Problem z Billem Gatesem. Rozliczenie z mitem dobrego miliardera

Okładka książki Problem z Billem Gatesem. Rozliczenie z mitem dobrego miliardera autorstwa Tim Schwab
Okładka książki Problem z Billem Gatesem. Rozliczenie z mitem dobrego miliardera autorstwa Tim Schwab
Tim Schwab Wydawnictwo: Insignis biografia, autobiografia, pamiętnik
576 str. 9 godz. 36 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Tytuł oryginału:
The Bill Gates Problem: Reckoning with the Myth of the Good Billionaire
Data wydania:
2025-10-29
Data 1. wyd. pol.:
2025-10-29
Liczba stron:
576
Czas czytania
9 godz. 36 min.
Język:
polski
ISBN:
9788368352641
Tłumacz:
Paweł Podmiotko
Bill Gates, jakiego nie znacie.

Człowiek ukrywający się za fasadą charytatywnych miliardów, monopolista i wytrawny polityczny gracz, który dzięki swojemu bogactwu kupił globalną władzę – i sprawuje ją bez żadnej kontroli.

Ta książka to bezkompromisowe śledztwo, rozprawiające się z wizerunkiem świętoszkowatego filantropa i ukazujące technokratę posiadającego ogromny wpływ na edukację, ochronę zdrowia, rolnictwo i politykę szczepień na całym świecie.

To fascynująca, a zarazem niepokojąca opowieść o człowieku, którego imperium dobroczynności stało się modelem nieograniczonej siły zagrażającej fundamentom demokracji.

*

Fascynujące i doskonale udokumentowane dziennikarstwo śledcze, które odkrywa nieznane sploty i mechnizmy wpływów na nasz globalny świat. – „The Telegraph”

Znakomite demaskatorskie dzieło Schwaba obnaża mity o hipermiliarderach i pobudza polityczne działanie ku… bardziej wspólnemu dobru. – „Nature”

Opowieść zrodzona z frustracji i gniewu wywołanych tajemniczością i niekompetencją filantropijnego świata Gatesa – z nadzieją na przyszłość. – „New Statesman”

*

Długo wyczekiwany, krytyczny i szokujący portret Billa Gatesa. Wnikliwa analiza jego działań ukazująca, w jaki sposób wykorzystuje twarde taktyki biznesowe, wpływy polityczne i filantropię, by sprawować ogromną władzę bez ponoszenia odpowiedzialności.

Dzięki swojej głośnej i wychwalanej działalności filantropijnej Bill Gates z technologicznego czarnego charakteru zmienił się w jedną z najbardziej podziwianych osób na świecie. Jednak – jak dowodzi Tim Schwab w swoim bezkompromisowym śledztwie – Gates pozostał dokładnie tym samym człowiekiem, którym był w czasach Microsoftu: monopolistą przekonanym o własnej nieomylności i zdeterminowanym, by narzucać innym swoje pomysły, rozwiązania i przywództwo. To wytrawny gracz polityczny, który ogromne bogactwo przekuł w potężne wpływy i do tego sprawił, że uwierzyliśmy, iż należy oklaskiwać jego władzę, zamiast ją kwestionować.

Ta książka pokazuje, jak miliardy Gatesa kupiły mu oszałamiającą kontrolę nad polityką publiczną, rynkami prywatnymi, badaniami naukowymi i mediami. Tim Schwab zrywa z twarzy Gatesa maskę, która zbyt długo chroniła go przed publiczną kontrolą. Okazuje się bowiem, że niezależenie od tego, czy Gates forsuje nowe standardy edukacyjne w Ameryce, reformuje służbę zdrowia w Indiach, uprzemysławia rolnictwo w Afryce czy kształtuje globalną politykę szczepień w pandemii – jego brawurowe eksperymenty społeczne okazują się nie tylko nieskuteczne, lecz wręcz dyktatorskie.

Jak pokazuje Schwab, filantropijne imperium Billa Gatesa należy postrzegać jako niebezpieczny model nieograniczonej władzy, który zagraża demokracji i rozpaczliwie domaga się naszej uwagi.
Średnia ocen
7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Problem z Billem Gatesem. Rozliczenie z mitem dobrego miliardera w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Problem z Billem Gatesem. Rozliczenie z mitem dobrego miliardera



2417 663

Oceny książki Problem z Billem Gatesem. Rozliczenie z mitem dobrego miliardera

Średnia ocen
7,1 / 10
27 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Problem z Billem Gatesem. Rozliczenie z mitem dobrego miliardera

avatar
127
81

Na półkach:

Bardzo wartościowa książka, która sprawi, że już nigdy nie spojrzę tak samo na Gatesa i Microsoft. Jeśli chodzi jednak o samo doświadczenie z czytania jej - było ciężko. Mnóstwo faktów, nazw własnych, danych, informacji, nie było dobrego "flow". Należy jednak pochwalić autora za niesamowity research.

Bardzo wartościowa książka, która sprawi, że już nigdy nie spojrzę tak samo na Gatesa i Microsoft. Jeśli chodzi jednak o samo doświadczenie z czytania jej - było ciężko. Mnóstwo faktów, nazw własnych, danych, informacji, nie było dobrego "flow". Należy jednak pochwalić autora za niesamowity research.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
18
9

Na półkach:

Książka zdecydowanie warta przeczytania, choć nie jest to łatwa lektura. Widać, że autor wziął sobie za punkt honoru dokumentowanie wszelkich krytycznych głosów wobec Fundacji, co skutkuje bardzo „gęstym” i napakowanym faktami ciągiem znaków. W pewnym momencie czułem już zmęczenie tą ilością faktów, instytucji, nazwisk, grantów itd. Nie zmienia to faktu, że obietnica z okładki zostaje spełniona - po lekturze trudno spojrzeć na Gatesa bez odrazy i poczucia bycia oszukanym.

Książka zdecydowanie warta przeczytania, choć nie jest to łatwa lektura. Widać, że autor wziął sobie za punkt honoru dokumentowanie wszelkich krytycznych głosów wobec Fundacji, co skutkuje bardzo „gęstym” i napakowanym faktami ciągiem znaków. W pewnym momencie czułem już zmęczenie tą ilością faktów, instytucji, nazwisk, grantów itd. Nie zmienia to faktu, że obietnica z...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1126
1126

Na półkach:

Bill Gates - filantrop czy biznesmen?
Współzałożyciel Microsoft jest jednym z najbardziej znanych przedsiębiorców z okresu rewolucji informatycznej. Właściwe nazwisko multimiliardera to William Henry Gates III i jestem pewna, że pewnie nikt go z nim nie skojarzy. Drogę do kariery otworzyły mu rodzinne koneksje, gdyż ojciec był znanym prawnikiem a matka pochodziła z rodziny zamożnych bankierów. Od czasu kiedy wypłynął na szerokie wody biznesu i zgromadził ogromną fortunę, założył fundację Billa i Melindy Gatsów, która przeznaczała ogromne sumy na różne programy naukowe, zdrowie, edukację czy szczepienia. Problem w tym, że poprzez te działania stał się postacią bardzo kontrowersyjną, gdyż mianował się samozwańczym ekspertem od tematów, które wykraczają poza jego wykształcenie oraz posiadane kompetencje takich jak: zmiany klimatyczne, edukacja, szczepienia, rolnictwo czy polityka.

Okazuje się, że jego fundacja nie jest organizacją transparentną i ciężko dowiedzieć się czegoś więcej na jej temat, gdyż nie ma możliwości uzyskania jakiejkolwiek informacji o czym przekonał się autor tej książki. Tutaj zapala się czerwona lampka, gdyż taka instytucja dobroczynna powinna być przejrzysta a jej brak, budzi podejrzenia o drugie dno takich działań.

Ta obszerna pozycja, to bezkompromisowe śledztwo, które rozprawia się z wizerunkiem dobrodusznego filantropa, ukazuje bowiem postać Gatsa jako autorytarnego człowieka, który dzięki majątkowi posiada ogromny wpływ na różne dziedziny na całym świecie. Jest to o tyle niepokojące zjawisko bo rodzina Gatsów odnosi korzyści z działań charytatywnych a dodatkowo imperium multimiliardera, posiadające ogromne wpływy, rodzi zagrożenie dla fundamentów demokracji.

Bill Gates - filantrop czy biznesmen?
Współzałożyciel Microsoft jest jednym z najbardziej znanych przedsiębiorców z okresu rewolucji informatycznej. Właściwe nazwisko multimiliardera to William Henry Gates III i jestem pewna, że pewnie nikt go z nim nie skojarzy. Drogę do kariery otworzyły mu rodzinne koneksje, gdyż ojciec był znanym prawnikiem a matka pochodziła z rodziny...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

256 użytkowników ma tytuł Problem z Billem Gatesem. Rozliczenie z mitem dobrego miliardera na półkach głównych
  • 218
  • 31
  • 7
28 użytkowników ma tytuł Problem z Billem Gatesem. Rozliczenie z mitem dobrego miliardera na półkach dodatkowych
  • 19
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Problem z Billem Gatesem. Rozliczenie z mitem dobrego miliardera

Czytelnicy Problem z Billem Gatesem. Rozliczenie z mitem dobrego miliardera przeczytali również

Notatki dla Johna Joan Didion
Notatki dla Johna
Joan Didion
"Notatki dla Johna" to tytuł, który może sugerować zbiór prac autorki nad jej różnymi książkami, lecz nic bardziej mylnego. Jest to relacja z ponad roku terapii Joan Didion, bardzo osobista, dająca duży wgląd w funkcjonowanie ich rodziny, opublikowana po śmierci autorki. Przedstawiono tu zapis rozmów z poszczególnych sesji z terapeutą, z których większość dotyczyła relacji autorki z ich adoptowaną córką, Quintaną, która zmagała się z problemem alkoholowym. Gdyby to była fikcja, pewnie byłby to główny temat tej książki, ale z uwagi na to, że to samo życie, to jest tu też cała masa innych powiązań i nawiązań. Poruszony został temat dzieciństwa autorki, relacji z jej rodziną, podejścia do pracy, różnych cech oraz schematów zachowań. To bardzo wartościowy tekst dający pogląd nie tylko na poruszane tematy, ale też wgląd w przebieg terapii. Ze słów terapeuty można wyczytać wiele mądrości, które są przydatne dla każdego. Ponadto dużą wartość ma tu aspekt rodzicielstwa, relacji z dorosłym dzieckiem, metod wychowawczych itp. Szeroki i ważny temat. Ten tekst jest tak osobisty, że momentami czułam się niekomfortowo z myślą, że zostałam wpuszczona głębiej w problemy tej rodzinny niż powinnam. Ze względu na poruszone, niejednkrotnie bliskie mi tematy, to była trudna lektura, ale był to czas niesamowicie wartościowy, obfitujący w wiele przemyśleń. To angażująca książka, wymagająca uwagi i skupienia, utrzymana w stylu z jakiego znamy Didion - logika, trafność przemyśleń, analityczność, to wszystko tu jest. Ale jednocześnie światło dzienne ujrzały jej problemy, traumy, obawy i wątpliwości. To jedna z najbardziej osobistych książek, jakie dane mi było przeczytać.
brave_book - awatar brave_book
ocenił na92 miesiące temu
Dług. Reportaże spod kreski Aleksandra Gałka-Reczko
Dług. Reportaże spod kreski
Aleksandra Gałka-Reczko
Konsumpcjonizm nauczył nas chcieć. Kapitalizm sprawił, że wielu z nas nie ma jak tych potrzeb zaspokoić. Pokolenie transformacji dostało jeszcze jedną lekcję: oszczędzanie nie zawsze ma sens. Inflacja potrafi zjeść wszystko. Ludzie latami odkładali na książeczkach mieszkaniowych i kończyli z kwotą, która nie wystarczała nawet na jeden mebel. Trudno się dziwić, że dziś łatwiej wziąć kredyt, mieć coś od razu i martwić się później. „Dług” o reportaż o ludziach, którzy wpadli w spiralę zadłużenia. Nie o „nieudacznikach”, tylko o zwykłych ludziach. Każdy rozdział to inna historia i inna droga do tego samego miejsca. Czasem zaczyna się od jednej decyzji. Zakup na raty. Chwilówka na szkolną wycieczkę dla dziecka. Niezapłacony mandat. Potem dochodzi kolejna rzecz i jeszcze jedna. I nagle nie ma już jak cofnąć. Najmocniejsze w tej książce jest to, że odbiera nam wygodę oceniania. Za każdym dłużnikiem stoi historia. Czasem głupie decyzje, czasem brak wiedzy, czasem pech. Najczęściej wszystko naraz. Prawda jest taka, że to nie jest problem „jakichś ludzi”. To jest coś, co może spotkać każdego. I jest jeszcze jedna rzecz. My nie umiemy rozmawiać o pieniądzach. To nadal temat tabu. Udajemy, że problem nie istnieje, zamiast uczyć się podstaw ekonomii i wyciągać wnioski. A brak edukacji finansowej mści się bardzo konkretnie. Nie wszyscy bohaterowie budzą współczucie. Są granice. Dla mnie taką granicą są długi alimentacyjne. Tutaj nie ma miejsca na tłumaczenia. „Dług” to książka niewygodna i bardzo potrzebna. Nie daje łatwego pocieszenia. Zostawia z myślą, że cienka jest granica między „nimi” a „nami”. I to jest jego najwieksza sila.
mamalgosia - awatar mamalgosia
oceniła na718 dni temu
Polska Rzeczpospolita Leśna, czyli jak Lasy Państwowe stały się państwem w państwie Marek Józefiak
Polska Rzeczpospolita Leśna, czyli jak Lasy Państwowe stały się państwem w państwie
Marek Józefiak
Mamy taką instytucję, która powinna "stać na straży" polskiej przyrody, jednak okazuje się, że to "stanie na straży" jest w niej zupełnie inaczej rozumiane, niż powszechnie się to wydaje... Lista grzechów Lasów Państwowych jest długa. Upublicznienie, kolesiostwo, lewe interesy, przerost wynagrodzeń, biznes na nieruchomościach, siedziby w marmurach, patologia związana z pracą drwali, czyli tzw. zuli, zatajanie istotnych informacji i sianie dezinformacji, lekceważący stosunek do opinii naukowców, ekspertów, ekologów, prześladowania i oczernianie aktywistów. Wszystko to może by byłoby jeszcze do wybaczenia, gdyby LP faktycznie dbały o przyrodę. Tymczasem LP mają do przyrody pogardliwy - skrajnie antropocentryczny, instrumentalny (i kapitalistyczny) - stosunek. Wycinane jest wszystko, jak leci, cenne drzewostany, właściwie im drzewo starsze, tym lepiej, bo będzie z niego więcej desek. LP wjeżdżają na tereny, gdzie przyroda - według wszelkiej logiki powinna być chroniona - zabierają się nawet za parki narodowe! A cenne drzewa przerabiane są na sklejkę, a nawet po prostu wędrują do pieca w elektrociepłowniach! Po prostu las dla leśników nie jest żyjącym ekosystemem, tylko fabryką drewna. “Zasobem”, czymś co się “pozyskuje” (tj. wycina) i “gospodaruje” - tak żeby odpowiadało to człowiekowi rzecz jasna, a nie przyrodzie. LP zarabiają dzięki temu gruby hajs, ale myślicie, że chociaż ta kasa trafia do budżetu państwa albo samorządów? Nic podobnego. Określenie "państwo w państwie" nigdzie nie pasuje lepiej, skoro mamy instytucję, która robi, co jej się żywnie podoba, mimo protestów płynących (coraz głośniej),lekceważąc nie tylko opinie ekologów i biologów, ale też prawo i sądy, polskie i unijne. I to, o czym pisze Marek Józefiak znajduje jak najbardziej potwierdzenie na bieżąco w doniesieniach o kolejnych wycinkach czy działaniom LP, łamiących prawo, złożone obietnice i porozumienia. Wierzcie mi, ta książka naprawdę podniosła mi ciśnienie, a powinnam już na to uważać. Najbardziej zaś z tego wszystkiego to ciśnienie podnosi mi ta buta leśników, to przekonanie, że oni wiedzą najlepiej, że oni "chronią przyrodę", a inni (tj. ekolodzy, eksperci, biolodzy) - się "nie znajo". Polscy leśnicy (podobnie jak myśliwi, zresztą często to te same osoby) zachowują się wręcz tak, jakby bez nich nie mogła zachodzić fotosynteza i uważają, że jak człowiek (czyli oni) nie “zadbają” o las, to las sobie nie poradzi i zginie. Tymczasem ta "wiedza" LP to głównie wiedza o tym jak ciąć i zabijać to, co żywe, przekonanie, że las musi rosnąć jak pod linijkę, a "ochrona" to niszczenie np. siedlisk zwierzyny, w tym gatunków chronionych, budowa dróg w parkach i rezerwatach, wycinanie lasów w górach i ślepota na zmiany klimatyczne. Wszystko we mnie się wywracało, kiedy to czytałam, bo po prostu nie rozumiem, jak można nie wiedzieć tak elementarnych rzeczy o przyrodzie (do których nie trzeba kończenia trzech fakultetów, wystarczy biologia w szkole, a nawet mądrość ludowa…) i głosić takie bzdury, jeszcze z tym absurdalnym przekonaniem o własnej racji. Dla mnie ten reportaż to petarda, bo nie tylko jest pierwszą książką, odsłaniającą kulisy działania LP, ale ogólnie zawiera mnóstwo wiedzy ogólnie z dziedziny ochrony przyrody i tego, co się wokół niej dzieje w sferze polityczno-gospodarczej oraz społecznej, co trafia w 100% w obszar moich zainteresowań. Reportaż może nie jest nazbyt rozbudowany, ale jest bardzo informatywny, trzeźwy i niebywale łatwy w lekturze, przez prosty styl autora. Może można by mu zarzucić, że jest zbyt jednostronny, że nie ma w nim wersji LP, że wrzuca wszystkich leśników do jednego wora (niezupełnie). Tak, z pewnością w LP są też ludzie z innym podejściem, którzy nie zgadzają się z takim traktowaniem przyrody, ale tu chodzi o politykę instytucji. I jeszcze na bardziej ogólnym stopniu - reportaż pokazuje zapaść polskiej ochrony przyrody, którą trzeba by ujmować w cudzysłów, jeśli zajmują się nią takie instytucje jak LP oraz kolejni ministrowie środowiska, którzy dokładają kolejne cegiełki do dewastacji, a nie do ochrony naszych naturalnych zasobów. Jest tak, ponieważ taki mamy system - niezainteresowany ochroną przyrody, mający do niej olewczy i rabunkowy stosunek. Przyrodę w Polsce postrzega się NADAL przede wszystkim jak przeszkodę do rozwoju, gdzie rozwój to oczywiście zalanie betonem i industrializacja. Ewentualnie darmowy zasób, który nigdy się nie wyczerpie. I to wszystko w dobie zmian klimatycznych. Nadal wydaje się nam, że są inne, ważniejsze sprawy do załatwienia i ciągle zadajemy pytanie “czy to się opłaca”, podczas gdy to jest sprawa drugorzędna w kontekście ochrony środowiska naturalnego. Autor pisze, że percepcja społeczeństwa się zmienia, że dziś coraz więcej ludzi protestuje przeciwko wycinkom, a leśnicy sporo stracili wizerunkowo - i to chyba jest prawda - tyle, że to niewiele daje, bo decydenci ignorują “głos ludu”, jeśli nie jest po ich myśli i każdorazowo trzeba się z nimi szarpać. To wszystko, co się robi to o wiele za mało w porównaniu do tego, jaką presję wywieramy na środowisko. I naprawdę podziwiam tych ludzi, którzy walczą z systemem, mimo tego wszystkiego. Reportaż o Lasach Państwowych jest elementem tej walki.
joly_fh - awatar joly_fh
ocenił na82 miesiące temu
Mieli nas za opętanych. Historie nadużyć egzorcystów Szymon Piegza
Mieli nas za opętanych. Historie nadużyć egzorcystów
Szymon Piegza
„Mieli nas za opętanych. Historie nadużyć egzorcystów” – Szymon Piegza, audiobook kupiony w woblink.com. Nie wierzę, po prostu nie wierzę, że coś takiego może się dziać współcześnie w środku Europy! Że ktoś wierzy w to, że weganizm i uprawianie sztuk walki Wschodu to dowód na opętanie przez diabła! Że egzorcyzm nie polega na modlitwie, tylko na wcieraniu jakichś maści w rejony intymne młodej dziewczyny! Że sypianie z duchownym w jednym łóżku należy do egzorcyzmu. Że kiedy budzi się rano z krwią wypływającą z pochwy i nic nie pamięta, a jeszcze z nikim nie współżyła, to pewnie ją zgwałcił, podając jej pigułkę gwałtu. Czy ciemnota w Polsce osiągnęła już dno czy może być jeszcze gorzej? Przecież księża po seminarium nie mają pojęcia nawet o teologii, a jak mają znać się na psychiatrii czy psychologii? Jakim prawem odradzają ofiarom branie leków od psychiatrów, które im pomagają, po to, żeby wpędzić ich w samobójstwa? Niewielu stanęło za to przed sądem, reszta nadal działa bezkarnie. Dlaczego ta młodzież i dzieci nie mają pomocy szkoły, psychologa szkolnego czy innych instytucji świeckich, państwowych i społecznych, jeżeli nie znajdują oparcia w rodzicach i innych osobach z otoczenia? Dlaczego młode kobiety (a i mężczyźni) nie znajdują pomocy poza rodziną? Aaa, prawda, w Polsce ciągle rodzice są najważniejsi,nawet ci patologiczni, „ręce precz od naszych dzieci”. I w szkole żadnego wychowania seksualnego, żadnego uczenia o „złym dotyku” i jak należy się przed nim bronić. Zwracam uwagę, że książkę wydało renomowane wydawnictwo katolickie, które byle chłamu nie drukuje. I że nie jest ta pozycja atakiem na Kościół i wiarę, tylko na jego wynaturzenia i nadużycia. Ta książka powinna być lekturą szkolną dla przestrogi. Polecam gorąco!
kuzo - awatar kuzo
ocenił na101 miesiąc temu
Ćwiczenia z dysonansu Tomasz Stawiszyński
Ćwiczenia z dysonansu
Tomasz Stawiszyński
Żyjemy w czasach dużej społecznej polaryzacji i ogromnych politycznych podziałów. W polityce zanikła polemika i jej miejsce zajęły słowne przepychanki. Osobiście bliżej mi do lewej strony niż prawej, ale nie znaczy to, że nie dostrzegam żadnych dobrych rzeczy u tej drugiej strony. Trudno mi zrozumieć czasem poparcie dla pewnych partii i ludzi, ale nie zmienia to faktu, że mam świadomość iż ci ludzie, dokonujący takich wyborów, podobnie jak ja, muszą chodzić do pracy, mają swoje lęki, obawy i problemy. I na poziomie czysto ludzkim nie mało nas łączy. Dlatego też, racjonalne podejście pana Stawiszyńskiego bardzo do mnie trafia i cieszy mnie. Uważam, że takie głosy są bardzo potrzebne. Lektura "Ćwiczeń z dysonansu" zapewniła mi 100% satysfakcji. Nie wiem jak to się stało, że niektórzy się nudzili, czytając, gdyż przekrój tematów jest przeogromny. Wymienię kilka z nich: - natura (dziki świat i jego granice) - teorie spiskowe - wojna w Ukrainie - rosyjska propaganda - Depeche Mode - sztuczna inteligencja - eutanazja - Jan Poweł II - poprawianie literatury pod względem współczesnej wrażliwości - serial "Dojrzewanie" - Indiana Jones - film "Barbie" - serial "Przyjaciele" - "Zielona Granica" i polityczny spór - dezinformacja - Stephen King - film "Substancja" - Jerzy Bralczyk i wypowiedź o "zdychających" zwierzętach" O nudzie nie może być mowy. Podobnie nie wiem skąd niektórzy doszukali się w tej książce pretensjonalności. Ja nie znalazłem jej ani grama. Książka jest napisana bardzo przystępnie i zrozumiale, z wyczuciem języka. To sztuka w 2-3 stronnicowych esejach poruszyć jakiś ważny problem, palącą kwestię i skłonić do refleksji, zastanowienia się. Jeśli ktoś uważa, że z tych tekstòw nic nie wynika, to śmiem twierdzić, że przeczytał bez zrozumienia. Ja będę do nich wracać. Niektóre mocno zapadają w serce, jak np. esej o Laurze Winham i ludziach zbędnych, bo jak się okazuje tacy istnieją. Zbędni, czyli ludzie, którymi nikt się nie interesuje, nawet system państwowy, choć teoretycznie i praktycznie powinien i powinien im pomóc. Podobnie porusza tekst "O potrzebie uważności", dotyczący m.in. Gene'a Hackmana i jego śmierci. Eseje pana Stawiszyńskiego przypominają mi o tym, że pewne wewnętrzne rozdarcie, które towarzyszy mi już od dłuższego czasu, a także różne dysonanse, to stany, które można powiedzieć, normalne i naturalne, zważywszy na okoliczności w jakich przyszło nam żyć. Kilka cytatów: "Oto wielki filozoficzny i psychologiczny spór: czy żyjąc rozwijamy się i zmieniamy, czy mówiąc innymi słowy- na końcu jesteśmy kimś innym niż na początku? Czy też na odwrót- nic się nie rozwija, modyfikacji podlegają tylko okoliczności zewnętrzne, dekoracje, w których rozgrywa się nasz los, rdzeń w nas natomiast pozostaje identyczny od początku do końca? Czy więc sprawy się z nami mają tak, jak zwykł był o sobie mawiać Picasso:"Ja się nie rozwijam, ja jestem?" "Charakterystyczną cechą naszych czasôw jest wszak to, że pod spód już prawie nikt nie zagląda. Liczą się powierzchnia, kreacja, efekt jaki wywiera się na innych, pragnienia jakie się w nich budzi albo - przeciwnie- zaspokaja". "Nie na tym bowiem wcale polega wygrana, że się ma moc i bogactwo, tylko na tym, że człowiek najpierw odkrywa, a potem włącza się w pewien przekraczający go, dany z zewnątrz, metafizyczny porządek. Co wcale nie musi oznaczać- i nie oznacza- że szczęście przynoszą wtedy atrybuty zamożności i siły. Przeciwnie - rodzi się ono nierzadko ze stanu zgoła odmiennego, a mianowicie: akceptacji własnych ograniczeń."
Blue - awatar Blue
ocenił na97 dni temu
Laboratorium Palestyna. Jak Izrael eksportuje technologię przemocy na cały świat Antony Loewenstein
Laboratorium Palestyna. Jak Izrael eksportuje technologię przemocy na cały świat
Antony Loewenstein
Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze, a wojna to piekło [dla zwykłych ludzi], ale jest dobra dla interesów”. Izraelska wojna z Palestyńczykami to po prostu dobry biznes. Antony Loewenstein ukazuje jak Izrael stał się fabryką broni i jak wspierał – bronią oraz know-how – szereg dyktatur i reżimów, bez oglądania się na to, kto, co i dlaczego. Beneficjentami tego procederu są także kraje "demokratyczne", jak Unia Europejska wykorzystująca nowoczesne technologie przeciwko imigrantom... Na szczególną uwagę zasługuje rozwój technologii służących inwigilowaniu i nadzorowaniu (w tym dronów),która to branża w Izraelu kwitnie - a jej ofiarą może paść każdy, i ja, i ty. Można długo się zastanawiać jakimi krętymi drogami naród z długą tradycją prześladowania i okrutnym doświadczeniem Holokaustu, doszedł do tego, że sam teraz stał się narodem prześladowców. To jedno (acz jak zajrzymy do Biblii, to widzimy, że Żydom daleko było do łagodności). Druga sprawa to jak można nazwać stosunek Zachodu do izraelskiej polityki: czy to jeszcze podwójna moralność/ hipokryzja, czy po prostu polityczny cynizm? Dlaczego tyle mówi się o zagrożeniu ze strony Chin, jeśli chodzi o inwigilację, ale o tym, co robi Izrael – już nie? Zachód potępia to, co dzieje się w Sinciangu, ale już okupację strefy Gazy i politykę Izraela wobec Palestyńczyków, niekoniecznie. Bo Izrael jest uznawany za sojusznika Zachodu. Nasi przyjaciele mogą zabijać i okaleczać bezkarnie. (to samo zresztą z tym, co robią USA w różnych częściach świata, a nawet u siebie). Dla mnie jest to też opowieść o pogłębiającym się współcześnie kryzysie demokracji, który sprawia, że coraz więcej rządzących przechyla się na autorytarną stronę, przyjmując za dopuszczalne metody znane z reżimów (i robi to też Polska). Zresztą autor też pisze o tym, że Izraelczycy widzą przyszłość właśnie pod szyldem autorytaryzmu. Reportaż ten zagląda za kulisy światowej - już nawet nie bliskowschodniej - polityki i mówi bez owijania w bawełnę o rzeczach, które z reguły pozostają poza sferą naszej wiedzy. I o których być może nie chcielibyśmy wiedzieć, lub je wypieramy. Odziera ze złudzeń, że na świecie istnieją jakieś proste podziały na wrogów i sojuszników, dobrych i złych. I nie chodzi o jakieś spiskowe teorie dziejów, tylko o fakty. Każdy kto zdecyduje się przyjąć tę gorzką pigułkę poznania - musi sobie to przemyśleć i być może przemodelować swój obraz świata.
joly_fh - awatar joly_fh
ocenił na718 dni temu
Szykuj sanie latem. Syberyjski mesjasz i podróż do kresu rosyjskiego snu o zbawieniu Jędrzej Morawiecki
Szykuj sanie latem. Syberyjski mesjasz i podróż do kresu rosyjskiego snu o zbawieniu
Jędrzej Morawiecki
Nie należę do osób nadmiernie cierpliwych, ale w przypadku tej książki cieszę się, że nie poddałam się po zbyt chaotycznym, nadmiernie ekspresyjnym i literacko poszarpanym początku. Ciało, sedno, esencja relacji warta jest bowiem przedarcia się przez dość ekscentryczną i przydługą prezentację sekty. To, jak autor ściera ze sobą obecne realia i głoszone przez lata tezy, 'oświecone słowa' i działania państwa, wydarzenia w*ojenne i transformację zgromadzenia, zasługuje na najwyższe pochwały. Co do stylu, przyjęcie reportażu podanego w bardzo niekonwencjonalny sposób, zależeć będzie od indywidualnych preferencji. Autor poznał "ruskiego Chrystusa" i jego wyznawców osobiście ale też poprzez rozmowy i obserwacje, czytając, sprawdzając, odwiedzając. Dzięki nim poznajemy euforyczne podążanie za nowym głosem, ideologię, głoszone ideały, ich komercjalizację i upadek. Ale przede wszystkim, autor zderza hasła piękna, dobroci i edukacji bez złego słowa i nienawiści z tym, jak zmieniają się działania Rosji od roku 1999. Syberyjskie życie w zgodzie z bajką i naturą przeciwstawia relacjom ukraińskich uchodźców, propagandzie i ogłupianiu narodu, namiętnie powtarzającego za prezydentem bzdury o wyzwalaniu atakowanych miejsc. Niezwykle ciekawie prezentują się części słusznie kojarzące się z komputerową grą. Wykreowana Nadieżda jest naszymi trzeźwymi oczami, reagującymi na absurdy rządzące krajem, nazwanym SimRus. Wszystko się tutaj zgadza, łącznie z prześladowaniami dziennikarzy i przeciwników politycznych, z dzieleniem rodzin wedle ich podatności na propagandę, epatowaniem wielkiemi hasłami, w tym mesjanistycznymi, dla uzależnienia obywateli od poczucia obowiązku wobec Matki. Tło bazujące na obserwacji i lęku, na rozmowach z żołnierzami i relacjach pozostających w opozycji intelektualistów, idealnie komponuje się z sekciarskim językiem wolności i zbawienia. I tak, jak ewoluuje rosyjska bezczelność polityczna, tak piękne, religijne hasła zmieniają się Strefę w obszar zacofania, uprzedmiotowienia kobiet, ograniczania wolności i apodyktycznych rządów. U władzy kraju i sekty spotykamy ludzi, którzy wszystko oddali dla 'najwyższego dobra'. Mam wrażenie, że jedni i drudzy w jednakowym stopniu ulegli chorobie, głupocie lub mrzonkom. Książka Morawieckiego nie jest precyzyjnie skoncentrowana na tytułowym temacie. Jest on raczej wypadkową do rozszerzenia dyskusji na każdy możliwy obszar. Podróżując zderzamy się z rosyjską sprawą w Bułgarii, Łotwie, nawet w wagonach kolei transsyberyjskiej. Przerzuca się ona na biednego, białoruskiego gazeciarza, na złodziei z różnych zakątków byłego ZSSR, na uciekinierów spod ostrzału pozostających w nieustannej traumie, na tych, którzy muszą być uważni w odróżnieniu potrzebującego uchodźcy od oszusta, na ludzi, którzy czytając cytowane tutaj nagłówki rosyjskiej prasy, będą umieli zobaczyć w tym pozornym ziarnie same plewy. Ci, którzy przejrzeli na oczy, wyszli z sekty i wiodą inne życie. Na zawsze spaczone, uboższe o stracone zdrowie i złudzenia. Wierzyć się nie chce, że po aresztowaniach i wyjaśnionej prawdzie są ludzie, którzy nadal budują odosobnione ośrodki wiary w Chrystusa, będącego równie destrukcyjną jednostką jak były kagiebista władający całym krajem. Jest w tej książce chaos, niespójność tematyczna i stylistyczna. Ale są też wybitne fragmenty, otwierające oczy i jest prawda, niemożliwa do zaakceptowania przez ludzi kierujących się logiką. Jest Rosja spaczona, histeryczna i spolegliwa, są głosy sprzeciwu i reporterskie przerażenie zastanymi sytuacjami. Uważam, że to bardzo dobra praca, zbudowana na genialnym temacie, podana w sposób, który czasem wybija z rytmu. Zdecydowanie warta przeczytania, choć wymagająca cierpliwości. Katarzyna dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova
Pani_Ka - awatar Pani_Ka
oceniła na75 miesięcy temu
Faszyzm i populizm. Mussolini dzisiaj Antonio Scurati
Faszyzm i populizm. Mussolini dzisiaj
Antonio Scurati
🖤🇮🇹 Faszyzm nie wraca w tej samej koszuli — ale bardzo chętnie mówi tym samym tonem 🇮🇹🖤 ⭐ Moja ocena: 9/10 — Scurati jest tutaj bezbłędny. I właśnie dlatego ta książka działa tak mocno: nie udaje wielkiego traktatu, nie rozsiada się w filozoficznych dekoracjach, nie robi intelektualnych fikołków po to, żeby pokazać, że temat jest »poważny«. Przeciwnie. Bierze rzecz śmiertelnie poważną i opisuje ją jasno, krótko, celnie. I tym bardziej trafia. 🧠 Krótka forma, która niczego nie spłyca 🧠 Paradoks tej książki polega na tym, że faszyzm i populizm zawsze próbują sprzedać świat w wersji uproszczonej: prosty wróg, proste hasło, prosty lud, prosty przywódca. Scurati odpowiada na to czymś pozornie podobnym, ale w istocie całkowicie przeciwnym: też pisze prosto, tylko że nie po to, by zaciemniać, lecz po to, by odsłaniać mechanizm. Faszyzmu i populizmu nie trzeba zawsze obudowywać toną teorii, żeby pokazać, jak działają. Czasem trzeba zrobić coś trudniejszego: nazwać mechanizm prostym językiem, ale bez uproszczeń. Scurati to potrafi. 🎭 Nie ma tu publicystycznej piany — jest precyzja 🎭
 Najbardziej cenię to, że autor nie idzie w tani gest pod tytułem: „widzicie, historia znowu się powtarza, a ja was ostrzegałem”. Nie. To byłoby zbyt łatwe i zbyt efektowne. Scurati robi coś znacznie uczciwszego: prostuje, porządkuje, oddziela historyczne analogie od pustych sloganów. Nie straszy na zapas, tylko pokazuje, jak pewne polityczne odruchy, języki i pokusy wracają pod nowymi nazwami i w bardziej cywilizowanych opakowaniach. ⚙️ To książka mała objętością, ale nie wagą ⚙️
 Są tematy, które dziś natychmiast obrastają hałasem, moralną paniką albo festiwalem mądrych min. Tutaj dostajemy coś dużo cenniejszego: konkretny, zdyscyplinowany tekst, który nie chce ogłuszać, tylko wyostrzać widzenie. I właśnie dlatego ma tak aktualny przekaz. Nie „jeden do jednego”, nie łopatologiczny, nie z transparentem machającym przed twarzą czytelnika. Aktualny dlatego, że pokazuje mechanizm, a nie tylko sezonowy kostium. 📘 Dla tych, którzy chcą konkretu, a nie wielotomowego zadęcia 📘
 To świetna rzecz dla czytelników, którzy nie chcą spędzać tygodnia nad jednym politycznym esejem, ale też nie mają ochoty na publicystykę w stylu: dużo dymu, mało światła. Tu dostają i światło, i koncentrację. Krótko, ale nie płasko. Przystępnie, ale nie banalnie. Bez rozwodnienia i bez pozy mędrca, który właśnie zszedł z góry z tablicami. 🪞 Sedno 🪞
 To jedna z tych krótkich książek, które robią więcej niż niejeden opasły tom. Bo nie tylko tłumaczą temat — one ustawiają go w głowie we właściwych proporcjach. I właśnie dlatego warto do tego tekstu wracać. Nie po to, żeby się nakręcać. Po to, żeby się nie pogubić.
Endryou Poczopko - awatar Endryou Poczopko
ocenił na91 miesiąc temu
Szkoła bardzo prywatna. Moja elitarna brytyjska edukacja Charles Spencer
Szkoła bardzo prywatna. Moja elitarna brytyjska edukacja
Charles Spencer
"'Dzieciństwo to niezwykle zdradliwy czas. Bo jeśli cokolwiek, choćby jedna rzecz, pójdzie nie tak, a zazwyczaj coś idzie nie tak, jesteś skrzywiony jako człowiek. I będziesz się o to potykać przez większość życia.' Maurice Sendak" (pdf.str. 45) Genialny cytat ten powyższy, doskonały. Dość już słyszałem o szkołach z internatem, toteż bardzo mnie ta książka jakoś nie zaskoczyła. I przyznaję, też złapałem się na "zobaczmy co tam brat Diany napisał..." ale nie żałuję - książka była ciekawa, przystępna, niezbyt długa i dobrze się czytało. Dodatkową zaletą są zdjęcia. I co jeszcze mogę powiedzieć? Cóż, że taka szkoła odbiera poczucie bezpieczeństwa, to totalnie mogę zrozumieć - mnie nawet "zwykła" odbierała, a szkoła z internatem jawiła mi się jako już w ogóle jakiś niewyobrażalny koszmar :P (no bo w "zwykłej" spędza się pół dnia, a w takiej jest się praktycznie cały czas). O nadużyciach też się słyszy od czasu do czasu, więc również bicie nie jest tu zaskakujące (choć żeby aż do krwawych ran na pośladkach... - pamiętamy, lata '70 w Anglii!! no nagle już Syria lat '80 z "Araba przyszłości" nie wydaje się już taka niecywilizowana jeśli o tą kwestię chodzi...),ani molestowanie choć i w tej kwestii mogło być pewnie jeszcze znacznie gorzej... Ogólnie książka to może nie jakieś must-read, ale ja lubię takie wspomnienia, więc była bardzo ok. Na koniec jeszcze dwa inne dobre cytaty cytatów: "'Okrucieństwo, jak każdy inny defekt moralny, nie wymaga żadnych zewnętrznych pobudek; jedyne, czego mu trzeba, to okazja.' George Eliot" (pdf.str. 212) "'Rodzice zastanawiają się, czemu strumienie są gorzkie, kiedy sami zatruwają źródło.' John Locke" (pdf.str. 265) (czytana/słuchana: 19-20.04.2026) 4+/5 [7/10]
lex - awatar lex
ocenił na76 dni temu

Cytaty z książki Problem z Billem Gatesem. Rozliczenie z mitem dobrego miliardera

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Problem z Billem Gatesem. Rozliczenie z mitem dobrego miliardera