rozwińzwiń

Powstanie Tupaka Amaru

Okładka książki Powstanie Tupaka Amaru autora Jarosław Wojtczak, 9788389487308
Okładka książki Powstanie Tupaka Amaru
Jarosław Wojtczak Wydawnictwo: Attyka Seria: Ars Belli historia
208 str. 3 godz. 28 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Seria:
Ars Belli
Data wydania:
2007-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2007-01-01
Liczba stron:
208
Czas czytania
3 godz. 28 min.
Język:
polski
ISBN:
9788389487308
Średnia ocen

7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Powstanie Tupaka Amaru w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Powstanie Tupaka Amaru

Średnia ocen
7,0 / 10
5 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Powstanie Tupaka Amaru

Sortuj:
avatar
759
288

Na półkach: , ,

Typowy Wojtczak ze wszystkimi wadami i zaletami jego twórczości. Na plus egzotyczny, pomijany temat i lekkie pióro. Na minus chaotyczne tło historyczne od odkryć Kolumba do wojen o niepodległość z XIX wieku oraz epatowanie niepotrzebnymi szczegółami przy opisie powstania. Fani stylu Wojtczaka będą zachwyceni, sceptycy nie znajdą powodu, by zmienić nastawienie. Należę do tych drugich, stąd niewysoka ocena.

Typowy Wojtczak ze wszystkimi wadami i zaletami jego twórczości. Na plus egzotyczny, pomijany temat i lekkie pióro. Na minus chaotyczne tło historyczne od odkryć Kolumba do wojen o niepodległość z XIX wieku oraz epatowanie niepotrzebnymi szczegółami przy opisie powstania. Fani stylu Wojtczaka będą zachwyceni, sceptycy nie znajdą powodu, by zmienić nastawienie. Należę do...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

55 użytkowników ma tytuł Powstanie Tupaka Amaru na półkach głównych
  • 42
  • 13
13 użytkowników ma tytuł Powstanie Tupaka Amaru na półkach dodatkowych
  • 5
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Wojna Czu z Han 209-202 p.n.e. Maciej Kuczyński
Wojna Czu z Han 209-202 p.n.e.
Maciej Kuczyński
14/2025 Pierwszy cesarz Chin Qin Shi Huang podczas swoich rządów zaprowadził terror, którego skali nie powstydziłby się Mao Zedong. Podczas jego panowania antagonizmy były ukryte, ale w momencie kiedy umarł, a jego najmłodszy syn postanowił wbrew swojemu ojcu sięgnąć po władzę rozgorzała wojna domowa pomiędzy królestwami o schedę po pierwszym cesarzu. Po trzech latach i zgładzeniu samozwańczego pretendenta do tronu, Xin Er Shi na placu boju pozostały tytułowe królestwa Czu i Han. Wielkim zwycięzcą okazał się władca Han Liu Bang, który wygrał i dał początek najdłużej panującej nad Chinami dynastii w historii (426 lat). Dynastii, która zapisała się w historii Chin do tego stopnia, że rdzenni Chińczycy są określani mianem Han. W wojnie odbywającej się na grobie cesarza Qin Shi Huang jest absolutnie wszystko wielkie bitwy, zdrady, dezercje, wielcy wodzowie i nagłe zmiany przebiegu wydarzeń. Można by spokojnie porównać okres lat 209—202 p.n.e. do kultowej „Gry o Tron” J.R.R. Martina i nie będzie w tym wiele przesady... *** Maciej Kuczyński mimo, że opisuje wydarzenia poprzedzające o dwa wieki narodziny Chrystusa i mających miejsce na drugim końcu świata, to robi to w tak drobiazgowy sposób, którego nie powstydziłyby się książki dotyczące historii najnowszej Europy. Na pewno olbrzymią zasługą w tym mają Chińczycy, którzy pozostawili po sobie kompletne opisy wydarzeń, ale trzeba oddać też honor autorowi, bo porusza się niczym ryba w wodzie w niezwykle skomplikowanym gąszczu chińskiej starożytnej polityki oraz zależności dynastycznych.
Ahura Mazda - awatar Ahura Mazda
oceniła na81 rok temu
Oravais 1808 Krzysztof Mazowski
Oravais 1808
Krzysztof Mazowski
"Może to ostre słowa, ale szwedzcy politycy, jeśli można mówić o jakichś prawdziwych politykach w tym okresie, byli raczej oderwani od rzeczywistości albo mówiąc inaczej, widzieli tylko własną „rzeczywistość”. Zresztą król był tego naj lepszym przykładem, choć powinno się powiedzieć „najgorszym”. Nikt tak naprawdę nie miał szerszej wizji przyszłości. Reagowano na okoliczności. Improwizowano z dnia na dzień, przeciągano linę między okazyjnymi stronnictwami." Pasuje jak ulał do opisu polskich elit... z 2025. „Nikt nie kocha kraju, jeżeli nie ma w tym żadnego interesu. Społeczeństwo jest związkiem ludzi na zasadzie dobrowolności, a jeżeli związek ten nie jest dobrowolny, to można go zawsze opuścić. Ojczyzna nie musi zatem być krajem, w którym człowiek się urodził i wychował albo w którym żyli jego przodkowie, ale ojczyzną będzie ten kraj, który człowiek jest w stanie pokochać i w którym spodziewa się, że jego prawa będą zagwarantowane. Nie należy więc oczekiwać miłości do kraju ojczystego w krajach dzisiejszej Europy, może z wyjątkiem Anglii czy Szwajcarii i w związku z tym nie powinno się odwoływać do uczuć narodowych czy patriotycznych, uznając je za fenomen, jeżeli gdziekolwiek zaistnieją” Axel Gabriel Silverstolpe, jeden z twórców szwedzkiej konstytucji, 1809. Tego w Polsce raczej się nie pojmuje. „Widziałem wojnę z bliska. Znam jej wszystkie odmiany i wiem, że nie ma żadnej zdobyczy, która pocieszyłaby ojczyznę za krew jej dzieci rozlaną na obcej ziemi. Pokój może być jedynym celem, do jakiego powinien dążyć mądry rząd. To nie obszar kraju świadczy o jego sile i niezależności, ale jego prawa, jego handel, jego pracowitość, a przede wszystkim duch narodowy. Szwecja poniosła ciężkie straty, ale szwedzkie imię nie poniosło uszczerbku. Podziękujmy Opatrzności, która zapewnia nam dostatecznie dużo ziemi do uprawy i dostatecznie dużo żelaza do obrony kraju” Karol XIV... czyli Bernadotte, były marszałek Napoleona. Sama wojna nie jest może zbyt ciekawa ale wpisy autora, które dotyczą społeczeństwa, jego mentalności i postawy, są wyjątkowo cenne. Zwłaszcza gdy porównujemy je z obecną polską rzeczywistością.
Telamon - awatar Telamon
ocenił na86 miesięcy temu
Wojna trzydziestoletnia 1618-1648. Tragedia Europy Peter H. Wilson
Wojna trzydziestoletnia 1618-1648. Tragedia Europy
Peter H. Wilson
Po czterokrotnym przeczytaniu tej pozycji w ciągu ostatnich 5 lat, w końcu czuję się na siłach by wystawić jej ocenę. Obszerna tematycznie - dająca znakomite podstawy. Należy podkreślić, że mimo wszystko pozostaje to dziełem absolutnie bazowym i w p r o w a d z a j ą c y m do tematu wojny trzydziestoletniej. Brak rozwinięcia wielu tematów nadrabia naprawdę mistrzowskimi wskazówkami bibliograficznymi zamieszczonymi w przypisach. Podnoszono kilkukrotnie, że Wilson zdaje się faworyzować stronę habsburską i bawarską. W kilku miejscach jest to rzeczywiście widoczne, ale autor zdaje się raczej po prostu zlikwidować istniejące w historiografii mity stworzone przez hagiografów czy to Gustawa Adolfa (demitologizacja bitwy pod Lutzen jako wielkiej wygranej szwedzkiej) czy d'Enghiena (Rocroi w wydaniu Wilsona nie jest wcale jakieś bardzo zatrważające). Wykorzystuje też okazje by podnieść z błota zapomnienia kilku wybitnych dowódców wojny (e.g. Mercy czy Guebriant),dotychczas ocenianych jako średnich lub niewspominanych. Nie boi się krytykować spostrzeżeń wcześniejszych autorów (lady Wedgewood czy też samego wielkiego Parkera) - plus za odwagę. Wilson również bardzo bezkompromisowo rozlicza czarną legendę Wallensteina jako rzekomego zdrajcy. Pod względem sposobu napisania, rozmiaru i doboru treści - dzieło doskonałe. Ma oczywiście również (co prawda nieliczne) błędy merytoryczne - te drobne, niewielkie literówki (e.g. pomyłka przy dacie ordynacji Reichskammergericht wprowadzającej procedurę wizytacji),ale również nieco większe - co prawda obecne właściwie we wszystkich większych opracowaniach dotyczących omawianego tematu (S. Murdoch parę lat temu już wykazał, że opis bitwy pod Lemgo, który znajdujemy m.in. u Wilsona to absolutna bzdura, niemająca pokrycia w źródłach). Mimo wszystko jest to absolutnie najlepsza dostępna na rynku pozycja wprowadzająca do tematyki wojny trzydziestoletniej - przez wiele lat będzie najpewniej stanowić podstawową literaturę w temacie największego konfliktu nowożytnej Europy.
Meribbaal - awatar Meribbaal
ocenił na91 rok temu
Konstantynopol 626 Łukasz Czarnecki
Konstantynopol 626
Łukasz Czarnecki
Książka poruszająca temat szalenie ciekawy, gdyż wojna bizantyńsko — perska (602-628) to konflikt obfitujący w dramatyczne zwroty, odważne manewry i rajdy głęboko na terytorium przeciwnika. Przegrany tracił wszystko, istnienie samego cesarstwa było zagrożone. Jednocześnie, w tak dramatycznym momencie dziejowym, cesarska armia dokonała czegoś, czego nie potrafiła osiągnąć w czasach gdy istniało jeszcze "prawdziwe" imperium rzymskie — wdarła się na teren Iranu, zdobywając najważniejsze ośrodki perskiej państwowości. Autor wyraźnie podziela moją opinię na temat tych wydarzeń, gdyż jego narracja jest żywiołowa, bardzo emocjonalna, momentami stronnicza. Nie sposób nie zauważyć, że boleje nad tragediami Greków i oburza go podstępność Awarów. Można to lubić albo nie, zostawiam każdemu do indywidualnej oceny. Ja natomiast ponarzekam na to, że autor nie potrafił zbytnio trzymać się tematu. Centralnym punktem opowieści było oblężenie Konstantynopola przez Awarów (i Słowian!),a nie Persów. Tymczasem wątek awarsko-słowiański i walki na froncie bałkańskim są gdzieś w tle tego wszystkiego. Kolejnymi irytującymi brakami jest kompletne pominięcie jakichkolwiek informacji na temat armii biorących udział konflikcie, a także praktycznie brak mapek (ogólna mapa cesarstwa, bez zaznaczonych rejonów i miast nie pozwala mniej zorientowanemu czytelnikowi na ustalenie, gdzie aktualnie rozgrywa się akcja). Dosyć przydługi jest też epilog, który porusza wojny z Arabami (za kompletnie ignoruje sprawy Bałkanów i kolejnych wojen z Awarami i Słowianami, którzy teoretycznie są jednymi z bohaterów tej książki),konflikty religijne wśród wyznawców prawosławia, a także dalsze losy całej dynastii Herakliusza. Biorąc pod uwagę, że jest to niezbyt długa książeczka, to tego Konstantynopola w Konstantynopolu jest raczej niewiele...
Xarthras - awatar Xarthras
ocenił na61 rok temu
Wojny Polski z Zakonem Krzyżackim (1308-1521) Marian Biskup
Wojny Polski z Zakonem Krzyżackim (1308-1521)
Marian Biskup
Autor na 200-letnie zmagania polsko-krzyżackie patrzy z szerokiej, ogólnoeuropejskiej perspektywy, co pozwala zrozumieć dlaczego nie wszystko zależało od samego wyniku militarnych zmagań. Karty zapełniają kolejne postacie, daty, nazwy miejscowości, trasy przemarszów, opisy bitew i oblężeń, przebiegi sądów rozjemczych i zapisy kończących kolejne wojny traktatów. Każdy konflikt zostaje podsumowany a jego blisko- i dalekosiężne skutki są skrupulatnie wymienione. Jeśli czegoś mi tu brakuje to trochę bardziej pogłębionego spojrzenia na organizację wojskową obu stron i zachodzące w niej zmiany. Nawet biorąc pod uwagę, że praca jest syntezą, to wątków takich jest tu zdecydowanie za mało. Pojawiające się tu i ówdzie (zwłaszcza w pierwszej części) wzmianki o narodowym charakterze zmagań, świadomości narodowej chłopstwa, użycie terminologii w rodzaju "polskie koła kierownicze", brak pewnej emocjonalnej równowagi w traktowaniu i ocenie działań obu stron to dla mnie znak czasów, w których pracował i tworzył autor i efekt jego przynależności do pewnego pokolenia. Nie umniejsza to merytorycznej wartości pracy. Natomiast z punktu widzenia niedzielnego miłośnika historii to książce niestety brak potoczystości. Styl pracy jest suchy i podręcznikowy. Książka dała mi satysfakcję ze zdobytej wiedzy, natomiast nie dostarczyła frajdy z samej lektury. Książka wydana jest solidnie (jak to u Napoleona V),w sztywnej oprawie, na dobrym papierze i z bardzo przyjemnym do czytania wyraźnym drukiem. Biorąc pod uwagę powyższe to zupełnym nieporozumieniem są dla mnie bardzo słabej jakości ilustracje. Mapy, które byłyby tak przydatne, biorąc pod uwagę rozmach i zasięg działań obu stron konfliktu, są nieliczne i nieczytelne. W efekcie moje czytanie odbywało się na takiej zasadzie, że w jednym ręku miałem książkę a w drugim smartfon, na którym szukałem gdzież to znajduje się Łasin, Miłomłyn czy inne miasteczko, przez które przeszli wojacy jednej lub drugiej strony. Słabo! Może czas rozważyć umieszczenie map w sieci a w książce umieszczanie jedynie kodu QR z linkiem? Oczywiście map wykonanych w nowoczesnych technologiach, nie zaś odręcznych szkiców, kojarzących się z tym, co można znaleźć w książkach wydawanych w latach 50-tych ubiegłego wieku. Być może koszty zrównoważyłby się z oszczędnościami a końcowy efekt byłby pozytywny dla czytelnika?
Killick - awatar Killick
ocenił na61 rok temu

Cytaty z książki Powstanie Tupaka Amaru

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Powstanie Tupaka Amaru


Ciekawostki historyczne