Smok na krańcu świata

Okładka książki Smok na krańcu świata autorstwa Christopher Rowley
Okładka książki Smok na krańcu świata autorstwa Christopher Rowley
Christopher Rowley Wydawnictwo: ISA Cykl: Świat Bazila (tom 5) fantasy, science fiction
394 str. 6 godz. 34 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Świat Bazila (tom 5)
Tytuł oryginału:
A Dragon at Worlds' End
Data wydania:
2002-09-13
Data 1. wyd. pol.:
2002-09-13
Liczba stron:
394
Czas czytania
6 godz. 34 min.
Język:
polski
ISBN:
8388916068
Tłumacz:
Jerzy Marcinkowski
Po uratowaniu się z erupcji wulkanu, która oddzieliła ich od 109 Szwadronu Smoków Marneri, niezwykły Bazil Złamany Ogon i smokowy Relkin znaleźli się w rozległej, dzikiej dżungli, porastającej południowe wybrzeża Morza Wewnętrznego. Niebezpieczeństwa, jakie czyhają w tej rojącej się od olbrzymich drapieżników krainie, są wręcz legendarne.

Bazil i Relkin chcą powrócić do macierzystej jednostki, lecz los chce inaczej. Ardu, tajemniczy, leśny lud, zamieszkujący te dzikie terytoria, rozpaczliwie potrzebują pomocy w bojach ze złymi łowcami niewolników, którzy na nich polują. Tak oto smok bojowy i jego giermek zostają bohaterami walki o wolność.

Lecz Relkin zostaje porwany przez łowców niewolników i zabrany na sprzedaż na południe. Tam, w mieście Mirchaz, gdzie elfy-czarodzieje rządzą zakutymi w łańcuchy niewolnikami, Relkin staje się pionkiem w okrutnej, czarodziejskiej Grze. Podczas gdy próbuje uwolnić się, rozwijając swe ograniczone zdolności magiczne, jego przyjaciel Bazil szykuje śmiały atak na Mirchaz, który może skończyć się śmiercią pary przyjaciół...
Średnia ocen
6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Smok na krańcu świata w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Smok na krańcu świata

Średnia ocen
6,8 / 10
29 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Smok na krańcu świata

Sortuj:
avatar
6060
838

Na półkach:

Smoczy giermek Relkin odzyskuje w obecnym (piątym) tomie cyklu dobrą formę. Wprawdzie w części czwartej zabił kolejnego, złowrogiego czarnoksiężnika, ale nie rozkochał w sobie żadnej, egzotycznej księżniczki (a przynajmniej Autor nie powiadomił o tym ani samego bohatera, ani czytelników – bardzo prawdopodobne, że któraś, gdzieś wzdychała potajemnie do dzielnego, przystojnego i niekiedy uroczo naiwnego młodego żołnierza). Biedny Relkin musiał zadowolić się wspomnieniami o pozostawionej w dalekiej ojczyźnie narzeczonej. Obecnie C. Rowley wynagradza mu te wyrzeczenia i egzotyczne piękności dosłownie same wpadają w ramiona młodzieńca, a wysoko postawione i obdarzone magicznymi zdolnościami damy (należące do obydwu wrogich obozów) z trudem powstrzymują się, by nie uczynić tego samego. Całe szczęście, że dzieje się to „na krańcu świata” i narzeczona nigdy się o tym nie dowie (no, niewiele brakowało, smok Bazil Złamany Ogon mówi bowiem niekiedy szybciej niż myśli – uff, jednak się udało). Niejako w międzyczasie, zagubieni w dżunglach obcego kontynentu, Relkin i Bazil rozprawiają się z łowcami niewolników, stają się twórcami nowego państwa, a inne niszczą. Zresztą to odrażający, chociaż wyrafinowany twór, oparty na magii i niewolnictwie. Przy okazji okrutni i potężni magowie giną masakrowani już nie indywidualnie lecz tuzinami.
Fabuła opowieści nie poraża szczególną oryginalnością czy zaskakującymi zwrotami akcji, toczy się w przewidywalny sposób, wartko jednak i potrafiąc niekiedy zaintrygować kilkoma ciekawymi szczegółami. Żywe, nie pozbawione humoru dialogi i ogólnie niezły warsztat. Książka nie ma większych ambicji, napisana lekko, z zamiarem dostarczenia rozrywki. Co w sumie Autorowi się udało.

Smoczy giermek Relkin odzyskuje w obecnym (piątym) tomie cyklu dobrą formę. Wprawdzie w części czwartej zabił kolejnego, złowrogiego czarnoksiężnika, ale nie rozkochał w sobie żadnej, egzotycznej księżniczki (a przynajmniej Autor nie powiadomił o tym ani samego bohatera, ani czytelników – bardzo prawdopodobne, że któraś, gdzieś wzdychała potajemnie do dzielnego,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

74 użytkowników ma tytuł Smok na krańcu świata na półkach głównych
  • 49
  • 25
27 użytkowników ma tytuł Smok na krańcu świata na półkach dodatkowych
  • 16
  • 3
  • 3
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Smok na krańcu świata

Inne książki autora

Christopher Rowley
Christopher Rowley
amerykański pisarz zarówno powieści science fiction jak i fantasy
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Smok na krańcu świata przeczytali również

Imperator legionu Harry Turtledove
Imperator legionu
Harry Turtledove
Turtledove - Uroczy wdzięk epigonizmu Do cyklu Videssos znanego i wybitnego amerykańskiego pisarza wróciłem po ponad dwudziestu latach od dnia wydania czterech powieści Harry’ego Turtledove’a w Polsce. Pierwsza, ta przed dwoma dekadami, lektura pozostawiła jakby pewien niedosyt, przeczytałem je najpewniej zbyt pospiesznie, dając się uwieść dynamicznej fabule. Teraz postanowiłem je przeczytać bardziej uważnie, chociaż – szczerze – fantasy to nie jest mój ulubiony gatunek literacki. Najlepszą częścią cyklu jest otwierająca ją powieść „Zaginiony legion”, chociaż autor zastosował dość banalny i często wykorzystywany w literaturze fantasy (a i sicene fiction również) zabieg przeniesienia w czasie bohaterów: w bitwie Rzymian i Galów dwaj wodzowie wrogich oddziałów Scaurus i Viridoviks krzyżują swoje miecze, które – jako oręż zaczarowany przez Druidów – wyzwala nieziemskie moce przenoszące obu dowódców i legion rzymski do świata alternatywnego. Ciąg dalszy, trzy kolejne powieści cyklu – „Imperator legionu”, „Legion Videssos” i „Miecze legionu” są już tylko rozwinięciem intrygi, z wojnami, pochodami, politycznymi kombinacjami i, oczywiście, skomlikowanymi historiami miłosnymi, które toczą się w Imperium Videssos, dokąd zostali przeniesieni żołnierze rzymscy. Kończy się całość, a jakże – wszak czteroksiąg wyszedł spod pióra pisarza z kraju, gdzie modę dyktuje Hollywood – heppy endem, politycznym, a przede wszystkim miłosnym. Powtóre czytanie cyklu czterech powieści stworzyło sposobność do bardziej refleksyjnego przyjrzenia się metodzie pisarstwa Turdeloedove’a. Pierwszą, oczywistą konstatacją jest stwierdzenie wtórnego i synkretycznego charakteru tego pisarstwa. Recepta na sukces według Turtledove’a jest niby dość prosta: weź Tolkina, zmieszaj z Miką Waltari, dodaj „Diunę” Herberta i odrobinę Kossakowej (tak, tak – mało kto pamięta, że w latach 30. minionego wieku Zofia Kossak napisała również zupełnie dobrą powieść o Bizancjum i również w czterech księgach pod tytułem „Krzyżowcy),przypraw komiksami o Asterixie i dobrze wymieszaj. A przy rozlewaniu do czterech pucharów oglądaj jakiś hollywoodzki film historyczny, byle nie „Gladiator”, bo ten nie ma szczęśliwego zakończenia historii miłosnej. Drugie spostrzeżenie jest bardziej pochlebne dla Turtledove’a: Jego cykl powieściowy jest napisany bardzo żywo, barwnie, z wyrazistymi, niekiedy dość szablonowymi, a niekiedy zupełnie udanymi i wiarygodnymi postaciami. A nade wszystko, Harry Turtledove, historyk z wykształcenia, specjalizujący się właśnie w starożytnym Cesarstwie Rzymskim, szczególnie zaś wschodniej, bizantyjskiej jego części, obdarza czytelnika zarówno wieloma szczegółami ze świata antycznego, zwłaszcza dotyczącymi, nazwijmy, ówczesnej sztuki wojennej i ówczesnego oręża, jak też dzieli się – i to jest autentycznie interesujące - ogólniejszymi uwagami o mechanizmach polityki i sposobach sprawowania oraz zdobywania władzy. Jak na fantasy to wcale nieźle. Oczywiście, nie ma u Turtledove’a ani połowy tej głębi filozoficznej, ani nawet ćwierci subtelności literackiej, jaką możemy odnaleźć, przykładowo, w powieściach historycznych wielkiego polskiego pisarza Teodora Parnickiego. Nie wymagajmy jednak od pisarza, bądź co bądź amerykańskiego, a więc przedstawiciela narodu z dwóchsetletnią historią kultury i literatury, aby równał się z Parnickim, synem Europy, miejsca gdzie od tysiącleci stapiały się języki, myśli, filozofia i literatura. Uznajmy, że to bardzo udana kompilacja, taki uroczy epigonizm, łatwy i miły w czytaniu. To wcale niemało.
Jacek Jarosz - awatar Jacek Jarosz
ocenił na66 lat temu
Czaszka na niebie Nik Pierumow
Czaszka na niebie
Nik Pierumow
Ogólnie udany drugi tom również udanej dylogii, utrzymanej w stylu twardej, militarnej SF. N. Pierunow czuje się w tych klimatach wyraźnie lepiej niż w fantasy, gdzie produkował powieści przegadane i rozlazłe. Tutaj mamy wartką akcję, żywe dialogi, ciekawe rozwiązania fabularne na planie ogólnym. Nie brakuje też pewnych mankamentów: przydługawe, zbędne rozważania na temat „biologii” obcej rasy, z którą walczy ludzkość, obszerna i niezbyt udana rozbiegówka poświęcona opisowi manewrów politycznych oraz dywersyjnej działalności bohatera – dobrą formę Autor odzyskuje po przejściu do opisów wydarzeń militarnych, małe prawdopodobieństwo logiczne i psychologiczne wielu szczegółowych pomysłów fabularnych (trochę tutaj chciejstwa). Osobna kwestia to rozliczne nawiązania historyczne, odwołujące się wprost do III Rzeszy, rewolucji rosyjskiej, reżimu komunistycznego, wojny niemiecko-radzieckiej 1941-1945. W wielu miejscach są one aż nadto wyraźne i wręcz łopatologiczne. Dla samego pomysłu fabuły ogólnej decydujących elementów nie wnoszą. Ich oczywisty cel to epatowanie czytelnika, zwłaszcza rosyjskiego, dla którego muszą mieć wydźwięk profanacyjny i obrazoburczy. Dla czytelnika nierosyjskiego nawiązania te nie są wprawdzie niezrozumiałe (jeżeli posiada choćby minimum wiedzy historycznej),ale aż takich emocji już nie wzbudzają. Przyznać jednak trzeba, iż w rożnych punktach dzieje najnowsze dopisały swoisty komentarz do powieści N. Pierumowa, potwierdzając jego wizję: kryzys imigracyjny, wojna na Ukrainie, kłamstwa propagandy wojennej, wzajemne oskarżenia przeciwników o faszyzm i stosowanie metod hitlerowskich. Najważniejsza zaleta powieści N. Pierumowa to wartka akcja oraz wciągający charakter lektury, gdy Autor wraca ok. setnej strony do militariów.
Nefer - awatar Nefer
ocenił na81 rok temu
Czaszka na rękawie Nik Pierumow
Czaszka na rękawie
Nik Pierumow
Znałem dotychczas Nika Pierumowa jako autora niezbyt udanych, rozwlekłych i przegadanych powieści fantasy, toteż sięgając po „Czaszkę na rękawie” nie spodziewałem się zbyt wiele. A tu proszę, przyjemne zaskoczenie – w twardej, militarnej SF Autor czuje się o wiele lepiej. Zwłaszcza początkowe partie książki potrafią wciągnąć: dynamiczne opisy scen batalistycznych, żywe scenki z życia koszarowego (trochę oklepane, ale w sumie koszary podobne są w każdej chyba epoce),jędrne, żołnierskie dialogi. Do tego odrobina tajemnicy (ukryta i w zasadzie nieujawniona czytelnikom misja głównego bohatera, obcy o zadziwiających właściwościach, z którymi walczy ludzkość) oraz smaczki historyczne (nawiązania do III Rzeszy i komunistycznej Międzynarodówki). Czyta się dobrze i szybko. Zwroty fabularne wydają się początkowo nie zawsze logiczne, z czasem znajdują jednak w miarę satysfakcjonujące wyjaśnienie (albo znajdą takowe w tomie drugim dylogii - na co liczę i co Autor zdaje się zapowiadać). Z czasem ujawniają się pewne mankamenty powieści. Kolejne opisy bitew stają się zbyt podobne do siebie, strategia i taktyka działania wzięte wprost z XX-wiecznej sztuki wojennej (to zresztą częsta sytuacja w tego rodzaju utworach),pojawiają się sążniste, pseudonaukowe i w sumie zbędne wyjaśnienia dotyczące szczegółów biologii obcych, a sam główny bohater postępuje w sposób mało prawdopodobny z psychologicznego punktu widzenia (zwłaszcza w końcowej scenie powieści – Autorowi chodziło zapewne o to, by zachować na przyszłość głównych protagonistów, co jednak uczynił w sposób dość toporny). Zdałem też sobie ostatecznie sprawę, że wspomniane wyżej nawiązania do III Rzeszy (nazwy poszczególnych jednostek wojskowych wzięte wprost z Waffen SS, pieśni bojowe tych formacji, instytucje Imperium wzorowane na hitlerowskich Niemczech - z Gestapo na czele) nie pełnią żadnej istotnej funkcji fabularnej i mają tylko epatować Czytelnika (zwłaszcza rosyjskiego). Z punktu widzenia rozwoju fabuły galaktyczne państwo ludzkości równie dobrze mogłoby wzorować się na Imperium Brytyjskim, Imperium Romanum czy choćby imperium asyryjskim. W pewnym momencie Autor przeprasza nawet w przypisie zbulwersowanych ewentualnie czytelników za tak jawne i liczne nawiązania (przy okazji zacytowania pieśni SS: Horst Wessel Lied, śpiewanej przez oddział, do którego należy główny bohater),twierdząc, iż są one absolutnie niezbędne dla fabuły. Jak dotąd, w całym tomie pierwszym zapewnienia te pozostały gołosłowne. W przypadku Brygad Międzynarodowych (równie jawnie wzorowanych na jednostkach walczących po stronie Republiki Hiszpańskiej w latach 30-ych XX w.) na podobne „usprawiedliwienia” nie trafiamy. Pomimo wspomnianych wyżej uwag krytycznych powieść czyta się w sumie dobrze, potrafi wciągnąć i zaciekawić, a końcowy zwrot fabularny wyjaśnia wiele spośród dotychczasowych tajemnic. Oczywiście, nie wszystkie, co zachęca do sięgnięcia po kolejny tom. Podobnie jak pytanie, która z form rządów politycznych ludzkości zwycięży: wzorowane na III Rzeszy militarystyczne Imperium (zapewniające jednak obywatelom znaczny dobrobyt i sporo swobód) czy też świeżo powstała federacja planet niezależnych, rządzona przez Brygady Międzynarodowe i wykazująca sporo cech państw komunistycznych (z brakami w zaopatrzeniu i zamordyzmem włącznie). Zamierzam sięgnąć po tom drugi - „Czaszka na niebie”.
Nefer - awatar Nefer
ocenił na94 lata temu
Od wojny do wojny Wiera Kamsza
Od wojny do wojny
Wiera Kamsza
Bardzo udana kontynuacja cyklu fantasy „Odblaski Eterny”, osadzonego w klimacie Dumasowskich „Trzech muszkieterów”, a rozpoczętego t. 1 „Czerwień na czerwieni”. Nader często kontynuacje zawodzą oczekiwania, tutaj wręcz przeciwnie, akcja rozwija się, charakterystyki postaci dopełniają, poznajemy coraz głębsze poziomy krzyżujących się intryg (a kolejnych możemy się domyślać). To zasługa zarazem struktury cyklu, jak i umiejętności literackich Autorki. „Odblaski Eterny” to jak dotąd jednolita, całościowo przemyślana opowieść, a nie – jak to często się zdarza - luźno powiązane tomy, pisane „na kolanie” celem odcinania kuponów od wcześniejszego sukcesu. W. Kamsza snuje swoją historię płynnie przechodząc pomiędzy kolejnymi scenami, z których niemal każda potrafi zaciekawić i wzbudzić emocje, a które wiążą się zarazem w logiczną całość. W ten sposób czytelnik pochłania 500-stronicowy tom sam nie wiedząc kiedy i z niezadowoleniem dociera do końca książki. To jeden z najlepszych cyklów fantasy jaki kiedykolwiek czytałem (a trafiło się ich wiele),bijący na głowę większość przereklamowanych produkcji autorów anglosaskich. I tutaj pojawia się refleksja na temat meandrów reklamy i popularności. Na opowieść W. Kamszy trafiłem przypadkowo, kilkanaście lat po publikacji, nigdy wcześniej nie słysząc ani o Autorce, ani o jej dziele. Wspomniane wyżej niezadowolenie z dotarcia do końca lektury tomu drugiego spowodowane zostało natomiast głównie tym, iż w Polsce wydawanie cyklu „Odblaski Eterny” zakończono właśnie w tym miejscu. A przecież Autorka napisała jeszcze trzy tomy (w istocie więcej, gdyż t. IV-V podzielone zostały na odrębne, obszerne części). Doczekał się on wśród polskich odbiorców opinii niemal wyłącznie dobrych czy wręcz entuzjastycznych, w internecie można też znaleźć poświęcone mu fora, gromadzące fanów twórczości W. Kamszy. Tymczasem Wydawnictwo Dolnośląskie zrezygnowało z publikacji kolejnych tomów (pomimo przygotowanego już tłumaczenia),uzasadniając tę decyzję nikłym zainteresowaniem czytelników (w taki sposób odpisywało na monity zainteresowanych). Coś tu wyraźnie się nie zgadza i można tylko żałować źle przeprowadzonej akcji reklamowej (czy też raczej jej braku). W rezultacie polscy czytelnicy zostali pozostawieni w samym środku opowieści, którą tom drugi urywa niczego nie wyjaśniając oraz nie zamykając żadnego wątku. Na szczęście w internecie znaleźć można „amatorskie”, dobrej jednak klasy, tłumaczenia wspomnianych tomów III – V na język polski („Oblicze zwycięstwa”, „Zimowy przełom”, „Serce Zwierza”). Przykładowo, należy zajrzeć na stronę: https://www.4shared.com/folder/J_EHYVd8/Wiera_Kams%E2%80%8Bza.html Polecam wszystkim miłośnikom fantasy.
Nefer - awatar Nefer
ocenił na105 lat temu
Krew i kamień Tomasz Kołodziejczak
Krew i kamień
Tomasz Kołodziejczak
Książka poziomem nie odbiega od tego, co w typowym fantasy znaleźć można. Nie jest pod żadnym względem wybitna, nie ma również specjalnych uchybień, które mogłyby razić. Ma jednak w sobie coś takiego, przez co mimo wszystko spodobała mi się bardziej niż inne tego typu produkcje.

Trzy rzeczy zaplusowały na tyle, że książka w ostatecznej wersji zyskuje ocenę "dobrą".
Po pierwsze, zakończenie. W szczegóły wdawać się nie będę, coby lektury nie psuć, ale muszę przyznać, autorowi naprawdę udało się wymyślić zakończenie, które naprawdę na długo w pamięć zapada.

Po drugie, pomysł. Podejrzewam, że to może być przyczyna wielu krytycznych opinii. Ostatecznie konsument nie lubi rzeczy nowych, on chce mielić to samo po raz n-ty w nieco tylko zmienionej konwencji. Świat w książce bazuje na kulturze prasłowiańskiej, o której wiemy naprawdę bardzo niewiele. Autorowi udaje się całkiem zgrabnie i bez rażących dziur sklecić to w całkiem spójną rzeczywistość. Miło czasem spotkać się z czymś innym.

Po trzecie; klimat. Na tym polu co prawda nieco brakuje, mogło być lepiej, niemniej gdzieś tam faktycznie pobrzmiewa ta atmosfera prymitywnej, zabobonnej kultury poddanej rytuałom i przesądom.

Podsumowując, mamy tu całkiem porządny kawałek oryginalnej fantasy. Z książki można było wycisnąć więcej, wszystko mogłoby być odrobinę "bardziej", ale w gruncie rzeczy całość czyta się przyjemnie i niezobowiązująco.
Sivarion Anatornel - awatar Sivarion Anatornel
ocenił na614 lat temu
Zaginiony legion Harry Turtledove
Zaginiony legion
Harry Turtledove
Turtledove - Uroczy wdzięk epigonizmu Do cyklu Videssos znanego i wybitnego amerykańskiego pisarza wróciłem po ponad dwudziestu latach od dnia wydania czterech powieści Harry’ego Turtledove’a w Polsce. Pierwsza, ta przed dwoma dziesięcioleciami, lektura pozostawiła jakby pewien niedosyt, przeczytałem je najpewniej zbyt pospiesznie, dając się uwieść dynamicznej fabule. Teraz postanowiłem je przeczytać bardziej uważnie, chociaż – szczerze – fantasy to nie jest mój ulubiony gatunek literacki. Najlepszą częścią cyklu jest otwierająca ją powieść „Zaginiony legion”, chociaż autor zastosował dość banalny i często wykorzystywany w literaturze fantasy (a i sicene fiction również) zabieg przeniesienia w czasie bohaterów: w bitwie Rzymian i Galów dwaj wodzowie wrogich oddziałów Scaurus i Viridoviks krzyżują swoje miecze, które – jako oręż zaczarowany przez Druidów – wyzwala nieziemskie moce przenoszące obu dowódców i legion rzymski do świata alternatywnego. Ciąg dalszy, trzy kolejne powieści cyklu – „Imperator legionu”, „Legion Videssos” i „Miecze legionu” są już tylko rozwinięciem intrygi, z wojnami, pochodami, politycznymi kombinacjami i, oczywiście, skomlikowanymi historiami miłosnymi, które toczą się w Imperium Videssos, dokąd zostali przeniesieni żołnierze rzymscy. Kończy się całość, a jakże – wszak czteroksiąg wyszedł spod pióra pisarza z kraju, gdzie modę dyktuje Hollywood – heppy endem, politycznym, a przede wszystkim miłosnym. Powtóre czytanie cyklu czterech powieści stworzyło sposobność do bardziej refleksyjnego przyjrzenia się metodzie pisarstwa Turdeloedove’a. Pierwszą, oczywistą konstatacją jest stwierdzenie wtórnego i synkretycznego charakteru tego pisarstwa. Recepta na sukces według Turtledove’a jest niby dość prosta: weź Tolkina, zmieszaj z Miką Waltari, dodaj „Diunę” Herberta i odrobinę Kossakowej (tak, tak – mało kto pamięta, że w latach 30. minionego wieku Zofia Kossak napisała również zupełnie dobrą powieść o Bizancjum i również w czterech księgach pod tytułem „Krzyżowcy),przypraw komiksami o Asterixie i dobrze wymieszaj. A przy rozlewaniu do czterech pucharów oglądaj jakiś hollywoodzki film historyczny, byle nie „Gladiator”, bo ten nie ma szczęśliwego zakończenia historii miłosnej. Drugie spostrzeżenie jest bardziej pochlebne dla Turtledove’a: Jego cykl powieściowy jest napisany bardzo żywo, barwnie, z wyrazistymi, niekiedy dość szablonowymi, a niekiedy zupełnie udanymi i wiarygodnymi postaciami. A nade wszystko, Harry Turtledove, historyk z wykształcenia, specjalizujący się właśnie w starożytnym Cesarstwie Rzymskim, szczególnie zaś wschodniej, bizantyjskiej jego części, obdarza czytelnika zarówno wieloma szczegółami ze świata antycznego, zwłaszcza dotyczącymi, nazwijmy, ówczesnej sztuki wojennej i ówczesnego oręża, jak też dzieli się – i to jest autentycznie interesujące - ogólniejszymi uwagami o mechanizmach polityki i sposobach sprawowania oraz zdobywania władzy. Jak na fantasy to wcale nieźle. Oczywiście, nie ma u Turtledove’a ani połowy tej głębi filozoficznej, ani nawet ćwierci subtelności literackiej, jaką możemy odnaleźć, przykładowo, w powieściach historycznych wielkiego polskiego pisarza Teodora Parnickiego. Nie wymagajmy jednak od pisarza, bądź co bądź amerykańskiego, a więc przedstawiciela narodu z dwóchsetletnią historią kultury i literatury, aby równał się z Parnickim, synem Europy, miejsca gdzie od tysiącleci stapiały się języki, myśli, filozofia i literatura. Uznajmy, że to bardzo udana kompilacja, taki uroczy epigonizm, łatwy i miły w czytaniu. To wcale niemało.
Jacek Jarosz - awatar Jacek Jarosz
ocenił na66 lat temu
Smok bojowy Christopher Rowley
Smok bojowy
Christopher Rowley
To już czwarty tom serii i jest to wyraźnie widoczne, zarówno w dobrym, jak i niekoniecznie takowym sensie. Z jednej strony Autor rozbudowuje przedstawiane uniwersum, poprawia warsztat (język, dialogi),nabiera coraz większej wprawy w ukazywaniu scen bitewnych czy obyczajowych z żołnierskiego życia. Jedne i drugie wypadają więcej niż dobrze. To wszystko na plus. Z drugiej strony, pod względem fabularnym poszczególne wątki zaczynają się powtarzać i trudno oprzeć się wrażeniu, iż C. Rowley powiela wykorzystane już schematy: nieprzychylny głównemu bohaterowi dowódca, wyprawa wojsk Imperium Róży na kolejny koniec świata, nastepna, straceńcza misja smokowego Relkina, który z niewielką pomocą przyjaciół rozprawia się z jeszcze jednym, superpotężnym i superzłym magiem. Można tylko żałować, iż tym razem Autor poskąpił bohaterowi przygód romantycznych. Młody Relkin, którego zdążyliśmy poznać jako prawdziwego „pożeracza serc niewieścich”, poprzestaje na pisaniu listów oraz wzdychaniu do pozostawionej w kraju narzeczonej, poznanej w poprzednim tomie przywódczyni pogranicznego klanu. A przecież w którejś z przemierzanych krain z pewnością czekała kolejna księżniczka, gotowa z miejsca zakochać się w przystojnym, odważnym, szarmanckim, a zarazem momentami uroczo naiwnym opiekunie bojowego smoka. Tym razem czarnoskóra, więc pominięcie tego wątku można uznać za naruszenie zasad „political correct”.
Nefer - awatar Nefer
ocenił na72 lata temu

Cytaty z książki Smok na krańcu świata

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Smok na krańcu świata