Pogrzeby Łucji

Okładka książki Pogrzeby Łucji autora Benoit Springer, 9788360298398
Okładka książki Pogrzeby Łucji
Benoit Springer Wydawnictwo: Taurus Media komiksy
80 str. 1 godz. 20 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Les funérailles de Luce
Data wydania:
2009-04-27
Data 1. wyd. pol.:
2009-04-27
Liczba stron:
80
Czas czytania
1 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-60298-39-8
Tłumacz:
Magdalena Kurzyna
Średnia ocen

7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Pogrzeby Łucji w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Pogrzeby Łucji

Średnia ocen
7,0 / 10
34 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Pogrzeby Łucji

avatar
291
289

Na półkach: ,

Jaka ładna opowieść! O cieszeniu się życiem. O przyjaźni, miłości, pragnieniach. I o śmierci. Piękne sceny zakupów na targu (czemu w naszych miastach już nie ma takich targów?),pikniku pod drzewem, seksu. Świetne wyczucie tempa, prowadzenia narracji, opowiadania dialogiem i obrazem. Rewelacyjnie narysowane, jak choćby świetnie oddane twarze, spojrzenia, gesty rąk.

Szczęście to usiąść na ziemi pod drzewem, porozmawiać i napić się wina.

Kojarzy mi się z modnym ostatnio "Domem" Paco Roki, który ma podobny klimat, ale nie angażuje tak emocji. Po "Pogrzebach Łucji" - "Dom" wydaje mi się banalny.

Okładka oszpecona fatalnie dobranym liternictwem. Brązowa apla też nieszczególnie pociąga. Na szczęście w środku jest już lepiej.

Bardzo polecam.

Jaka ładna opowieść! O cieszeniu się życiem. O przyjaźni, miłości, pragnieniach. I o śmierci. Piękne sceny zakupów na targu (czemu w naszych miastach już nie ma takich targów?),pikniku pod drzewem, seksu. Świetne wyczucie tempa, prowadzenia narracji, opowiadania dialogiem i obrazem. Rewelacyjnie narysowane, jak choćby świetnie oddane twarze, spojrzenia, gesty rąk....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1326
277

Na półkach: , ,

Ale się poryczałam ...

Ale się poryczałam ...

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
751
631

Na półkach:

Komiks Pogrzeby Łucji wpisuje się w nurt tantopedagogiki zwanej także pedagogiką śmierci. Obecnie przeżywamy renesans tematyki tanatalnej dla najmłodszych (Oskar i pani Róża – Schmitt; Czy tata płacze? – Kommedal; najsmutniejsza scena wszechczasów w Królu Lwie; do łask wraca ponadczasowy Andersen) i chyba nikt już za bardzo nie tai przed dziećmi prawdziwego zakończenia Małej Syrenki. Umieranie przestaje być tabu. Życie nie jest łatwe, miłe i przyjemne. Ma także swoją ciemną stronę i w dużej mierze od nas zależy w jaki sposób przygotujemy do zderzenia z nią nasze pociechy. Czy zafundujemy im traumatyczny szok – nagle różowe chmurki znikają i dziecko zderza się z twardą skałą, w ogóle na to nie przygotowane – czy postawimy na proces „doświadczania” – stopniowe, przystosowane do możliwości dziecka, życiowe lekcje, które pozwolą mu na powolne wykształcenie mechanizmów obronnych. Im szybciej przestaniemy się łudzić, że damy radę uchronić dziecko przez całym złem tego świata, tym dla niego lepiej. Bo to o dziecko tutaj chodzi i jego przyszłość, a nie o nasze dobre samopoczucie.

Całość na: http://alicyawkrainieslow2.blogspot.com/2015/06/danse-macabre-pogrzeby-ucji-benoit.html

Komiks Pogrzeby Łucji wpisuje się w nurt tantopedagogiki zwanej także pedagogiką śmierci. Obecnie przeżywamy renesans tematyki tanatalnej dla najmłodszych (Oskar i pani Róża – Schmitt; Czy tata płacze? – Kommedal; najsmutniejsza scena wszechczasów w Królu Lwie; do łask wraca ponadczasowy Andersen) i chyba nikt już za bardzo nie tai przed dziećmi prawdziwego zakończenia...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

60 użytkowników ma tytuł Pogrzeby Łucji na półkach głównych
  • 42
  • 18
28 użytkowników ma tytuł Pogrzeby Łucji na półkach dodatkowych
  • 7
  • 7
  • 6
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Pogrzeby Łucji

Inne książki autora

Okładka książki Volunteer, tome 1 Muriel Sevestre, Benoit Springer
Ocena 8,0
Volunteer, tome 1 Muriel Sevestre, Benoit Springer

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Sala prób Gipi
Sala prób
Gipi
To było jedno z najbardziej zaskakująco magicznych doświadczeń komiksowych w moim życiu. Chcę żeby to wybrzmiało na wejściu, żeby świat się dowiedział, chcę to wykrzyczeć ze szczytów gór. Bałem się trochę tego komiksu. Głównie przez wzgląd na autora - Gipiego. Autora świetnego, cenionego, wszechstronnego i cholernie dziwnego. Czytałem trzy jego pozycje, jedna była dość typowym fantasy, jedna minimalistycznym post-apo, a jedna eksperymentalnym obyczajem okołowojennym. Gość potrafi być bezpośredni, a potrafi być skrajnie enigmatyczny. Biorąc do rąk komiks o tytule “Sala prób” byłem prawie pewien, że to nie będzie komiks o chłopakach grających muzykę. Że będzie tu dużo zwodzenia czytelnika, będzie postmodernistyczna medytacja nad poszukiwaniem tożsamości, krytyka religijnego radykalizmu, trzy płaszczyzny czasowe i morze symboliki. Dostałem natomiast coś pięknego. Na względnie niewielkiej przecież liczbie stron dostałem żywy, wyrazisty i namacalny portret czterech chłopaków w ich pierwszej sali prób. W miejscu, gdzie mogą być sobą i mogą podążać za marzeniami. Każdy z nich konfrontuje się z własnymi problemami i z domu wyniósł własne demony. Każdy ma swoje dziwactwa, pasje, konflikty. Komiks jest niesamowicie sprawnie napisany, sprytny i zgrabny narracyjnie, a każdy z pięciu rozdziałów odpowiada jednej napisanej przez nich piosence. Do tego dochodzi piękny rysunek. Koślawa kreska i prześliczne akwarele budują tu ogrom przestrzeni, oddechu, sporo tu cudnych pejzaży, idealnie towarzyszących bohaterom w tym zderzeniu chłopięcej naiwności z koniecznością konfrontacji z często przytłaczającymi problemami. Coś wydarzyło się w tym komiksie. Coś, co rzadko się dzieje. To totalny obyczaj, wypełniający melancholią, wzruszający, pełen szczerości, tęsknoty i woli walki. To najlepszy Gipi jakiego czytałem i być może jeden z najlepszych komiksów jakie czytałem. Nie ma fajerwerków, nie ma szalonych zwrotów akcji, jest po prostu absolutnie czarujący. ZACHWYT. Zapraszam na IG: @traczytanko
Krzysztof Traczyk - awatar Krzysztof Traczyk
ocenił na1010 miesięcy temu
Numer 73304-23-4153-6-96-8 Thomas Ott
Numer 73304-23-4153-6-96-8
Thomas Ott
Liczby, które okazują się przekleństwem i stan, który balansuje między snem a szaleństwem. „Numer 73304-23-4153-6-96-8“ zbudowane zostaje wokół tytułowych cyfr, które podążaj za bohaterem i plączą w jego uporządkowanej codzienności. Sprawiają, że rzeczywistość zaczyna rozchodzić się w szwach. Może stajemy się świadkiem nadprzyrodzonego, może obserwujemy jedynie pogrążenie jednostki w majakach; źródło oraz powód pozostają poza naszym zasięgiem. Thomas Ott to artysta, który stawia na komiksy nieme. Pozbawia bohaterów słów, a jednocześnie opowieść kreśli w sposób na tyle przejrzysty, że odbiorca nie ma wątpliwości, co do samej fabuły. Uwypukla natomiast emocje oraz nastrój. Jego komiksy klimatem są porównywany do dzieł Edgara Allana Poe czy Chandlera, a „Numer 73304-23-4153-6-96-8“ to idealne połączenie opowieści tych dwóch autorów w wersji przefiltrowanej przez wrażliwość Thomasa oraz jego sztukę. Co istotne — artysta swoje prace tworzy techniką wydrapywania linii na deskach pokrytych czarną farbą, czyli techniką absolutnie nietypową w świecie komiksów. Daje to efekt, jaki zachwyca wizualnie, ale również — dzięki oku do szczegółów oraz umiejętności snucia opowieści — nie pozostawia odbiorcy obojętnym względem ukazanych wydarzeń. Szczegóły mają moc, a całość lubi wywoływać lawinę przemyśleń. Jest niepokojąco, jest interesująco. Po zapoznaniu się z tytułem „Las“ wiedziałam, że Thomas Ott to mój komiksowy pewniak i „Numer 73304-23-4153-6-96-8“ jedynie to udowadnia. Rewelacyjna historia! Mocno osiadająca na moim sercu.
Czytajacamewa - awatar Czytajacamewa
oceniła na101 rok temu
Bez komentarza Ivan Brun
Bez komentarza
Ivan Brun
Nasz świat. Z daleka może i ładny. Wabi promieniami słońca, szumem oceanu i niepowtarzalnymi widokami. Wszyscy omotani jego urokiem śmiało stawiają kroki. Im bliżej są, tym większe dostrzegają na nim rysy. Na miejscu okazuje się, że to zapadliska. Zgniłe leje, które uginają się pod ciężarem ludzkich zachowań. Wszyscy, którzy tu żyją dobrze znają te obrazy. Ty też. Nie zaskoczą Cię uliczne strajki, na których ludzie głodni wrażeń relacjonują wszystko swoimi telefonami. Są też ci, co szukają okazji, aby dać komuś po mordzie i ta mniejszość, która faktycznie przyszła tam walczyć dla siebie lub dla pieniędzy. Nie zaskoczą Cię tępo wpatrujące się w ekran jednostki. Jakiś czas temu zasłanialiby oczy, jednocześnie siorbiąc rosół podczas niedzielnego programu przyrodniczego, w którym lew wbija się zębami w swoją ofiarę. Teraz to za mało. Chcą więcej. Mocniej. Zapotrzebowanie na brutalność, agresję i krzywdę drugiego człowieka stale rośnie. A dla sławy i pieniędzy wstaną z kanapy, wejdą w ekran i zagrają główną rolę w tym chorym spektaklu. W drodzę na szczyt naplują w twarz słabszym, a jak już tam będą, to zacznie się walka o utrzymanie cennej pozycji. Wszystkie swoje potknięcia przeniosą na rodzinę, dając tym przykład dzieciom, co przekreśla nadzieję, że machina tej ludzkiej głupoty kiedyś wyhamuje. Takie i inne obrazy pokazuje Ivan Brun. Nie znajdziecie tu nic nowego. Dobrze znacie ten świat. Tylko na co dzień skupiacie się na jego lepszych stronach, by nie myśleć o brudzie i syfie, które nas otacza. Dlatego Ivan “jedną ręką chwyta czytelnika za gardło a drugą wali go prosto w twarz”. Na pobudkę. Osobiście bardzo doceniam, że zrobił to w tak bezpośredni sposób, za pomocą mocnych obrazów i bez zbędnych przesłań. Bo to działa. Wchodzi w głowę, wstrząsa i daje do myślenia w jakim kierunku zmierzamy i jak bardzo zmienia się nasz świat. Niekoniecznie na lepsze.
meandmybookz - awatar meandmybookz
ocenił na104 lata temu
Karuzela głupców Jason Lutes
Karuzela głupców
Jason Lutes
Jason Lutes znany jest w Polsce z komiksowej trylogii „Berlin”. Jednakże jest on także autorem zamkniętej opowieści „Karuzela głupców”. Czy warto się nią zainteresować? Główny bohater jest nieudolnym iluzjonistą, który nie może dojść do siebie po śmierci brata i rozstania z dziewczyną. Pewnego dnia pomaga swojemu starzejącemu się mentorowi w ucieczce przed ścigającymi go pracownikami domu starców. Od tej chwili obaj wpadają w bardzo dziwne towarzystwo. Komiks ten przede wszystkim broni się interesującymi bohaterami. Główny bohater usiłuje rozwinąć się jako iluzjonista, ale przeszkadzają mu w tym jego osobiste problemy. Z kolei jego mentor jest coraz bardziej pochłaniany przez starość i jest wyłącznie cieniem samego siebie. Również pewną rolę odgrywa tu dziewczyna głównego bohatera, która jest zmęczona bardzo rutynową pracą. Warto też wspomnieć o drobnym oszuście, który samodzielnie usiłuje wychować córkę. Pokazane jest, że nie jest zły, ale jedyne w czym jest naprawdę dobry to naciąganie ludzi i liczy na to, że iluzjoniści nauczą jego córkę paru sztuczek. Niestety w historii tej zabrakło interesującej fabuły. Wszyscy bohaterowie ostatecznie spotykają się, ale niewiele z tego wynika. Jest tu parę celnych spostrzeżeń bohaterów na temat życia, ale niewiele ponadto. Podoba mi się realistyczna kreska Jasona Lutesa. Udaje mu się wydobyć wiele emocji z postaci, a także przedstawić różne typy urody, jak chociażby trochę mocniej zbudowana dziewczyna głównego bohatera. Podsumowując, ten komiks nie przemówił do mnie. Polubiłem bohaterów, ale zabrakło mi ciekawej historii. Mogło być lepiej.
Grzegorz_S - awatar Grzegorz_S
ocenił na64 lata temu
Nie pojedziemy zobaczyć Auschwitz Jérémie Dres
Nie pojedziemy zobaczyć Auschwitz
Jérémie Dres
Fascynująca, choć gorzka lektura. Dwóch braci Francuzów postanawia przyjechać do Polski, żeby odnaleźć ślady swoich przodków. Dzięki swojej wnikliwości i otwartości spotykają na swojej drodze wiele osób, które próbują przybliżyć im realia bycia Żydem we współczesnej Polsce. Przypomina to oglądanie świata przez witraż - w zależności od tego gdzie przyłożymy oko, będzie on wyglądał nieco inaczej. Owszem, w dużych miastach odradzają się wspólnoty żydowskie, właściwie jednak można by napisać, powstają na nowo. Bo Żydzi, którzy dopiero odkrywają swoją żydowskość, zostali odcięci od swoich korzeni, tradycji, przekazu rodzinnego. Po Shoah i po wyrzuceniu Żydów z Polski w naszym kraju zapanowała typowa dwoistość. Żydzi są ale ich nie ma. Możemy się szczycić ich dziedzictwem i urządzać festiwale kultury żydowskiej, jednak dobrze byłoby żeby żydowska przeszłość nie istniała w naszej pamięci. Świetnie to widać po zaniedbanych żydowskich cmentarzach rozrzuconych po całym kraju. Cmentarz jest jasnym symbolem przeszłości, cmentarz daje do myślenia. Skoro byli tu Żydzi, czemu ich już nie ma? Gdzie są ich synagogi? Gdzie ich mienie? O tym się w Polsce nie mówi, bo to prawda bardzo niewygodna. Trzeba by się przyznać do tego, że mieszka się w pożydowskim domu. Trzeba by się przyznać do wycięcia z pamięci dawnych żydowskich sąsiadów. Trzeba by powiedzieć głośno i wyraźnie - nie wszyscy Polacy ratowali Żydów. Wielu było takich, którzy na ich nieobecności skorzystali. Ta książka powstała zanim jeszcze zaczęto mówić o pogromach. Zanim jeszcze doszły do głosu wspomnienia świadków o tym, jak zachowywali się po wojnie Polacy i jak witali dawnych sąsiadów. Za to lektura tej książki boleśnie uświadamia jak bardzo ten temat jest zaniedbany, ignorowany i jak ciągle szczycimy się działaniami na rzecz Żydów, które w rzeczywistości są bez znaczenia. Wiele w tej książce trafnych obserwacji, o których wolimy nie pamiętać. I tak, mnie też rażą zaniedbane żydowskie cmentarze. Dokładnie tak jak cmentarze poniemieckie czy poradzieckie. Bardzo wiele to o nas mówi i pokazuje jaki mamy stosunek do nie swoich.
Fille - awatar Fille
ocenił na84 lata temu

Cytaty z książki Pogrzeby Łucji

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Pogrzeby Łucji