse i skandale autorstwa Peter Beresford
Peter Beresford Wydawnictwo: Ring biografia, autobiografia, pamiętnik
177 str. 2 godz. 57 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Data wydania:
1991-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1991-01-01
Liczba stron:
177
Czas czytania
2 godz. 57 min.
Język:
polski
Bulwersująca książka Petera Beresforda. Autor bez żenady zagląda za zamknięte bramy Miasta Upadłych Aniołów. Relacja Beresforda, zwłaszcza dla polskiego czytelnika, wydać się może szokująca i brutalnie szczera, ale nie łudźmy się: to zaledwie część prawdy o codziennym i conocnym życiu w miejscu, gdzie sztuka i występek tworzą amoralny, lecz fascynujący konglomerat. Tajemnice sypialni Cher, piekło Elizabeth Taylor i Richarda Burtona, kochankowie Rocka Hudsona, namiętności Marilyn Monroe, burzliwa młodość Madonny, miłosne pasje Joan Collins - to zaledwie okruch tego lustra, w którym przegląda się Hollywood - królestwo skandalu.
Średnia ocen
5,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Hollywood: Romanse i skandale w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Hollywood: Romanse i skandale

Średnia ocen
5,9 / 10
21 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Hollywood: Romanse i skandale

Sortuj:
avatar
8
6

Na półkach:

Skandale i romanse w świecie Hollywood od lat 20-tych po 80-te XX wieku. Autor opisuje nam szeroko sylwetki znanych i lubianych gwiazd kina. Wiele historii po dzień dzisiejszy zadziwia i zastanawia. Czym kierowały się gwiazdy Hollywood? Do czego doprowadziły je pieniądze i sława?
Książka zaskakująca, jednak czyta się ją ciężko i długo, ze względu na nazwiska, które nie zawsze są opisane przez autora. Trzeba mieć już jakaś wiedzę z historii Hollywood i kinematografii aby przeczytać tą książkę z pełnym zrozumieniem co autor chciał nam przekazać.

Skandale i romanse w świecie Hollywood od lat 20-tych po 80-te XX wieku. Autor opisuje nam szeroko sylwetki znanych i lubianych gwiazd kina. Wiele historii po dzień dzisiejszy zadziwia i zastanawia. Czym kierowały się gwiazdy Hollywood? Do czego doprowadziły je pieniądze i sława?
Książka zaskakująca, jednak czyta się ją ciężko i długo, ze względu na nazwiska, które nie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1311
370

Na półkach: , ,

burzliwe miłostki, seks skandale i narkotyki - tak właśnie wyglądało (i nadal wygląda) życie gwiazd w "fabryce snów", świetnie opisane praktyki, jakimi rządziły się wytwórnie filmowe, kreując swoje gwiazdy

mamy tutaj wszystko w skrócie nakreślone - fascynację i śmierć Valentina, piekło związku Elizabeth Taylor i Richarda Burtona, nie do końca jasną śmierć Marilyn Monroe, związki homoseksualne różnych aktorów, nagość Madonny, i wiele, wiele innych...

bardzo dobrze napisana, przyjemnie się czyta, aż szkoda, że jest tego tak niewiele, dla interesujących się Hollywood jest to jedna z obowiązkowych lektur!

burzliwe miłostki, seks skandale i narkotyki - tak właśnie wyglądało (i nadal wygląda) życie gwiazd w "fabryce snów", świetnie opisane praktyki, jakimi rządziły się wytwórnie filmowe, kreując swoje gwiazdy

mamy tutaj wszystko w skrócie nakreślone - fascynację i śmierć Valentina, piekło związku Elizabeth Taylor i Richarda Burtona, nie do końca jasną śmierć Marilyn Monroe,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

76 użytkowników ma tytuł Hollywood: Romanse i skandale na półkach głównych
  • 46
  • 28
  • 2
19 użytkowników ma tytuł Hollywood: Romanse i skandale na półkach dodatkowych
  • 11
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Czytelnicy Hollywood: Romanse i skandale przeczytali również

Paul McCartney: biografia Piotr Chróściel
Paul McCartney: biografia
Piotr Chróściel
Recenzja pt. „ADWOKAT”, z pisma „Tylko Rock” nr 11 / 1992 r.: W roku 1977 kiedy to Linda i Paul McCartney przebywali na, pracowicie zresztą spędzonych, wakacjach w Nigerii przeżyli niebezpieczną przygodę. Wracali właśnie do wynajętego domu obładowani sprzętem muzycznym i filmowym, gdy zaatakowało ich sześciu opryszków. Linda krzyknęła: Nie zabijajcie go - on jest muzykiem. To zdanie, wielokrotnie cytowane później w pra­sie, jak słusznie zauważył Piotr Chrościel - mo­głoby stać się symbolicznym mottem jego bio­grafii. Prawda jest niestety taka, że po rozwiąza­niu zespołu The Beatles, non stop niemal kryty­kowany za swoją samodzielną twórczość McCartney, długo jeszcze musiał żyć w cieniu do­konań swojego wielkiego byłego partnera. Prawdą jest również to, że bardziej charyzma­tycznemu Lennonowi okoliczności stworzyły na pewno lepsze warunki, aby zabłysnąć poza firmą - Lennon-McCartney. Ten dowód młodzieńczej przyjaźni sporo później kosztował Paula. Wiele doskonałych piosenek skomponowanych wy­łącznie przez niego, przypisywanych było Len­nonowi dlatego tylko, że po prostu... były dobre. Lennon, szczególnie po swojej śmierci (o ironio losu) okrzyczany został „wodzem hippisów”, „największym rockowym bojownikiem o pokój”, wreszcie - idolem kilku przecież pokoleń. McCartney’owi pozostała etykietka groszoroba o spojrzeniu skrzywdzonego spaniela. Biografia Paula McCartneya autorstwa Piotra Chrościela udowadnia jak bardzo krzywdzący to pogląd. Trudno się zatem dziwić, że Paul przy­pomina bardziej spisaną mowę obrończą adwo­kata, niż obiektywną biografię eks-Beatlesa. Od­wrotnie jak Dariusz Michalski w Lennonie, Chrościel pominął niemal całkowicie czasy beatlesowskie skupiając się na solowej działalności Paula, udowadniając bezzasadność narosłych wokół jego osoby „legend”. Wszelkie ataki prasy oraz tkwiące w umysłach ludzi schematy na te­mat McCartneya wynikają - zdaniem autora ze spraw czysto poza muzycznych: "...wszystko dlatego, że Paul jest nieprzyzwoicie wiemy swo­jej żonie, nie dmucha chłopczyków, nie obraża uczuć religijnych innych osób, nie robi burd w knajpach od pewnego czasu nie ćpa" - twier­dzi Chrościel zadając pod koniec książki ironiczne pytanie: "Czy tak powinien wyglądać weteran lat sześćdziesiątych?" "Paul" to książka przekonywająca i ciekawa, ale moim zdaniem napisana chyba zbyt późno. Podczas gdy Lennonowcy zapełniali przez lata półki księgarni i kolumny czasopism nowymi pra­cami, McCartneyowcy milczeli... Szkoda. [KRZYSZTOF KOTOWSKI] zapraszam na blog: tesinblog.wordpress.com
san-escobar - awatar san-escobar
ocenił na74 miesiące temu
Elżbieta II. Portret monarchini Sally Bedell Smith
Elżbieta II. Portret monarchini
Sally Bedell Smith
„Elżbieta II. Portret monarchini” to już moja druga biografia zmarłej w 2022 królowej Wielkiej Brytanii. Zarówno ona, jak i sama brytyjska rodzina królewska, interesują mnie już od kilku dobrych lat, natomiast dotychczas bazowałam głównie na informacjach z internetu i dopiero jakiś czas temu postanowiłam sięgnąć po typową biografię. Poprzednia, którą czytałam, o bardzo zbliżonym tytule, czyli „Elżbieta II. Portret królowej” była jednak bardzo szczątkowa i nie powalała merytoryką. Z książką Sally Bedell Smith jest natomiast inaczej. Ta konkretna biografia, o ile się orientuję bo przyznam szczerze że świat tego typu książek jest jeszcze dla mnie całkiem nowy, jest bardzo klasyczna. Autorka kreśli nam życie Elżbiety poczynając od początku jej edukacji, a skończywszy na ślubie księcia Williama i Kate Middleton w roku 2011, na rok przed diamentowym jubileuszem, czyli obchodami 60-lecia panowania królowej. Nie pomija też dosyć istotnych kwestii, takich jak chociażby to, dlaczego to właśnie Elżbieta wstąpiła na tron (co nie od zawsze było takie oczywiste),nie ignoruje też innych postaci, które dla królowej były ważne przez całe jej życie, lub tylko w konkretnym jego okresie, jak książę Filip i ich dzieci, albo chociażby poszczególni premierzy Wielkiej Brytanii. Książka ukazała się pierwszy raz w roku 2012, który, jak wspomniałam wyżej, był rokiem diamentowego jubileuszu Elżbiety II i choć sama ta nazwa nie pada często w tekście, to dało się odczuć, że biografia była pisana właśnie jako podsumowanie sześćdziesięciu lat panowania władczyni. Można nawet powiedzieć, że główną osią całej opowieści o królowej są jej osiągnięcia, nie tylko jako głowy królestwa, ale również jako głowy Wspólnoty Narodów, czyli pamiątce po niegdyś wielkim imperium brytyjskim. Autorka bardzo dużo czasu poświęca podróżom Elżbiety do krajów Commonwealthu, spotkaniom z tamtejszą ludnością i władzami. Oprócz tego ważne są też inne podróże, zwłaszcza te do USA, które było wyjątkowo częstym celem zarówno wizyt politycznych, jak i rekreacyjnych. Ponadto sporo miejsca jest poświęcone premierom, którzy obejmowali urząd przez te sześć dekad. Dla mnie wszystkie te aspekty polityczne były bardzo ciekawe, ponieważ wiele faktów i ciekawostek z życia Elżbiety II znałam już wcześniej, a zagadnienia polityczne kojarzyłam szczątkowo i tylko niektóre. Może to jednak znużyć innych, których interesuje sama postać Elżbiety, a niekoniecznie jej funkcja, ja jednak uważam, że nie da się poznać Elżbiety nie znając jej zakresu obowiązków i polityki, więc ja uważam to za plus. O Elżbiecie jako osobie też jest sporo, głównie w kontekście jej ulubionej pasji, czyli koni. Ten temat ma chyba najwięcej miejsca spośród wszystkich, które nie traktują o polityce i Wspólnocie Narodów, ponadto mam wrażenie, że Smith wyczerpuje go całkowicie. Muszę też zaznaczyć, że biografia wydaje się być bardzo stronnicza. Autorka co prawda próbuje czasem ukryć swoje uwielbienie względem królowej, ale nie zawsze jej to wychodzi (zwłaszcza rozdziały i fragmenty, w których napomina o Dianie, pokazują że Smith bardzo ceni królową, a za księżną wyraźnie nie przepada). Przyznam szczerze, że to akurat nie bardzo mi się podobało. Jasne jest, że autorka interesowała się postacią Elżbiety II, inaczej nie napisałaby jej biografii, ja jednak sądzę, ze powinna być bardziej neutralna w okazywaniu tego, z którym bohaterem dramatu sympatyzuje. Poza tym jednym mankamentem uważam tę biografię za całkiem udaną. Nie jestem w stanie powiedzieć, czy jest najlepsza na polskim rynku, ale zdecydowanie jest najlepszą biografią królowej Elżbiety II jaką miałam okazję czytać. Kiedyś jeszcze na pewno przeczytam jakąś inną i wtedy z chęcią ją porównam właśnie z tą.
Lynx - awatar Lynx
ocenił na81 rok temu
Queen - Dzieła zebrane Georg Purvis
Queen - Dzieła zebrane
Georg Purvis
Ojojoj, co tu się wyprawia... Gdybym czytał tę pozycję w oryginale, dałbym jej 8 gwiazdek. Owszem, cenię ogrom pracy, jaką Georg Purvis w nią włożył, tworząc dzieło encyklopedyczne, pełne informacji, które wiele razy mnie zaskoczyły, a jestem fanem od momentu ukazania się singla "Innuendo". :) Problem w tym, że autor nie ustrzegł się przed pewnymi przeinaczeniami i błędami, powtarza mity, które były już dawno obalone w 2007 (wtedy wyszedł oryginał). Co więcej, w opisach płyt i utworów umieszcza czasami sporo nazbyt subiektywnych, stronniczych opinii. Właśnie dlatego nie zasługuje na komplet. Problem w tym, że polskie wydanie zostało koszmarnie przetłumaczone. Pani Mejs i pan Lubański stosują angielską składnię, dosłownie tłumaczą idiomy, przyporządkowują nieprawidłową płeć do wymienianych nazwisk (heloł, w 2008-2009 już istniał Google, sprawdzenie osoby zajęłoby zaledwie moment),popełniają błędy językowe na naprawdę podstawowym poziomie, no i prezentują fatalny styl. Jako tłumacz spaliłbym się ze wstydu, gdybym miał oddać taki twór wydawnictwu. Rozumiem krótkie terminy, ale to jest zejście do naprawdę niedopuszczalnego poziomu. Jako wydawca też spaliłbym się ze wstydu, bo publikowanie czegoś takiego to po prostu afront dla czytelnika. Redakcji i korekty chyba ten tekst nie widział. Szkoda, że tak wartościowa, encyklopedyczna pozycja została w tak koncertowy sposób spaprana. Kagra, wyrazy podziwu... Tłumaczenie dostałoby 1 gwiazdkę, więc ocena ogólna to 6. Niżej nie zejdę, bo jednak najważniejsza jest praca autora.
Piotr Kucharski - awatar Piotr Kucharski
ocenił na67 lat temu
Sinatra. Miłość, muzyka, mafia Anthony Summers
Sinatra. Miłość, muzyka, mafia
Anthony Summers Robbyn Swan
„Wszystkie jego dowcipy i żartobliwe uwagi […] wywoływały śmiech w reżyserce, ale po jakimś czasie zdałem sobie sprawę, że śmiano się o wiele głośniej, niż wskazywałaby na to jakość żartów. […] Zupełnie jakby te wszystkie obecne tam osoby zmuszały się do śmiechu. Dziwne jednak było to, że oddzielało ich od niego podwójne okno, więc nie mógł ich słyszeć i w żaden sposób nie mógł wiedzieć, kto śmiał się z jego żartów najgłośniej, a mimo to i tak w ten sposób reagowali”*. Muszę przyznać, że kiedy natrafiłam na przytoczony fragment w książce „Sinatra. Miłość, muzyka mafia”, doznałam pewnego rodzaju konsternacji. Pojawiło się, bowiem we mnie pytanie czy opisany śmiech był wyrazem bezbrzeżnego podziwu czy raczej oznaką strachu. W trakcie lektury biografii słynnego artysty to uczucie niepewności towarzyszyło mi wiele razy. Wszystko za sprawą faktu, iż słynny „Głos”, jak nazywano Sinatrę za czasów jego pierwszych, wielkich przebojów, uosabiał w sobie światło i ciemność, które istniały jakby obok siebie przez lata wykuwając jego legendę. Podróż zaczynamy jednak w Hoboken w stanie New Jersey w Stanach Zjednoczonych, gdzie osiedlił się dziadek jednej z najjaśniejszych gwiazd amerykańskiej muzyki popularnej. Rodzina Sinatrów miała swoje korzenie prawdopodobnie w Agrigento we Włoszech, czyli w regionie, gdzie narodziła się sycylijska mafia. Jest to o tyle istotne, iż istnieje wiele dowodów, że gdyby nie ta słynna organizacja przestępcza - w tym jej szef Lucky Luciano - talent wokalny chuderlawego chłopaka nigdy nie zostałby zauważony. Jednak zanim Frankie wylądował na ulicy, by początkowo śpiewać w nocnych klubach o wątpliwej renomie, jego dzieciństwo nie przypominało sielanki. Życiem przyszłego wokalisty i aktora zawiadywała apodyktyczna matka, która na skutek komplikacji porodowych, doczekała się tylko jednego dziecka. To wydarzenie sprawiło, że kobieta przelała na jedynaka wszystkie swoje zawyżone oczekiwania i frustracje. Frank już wkrótce uciekł w świat młodzieńczego buntu, przez który ostatecznie nie skończył szkoły średniej i został wyrzucony z domu. Ta sytuacja zaowocowała zerwaniem więzi rodzinnych na ok. dwa lata. Można przypuszczać, że to właśnie wówczas narodziła się fascynacja nastolatka jazzem i twórczością Binga Crosby’ego. Buńczuczny chłopak już wówczas mówił, że marzy by być największym wokalistą świata, lecz minęło kilka dobrych lat, zanim to pragnienie zaczęło się spełniać. Według relacji pierwszych współpracowników Sinatry, nie grzeszył on wówczas talentem, ale niewątpliwie zwracał uwagę kobiet. Może właśnie ten fakt sprawił, że zainteresował się nim uznany trębacz Henry James, a następnie Tommy Dorsey, któremu Frank zawdzięczał pierwszy szczyt swojej kilkudziesięcioletniej kariery, obfitującej w cudowne wzloty i niedające się z niczym porównać upadki. Sinatra postawił wszystko na jedną kartę. Zaczął brać lekcje emisji głosu, by po kilku latach opuścić swojego mentora i zacząć karierę solową. Właśnie wówczas stało się coś niezwykłego. 30 grudnia 1942r. Sinatra na zaproszenie Boba Weitmana zaśpiewał w Paramount Theatre w Nowym Jorku. Tego wieczoru zaczęła się pierwsza w dziejach muzyki zbiorowa histeria. Artysta występował przez dziewięć dni z rzędu przez kilka godzin dziennie przed grupą kilku tysięcy rozwrzeszczanych nastolatek, które mdlały na jego widok. Relacje niektórych świadków tych wydarzeń mówią nawet o tym, że nieletnie „podkolanówki”, okupowały salę koncertową, tylko po to, aby jeszcze raz usłyszeć Frankie’go. Jaki był powód tego zbiorowego szaleństwa? Czy można je wytłumaczyć tym, że Sinatra po latach będzie uznawany za jednego z mistrzów frazowania? A może prawda tkwi gdzie indziej? ` Część znawców uważa, że tamtego wieczoru nie wygrał talent, lecz wyrachowane oszustwo. Z dzisiejszej perspektywy już wiemy, że Frank Sinatra był wspierany przez mafię, choć on sam przez całe życie konsekwentnie temu zaprzeczał. Przebieg jego kariery zdaje się jednak dowodzić, iż celowo mijał się z prawdą. Świadczy o tym chociażby zatrudnienie wątłego chłopaka w klubie Rustic Cabin, gdzie stołowali się szefowie gangsterskiego półświatka. To właśnie oni sporo zainwestowali w talent młodego wokalisty w nadziei, że ta inwestycja kiedyś się zwróci. Sam zainteresowany zdawał się nie przykładać dużej wagi do podejmowanego ryzyka. Uwielbiał życie na wysokim poziomie i póki mógł zapewniać swoim mocodawcom usługi pań lekkich obyczajów, czuł się bezpiecznie. Oczywiście, wiązało się to ze strachem, ale Sinatra w jakimś sensie podziwiał bandytów, od których był finansowo uzależniony. Dostrzegł to m.in. Francis Ford Coppola, który chciał na kanwie życiorysu piosenkarza stworzyć jedną z postaci w filmie „Ojciec Chrzestny”, jednak groźba pozwu ze strony artysty sprawiła, że ograniczono się tylko do jednej nic nieznaczącej sceny, w której jakiś muzyk przychodzi do don Corleone, by prosić go o pieniądze. Warto przy tej okazji nadmienić, że w książce Anthony’ego Summersa i Robbyna Swana znajdziemy kilka rozdziałów o związkach Sinatry, a także amerykańskiej mafii z kampanią wyborczą Johna F. Kennedy’ego, które rzucają ciekawe światło na jedną z potencjalnych przyczyn tragicznej śmierci 35. prezydenta Stanów Zjednoczonych. Obok mrocznej strony życia Sinatry, o której niektórzy nie mieli pojęcia, istniał też bard, którego głos był nagrywany na winylach, by wspierać morale amerykańskich żołnierzy na frontach II wojny światowej. Mężczyzna był wykonawcą blisko tysiąca utworów (zarówno coverów, jak również kompozycji tworzonych specjalnie dla niego). Frank był uzależniony od sceny, pomimo że miewał momenty, w których się z nią żegnał. Lata jego najmniej znanych płyt przypadły na czas ogromnej rewolucji w muzyce rozrywkowej. Gdy swoje triumfy święcił najpierw Elvis Presley, a później The Rolling Stones, Sinatra twierdził, że jest obrońcą tego, co jest prawdziwą muzyką. Artysta mógł sobie pozwolić na komfort bycia sobą również z racji ogromnego majątku, który nie pochodził tylko z legalnych źródeł. Można powiedzieć, że w właśnie dzięki tej nieustępliwości, wokalista u kresu swojego życia doświadczył drugiego szczytu kariery, który przypieczętował jego legendę. Frank, będąc wnukiem włoskiego imigranta, celowo nie chodził do restauracji, w których nie obsługiwano jego czarnoskórych muzyków. Równocześnie w swojej imprezowo-artystycznej grupie Szczurze Stado sypał jak z rękawa pijacko-rasistowskimi żartami. Mogłoby się wydawać, iż na takiej skali sprzeczności nie da się być autentycznym, ale amerykański wokalista niczego w tej kwestii nie udawał Pomimo że uwielbiał splendor i otaczanie się drogimi przedmiotami, to pomagał obcym sobie ludziom podczas gdy rodzina nie mogła doprosić się o jego uwagę. Frank Sinatra był czterokrotnie żonaty, ale niemal wszystkie jego związki kończyły się fiaskiem. Pomimo że przy boku Barbary Marx mężczyzna odnalazł spokój w ostatnich dekadach życia, to wydaje się, że prawdziwą miłość spotkał wiele lat wcześniej w osobie swojej drugiej żony. Mężczyzna poznał Avę Gardner na okrągłym jubileuszu studia filmowego, dla którego wspólnie pracowali. On był już wówczas uznanym aktorem i piosenkarzem, a ona jaśniała blaskiem wschodzącej wielkiej gwiazdy Hollywood. Niemal od razu parę połączyło gorące i wyniszczające uczucie. Na pozór stworzeni dla siebie, nie mogli i nie umieli ze sobą być. To co łączyło ich najbardziej to ogromne ego, które nie pomaga w budowaniu trwałych relacji. Frank był zafascynowany pięknem kobiet. Jedne z nich traktował jak księżniczki, a inne zmuszał do aktów seksualnych wbrew ich woli. Ava natomiast nie pozostawała mu dłużna mając słabość do mężczyzn o latynoskiej urodzie. Kobieta kilkukrotnie dokonała aborcji wbrew woli Franka, bo bała się utraty idealnej sylwetki. Największym problemem pary było jednak ich wspólne uzależnienie od alkoholu. Ava po upiciu się padała nieprzytomna lub podejmowała spektakularne próby samobójcze. Z kolei jej mąż - wysokofunkcjonujący alkoholik – po opróżnieniu kolejnego kieliszka miał tendencję do bicia i grożenia śmiercią tym, którzy go nie doceniali Choć wybuchowość mężczyzny poniekąd doprowadziła do szybkiego rozwodu, piękna brunetka już na zawsze została dla niego punktem odniesienia i to jej cech szukał w późniejszych małżeństwach. Niewątpliwie Summersowi i Swanowi udało się dość skrupulatnie przedstawić dwie twarze wielkiego artysty, co można uznać za spory sukces z racji tego, iż nie wszyscy członkowie rodziny Sinatry zgodzili się na udzielenie wywiadów, będących kanwą do snucia rozważań o życiu niezwykle skomplikowanego człowieka. Mnóstwo materiałów prasowych oraz dotarcie do kilkuset osób, które miały bezpośredni lub pośredni kontakt z gwiazdorem, pozwoliło niemal całkowicie wypełnić tę lukę, dzięki czemu czytelnik podczas lektury, skutecznie lawiruje pomiędzy bezgranicznym podziwem dla talentu wokalnego bohatera i obrzydzeniem, gdy poznaje jego niezwykle niebezpieczny i wybuchowy charakter. Drobiazgowy opis bogactw zdobytych przez Sinatrę imponuje, choć nie wiem, co kierowało autorami, że musieli podawać cenę każdego posiadanego przez niego przedmiotu i to przed i po denominacji dolara. Niewątpliwie jednak udało im się doskonale opisać całą dyskografię Amerykanina. Generalnie „Miłość, muzykę i mafię” powinien przeczytać każdy fan Franka Sinatry, by przekonać się, że nie ma na świecie ludzi nieskazitelnych, a za największą sławę, często płaci się niezbyt udanym życiem osobistym. --- * A. Summers, R. Swan, Sinatra. Miłość, muzyka, mafia, Nowy Styl Wydawnictwo Książkowe, Warszawa 2007, s. 447 (wg. zdygitalizowanej wersji, dokonanej przez Krajowy Depozyt Biblioteczny)
Anna Dral - awatar Anna Dral
ocenił na81 rok temu

Cytaty z książki Hollywood: Romanse i skandale

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Hollywood: Romanse i skandale