Rozkosze życia

Okładka książki Rozkosze życia autorstwa Emil Zola
Okładka książki Rozkosze życia autorstwa Emil Zola
Emil Zola Wydawnictwo: Hachette Polska Seria: Romanse Wszech Czasów literatura piękna
334 str. 5 godz. 34 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
Romanse Wszech Czasów
Data wydania:
2025-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2025-01-01
Liczba stron:
334
Czas czytania
5 godz. 34 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328255937

Ta książka nie posiada jeszcze opisu.

Średnia ocen
7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Rozkosze życia w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Rozkosze życia

Średnia ocen
7,0 / 10
1 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Rozkosze życia

Poznaj innych czytelników

5 użytkowników ma tytuł Rozkosze życia na półkach głównych
  • 3
  • 2

Inne książki autora

Okładka książki Opowiadania na tydzień. Część 4 Zygmunt Niedźwiecki, Lew Tołstoj, Iwan Turgieniew, Emil Zola, Jerzy Żuławski
Ocena 0,0
Opowiadania na tydzień. Część 4 Zygmunt Niedźwiecki, Lew Tołstoj, Iwan Turgieniew, Emil Zola, Jerzy Żuławski
Emil Zola
Emil Zola
Eseista, dziennikarz, krytyk sztuki, francuski pisarz, główny przedstawiciel naturalizmu. Jego wszystkie dzieła (opera omnia) zostały umieszczone w index librorum prohibitorum. Urodził się w rodzinie włoskiego inżyniera; wychowywał się i uczył w szkole średniej w Aix-en-Provence, razem ze sławnym później malarzem Paulem Cézanne’em. Od najmłodszych lat fascynował się literaturą romantyczną, przede wszystkim dramatami Wiktora Hugo. Po śmierci ojca sytuacja materialna jego rodziny dramatycznie się pogorszyła; Emil razem z matką przeniósł się do Paryża, gdzie imał się różnych zajęć i został wreszcie pracownikiem wydawnictwa Librairie Hachette. Zachęcony do podjęcia pracy literackiej, próbował początkowo swoich sił w dramacie – napisał Teresę Raquin i Spadkobierców pana Rabourdin. Utwory te nie zyskały jednak uznania odbiorców, w pierwszym przypadku z powodu przejaskrawionej atmosfery grozy w duchu przebrzmiałego już gotycyzmu, w drugim – z powodu zbyt ostrej krytyki stosunków panujących w burżuazyjnej rodzinie. Postanowił skupić się na tworzeniu powieści, które według jego zamysłu miały tworzyć jeden wielki cykl analizujący w sposób naukowy stosunki społeczne epoki II Cesarstwa. Tak powstał 20-tomowy cykl Rougon-Macquartowie. Historia naturalna i społeczna rodziny za Drugiego Cesarstwa opublikowany w latach 1871-1893. Przedstawia on rozległą panoramę francuskiego społeczeństwa i stanowi ważny dokument tamtych czasów. Cały cykl utrzymany był w duchu naturalizmu, którego podbudowę teoretyczną Zola przedstawił w studium Powieść eksperymentalna (Le roman expérimental, 1880). Mimo przedstawionych w tym studium założeń absolutnej obiektywności narratora i porzucenia romantycznego rozmachu w kreacji bohaterów i opisie miejsc, Zola zachował iście romantyczną wyobraźnię, która pozwalała mu kreślić fascynujące opisy najbardziej prozaicznych miejsc. Wnikliwe badania warunków życia robotników i chłopów oraz działalności Kościoła katolickiego we Francji wywołały u niego sympatie socjalistyczne i antyklerykalne. Te ostatnie widać wyraźnie w drugim cyklu powieściowym Zoli, trylogii Trzy miasta, w której poddał druzgocącej krytyce skomercjalizowany kult cudów i objawień, skostniałe i zamknięte wobec wiernych struktury hierarchii kościelnej, a wreszcie nieczułość Kościoła na problemy społeczno-polityczne. W konsekwencji jego książki zostały umieszczone na Indeksie ksiąg zakazanych. Pisarz wytykał także obojętność rządów Francji i Europy wobec ludobójstwa Ormian po masakrach dokonanych w sułtańskiej Turcji w latach 1894-1896. W artykułach poświęconych sztuce bronił malarzy impresjonistów przed krytyką zwolenników akademizmu. W 1898 zaangażował się w obronę francuskiego oficera niesłusznie oskarżonego o zdradę – Alfreda Dreyfusa, publikując na pierwszej stronie paryskiego dziennika „L’Aurore” artykuł J’Accuse…! (Oskarżam!). Miał on formę listu otwartego do prezydenta Félixa Faure i zawierał ostrą krytykę francuskiego rządu. Pisarz zarzucał władzom antysemityzm i niezgodne z prawem skazanie i uwięzienie Dreyfusa. Zmarł w 1902 na skutek zatrucia tlenkiem węgla. Okoliczności jego śmierci do dziś budzą poważne wątpliwości. Choć oficjalnie uznano zgon pisarza za nieszczęśliwy wypadek (wadliwa konstrukcja piecyka),istniały poważne przesłanki, że mogło być to morderstwo na tle politycznym. Rząd Trzeciej Republiki nie zaangażował się jednak zbytnio w wyjaśnienie tej sprawy. Jego twórczość wywarła znaczący wpływ na wielu powieściopisarzy XX wieku w Europie i w Stanach Zjednoczonych.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Rozkosze życia przeczytali również

Królewska Wysokość Thomas Mann
Królewska Wysokość
Thomas Mann
Powieść Królewska wysokość to niezwykła i głęboka opowieść o dojrzewaniu, samotności oraz poszukiwaniu własnej tożsamości w świecie pełnym konwenansów i pieniądza. To książka, która zachwyca nie tylko swoją treścią, ale także formą — styl autora jest wręcz cudowny: elegancki, pełen finezji i przenikliwej obserwacji ludzkiej natury. Mann opowiada historię młodego księcia Klaudiusza, który dorasta na dworze niewielkiego niemieckiego księstwa. Od najmłodszych lat podporządkowany jest rygorystycznym zasadom etykiety i protokołu, co sprawia, że jego życie staje się uporządkowane, lecz pozbawione spontaniczności i bliskości. Wychowywany w atmosferze chłodnego dystansu, książę doświadcza głębokiego osamotnienia i czuje się oddzielony od zwyczajnego świata oraz ludzi żyjących poza murami pałacu. Prawdziwy przełom następuje w momencie, gdy na jego drodze pojawia się osoba, która wnosi do jego życia powiew autentyczności. Dzięki tej relacji nasz bohater zaczyna inaczej postrzegać zarówno innych ludzi, jak i samego siebie. Uczy się dostrzegać emocje, których wcześniej nie dopuszczał do głosu, a także kwestionować narzucone mu schematy. Bardzo ciekawa powieść, która w piękny sposób ukazuje wewnętrzną przemianę bohatera — od wycofanego, zdystansowanego arystokraty do człowieka bardziej świadomego swoich uczuć i potrzeb. To także refleksja nad trudną sztuką pogodzenia życia prywatnego z obowiązkami wynikającymi z pełnionej roli społecznej. Mann pokazuje, że bycie władcą nie wyklucza bycia człowiekiem, choć znalezienie równowagi między tymi dwiema sferami bywa niezwykle wymagające. Mimo, iż od powstania książki minęło ponad 100 lat, nadal jest ona aktualna, a jej wymowa, sens aż biją w czytelnika w kontekście tego, co dzieje się teraz na świecie, co wyprawiają miliarderzy itd. Zdecydowanie warto przeczytać. Królewska wysokość to książka pełna uroku, melancholii i mądrości. Zachwyca nie tylko swoją fabułą, ale także głębią psychologiczną postaci oraz mistrzowskim językiem autora. To lektura, która pozostaje w pamięci na długo i skłania do refleksji nad własnym życiem, wyborami i relacjami z innymi ludźmi. https://www.instagram.com/pasje_fascynacje_ksiazkowe/
AnetaMaciejewska - awatar AnetaMaciejewska
oceniła na618 dni temu
Kamienne tablice Wojciech Żukrowski
Kamienne tablice
Wojciech Żukrowski
Kto zna autora ? Kto czytał ? A był jednym z największych tuzów polskiej literatury, rekomendowana książka miała 13 wydań w ponadmilionowym nakładzie, wysprzedanym !!! Jego kariera skończyła się 13.12. 1981 r. gdy w mundurze wojskowym wystąpił przed kamerami TV, popierając stan wojenny. Pisał: " Poczucie polskości bywa w pewnych środowiskach kłopotliwe, trzeba mieć sporo odwagi, żeby bronić racji narodu, narażając się na piętno nacjonalisty ". Esej " Piękny Adolf ". Ale pisał również do J. Iwaszkiewicza na blankiecie: Wojciech Żukrowski, poseł na Sejm PRL. "... ( dlaczego ) przyjął funkcję prezesa Zarządu Gł. Zw. Literatów Polskich, w którym jest jeszcze kilku niedoszlachtowanych Żydów... ". M. F. Rakowski, " Dzienniki polityczne ". Nie jestem zdziwiony !!! Jako nastolatek często słyszałem od osób w wieku autora opinię, że II WŚ była wielką tragedią dla Polski, ale miała też swoją dobrą stronę. Prawdę powiedziawszy, innych opinii nigdy nie słyszałem. Wiele jego książek sfilmowano: '" Lotna ", " Skąpani w ogniu ", " Lis ", " Kamienne tablice ". Był również scenarzystą: " Barw walki ", Kierunku Berlin ", " Ostatnich dni", a nawet "Potopu". Brał udział w wojnie 1939 r. został ranny, zbiegł z niewoli niemieckiej, był w AK, wstąpił do LWP, ale kariery tam nie zrobił ze względu na AK -owską przeszłość. Skończył jako ideowy komunista, którego nazwiska nie wymieniało się w " dobrym " ( ...tych, którzy wcześniej... bez mydła... ) towarzystwie. Chcąc nie chcąc musiał się zająć innym gatunkiem literackim. Cdn. Książkę POLECAM !!!
ando - awatar ando
ocenił na84 miesiące temu
Szerszeń Ethel Lilian Voynich
Szerszeń
Ethel Lilian Voynich
Czy ktoś jeszcze pamięta autorkę, a książkę, która przyniosła jej sławę i finansową niezależność ? W ZSRR była już znana w latach 30, a po II wojnie światowej stała się tam sztandarowym manifestem idei postępowych, lepszym od produktów propagandowego socrealizmu. Wydawana w masowych nakładach jako dzieło postępowej przedstawicielki Zachodu. Doczekała się też dwóch ekranizacji, ostatnie jeszcze w 1980 r. PRL nie mógł być gorszy, pierwsze wydanie miało miejsce już na początku lat 50, a następne, w sumie kilkanaście, ukazywały się regularnie do końca sowieckiej okupacji. Równie ciekawą, a może i ciekawszą postacią był mąż tej irlandzkiej pisarki... Michał Wojnicz ( Voynich ). Polak, zesłaniec syberyjski, skazany w 1887 r. w procesie " Proletariatczyków " na zesłanie na Syberię. Poznał J. Piłsudskiego, z zesłania uciekł ( ? ),w 1890 r. pojawił się w Londynie i dorobił znacznego majątku na handlu antykwarycznym. Do grona znajomych małżeństwa należeli anarchiści, terroryści, członkowie PPS, Narodnej Woli, Sawinkow, Reilly ( Rosenblum ) i wielu innych. Wojnicz był jednym z organizatorów wyjazdu Piłsudskiego w 1904 r do Japonii, przekazano mu też opiekę nad partyjnym archiwum PPS. Przed I wojną światową małżeństwo przeniosło się do Nowego Yorku gdzie Wojnicz założył jeden z bardziej prestiżowych antykwariatów. Do brzegu !!! Dlaczego wyniósł się z Londynu ? Ano dlatego, że rozeszła się sensacyjna wiadomość o współpracy Wojnicza z rosyjską tajną policją, czyli po prostu przez cały czas był tajnym agentem !!! Nie ma czasu na opisywanie innej ciekawej sprawy związanej z Wojniczem, to tzw. sprawa " manuskryptu Voynicha ". Jak cię zainteresuje to pokop, może coś znajdziesz w internecie. Książkę POLECAM, bo to historyczne świadectwo czasów minionych !!!
ando - awatar ando
ocenił na823 dni temu
Cichy Don. Tom 1 Michaił Szołochow
Cichy Don. Tom 1
Michaił Szołochow
Tom 4 Michaił Szołochow w roku 1934 zakończył pracę nad czwartym tomem „Cichego Donu”, jednak wg jego biografów zmuszony był do jego przeredagowania z uwagi na silne naciski ideologiczne. Ukazał się w ostateczności drukiem w latach 1937 – 1938 /część VII czwartego tomu/ i w roku 1940 /ostatnia, VIII część czwartego tomu/. To w tym ostatnim tomie tej pełnej rozmachu, epickiej powieści pojawia się najwięcej probolszewickich deklaracji, które we wcześniejszych tomach były ledwie zauważalne i być może to one spowodowały dyskusję o „teorii dwóch autorów” o której wspominałem przy opinii poprzednich tomów. W momencie publikacji „Cichego Donu” Michaił Szołochow uważany już był za człowieka, który z wątpiącego stał się zdecydowanym komunistą, popierającym wszystkie działania partii bolszewickiej co przysporzyło mu niezwykłą wręcz przychylność władz. W maju 1919 roku rusza natarcie Armii Ochotniczej i połączonych z nią zbuntowanym przeciwko bolszewikom oddziałów kozackich, które na jesieni poprzedniego roku zmuszone były ustąpić za Don. Cały region staje w ogniu. Walki toczą się ze zmiennym szczęściem aż do początków 1920 roku, kiedy to rozbite przez bolszewików oddziały wycofują się do Noworosyjska a stamtąd ewakuują się na Krym nie zajęty dotychczas przez Armię Czerwoną. Wydaje się, że los Kozaków jest już przesądzony, nowa władza zaczyna wprowadzać nowe porządki, lecz stanice i chutory kozackie stają ponownie do walki z bolszewikami. Los porozrzucał bohaterów w różne strony świata i stają po różnych stronach barykady. To walka na śmierć i życie, bezprawie i tortury. Czy Kozakom uda się zachować resztki niezależności? To niezwykła, epicka, pełna rozmachu powieść porównywana czasami z „Wojną i pokojem” Lwa Tołstoja, obejmująca okres od 1912 do wiosny 1923 roku. Bohaterowie Michaiła Szołochowa są świadkami i uczestnikami wydarzeń, które wstrząsnęły Rosją, zmieniły cały dotychczasowy porządek społeczny, stały się przyczyną wielu nieszczęść i tragedii. To zadziwiające jak Szołochowowi udało się znakomicie ukazać losy zwykłych ludzi, ich marzenia i plany, ludzkie namiętności na tle tej wielkiej Historii. W powieści odnajdziemy również całkiem sporo wątków autobiograficznych. W 1965 roku Michaił Szołochow otrzymał literacką Nagrodę Nobla za cyt. „siłę artystyczną i prawdziwość epopei o dońskim kozactwie w przełomowych dla Rosji czasach” i był jedynym pisarzem radzieckim, który nagrodę tą odebrał za zgodą władz ZSRR. Nadal znakomita i zachwycająca.
Sławek - awatar Sławek
ocenił na82 miesiące temu
Klęska Emil Zola
Klęska
Emil Zola
Początkowo książka wydaje się mało ciekawa, dużo opisów miejscowości, są to nazwy francuskie, więc, jak dla mnie język nieznany. Zola opisuje przemieszczenia wojsk francuskich, bo jest to książka opisująca wojnę francusko-pruską i upadek II Cesarstwa. Ale czytając dalej - powieść Zoli niesamowicie wciąga czytelnika. Ukazuje nam przyczyny tego upadku, jak i stosunki międzyludzkie, pokazuje, co wojna robi z człowiekiem. Klęska Francuzów była spowodowana nieudolnością dowódców wojsk francuskich, gdy tymczasem pruskie wojsko, to ludzie zdyscyplinowani, prowadzeni do walki przez dobrych wodzów. Ale wojna, to nie tylko walki, wojna to nawiązywanie niezwykłej przyjaźni. Przykładem są Maurycy i Jan, mężczyźni pochodzący z różnych klas społecznych, a nawiązała się między nimi piękna braterska przyjaźń. „Dni bez chleba, noce bez snu, nadmierne trudy, ciągle obecna śmierć, to wszystko złączyło ich bardziej niż długie lata zwykłej przyjaźni.” Niestety ich drogi rozeszły się podczas bratobójczej wojny w Paryżu (Komuna Paryska). Ten zryw rewolucyjny ludności Paryża wyrządził wielkie zniszczenie tego miasta i pozbawił życia wielu ludzi. Inna okropność wojny, która mnie poruszyła w tej książce, to przykład biednego Karolka i jego matki. Ta kobieta mająca dziecko z Prusakiem, w pewnej chwili jest zmuszona do podjęcia okropnej decyzji, wydania na śmierć ojca swojego dziecka. Zabójstwo tego Prusaka przedstawia grozę wojny, która zmienia ludzi w dzikie bestie, siejące nienawiść, „...syn obryzgany krwią ojca, wróg rodziny ojcowskiej... Potworny posiew dla straszliwych żniw.” Podsumowując, nie zawiodłam się na tej książce, Zola, którego powieści chwytają mnie za serce, pozostaje dla mnie nadal w czołówce moich ulubionych autorów.
AnnaDe - awatar AnnaDe
ocenił na95 lat temu
Przygody człowieka myślącego Maria Dąbrowska
Przygody człowieka myślącego
Maria Dąbrowska
Drugą, niedokończoną powieść Marii Dąbrowskiej – tę, nad którą pracowała z przerwami przez 27 lat i z której była wiecznie niezadowolona – brałam do rąk z lękiem. Jest bardzo obszerna, a ponieważ dopiero co skończyłam czytać dzienniki autorki, w których szczegółowo relacjonowała zmagania z „Przygodami człowieka myślącego”, nie spodziewałam się niczego przyjemnego. Tymczasem dostałam materiał owszem, nierówny, nieuładzony i chaotyczny, ale wcale nie słaby ani nudny. Grażyna Borkowska w eseju porównującym dzienniki Dąbrowskiej i Nałkowskiej napisala: "Dąbrowska to typ pisarza-samobójcy, skonfliktowanego z materią swej sztuki, odczuwającego wobec swego dzieła ambiwalentne uczucie miłości i nienawiści. Wszystko, co pisze, powstaje w niesamowitym napięciu i fizycznym trudzie". To - bez przesady - cierpienie autorki zmagającej się z krnąbrną materią wyziera z kartek powieści i sprawia że czytamy ją z jakimś wewnętrznym niepokojem. Fragmenty tej książki znałam już wcześniej – Tadeusz Drewnowski wyłuskał rozdziały o powstaniu warszawskim i w latach 80. wydał je osobno jako zbiór opowiadań pod mało zachęcającym tytułem „A teraz wypijmy…”. Zachwyciły mnie te teksty i jednocześnie zdziwiły, bo nigdy o nich nie słyszałam, a są naprawdę znakomite. W polskiej literaturze okołowojennej powinny stać w pierwszym rzędzie. Ale powstanie to tylko końcowa – choć bardzo obszerna i napisana jako pierwsza, już w latach 40. – część „Przygód człowieka myślącego”. Wcześniej Dąbrowska opisuje kilkadziesiąt lat z życia dwóch spokrewnionych rodzin: Tomyskich i Wochelskich. Na pierwszym planie jest Ewa, na drugim Józef i Joanna, na dalszym Ludwik i Janek. Akcja rozpoczyna się mniej więcej tam, gdzie kończą się „Noce i dnie”. To dalszy ciąg losów polskiej inteligencji wywodzącej się z okolic Kalisza – rodzinnej ziemi pisarki – choć z udziałem już innych bohaterów. W książce „Rzecz russowska” Drewnowski (literaturoznawca i edytor dzienników Dąbrowskiej) przytacza liczne krytyczne opinie o „Przygodach…”, zarówno z kraju, jak i z emigracji. Sam twierdzi, że to właściwie nie powieść, lecz „jakby trzy odrębne ciągi, różniące się dość zasadniczo charakterem i stylem”. Na pewno książka nie spełniła oczekiwań krytyków, czytelników, ani – co sama podkreślała – autorki. Nie podobały się drukowane w odcinkach fragmenty; również wydana w 1970 roku całość została przyjęta chłodno i dziś mało kto o niej pamięta. Szkoda, że Dąbrowska nie zdążyła uporządkować całości, skrócić niektórych fragmentów, innych rozwinąć. Są rozdziały świetne i wciągające, są i nudniejsze. Akcja miejscami płynie ospale, by za chwilę przeskoczyć o kilka lat – co potrafi zdezorientować. Bohaterowie „Przygód…” to – jak zwykle u Dąbrowskiej – realne osoby tylko lekko przetworzone literacko. Tak było także w „Nocach i dniach” czy „Ludziach stamtąd”. Ewa to po części alter ego autorki, jej mąż Stefan inspirowany jest Marianem Dąbrowskim, a Joannę, umierającą w czasie powstania w szpitalu, spotyka ten sam los co Jadwigę – siostrę Marii. Także dwaj bracia pisarki posłużyli jako pierwowzory męskich postaci (np. Stanisław Szumski, podobnie jak w powieści Ludwik, ożenił się z chłopką). Dąbrowska wielokrotnie powtarzała, że nie umie tworzyć fikcyjnych postaci – zawsze czerpie z prawdziwego życia. Oczywiście w sposób twórczy, nie dosłowny. W powieści pisarzami są Stefan i Józef Tomyscy. Ewa również pisze, ale i jest malarką (Dąbrowska sama też nieźle malowała). Zdaniem Drewnowskiego tak hojne korzystanie z własnego życiorysu, dzienników, a nawet cudzych listów i pamiętników to nie tyle świadomy zabieg artystyczny, co raczej desperacja autorki, która chciała za wszelką cenę zdążyć ukończyć powieść, choć brakowało jej już weny. Ta wiwisekcja na własnym życiu jest czasem tak drastyczna, że ciężko mi było to czytać - niemal dosłownie wykorzystuje Dąbrowska nie tylko romanse z Jerzym Czopem w Jaworzu i Stanisławą Blumenfeldową we Lwowie, ale nawet śmierci męża, brata i siostry... Na tle innych utworów Dąbrowskiej wypada słabiej, ale jak na książkę uznaną za „nieudaną” – uważam ją za świetną: 7/10
Agata - awatar Agata
oceniła na76 miesięcy temu
Podbój miasta Plassans Emil Zola
Podbój miasta Plassans
Emil Zola
Podbój miasta Plassans rozgrywa się czasach II Cesarstwa, w fikcyjnym miasteczku, i opisuje losy następnego pokolenia rodzin Rougon i Macquartów. Bohaterami są Franciszek i Marta Mouret. Czytając obserwowałam nie tylko podbój wspomnianego miasta, ale również podbój i naruszenie spokoju rodziny Mouret. Zapoznając się z inną powieścią Zoli "Pochodzenie rodziny Rougon Macquartów” czułam pewną sympatię do Urszuli Macquart, uważając ją za najspokojniejszą z trojga rodzeństwa, teraz w tej powieści jej syn, Franciszek, wydał mi się najlepszą osobą spośród bohaterów książki. Szkoda tylko, że „poległ” i władzę w jego domu przejęła żona Marta, córka Rougonów, w wyniku czego domem zawładnął ksiądz Faujas i jego rodzina. Na przykładzie Franciszka Mouret widzimy, jak z osoby zrównoważonej i dbającej o byt rodziny, można zrobić osobę niepoczytalną, zagrażającą innym. W powieści ukazane są także bardzo duże wpływy kleru na mieszkańców miasteczka. Ksiądz Faujas zawładnął najpierw naszą bohaterką Martą Mouret, zburzył jej dotychczasowe spokojne życie, potem udało mu się przekonać do siebie przedstawicieli tego miasteczka. Ksiądz, który przyjechał do miasta w podartej sutannie i był wyśmiewany, później podbija miasto Plassans i czuje się zwycięzcą, jednocześnie pogardzając, otaczającymi go, ludźmi. Niestety poczuł się zbyt pewnie, zapatrzony w swój ambitny cel nie dostrzegał, jak wkoło niego wszystko niszczeje, co dla niego miało tragiczne skutki. Od bardzo, bardzo dawna Zola był jednym z moich ulubionych pisarzy, i po wielu latach postanowiłam wrócić do jego powieści. Mam zamiar zatrzymać się przy nim i sięgnąć po następne. Polecam tego pisarza, jego powieści są niezmiernie wartościowe.
AnnaDe - awatar AnnaDe
ocenił na105 lat temu
Powrót na wrzosowisko Thomas Hardy
Powrót na wrzosowisko
Thomas Hardy
Lubicie seriale? Ha! Każdy lubi. Ale cofnijmy się w czasie: wyobraźcie sobie czasy sprzed platform streamingowych. Ok, pójdźmy o krok dalej (telewizja?),jeszcze dalej (radio?),jeszcze mały kroczek: tak, mamy powieści w odcinkach. Jeśli już podróżujemy, to idźmy na całość i przenieśmy się do Wielkiej Brytanii drugiej połowy XIX wieku. W Wasze ręce trafia londyński magazyn ilustrowany Belgravia, w którym za cenę jednego szylinga przeczytacie najnowsze powieści w odcinkach, wiersze i obejrzeć niezwykle realistyczne grawiury nawiązujące do treści. Jest pomiędzy 9 stycznia i 19 grudnia 1878 roku. Siadacie po południu przy kominku, a może jeszcze przy dziennym świetle, by nie psuć oczu i zaczynacie kolejny odcinek Powrotu na wrzosowisko, licząc, że ta historia porwie Was równie mocno, jak poprzednia powieść (Z dala od zgiełku tłumu) wybijającego się na tle innych Wiktorian, Thomasa Hardy’ego. Czy w porywach romantycznych uczuć czujecie się jak Eustachia, błąkająca się niczym duch na wrzosowiskach Egdonu, czy bliżej Wam do pokornej Tomasiny? W skrytości serca kochacie się w przystojnym Damonie, czy prawym, lecz zafarbowanym na czerwono ochrą, którą handluje, Diggorym Vennie? Magazyn trzeba zwrócić za kilka dni do wypożyczalni, ale nie chcecie się z nim rozstać i czytacie odcinek raz jeszcze, by wrył się dobrze w pamięć, a szczegóły intrygi nie wyparowały w nawale prac i obowiązków dnia codziennego. W nadziei na wydanie książkowe, spekulujecie, co autor doda, bo wiadomo, że wersja puszczona do druku jest uładzona, a praktyka taka nazwana od nazwiska Thomasa Bowdlera to bowdlerisation (Thomas Hardy nieraz sięgnie po ten rodzaj mitygowania moralnego swoich bohaterów). Autor określił swoje powieści jako opowiadające o ludziach i środowisku, w którym żyją (novels of character and environment). Utarte przez lata zwyczaje i sposoby myślenia zostają “skażone” nowymi ideami z zewnątrz prowadzącymi do tragedii, a grecki chór złożony z przedstawicieli lokalnej społeczności potęguje przeczucie dramatycznego końca. Co ciekawe, Hardy zaplanował inny koniec dla dwojga swoich bohaterów [uwaga, spojler!]: Tomasina miała pozostać wdową, a Diggory odjechać, zaprzęgając swoje kuce do wozu z ochrą, przez naciski czytelników połączył bohaterów na dobre i na złe.
Molly_Whelan - awatar Molly_Whelan
ocenił na81 miesiąc temu
Kochanek lady Chatterley David Herbert Lawrence
Kochanek lady Chatterley
David Herbert Lawrence
Z rozmowy z wujkiem na temat życia i różnych jego dziwnych kolei zrodziła się inspiracja do przeczytania tej książki; zresztą wujek był na tyle miły, że podarował mi jej egzemplarz. Wyszło więc zupełnie naturalnie, że trafiła w moje ręce. I o tej naturalności chciałem napisać. Podzielam opinię wujka, który ceni tę klasyczną powieść za prawdę; prawdę emocjonalną, prawdę społeczną, prawdę historyczną - słowem, za poruszającą, życiową autentyczność. Prawda ta była, rzecz jasna, w swoich czasach kontrowersyjna, dzięki czemu powieść zyskała sobie miano wyprzedzającej je. Fabuła jest wyjątkowo prosta. Śledzimy losy Connie, młodej kobiety pochodzącej z artytycznej rodziny, która wychodzi za mąż za Clifforda, przyszłego lorda Chatterley'a, również młodego mężczyznę, któremu przydarza się to nieszczęście, że wyrusza na I Wojnę Światową i w wyniku odniesionych ran zostaje sparaliżowany od pasa w dół. Poza władzą w nogach, traci więc także zdolność spełniania zadań męża. Ten prosty punkt wyjścia, tragedia wojenna Clifforda, przy okazji staje się powodem narastającej frustracji Connie. Obserwujemy, jak w jej wyniku nawiązuje romantyczną relację z leśniczym młodego dziedzica, byłym wojskowym, unikającym ludzi Mellorsem. Równolegle śledzimy życie sparaliżowanego Clifforda, który w twórczości literackiej i zarządzaniu majątkiem odnajduje nowy sens życia. W swej istocie pozostaje jednak człowiekiem dogłębnie skrzywdzonym. Wszystko to Autor prezentuje posługując się pięknym, precyzyjnym językiem. To właśnie warstwa językowa zrobiła na mnie największe wrażenie - z jednym wyjątkiem, o czym później. Ogólnie jednak dawno nie zetknąłem się z taką wnikliwością, ogładą i wymownością literackiego stylu. A przy tym tak sprawnym zastosowaniem narratora wszystkowiedzącego, który w idealnych momentach na odpowiednią długość zaglądał do głów innych bohaterów. Dzięki temu, dzięki swobodzie łączenia scen, omijania wszystkiego, co zbędne, dzięki pewności siebie w wyrażaniu myśli, powracałem do tej lektury z największą przyjemnością. Choćby dla samej dyscypliny umysłu, którą musiał wykazywać się Autor, warto tę powieść poznać. Kolejną wartością dodaną jest ukazanie realiów społecznych epoki. Jak zwykle pasjonujące było dla mnie poznawanie mentalności, która panowała w czasach nie tak wcale nam odległych - mniej więcej sto lat temu. Sprawiało to dla mnie pewien intrygujący, lecz fascynujący dysonans - czytałem o ludziach, na których cieniem wciąż kładła się epoka wiktoriańska, a którzy jeździli już pierwszymi samochodami! To zderzenie - świata lordów, posiadaczy ziemskich, starej Anglii z epoką przemysłową przeżywającą schyłek swej pierwszej eksplozji (zamykanie kopalni z powodu niskiej rentowności),z rozwojem techniki, z łuną bolszewizmu ze wschodu - dawało wyjątkowy posmak czytania o rzeczach dawno minionych i niemal teraźniejszych. Tematy klasowe zdecydowanie zajmowały Lawrence'a. Z klasowością wiąże się jedyne moje zastrzeżenie do "Kochanka lady Chatterley". A konkretnie do mego niemal-imiennika, tłumacza. Czytałem tę książkę w tłumaczeniu Marcelego Tarnowskiego, który do ukazania gwarowego angielskiego posłużył się bardzo topornym, swobodnym zapisem gwary śląskiej. Z jednej strony więc Mellors - który odebrał wykształcenie - mówi zupełnie poprawnym językiem, a czasem, gdy mu przyjdzie taki kaprys, wyjątkowo ciężką gwarą. Może i nie miałbym z tym problemu, gdyby dysonans pomiędzy tymi dwoma głosami tego samego bohatera nie był tak bardzo wyolbrzymiony i rażący. Ale nawet i to zostaje w moich oczach częściowo usprawiedliwione, w bardzo uroczej i zabawnej scenie, kiedy Connie także próbuje mówić do Mellorsa gwarą. Nie jestem typowym czytelnikiem romansów, więc mój gust w tym gatunku nie jest z pewnością wyrobiony, tym niemniej relacje między bohaterami były dla mnie kolejnym, wyjątkowo silnym punktem. Ukazanie uniwersalnych, ponadczasowych prawd psychologii - prawd życia, które zaczyna się rozumieć dopiero z wiekiem - pozostaje niewątpliwie jednym z powodów, dla których "Kochanek lady Chatterley" pozostaje klasykiem, tak często adaptowanym, wznawianym i polecanym. I ja z przyjemnością dołączam tę opinię, wierząc, że każdy człowiek, który ceni szczerą literaturę, odnajdzie w tej książce wielką wartość.
Marcel Baron - awatar Marcel Baron
ocenił na91 miesiąc temu

Cytaty z książki Rozkosze życia

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Rozkosze życia